ukochany mąż w wojsku...

06.08.06, 13:39
czy wasi mężowie, chłopcy byli w wojsku? jak to przeżyłyście? bo ja bardzo
tęsknię...to okropne kiedy ukochana osoba jest tak daleko od Ciebie i nie
można nic na to poradzić..jak wy to przezyłyście?Pozdrawiam!
    • ilecka Re: ukochany mąż w wojsku... 06.08.06, 14:10
      Mój chłopak akurat odbywał służbę tam gdzie mieszkamy, bo miał taką możliwość,
      więc nie było strasznej rozłąki. Ale jako że od zawsze mieszkaliśmy razem, ten
      miesiąc do przysięgi trwał dla mnie aż za długo, schudłam 5 kg, wyglądałam jak
      cień. Po przysiędze to nawet zamieszkał w domu, a do koszar dojeżdżał. No
      tylko, że to nie w Polsce...

      Nie martw się, będzie dobrze! Potem są piękne spotkania, jak się bardzo
      tęskni :)
      • businessangel zgadza się, źle mieszkacie 06.08.06, 15:33
        wprawdzie nie męża ;-))))), tylko syna załapali przed studiami do bundeswehry,
        przed przysięgą był ok. 1 h jazdy samochodem od domu, potem bardzo blisko, w
        piątek pod wieczór był już w domu, do koszar jeździł na 8 rano poniedziałek.

        P.S. Służba lepsza niż drużba. Przed przysięgą rzadko przyjeżdżał do domu, ale
        samochód potrzebował. Potem przyznał się, że jeździli do coffe-shop do Holandi.
        Z Borken niedaleko.
    • sunny12 Re: ukochany mąż w wojsku... 06.08.06, 14:12
      dziękuję za pocieszenie! najgorsze jest to, że to trzeba przejść...
    • caysee Re: ukochany mąż w wojsku... 06.08.06, 14:30
      Uff, moj na szczescie odbebnil zastepcza sluzbe wojskowa jeszcze przed studiami,
      czyli zanim sie poznalismy :)
      • businessangel dienstverweiger? :-)))))) 06.08.06, 15:34
        • businessangel ładniej wygląda dienstverweigerer ;-) 06.08.06, 15:35
        • caysee Re: dienstverweiger? :-)))))) 08.08.06, 16:37
          No co ty, on po prostu mial sluzbe zastepcza - zamiast siedziec przez 10
          miesiecy (?) w wojsku przez rok pracowal w szpitalu jako salowy - niezbyt
          wdzieczna praca.
Pełna wersja