fiffi57
10.08.06, 09:01
palnął wczoraj niezły tekst; opowiadał mi o jakiejś krewnej ze swojej
rodziny, ze była piękna, śliczna jak z obrazka, jak lalka, taka jak...Kasia
(czyli żona jego najlepszego kumpla). OK, ja rozumiem, że chciał mi obrazowo
przedstawic, jaka śliczna była ta jego krewna i nie mam o to pretensji, ale z
ta żoną kumpla to chyba przesadził. Wiem, że wygląda jak lalka, a ja niestety
nie.Wydaje mi się jednak, że mąż nie musiał tego tak podkreślać. Poczułam się
jak kobieta drugiej kategorii. No że są takie piękne kobiety jak lalki i on
może tu wymienic swoją krewną żonę kumpla...a ja to co? Po prostu przeciętna
dla niego jestem? Też byście to tak odebrały?