magda.aniol
25.07.06, 18:10
Choć, to co za chwile opiszę martwi mnie, piszę przede wszystkim w imieniu
rodziny mojego męża. Sprawa wygląda tak: w jednym parterowym domku z dwoma
osobnymi wejściami mieszkali tesciowa, syn z zoną i dziećmi, 19-letnia się
córka i drugi brat mojego męża- alkoholik. Bracia są współwłaścicielami domu
po babce, natomiast teściowej, jako,że jej mąż zmarł przed jej tesciową-
włascielką domu-nie należy sie nic. Tak samo córce, która jest z drugiego,
tez nie istniejącego związku. Wszyscy trzymali sie razem dopóki brat-
alkoholik nie przyprowadził narzeczonej- kobiety dużo starszej od niego, z
dzieckiem. takiej typoiwej zakapiornej cwaniary. Od razu wprowadzila swoje
rządy, co nie spodobało sie domownikom, była bezczelna, dom traktowała jak
swój. Po slubie nowa bratowa zaczęła wprowadzac swoje rządy, dokuczac
najmłodszej szwagierce (bo napewno ciągnie pieniądze od jej męża) tragicznie
traktowac teściową i resztę domowników. Twierdzi, że jako żona
współwłaścicela domu ma tu do powiedzenia więcej niż teściowa i nie ukrywa ,
ze dąży do tego aby tesciową i jej córke wykurzyć z domu, aby zająć połowę w
której obie mieszkają. W zasadzie jej sie to udało- tesciowa znalazła pracę
ze służbowym mieszkaniem, ale niedługo idzie na emeryture i będzie musiała
opuścic służbówkę. Jej córka nie wytrzymała- mieszka u ciotki.Tak
sterroryzowała rodzinę, że wszyscy sa bezradni, a najbardziej szwagierka,
która sie jeszcze uczy. Co może 19-latka? Mówiłam wielokrotnie- jest was
więcej-postawcie się- ale wszyscy najwyraźniej sie jej boją. Mąz bratowej nie
robi nic- kuli uszy po sobie, jest totalnie pod pantoflem. Myslałam o tym aby
mąz przepisał w wieczyste urzytkowanie swoja część domu siostrze i matce, ale
to nie pomorze, bratowa je wykończy, bo nie wyprowadzi się! Twierdzi, że
predzej ,,wysiuda z interesu rodzinkę niż sama ustapi, jest żona
współwłaściciela domu to jej sie należy. Jak rozwiązać ten problem, przecież
to nie może tak być że w zycie spokojnych ludzi wkracza nagle obca osoba i
sprawia, ze nie potrafia się obronić. Wszyscy jestesmy bezradni, a najgorzej
cierpi nastolatka, która nagle przestała miec własny dom.