wstydze się rodziny męża

04.07.06, 17:38
Krótka charakterystyka rodziny mojego męża: tesciowie i dwóch braci z żonami
pod jednym dachem. Brud, brak wykształcenia, łacina podwórkowa, szeroko
pojęte chamstwo, alkohol. Ci ludzie nie kontrolują się w żadnej sytuacji, w
dodatku nienawidzą każdego kto czegoś się dorobił czy ma wyższe
wykształcenie. A mój mąż czarna owca- układny, jak go zwą ,, pan magister sie
znalazł". Mi zaś ,,kariera w głowie, zamiast dzieci rodzić". Próbowałam być
tolerancyjna i wyrozumiała, ale tyle razy umierałam ze wstydu, przed własną
rodziną, znajomymi, na weselu...Wiem, że każdy gada za moimi plecami w jaką
weszłam rodzine, pod jej pryzmatem oceniają mojego męża, który jest
wspaniałym, inteligentnym i układnym człowiekiem. Powiecie, że widziały gały
co brały- niestety nie do końca. Oboje z mężem pochodzimy z jednego miasta,
ale studiowaliśmy w sąsiednim, dopiero po ślubie wróciliśmy. Przed ślubem
byliśmy ze sobą rok, półtora...W tym czasie teściów widziałam tylko 2 razy-
wydawali się miłymi skromnymi ludźmi. Teściowie pokazali prawdziwe oblicze
już przed ślubem nie chcąc partycypowac w kosztach wesela z ,,burżujstwem"
znaczy się moją rodziną , ale pomyślałam,,trudno, wychodzę za męża nie za
jego familię, jakoś będzie". Dopiero w dzień wesela zobaczyłam jak jest źle,
jaka przepaść kulturowa, obyczajowa. Mój mąż uprzedzał, że pochodzi z prostej
rodziny, ale dla mnie człowiek prosty nie oznacza prostaka. Mąż mimo
wszystko kocha swoja rodzinę, ja mu nie zabraniam, ale ja nie chce z nim tam
chodzić! Słuchać wypowiedzi typu ,,kariery ci się zachciało, a gotować pewnie
nie umiesz", czy ,,co tam w wielkim świecie państwo magistrowie". Mój mąż
znosi to pokornie, mówi, że powinnam wziąć na to poprawkę, bo to ludzie
niewykształceni. Ja nie mogę tego znieść, nie uważam się za hrabiankę , ale
kultura obowiązuje bez względu na wykształcenie i pochodzenie! Nie wiem jak
postąpić, jestem rok po ślubie, mąż jest fantastyczny, ale nie wyobrazam
sobie styczności jego rodziny z moją rodzina i przyjaciółmi. Żadnych przyjęć,
komunii, chrztów. Nie wiem jak tu postapić, aby nie zranić wspaniałego
człowieka, ale ja się poprostu wstydzę! Mój mąż zdaje sobie sprawę z braków
rodziny, ale mam wrażenie, że boli go, że ich nie akceptuję. Jak znmaleźć
wyjście z tak trudnej sytuacji, może ktoś coś podpowie, może macie podobne
doświadczenia?
    • ilekobietamalat Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 18:21
      tez sie kiedys wstydzilam za innych,ale juz mi przeszlo.
      a jak ci mowia 'kariery sie zachcialo,a gotowac pewnie nie umiesz' to nic nie
      stoi na przeszkodzie zebys sie odgryzla w ich tonie. to jest rodzina twojego
      meza, i niestety do konca zycia bedziesz musiala sie z nia spotykac,to nie jest
      sytuacja przejsciowa. jedyne co mozesz zrobic to sie przyzwyczaic.
    • pantarejka Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 18:25
      Rozumiem Cię dobrze, ale postaraj się spojrzeć na tę sytuację z innej strony -
      Ci ludzie to rodzna Twojego męża - kogoś kogo pokochałaś, zaakceptowałać i
      poślubiłaś. Został on przez nich w pewnym stopniu ukształtowany, wychowany...

      Rodziny się nie wybiera. Jedyne co możesz zrobić to zaakceptować z całym
      dobrodziejstwem inwentarza. Takich okazji jak chrzty, komunie i osiemnastki nie
      ma zbyt wiele. Kontakty nie muszą być częste, ale jednak powinny wystarczyć by
      relacja była poprawna.

      Myślę, że w głębi serca Tobie samej będzie lepiej, gdy przymkniesz oko na ich
      niedociągnięcia... Ludzie okazują agresję i są nieprzyjemni, bo się boją. Boją
      się natomiast tego, czego nie znają... A Twój świat i świat ich syna jest im
      obcy, nie znają go. Dlatego reagują odrzuceniem... Jedyna rada, to wyjść im
      troszkę naprzeciw.
    • triss_merigold6 Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 19:01
      Ja bym nie chodziła ani nie utrzymywała kontaktów. Cham chamem pozostanie i nie
      warto być układnym czy uprzejmym, bo cham oceni to jako słabość. Jesteście z
      różnych światów i naprawdę relacje rodzinne nie muszą być serdeczne ani zażyłe.
      Nie zapraszałabym a w przypadku dzieci - kontakty ograniczone do absolutnego
      minimum. I nie znosiłabym pokornie uwag, tylko strzeliła krótko na temat
      ciemnych prostaków co nawet poprawną polszczyzną się nie posługują.

      Postawiłabym sprawę jasno: mąż niech swoją rodzinę odwiedza ale bez Ciebie.
      Współczuję, bo w Polsce jest przyjęte, że rodzina męża staje się także rodziną
      kobiety, co uważam za bzdurę totalną. Sama z teściami kontaktów nie utrzymuję z
      powodów dla mnie istotnych i pozbyłam się wyrzutów sumienia. Spokój i dobre
      samopoczucie są ważniejsze.
      • molly20 Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 21:19
        Sama z teściami kontaktów nie utrzymuję z
        >
        > powodów dla mnie istotnych i pozbyłam się wyrzutów sumienia. Spokój i dobre
        > samopoczucie są ważniejsze.

        Masz pecha,co zwiazek do frajerscy teściowie.
    • agnieszka-maria Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 20:00
      wspólczuje...znam taka sytuacje, co prawda nieosobiscie, ale tkwi w niej dosc
      bliska mi osoba. radzilabym ograniczyc kontakty do minimum. najlepiej przygotuj
      sobie ciete odpowiedzi na wszystkie uwagi. kontakty nie musza byc mile -
      wystarczy zeby byly poprawne.jakis czas temu na forum wroclawia byla dyskusja
      na temat troche inny - czy dziewczyna po studiach moze spotykac sie z facetem
      bez matury. zaraz pojawili sie obroncy mezczyzn po zawodowkach mowiacy ze
      wyksztalcenie nie swiadczy o czlowieku... a prosty przyklad pokazuje jak trudno
      tym dwom swiatom porozumiec sie ze soba. a z mezem musisz szczerze porozmawiac,
      powiedziec ze sposob w jaki traktuje cie jego rodzina jest dla ciebie nie nie
      do przyjecia, ich uwagi sprawiaja ci przykrosc, mam nadzieje ze zrozumie.
      wszystkiego dobrego pani.herbatka - trzymam kciuki za to zeby sie ulozylo.

      ps. uwagami na temat wyksztalcenia nie chcialam nikogo urazic. niestety brak
      wyksztalcenia czesto idzie w parze z brakiem kultury, zainteresowan, ambicji
      itd. POZDRAWIAM:)
    • muszalik20051973 Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 20:11
      Szanowna Pani
      Po pierwsze jest to rodzina towjego męża i trochę szacunki im się należy,
      Po drugie słowa o gotowaniu potraktuj jako żart,
      Po trzecie staraj się utrzymywać kontakty, naprawdę warto. Sam znam taki
      wypadek, na początku były właśnie takie zdania a potem całkiem miło.
      I pamiętaj. Agresja budzie agresję. I nie wstydź się rodziny swojego męża.
      Prawdziwą klasę poznaję się po tym że nie zauważa się pewnych róźnic. Jak twa
      rodzina i znajomi tego nie potrafią to są ..... (dopisz sobie sama).
      • triss_merigold6 Jakie dno 04.07.06, 20:28
        Na szacunek trzeba zasłużyć, tu chyba nie ma czym.
        Sa żart nieśmieszne a wypominanie wykształcenia jako powodu do wstydu jest
        żenujące a nie zabawne.
        Nie warto utrzymywać kontaktów z chamami, będą się starać sprowadzić do swojego
        poziomu.
        W imię czego nie zauważać różnic i akceptować chamstwo, głupotę i prostactwo?
        • muszalik20051973 Re: Jakie dno 04.07.06, 20:38
          Rozumiem że wielką obrazą jest gdy teściowa stwierdzi że "kariery ci się
          zachciało, a gotować pewnie nie umiesz" lub zapyta w tonie żartobliwym ,,co tam
          w wielkim świecie państwo magistrowie". Rozmumiem że obrazą nie jest robienie
          sobie kpin z cudzego niskiego wykształcenia/języka/skromnych dochodów. Jeżeli
          tak to teraz rozumiem czym się różni "jaśnie pani magister" od absolwentki
          podstawówki-niczym. I ta sobie kpi i ta druga sobie kpi. Obie są warte tyle
          samo. Rozumiem że udowodnienia że się zyje nie tylko karierą (a fe jakie to
          głupie-nieprawdaż?) wielkim dyshorem "pani hrabianki z dyplomem" jest. No
          jesteśmy w domu.
          • sol_bianca przepraszam cie bardzo 04.07.06, 21:03
            gdzie pani.herbatka robi sobie kpiny? czy ona im wypomina - w oczy -, ze nie
            maja wyksztalcenia, kultury itp.? z jej postu nic takiego nie wynikalo. raczej
            napisala, ze starala sie ich tolerowac, ale to oni szukaja zwady.
            • muszalik20051973 Re: przepraszam cie bardzo 04.07.06, 21:15
              Pani.herbatka sama pisze że umierała ze wstydu przed rodziną i znajomymi gdy
              dochodziło do spotkań obu warownych obozów. Skoro tak to obóz "pani.herbatki
              hrabiny" musiał być także nieprzyjemny. Jak nie będzie zauważać pewnych
              naprawdę drobnych spraw-błędów językowych, niskich dochodów, specyficznego
              poczucia humoru to naprawdę się może zaprzyjaźnić. A drugi obóz warowny uzna
              panią.hernbatkę za swoją bo choć knigi pożała to jednak i zaśpiewać potrafi,
              dobry obiad potrafi zrobić i w lekcjach młodym pomoże. Oczywiście ten wariant
              zaskoczy tylko wtedy gdy "jaśnie pani magister" schowa do kieszeni tą piekielną
              dumę w stylu-jestem panią magister (a nieługo panią doktor) co stanowisko
              kierownicze ma-cześć i honor mi się należy od plebsu.
              Moja siostra ma za męża człowieka którego najbliżsi odpowiadają opisowi rodziny
              męza naszej bohaterki. I się dogadała. Wystarczyło tylko trochę kultury,
              spokoju, uśmiechnąć się na żart "co tam w wielkim świecie" i już było ok.
              Jednak po lekturze tego forum mam wrażenie że relacje pani.herbatki bardziej
              będą przypominać bitwę pozycyjną z I wojny światowej niż normalną rodzinę.
              Pozostaje się cieszyć że "jaśnie pani herbatka" nie ma dzieci. Wyrastały by w
              pogardzie do ludzi ubogich, słabiej wykształconych.
              • triss_merigold6 Re: przepraszam cie bardzo 04.07.06, 22:09
                Ubogi i słabo wykształcony nie musi być pijącym chamem ale często jest.

                Ja naprawdę nie widze powodów dla których ludzie z kompletnie różnych światów
                muszą się przyjaźnić i utrzymywać bliskie stosunki.
                Dlaczego Pani.Herbatce miałoby zależeć na tym aby "obóz męża" uznał ją za
                swoją? IMO to lekko uwłaczające być uznanym za swojaka przez kretynów z
                pretensjami.
                • muszalik20051973 Re: przepraszam cie bardzo 04.07.06, 22:14
                  Bo to rodzina. Takie trudne?
                  • triss_merigold6 Re: przepraszam cie bardzo 04.07.06, 22:17
                    Rodzina jej męża więc niech się mąż martwi o realcje i temperuje jęzory swoich
                    braci oraz rodziców. To nie jest JEJ rodzina i IMO nie wolno oczekiwac od
                    dorosłej osoby, że grzecznie i z uroczym uśmiechem przełknie docinki, uwagi i
                    niefajne zachowania. Dziewczyna ma powody, żeby ich nie akceptować, oni
                    wyraźnie nie akceptują jej więc konatkty do minimum i bez zbędnej serdeczności.
              • chicarica Re: przepraszam cie bardzo 05.07.06, 15:34
                A ja herbatkę rozumiem. Są takie rodziny, w których normą jest chamskie
                słownictwo, picie, awantury po pijaku. Mam kogoś takiego w dalszej rodzinie -
                facet alkoholik po kilku pobytach w więzieniu, na początku bywał zapraszany no
                bo to rodzina w końcu, ale niestety moim i nie tylko moim zdaniem, ten człowiek
                nie nadaje się do funkcjonowania wśród normalnych ludzi, więc przestano go
                zapraszać, konkretnie po kilku chamskich odzywkach i awanturach jakie zrobił po
                pijanemu podczas rodzinnych spotkań.
                Nie mam żadnego problemu w kontaktach z ludźmi ubogimi czy prostymi. Co innego
                jednak osoba prosta, a co innego prostak i chamuś. Nie widzę powodu, by
                tolerować tego ostatniego - niezależnie od wykształcenia i stanu majątkowego. Są
                osoby, z którymi nie usiadłabym do wspólnej kolacji, bo chyba by mi w gardle
                wszystko stanęło.
                Nie uważam swojego tytułu magisterskiego za jakieś gigantyczne osiągnięcie, dla
                mnie jest to minimum jakie od zawsze miałam w planach. Tym niemniej uważam, że
                chamy (nie mylić z ludźmi niewykształconymi, którzy niejednokrotnie wcale nie są
                chamami) bardzo często próbują zdyskredytować osoby bardziej wykształcone i
                obyte od nich, żeby się dowartościować. Tak zapewne jest w przypadku autorki
                wątku i naprawdę nie widzę powodu, by utrzymywać z tymi ludźmi kontakt i robić z
                siebie worek treningowy dla ich docinków.
          • ava_sopot Re: Jakie dno 13.07.06, 22:01
            chyba sobie dopowiadasz... przeciez nikt nie czyni im uwag typu :"nie chciało
            się nosić teczki...". dziewczyna cięzko znosi głupawe, zjadliwe uwagi ludzi,
            którzy noszą w sobie żółć i zawiść z powodu własnego, nieudanego życia... A
            powinna wyluzować. Kontaktów nie ograniczać, głupie teksty jednym uchem
            wpuszczać, drugim wypuszczać, a na te bardzo aroganckie reagować zdecydowanie -
            w końcu to nie ich broszka, co inni robią ze swoim życiem.
      • agnieszka-maria Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 21:03
        tylko zauważ, że autorce tego wątku te uwagi sprawiają przykrość. da się
        odróżnić kpinę od żartu? piszesz, że prawdziwa klase rozpoznaje sie po tym, ze
        nie zauwaza sie pewnych roznic. Tak, zgadzam sie, ale tych roznic nie zauwaza
        sie wtedy, gdy sami zainteresowani nie prosza o ich zauwazenie. chyba znasz
        ludzi niewyksztalconych, ktorzy sa kulturalni, maja rozne zainteresowania - w
        tym przypadku rzeczywiscie roznic sie nie zauwaza. Chamstwo jest zawsze
        chamstwem i nie mozna go tolerowac. Niezaleznie od tego czy chamem jest
        czlowiek po podstawowce czy profesor.
        • muszalik20051973 Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 21:52
          Te drobne żarty są przecież przyjazne, no tak ale tego nie zrozumieją "jaśnie
          panie hrabianki". Sam mam wykształcenie wyższe (dwa kierunki studiów), żona też
          i dogadujemy się z rodziną. Po prostu daliśmy się poznać jako fajni ludzie,
          którzy mają poczucie humoru. W końcu żart "kariery się wam zachciało a
          jajecznicę ala węgiel robicie" był wypowiadany z czystej symapatii.
          • triss_merigold6 Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 22:12
            Bzdura. Nie z symaptii tylko ze złośliwości podszytej zawiścią. Sympatię
            wyczuwa się natychmiast i reaguje uśmiechem bez żadnego wysiłku.
            Na tekst o jaśniepaństwie jedyną sensowną reakcją jest "goń się chamie".
          • ex-m Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 23:01
            muszalik20051973

            Daj sobie spokój w tynm temacie a szczególnie własnie z ta triss.Znajdz
            wyszukiwarke i bedziesz miał cały obraz.Ja sie kiedys poswięciłem i juz wiem z
            kim mam przyjemność.

            cyt"goń się chamie" nic dodac nic ując, używa to ta podajaca sie za osobe z
            wyższym wykształceniem.
          • agnieszka-maria Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 23:12
            muszalik20051973 czy ty naprawde nie znasz ludzi bez wykształenia, ktorych
            podstawowym jezykiem jest lacina podworkowa, napojem alkohol a wszystkich ludzi
            z wyzszyym wyksztalceniem najchetniej by (w najlepszym przypadku) wyslali na
            inna planete lub (w gorzsym) pozabijali?? rozumiem, ze sa ludzie tacy jak
            rodzina twoja i twojej malzonki, dla ktorej dyplom wyzszej uczelni nie jest
            powodem do zlosliwych uwag itp. (sama znam takich ludzi), ale UWIERZ sa ludzie
            dla ktorych uniwersytet jest nieosiagalny jak amerykanski bialy dom - oj oni
            bardzo nie lubia ludzi z wyzszym wyksztalceniem i bardza chetnie mieszaja ich z
            blotem. oby bylo ich najmniej.
            • muszalik20051973 Re: wstydze się rodziny męża 04.07.06, 23:45
              A znam, byli nawet moimi sąsiadami. I co? Trza było się dogadać. Naprawdę jest
              to możliwe.
              • chicarica Re: wstydze się rodziny męża 05.07.06, 15:37
                No cóż, ja widocznie nie mam talentu do dogadywania się z prostakami. A zmuszać
                się do wysiadywania na pijackich bajzlach nie umiem.
                Dlatego ja w takim przypadku ograniczyłabym kontakty do minimum.
              • magda.aniol muszalik 05.07.06, 22:16
                Tak, trza się podstosować, nie mieć charakteru i wszędzie iść z prądem. a tak w
                ogóle Muszlaiku, skoro tak super dogadujesz się z chamstwem i traktujesz
                chamskie docinki z poczuciem humoru, to zapewne też jesteś prościuchem - mimo
                dwóch kierunków studiów ( w zasadzie powątpiewam, że je masz, gdyz twoje
                wypowiedzi świadczą, że raczej bliżej ci do teściów herbatki) Pewnie, że
                popieram Herbatke, od chamów z daleka! Nie dlatego, ze nie mają wykształcenia,
                ale dlatego, że brak im kultury! Jesli opanowałes czytanie ze zrozumieniem,
                autorka postu pisała, że problemem jest chamstwo, a nie brak wykształcenia, a
                na chamstwo nie ma usprawiedliwienia i nie widze tu potrzeby dogadania, czy
                dostosowania się. To ci co kultury nie maja powinni podstosować się do ludzi
                kulturalnych a nie odwrotnie. A tak poza tym, nie od dziś wiadomo, ze ludzie z
                różnych środowisk nie będą mówić jednym językiem...szacuneczek dla
                Pana.Herbatki, że nie wziął przykładu z rodziny! Brawo kolego!
                • magda.aniol moja rada 05.07.06, 23:16
                  Moi teściowie również z innego środowiska, aczkolwiek nie jest to taki
                  hardcore jak u ciebie. Może nie sa jakimiś meliniarzami, ale ich sposób bycia i
                  myślenia daleko odbiega od mojego, co mogłoby spowodować potężne konflikty
                  gdybym nie zdystansowała się wobec nich. Jestem uprzejma, ale trzymam na
                  dystans, nie spoufalam się, odwiedzam kiedy muszę, a wszelkie próby dyskusji
                  ucinam krótko, bądź nie wdaję się w nie. Dzieki temu nikt do nikogo nie ma
                  pretensji. W twoim przypadku polecam dystans, nie reagowanie na chamskie
                  zachowania, jesli nie są one skierowane personalnie wobec Ciebie. Uważam też,
                  że twój małżonek powinien nie dopuścić, aby spotykały ciebie jakiekolwiek
                  przykrości. wiele tu zależy od niego. Nie daj sie, pamiętaj wyszłaś za mąż, a
                  nie za całą rodzinę męża.
                • muszalik20051973 Re: muszalik 06.07.06, 00:41
                  Pani harbatka mówi wprost że wstydzi się rodziny męża. A czemu?
                  Szaowna Pani nie rozumiem o co pani chodzi?
                  Czy człowiek wykształcony nie może tak po prostu dogadać się nawet z chamem?
                  W pewnych sytuacjach wystarczy tylko nie zauważyć pewnych zachowań, gestów,
                  słów. W zamian uzyskujesz spokój (to w relacjach sąsiedzkich a niekiedy nawet
                  swoisty imunitet)a nawet przyjaźn (to relacjach rodzinnych).
                  Miałem to szczęście że do podstawówki chodziłem z dziećmi z tak zwanych nizin
                  społecznych. I z tego co pamiętam to były świetne czasy. Takiej atmosfery nie
                  udalo się już powtórzyć w liceum. Wzajemna pomoc, żarty robione nauczycielom.
                  Dawno to było. Teraz jest moda aby "jaśnie pańskie dzieci" nie stykały się z
                  dziećmi nie pochodzącymi z rodzin "jaśnie pańskich".
                  A co do mojego wykształcenia może mam przsłać na pani e-maila skan moich
                  dyplomów? Po prostu widzę jak takie tam różne co mają dyplom uważają że można
                  pogardzać innym tylko dlatego że pracuje fizycznie.
                  • pani.herbatka Panie Muszalik, a co Pan na to? 06.07.06, 11:17
                    sznowny panie Muszalik. Chyba nie doczytał pan dokladnie mego postu. Dla mnie
                    nie stanowi problemu brak wykształcenia, znam wielu prostych ciepłych i
                    serdecznych ludzi, problem stanowi brak wychowania, alkochol i w ogóle
                    patologia. Teksty ,,co tam w wielkim świecie" sa wypowiadane z przekąsem. A co
                    pan na takie teksty ,,Synu, a po co ci te studia podyplomowe. od tych ksiązek
                    przewróciło ci sie we łbie", ,,Ksiązki ogłupiają", ,, Jak ja nienawidze
                    studentów", ,,inteligencik pier..lony" A moja rodzina zachowywała się wobec
                    rodziny z duzym szacunkiem, za co oberwała, bo jak tu ktos trafnie napisał -
                    zostało to odebrane jako słabość. I co pan panie Muszalik na to?
                    • muszalik20051973 Re: Panie Muszalik, a co Pan na to? 06.07.06, 15:08
                      Dziękuję za dodatkowe informacje. Jednak pragnę zauwazyć że najprawpodobiej
                      jest to obrona przed czymś nieznanym, innym. Brak agresji z jednej strony
                      powoduje że i druga rezygnuje z taktyki ataku prewencyjnego. Dochodzi do
                      rozejmu. A może mają powody dla kórych nie lubią studentów i ludzi
                      wykształconych? Może ktoś ich oszukał? Urzędnik nie udzielił pomocy? Staraj się
                      trochę zrozumieć tych ludzi. Naprawdę warto.
                      • triss_merigold6 Re: Panie Muszalik, a co Pan na to? 06.07.06, 15:51
                        Czyli prymitywizm. W połaczeniu z chamstwem to mieszanka od której należy
                        trzymać się z daleka. Uprzedzenie wobec wszystkich
                        urzędników/studentów/taksówkarzy/murarzy/nauczycieli tylko dlatego, że jeden
                        okazał sie niefajny to prymitywizm.
                        Nie warto takich ludzi rozumieć ponieważ oni naszą wyrozumiałość będą mieli w
                        dupie. Nie warto być uprzejmym, bo potraktują to jako słabość i dopiero sobie
                        pojeżdżą.
                        Na dystans, za próg nie wpuszczać. Nie miesza się różnych światów, nie warto.
                      • chicarica Re: Panie Muszalik, a co Pan na to? 07.07.06, 06:41
                        Zapewniam cię, że mam 100 powodów by nie lubić prostaków. Czyli rozumiem, że
                        jestem usprawiedliwiona? ;)
                        • nessuno Re: chicarica 08.07.06, 22:08
                          chicarica napisała:

                          > Zapewniam cię, że mam 100 powodów by nie lubić prostaków. Czyli rozumiem, że
                          > jestem usprawiedliwiona? ;)
                          Tak sobie czytam te Twoje mądre wywody i dochodzę do jednego wniosku-jesteś
                          niesamowitą rurą.Twój facet(o ile go masz)ma pewnie przerąbane,że związał się z
                          tak wredną i podłą babą.Sama zapewne jesteś nieskończoną prostaczką i leczysz
                          swoje kompleksy takimi wypocinami,jak tutaj powyżej.Mnie nie sprawia
                          przyjemności obrażanie osób mi nieznanych,ale tym razem krew się we mnie
                          zagotowała.O klasie człowieka świadczy jego stosunek do wszystkich ludzi,nie
                          tylko do tych"ze swojej półki".Ty zaś tej klasy nie posiadasz i nigdy posiadać
                          nie będziesz,bo jesteś tępą,zadufaną krową o paskudnym charakterze.Współczuję Ci
                          biedactwo,musisz bardzo się męczyć PROSTACZKO!
                          • apple19 Re: nessuno 08.07.06, 22:21
                            Z nieba spadłeś(aś),że jestes chyba pierwsza osoba ktora dowaliła tej jędzy to
                            co czuje i myśli.Nie ma na tym foru takiego watku w ktorym to perfidne babsko
                            nie przyczepiło by sie do kogoś.Zawsze ma cos do powiedzenia i potrafi kazdemu
                            łatkę przylepić.Poczytaj w wyszukiwarce to zobaczysz co to za jędza.Słoma z
                            butów wychodzi a tutaj próbuje pokazywac ze jest kims lepszym.
                            • nessuno Re: nessuno 08.07.06, 23:36
                              apple19 napisał:

                              > Z nieba spadłeś(aś),że jestes chyba pierwsza osoba ktora dowaliła tej jędzy to
                              > co czuje i myśli.Nie ma na tym foru takiego watku w ktorym to perfidne babsko
                              > nie przyczepiło by sie do kogoś.Zawsze ma cos do powiedzenia i potrafi kazdemu
                              > łatkę przylepić.Poczytaj w wyszukiwarce to zobaczysz co to za jędza.Słoma z
                              > butów wychodzi a tutaj próbuje pokazywac ze jest kims lepszym.

                              Że to kawał podłego babsztyla,to wiem.Najgorsze jest to,że taka mądra"inaczej"a
                              chce innym udzielać dobrych rad a sama mieni się być kim?Inteligentką?To
                              przecież zwykła,nieokrzesana chamka,której słoma z buciorów wyłazi a rżnie z
                              siebie damulkę szydząc przy okazji z ludzi,którzy żyją inaczej niż ona.CO ZA TYFUS!
                              • chicarica Re: nessuno 09.07.06, 09:05
                                Bersi, sama ze sobą gadasz?
                                • apple19 Re: nessuno 09.07.06, 12:05
                                  Imieniem "NIUNIA" mozesz sobie nazywac konia u babci na wsi.
                            • chicarica Re: nessuno 09.07.06, 09:04
                              Hehheeeee :) taaa, dowalił mi jak jasny gwint ;)
                              Niunia, a ty nie sądzisz, że ja na przykład mogę mieć głęboko gdzieś, co sądzi
                              na mój temat ktoś, kto ani mnie nie zna, ani nie widział na oczy, ani nigdy nie
                              zobaczy?
                              Szczerze, to uważam że osoby które przejmują się opiniami z forum, muszą być
                              nieziemsko durne.
                              • nessuno Re: chicarica 10.07.06, 15:20
                                chicarica napisała:

                                > Hehheeeee :) taaa, dowalił mi jak jasny gwint ;)
                                > Niunia, a ty nie sądzisz, że ja na przykład mogę mieć głęboko gdzieś, co sądzi
                                > na mój temat ktoś, kto ani mnie nie zna, ani nie widział na oczy, ani nigdy nie
                                > zobaczy?
                                > Szczerze, to uważam że osoby które przejmują się opiniami z forum, muszą być
                                > nieziemsko durne.
                                Szczerze mówiąc,jestmi całkiem obojętne,czy moja opinia o Tobie tutaj
                                wyrażona,zrobi na Tobie jakieś wrażenie,czy też nie.Pisząc swoje ostre
                                słowa,wypowiedziałem tylko SWOJE zdanie o Tobie,a zgadzać się z nim nie
                                musisz.Napisałem to na podstawie lektury Twoich wypowiedzi w tym wątku,jak i w
                                innych.Dalej twierdzę,że jesteś zmanierowanym babsztylem,raszplą o wrednym i
                                podłym charakterze właśnie za Twój stosunek do ludzi jakoby gorszych od
                                Ciebie.Nie ma lepszych,nie ma gorszych.Każdy jest inny i każdy zasługuje na
                                szacunek niezależnie od tego,czy mieści się na społecznych wyżynach,czy też na
                                nizinach(według Twoich kryteriów)Nie musimy lubić wszystkich wokół siebie,ale
                                też nie należy innym okazywać pogardy tylko dlatego,że żyją inaczej.Ty,chicarico
                                nie masz niestety klasy a Twoje wypowiedzi świadczą o jednym,że sama jesteś
                                prostaczką.Czyżby jakieś kompleksy?
                                P.S.I sorry za moje wcześniejsze ostre słowa,ale wzburzyłaś mnie....
                                • chicarica Re: chicarica 10.07.06, 15:45
                                  To ciekawe, bo czytajac twoje posty w archiwum, odnioslam identyczne wrazenie
                                  co do twojej osoby. Zwlaszcza posty o tym, jak to mieszkasz wsrod samych chamow
                                  i burakow - czlowieku, idz walnij grzywka w sciane, bo jesli tobie NIKT nie
                                  odpowiada i wszystkich uwazasz za chamow, to sorry ale cos z toba jest nie tak.
                                  Nigdzie nie napisalam ze uwazam ludzi za gorszych od siebie. Uwazam natomiast,
                                  ze sa osoby z ktorymi i tak sie nie dogadam i wcale nie musze. Takie osoby po
                                  prostu omijam. Z opisu rodziny meza herbatki wynika, ze ich tez bym omijala.
                                  Tyle i tylko tyle. Adios!
                      • xvqqvx Re: Panie Muszalik, a co Pan na to? 09.07.06, 12:59
                        > Brak agresji z jednej strony
                        > powoduje że i druga rezygnuje z taktyki ataku prewencyjnego.
                        A gdzie leżą granice wytrzymałości?
                        Poza tym jakoś w postach autorki wątku nie widać, że przejawia agresję.
                        Raczej nie podejmuje walki i się wycofuje.
                        No chyba, że "brak agresji" polega na staniu się workiem treningowym dla
                        frustratów, którzy może zmęczywszy się będą słabiej bili.
                        Mam wrażenie, że gdyby ta "jaśnie pani magister" parę razy ich ostro o...a od
                        razu skończyłoby się wszystko - po prostu są ludzie (niezależnie od
                        wykształcenia, pozycji etc.), którzy brak agresji uznają za słabość i sobie na
                        coraz więcej pozwalają.

                        > Dochodzi do
                        > rozejmu.
                        Niekoniecznie. :-)

                        >A może mają powody dla kórych nie lubią studentów i ludzi
                        > wykształconych?
                        A może ona też ma powody, dla których może nie lubić ludzi niewykształconych i
                        prostych.

                        >Może ktoś ich oszukał?
                        Może rzemielśnik ją oszukał.

                        >Urzędnik nie udzielił pomocy?
                        Parkieciarz się upijał zamiast pracować, kafelkarz zrujnował ściany i poszedł
                        w siną dal, mechanik samochodowy przygotowywał jej wóz do kradzieży przy
                        przeglądzie "przypadkowo" uszkadzając immobilizer.

                        > Staraj się
                        > trochę zrozumieć tych ludzi. Naprawdę warto.
                        Zrozumienie nie oznacza stania się czyimś "workiem treningowym". :-)
              • burza4 Re: wstydze się rodziny męża 05.07.06, 22:42
                muszalik20051973 napisał:

                > A znam, byli nawet moimi sąsiadami. I co? Trza było się dogadać. Naprawdę
                jest > to możliwe.

                z ciekawości - po co? żeby się jakoś z konieczności znosić czy żeby
                zaprzyjaźnić?

                opisani ludzie ulewając swojego jadu leczą swoje kompleksy i nieudacznictwo. Są
                tacy, którzy by w szklance wody utopili każdego, kto ma lepiej. Każda taka
                osoba jest atakowana nieuzasadnioną agresją, przytykami, kąśliwymi uwagami.
                Człowiek z klasą umie się zachować, ale to nie znaczy, że musi garnąć się do
                towarzystwa, które jest żenujące.

                Z niewiadomych powodów zakładasz, że teksty o magistrach itp są mówione
                życzliwie, a nie tonem sugerującym raczej jak obelgę. Średnio inteligentna
                osoba odróżnia intencje i nie mam powodu przypuszczać, że autorka jest
                nadwrażliwa na swoim punkcie jak Kaczyński.

                załóżmy, że nawet się jakoś dogadają - ale cóż dobrego mogą jej te kontakty
                przynieść? wizję suto zakrapianych świąt i okraszanych wulgaryzmami dyskusji w
                uroczym rodzinnym gronie na imieninach? wyciągania pijanego teścia spod stołu
                na chrzcinach wnuka? bo przecież pić ani kląć nie przestaną, nawet jeśli ją
                polubią. Więc po coż tracić niepotrzebnie nerwy?

                rodzinę tworzy mąż i żona. Bez reszty rodziny można się obejść. Czasem nawet
                należy.
                • muszalik20051973 Re: wstydze się rodziny męża 06.07.06, 00:49
                  Szanowna Pani
                  Przyjmuję tezę że wypowiedzi w stylu "jaśnie państwo magistrowie" są
                  symaptyczne bo znam i staram się zrozumieć takie specyficzne poczucie humoru. W
                  końcu rodzina to rodzina. A takie żarty jak człowiek nie ma chorobliwego ego
                  jak Pan Prezydent nawet mogą bawić. Trzeba tylko mieć więcej empatii. Jednak
                  wielu tak zwanym wykształconym tego brakuje. I w tym jest problem.
                  • kiecha3 Re: wstydze się rodziny męża 06.07.06, 06:20
                    Panie muszalik, odnosze nieodparte wrażenie że ma pan jakies kompleksy odnośnie
                    swojej osoby. Czyzby był pan źle traktowany jako niewyedukowany człowiek??? Gdyż
                    zieje pan nienawiścią ( owszem obleczoną w gładkie słówka) do ludzi z wyzszym
                    wykształceniem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że Sam obnosi sie
                    Pan ze swoim wykształceniem.
                    Powtórze jedno pytanie: w jakim celu mamy sie bratac z chamstwem, gdy
                    przeszkadza nam tego typu zachowanie, odzywki i sposób bycia. Nie prościej
                    widywać sie jedynie w sytuacjach koniecznych - np. pogrzeby a utrzymywać
                    odpowiadający nam dystans, dzięki któremu mamy spokój i sumienia( bo przecież
                    kontaktujemy sie z "kochaną" rodziną ) i nerwów ( kontakty te sa na tyle żadkie
                    ze nie wpływają na nas tak negatywnie jak to opisała pani.herbatka)???
                    • zbig72 Re: wstydze się rodziny męża 07.07.06, 14:08
                      szkoda gadać, to gościu typu "plują mi w twarz, a ja mówię że deszcz pada"...

                      nie widzę powodów dla dogadywania się, lubienia, układania i w ogóle do
                      jakiegokolwiek spoufalania ze zwykłymi chamami i prostakiami, niezależnie od
                      tego jakie maja wykształcenie

                      poza tym jest to rodzina męża Autorki a nie jej samej więc tak naprawdę jak
                      chce to może ich do końca życia nie ogladać - wolno jej
                      • muszalik20051973 Re: wstydze się rodziny męża 07.07.06, 23:14
                        Czy Szanowny Pan mógłby mi wyjaśnić o co chodzi w zdaniu z deszczem?
                        Po prostu przyjąłem metodę niereagowania na zaczepki ad personam i reagowania
                        ze smiechem na zdania w stylu teściów pani.herbatki.
                  • burza4 Re: wstydze się rodziny męża 07.07.06, 14:25
                    muszalik20051973 napisał:

                    > Szanowna Pani
                    > Przyjmuję tezę że wypowiedzi w stylu "jaśnie państwo magistrowie" są
                    > symaptyczne bo znam i staram się zrozumieć takie specyficzne poczucie humoru.

                    Znasz osobiście teściów autorki, bo chyba jednak robisz projekcję własnych
                    doświadczeń? Celem ćwiczenia poczyń więc założenie, że jest to wypowiadane
                    szyderczym tonem, obliczonym raczej na przysranie komuś niż żartobliwą
                    wypowiedź - i swój komentarz dostosuj do takich okoliczności.

                    Żeby w tej sytuacji uwagi i zachowanie "bawiły", autorka musiałaby schamieć, bo
                    tylko w taki sposób zachowanie rodziny przestanie być dla niej rażące.

                    No chyba, że znajdzie zabawę w odgryzaniu się wiedząc że ich poziom życia jest
                    solą w oku rodziny męża i że każdy ich sukces będą odchorowywać. Można mieć fun
                    obserwując zalew żółci, kiedy na pytanie "co tam u jasniepaństwa magistrów"
                    odpowie się np. "wybieramy się na wakacje na Malediwy" - i koniecznie trzeba
                    przy tym podać cenę:)

                    W > końcu rodzina to rodzina.

                    Kolega z Ligi Polskich Rodzin przypadkiem? z rodziną się podobno najlepiej
                    wychodzi na zdjęciu. Co w tym przypadku jest szczególnie zalecane.
                    • muszalik20051973 Re: wstydze się rodziny męża 07.07.06, 23:21
                      Szanowna Pani
                      Zostalem publicznie wywo.łany do tablicy. Oświadczam iż nigdy nie byłem
                      członkiem/symaptykiem MW/SN/SND/LPR/RKN inych tym podobnych urupowań.
                      Rodzinę szanuję bowiem często w sytuacjach kryzysowych jest pierwszą deską
                      ratunku. Nie dzielę ludzi pod względem majątku/wykształcenia lecz jakimi sa
                      ludźmi. Rozumiem różne sposoby wyrażania poczucia humoru/systemy wartości.
      • aiczka Re: wstydze się rodziny męża 05.07.06, 10:01
        > Prawdziwą klasę poznaję się po tym że nie zauważa się pewnych róźnic. Jak twa
        > rodzina i znajomi tego nie potrafią to są ..... (dopisz sobie sama).
        Wiesz, jest pewna różnica pomiędzy "oficjalnym niezauważeniem" (tzn, nie
        okazaniem w żaden sposób, że ktoś zachował się nie na miejscu, popełnił błąd
        językowy etc.) a faktycznym niezauważeniem. Jeśli sam dostrzegasz jakiś zgrzyt,
        przypuszczasz, że inni również go widzą, nawet jeśli tego nie okazują. Dlatego
        wydaje mi się, że niepotrzebnie atakujesz rodzinę autorki postu.
    • gintaras2 Re: wstydze się rodziny męża 05.07.06, 15:09
      Skoro z tej rodziny wyszedł twój mąż, to musi być w niej jednak coś dobrego:-)
      Nawet jeśli dali mu tylko przykład jak nie postępować. Twój mąż musi być
      naprawdę wspaniały, że znosi to wszystko pokornie. Docinki jego rodziny są
      najprawdopodobnie wynikiem zazdrości. Dbaj o to, żeby między wami cały czas tak
      dobrze się układało. A przy następnej okazji, jego rodzinie możesz
      powiedzieć "tak owszem mam wiele talentów, umiem dobrze gotować i jeszcze
      zarobić pieniądze":-)
    • kiecha3 na durny tekst - 05.07.06, 19:38
      ,kariery ci się zachciało, a gotować pewnie
      nie umiesz"
    • gibor Re: wstydze się rodziny męża 07.07.06, 03:28
      Droga Pani Herbatko.
      Sytuacja jest z całą pewnością mało komfortowa. Wydaje mi się, że problemem nie jest tu brak ogłady
      czy wykształcenia, co raczej nieżyczliwość ze strony rodziny męża w stosunku do Państwa a do Pani w
      szczególności. Wykształcenie nie świadczy o mądrości czy głupocie człowieka, ani oczywiście o jego
      inteligencji. Mam przyjaciół, zarówno wśród naukowców jak i ludzi naprawdę bardzo prostych, znam
      też zarówno wśród osób wykształconych jak i prostych takich, z którymi nie chcę mieć do czynienia.

      Jeżeli rodzina Pani męża jest negatywnie do Pani nastawiona, to może nawet lepiej, że są to ludzie
      prości i ubodzy. Gdyby byli bogaci, bardziej kulturalni itd. nieżyczliwość z ich strony mogłaby
      przejawiać się co prawda w bardziej wyrafinowany, ale i bardziej bolesny sposób. Znam wiele sytuacji,
      w których dziewczyna nie jest akceptowana przez wykształconych i bogatych teściów, zamieniających
      jej życie w koszmar, szczególnie jeśli młodzi są w jakiś sposób zależni finansowo, lub jakieś finansowe
      wsparcie otrzymali.

      Wydaje mi się też, że nie ma co łudzić się, że sytuacja kiedykolwiek ulegnie jakiejś radykalnej zmianie.
      Nie jest to wykluczone, lecz liczyć można raczej na ewentualną poprawę sytuacji, a nie jej całkowite
      przekształcenie.

      Mam wrażenie, że bardzo dużo zależy tu od Pani męża. Powinien on w obecności rodziny i rodziców
      jasno, wyraźnie i dobitnie dawać do zrozumienia, że stoi po Pani stronie i że nie pozwoli, by ktoś
      zwracał się do Pani w ten sposób i Panią obrażał. Nikt nie ma prawa tak Pani traktować, bycie teściem
      tego prawa także nie daje. Tylko w ten sposób teściowie mogą zrozumieć, że atakując Panią narażają i
      naruszają relację z własnym synem. Pani mąż powienien zrozumieć, że nie chodzi tu o odrzucenie, złe
      traktowanie jego rodziny, lecz o obronę jego własnego małżeństwa. Do istoty małżeństwa należy
      wszak, że relacja między małżonkami powinna przewyższać każdą inną dotychczasową
      relację małżonków. I tak jak Pani najważniejszym mężczyzną jest nie Pani Tata, lecz mąż, tak i kobietą
      życia Pani męża jest nie jego Mama lecz Pani. Małżeństwo to pewien swoisty, niezależny świat tworzony
      przez małżonków (co podkreślane jest szczególnie w judaizmie i prawosławiu), posiadający swoistą
      suwerenność, którego właśnie małżonkowie a nie rodzice są twórcami i władcami.
      Wydaje mi się, że ma Pani prawo ograniczyć kontakty z rodziną męża do minimum, a mąż powinien
      zrozumieć, że to wina nie Pani, lecz jego rodziny. To on w każdym razie powinien wpłynąć na to, by
      Panią (ale i jego też) traktowano inaczej. Przecież nie chodzi tu o szkodzenie rodzinie Pani męża, lecz o
      samoobronę.
      Nie wydaje mi się natomiast właściwe, by to Pani oddawała rodzinie męża pięknym za nadobne i
      atakowała ich wtedy, kiedy oni zaatakują Panią i to jeszcze na ich poziomie. W ten sposób dostarczy
      Pani im argumentów przeciwko sobie. Tu na froncie w Pani obronie powinien przede wszystkim stanąć
      Pani mąż tak, jak i Pani powinna go bronić wobec swojej rodziny.

      Teraz powiem coś tylko teoretycznego, proszę nie pomyśleć, iż sądziłbym, że Pani byłaby do tego
      zdolna. Jakkolwiek te relacje nie byłyby trudne nie ma sensu myśleć o jakiejś zemście o jakimś
      zaszkodzeniu rodzinie męża. Jeśli znaleźliby się oni w jakiejś trudnej sytuacji (np. choroba czy coś
      podobnego), to niezależnie od ww. problemów trzeba im pomóc i okazać dobro. Raczej to nie
      zaszkodzi, a może się przyczynić do poprawy relacji.

      Mam nadzieje, że nie byłem zbyt nachalny ze swoją wypowiedzią.
      Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.
      Gibor
      • magda.aniol tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 09:42
        wydaje mi się, że ten brak życzliwości tesciów wobec herbatki wynika wlaśnie z
        tych róznic. Mąż nie przyprowadził ,,swojej dziewuchy" z która można się napic
        tylko kogoś podobnego sobie. U mnie jest inaczej, rodzina męża ma podstawowe i
        zawodowe, kasa im się nie przelewa, ale cieszą się, że mój mąż jako jedyny
        kończy studia i że wżiął sobie żonę z mgr. Nie ukrywam, że też ciężko mi się z
        nimi dogadac, choc nie są jakimis prostakami, poprostu 2 srodowiska- inny
        sposób wartościowania. Też mialam niezłe przeboje, riodzina męża nie mogła
        sobie darować, ze zrobiłam skromne wesele, bo trzeba sie pokazać, podczas gdy
        ja i mąz nie odczuwamy tej potrzeby. Ale z wszystkiego wyszłam zwycięsko-
        dzięki odpowiedniemu zdystansowaniu się do tesciów, nie wdawaniu się w
        dyskusje, ucinaniu grzecznie prób ingerencji, dzieki czemu nie ma konfliktów,
        a powiedziała bym, ze jest nawet sympatycznie, choc mogłoby być gorzej. Duża
        jest zasługa męża który to wszystko rozumie. Myslę, że mąz powinien ostro
        bronic pani.Herbatki, a nie pokornie opuszczac głowę. Jezeli da rodzinie do
        zrozumienia, ze nie zyczy sobie złego traktowania żony problem się zakończy.
        Wszystkie problemy tesciowa-synowa jakie znam mogłyb nie miec miejsca gdyby mąz
        w pore, jasno i wyraźnie dał do zrozumienia, ze sobie nie życzy i koniec!
        • canina Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 12:51
          . U mnie jest inaczej, rodzina męża ma podstawowe i
          > zawodowe, kasa im się nie przelewa, ale cieszą się, że mój mąż jako jedyny
          > kończy studia i że wżiął sobie żonę z mgr. Nie ukrywam, że też ciężko mi się z
          > nimi dogadac, choc nie są jakimis prostakami, poprostu 2 srodowiska- inny
          > sposób wartościowania.

          Magdusiu nigdy nie widziałas ludzi z mgr.przed nazwiskiem
          chamskich,prymitywnych,niechlujnych a noszacych głowe wysoko.Mgr.jeszcze o
          niczym nie swiadczy bo zdolnosci niekoniecznie maja cos wspolnego z
          inteligencja.Tacy tez sa z róznych światów.Wychodza czasem z
          prymitywnych,alkoholowych rodzin a pozniej sie do nich nie chca przyznac.Znam
          tez takich co to pracuja bardzo ciężko fizycznie z wykształceniem nieco niższym
          ale przeczytali stosy książek,potrafia sie zachowac w kazdej sytuacji i czasem
          mgr.nie siega im do piet.

          . Nie ukrywam, że też ciężko mi się z
          > nimi dogadac, choc nie są jakimis prostakami, poprostu 2 srodowiska- inny
          > sposób wartościowania.

          Wierzę w to bo pewnie wydaje ci sie ze ci ludzie na sama wiadomośc ze przed
          nazwiskiem masz mgr.powinni chylic czoła.Ja tez mam mgr.ale to mgr.jest dla mnie
          a nie na pokaz dla innych.
          • chicarica Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 13:21
            Masz "mgr."?
            To może skrót od "magazynier"? ;)
            • me_mme Intrygująca ta kropka ;) 07.07.06, 13:53
              • luana4 Re: Intrygująca ta kropka ;) 08.07.06, 10:53
                acha:))))))
            • ex-m Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 18:06
              Oj ,tez znam takich z mgr i jak tylko gebe otworza to juz wiadomo z kim mamy
              przyjemnosc mimo ze mgr przed nazwiskiem..Znałem kiedys takiego mechanika
              samochodowego ktory był samoukiem,naprawiał samochody dobrych marek,był po
              szkole podstawowej.Cholernie zdolny.Można było z nim godzinami stac przy
              samochodzie kiedy go naprawiał i miał niesamowita wiedze i to w kazdej
              dziedzinie.Pomijajac to ze jak mowił to emanowała od niego taka kultura juz nie
              mowiac o zasobie słow.Wniosek tak ze szkoła to nie wszystko.
              • chicarica Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 19:26
                A jak to się ma do autorki wątku? Bo ja u niej chamstwa nie zauważyłam, a z
                pewnością nie wszyscy magistrowie są chamami, choć to prawda, zdarzają się i
                takie przypadki. Tym niemniej, z tego co pisze ta dziewczyna, to właśnie rodzina
                męża to prostaki - i tak nie mamy jak sprawdzić czy to prawda, więc załóżmy że
                jest - masz coś do powiedzenia, czy tylko klepanie ogólnych frazesów, że nie
                każdy niewykształcony to cham? Zakładając, że akurat ta rodzina to chamy - co ma
                zrobić autorka wątku?
                • ulka32 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 19:53
                  Jestem daleka od obrażania ludzi ale u kazdego tutaj z wypowiadajacych sie
                  znajdzie sie w rodzinie prostak lub cham mniej lub bardziej wykształcony..Więc
                  dyskusja jest zbędna bo najlepiej pisze sie o obcych prostakach a nie o swoich.
                  • triss_merigold6 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 21:26
                    Ciekawe... nie mam krewnych na melinach a w każdym razie nic o tym nie wiem.
                    Dyskusja dotyczy tego jak odnosić się do chamskiej rodziny męża i jak widać
                    większość twierdzi, że nie warto się bratać z prymitywami, bo tylko dokuczą a
                    pożytku żadnego.
                    • ulka32 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 21:58
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ciekawe... nie mam krewnych na melinach

                      Ty jak zwykle jak cos napiszesz to nie wiadomo czy sie smiac czy płakać.Czasami
                      dowalanie ludziom niczemu niewinnym a tylko dla zasady zeby dac odczuc ze jest
                      sie kims mądrzejszym,bardziej doswiadczonym życiowo(mam na mysli twoja osobę w
                      czytanych watkach-faktycznie masz sporo za sobą )tez można pokojarzyc
                      nieciekawie.Sama sie o to prosiłas zeby to napisać.
                      • triss_merigold6 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:03
                        Widzisz słońce, ja się absolutnie nie wstydzę tego co pisałam, bo w realu
                        głosze swoje poglądy otwarcie - tak a propos Twoich uwag.
                        Nie miałam zamiaru dowalać Pani.Herbatce co zresztą mozna wyczytać z wątku,
                        natomiast znam ludzi pokroju jej teściów i jedyne co można poradzić to
                        trzymanie ich z daleka od siebie, ponieważ są chamscy, toksyczni, prymitywni i
                        zwyczajnie głupi. A przebywanie i konwersacja z kretynami jest męcząca. I nie
                        pisz mi, że banda buraków chlejąca wódę i klnąca non-stop jest niczemu nie
                        winna, sami na takie oceny sobie zasłuzyli postępowaniem.
                  • chicarica Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 21:35
                    Ale o co ci chodzi?
                    W wielu rodzinach jest jakaś "zakała". Może nie meliniarstwo, ale np. ktoś kto
                    się ożenił z chamicą albo wyszedł za chama. Ten wątek jest o tym, jak sobie w
                    takich sytuacjach radzić. To źle?
                    • ulka32 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 21:53
                      Ten wątek jest o tym, jak sobie w
                      > takich sytuacjach radzić. To źle?


                      Owszem trzeba sobie radzic ale jak juz sie wejdzie w taka rodzine a sadze ze sie
                      wie ze w taka sie wchodzi to trzeba sie z tym liczyc ze bedzie roznica
                      poziomu,wartosci,czasem sytuacji materialnej i nie rozdzierac szat ze cos nagle
                      na nas spadło.Spadło bo miało spaśc z w/wym powodów.
                      • triss_merigold6 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:05
                        Problem polega na tym, że autorce taka rodzina nie pasuje i pasowac nie będzie
                        więc szuka rady co z tym fantem zrobić. W imie czego synowa ma się dostosowywać
                        do mentalnego zera? Jak mąż ja kocha to będzie trzymał swoich buraczanych
                        krewnych na dystans i nie zmuszał żony do integracji.
                        • listopadowa3 ex-m zamilcz debilko 07.07.06, 23:15
                        • muszalik20051973 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:16
                          To samo dotyczy pani.herbatki. Rozuumiem że mąż ma się chować po kątach przed
                          takimi "jaśnie paniami i panami magistrami".
                          I jeszcze jedno. Czy prawdą jest że wśród tak zwanych elit jest dużo
                          producentów buraków w mieszkaniach?
                          • triss_merigold6 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:22
                            Nie mąż ma się chować po kątach tylko ma ją chronić przed chamidłami ze swojej
                            rodziny i np. nie nakłaniać do zbyt częstych kontaktów.
                            • muszalik20051973 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:23
                              A ona przed złośliwościami artykuowanymi przez jej znajomych/członków jej
                              rodziny.
                              • triss_merigold6 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:31
                                Najlepiej żeby członkowie obu rodzin nie mieli okazji do spotykania się, bo
                                wyjdzie totalna żenada. W sumie dlaczego chamów chronić przed złośliwościami?
                                • muszalik20051973 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:37
                                  A ti dlaego że kulturę tak zwanej "inteligencji" poznaje się po stosunku do
                                  ludzi ubogich a nawet chamów. Co prawda to ostatnie pojącie nie zostało w tym
                                  wątlu zdefiniowane. Zresztą jest to zrozumiałe gdyż jakby się tak dokładniej
                                  przyjrzeć to 78 procent tak zwanej "elity umysłowej" wypełniałó by znamiona tak
                                  modnego tutaj pojęcia prostak.
                                  • listopadowa3 oo muszalik jakbys pisala o moim ukochany trisku m 07.07.06, 23:39
                                  • triss_merigold6 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:47
                                    Chłopomania skończyła się z Asnykiem i Tetmajerem a kult jedynej słusznej klasy
                                    fizycznie pracującej na szczęście w 89. Nikt tu nie atakuje rodziny męża
                                    pani.herbatki za skromne życie, brak pieniędzy czy brak formalnego
                                    wykształcenia tylko za chamstwo, prostactwo, picie wódy i bluzgi codzienne.
                                    Oczywiście wśród "elit" także są chamy lubiace łacinę podwórkową, pijane i
                                    złośliwe ale jakby statystycznie mniej.;)
                                    Chamów należy tępić a nie dopieszczać tolerancją.
                                    • muszalik20051973 Re: tak, dużo zależy od męża 07.07.06, 23:58
                                      Statystycznie mniej? Ciekawie prawisz. Naprawdę ciekawie prawisz.
                                      Moje doświadczenia są jednak odwrotne.
                                      • luana4 Re: tak, dużo zależy od męża 08.07.06, 10:51
                                        muszalik20051973 napisał:

                                        > Statystycznie mniej? Ciekawie prawisz. Naprawdę ciekawie prawisz.
                                        > Moje doświadczenia są jednak odwrotne.

                                        Moje rowniez;( i w pelni sie z Toba zgadzam Muszalik!
                                  • magda.aniol Re: tak, dużo zależy od męża 09.07.06, 22:41
                                    A ja znam sytuacje w których osoby ze środowiska inteligenckiego były
                                    zaatakowane przez ludzi, których zwiesz ,,ubogimi i chamami". Zupełnie za
                                    darmo..Z góry skreśleni tylko dlatego, że mieli wyższe wykształcenie i
                                    osiągnęli w życiu więcej. Przykład, w w szpitalu, w którym pracowała jedna z
                                    moich znajomych, pewna pielęgniarka wybrała się na studia prawnicze i szło jej
                                    świetnie! Koleżanki z pracy jej nieźle dopiekały z tego powodu. Dziewczyna była
                                    skromna i kulturalna, co było odbierane jako słabość...Teksty typu ,,nienawidzę
                                    studentów" tez nie śa mi obce i nie trzeba było prowokować osób to
                                    wypowiadających. POlacy sa specyficzni, z zasady nie znoszą osób którym się w
                                    życiu lepiej powiodło. Muszalik widzisz tylko jedna stronę medalu, że ,,jaśnie
                                    państwo magistrowie" z góry traktują ludzi którzy nie są wykształceni. A nie
                                    dostrzegasz tego, że często ludzie wykształceni też spotyklaja się z zzawiścia
                                    tych , którzy wykształcenia nie mają.
                                    • xvqqvx Re: tak, dużo zależy od męża 10.07.06, 05:31
                                      Tu się zgadzam z objawem, ale przyczyną jest to, że taka osoba pokazuje innym,
                                      że tkwią tam, bo chcą a nie, bo muszą.
                                      Inne pielęgniarki też mogły iść na studia, bracia męża autorki wątku też mogli
                                      iść na studia, albo zacząć zarabiać zamiast pić i płodzić dzieci etc.
                                    • muszalik20051973 Re: tak, dużo zależy od męża 10.07.06, 22:08
                                      Bardzo ciekawe. Nie żartuję. Tak za nic dostali? Nie wierzę, po prostu nie
                                      wierzę. Bajki opowiadaj dzieciom.
                    • apple19 Re: tak, dużo zależy od męża 08.07.06, 22:24
                      > W wielu rodzinach jest jakaś "zakała". Może nie meliniarstwo, ale np. ktoś kto
                      > się ożenił z chamicą albo wyszedł za chama


                      Jak z toba sie ożenią to dopiero zawiążą sobie sznur na szyje.
                      • chicarica Re: tak, dużo zależy od męża 09.07.06, 09:10
                        Już ty się, bersi, o to nie kłopocz. Narzeczony zadowolony (na siłę go nikt nie
                        trzyma), a z teściami mam dobre układy.
                        PS. Widzę że musisz się wpisywać pod różnymi nickami, żeby wywołać wrażenie że
                        jest was więcej, bersi-apple19-nessuno-canina i inne ;)
                        Hehehehehe tobie to się dopiero musi nudzić ;) I jak tam, dowartościowałaś się? ;)
                        • apple19 Re: tak, dużo zależy od męża 09.07.06, 12:02
                          No to sie pomyliłas niestety ale sie nie dziwie bo twoj jad przysłania te twoje
                          szare marne juz komorki mózgowe.Nie wiemm czy nesumo to kobieta czy facet ale
                          jest pewne ze sa jeszcze ludzie normalni i potrafia zauwazyc ze pisze na forum
                          babsztyl ktory uwaza sie za madraline.Wiem ze nie uwierzysz ale mi to powiewa ze
                          myslisz ze mam iles tam nickow.Twoj problem mysl co chcesz dla mnie jestes
                          jedza,czarownica i wrednym babskiem.Nie musze sie dowartosciowywac i jak za mąż
                          wychodziłam nie byłam taka stara jak ty.Jak bedziesz postepowac w zyciu tak jak
                          tu na forum napewno długo nie zostaniesz zamężną.
                          • chicarica Re: tak, dużo zależy od męża 09.07.06, 12:31
                            Nie mam babci na wsi. Widzisz, ja jestem raczej z tych co to z miasta na wieś
                            uciekają, a nie ze wsi do miasta, jak ty ;)
                            Mam dokładnie gdzieś co myśli o mnie jakiś forumowy troll, którego jedynym
                            życiowym sukcesem jest wczesne zamążpójście. Tak na moje oko to się tu usiłujesz
                            dowartościować - ale ile byś nie usiłowała, niskie poczucie wartości pozostanie
                            i tak i całe życie będziesz sobie coś udowadniać ;)
                            A o moje zamążpójście się nie martw - data ślubu dawno wyznaczona, wszystko
                            zarezerwowane, jestem na etapie ustalania menu i poszukiwania kreacji. Tyle że
                            nie uważam tego za jakieś życiowe osiągnięcie, więc się tym nie masturbuję, jak ty.
                            • apple19 Re: tak, dużo zależy od męża 09.07.06, 14:29
                              Nie bede ci tłumaczyc ze wies bardzo lubie ale jakos nie było mi dane miec
                              korzenie na niej a tym samym móc ją odwiedzać.


                              > A o moje zamążpójście się nie martw -

                              Ja sie nie martwie bo na szczescie taki tuk do mojejrodziny nie wchodzi i nikt
                              by na takie toto nie zezwolił..Niech sie martwi ofiara tej ceremoni i jego
                              rodzice bo nie wiedza co z ciebie za ptica.
                              Co do kreacji jak to pieknie nazywasz to co bys nie założyła to i tak bedziesz
                              jadowita żmija.Może cos na te okolicznośc wybierz zebys całkiem przypominała
                              jędzę.Jak sie ma 28 lat to wyjscie za mąz niestety jest życiowym osiągnięciem a
                              juz twoj przypadek jest szczególny (znalazł sie facet ktory ma klapki na
                              oczach)durny babsztylu.

                              • chicarica Re: tak, dużo zależy od męża 10.07.06, 15:41
                                widzisz, a mi bylo dane zamieszkac (na przedmiesciu, ale praktycznie na wsi), z
                                wyboru, po 25 latach mieszkania w miescie, w typowo miejskiej rodzinie. Do tego
                                nie trzeba miec korzeni, wystarczy pare zl i pomysl.
                                Niunia, wiesz, zmija to dla mnie komplement. To piekne i inteligentne zwierze,
                                a jak juz wiele razy pisalam, zlosliwosc jest przywilejem ludzi inteligentnych.
                                Pozostali moga tylko rzucac sie wsciekle do gardel.
                                Z kolei pozne zawieranie zwiazkow malzenskich (o ile 28 lat to pozno, bo ja mam
                                mnostwo znajomych ktorzy pobrali sie po 30tce i sa b. zadowoleni, i wielu
                                takich, ktorych wczesne zwiazki juz zdazyly sie rozpasc) jest cecha
                                spoleczenstw wysoko rozwinietych, w ktorych kobieta nie musi wydawac sie za maz
                                zeby w ogole przezyc, tylko moze spokojnie sie wyedukowac, rozpoczac kariere
                                zawodowa i nie ma przymusu znalezienia partnera jak najszybciej. Z kolei w
                                spoleczenstwach prymitywnych mlode dziewczyny wydawane sa za maz szybko, bo
                                jest to jedyny sposob zabezpieczenia im bytu na przyszlosc. Tyle w tym temacie.
                                Poza tym widze zes kolejna z "tozsamoscia zony", a wiec napawaj sie tym swoim
                                wczesnym zamazpojsciem i nie kaz mi robic z mojego ceregieli, bo to ani twoj
                                problem, ani zmartwienie. Jak sie ma 28 lat to ma sie juz przewaznie za soba
                                kilka osiagniec natury niematrymonialnej, a jak sie ich nie ma, to z
                                zamazpojscia robi sie osiagniecie.
                                Opanuj sie bo ci zylka peknie.
                                Pozdrawiam ze slonecznego Dover i ide sie cieszyc wakacjami.
                                • apple19 Re: tak, dużo zależy od męża 10.07.06, 18:17
                                  Skończ z tym Niunianiem bo jakos mi sie to dziwnie kojarzy,jakbys miała od
                                  zawsze kontakty z kobietami.Wyszłam za mąz majac 25 lat i osiągnęlam to co
                                  chciałam.Napewno miałam już za soba szkołe i zaczynałam dobra prace.Zamążpójscie
                                  nie było czymś co poprawiło mój status materialny.Przeciwnie wspolnie
                                  osiągaliśmy z mężem wymarzone cele bo mieliśmy na to.Moje zamążpójcie nie było
                                  osiągnięciem ,było o czasie w przeciwieństwie do tych szczesliwych i duzo
                                  starszych.Zmija być może inteligenta choc nikt nie ma pewnosci ale napewno podła
                                  i potrafi szkodzic innym zreszta podobne masz zachowanie choc osoby inteligentne
                                  maja umiar a tobie brakuje ogłady i taktu atakujac osoby ktore sa niczemu
                                  niewinne.Poprostu to twoj sposob na zycie i inna juz nie bedziesz.O moja zyłke
                                  sie nie martw,mnie napewno nie peknie,choroby takowe imaja sie najcześciej ludzi
                                  ktorzy maja świra na swoim punkcie.Daleko ci do inteligencji,myśle że Dodzie nie
                                  dorastasz hi hi do pięt.
                                  • chicarica Re: tak, dużo zależy od męża 12.07.06, 22:51
                                    No i po co sié tak tlumaczysz?
                                    Zmija kasa tylko kiedy sie na nia nadepnie. Nie zaczepiana to sympatyczne i
                                    piekne stworzenie.
                                    Wroce, wroce, nie ciesz sie.
                                    • apple19 Re: tak, dużo zależy od męża 13.07.06, 11:54
                                      > Zmija kasa tylko kiedy sie na nia nadepnie. Nie zaczepiana to sympatyczne i
                                      > piekne stworzenie.


                                      Wykształcony cham tez uważa że jest inteligentny.
                                      > No i po co sié tak tlumaczysz?

                                      No i po co sié tak tlumaczysz?

                                      Rozum tez masz jak to jadowite zwierzatko.Gdybys pomyslała nigdy nie nazwałabys
                                      tego tłumaczeniem bo nie bardzo mam komu i po co.Wracaj,wracaj,przynajmniej zdrowa .
                                • apple19 Re: tak, dużo zależy od męża 10.07.06, 18:22
                                  > Pozdrawiam ze slonecznego Dover i ide sie cieszyc wakacjami.

                                  Twoje miejsce to Tworki.
                                  Najlepiej zrobisz jak juz tutaj nie wrocisz.
                                  • kiecha3 Re: tak, dużo zależy od męża 10.07.06, 21:51
                                    >
                                    > Twoje miejsce to Tworki.
                                    > Najlepiej zrobisz jak juz tutaj nie wrocisz

                                    wyjątkowo inteligentny komentarz... mam prośąbe..czy możecie skończyć te
                                    śmieszne przepychanki.. obie macie swoje rację i obie za bardzo ich bronicie...
                                    he he he... może piwko i po sprawie??
                                    • apple19 Re: tak, dużo zależy od męża 10.07.06, 22:07

                                      > wyjątkowo inteligentny komentarz.

                                      Komentarz został dopasowany do poziomu zachowan przeciwnika.Poświęc wiecej uwagi
                                      wypowiedziom w róznych watkach tej"inteligentnej inaczej" a przekonasz sie ze
                                      najlepsza obrona przed nia jest rownież atak.
          • magda.aniol Re: tak, dużo zależy od męża 09.07.06, 22:49
            > Magdusiu nigdy nie widziałas ludzi z mgr.przed nazwiskiem
            > chamskich,prymitywnych,niechlujnych a noszacych głowe wysoko.Mgr.jeszcze o
            > niczym nie swiadczy bo zdolnosci niekoniecznie maja cos wspolnego z
            > inteligencja.Tacy tez sa z róznych światów.Wychodza czasem z
            > prymitywnych,alkoholowych rodzin a pozniej sie do nich nie chca przyznac.Znam
            > tez takich co to pracuja bardzo ciężko fizycznie z wykształceniem nieco
            niższym

            TAK BYWA, NIE NEGUJĘ ALE ZAUWAŻ ŻE STATYSTYCZNIE PATOLOGIA WYSTEPUJE WŚRÓD
            LUDZI NIEWYKSZTAŁCONYCH
            >
            > Wierzę w to bo pewnie wydaje ci sie ze ci ludzie na sama wiadomośc ze przed
            > nazwiskiem masz mgr.powinni chylic czoła.

            NIE WYDAJE MI SIĘ, ALE MIĘDZY DWOMA ŚWIATAMI CZĘSTO DOCHODZI DO KONFLIKTÓW
            CHOCIAŻBY Z INNEGO PODEJŚCIA DO ŻYCIA, INNEGO WIDZENIA ŚWIATA. NIE NEGUJE
            TAKICH LUDZI ALE Z MOICH OBSERWACJI WYNIKA, ZE LUDZIE NAJLEPIEJ DOGADUJĄ SIĘ Z
            LUDŹMI SOBIE PODOBNYMI
            Ja tez mam mgr.ale to mgr.jest dla mnie
            > a nie na pokaz dla innych.

            HEH...NIE ZNAMI NIKOGO, KTO KOŃCZYŁ STUDIA NA POKAZ DLA INNYCH. STUDIA KOŃCZY
            SIE PO TO ABY SIE ROZWIJAĆ I ZAPEWNIC SOBIE LEPSZĄ PRZYSZŁOŚĆ


    • kiecha3 panie Muszalik .... 09.07.06, 08:13
      Ponawiam moją prośbę o odpowiedzenie na proste, acz pomijane pytanie...

      po co bratac się z chamstwem.. jakieś argumenty??? bo jak na razie tylko Pan
      obraza "inteligencję" ( zreszta w dość dziwnie rozumianym przez Pana pojęciu) i
      zaciekle broni chamstwa... Bo rozgraniczyliśmy już w dyskosji ludzi ubogich i
      prostych od chamów i prostaków.. Chuyba, że nadal mylą sie panu te pojęcia....

      oczekuję na satyswakcjonująca odpowiedz popartą rzeczowymi agrumentami, a nie
      pustymi frazesami.
      Pozdrawiam
      • muszalik20051973 Re: panie Muszalik .... 09.07.06, 11:28
        Rodzina! Oto prosta odpowiedź. To tak trudno zrozumieć?
        • xvqqvx Re: panie Muszalik .... 09.07.06, 13:00
          > Rodzina! Oto prosta odpowiedź. To tak trudno zrozumieć?
          Ona też jest rodziną i od rodziny męża też należy oczekiwać dobrej woli. :-)
        • kiecha3 Re: panie Muszalik .... 09.07.06, 19:14
          to żaden argument... a przynajmniej słaby.. rodzina może byc toksyczna.. i gdy
          takową jest, to nadal nalezy utrzymywac kontakt?? dawaćx sie poniżac?? obrażać??
          w imię czego??
          rozumiem jeżeli ktoś to lubi ( być poniżany i etc. ), ale jeżeli dziewczynie to
          nie pasuje??? zresztą to chyba zdrowy odruch bronic się przed głupkowatymi i
          niekulturalnymi odzywkami..a nie cieszyć się z nich... Choć w Pana przypadku,
          panie Muszalik odnosze wrażenie, że takie okazywanie zainteresowania odpowiada
          najbardziej.. i gdy ktos muwi do Pana grubiańsko to jest pan w siudmym
          niebie... Prosze na chwilę wyobrazić sobie sytuację że nie lubi Pan tego typu
          zachowań... albo prościej.. przypomniec sobię czego nielubi Pan najbardziej w
          ludziach... i przemyslec czy chciałby pan by rodzina żony tak własnie Pana
          traktowała...hm.. niech to będzie sytuacja gdzie rodzina żony to stateczni
          ludzie z arystokratyczną tradycją rodzinną i wyrafinowanymi manierami i ogładą,
          znających podstawy savoir vivre( bo takich chyba Pan najbardziej nieznosi).
          Dołóżmy jeszcze że traktuja Pana a góry i niezbyt podoba im się pan na Męża
          ukochanej córki - ostatniej z rodu.... ciekawam Pańskich refleksji...
          • ex-m Re: panie Muszalik .... 09.07.06, 19:54
            kiecha3 napisała:

            Najlepiej zrobisz jak popracujesz nad ortografia a potem pouczaj.
            • kiecha3 Re: panie Muszalik .... 09.07.06, 20:34
              jak brak agrumentów to czepiamy się ortografii.. potem interpunkcji...

              szkoda czasu na taką dyskusję...
              Nie umie Pan podać konkretów... ale nie to jest najgorsze... Nie umie się pan
              przyznac do ich braku.. a to znacznie obniża poziom dyskursu... hm... chyba już
              wiem czemu Pan broni chemskiego plebsu...
              • muszalik20051973 Re: panie Muszalik .... 10.07.06, 20:59
                Szanowna Pani
                Widzę że do mnie jak to się mówi pije. Otóż wyjaśniam uprzejmie iż ja sam
                pochodzę z rodziny z tradycjami intelektualnymi a moja czcigodna małżonka nie.
                Wydaje się Pani że był to szok kulturowy? Otóż nie. Wcześniej bowiem poznałem
                ludzi tu tak pogardzanych. Mieszkanie mojej rodziny nigdy nie zostało
                okradzione (a mieszkałem w nie najlepszej dzielnicy), domek na wsi został
                okradziony raz przez 22 lata! Z tak zwanym plebsem dogaliśmy się rewelacyjnie.
                Zapewniło to nam bezpieczeństwo, powiem więcej swoisty immunitet.
                Z rodziną małżonki było podobnie. Rozumiem że tak popularne wśród elit żarty z
                wyborców LPR są dowodem na "elitarne" poczucie humoru i są śmieszne zaś żarty
                plebsu z panów magistrów są ordynarne i są dowodem na chamstwo.Ciekawe, bardzo
                ciekawe.
                Łodzianom powiem tak mieszkaliśmy w okolicach słynnej ulicy Kamiennej.
                • kiecha3 Re: panie Muszalik .... 10.07.06, 21:48
                  mieszkam 40 km od łodzi.... i czesto w niej jestem..i wiem jaki światek tam żyje
                  (nie ublizając ludziom ubogim i prostym)... Gratuluje.. Musiał się Pan wżenić
                  żeby Pana nie okradli czy nie pobili... tożto osiągniecie..

                  Owszem pije do Pana.. poniewaz twardo upiera sie Pan przy nierozgraniczaniu
                  prostoty od prostactwa, braku wykształcenia od braku kultury... Nie wiem czemu
                  to przypisać, ale ciągle Pan nie umie/nie chce rozgraniczyć chamstwa od biedoty,
                  choć nieukrywam że często ida w parze.
                  Tym bardziej ze względu, na to ze mieszkał Pan w Łodzi jestem zdziwiona że nie
                  widzi Pan konieczności braku akceptacji takich zachowań jakie opisuje Autorka
                  wątku. Wręcz przeciwnie, chroni je Pan pod płaszczykiem żartu. My ludzie
                  nazwijmy to wykształceni nie możemy pozwolić by takie zachowania miały miejsce.
                  Nie tylko w stosunku do nas, ale i naszych bliskich. Ciekawam bardzo czy będzie
                  pan pozwalał na tego typu docinki ze strony "rodziny" w stosunku do waszego
                  dziecka, gdy będzie chciało isć na studia, czy gdy będzie zwyczajnie czytało
                  książkę... mnie się to nie podoba i nie chce mieć z takim swiatkiem
                  doświadczenia. Dlatego nie popieram przyzwolenia na docinki, nawet gdyby ktoś
                  miał tym leczyć swoje kompleksy czy fobie.
                  • muszalik20051973 Re: panie Muszalik .... 10.07.06, 22:04
                    Szanowna Pani

                    Jeszcze raz wyjaśnię. Widzę że wyraziłem się mało jasno. Otóż moja rodzina
                    mieszkała od lat wtakiej dzielnicy i widziałem jako małolat jak można ułozyć
                    sobie relacje z sąsiadami. Małżonkę poznałem na uczelni (studiowałem po za
                    Łodzią) i nie przeszkadzało mi ani jej rodzina ani też styli zachowanie jej
                    bliskich. Czy teraz już wyraziłem się jasno?
                    No cóż widzę że "elita" nie chce aby jej dzieci poznawały że ludzie mogą zyć w
                    innym świecie niż one żyją. Mnie nie przeszkadza że mój syn ma przyjaciół wśród
                    dzieci z ubogich i prostych domów. W relacjach rodzinnych jestesmy traktowani
                    jak jedno pogotowie prawniczo-ekonomiczne w zamian oferuje się nam usługi jak
                    by tu powiedzieć techniczne.
                    Widzi Pani na tym forum dotąd nie pokazano i nie zdefiniowano pojęcia chamstwa.
                    Tak! Bowiem na pewno nie są nim ani rubaszne żarty ani też to że rodzina męża
                    pani.hernatki zaklnie soczyście. W końcu gdyby tak przesłuchać nagrania z sesji
                    PAN-u to po za mikorofonem padają jeszcze mocniejsze słowa.
                    • kiecha3 Re: panie Muszalik .... 11.07.06, 06:24
                      a Pan wokło swoje. Widze że Pan rozumie wypowiedzi innych tak jak chce.
                      gratuluje udało sie Panu wejśc w rodzinę, nie wnikam juz dlaczego. Cały czas
                      staram sie nakłonic Pana do jednego. Do rozgraniczenia biedoty i prostoty od
                      głupoty, złośliwości i chamstwa... marne moje starania... Myslę, że pomimo
                      wykształce nia nie umie, bądż co gorsza nie chce zrozumieć innych. Nie musi mi
                      pan przyznawac racji że potępiam takie zachowania i radzę Pani.herbatce izolacje
                      od tych grumiańskich tekstów, ale wydaje mi się że nalezy oddac honor ludziom
                      biednym i ubogim i nie mieszac ich z prostakami i gburami. Tyle moim zdaniem.
                      Jedna prośba, w rozmowie ze mną proszę nie nazuwac mnie elitą, ani jaśniepania
                      Magister... gdyż, prosta sprawa, jeszcze nią nie jestem....
                      • michal_powolny1 Re: panie Muszalik .... 11.07.06, 22:12
                        Co prawda post nie jest skierowany do mnie ale Pani odpowiem. Otóż dla pani.
                        herbatki problemem nie jest chamstwo jej teściów (i rodziny męża) ecz nieco
                        rubaszny prosty sposób bycia. I tak naprawdę to jest osią dyskusji. Po prostu
                        nie uwierzę że osoby wykształcone od czsu do czsu nie przeklinają. Oj nie
                        uwierzę. Co do muszalika. Są ludzie którzy potrafia si z kązdym dogadać. Efekty
                        sa takie że należą do ludzi lubianych, szanowanych i cenionych. niestety często
                        nie w swoim środowisku zawodowym.
                        • kiecha3 Re: panie Muszalik .... 12.07.06, 06:22
                          rubaszny... hm... z tego co wiem to rubaszny jest śmieszny dla wszystkich.. nie
                          tylko dla mówiącego...

                          Tu nie chodzi o kwestię dogadania się.. lecz o jakieś minimum...
                          Jezeli Pani.herbatce to nie odpowiada... to po co ma sie bratać... olać i mieć
                          święty spokój..
        • kotek.filemon Re: panie Muszalik .... 10.07.06, 19:09
          > Rodzina! Oto prosta odpowiedź. To tak trudno zrozumieć?

          Przepraszam, że się wcinam w dyskusję, ale w Polsce panuje fałszywe przekonanie
          rodem chyba z czasów wspólnot klanowych... Żeniąc się (niedługo :) z kobietą
          żenię się z nią, a nie z jej rodziną. Co prawda nie mam takich problemów, jak
          założycielka wątku, ale jestem w stanie sobie takie sytuacje wyobrazić. Zresztą,
          nie muszę sobie wyobrażać, bo je znam z własnego "podwórka". Dziwne przekonanie,
          że trzeba się natychmiastowo ożenić/wyjść za mąż za całą rodzinę małżonka/-i,
          jest toksyczne dla ogromnej liczby małżeństw w tym kraju. To tyle...
    • przemkowa.bi Dlaczego sie wstydzisz ? 09.07.06, 12:04
      Rozumiem ze mogą Ci nie odpowiadać ze mozesz nie chciec z nimi przebywac
      ipadlo juz troszke odopowiedzi na ten temat

      ale zainteresowal wątek dlaczego sie wstydzisz - dlaczego umierałas ze wstydu?


      Czy mamy rozumieć to w ten spsób ze idać przez miastą ze starsza biednie ubraną
      osoba ktore jest np ababcia twojego meza bedziesz sie wstydzisz i przed
      znajomymi nie przyznasz sie ze to babcie meza ?

      Czy na chrzcianch bedziesz sie wstydzic ze nie umieja sie zachowac np przy
      stole ?
      Czy to ze jest przepaść kulturowa jak piszesz znaczy ze traktujesz ich jako cos
      gorszego ?

      Mysle ze zastanow sie nad soba i nad tym dlaczego sie ich wstydzisz ?
      co jest powodem wstydu, czy odbior otoczenia jest tak dla Ciebie wazny
      ze zabierzesz np dzieciom dziadkow "zadnych przyjec komunii, chrzcin"


      Zycze zebys z wiekiem doszla do etapu gdzie juz Ty bedziesz sama w sobie
      wartoscia a nie rodzice, rodzina czy otoczenie w ktorym przebywasz i zebys
      nie musiala sie bac jak odbiora Cie inni
      Zsbys byla na takim szczycie kariery zebys nie musiala sie zastanawiac co mowia
      za twoimi plecami
      • horpyna4 Re: Dlaczego sie wstydzisz ? 09.07.06, 13:01
        Przemkowa, nic nie rozumiesz. Nie chodzi o ubóstwo, ani o ludzi prostych. Chodzi
        o ludzi prostackich i po chamsku się zachowujących. Ze statusem materialnym nie
        ma to nic wspólnego, w każdym razie nie z ubóstwem, bo najgorsi bywają
        nuworysze.
        • przemkowa.bi Rozumiem ja tylko pytam dlaczego sie wstydzi 09.07.06, 13:10
          nie cche w dawac sie w dyskusje na temat prostak czy cham bo juz troche na ten
          temat napisalyscie
          Ja sie tylko dlaczego sie wstydzi jaka jest tego powod, bo jakis powod musi byc
          obracam sie w roznych kregach ludzi i nie przyszlo mi do glowy zeby sie
          wstydzic ze z nimi rozmawiam, ze wspolnie jemy, ze kotos mnie z nimi zobaczy
          itd
          Idac tym tokie myslenia mam sie wstydzic ze pije piwo pod budka z piwem razem
          ze stojacymi tam osobami :) bo ktos mnie weznie za lumpiare :) to niech mnie
          bierze ja znam swoja wartosc -rozumiesz :)


          Jesli cos jest nie tak
          Róbcie zrzuty ekranów Print Screen-em
          • kiecha3 Re: Rozumiem ja tylko pytam dlaczego sie wstydzi 09.07.06, 19:06
            my cię przemkowa rozumiemy..ale ty chyba masz problemy z czytaniem ze
            zrozumieniem... albo przeczytałas tylko kilka postów.. przeczytaj całość i moze
            dotrze do ciebie o co chodzi autorce wątku.. nie o status materialny, lecz o
            prostackie i chamskie zachowania w stosunku do niej....
    • xvqqvx A najśmieszniejsze jest to, że wielu nie widzi... 09.07.06, 20:31
      prawdziwego podłoża problemu.
      Wydaje się, że tej rodzinie tak naprawdę nie chodzi o to, że jeden z synów
      skończył studia i ożenił się z kobietą po studiach, ale o to, że żyje inaczej
      niż inni członkowie rodziny.
      Różnica wykształcenia to tylko pretekst - gdyby np. mąż autorki wątku był
      mechanikiem samochodowym (a ona np. fryzjerką), ale oboje byliby pracowici i
      do czegoś doszli a nie tylko zapomogi na dzieci, picie etc., to też by były
      teksty typu "Pierdoleni pracusie!" etc.
      • agnieszka-maria Re: A najśmieszniejsze jest to, że wielu nie widz 09.07.06, 20:42
        czytałaś/eś wszystkie odpowiedzi? bo pojawiały się tu już takie odp, ze
        problemem nie jest wykształcenie tylko różnice w kulturze, poziomie życia itd.
        nie jestes wiec zadnym odkrywca:D
        • xvqqvx Re: A najśmieszniejsze jest to, że wielu nie widz 10.07.06, 05:28
          Czytałem. :-)
          Tyle tylko, że tam te "różnice" były traktowane jako pochodna różnic w
          wykształceniu, podczas gdy dla mnie jest to podstawa.
      • magda.aniol i śmieszne jest też, że 09.07.06, 23:10
        w niektórych postach wychodzą kompleksy braku wykształcenia. teksty
        typu ,,sama jestem magistrem", albo ,,mam 2 kierunki studiów" (co dla mnie jest
        wątpliwe) i ...atak na ludzi wykształconych.
        • agnieszka-maria Re: i śmieszne jest też, że 09.07.06, 23:21
          no to fakt. ale podobnie było na forum wrocławia, gdzie zaczęła się kiedys
          dyskusja, w której osoby (przedstawiające się jako absolwenci uczelni wyższych)
          pisały w sposob, ktory wskazywal, ze bardzo sie wstydza tego wyksztalcenia lub
          nieuctwo i brak wyksztalcenia uwazaja za cnote.
          • magda.aniol Re: i śmieszne jest też, że 09.07.06, 23:28
            BO TO SĄ WŁAŚNIE KOMPLEKSY! NIE ROZUMIEM TYLKO JEDNEGO, PRZECIEZ NIKT NIE
            ZABRANAIŁ TYM OSOBOM KSZTAŁCIĆ SIE I ROZWIJAĆ!
    • g0sik Re: wstydze się rodziny męża 10.07.06, 00:01
      Na ogół chamstwa nie zauważają Ci którzy na siłę potrzebują czyjejś
      akceptacji....Zaciskanie zębów, bo to RODZINA nie ma sensu bo jest duże
      prawdopodobieństwo, że obróci się to przeciwko mężowi - na kimś w końcu
      będziesz musiała odreagować. Lepiej za wczasu ograniczyć kontakty do minimum.
      Jest wielu masochistów którzy znoszą upokorzenia w imię więzów krwi, ale
      teściowie to obcy ludzie i nie widzę powodu aby za wszelką cenę utrzymywać z
      nimi kontakty!

      • xvqqvx Re: wstydze się rodziny męża 10.07.06, 06:14
        > Na ogół chamstwa nie zauważają Ci którzy na siłę potrzebują czyjejś
        > akceptacji....
        I to starczy za konkluzję. :-)
    • waldemarka Re: wstydze się rodziny męża 11.07.06, 10:56
      pani.herbatka napisała >>Ci ludzie nie kontrolują się w żadnej sytuacji, w
      dodatku nienawidzą każdego kto czegoś się dorobił czy ma wyższe
      wykształcenie.<<

      Właśnie...opowiem Wam prawdziwą historie z miejscowości kolezanki z pracy,
      przypadek był nagłośniony przez prase i tv. Mieszkaniec jednej wsi, mlody,
      zaradny i ambitny ciężko pracował za granica aby zapewnić żonie i córeczce
      godne zycie. Dorabiał sie stopniowo domu, samochodu, a wiejską gawiedź zżerała
      zawiśc. W końcu kiedy przyjechał dozony po raz kolejny dwóch chlopaków i jedna
      dziewucha od 17 do 25 roku zycia zamordowali go, bo jak później wyznali
      policji, nie mogli znieśc ze miał więcej niz oni. Sprawcami nie byli studenci
      ani ,,jaśnie państwo magistrowie" tylko ludzie tacy jak teściowie
      pani.herbatki. Dlatego apeluje do męża autorki wątku, aby trzymał swoją zonę z
      daleka od swojej rodzinki, bo byc może za kolejny sukces zawodowy bąź tytuł
      naukowy dosypią jej trutki do herbaty!
      • agnieszka-maria Re: wstydze się rodziny męża 11.07.06, 22:55
        przykre, rzadko, ale jednak słyszy się o takich sytuacjach. raz słyszałam o
        podobnie tragicznym przypadkach. i jak jeszcze ktoś pisze, że to jest
        wina "magystrów", że nie potrafią się dogadać z prostakami to krew się burzy.
        przypomniało mi się takie zdanie: "ludzie rodzą się równi" - no właśnie RODZĄ
        SIĘ, bo na pewno nie SĄ.
    • przemkowa.bi Dziewczyna nie pisze ze ma w oczach strach 12.07.06, 06:44
      Czytajcie ze zrozumieniem pisze ze umiera ze wstydu , ze ktos gada za jej
      plecami i postu wynika ze to jest dla niej najwiekszy problem ktory wynika
      najprawdopodobniej z jakiegos kompleksu i to stwierdzenie autorki watki "nie
      wiem jak postapic ale po prostu sie wstydze " analizuje braki w rodzinie meza
      i to jest powod ze napisala ten post
      A czesc z Was nie przeczyta dokladnie o co chodzi a juz za chwile poleca watki
      ze zostanie zamordowana :)
      • komuwdrogetemuczas Re: Dziewczyna nie pisze ze ma w oczach strach 12.07.06, 10:57
        przemkowa.bi, napisz chociaz raz w zyciu cos poprawnie bo w ogole tego belotu w
        twoim wydaniu nie da sie zrozumiec
        Ale czego sie spodziewac po bekarcie który mial w podstawowce jedynke z
        polskiego i mamusia musiala placic zeby dostal sie do liceum...
        • meristop Re: Dziewczyna nie pisze ze ma w oczach strach 12.07.06, 12:20
          Coś wam napisze,jestem tu po raz pierwszy i bardzo mnie ten temat
          zainteresował.Otóz mój brat jest pracownikiem naukowym na uczelni i własnie
          ożenił sie z magistrem i powiem wam ze nie widze zadnej róznicy miedzy nia a
          tradycyjnym prostakiem,chamem,prymitywem etc. etc. Nie użył bym tych słow w
          stosunku do mojej bratowej to te wasze niektore wypowiedzi rozwiązały mi
          język.Jedynym słowem jakim nazywam te kobiete to "młot".Czasem sie zastanawiam
          gdzie on takie badziewie znalazł i ze godzi sie na cierpietnika.Rodzice moi
          ludzie z wykształceniem rwali włosy z głowy jak zobaczyli jej stosunek do
          nas.Pięknie to ukrywała ale jak juz udało sie wszystkich omamic to zaczęła
          pokazywac co potrafi.Na szczescie moj ojciec osoba ktora sobie nie pozwoli
          powiedział jej wprost zeby zapamiętała sobie do końca życia ze nie jestesmy jej
          rodzina i niech omija nasz dom z daleka.Miała szczescie ze nie trafiła własnie
          na prostakow bo by jej pokazali gdzie jej miejsce.Magister za dyche a zachowac
          sie nie potrafi.Okazuje sie ze zeby byc człowiekiem z klasa nie trzeba
          koniecznie miec magistra.
          • agnieszka-maria Re: Dziewczyna nie pisze ze ma w oczach strach 12.07.06, 15:53
            meristopie nikt tu nie mówi, że wykształcenie wykształcenie jest głównym
            problemem autorki wątku (tzn. zdarzają się tacy co jej to wpierają, ale
            podejrzewam ich o niedokładne przeczytanie postu pani.herbatki). Tu chodzi o
            zupełny brak kultury (który jest widoczny, jak piszesz, także u Twojej
            wykształconej bratowej), alkohol i chamskie uwagi odnośnie wykształcenia.
            Chamów można spotkać i wśród wyształconych i niewykształconych. Jednak
            przyznasz, że w tym drugim przypadku jest to częściej spotykane zjawisko.
            • meristop Re: Dziewczyna nie pisze ze ma w oczach strach 12.07.06, 17:13
              agnieszka-maria napisała:

              Agnieszko,ja nie powiedziałem ze to problem.Autorka watku zaczynajac go zaczęła
              charakteryzowac rodzine męza gdzie opisujac wymieniła rowniez brak
              wykształcenia,chamstwo,alkohol,jezyk brukowy chyba i jescze coś tam,nie
              pamiętanm.Ja tylko podkreslam ze nie koniecznie brak wykształcena składa sie na
              te inne cechy.Znam osobiscie takich z wykształceniem ktorzy rozpoczynajac zdanie
              zaczynają od k... mać i tak go kończą,pija kilka piw dziennie a to juz
              alkoholizm a nazywaja sie smakoszami,zazdroszcza innym ktorzy maja wiecej a
              nawet ze sa bardziej zdrowi,o chamskich uwagach juz nie wspomne.Czy tych
              prostaków jest mniej od prymitywnych niewykształconych to sprawa
              dyskusyjna.Czasem ten bardziej ze tak powiem prosty z powodu kompleksow
              nawet,potrafi sie zachowac a ten wykształcony uważa ze jak jest złosliwy
              ,chamski,bezczelnyi potrafi komuś dopalić to czasem sie nazywa inteligentnym.
        • przemkowa.bi Czytaj najpierw list do ktorego jest odpowiedz 12.07.06, 15:12
          i mysle ze cos z tego zrozumiesz,mysle ze nie musisz tez nikogo obrazac a co
          do jedynki z polskiego gdybym chodzila do podstawowki w polsce to moze i
          miala bym jedynke ale moze pisalabym lepiej a tak to pisze jak pisze na
          pocieszenie i ku radosci takim jak tY
Inne wątki na temat:
Pełna wersja