joanne81
27.06.06, 18:59
Witam.
Mam taką sprawę, chodzi o teściów. Nie żyję z nimi dobrze odkąd zaczęłam sie
im stawiac i miec własne zdanie. W końcu wybuchłam i powiedziałam im że nie
życzę sobie zeby mamusia grzebała mi po szafkach i na swoja modłe układała
talerzyki i szklanki, nie zaglądała mojemu dziecku ciągle w szafke z
przewijakiem, czy znowu nie kupiłam nowych ubrań. Przykładów można byłoby
mnozyc. Mój maz juz raz swojej mamie zwrócił uwagę, zeby nam niczego ni e
przestawiała bo pozniej nic nie możemy znależć. To zawsze ta sama gadka ze
ona jest straersza i dłużej zyje i tak sie jej lepiej podoba.Nie poskutkował
to powiedział jej że mozemy zrobic kupe na srodku pokoju i nie powinno ja to
obchodzic to 4 dni brała go na płacz. I tak się zaczeło,ze jestem tą gorszą
synową co jej synka pierworodnego buntuje;-))Lecz mniejsza o to...
Mój M pozyczył swojemu bratu dużą kwotę pieniązków(co jakiś czas też
pożyczal od nas drobne kwoty na wieczne oddanie), z naszej lokaty, która
była na czarną godzinę.Pieniazki brat miał przeznaczyć na spłate zaległego
czynszu jakies 5tyś.I wszystko byłoby ok, gdyby nie to że on nas okłamał bo
zamiast spłacic rzekomy dług poleciał sobie z zoną i synkiem 2 letim na 2
tyg. do Tunezji.Okazało sie ze długów w spółdzielni nie mają.
Tydzień po wylocie brat zepsuł sie nam samochód dostawczy, który jest jednym
naszym zródłem utrzymania i trzeba kupic silnik to jakies 4 tyś i to z
odzysku. Bylismy w kropce.Jak przyjechali do nas tescie maz im mowi ze
wynikła taka beznadziejna sytuacja, a oni nic jeszcze synalka bronia , no
przeciez on ma rodzinę(kurcze a mo maż nie ma) i musiał sobie odpocząć po
pracuje non stop i musi sie rodzina nacieszyc.Moj maz mowi, ze to nie
wporządku, a teściowa szyderczo sie usmiecha i mówi zebym sprzedała swoje
meble wystawne w kuchni i swą lodówkę srebrną Ale z jakiej paki, przeciez to
jest prezent ślubny od moich dziadków(którzy ci€łali na to dobre parę lat i
jestem im bardzo wdzięczna ze pomogli nam , choc nie musieli)- wiem ze
teściowa zazdrosciła mi tych rzeczy(a wiem ze moze kupić sobie jeszcze lepsze
tylko zwyczajnie jej szkoda bo jest chytra), i dla mnie to chore bo powinna
sie cieszyć..Pomyśłałam sobie co za świniaki i powiedziłam ze to nie
wporządku, ze ich syn to cham bo żeruje na naszym dobrym sercu i jeszcze sie
smieje. Na to teśc skoczył do mnie uderzył mnie w twarz i zaczął pieściami
okładać.Wyzywał mnie od suk itp. Moj maz pobił się z nim i ich wyrzucił z
mieszkania.Byłam w szoku, jak mozna tak kogoś potraktować.Mineły 2
miesiace,męza nie zaprosili na swieta wielkanocne, tłumaczac ze wybrał juz
swoja rodzinke.A teraz tescie pisza do meza smsy, jak wnusiu, ze brakuje go
na dzialce,ze jednego wnuczka juz maja i jeszcze jednego brak. Co za tupet.
Nie mam zaufania do tychh ludzi, zwyczajnie sie ich boje. Maz przez te 2
miesiace byl u swych rodzicow 2razy,a ja zastzregłam ze naszego malego 11
miesieczniaka nie dam mu, aby odwiedził dziadków, bo po co maluchowi tacy
dzadkowie, którzy maja taki stosunek do jego matki.Zwyczajnie sie boje o
malego, czy robie dobrze,ze ograniczam kontakty,dodam ze taescie powiedzieli
ze ich noga u nas w mieszkaniu juz nie postawi. Jak narazie slowa dotrzymuja.
Zbliza sie roczek malego,moj maz mowi ze zaprosi wszystkich i co ja mam
poczac jak oni przyjda.Nie chce sie awanturowac,Jak rozegrac te chorą
sytuacje, czy puszczac malego do tych dzaidków jak zacznie mowić, bo wtedy to
bede miala pewnosc ze nie stała sie mu krzywda. Moj M, akceptuje i szanuje
moja decyzję. Jak postąpiłybyście na moim miejscu???16 lipca maz ma urodziny,
i co mam wyjsc jak przyjadą, o ile wogole