jak byście się poczuły? mąż....

10.08.06, 09:01
palnął wczoraj niezły tekst; opowiadał mi o jakiejś krewnej ze swojej
rodziny, ze była piękna, śliczna jak z obrazka, jak lalka, taka jak...Kasia
(czyli żona jego najlepszego kumpla). OK, ja rozumiem, że chciał mi obrazowo
przedstawic, jaka śliczna była ta jego krewna i nie mam o to pretensji, ale z
ta żoną kumpla to chyba przesadził. Wiem, że wygląda jak lalka, a ja niestety
nie.Wydaje mi się jednak, że mąż nie musiał tego tak podkreślać. Poczułam się
jak kobieta drugiej kategorii. No że są takie piękne kobiety jak lalki i on
może tu wymienic swoją krewną żonę kumpla...a ja to co? Po prostu przeciętna
dla niego jestem? Też byście to tak odebrały?
    • chcacy Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:09
      Nie przesadzaj kobieto.
    • nikitka78 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:09
      Masz rację. Opowiedz mu o jakims "nowym" koledze z pracy jaki z niego
      przystojniak, ciekawe jak zareaguje?
      • chijana Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:11
        doakdlnie...o takim ladnym koledze jak Ken od Barbie od Ridz z modny na
        sukces :))
      • fiffi57 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:13
        nie o to chodzi, zeby mu teraz dopiec; zdalam sobie po prostu sprawe, ze on
        mnie wcale nie uwaza za najpiekniejsza kobiete w swoim otoczeniu. Nie jestem
        prozna,mam lustro i wiem, ze idealem nie jestem. Nie jestem tez najgorsza, a
        maz jako przyklad urody wyjezdza mi z jakas kolezanka. Chyba ja powinnam byc
        dla niego naj???
        • herrenna Re: jak byście się poczuły? mąż.... 12.08.06, 02:10
          moze mu chodzilo o typ urody? np tamta jest blondynka a ty brunetka, wiec
          porownac was nie moze nijak... pamietaj, faceci mysla prostymi kategoriami,
          podejrzewam, ze nawet sie nie zorientowal, ze ci przykrosc sprawil...
    • caroll5 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:11
      hmm......ja bym zaczęła zachwycać się mężem Kasi. Może to coś pomoże.
      • fiffi57 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:15
        kurcze... no teraz na kazdym kroku bede sie zastanawiac, czy on nie wolalby z
        ta Kasia (a jej maz niestety brzydki jest), albo czy sobie nie myśli: no
        tak...moja jest ok, ale ta Kasia to dopiero laska.
      • janek_dolas Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:17
        jestes idealna dla niego,ale pomysl .czy ty nie zachwycasz sie jakim aktorem
        sasiadem etc.
        nie trac swojej wartosci,nie mozesz mowic ze jestes brzydka,a jednoczesnie
        zabronic by i jemu sie cos podobalo.przeciez nie mowi ze z chcia by ja
        przelecial czy zostawil cie dla niej.
        • fiffi57 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:24
          nie zachwycam, sie zadnym aktorem PRZY moim mezu, do glowy by mi nie przyszlo,
          zeby mu powiedziec: wiesz ten Heniek, to jest taki super przystojniak, takie
          ciacho, jak Brad Pitt...czy cos w tym stylu; przeciez to by swiadczylo o tym,
          ze mojego meza za takiego nie uwazam!!!!
          • horpyna4 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:37
            Fiffi, teraz rozumiem. Z Tobą jest problem, piszesz, że gdybyś Ty coś takiego
            powiedziała mężowi, to by świadczyło, że nie uważasz go za przystojnego. Otóż
            wyobraź sobie, że różni ludzie mają różne odczucia i nie należy przypisywać
            własnego sposobu myślenia innej osobie. Można przecież zachwycać się pięknem,
            niezależnie od tego, czy dotyczy ono starożytnego posągu, czy znajomej kobiety.
            Z Ciebie poprostu wyłazi niskie poczucie wartości, popracuj trochę nad tym.
            Możesz się zachwycać w obecności męża urodą jakiegoś faceta, też nie ma nic w
            tym zdrożnego. Wyluzuj trochę.
            • chcacy Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 10:52
              horpyna4 napisała:

              > Fiffi, teraz rozumiem. Z Tobą jest problem, piszesz, że gdybyś Ty coś takiego
              > powiedziała mężowi, to by świadczyło, że nie uważasz go za przystojnego. Otóż
              > wyobraź sobie, że różni ludzie mają różne odczucia i nie należy przypisywać
              > własnego sposobu myślenia innej osobie. Można przecież zachwycać się pięknem,
              > niezależnie od tego, czy dotyczy ono starożytnego posągu, czy znajomej kobiety.
              > Z Ciebie poprostu wyłazi niskie poczucie wartości, popracuj trochę nad tym.
              > Możesz się zachwycać w obecności męża urodą jakiegoś faceta, też nie ma nic w
              > tym zdrożnego. Wyluzuj trochę.

              Otóż to.
    • chcacy uważa Cie za naj... 10.08.06, 09:20
      może poprostu chodziło o typ urody sa różne typy. A widze forumowiczki już
      buntują powiedz o koledze powiedz o koledze.
      • fiffi57 Re: uważa Cie za naj... 10.08.06, 09:27
        chcacy napisał:

        > może poprostu chodziło o typ urody sa różne typy. A widze forumowiczki już
        > buntują powiedz o koledze powiedz o koledze.

        hm...fajnie, gdyby tak bylo, ze chodzilo o typ urody - ale jak sie tlumaczyl,
        to nie powiedzial tego niestety. Poza tym typ urody lalki, to juz chyba szcyt
        idealu? Przecietna zona go nie przescignie :-(((((((((((((((((((
        Faceci zawsze cos chlapną, a potem się dziwia, ze żony maja kompleksy i czuja
        się nie atrakcyjne...
        A koledze nie mam zamiaru mowic, bo nie chce wcale sie odgryzac, nie jestem
        taka.
        • chcacy Re: uważa Cie za naj... 10.08.06, 09:32
          Dla mnie typ urody lalki to nie szczyt ideału tylko plastik. Napisałas że przy
          mężu nie zachwycasz się innymi ale nie przy nim się zchwycasz tak? No ale on to
          powiedział głośno. A ty tylko myślisz. Sorki nie bądź obłudna.
          • fiffi57 Re: uważa Cie za naj... 10.08.06, 09:38
            nie o to kotuś chodzi; wielokrotnie dawalam i daje mezowi do zrozumienia, ze
            podoba mi sie najbardziej ze wszystkich mezczyzn jakich znam; mowilam mu, ze
            dla mnie taki przykladowy Brad Pitt to przy nim wymięka...niestety moj maz ma
            powazne problemy z prawieniem mi komplementow (to ja go komplementuje, to ja go
            poderwalam itd), nie moze nawet wydukac, ze ladnie dzis wygladam...a tu prosze
            kasia jest sliczna jak lalka powie bez zajaknięcia...przykre po prostu; a
            jeszcze kiedys, slyszalam przypadkowo, jak mowil koledze: wiesz mi sie moja
            zona na poczatku tez nie spodobala od razu...Zaczynam myslec, ze on jest ze mna
            z braku laku, ze go poderwalam, a on wcale sam z siebie by tego nie zrobil
            • chcacy Re: uważa Cie za naj... 10.08.06, 09:53
              Wy naprawde nie wiecie czego chcecie i ciagle Wam źle. To może jest z Toba dla
              Twojego pieknego wnętrza. Źle jak są z Wami tylko ze wzg na wygląd źle jak ze
              wzg na wnętrze. Przestań się użalac.
      • ava_sopot Re: uważa Cie za naj... 10.08.06, 10:31
        chcacy napisał:

        > może poprostu chodziło o typ urody sa różne typy. A widze forumowiczki już
        > buntują powiedz o koledze powiedz o koledze.

        to samo pomyślałam - może to dwie strzeliste blondynki, a ty jestes
        filigranowa brunetką? z drugiej strony mężczyzna wzrokowiec, popatrzeć lubi,
        pocmokac z zachwytu też czasami, a do głowy mu nie przyjdzie, zeby cos z tego
        było dalej. Boisz się, że sobie coś tam myśli... ej, przestań sie zadręcząc,
        tez pewnie nieraz oczko zawiesisz na jakimś przystojniaku i problemu z tego nie
        ma. Nie przejmowałabym sie, zresztą jak bardzo cię to zabolało, to szczerze
        powiedz mężowi, słuchaj, nie piej tak strasznie z zachwytu nad cudzą żoną, bo
        mi niewyraźnie - ale z przumrużeniem oka. najpiękniejsze sa kobiety, które
        akceptują siebie - to nie moje, ale sprawdzone.
        • aiczka Re: uważa Cie za naj... 10.08.06, 11:02
          > to samo pomyślałam
          Ja również pomyślałam, że chodzi nie tyle o stopień, co o rodzaj urody. "Jak z
          obrazka", "jak lalka". To nie zupełnie są komplementy, raczej świadectwo urody
          nieco tandetnej, kiczowatej...
    • caysee Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:42
      No tak, facet rzeczywiscie palnal, jednak podejrzewam, ze omze nawet nie zdaje
      sobie sprawy, ze moglo ci to zrobic przykrosc. Niektorzy faceci maja empatie na
      poziomie mrowki :))

      Skoro zdajesz sobie sprawe, ze wyglad nie jest najwazniejsza wartoscia, to po
      prostu sie tym nie przejmuj. Podejrzewam, ze wzieliscie slub i kochacie sie nie
      ze wzgledu na wyglad, a inne cechy, wiec to ze maz nie uwaza cie za
      najpiekniejsza kobiete na swiecie nie jest jeszcze zadna tragedia, prawda?

      Ja na przyklad tez nie uwazam, ze moj maz jest najprzystojniejszym facetem w
      promieniu 100km, a nawet wiem ze obiektywnie patrzac nie jest szczegolnie
      urodziwy. Jednak to, ze go kocham sprawia, ze jest dla mnie ladny i patrze na
      niego z przyjemnoscia. Tyle tylko, ze ja mu nie opowiadam jakiego to
      przystojniaka mialam w rodzinie czy wsrod znajomych :)) No coz, twoj maz chyba
      po prostu szybciej mowi niz mysli ;)
    • oxygen100 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 09:54
      nawet jak jest piekna to i co z tego?? bez przesady. zawsze znajdzie sie ktos
      kto jest ladniejszy madrzejszy atrakcyjniejszy i ma wiekszy i ladniejszy biust.
      Ale zeby sobie z tego powodu rwac wlosy z glowy??eeeee na szczescie nie dla psa
      kielbasa heheh
      • ava_sopot Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 10:32
        rzadko się zgadzamy w opiniach, ale ujęłaś to koncertowo trafnie :D
        pozdro
    • nowik125 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 10:04
      Nigdy z moim narzeczonym nie mówiliśmy do siebie tekstów w stylu "Jesteś
      najpiękniejsza/y na swiecie?" itp. przecież to nieprawda, zawsze znajdzie się
      ktoś ładniejszy. Nawet dla miss świata, w nastepnym roku może być jeszcze
      ładniejsza dziewczyna. Oczywiście wszystko obiektywnie biorąc.

      Przecież ukochana osoba to nie sam wygląd i uroda, to cała aura: charakter,
      zachowanie, zasady, poglądy, mądrość, poczucie humoru, itp itd i to wszystko
      razem wzięte sprawia, że jest tą jedną jedyną wybraną...

      PS. Chociaź kocham mojego narzeczonego najbardziej na świecie, zdaję sobie
      sprawę ze jesli brać pod uwagę tylko wygląd zewnętrzny, znajdę od niego
      przystojniejszych. No i co z tego??? ;)
    • daria7777 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 10:07
      wogole bym sie nie poczula chyba ze maz nie akcepuje ciebie a moze od czasu
      slubu badzo zmienilas sie a moze po prostu zaniedbalas swoja osobe i nie chodzi
      to o ciuchy kase, lazisz do poludnia w podomce, glowa zozczochrana itp
      wystarczy lazienka pare ruchów szczotkado włosów no i oczywiscie lekki róz na
      policzki delikatne musniecie poswiata na poieki no i juz zosta szczoteczka z
      tuszem chyba ze na domowy uzytek ma henne zapewnia nie zajmie to wiecej niz 20
      minut. (chyba ze lezysz rano w wannie- pryznic to spoko)Jezeli nie akceptujesz
      swojej figury to troszke gorzej ale tez wyjscie dywan i zabawa we dwoje
      wciagnij meza ze chcesz byc troszke lzejsza zeby mogl cie nosic na rekach a z
      ta waga to niestetynie smiesz glowa do gory uwierz w siebie i do roboty
      • fiffi57 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 10:12
        widzisz...tu jest pies pogrzebany, ze ja jestem atrakcyjna, w moim mniemaniu
        jestem atrakcyjniejsza od tej cholernej Kasi; Nie jestem idealem, ale Ci super
        przystojni "koledzy z pracy" leca do mnie jak pszczoly do miodu, nie moge sie
        opedzic; ALE CO Z TEGO??? Jesli ja chce tylko mojego meza, jego akceptacji,
        jego komplementow, jego zachwytow; A tu nic, zero, totalne dno...
        • fiffi57 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 10:13
          acha... i waze 50 kg...wiec chyba moze mnie nosic na rekach?
          • karolka500 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 11:11
            jejku dziewczyny, przecież tu nie chodzi o to czy ona obiektywnie jest
            ładniejsza od Kasi, czy jest piękną kobietą ! Ta Kasia moglaby byc Miss Świata,
            a fiffi przeciętną dziewczyną. Chodzi tylko o to że ona chce być piękna w
            oczach swojego męża, nikogo więcej. Czy to takie dziwne?
            czy gdyby mąż fiffi zamiast "piękna" użył
            słowa "ponętna", "seksowna", "mądra", "inteligentana" też byście twierdziły że
            fiffi przesadza bo obiektywnie wiele kobiet jest od niej seksowniejszych,
            mądrzejszych itd.?

            to chyba na komplementach naszych mężów/partnerów zależy nam najbardziej?!
            co mnie to obchodzi czy dla jakiegoś Zyszka czy Ryśka jestem ładna czy brzydka,
            mądra czy głupia, ważne jak widzi mnie mój mąż.



        • chcacy A mówiłas mu o tym? 10.08.06, 10:13
          • fiffi57 Re: A mówiłas mu o tym? 10.08.06, 10:20
            wielokrotnie...czesto mowie, ze mi tego brakuje...niestety nie dziala :-((((((((
            • pipsia5 Re: A mówiłas mu o tym? 10.08.06, 11:03
              Ja też bym się zdenerwowała i chyba ..... bardzo. Jak on tak mógł to
              powiedzieć. Wiem że mojemu mężowi podobają się inne kobiety (to normalne) ale
              takiego czegoś nie chciałabym usłyszeć. Porozmwaiaj z nim.
        • aiczka Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 11:06
          Ale może jak się na Ciebie patrzy, nie przychodzi do głowy określenie "lalka"
          tylko "kobieta"?
          A jeśli komplementów męża Ci brak, to powiedz mu o tym po prostu.
    • alrisa Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 12:26
      Ale nie onanizował się przy stole kuchennym przed jej zdjęciem co? Tak mi się
      skojarzyło z innym wydymanym problemem ...
      • caysee Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 12:38
        > Tak mi się
        > skojarzyło z innym wydymanym problemem ...

        Arisa, chyba chcialas napisac wydumanym? :)))
        • malgorzata_i_mistrz Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 12:57
          Mnie się tam ten nowy związek frazeologiczny podoba ;)

          ___________________________

          Twoja matka była chomikiem.
          • caysee Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 13:03
            Mnie tez :))
            • alrisa Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 14:20
              Taa - Froyd miałby tu pewnie pole do popisu ...
    • kruszynka301 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 14:28
      Bardzo często mąż przy mnie zachwyca się innymi kobietami (kiedy oglądał
      Asteriksa, cały czas wzdychał do Belluci;), równie często ja mówię mężowi o
      przystojnych facetach, czasami nawet ja zwracam uwagę męża na piękną
      kobietę..... - to jest dla nas naturalne.

      Oboje wiemy, że jesteśmy atrakcyjni, wiemy, że nawzajem się kochamy i lubimy, i
      spokojnie możemy zachwycać się innymi;).
      • fiffi57 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 14:41
        a nie jest ci przykro, ze maz sie zachwyca innymi babkami, a o tobie ani
        slowkiem nie wspomni? I chyba inaczej byc spiewala, gdyby Belluci byla twoja
        kolezanka, ktora spotykacie co tydzien ;-)
        • kruszynka301 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 15:03
          nie jest mi przykro - przecież to normalne, że są kobiety o wiele piękniejsze
          ode mnie, tak samo jak mężczyźni przystojniejsi od mojego męża.

          Jednak nigdzie nie napisałam, że mąż się mną nie zachwyca - zachwyca się;).
          Codziennie zresztą;).
          • fiffi57 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 15:20
            > Jednak nigdzie nie napisałam, że mąż się mną nie zachwyca - zachwyca się;).
            > Codziennie zresztą;).

            no wlaaaaasnie ;-)
            i to jest ta roznica
            • kruszynka301 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 15:54
              czyli musisz na mężu wymóc, aby prawił Tobie komplementy (fakt, że większość facetów uważa, że jak powie raz na rok, to sprawa załatwiona, że przecież POWINNIŚMY wiedzieć, że jesteśmy dla nich atrakcyjne);). Podobnie zresztą ze słówkiem "kocham Cię".

              Myślę, że Twój mąż należy do takich milczków;). Mój też, jeśli by porównywał jakąś kobietę do znanej mu piękności, na pewno nie porównywałby do mnie;), ale z drugiej strony wiem, że mu się podobam, więc nie mam z tym problemu.
              Więcej wiary w siebie;).
              • amelka201 Re: jak byście się poczuły? mąż.... 10.08.06, 16:26
                Mnie wkurza najbardziej jak oglądamy razem jakis film i zaraz słysze o to ta
                fajna aktorka...albo niezła laska gra itp itd.Kiedyś jadac samochodem
                uslyszalam tekst: "o jak jej sie spodniczka podwinęła do góry" Denerwuje mnie
                takie gadanie, ja jakos nigdy nie zwracam na takie rzeczy uwagi,nie ochodzi
                mnie to.Jest dla mnie najprzystojniejszy na świecie i nawet jakos nie moglabym
                przy nim tak mowic.Wiem ze mu sie podobam,czasami nazywa mnienawet sowja
                slicznotka ale mimo tego takie gadanie mnie wkurza.Rozumiem Cie
                doskonale.Kochasz go i jestes po prostu zazdrosna
    • trusia29 przesadzasz 10.08.06, 21:55
      to, ze sa inne piękniejsze kobiety to chyba nic nadzwyczajnego? twoj maż kocha
      Ciebie i z Toba jest,a że Kasia jest piękniejsz... cóz, bywa...
      • dascha.semcov A ja rozumiem 11.08.06, 00:17
        doskonale Cię rozumiem, droga Fiffi,
        czym innym jest zachwycanie się aktorami, aktorkami, osobami, które są dla nas
        raczej niedostępne,
        Nie ma nic złego w tym, iż partner skomentuje urodę jakiejś gwiazdy, czy też
        lekko się nią zauroczy.

        Jednak mój partner powinien uważać, iż jestem najładniejszą dziewczyną na
        świecie, nawet jeżeli obiektywnie patrząc, najładniejszą wcale nie jestem.
        Bo jeżeli on nie będzie tak uważał, to kto? Przecież to on ma mnie kochać,
        wspierać, stać zawsze po mojej stronie.
        I tak szczerze Ci powiem, że zdanie - "ona na początku wcale mi się specjalnie
        nie spodobała" czy też coś w tym stylu, baaardzo by mnie zraniło. I
        prawdopodobnie nie tylko mnie.

        To tyle teorii.
        A jeżeli chodzi o życie...cóż mój partner zawsze zachwycał się kobietami z
        dużym biustem, tak koło rozmiaru D,E
        a później trafił na mnie :)
        rozmiar 75A, przy pomocy push-upów wypchane do B :))
        Zaakceptował to, więcej powiem, uważa, iż niczego nie powinnam zmieniać, bo tak
        jest ok. ale...
        Pewnie, że nie biust jest najważniejszy, liczy się całość kobiety - intelekt
        też :))), i mój partner słusznie prawi, że drugiej takiej kobiety jak ja nie
        znajdzie (znaczy wyjątkowa jestem :)).
        Tylko... tak sobie czasem myślę, iż wolałabym chyba za mąż wyjść za kogoś, kto
        uważałby, iż moje ciało jest najwspanialsze na świecie i oczu by od niego
        oderwać nie chciał.

        .........
        Morgen wirst du sein was du heute denkst
        • malgorzata_i_mistrz Re: A ja rozumiem 11.08.06, 10:55
          > Jednak mój partner powinien uważać, iż jestem najładniejszą dziewczyną na
          > świecie, nawet jeżeli obiektywnie patrząc, najładniejszą wcale nie jestem.
          > Bo jeżeli on nie będzie tak uważał, to kto? Przecież to on ma mnie kochać,
          > wspierać, stać zawsze po mojej stronie.
          Tylko czy "wspieranie , stanie zawsze po mojej stronie" ma jakikolwiek związek z
          urodą? No dajcież spokój!

          I nie twierdzę, że Was nie rozumiem - aż za dobrze, bo sama zmagam się z za
          niską samooceną. Ale może właśnie dlatego wiem, jak destrukcyjne dla związku
          jest przerzucanie na partnera odpowiedzialności za własne samopoczucie,
          wpieranie poczucia winy ("bo ty powiedziałeś, że..., więc ja...") i wymuszanie
          kłamstwa ("podobam ci się najbardziej na świecie?"). Trochę zajęło mi pogodzenie
          się z faktem, że kochający mężczyzna nie przychodzi w zestawie z klapkami na
          oczy, ale kiedy już do tego doszłam, życie nagle znacząco się uprościło.

          Odpowiadając na pytanie Fiffi - nie, nie czułabym się tak jak Ty.

          ___________________________

          Twoja matka była chomikiem.
    • mama007 to zaelzy co autor mial na mysli... ;) 11.08.06, 09:04
      dla przykladu moge Ci powiedziec co ja ostatnio powiedzialam znajomemu... ;)

      rozmawialismy o facecie, ktory sie do mnie przysiadl w znajomej knajpie. ze ten
      moj kolega zna tego faceta, wiec zapytalam ile ten gosc ma lat (taki szpakowaty
      mily facet...). kolega mi mowi, ze trzydziesci kilka. mi sie osobiscie zdawalo,
      ze facet wygladal na duzo starszego, wiec bez zastanowienia: "Trzydziesci??
      Wyglada tak staro jakby mial tyle lat co TY!!" ............. moj kolega
      skonczyl 40 niedawno :)

      i nie chodzilo mi o to, ze moj kolega wyglada staro (bo swoja droga nie
      wyglada), tylko obrazowo chcialam przedstawic :) moze Twoj maz tez tak chcial,
      i tak mu wyszlo jak wtedy mi :D
      pozdrawiam
      aga
      • nupik Re: to zaelzy co autor mial na mysli... ;) 11.08.06, 09:36
        ale autorka postu nie prosi o rady tylko pyta czy poczylybyscie sie tak samo.
        owszem. przykro by mi sie zroblo i chyba kazdej kobiecie byloby przykro, no
        chyba ze uwaza sie za osmy cud swiata, ale takiej to nic nie przeszkadza.
        mialas prawo sie tak poczuc i masz prawo mu o tym powiedziec. zachowal sie jak
        prostak, palnal glupote i tyle. takich rzeczy sie nie mowi swojej kobiecie. a
        tak nawiasem mowiac, mysle ze jestes dla niego najpiekniejsza, oni jakos to
        wszytstko potrafia rozdzielic.
        pozdrawiam
        nup
        • mama007 Re: to zaelzy co autor mial na mysli... ;) 11.08.06, 09:52
          mi nie chodzilo o dawanie rad. chcialam tylko pokazac, ze czasem chce sie cos
          powiedziec, a wychodzi calkiem inaczej niz bylo w planach :)

          mysle, ze on tak chlapnal bez zastanowienia - ale ot tylko moje zdanie :)
          aga
          • horpyna4 Re: to zaelzy co autor mial na mysli... ;) 11.08.06, 10:02
            No pewnie, chłop zachowuje się nieraz, jak słoń w składzie porcelany. Ale...
            Ci, którzy zawsze mówią to, co żona chciałaby usłyszeć, bywają nieszczerzy, po
            prostu grają. Natomiast człowiek z gruntu dobry nie zawsze stara się dobierać
            słowa i mówi szczerze, bez podtekstów. Dlatego nie należy szukać ich na siłę.
            • pumka10 Re: to zaelzy co autor mial na mysli... ;) 11.08.06, 13:58
              sledziłam ten watek i postanowiłam sama napisac..wydaje mi sie, ze troche
              autorka przesadza...nic sie takiego nie stało, kazdy ma jakies poczucie
              estetyki i cos mu sie podoba bardziej, mniej.facet powiedział, co mysli, był
              szczery.to chyba dobrze, ze nie ma tajemnic? szczerze powiem, ze mnie
              rozsmieszyłby komplement typu: jestes najpiekniejsza na swiecie.nigdy nie
              wymagałam tego od moich partnerów i nigdy tez nie mialabym problemów,kiedy
              mowili, ze jakas kobieta jest np. atrakcyjna. dzieki temu poznawałam ich
              gust.ale to chyba kwestia akceptacji siebie i poczucia własnej wartosci..troche
              inny temat
    • czekolada_orzechowa Re: jak byście się poczuły? mąż.... 12.08.06, 01:30
      Nie, nie odebrałabym tego tak. Dla mnie jest naturalne, ze człowiek zauważa
      piękno wokół siebie.
      Ja lubię siebie i uwazam, że jestem jedną z pięknych. Mój też tak uważa zdaje
      się, bo co prawda nie mówi wiele, ale zawsze jest gotowy kiedy się rozbieram:)
    • mish_a Re: jak byście się poczuły? mąż.... 12.08.06, 16:31
      A we mnie w Twoim pierwszym poście Fiffi uderza jedno.A w łasciwie w temacie
      tegoz postu.
      Mianowicie "Jak byście się poczuły gdyby...?"
      Nieważne jak my byśmy sie poczuły.Ważne jak czujesz się z tym TY.

      Mi byłoby przykro-chociazby ze zwykłej kobiecej prózności.Ot co.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja