Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rady.

11.08.06, 20:07
W ciągu paru dni muszę rozwiązać osobisto-zawodowy dylemat. Od 6 lat pracuję
w zachodniej firmie doradczej, jak to w tego typu firmach w skrócie: brak
życia osobistego, praca po godzinach, masa zaległego urlopu, delegacje, ale
też dobre warunki materialne. Ostatnio awansowałam, a z tym wiąże się choćby
samochód służbowy czy komórka. Niestety też dowiedziałam się, że lada dzień
jadę na co najmniej rok za granicę do miasta, które do przyjemnych nie
należy. Rozpoczęłam też 2-letnie podyplomowe studia zaoczne i skończyłam
dopiero I rok. To spowoduje, że jeśli będę przylatywać do kraju, to na
studia, a nie do męża… W ogóle rozłąka mnie przeraża.
Jednocześnie dostałam ofertę w pracy w jednym z polskich banków: dobre
stanowisko, ale nieporównywalnie gorsze warunki.
I tu zaczyna się problem: mam duży kredyt i szkołę, za którą płacę sama.
Wyjazd „na wschód”, nowe lepsze warunki pomogłyby szybciej spłacić kredyt
itp. Poza tym w obecnej firmie zapracowałam już na nazwisko, a w nowej czeka
mnie okres próbny, znów nerwy i stres. Ale co z moim małżeństwem? Co byście
zrobiły na moim miejscu? Mam w zasadzie tylko weekend do namysłu i się miotam…
    • malgorzata_i_mistrz Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 20:16
      Cóż, ja bym przede wszystkim obgadała to z mężem, no i wsłuchała się głęboko w
      siebie, jeśli nigdy nie byłaś w sytuacji związku na odległość. Ja kilkakrotnie
      byłam - znosiłam je dobrze, tęskniłam oczywiście, czasem zaciskałam zęby, ale
      generalnie trzymałam się nieźle. MMŻ nie znosi tego w ogóle, jest ciągle
      zdenerwowany i marudny, co udziela się i mnie, więc ciągle się wtedy kłócimy -
      roczny wyjazd (z ewentualnymi widzeniami weekendowymi nawet) to byłby koniec
      naszego związku.
      Wszystko zależy od ludzi, po prostu.

      ___________________________

      Twoja matka była chomikiem.
      • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 20:50
        Poznając męża byłam w 2-letniej delegacji, ale w Polsce, w mieście oddalonym o
        100 km od mojego ówczesnego miejsca zamieszkania. Było ciężko, ale widywaliśmy
        nawet w środku tygodnia, poza tym telefony w kraju są tańsze…
    • yehudee Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 20:47
      Głupie pytanie - on nie może jechać z Tobą?
      • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 20:52
        Gdyby mógł, uwierz mi, tego pytania bym nie zadała.
    • oxygen100 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 20:50
      jezeli to Moskwa lub inne urocze miasto darowalabym sobie. To 1000 lat przed
      mamutami
      • roy.miro Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 20:53
        Jeżeli to Moskwa, to akurat chyba my jestesmy 1000 lat przed nimi... Reszta
        rosji to dziki zachód, ale Moskwa to akurat cywilizacja... Choc na pewno ciut
        inna ;)
      • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 20:54
        Trafiłaś w sedno, niestety...
        • roy.miro Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 21:00
          Tylko, że tam piekielnie drogo jest :/ Trzeba chyba 2 razy tyle zarabiać co w
          Warszawie żeby wyjść na zero...
          • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 21:04
            Jako, że to delegacja, to pensja mi się nie zmieni. Dojdą co prawda diety, ale
            bez szału. Miałam nadzieję, że trochę z nich zaoszczędzę, choć wiem, że drogo
            jest rzeczywiście.
    • oxygen100 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 22:17
      rok w Rosji to juz bym wolala odgryzc sobie glowe i ja zjesc. 5 dni to juz za
      dlugo jak na moje nerwy. Jesli chcesz zachowac zdrowie psychiczne i watrobe w
      stanie nadajacym sie do uzycia odpusc sobie.
      • oxygen100 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 11.08.06, 22:19
        czy bylas kiedys w tym miescie???
        • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 12.08.06, 12:30
          Nie, nie byłam. Wiem jednak, jak będzie wyglądał mój tydzień: intensywna praca,
          wieczorami nauka i fitness (muszę znaleźć klub, mam na tym punkcie lekką
          obsesję :), a w czwartki/piątki powrót do męża/na studia. Samego miasta pewnie
          niewiele "zaznam"
          • mish_a Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 12.08.06, 16:29
            Rosja może byc przygodą Twojego życia:)
            Rok szybko też zleci a wię pomiędzy Tobą a mężem jeśli jest naprawdę silna to
            przetrzyma.
            Poaztym będziecie mieć weekendy.Wiem,że studiujesz ale przecież nie cotydzień
            na studiach zaocznych jest kolokwium:)
            3maj się ciepło.
            • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 12.08.06, 17:16
              Wiesz, najbardziej boję się tego, że to potrwa dłużej niż rok. Obecne zajęcie w
              Warszawie też miało trwać ok roku, a zajmuję się już tym 4 lata... To niestety
              też muszę brać pod uwagę jadąc do Moskwy, choc nie powiem, że zupełnie mnie
              nie "kręci" ten wyjazd. Potrzebuję trochę odmiany zawodowej, choć z drugiej
              strony mogłabym zdecydować się na posadę w banku i przynajmniej być z mężem.
              Naprawdę ciężko mi podjąć decyzję :)
              • gosgos1 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 12.08.06, 19:06
                Moge ciebie zrozumiec bo bylam kilka razy daleko od mojego obecnego meza.
                Jakos znosilam te wyjazdy (raz to bylo rok w innym miescie w Polsce, dwa razy osobno po pol roku za granica).
                Ale wlasnie podczas kolejnego wyjazdu za granice, ktory teraz koncze na wlasna prosbe, doszlam do wniosku ze to nie ma sensu na dluzsza mete osobno.
                Zaczyna sie tworzyc samemu swoj wlasny swiat i potem ciezko sie przyzwyczaic nawet do tej drugiej kochanej osoby.
                Ja wlasnie teraz przy najblizej okazji powiedzialam ze chce wracac do Polski bo mi nie odpowiada zycie na odleglosc.
                W razultacie bede pracowac w PL, w tej samej firmie, ale w innym dziale :-)
                Z tego co piszesz masz juz kilkuletnie doswiadczenie, wiec pewno masz ok 30, lub ponad. Wtedy przychodzi czas ze chcialaby sie miec wlasna rodzine a nie jezdzic tam i spowrotem.
                Poza tym koszty! Gdybys chciala co weekend latac do PL to bedzie kosztowac mase pieniedzy. Ja bedac zagranica tez myslalam ze ok, ale w sumie z powodow finasowych nie spotkalismy sie ani razu :-(
                Ja bym Tobie radzila zostac w PL i moze pogadac o innych propozycjach w swojej firmie.
                Studia masz jeszcze tez. Mnie by bylo szkoda tych studiow.
                Widze ze sobie radzisz, ale w Moskwie nie jest chyba bezpiecznie zeby np. wyjsc gdzies wieczorem. Ja wlasnie mam taki problem jak mieszkam sama zagranica.
                Oj,troche sie rozpisalam ale to dlatego ze widze po sobie ze takie wyjazdy osobno nie maja sensu i teraz biore pod uwage tylko mozliowsc zmiany wtedy gdy maz bylby ze mna.
                • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 12.08.06, 19:57
                  Przeloty raz w tygodniu na szczęście są na koszt firmy i jeśli nie będzie
                  takiej konieczności, nie będę zostawać na weekendy w Moskwie (niestety czasem
                  to się zdarza). I rzeczywiście za chwilę kończę 30 lat. Do tej pory jakos się
                  udawało pracować w kraju, a przez dłuższy czas nawet w Wawie. To jest taka
                  praca, że gdy nie ma klientów/projektów w Polsce a za granicą jest
                  zapotrzebowanie, w ogóle nie ma po co próbować, czy coś w kraju się znajdzie.
                  Taki los, wiedziałam o tym decydując się 6 lat temu na tą pracę. Ale to było 6
                  lat temu i będą ostatnie 4 lata w domu nie wyobrażam sobie szczerze mówiąc
                  innego życia (tym bardziej, że dom to zupełnie nowy nabytek :)

                  Ta propozycja drugiej pracy nie przyszła znikąd, byłam już zmęczona tak
                  intensywną pracą i można powiedzieć, że byłam otwarta na propozycje :) Tylko,
                  że dokładnie w tym samym czasie dostałam awans, na który bardzo czekałam i
                  dlatego tak cięzko jest mi z tego zrezygnować. Kosztowało mnie to masę pracy i
                  wyrzeczeń, tylko czemu zaraz po awansie taka zmiana w życiu osobistym? No cóż,
                  ciężkie dni przede mną, decyzję trzeba podjąć tak, aby później nie żałować...

                  Bardzo Ci dziękuję za te słowa
                  • oxygen100 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 12.08.06, 23:40
                    tak wszytsko fajnie ale rosyjska proza zycia nie wyglada tak czarownie. Znasz
                    rosyjski?? bez tego moze byc Ci ciezko poruszac sie po miescie, choc metro
                    dziala bdb. Wiesz jak sie jedzie z lotniska do miasta?? Musisz zlapac busa. A
                    tam ludzi nie stoja w kolejce. Nikt Cie nie przepusci musisz na hama sie
                    wepchac i kupic bilet. Bus dojezdza do najblizszej stacji metra stamtad ruszasz
                    dalej. Musisz uwazac na przejsciach dla pieszych. To nic nie znaczy ze masz
                    czerwone. To dzungla nie miasto. Wydaje mi sie ze wcale ta Moskwa nie jest az
                    tak droga jak kilka lat temu, ale bylam ostatnio tylko kilka dni wiec mozliwe
                    ze nie orientuje sie dokladnie
                    • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 13.08.06, 17:16
                      Edukację rosyjskiego niestety skończyłam w 8 klasie podstawówki. Co do jazdy z
                      lotniska, to firma ma na to jakiś sposób (nie busem), więc wszystkiego się
                      dowiem. Dzięki za info
    • miang Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 13.08.06, 14:52
      > itp. Poza tym w obecnej firmie zapracowałam już na nazwisko, a w nowej czeka

      sory, ale z Twojego opisu wynika ze w obecnej firmie zapracowaś co najwyżej na
      nazwę naiwniaczki
      • szara.myszka3 do miang 13.08.06, 17:13
        Przepraszam, ale czy możesz to rozwinąć? Nie znasz mnie, firmy w której
        pracuję, tego, co robię itp. Jak na podstawie jednego postu, który bardziej
        dotyczy życia osobistego niż pracy, możesz wyciągać takie wnioski? I dlaczego
        naiwniaczki? Zupełnie nie wiem, o co Ci może chodzić. Oświeć mnie proszę, w
        czym jestem taka naiwna...
        • roy.miro Re: do miang 13.08.06, 18:15
          Podejrzewam, że mogło chodzić o to, że w takich firmach większość ludzi właśnie
          "naiwnie" daje się wykorzystywać pracując za nieduże pieniądze będąc
          jednocześnie mamionym wizją rozwoju. Pieniądze nieduże w stosunku do tych, które
          firmie przynosisz (i o tym pewnie doskonale wiesz), bo praca konsultanta jest
          warta minimum jakies 200 EUR za godzinę a mało kto zarabia tam niestety nawet
          1/10 tego... A co do rozwoju, to na prawdę niewielu ma szansę dojść do naprawdę
          atrakcyjnych posad, gdzie nie pracuje się ponad siły a zarobki są uczciwe... Co
          nie znaczy, że tak się nie da żyć. Sam pracuję w dużej korporacji, sporo moich
          znajomych też. I raczej bym się nie zamienił. A co do samego wyjazdu, to wydaje
          mi się, że w pewnym momencie życie osobiste powinno być ważniejsze od kariery
          (nawet jeśli masz szansę dojść naprawdę wysoko, to nie warto tego robić takim
          kosztem).
        • miang Re: do miang 14.08.06, 10:26

          Mówisz ze ten post dotyczy życia osobistego ale przecież napisałaś w nim "brak
          życia osobistego"
          Piszesz że pracujesz po godzinach, nie bierzesz urlopu, a zarobki jak napisał
          Roy Miro pewnie niewspółmierne do tej pracy (mimo że na nasze warunki duże).
          Uderzyło mnie ze cieszysz sie z awansu z ktorym wiąże sie słuzbowa komórka -
          popatrz na to z boku i zastanów się dlaczego uważasz za nagrodę dla siebie to że
          firma udostępniła Ci narzędzie pracy???? Przeciez to leży głównie w firmy
          interesie !
          I w ogóle ten awans wygląda na marchewkę daną Ci tylko po to abys sie zgodziła
          na wyjazd. Jeżeli jesteś naprawdę cenionym pracownikiem to mozesz chyba sie na
          to nie zgodzić, albo renegocjować warunki wyjazdu (np. tydzień tu, tydzień tam).
          A jeżeli to niemożluiwe to lepiej przejśc do firmy gdzie będziesz miała
          rzeczywisty wpływ na przebieg swojej kariery.
          • szara.myszka3 Re: do miang 14.08.06, 11:28
            miang napisała:

            >
            >
            > Uderzyło mnie ze cieszysz sie z awansu z ktorym wiąże sie słuzbowa komórka -
            > popatrz na to z boku i zastanów się dlaczego uważasz za nagrodę dla siebie to
            ż
            > e
            > firma udostępniła Ci narzędzie pracy???? Przeciez to leży głównie w firmy

            Nie cieszę się z awansu ze względu na komórkę czy samochód, choć nie ukrywam,
            że wiążą sie z tym oszczędności, które przy moim kredycie są ważne. I własnie
            ta odpowiedzialność za "dobre zycie z kredytem" (a nawet szybsze jego spłacenie
            dzięki wyjazdowi) sprawia, że zastanawiam się nad wyjazdem mimo wszystko.

            > I w ogóle ten awans wygląda na marchewkę daną Ci tylko po to abys sie zgodziła
            > na wyjazd.
            W korporacji jak moja jest dość sztywna ścieżka kariery, awanse są rozważane na
            wielu szczeblach i nie ma mowy o tym, żeby je dostać "po coś". Zaś zmiany
            projektów, wyjzady zagraniczne , pojawiają się na bieżąco.

            Jeżeli jesteś naprawdę cenionym pracownikiem to mozesz chyba sie na
            > to nie zgodzić, albo renegocjować warunki wyjazdu (np. tydzień tu, tydzień
            tam)

            Nie jest to mozliwe, pracujemy dla jednego klienta przez jakiś czas, nie ma
            mowy o tym "tydzień tu, tydzień tam", bo nikt nir znajdzie dla mnie takiego
            zajęcia

            > A jeżeli to niemożluiwe to lepiej przejśc do firmy gdzie będziesz miała
            > rzeczywisty wpływ na przebieg swojej kariery.
            I właśnie nad tym się zastanawiam :)
            >
          • qunegunda Re: do miang 14.08.06, 11:52
            miang napisała:

            >
            > Mówisz ze ten post dotyczy życia osobistego ale przecież napisałaś w nim "brak
            > życia osobistego"
            > Piszesz że pracujesz po godzinach, nie bierzesz urlopu, a zarobki jak napisał
            > Roy Miro pewnie niewspółmierne do tej pracy (mimo że na nasze warunki duże).
            > Uderzyło mnie ze cieszysz sie z awansu z ktorym wiąże sie słuzbowa komórka -
            > popatrz na to z boku i zastanów się dlaczego uważasz za nagrodę dla siebie to ż
            > e
            > firma udostępniła Ci narzędzie pracy???? Przeciez to leży głównie w firmy
            > interesie !
            > I w ogóle ten awans wygląda na marchewkę daną Ci tylko po to abys sie zgodziła
            > na wyjazd. Jeżeli jesteś naprawdę cenionym pracownikiem to mozesz chyba sie na
            > to nie zgodzić, albo renegocjować warunki wyjazdu (np. tydzień tu, tydzień tam)
            > .
            > A jeżeli to niemożluiwe to lepiej przejśc do firmy gdzie będziesz miała
            > rzeczywisty wpływ na przebieg swojej kariery.

            gówno wiesz o pracy w korporacji
            • roy.miro Re: do miang 14.08.06, 13:22
              dziwna odpowiedz. są korporacje takie i inne. są takie w których pracowników
              traktuje się ludzi i takie w których traktuje się ich jak zasób, który trzeba do
              cna wykorzystać. jeśli ktoś trafił do tej drugiej, to niech jak najszybciej
              ucieka, chyba ze jest jednym z nielicznych którym się udaje (ale i tak olbrzymim
              kosztem...)
              • qunegunda Re: do miang 14.08.06, 14:14
                Ludzie to JEST zasób, który trzeba do cna wykorzytsać. Rożne są jednak sposoby
                tego wykorzystania - bardziej lub mniej znośne dla pracownika. Sytuacja Myszy
                należy do tych znośniejszych.
                • roy.miro Re: do miang 15.08.06, 10:09
                  ludzie to jest zasób który należy SPRYTNIE wykorzystać, tak aby myśleli, że sami
                  tego chcą... :) Jeśli zaczynają się orientować że coś jest nie do końca w
                  porządku i pracują dalej tylko dlatego, że chwilowo nie ma lepszej alternatywy
                  to bardzo zły znak dla pracodawcy - prawdopodobnie wcześniej lub później
                  nadejdzie moment gdy zaczną masowo odchodzic... Sytuacja Myszy dramatyczna nie
                  jest, ale chyba najlepsza też nie... A podejrzewam że podobnych firm jest sporo,
                  więc może warto poszukać...
    • oxygen100 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 13.08.06, 20:59
      jesli juz sie zdecydowalas na ten wyjazd, wez jakies lekcje z rosyjskiego W tej
      dzungli nie da sie funkcjonowac bez tego jezyka, bo poza praca zapewne niewielu
      ludzi zna obce jezyki. O tym lotnisku to byla taka przenosnia i uogolnienie na
      rozne dziedziny zycia, gdzie niestety obowiazuje prawo piesci.
      • kaska123 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 00:14
        Mieszkalam w Moskwie okolo 2 miesiecy, znam rosyjski srednio. To jest Azja,
        tzn. mentalnosc ludzi...., zycie...
        Wiem ze wiekszosc czasu bedziesz spedzac w pracy, ale...
        to naprawde przepasc. szczerze mowiac jestem zafascynowana tym miastem, ale nie
        bylam tam sama, raczej z grupa Polakow na stypendium. Fakt jest tam cholernie
        niebezpiecznie, i niestety calkowiete bezprawie!!!
        • oxygen100 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 08:19
          wlasnie!!! ja tez bylam tam kilka razy ze 3 na konferencjach i mialam dosc raz
          przez 2 tygodnie na stazu w Instytucie Mozgu, ale rosyjski znam dobrze wiec nie
          mialam tam zadnego problemu. Raz zaliczylam tez tam Sylwestra. Przepasc miedzy
          zabawa a praca byla ogromna. Tym bardziej ze moi znajomi ktorzy byli tam na
          kontrakcie ze 3 lata pracowali w firmie amerykanskiej, wiec to byla tez inna
          bajka, ale gdy wrocilam i zetknelam sie ze swiatem rosyjksiej nauki (i biedy)
          oslabilam sie strasznie. Tam w Instytucie nawet nei maja papieru toaletowego
          tylko pociete gazety i rzadko sa sedesy tylko takie chujowe latryny. Ostatnio
          bylam w czerwcu w Moskwie i Petersburgu i ten Petersburg to juz bardziej jest
          cywilizowany. Ale tez w wc byly gazety (Instytut Pawlowa). Hucznie polecalabym
          dobrze sie zastanowic nad ta decyzja lub o ile tomozliwe polec tam na weekend
          czy kilka dni i przekonaj sie na wlasnej skorze czy to co zastaneisz Ci
          odpowiada
        • cantatea Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 08:50
          Zadziwia mnie, że uważacie Moskwę za takie niebezpieczne miejsce - ja
          postrzegam to zupełnie inaczej. Mąż siedział w Moskwie na kontrakcie 10
          miesięcy i gdyby miał możliwość częściej do Polski przyjeżdżać, to pewnie
          posiedziałby dłużej.
          Moskwa jest wielokulturowa i wcale nie tak trudno znaleźć kogoś, kto mówi np.
          po angielsku. Z tym "cholernie niebezpiecznie" też bym nie przesadzała - mąż
          jeździł wieczorami do centrum do pubów, wracał ostatnim metrem (ok. 1 w nocy)
          lub tamtejszymy "prywatnymi taksówkami" i jakoś nikt go nigdy nie zaczepiał.
          Ja, przy odwiedzinach tam, robiłam sobie rundki po mieście i przyznam, że
          obecność milicjantów na każdym rogu ulicy i na każdej stacji metra powodowała,
          że nie obawiałam się zaczepek czy np. wyrwania mi nagłego torebki na ulicy.
          Oczywiście, jest tam inaczej niż w Polsce, ale to akurat można powiedzieć o
          każdym kraju.
          • oxygen100 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 11:09
            nie no z bezpieczenstwem w Moskwie to lekka przesada, nie jest az tak zle, ale
            mordy zakazane na kazdym kroku:))
    • kinkygirl Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 10:58
      hm, moze zajdz w ciaze, w dobrym wieku jestes chyba. nie beda mogli wyslac cie
      do moskwy czy innego leningradu, spokojnie skonczysz studia na zwolnionku...
      na fitness mozesz chodzic w PL - na zajecia 'aktywne 9 miesiecy' na przklad.
      pozdrawiam :)
      • qunegunda Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 11:50
        kinkygirl napisała:

        > hm, moze zajdz w ciaze, w dobrym wieku jestes chyba. nie beda mogli wyslac cie
        > do moskwy czy innego leningradu, spokojnie skonczysz studia na zwolnionku...

        wiesz....
        szkoda mi do ciebie pisać, bo gadka z babiszonem, który mam macice zamiast mózgu
        do niczego nie moze prowadzić, zakomunikuje ci jednak jedną rzecz:

        na zwolnionku to sobie mozesz byc jak jesteś podrzędną biurwą. ktos kto chce
        osiągnać coś więcej na zwolnionka nie chodzi.
        • oxygen100 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 11:58
          tja.... niekotrzy to maja chyba dziedzicznie syf zamaist mozgu :)))
          • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 14:17
            Pomysł kinkygirl z paru względów nie jest możliwy. Głównie zdrowotnych, ale to
            raczej temat na forum "Zdrowie kobiety" :))
            • kinkygirl Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 18:24
              no i chyba przez 1 weekend moze byc dosc trudno sie rozmnożyć... sorki nie
              doczytalam troche ;) w kazdym razie sens był taki, ze matek małych dzieci nie
              mozna bez ich zgody oddelegowac do pracy poza miejsce zamieszkania.
        • kinkygirl Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 17:56

          tak sie sklada, ze rowniez pracuje w podobnej firmie jak autorka watku. w takiej
          naprawde dużej. a wlasciwie wlasnie przeszlam z jednej duzej w warszawie do
          innej dużej w londynie. akurat awans na stanowisko supervisora/managera to b.
          dobry moment na dziecko. ale co Ty mozesz o tym wiedziec...
          pozdrawiam i kariery życzę.
          • kinkygirl Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 17:58
            to powyzej do qunegundy oczywiscie.
          • qunegunda Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 19:42
            akurat awans na stanowisko supervisora/managera to b.
            > dobry moment na dziecko.

            na ZWOLNIONKO

            • kinkygirl Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 14.08.06, 21:57
              powiem Ci tyle: jezeli Ci sie zdaje że jestes w pracy niezastąpiona, to Ci się
              zdaje.
              a co do ciazy i zwolnien: do waznego projektu kazdy bedzie wolal kogos, komu
              bedzie mozna z czystym sumieniem kazac siedziec po godzinach, niz laske w ciazy.
              wiec moim zdaniem (i kilku rozgoryczonych kolezanek po fachu) juz lepiej w ogole
              sie wyłączyc na kilka miesiecy, niz liczyc na to ze ktokolwiek doceni, ze ciezko
              pracujesz - w granicach rozsądku. bo niestety praca w granicach rozsadku to za malo.
              szaramyszka po 6 latach chyba juz udowodnila swoje kompetencje w firmie. teraz,
              jak wywnioskowalam z wpisow, chcialaby troche zwolnic i zajac sie swoim zyciem
              osobistym. w jej wieku i na jej stanowisku dokladnie to bym zrobila - czilaut na
              zwolnionku z zachowaniem dotychczasowych benefitow i wynagrodzenia.
              i mysl sobie co chcesz.
              • kinkygirl a wracajac do meritum 14.08.06, 22:06
                szaramyszka:
                a moze sprobuj ponegocjowac z bankiem? jezeli mialabys odrzucic ich ofertę tylko
                ze względu na zbyt niskie wynagrodzenie, to moze warto, żeby o tym wiedzieli ;)
                • szara.myszka3 Re: a wracajac do meritum 15.08.06, 09:37
                  Wynagrodzenie to jedno, ale niestety jest jeszcze parę rzeczy (jak np. opieka
                  zdrowotna), które nie są najlepsze. Ale oczywiście przedstawię moje za i
                  przeciw, gdy będę z nimi rozmawiać :)
                  • zamfir Re: a wracajac do meritum 15.08.06, 10:27
                    Szara myszko,
                    pracuje w moskwie juz od 3 lat i na kazdy tydzien wracam do polski do zony i
                    dzieci, najczesciej lece w poniedzialek rano i wracam w czwartek wieczorem a
                    piatek pracuje w domu. poza tym, masz urlopy , swieta - rosjanie lubia
                    swietowac - wiec tak naprawde bedziesz miala duzo czasu na pobyt w domu. poza
                    tym to piekne uczucie tesknic i podroz do domu to naprawde mile uczucie.
                    pozdrawiam zamifr.
                    jak chcesz sie wiecej dowiedziec to napisz
                    • szara.myszka3 Re: a wracajac do meritum 16.08.06, 07:35
                      Bardzo Ci dziękuję, odezwę się jeszcze pewnie na priv
                      • gospodyni2 Re: moje zdanie 16.08.06, 09:42
                        dziwi mnie, ze nikt nie wspomina tu o mężu, sama praca. ja nauczona
                        doświadczeniem z ostatniego roku w swoim życiu, wiem, ze nie odważyłabym się
                        zaryzykowac małżeństwa. Nie wierzę w związki na odległość. tym bardziej jesli
                        tyle czasu mieszkaliście dośc daleko od siebie, może pora zacząć inny styl
                        życia - trochę więcej odp[oczynku, mąż...

                        ja wyznaję zasadę - spokojniejsza praca, za mniejsza kasę, ale powrót do domu o
                        16.00, czas dla siebie. Nigdy nie myślałam o karierze, wyjazdach (choć i takie
                        się zdarzają). zawsze mi się wydawało, ze ludzie będąc daleko od siebie coś
                        tracą, rozmieniają się na drobne. Zrozumiałam to po roku zajmowania się czym
                        innym niż mój związek i mozę brzmię śmiesznie, ale bardzo łatwo stracić coś
                        najważniejszego. a czy kariera jest wazniejsza od małżeństwa i męża?
                        Nie boisz się jak mąż to zniesie??
                        może lepiej mieć mniej kasy ale być razem, stanowić rodzinę...
                        • szara.myszka3 Re: moje zdanie 16.08.06, 09:50
                          Ostatnie 4 lata mieszkaliśmy razem i nie chcę stracić tego, co zbudowaliśmy.
                          Dlatego nadal nie podjęłam decyzji i zastanawiam się nad zmianą pracy...
                          • gospodyni2 Re: moje zdanie 16.08.06, 10:11
                            rozumiem Cię. Ja miałam mozliwość zmiany pracy na dużo lepiej płatną, na
                            stanowisku, ale powrót do domu o 21.00 to dla mnie utrata życia rodzinnego,
                            własnego... nie chciałam się wypalić i zrezygnowałam z tego. Wolę wrócić
                            spokojnie do domu i zająć się czym/kimś innym.
                            Życzę Ci dobrego wyboru i pamiętaj - wątpliwości będą zawsze, ale praca to
                            tylko praca... a miłość jest najważniejsza (teraz to wiem).
                            • caysee Re: moje zdanie 16.08.06, 10:20
                              Ja mam podobne nastawienie co gospodyni. Nalezy sie zastanowic co jest
                              najwazniejsze - pakiet: dobra materialne, zadowolenie szefa i ewentualny respekt
                              w najblizszym gronie zawodowym, cz tez opcja: rodzina, uczucia, wolny czas i
                              przyjemnosci. Oczwiscie, ze pieniadze sa wazne, bez nich przyjemnosci nie ma a
                              zycie rodzinne moze stracic przez brak srodkow na utrzymanie, ale rzecz w tym,
                              zeby znalezc jakas wysrodkowana opcje, w ktorej zarabia sie sensownie, ale ma
                              sie jednoczesnie czas na zycie prywatne. Wydaje mi sie, ze daleki wyjazd
                              sluzbowy i widywanie meza w weekendy to totalne poswiecenie w strone kariery. Ja
                              bym wolala przyjac spokojniejsza posade w tym banku - moze z mniejszymi
                              dochodami, ale na miejscu. Ale rozumiem tez dylemat, kazdy czasami chcialby sie
                              realizowac zawodowo, wiecej zarabiac i ma sie te nadzieje, ze moze "jakos to
                              bedzie". Zycze ci, abys podjela taka decyzje, o ktorej za pol roku powiesz
                              sobie, ze byla sluszna :)
                              • szara.myszka3 Re: moje zdanie 16.08.06, 10:28
                                Bardzo Wam dziękuję :) Ja cały czas się waham, mąż, dom jest dla mnie
                                najważniejszy. Ale wiem, że dzieki wyjazdowi szybko spłacę kredyt i wtedy i ja
                                i mąż będziemy mieli spokojniejszą głowę i mniej problemów. Zmiana teraz
                                spowoduje, że nie dość, że na codzień będzie dość ciężko (przynajmniej dopóki
                                nie skończę spłacać studiów), to jeszcze nic nie odłożymy (na proponwanym
                                stanowisku nie mogę już liczyć na żadne podwyżki)...
                                • matylda_n Re: moje zdanie 16.08.06, 10:44
                                  Ok ale co twój mąż sądzi o tym wyjeździe ?
                                  • szara.myszka3 Re: moje zdanie 16.08.06, 11:10
                                    Mąż mówi, że będzie mu trudno, choć mogliśmy się z tym liczyć. Ale nie namawia
                                    mnie na zmianę, bo ta nowa oferta nie jest do końca zadowalająca (i nie chodzi
                                    o pieniądze)
                                    • matylda_n Re: moje zdanie 16.08.06, 11:58
                                      Prawda jest taka, że to wy oboje musicie zaakceptować twoj wyjazd, oboje
                                      powinniście byc przekonani o jego potrzebie i słuszności. W przeciwnym razie
                                      stanie się on powodem wytyków i sprzeczek między wami teraz ale i pewnie za
                                      kilka lat. Ustalcie priorytety, powody dla których wyjeżdżasz, po to aby przy
                                      kolejnych szansach, czy propozycjach nie do odrzucenia nie zatracić siebie,
                                      was. Ty nie poświęcaj się dla kredytu, on niech nie poświęca się dla twojego
                                      wyjazdu, bo takie poświęcenia rozbiją związek.
                                      Pozdrawiam
                                      • szara.myszka3 Re: moje zdanie 16.08.06, 14:23
                                        Wiem, ale wyważenie tego nie jest proste. To, co teraz może wydawać się ważne i
                                        warte wyjazdu, po wyjeździe może okazać się mało istotne. A wówczas będzie już
                                        za późno na zmianę pracy (przynajmniej tą). Z kolei zmiana pracy tez jest
                                        ryzykowna. A co, jesli nie przedłużą ze mną umowy? W końcu fakt, że dostałam
                                        propozycję wysokiego stanowiska nie musi oznaczać, że przypadniemy sobie do
                                        gustu...
                                        • gosgos1 Re: moje zdanie 17.08.06, 13:58
                                          widze ze wywiązała sie ciekawa dyskusja :-)
                                          Zauwazylam tez ze bardziej chcesz zostać w PL, ale kusi Ciebie ten wyjazd ze względów finansowych. Wydaje mi sie ze najlepiej robic cos co sie lubi i w miejscu, ktore by sie Tobie podobalo.
                                          Może zrób sobie na kartce taką analizę SWOT, wypisz za i przeciw i porównaj. Koniecznie z mezem. Moj tez przed wyjazdem mowil ze sobie poradzi, jedz bo to pomoze w tym czy tamtym, zawsze chcialas tam jechać. Ale to nieprawda, rozne sprawy latwiej rozwiazac jak sie jest razem na miejscu.
                                          Teraz wlasnie wracam z takiej dluzszej delegacji i nie widze zeby to czemus pomoglo, moze tylko temu ze postanowilismy juz sie nigdy nie rozlaczac :-)
                                          • szara.myszka3 Re: moje zdanie 17.08.06, 14:16
                                            Problem w tym, że to co lubię robić, jest w Moskwie. A nowa oferta pracy w
                                            Polsce to poniekąd dla mnie nowość i nie wiem, czy polubiłabym to w równym
                                            stopniu (chć wydaje się, że tak :)
                                            • roy.miro Re: moje zdanie 17.08.06, 14:59
                                              To moze inaczej. Dla ludzi wykształconych, z doświadczeniem jest na prawdę sporo
                                              pracy, nawet w Polsce. Czemu poprzestajesz na 1 banku? Może warto poszukać w
                                              innym miejscu? No chyba że zarabiasz na prawdę olbrzymie pieniądze - wtedy może
                                              być trudno...
                                              • szara.myszka3 Re: moje zdanie 17.08.06, 15:11
                                                To nie tak, ja szukam pracy. Ale właśnie wyjazd do Moskwy zaskoczył mnie akurat
                                                z tą jedyną konkretną ofertą i dlatego nad nią się dłużej zastanawiam, mimo że
                                                nie do końca mi odpowiada finansowo. A do Moskwy lecę naprawdę za kilka dni i
                                                jeśli chciałabym zostać w kraju, to jest to alternatywa "na już". Nie zarabiam
                                                ogromnych pieniędzy, ale jeszcze zadna z dotychczas składanych mi propozycji
                                                nie dorównała moim zarobkom (różnice były naprawdę znaczące, mimo silnych
                                                negocjacji i chęci obu stron)
                                                • roy.miro Re: moje zdanie 17.08.06, 15:19
                                                  No to sprawa jest prosta - mowisz, ze nie jedziesz i najwyzej dostajesz
                                                  wypowiedzenie. Masz wtedy 3 miesiące na znalezienie pracy. Wiem ze to troche
                                                  ryzykowne, ale chyba mniej niz potencjalne ryzyko utraty męża... (poprzez
                                                  zabicie związku odległościa...)
                                                  • szara.myszka3 Re: moje zdanie 17.08.06, 15:22
                                                    Ja chyba nie zaryzykuję. Mąż zarabia tyle, że ledwie starcza na ratę. Mamy
                                                    oszczędności, ale nie tyle, żeby spokojnie żyć przez parę miesięcy...
                                                  • gosgos1 Re: moje zdanie 17.08.06, 15:38
                                                    hm. Wczesniej tak tego nie przedstawialas. Czyli ze wzgledow finansowych musisz jechac. Nie ma chyba wyjscia. Jak masz kredyt na glowie to trzeba niestety go splacac (kredyt pewno na mieszkanie).
                                                    A na ile czasu ten wyjazd?
                                                  • szara.myszka3 Re: moje zdanie 17.08.06, 15:41
                                                    Przecież pisałam, że mam kredyt na dom. Ale to nie znaczy, że musze jechać ze
                                                    względów finansowych. Odpowiadałam na post roy.miro, który jako jedną z
                                                    ewentualności widział wypowiedzenie. Oferta pracy, którą dostałam z banku, w
                                                    zupełności wystarczyłaby na kredyt i życie, ale nie do końca jest spełnieniem
                                                    marzeń. Mój pierwszy post o tym mówi :)
                                                  • roy.miro Re: moje zdanie 17.08.06, 15:54
                                                    No ale jeśli powiedz dziś że nie jedziesz do Moskwy i powiedza Ci, że ich
                                                    zawiodłaś to dzwonisz do tego banku i podpisujesz umowę. A jeśli tak źle nie
                                                    będzie to szukasz dalej...
                                                  • szara.myszka3 Re: moje zdanie 17.08.06, 15:58
                                                    Jest to jakaś myśl. Mimo, że ja zostałam postawiona przed ścianą, sama tego nie
                                                    lubię i nie chciałabym powiedzieć, że nie jadę, skoro wiem, jak na mnie liczą
                                                    (albo tylko dają mi tego złudzenie :)
                                                    Widzisz, cokolwiek mi poradzicie, zawsze mam jakieś 'ale' :-)
                                                  • malgorzata_i_mistrz Re: moje zdanie 17.08.06, 16:07
                                                    Szczerze mówiąc, Myszko, teraz to mam wrażenie, że po prostu chcesz jechać,
                                                    tylko boisz się do tego otwarcie przyznać, szukasz wymówek i czekasz, aż ktoś
                                                    Cię pogłaska po główce i powie: "no tak, w takim razie rzeczywiście nie masz
                                                    wyjścia, jedź". Oczyszczasz sumienie?
                                                    Padło tu wiele mądrych i sensownych rad i kilka na pewno dałoby się zaadaptować
                                                    do Twojej sytuacji, gdybyś tego naprawdę chciała, Yehudee (mam nadzieję, że
                                                    wybaczy mi trzymanie się starego nicka, przyzwyczaiłam się :)) ma rację - trzy
                                                    miesiące na znalezienie ewentualnej pracy, podkładka w postaci oferty banku i
                                                    jeszcze Wasze oszczędności - to naprawdę dużo. Sama stwarzasz sobie problemy.

                                                    ___________________________

                                                    Twoja matka była chomikiem.
                                                  • szara.myszka3 Re: moje zdanie 17.08.06, 16:12
                                                    Niezupełnie, boję się jechać i boję się nie jechać. I naprawdę nadal się waham,
                                                    może tylko tak wygląda, że szukam potwierdzenia już podjętej decyzji, ale
                                                    zapewniam Cię, że tak nie jest.
                                                    A rady naprawdę wzięłam sobie do serca :)
                                                  • malgorzata_i_mistrz Re: moje zdanie 17.08.06, 16:17
                                                    W porządku, nie chciałam Cię urazić. Wrażenie było, jakie było, jeśli mylne -
                                                    najmocniej przepraszam.

                                                    Zaś co do wyjazdu, powiem Ci jeszcze jedno - ciężej jest zawsze temu, co
                                                    zostaje. Ty, w nowym otoczeniu, z nowymi wyzwaniami, nie będziesz odczuwać
                                                    rozłąki tak mocno, jak Twój mąż. Przerabiałam to w obie strony - i za każdym
                                                    razem trzeba było naprawdę dużej dozy dobrej woli, żeby to jakoś poukładać. To
                                                    też musisz wziąć pod rozwagę.

                                                    ___________________________

                                                    Twoja matka była chomikiem.
                                                  • szara.myszka3 Re: moje zdanie 17.08.06, 16:21
                                                    Nie uraziłaś mnie, po prostu moje posty oddają moje ciągle zmienne nastroje
                                                    odnośnie tej sytuacji i rzeczywiście mogły zostać tak odebrane.

                                                    I masz całkowitą rację, ja będę dużo pracować, uczyć się, poznawać nowe
                                                    miejsca, a mąż będzie tu całkiem sam (jeśli nie liczyć naszych psów :), w dużym
                                                    pustym domu. Wiem, jak ciężko oboje znosimy rozstania.
                                                  • malgorzata_i_mistrz Re: moje zdanie 17.08.06, 16:36
                                                    Trzymam kciuki za trafną decyzję :)

                                                    ___________________________

                                                    Twoja matka była chomikiem.
                                                  • gosgos1 Re: moje zdanie 17.08.06, 16:44
                                                    Daj znać jaką podjęłaś decyzję :-)
                                                  • szara.myszka3 Re: moje zdanie 17.08.06, 16:45
                                                    Oczywiście. Będzie to niewątpliwie jedna z najdokładniej przemyślanych decyzji
                                                    jak dotychczas :) A czy w 100% dobra, okaże się później
                                                  • roy.miro Re: moje zdanie 17.08.06, 16:55
                                                    To jeszcze jedno - a'propos stawiania pod ścianą - pamiętaj, firma nie będzie
                                                    miała wyrzutów sumienia gdy będzie Cię chciała zwolnić. Szef powie - naprawdę mi
                                                    przykro, robiłem co mogłem, ale sama rozumiesz... Korporacja to nie człowiek,
                                                    więc nie ma miejsca na wyrzuty sumienia. Jedyna ważna sprawa to uczciwe
                                                    postawienie sprawy...
                                                  • szara.myszka3 Re: moje zdanie 21.08.06, 11:27
                                                    Tak się złożyło, że "dostałam" jeszcze 2 tygodnie na podjęcie ostatecznej
                                                    decyzji. Także odezwę się do Was już z Moskwy, bo w tej sytuacji tam pojadę,
                                                    najwyżej nie na długo.
                                                  • chiara76 Re: moje zdanie 21.08.06, 11:43
                                                    szara.myszka3 napisała:

                                                    > Tak się złożyło, że "dostałam" jeszcze 2 tygodnie na podjęcie ostatecznej
                                                    > decyzji. Także odezwę się do Was już z Moskwy, bo w tej sytuacji tam pojadę,
                                                    > najwyżej nie na długo.

                                                    a nie boisz się trochę tego, co się tam dzieje? Patrz: dzisiejsza akcja na
                                                    bazarze moskiewskim.
                                                    Ja bym się chyba bała ...wiem, że niby wszędzie niebezpiecznie, ale...
    • maszkarona Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 21.08.06, 12:07
      życie z kredytem na karku to duże ryzyko i stres. Ja bym na Twoim miejscu
      wyjechala i zarobila kase na splate. Rok szybko minie, a potem czeka Cie wiele
      lat bez rat ;) nawet sie zrymowalo.

      Powodzenia w Moskiwie
      • szara.myszka3 Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 21.08.06, 13:42
        No właśnie, tylko jak pisałam u nas nigdy nie wiadomo, czy to potrwa rok czy
        cztery lata :( Wstępnie jest to rok, ale na obecnym projekcie też tak miało
        być... A Moskwa jest bardzo droga i po rozmowach ze znajomymi tam mieszkającymi
        zazynam mieć poważne wątpliwości, czy uda mi się zaoszczędzić tak, jak
        początkowo sądziłam. Bo może się okazać, że po odliczeniu wszystkiego wyjdzie
        akurat tyle, ile mi proponują w banku.
        • szara.myszka3 Decyzja podjęta... 30.08.06, 09:59
          Nie zmieniam pracy, jadę w delegację.
          • eandrys Re: Decyzja podjęta... 30.08.06, 21:02
            Witaj,
            Widze, że już podjęłaś decyzję, ale i tak chciałabym napisać coś od siebie mimo
            wszystko, twoja sytuacja jest bardzo bliska mojej. Tez pracuje w firmie
            doradczej i wiem jak to jest kiedy daja Ci oferte 'nie do odrzucenia'. Jestem w
            stalym zwiazku od paru juz lat. Bylam przez kilkanascie miesiecy w delegacji,
            'tylko' pareset km od Warszawy. Bylam w o tyle w innej sytuacji niz Twoja, ze
            dopiero zaczynalam i ten pobyt byl dla mnie przepustka do kariery- w zasadzie
            jako absolwent mialam wiecej do zyskania niz do stracenia. I powiem Ci, ze
            wszystko zalezy od osobowosci i mentalnosci ludzi- jedni dobrze sie czuja jak sa
            troche na odleglosc, inni wrecz przeciwnie. Ja naleze do tych drugich. Pobyt byl
            straszny, tesknilam okropnie i bez przerwy odliczalam dni do weekendu. Wiele
            razy chcialam rzucac w cholere. Zawodowo bylo super, to musze przyznac.
            Wytrzymalam, teraz wciaz pracuje w tej samej firmie, jakos na razie udaje mi sie
            w Warszawie, ale wiem, ze w kazdej chwili moge dostac kolejna propozycje 'nie do
            odrzucenia'. Wiem jak kusza fajne zarobki, ktore pozwalaja zyc na poziomie-
            nigdzie indziej takich nie dostane. Ale wiem tez, ze praca to nie wszystko i ze
            mam tylko jedno zycie. Nie po to jestem wysokiej klasy specjalista (bo juz nim
            jestem po tych paru latach), zeby musiec pracowac, tam, gdzie inni sobie wymysla
            i cierpiec z tego powodu katusze. Te doswiadczenie zdobywalam tez po to, zeby
            miec wolnosc wyboru- choc tak naprawde ta wolnosc to jest we wlasnej glowie,
            tylko trzeba ja sobie dac. Mysle o tym ostatnio naprawde duzo. Wydaje mi sie, ze
            masz tendencje do przedstawiania wszystkiego podobnie jak ja- w dwoch kolorach-
            albo bede pierwsza albo 'ostatnich gryza psy'. A zycie ma wiecej odcieni i
            mozliwosci, zawsze moze sie zdarzyc cos nieprzewidzianego, nie mozesz byc pewna,
            jak by wygladala praca w banku, choc na pewno szaro przy kolorowym zyciu
            konsultanta:). Powiedz co osiagnie Twoja firma zwalniajac Cie, bo odmowilas
            wyjazdu? Straci dobrego pracownika i zasob projektowy jednoczesnie. Czy mowilas
            komus ze nie chcesz jechac?
            Ja bym w Twojej sytuacji nie pojechala mimo wszystko, zwlaszcze majac inna
            prace. Ja bym rozwazala odmowe, nawet nie majac innej pracy. Ale to ja. A Tobie,
            skoro juz zdecydowalas sie sprobowac, zycze Ci, zebys dala sobie wolnosc wyboru,
            jesli bedzie Ci tam zle, lub zle bedzie w Twoim zwiazku (oby nie bylo za pozno).
            Odloz szybko troche pieniedzy, jesli boisz sie o kredyt i nie trzymaj sie
            kurczowo jednej wizji zycia. Jest wiele opcji. Zycze Ci powodzenia.
            • szara.myszka3 Re: Decyzja podjęta... 31.08.06, 08:22
              Bardzo Ci dziękuję. I taki właśnie mam plan: odłożę pieniądze na mniej więcej
              połowę kredytu i jeśli okaże się, że mój pobyt w delegacji ma potrwać dłużej
              niż obiecywany rok, poszukam alternatywy.
              • gosgos1 Re: Decyzja podjęta... 06.09.06, 15:48
                To w takim razie powodzenia! Strasznie bylam ciekawa jaką decyzję podejmiesz :-)
          • chijana Re: Decyzja podjęta... 06.09.06, 15:52
            szara.myszka3 napisała:

            > Nie zmieniam pracy, jadę w delegację.
            no i baaaardzo odbrze...jeszcze raz gratuluje
    • chijana Re: Dylemat: życie osobiste a praca. Proszę o rad 06.09.06, 15:52
      rzuc moneta...gratuluje awans
Pełna wersja