i jak to rozumieć...problem z "byłą"

20.07.06, 15:05
kilka razy od samego początku bycia razem (jeszcze przed małżeństwem)
słyszałam od męża, że jego była dziewczyna (która sama z nim zerwała) nie
daje zapomnieć o sobie (od czasu do czasu SMS, ale grzeczny, miły). Było to
satysfakcjonujące dla męża, bo to znak, ze "zerwała, ale najpewniej żałuje,
skoro szuka kontaktu". Długo, długo była cisz (urodził nam się synek, z
którym były problemy, więc nikt nie miał głowy do drążenia innych tematów).
Nagle słyszę,że ona pomaga załatwić bratu męża pracę...w tej sprawie
kontaktowała się z moim chłopem i to, jak się okazuje, nie jeden
raz...Ponieważ w końcy zaczęło mnie to irytować, zapytałam męża, czy aby nie
za często owa panna daje znać o sobie i przede wszystkim jaki ma cel, aby tak
pomagać bratu. Mąż tym razem ze stoickim spokojem zapewnił mnie, za jak
sprawa z załatwianiem pracy się skończy to ona (on daje słowo) na pewno
skończy się kontaktować (wie, że jest żonaty, ma dziecko). Swoją drogą, że
tak o wszystkim wie... (podobno różne inne szczegóły w stylu, jaki jest mój
zawód też wie...). Ogólnie to wszystko wydaje mi się dziwne...i to
zapewnienie Męża, że na pewno się odczepi (bo to dobra dziewczyna). W końcu
rok temu sam się zastanawiał, czego tak się czepia...Co o tym sądzić??
    • dwazera Re: i jak to rozumieć...problem z "byłą" 20.07.06, 16:30
      zależy jak ta znajomość wygląda.Sama jestem w kontakcie z byłym,typu pomoc i
      kartka na święta więc niekoniecznie trzeba od razu doszukiwać się spiskowej
      teorii w takich kontaktach
    • nchyb Re: i jak to rozumieć...problem z "byłą" 20.07.06, 16:30
      nic nie sądzić...
      Mimo, że mam męża dzieci i mieszkam w innym mieście, wiem bardzo dużo o
      większości moich byłych, o ich rodzinach. Sama specjalnie sięnie dopytuję, ale
      zazwyczaj znajomi znajomych sa naszymi znajomymi i jedni drugim powiedzą
      wszystko co się da ;-)

      Masz męża, ufasz mu, macie dziecko, esteście szczęśliwi. No to po co się
      zamartwiasz, że była wie jaki masz zawód. Noi co z tego. Może nie rozstali się
      w gniewie i złości, tylko w przyjaźni i nie musza przechodzić na drugą stronę
      ulicy gdy się spotkają. To, że są dla siebie byłymipartnerami, nie oznacza, że
      się już nie moga znać i nawet czasem lubić...
      Pozdrawiam, życząc mniej samozadręczania się...
      • mlodamama13 Re: i jak to rozumieć...problem z "byłą" 20.07.06, 16:59
        Dzięki bardzo! Logicznie rzecz ujmując - też mi się wydaje, że jast tak, jak
        piszecie...
        • nchyb Re: i jak to rozumieć...problem z "byłą" 20.07.06, 17:24
          trzymam kciuki by tak właśnie było :-)
          Pozdrawiam
Pełna wersja