On i moja najlepsza przyjaciólka...

07.08.06, 18:55
Mam wspanialego faceta, z ktorym jestem juz 4 lata i mam wspaniala
przyjaciolke, na ktora zawsze moglam polegac. Wiem, ze oboje daza sie duza
sympatia.Nigdy tez nie wydawalo mi sie, ze wchodzic to zaczyna w inna forme
przyjazni.Ale ostatni zaczelam o tym troche inaczej myslec. Ostanio bylismy
na imprezie gdzie byla moja przyjaciolka no i my.Cieszylo mnie to, ze moj
facet dba tak o moja przyjaciolke, ale zastanawiajace jest to ze wszyscy nasi
znajomi pytali mnie sie pozniej czy nie przeszkadza mi to, ze tak sie
spoufalaja tzn. ponoc Jola miala dolka to moj ja przytulil na
balkonie...hm...troche mnie to wkurzylo (dowiedzialam, ze od osob trzecich).
Z kolei Jarek twierdzi, ze mnie kocha i zachowuje sie caly czas tak samo.A
Jola caly czas mowi mi, ze mnie kocha i niczego takiego by mi nie
zrobila.Wierze im, ale i tak chyba bede czujna...a moze przesadzam??
    • bukowska12 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.08.06, 19:12
      Hej, nie chcę byc złym prorokiem, ale moim zdaniem to troche dziwne, że Twój
      mężczyzna przytula Twoją przyjaciółkę. Sympatia sympatią, ale ja tez nie byłabym
      raczej zadowolona.Myslę , że kobiety intuicyjnie wyczuwają , gdy sie "cos kroi"
      między ich mężczyznami i innymi kobietami, dlatego uważam, że nie czujesz się
      zaniepokojona bez powodu.Poobserwuj sytuację, podpytaj dyskretnie innych
      znajomych, czy nie wiedzieli czegoś niepokojącego(może takich sytuacji jak na
      balkonie było więcej). Lepiej na zimne dmuchać...
      Trzymaj się, pozdrawiam cieplutko
      • azosienia Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 05.09.06, 10:25
        Najepiej odrazu ją "wypłoszyć" i zrobić jej "małą" awanturę, że np.: Jolka co Ty
        wyprawiasz, traktuję Cię jak siostę ale nie przesadzaj z tym spoufalaniem z moim
        mężem. Powiem Ci w zaufaniu,że wszyscy mnie wypytywali na imprezie co Ty
        wyprawiasz? Lepiej będzie jak przez jakiś czas przestaniemy się spotykać.
        Bądź odważna i coś w tym stylu jej powiedz, bo zabierze Ci męża!
        Wychowałaś żmiję na własnym łonie, ale pamiętaj może to trochę obraźliwe co
        teraz napiszę, jednak to nie mój cel : "żeby suka nie dała, pies by nie wziął"
        pamiętaj o tym!
    • mynia_pynia Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.08.06, 19:50
      Czasami tak jest, że ludzie się uwielbiają a nie chodzą ze sobą do łóżka,
      chociaż może w sprzyjających warunkach ;)
      Miałam faceta, facet miał kolegę - przyjaciela, którego ja uwielbiałam, razem
      na imprezie paliliśmy fajki, piliśmy browarka, częściej z nim tańczyłam niż z
      moim facetem.
      Mój facet częściej tańczył z dziewczyną swojego przyjaciela.
      Nie było żadnych podtekstów, były przytulanki, czasami "buzi".

      Jakoś się nam nie ułożyło i teraz mam innego faceta, ale pamiętam że któregoś
      razu nagle wpadłam w dziką rozpacz bo uświadomiłam sobie że straciłam kontakt z
      najfajniejszym chłopakiem od imprez jakiego znałam, no ale miałam z nim kontakt
      tylko dzięki mojemu byłemu.
      • mynia_pynia Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.08.06, 19:52
        hmmm, dajej jest mi przykro ... pare razy go widziałam, oczywiście gęby nam się
        nie zamykają jak się spotykamy, ale to zdarza się tylko przypadkiem.
        PS. Jego dziewczynę też bardzo lubię.
        • kalina81 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.08.06, 20:26
          zgadzam się, że kobiety intuicyjnie wyczuwają zmiany w relacjach bliskich im
          osób, ale tutaj tak nie było. Tutaj powodem do zastanawiania się była uwaga
          znajomych. Ja mam tak jak mynia_pynia, mój facet przytula koleżanki, które
          niejednokrotnie łażą nam po chacie w samych stanikach, ja siadam na kolanach
          kolegom, przytulam ich i nie ma z tym nikt problemu, pomimo komentarzy
          postronnych osób nierozumiejących układu pomiędzy nami. Problem by był gdybym ja
          wyczuła, że coś jest na rzeczy, ale to już inna historia
    • elza78 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.08.06, 20:36
      hehe tez mialam taka najlepsza przyjaciolke i faceta - teraz maja razme
      dziecko, on mowil z enigdy ona mowila i... i dobrze im tak :) sa siebie warci
      • saruunia4 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 09.08.06, 20:31
        wiesz co,miałam taką sytuację,też z dobrą koleżanką. jestem 5 lat po ślubie a z
        nią znamy się tak super i przyjaźnimy ze 2 lata. super koleżanka,mężatka także
        vez obaw-mąż jej zajebiście usytuowany,szczęśliwi jak nie wiem co,i jej wpada
        do łba pomysł,żebym ja zajęła sie jej facetem,a ona moim. nie zgodziłam sie,ale
        jej to nie przeszkadzało. pijana właziła na jego kolana,tańczyła z nim
        itd..Wzięłm go na bok,i mówię-kulturka człowieku,ze mną jesteś chyba nie?! co
        ty wyczyniasz! a on: przestań,wygłupy to są,przecież wiesz,że ona mi sie nie
        podoba . okej mówię.Jest imprezka,trochę alkoholu,każdy pije ile chce. ja
        poszłam spać. i co sie okazuje? na schodach sie liżą,ona mu łapy w spodnie
        wsadza i przyłapuje ich jej mąż. mnie obudziły krzyki. nawet położyli mi oboje
        poduszeczkę pod głowę i kocykiem okryli rzeby mi sie cudownie spało.

        Faceci są przebiegli,on nigdy nie wspomniał nawet o niej że jest ładna czy
        nawet fajna.nic. ona też. ale chemia i alkohol zadziałała i masz babo placek.
        na moje oko mają romans- twój facet i ta kumpela. I powiem ci więcej- spali ze
        sobą. A wiesz dlacxzego ona miała wtedy doła? bo ty byłaś na tej imprezie,i on
        chciał dla niej dobrze. a powiedz,jak często zapraszacie ją na spotkania do
        znajomych? lub tam gdzie idziecie?
        zrób podpuchę,zróbcie imprezę w trójkę lub we czwórkę,ty udaj że sie
        upijasz,idź spać,odczekaj 15 minut i wejdź do ich pokoju. albo przy
        najbliższych 3 imprezach nigdzie jej nie zabierajcie. podejrzane to jest
        baaardzo
        • ava_sopot Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 10.08.06, 10:37
          kobieto!!! ty masz chyba nieźle na bani... nie wkręcaj dziewczynie, sączysz
          jad, że głowa boli... jesteś w stanie wysnuć taka teorię na podstawie tych paru
          zdań? masakra...
    • kalinazkalinowa Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 09.08.06, 20:54
      ja myślę, że powinnaś się zastanowic nad tym wszystkim czasami w plotce jest
      trochę
      prawdy
      • janek_dolas Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 10.08.06, 09:21
        oj baby ale pier..licie glupoty.
        nie martw sie wszystko jest ok dziewczyno i nie sluchaj glupot pustych bab,
        pelnych zawisci.
    • oxygen100 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 10.08.06, 09:41
      oj chyba przesadzasz. Co z tego ze ja przytulil. Moze faktycznei miala dola.
      Ledwo facet sie otrze a juz weszycie zdrade:))
    • nicola844 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 10.08.06, 10:41
      Mnie też by się to nie podobało, ale to jeszcze nie dowód że coś między nimi
      jest. Może powinnaś mu powiedzieć, że dziwnie sie poczułaś w takiej sytuacji?
      Ale na pewno powinnaś zwracać większą uwagę na ich zachowanie.
      Pozdrawiam!
    • ava_sopot Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 10.08.06, 11:12
      wiesz co, zawsze znajdą się życzliwi, co zamącą spokój... olej te głupie
      gadanie - nie zdarzyło ci sie bardzo lubić któregoś z męża kumpli? z tego co
      piszesz twój mąż jest ciepłym sympatycznym facetem, moim zdaniem to zwykły
      serdeczny gest współczucia. jeśli strasznie się obawiasz sytuacji - zapytaj
      kontrolnie, ale ze współczuciem swoja przyjaciółkę, co ją tak przybiło na
      imprezie? Myslę, że jeśli coś nie tak, to wyczujesz sytuację - ja bym się
      jednak zbytnio nie martwiła.
    • exit.ka Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 10.08.06, 11:32
      Otrzymałaś wiele różnych odpowiedzi, a to dlatego, że
      ile ludzi tyle opinii i doświadczeń... no właśnie "doświadczeń".
      Moje jest takie, że czasami trzeba uświadomić tzn. powiedzieć
      otwarcie facetowi, że to czy tamto Cię niepokoi.
      Mój niemąż pewnego dnia opowiadał cos tam i między
      innymi opowiedzial o spotkaniu z koleżanką, z którą
      świetnie mu się rozmawiało, że bardzo mu pomogła
      (tyle, że nie powiedział w czym) i że fajnie tak
      porozmawiać sobie od czasu do czasu z bratnią duszą...
      wysłuchałam cierpliwie, ale delikatnie się we mnie "zagotowało"
      jak uslyszalam, że on chce jej w podziękowaniu kupić
      jakiś prezent i myślał o bieliźnie...
      wtedy powiedziałam mu, że rozmowy rozmowami ale bielizna
      to bardzo osobisty prezent i ...
      nie zdążyłam dokończyć, bo on spojrzał na mnie
      zdziwiony: "no co Ty gadasz?" i stwierdził, że
      nawet nie myślal o tym w tych kategoriach.
      Potem przyznał mi rację i odstąpił od kupowania
      jakiegokolwiek prezentu - no chyba, że ja o czymś
      nie wiem...
      W każdym razie dążę do tego, że bardzo często
      mężczyźni nie zdają sobie sprawy z tego, że ranią
      w ten czy inny sposób swoje partnerki... dopóki
      otwarcie im się o tym nie powie
      No ale niestety zdarzają się też inne przypadki, w których
      faceci "nie chcą" być świadomi i tacy widzą problem
      tylko w "ubzduranych wizjach" swoich partnerek.
      Aaaależ się rozzzzpisałam...!
      Pozdrawiam :-)
      • buziaczkowa82 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 10.08.06, 17:58
        Rozmawialam z nim na ten temat i on stwierdzil, ze nie mam powodu do obaw.Tylko
        dleczego dowiaduje sie od osob trzecich, ze sie prytulili...a pozniej
        udawanie , ze przeciez wiem i nie mam nic przeciwko.Najbardziej bolaly mnie
        spojrzenia znajomych pelne litosci. Zobaczymy...bede czujna
        • agnieszka-maria Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 14.08.06, 00:45
          a wiesz, mnie też ranią spojrzenia znajomych...jeśli facet zachowuje baaaaardzo
          serdecznie wobec jakiejs kobiety, a dobrze wiem, że nic nie ma między nimi (no
          może poza więzami krwi, bo to np. kuzynka), a ktoś tak na mnie patrzy, to się
          we mnie gotuję. Generalnie nie przejmuję się opinią innych, ale litości nie
          znoszę. Porozmawiaj z facetem, a ich relację poobserwuj...Życzę, żeby się
          wszystko ułożyło!
      • oliviaaa1 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 11.09.06, 23:24
        chyba Ty byłaś nieświadoma nie on skoro chciał innej bielizne kupować. gratulacje.
    • 3monthsinkorea Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 16.08.06, 13:02
      Hmm...
      Ja tez mialam najlepsza przyjaciolke (w ogien bysmy za soba poszly) i
      ukochanego faceta. No i mi oboje wbili noz w plecy, chociaz na poczatku NIC
      tego nie zapowiadalo, a ja tak im ufalam, ze nic nie podejrzewalam! I
      oczywiscie nie mialam nic przeciwko temu, ze sie spotykali od czasu do czasu
      (kiedys nawet myslalam, ze szykuja mi jakas niespodzianke, urodzinowa czy cos w
      tym stylu!). No i wyszykowali...

      Ps. Zerwalam kontakt z obojgiem. Przez jakis czas byli ze soba, ale juz nie sa.
      Oboje sie zdradzali... a ja jestem szczesliwa z kims innym... :)
    • deodyma Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 16.08.06, 15:31
      jesli Twoja przyjaciolka miala dolka to dlaczego nie przyszla z tym do Ciebie
      tylko pozwala Twojemu chlopakowi sie pocieszac gdzies tam na balkonie z dala od
      Twoich oczu a Ty dowiadujesz sie o tym fakcie od osob trzecich? tak byc nie
      powinno.
      • miauka Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 18.08.06, 17:44
        Własnie, tak byc nie powinno i dziwi mnie podejscie w rodzaju: och, to tylko tak
        nie na powaznie. Ja bym osobiscie dostala qrwicy, gdyby moj facet przytulal
        jakas laske na jakims balkonie, bez wzgledu na to, czy ma dola czy z innego
        powodu i czy jest moja przyjaciolka czy nie. Ja tez mam kolegow, ktorych lubie,
        ale litosci, nawet jak sie zwierzam ktoremus, to do glowy by mi nie przyszlo,
        zeby mnie przytulal. Od tego jest moj facet, czasem mama. Finito.
    • atomowka_24 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 18.08.06, 13:54
      czesc buziaczkowa
      moj maz robi to samo - mam juz tego dosc
      bardzo sie kochamy jestesmy ze soba 7 lat ALE on tez sie interesuje za bardzo
      naszymi kolezankami w ciagu dwoch lat teraz juz jest trzecia
      pierwsza byla gosia
      moj maz wrocil z przystanku woodstock na ktorym byl beze mnie bo nie dostalam
      urlopu i ciagle gadal ze gosia to gosia tamto, maile, dzwonienie i oddzwanianie
      na sygnal, usuwane rozmowy na gg jak tylko wchodzilam do pokoju, az doszlo do
      tego ze sprawdzilam jego komorke i co smsy od gosi jak teskni i bla bla nie
      wiem co on jej odpisywal bo bylo wykasowane
      oczywiscie mowil ze to nic nie znaczy
      przezylam to - byla wielka awantura, powiedzialam ze to pierwszy i ostatni raz,
      wszystko mialo miejsce 2 tygodnie przed naszym slubem
      duga byla agata
      agata mieszkala 3 min od nas,zaczelam sie bawic jego komorka i znalazlam sms od
      niej " to do zobaczenia jutro o 16." i czekalam co sie wydarzy, poszlam do
      toalety wzielam dalej jego telefon i sms juz byl skasowany nagle moj mowi mi ze
      ma jutro o 16. gdzies tam spotkanie z kolegami przy piwku i nie moge isc bo
      tylko sami faceci, ok. , bylam tak zdesperowana ze poszlam za nim do tego baru
      ale go nie bylo, no bo jak mial byc jak byl u agatki ?! zadzwonilam do niej i
      walnela scieme ze mojego dlugo nie ma i ze sie martwie powiedziala ze byl ale
      ze juz wyszedl, co robili tego nikt nie wie
      na pewno byla raz u nas gdy ja bylam w pracy i mojszanowny malzonek nie raczyl
      mnie o tym poinformowac - wiem bo znalazlam jej kolczyk na podlodze - jak w
      filmie prawda ?
      powiedialam ze tym razem to koniec ale dalej jestesmy razem
      rzecz miala miejsce w styczniu br
      kolej na anie
      anie znamy oboje ilka lat rowniez z przystanku woodstock w tym roku moj tez byl
      beze mnie bo ja mam fobie jesli chodzi o osy pszczoly trzmiele itp, a tam gdzie
      jest woodstock jest ich bardzo duzo - ktos boi sie pajakow albo wysokosci a ja
      sie boje os
      wrocil i sie zaczelo ania to ania tamto, standardowo szybko zamykane okno gg
      gdy tylko sie zblizylam do komputera, dzwonienie i oddzwanianie na sygnal, wiem
      ze sie obsciskiwali na woodstocku i widzialam zdjecia - podobno dlatego ze moj
      tak bardzo za mna tesknil ze az sie poplakal i ania byla w poblizu i jako ze
      jest psychologiem to go pocieszala ok. pytanie tylko dlaczego wysyla mu takie
      smsy " swiadomosc ze jestes tak daleko sprawia ze coraz bardziej tesknie " ?
      (tym razem to przypadek ze znalazlam tego smsa po czym moj sie zorientowal ze
      bawilam sie jego telefonem i znow szybciutko usunal sms od ani)

      W poniedzialek jest nasza druga rocznica slubu ale tak naprawde to jeszcze nie
      wiem czy bedzie czy moze jej nie bedzie, postanowilam zdecydowac w sobote zeby
      miec czas na zastanowienie sie przemyslenie wszystkiego, kocham go i nie chce
      starcic tych lat z nim spedzonych ale jednoczesnie go nienawidze i chce od
      niego odejsc.
      Bardzo go kocham i w skali od 1 do 10 jest na 9
      Wszystko jest naprawde wspaniale tylko te dziewczyny ...


      Przepraszam ze tak sie rozpisalam , ale to takbardzo boli
      • mish_a Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 18.08.06, 16:01
        A ja sobie tak pomyślałam..ile perfidności jest w kobietach.
        Wiedzą,że facet zajęty...ale one i tak do niego zarywają,kusząwykorzystują
        sytuację.
        Gdzie ta słynna "solidarność jajników??"

        (wiem,że faceci nie są święci i nie muszą korzystać z każdej okazji do skoku w
        bok jesli kochają..ale babki w jakiś sposób powinny 3mać się razem.-)
        • malgorzata_i_mistrz Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 18.08.06, 16:09
          ???
          Równie bzdurnego argumentu na usprawiedliwienia pana o tendencjach
          qrwiastycznych jeszcze nie słyszałam. Solidarność jajników, dobre sobie...

          ___________________________

          Twoja matka była chomikiem.
          • mish_a Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 18.08.06, 16:23
            Nigdzie,powtarzam nigdzie -nie usprawiedliwiłam mężczyzn.

            Gdzie się takiej niedorzeczności dopatrzyłaś?

            Odstąpiłam moze trochę od tematu i chciałam się skupić na tym,że kobiety które
            odbijają faceta innej są poprostu podłe.
            • mish_a Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 18.08.06, 16:24
              małgorzati i mistrzu chyba trochę znadinterpretowałaś moją wypowiedź.
              • malgorzata_i_mistrz Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 18.08.06, 16:43
                Pozwól, że zacytuję i odświeżę pamięć:
                mish_a napisała:
                > ale babki w jakiś sposób powinny 3mać się razem.-)
                Otóż, tutaj nie ma tezy: "laski wystawiające do wiatru swoje przyjaciółki to
                durne kretynki do kwadratu, bo faceci przychodzą i odchodzą a prawdziwa
                przyjaciółka to skarb", tutaj jest teza: "ja jestem kobietą, więc nie przelecę
                twojego faceta, bo też jesteś kobietą", którą to tezę uważam za bzdurną,
                ponieważ zwalnia odpowiedzialność z facetów myślących główką a nie głową ("bo ta
                qrwa go poderwała", "ta qrwa mi to zrobiła") oraz - last but not least -
                zakłada, że do jednej połowy rodzaju ludzkiego odczuwam cieplejsze odczucia niż
                do drugiej, albowiem, podobnie jak ja, ta połowa kuca przy sikaniu. Nic bardziej
                mylnego.

                ___________________________

                Twoja matka była chomikiem.
                • mish_a Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 19.08.06, 15:42
                  Zacytowałaś tylko fragment całej mojej wypowiedzi.
                  I się tego uczepiłaś.
                  Ja tego nie napisałam w takim kontekście.

                  Chodzi mi o to,że facet jest winny.Ale kobieta,która odbija faceta przyjaciółce
                  tez jest winna.

                  Bo chyba jej nie rozgrzeszasz?To dopiero byłaby bzdura.
                  • malgorzata_i_mistrz Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 19.08.06, 19:53
                    Sęk w tym, że w swojej wypowiedzi nie ograniczyłaś się do lasek podrywających
                    facetów swoich przyjaciółek, tylko pisałaś o kobietach ogólnie. A kobieta
                    ogólnie nie podpisuje umowy lojalnościowej z innymi kobietami, stąd mój protest.
                    "Solidarność jajników" po prostu mnie śmieszy.

                    ___________________________

                    Twoja matka była chomikiem.
                    • mish_a Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 19.08.06, 22:07
                      Może Cię śmieszyć.
                      Mnie zasady etyczne nie śmieszą.

                      Pozatym według mnie każda kobieta,która celowo(wiedząc,że jest zajęty) odbija
                      mężczyznę innej nie zasługuje na usprawiedliwienie.

                      (i tak dla jasności raz jeszczę podkreślę,że facet który zdradzi jest palantem
                      i też na usprawiedliwienie nie zasługuje-jesli przestaje kochać to niech
                      powiadomi o tym wpierw najbardziej zainteresowaną-swoją(jeszcze)kobietę)
                      • deodyma Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 19.08.06, 22:35
                        zgadzam sie z Toba.
                        • malgorzata_i_mistrz Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 19.08.06, 23:12
                          A ja nie, życie nie jest czarno-białe.

                          I bardzo mnie ciekawi, czy gdyby pani przespała się z panem bi, będącym w
                          szczęśliwym związku homoseksualnym, też byłaby qrwa i wywłoka, wpieprzająca się
                          między wódkę a zakąskę? Czy też może zdrada partnera przez partnera byłaby tylko
                          sprawą partnerów a nie owej pani?

                          ___________________________

                          Twoja matka była chomikiem.
                        • roy.miro Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 19.08.06, 23:12
                          a ja nie.
                          gdzies to juz pisalem - wedlug mnie kazdy ma prawo probować wejść na trzeciego w
                          związek. Jeżeli związek ma solidne podstawy (uczucie, zaufanie etc) to taka
                          osoba nic tam nie zdziała a co najwyżej go umocni. A jeśli doprowadzi do zdrady,
                          to oznacza że związek był niewiele wart i wcześniej czy później sam by się
                          rozpadł lub popsuł. A ta osoba ma prawo szukać swojego szczęścia nawet tam gdzie
                          jest już zajęte.
                          • mish_a Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 20.08.06, 16:40
                            roy.miro
                            czyli według Ciebie w imię szczęścia wszytsko można usparwiedliwić?Hmmm

                            Pozatym - ja w mojej wypowiedzi ograniczam się tylko do oceny osób.A nie do
                            trwałości danego związku itp.
                            Nawet jesli ktoś będzie sie starał rozbić związek i zazna szczęścia to według
                            mnie jego czyn jest godny potępienia i tyle.

                            małgorzato i mistrzu

                            Jasno okresliłam o jaka sytuację mi chodzi -związek heteroseksualny + 3 osoba
                            próbująca się wkraść.

                            A jesli chodzi omężyczne bi seksualnego,który jest w związku z kobietą -to
                            jesli ona będzie wiedziec,ze jest on biseksualny i potrzebuje kontaktów z
                            facetami to zaakceptuje TO PRZECIEZ ŻADNEJ ZDRADY TU NIE BĘDZIE.
                          • 3monthsinkorea Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 03.09.06, 12:06
                            Roy.miro!!
                            Związek (bez wzgledu na to, czy pomiedzy kobieta a mezczyzna, dwoma mezczyznami
                            czy dwiema kobietami) to cholernie krucha sprawa. Jasne, ze jesli to prawdziwa
                            milosc itp, to powinna przetrwac takie wpierdzielanie sie tej trzeciej/tego
                            trzeciego.
                            Ale duzo latwiej jest rozwalic zwiazek, niz go przed tym ochronic - chocby
                            dlatego, ze wiekszosc z nas NIE MYSLI o konsekwencjach swoich czynow. Dopiero
                            jak juz jest za pozno, to wtedy sie zamartwiamy - o qrwa, co ja zrobilam/em.

                            Dlatego szlag mnie trafia, jak piszesz, ze "kazdy ma prawo probować wejść na
                            trzeciego w związek". Chyba nigdy nie bylaś w dojrzalym zwiazku. Kazda kobieta,
                            ktora byla i np. doświadczyla zdrady, stwierdzi, ze gadasz glupoty! I taka
                            kobieta, jesli nie jest glupia, to nie zrobi tego samego drugiej kobiecie.

                            Kobieta, która wciska się miedzy parę, jest zwykla @$%# i kiedy juz zniszczy
                            ten zwiazek (co jest stosunkowo latwe), nie bedzie potrafila stworzyc nic
                            stalego na jego miejsce...

                            Acha, i to oczywiste, ze kobiety powinny uznawac solidarnosc jajnikow -
                            przeciez ponoc wszystkie jestesmy z wenus (oprocz nielicznych wyjatkow) i
                            łatwiej nam zrozumieć, jak mysli druga kobieta (co dla faceta nie jest juz
                            takie proste). I to smutne, ze nikt nie potrafi zranić/zgnoić kobiety tak, jak
                            druga kobieta...

                            Nie ma usprawiedliwienia ani dla faceta, ktory nie szanuje swojej kobiety i
                            swojego związku, bo to oznacza, ze nie jest jej wart. A kobiety, nawet i
                            nieznajome, ktore zabieraja sie za zajetych facetow to wedlug mnie zwykle k&$%y.

                            Pozdrawiam wszystkie wenusjanki,
                            3monthsinkorea
                            • lilimala Faceta trzeba pilnowac chocby nie wiem, jakie 07.09.06, 00:19
                              obietnice skladal! I koniec! To nie jest zaborczosc a i ich lechce milo, ze ich
                              kobieta zazdrosna jest - i vice versa. Sama mam bardzo, bardzo bliskich kolegow.
                              I zdaza mi sie, ze z nimi jestem sama, bez meza. Wychodze czasami do pubu z
                              kolegami, gdy maz zostaje w domu, bo mu sie nie chce. Jakos sobie moge ufac. I
                              maz mi ufa. Czuje, kiedy w pore sie wycofac, kiedy zbudowac ta bariere. Jednak
                              samego meza bym nie puscila z kolezankami do pubu. Co, jak co nie ufam kobietom.
                              Facetom tez nie. Moze to wynika z obserwacji i doswiadczenia?

                              Kobieto, jesli nie chcesz, zeby sytuacja rozwinela sie w niekorzystnym dla
                              ciebie kierunku, zaznacz swoj teren. Uswiadom meza, ze przytulanie na osobnosci
                              Waszej przyjaciolki, nie odpowiada Ci i zeby tego nie robil. Staraj sie tez
                              przebywac razem (miec ich na oku), zaznaczajac swoja wlasnosc (przytul sie w tym
                              czasie do meza, daj buziaka, zlap za szlufke od spodni,...)

                              Mam jedna przyjaciolke, ktorej ufam, ze nie zrobilaby mi tego swinstwa...ale...
                              pewnego dnia moj i ona harcowali sobie, laskotki itp itd... az przewrocili sie
                              oboje na lozko.... on na nia. wybiegli wtedy do innego pokoju, a ja za nimi,
                              zeby po prostu sie posmiac. Sytuczja zrobila sie niezreczna,..bo oni tak
                              lezeli,... ja przestalam sie smiac i wyszlam. Oni przyszli za chwile. Cisza. Tez
                              glupio im bylo. Od tego czasu juz tak sie nie bawia. A ja ma bardziej czujne oko
                              i juz nie zgadzam sie na takie harce. Z nikim. Oprocz mnie.
                              • fidziaczek Re: Faceta trzeba pilnowac chocby nie wiem, jakie 07.09.06, 09:25
                                lilimala napisała:

                                > I zdaza mi sie, ze z nimi jestem sama, bez meza. Wychodze czasami do pubu z
                                > kolegami, gdy maz zostaje w domu, bo mu sie nie chce. Jakos sobie moge ufac. I
                                > maz mi ufa. Czuje, kiedy w pore sie wycofac, kiedy zbudowac ta bariere. Jednak
                                > samego meza bym nie puscila z kolezankami do pubu. Co, jak co nie ufam
                                >kobietom

                                rzadko ludzi krytykuje ale teraz się nie mogę powstrzymać!!
                                coż za hipokryzja i bezczelność mówić że się chodzi z kolegami do pubu dodając
                                że się meża z koleżankami nigdy nie puści!
                                Kalee ukraść krowa - bardzo dobrze
                                Kalemu ukraść krowa - źle...
                                jakim cudem ten chłop to wytrzymuje?
                                tą sprawiedliwość, równouprawnienie?
                                gdybyś Ty siedziała w domu a on chodził z kolegami tu na forum wyzywano by go
                                od gnojków itp.
                                jak sytuacja wygląda w drugą stronę to jest ok...
                                załamka...nie mogę ochłonąć no!
                                • lilimala Re: Faceta trzeba pilnowac chocby nie wiem, jakie 07.09.06, 12:06

                                  >
                                  > rzadko ludzi krytykuje ale teraz się nie mogę powstrzymać!!
                                  > coż za hipokryzja i bezczelność mówić że się chodzi z kolegami do pubu dodając
                                  > że się meża z koleżankami nigdy nie puści!
                                  > Kalee ukraść krowa - bardzo dobrze
                                  > Kalemu ukraść krowa - źle...
                                  > jakim cudem ten chłop to wytrzymuje?
                                  > tą sprawiedliwość, równouprawnienie?
                                  > gdybyś Ty siedziała w domu a on chodził z kolegami tu na forum wyzywano by go
                                  > od gnojków itp.
                                  > jak sytuacja wygląda w drugą stronę to jest ok...
                                  > załamka...nie mogę ochłonąć no!


                                  Pisze tak, bo troche widzialam i znam dziewczyny. Sobie ufam a pijanemu chlopu i
                                  dziewczynom NIE. Z kumplami niech idzie. Poza tym, jak ja lubie wychodzic do
                                  pubu, a on nie, to mam z nim w domu siedziec i spac? Jak on troche wypije, to
                                  zaraz spac mu sie chce i wracac do domu.... a mi sie chce bawic.
                                  • fidziaczek Re: Faceta trzeba pilnowac chocby nie wiem, jakie 07.09.06, 12:15
                                    > Pisze tak, bo troche widzialam i znam dziewczyny. Sobie ufam a pijanemu
                                    chlopu
                                    > i
                                    > dziewczynom NIE. Z kumplami niech idzie. Poza tym, jak ja lubie wychodzic do
                                    > pubu, a on nie, to mam z nim w domu siedziec i spac? Jak on troche wypije, to
                                    > zaraz spac mu sie chce i wracac do domu.... a mi sie chce bawic.

                                    on mógłby powiedzieć że też trochę widział i zna facetów (na pewno są
                                    chętniejsi do wyrywania cudzych panienek niż kobiety cudzych chłopów), sobie
                                    ufa a podpitej kobiecie nie...
                                    pozatym skoro mu się nie chce nigdzie łazić tym bardziej można mu ufać!
                                    i skoro w końcu gdzieś by chciał wyjść to skoro Ty chodzisz to elementarne
                                    poczucie sprawiedliwości nakazuje mu na to pozwolić,
                                    a jeśli zakazać to tylko pod warunkiem że Ty też przestaniesz chodzić!

                                    a później się kobiety dziwią że facetom odwala...jak się nas traktuje
                                    niesprawiedliwie a my to widzimy to prędzej czy później przychodzi
                                    ochota "wyrównać rachunki"
                                    przemyśl to
                                    • lilimala Re: Faceta trzeba pilnowac chocby nie wiem, jakie 08.09.06, 10:51
                                      fidziaczek napisał:

                                      > on mógłby powiedzieć że też trochę widział i zna facetów (na pewno są
                                      > chętniejsi do wyrywania cudzych panienek niż kobiety cudzych chłopów), sobie
                                      > ufa a podpitej kobiecie nie...
                                      > pozatym skoro mu się nie chce nigdzie łazić tym bardziej można mu ufać!
                                      > i skoro w końcu gdzieś by chciał wyjść to skoro Ty chodzisz to elementarne
                                      > poczucie sprawiedliwości nakazuje mu na to pozwolić,
                                      > a jeśli zakazać to tylko pod warunkiem że Ty też przestaniesz chodzić!
                                      >
                                      > a później się kobiety dziwią że facetom odwala...jak się nas traktuje
                                      > niesprawiedliwie a my to widzimy to prędzej czy później przychodzi
                                      > ochota "wyrównać rachunki"
                                      > przemyśl to

                                      Alez w zadnym wypadku mu niczego nie zabraniam! Tylko, gdyby mial sie wybrac z
                                      kolezankami ( na sczescie takich nie ma), to byl poszla z nim, zeby miec
                                      wszystko na oku i tez sie pobawic. Dziwie sie mu troche, ze mnie tak puszcza z
                                      kolegami. Musi mi bardzo ufac:) No i ma do tego podstawy.
                      • magdusinska Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.09.06, 11:17
                        Jakiż świat byłby piękny, gdyby światem żądziła solidarność jajników hehe:)
                        Większej głupoty nie słyszałam.
      • oliviaaa1 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 11.09.06, 23:36
        lubisz być zdradzana?? ja bym szukała ciut wierniejszego.
    • calusek70 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.09.06, 09:34
      Czy nie zastanowiło Ciebie to, że twoja najlepsza przyjaciółka nie przyszła ze
      swoim "dołkiem" do Ciebie tylko do twojego męża? Nie chce ci mieszać w głowie
      ale bądż czujna i zastanów się czy Ty jesteś dla niej najlepsza przyjaciółką?

      Ja poluzowałabym wspólne kontakty razem z mężem i koleżanką. Jeśli jednak
      potrzebujesz kontaktów z nią to nie musisz przecież rezygnować :) i organizuj
      spotkania we dwie na kawie w mieście czy u niej, myślę że to jej dobrze zrobi :)
      Nie mów też jej za wiele o mężu i waszych relacjach.



      • fidziaczek Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.09.06, 09:52
        wersja optymistyczna złapania dołka:
        przyjaciółka mówi do meża - tak fajnie mi jest z wami, ale jestem samotna...
        mąż do przyjaciólki - (przytula ją)nie martw się na pewno niedługo kogoś
        spotkasz

        wersja pesymistyczna złąpania dołka:
        przyjaciółka do męża - nie zniosę tego dłużej, musisz jej powiedzieć
        mąż do przyjaciólki - umawialiśmy się nie pamiętasz? chcesz ja skrzywdzić?
        - nie chcę
        - (przytula ją) no więc niech dalej będzie jak jest, my będziemy ze sobą
        szczęsliwi na tyle ile możemy i ona też dzięki swojej niewiedzy....
    • apogeum77 Nie ma to jak życzliwi znajomi. 07.09.06, 10:51
      niechże oni się sobą zajmą i nie sieją niepotrzebnie zamętu w głowie. a mężowi
      powiedz, co ci powiedzieli, posłuchaj co ma do powiedzenia i zdecyduj, czy sa
      podstwy do obaw, czy nie.
    • magdusinska Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.09.06, 11:24
      Jakby najlepszym przyjacielem kobiety był jej mąż to może nie byłoby tylu
      rozwodów!
      • buziaczkowa82 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.09.06, 18:57
        Z moja przyjaciolka rozmawialam na ten temat i mnie za swoje zachowanie
        przeprosila (stwierdzila, ze byla pijana).A ON sie wypiera i twierdzi, ze kocha
        mnie nad zycie...taka jest ich argumentacja. Moja przyjaciolka juz od kilku lat
        jest sama i nie moze sobie znalesc faceta, moim bledem bylo to, ze przy niej
        nie poswiecalam mu zbyt duzo uwagi (nie chcialam robic jej przykrosci), ale
        teraz juz wiem, ze bede wiecej okazywac mu czulosci...nawet na zdjeciach po tej
        imprezie zaskoczylo mnie, ze mnie tam praktycznie nie ma...jakbym byla
        duchem.Jest w tym tez mojej winy.Dzieki dziewczyny! Mam nadzieje, ze bedzie
        tylko lepiej:)
        • magdusinska Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 07.09.06, 20:55
          No i uważaj na przyjaciółkę. Może ona jest sama, bo jej się nie tego chłopa
          chce co powinno. Zastanów się dobrze.
        • mala1975 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 11.09.06, 16:16
          Buziaczku..swoją sytuacją bardzo przypominasz mi siebie sprzed lat. Miałam
          przyjaciółkę, taką od dziecęcych lat. Ja wyszłąm za mąż, ona była ciagle sama,
          żaliła sie ze jest sama, ja starałm sie zeby nie "odczuwała" tej samotnosci,
          zabierałam ją z Nami, była "domownikiem" w naszym domu prawie. Tak bardzo
          ufałam jej i wierzyłam w miłosc mojego meza do mnie, zrestzą- wogóle coś
          TAKIEGO nie mieściło mi sie w głowie. Znajomi tez kilka razy zrócili mi uwagę
          na zachowanie jej, oszczedzę szczegółow, ale wydawałyby sie naprawdę niewinne i
          do wytłumaczenia, tak jak ten przypadek u Ciebie. Proszę buziaczku, badź
          ostrożna i przyjaciółkę odstaw trochę. Niech poczuje ze ten facet jest już
          ZAJETY i to przez Ciebie właśnie. U mnie niestety zdrada nastąpiła...cofnąc sie
          nie da, a ja naiwna wierzyłam ze mam cudowną przyajciółkę, tylko taką
          nieszczesliwą ze nikogo sobie znaleźc nie moze..no to sobie znalazła :(
          Owszemm , mąż został ze mną, ale bólu nie da sie zapomniec i tego "naplucia w
          twarz", niestety.
          • potala1 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 11.09.06, 20:37
            mysle, ze powinnas uwazac
            tak jak napisala moja poprzedniczka ja tez mialam podobna sytuacja cztery lata
            zwiazku, przyjaciolka od przedszkola, ona byla sama itd.....
            przespali sie bolalo jak cholera, teraz jestem juz w innym zwiazku-mezatka
            mam duzo samotnych kolezanek ale juz nie ufam tak bardzo
            (przyjaciólką i chlopu)
            nie popadam w paranoje, bo skoro z tymi dziewczynami ja sie dogaduje i sa
            ciekawymi osobami, nie bede ich dyskwalifikowala bo im sie zycie nie ulozylo
            ale obserwuje i tyle....
            jesli by mi sie taka sytuacja przydarzyla jak tobie to bym bardzo 'mocno'
            powiedziala przyjaciolce, ze sobie nie zycze takich sytuacji
            nie moze ci byc glupio jej tego powiedziec, bo walczysz o swoje, bo to twoje zycie
            i jeszcze jedno, abstrahujac od moich przezyc, napatrzylam sie tez co sie dzieje
            w zyciu i widzialam takie sytuacie np. cztery pary i zona zakochuje sie w mezu
            swojej przyjaciolki, a mezowie tez sa przyjacielami i nie jest to odosobniony
            przypadek, ktory widzialam
            jesli jeszcze tak jak w Twoim przypadku osoby postronne ci to mowia, to powinnas
            bardziej uwazac niz ci sie to wydaje, bo one z reguly widza wiecej niz Ty
            ludziom zwykle glupio jest mowic, osobie ktora jest 'zdradzana', ze cos widza,
            wiec jesli ci ktos mowi, ze to tak dziwnie wygladalo, na prawde powinnas uwazac
            pzdr
            • oliviaaa1 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 11.09.06, 23:31
              jak byłam młoda i głupia to moja ciotka, która jest w super związku powiedziała do mnie - nigdy nie pozwalaj na kontak Twojego faceta i swojej przyjaciółki. już wiem dlaczego. chociaż z autopsji nie miałam okazji się przekonać. i dobrze. a może coś było tylko, że o tym nie wiem...? kolega, który rozszyfrowuje charakter osoby ze zdjęcia zobaczywszy moją przyjaciółkę na fotce skwitował - namieszała Ci kiedyś nieźle w związku. możliwe. teraz mam męża. wolę nie mieć koleżanek, które zawsze patrzą jak sępy na mojego przystojnego koszykarza:) bez nich przeżyję. bez niego - nie.
              • anusiaczek87 Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 13.09.06, 08:54
                moim zdaniem przytulanie jeszcze o niczym nie swiadczy, ale powinnas powiedziec
                jej i jemu, ze Ci sie to nie podoba. Jedni toleruja przytulanie, inni nie.
                Jesli Ci kochaja to powinni to zrozumiec
                • agi_go Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 14.09.06, 16:17
                  Może i są wyjątki, ale po co ryzykować.
                  Ja miałaby z tym kłopot a widzęty również
        • wesola_internautka Re: On i moja najlepsza przyjaciólka... 15.09.06, 00:14
          no musisz uważac bo taka przyjaciółka w razie jakiejs Twojej sprzeczki z
          chlopakiem moze łatwo wykorzystac okazję... ja tam bym nie godzila sie na to
          zeby moj facet przytulal inne dziewczyny
Inne wątki na temat:
Pełna wersja