Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Połówki"

14.08.06, 08:28
Ostatno dowiedziałam się, że mój narzeczony, z którym jestem przeszło trzy
lata chce wyjechać na rok do USA - kraju wiecznego PONOĆ dobrobytu! Jego
krewni (jeśli mój narzeczony da im znać, że chce tam jechać) mają załatwić mu
pracę. Lepiej płatną niż w Polsce (w co wcale nie wątpię), ale będzie musiał
mnie tu zostawić, samą! Mówi narazie o pieniądzach i o niczym więcej. Nie
mówi czego oczekuję od Niego - JAK SOBIE WYOBRAŻA NAS w tej sytuacji, czy nie
obawia się, że nasz związek może się rozpaść, po tak pięknych chwilach razem
spędzonych!? Mój narzeczony pracuje, z tym, że nie wynosi z owej pracy
kokosów,a rozdwaja sie żeby wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej. Ja
niedawno zaczęłam też pracę. Nie mieszkamy jeszcze razem, ale może ten wyjazd
byłby jakimś dobrym startem na wspólną przyszłość? Nie wiem co zrobić,
pomóżcie.
    • caysee Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 08:33
      A nie moglibyscie wyjechac razem?
      • azosienia Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 08:43
        W tym problem, że nie!
        Ja jeszcze dodatkowo studiuję, a poza tym jestem za mocno związana z rodziną!
        Nie mam nic przeciwko, żeby on pojechał ale nie na rok!
        • caysee Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 09:36
          No to musicie dobrze sie zastanowic na czym wam zalezy. Na tym zeby byc caly
          czas razem i nie narazac zwiazku na proby czy na tym, zeby miec troche pieniedzy
          na start. Generalnie mysle, ze rok na innym kontynencie to za duzo. Jezeli
          bardzo mu zalezy na pieniadzach, moze sprobuj go namowic do wyjazdu blizej -
          mamy przeciez w Europie dwa angielskojezyczne kraje ;) Mysle ze zarobilby
          podobnie, a mielibyscie do siebie duuzo blizej, moglibyscie sie dosc czesto widywac.
    • madziara221 Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 09:22
      Mój mąż też chce w przyszłym roku wyjechać, tyle że do Irlandii. Na 2-3 lata(
      tyle trwa kontrakt). Też obawiam się tego wyjazdu. Nie wiem co będzie, jak to
      przetrzymam.Najbardziej się boję, że tam mu się spodoba i nie będzie chciał
      wracać do marnych zarobków w Polsce.Jak masz dużo to zawsze chce się więcej.
      Natomiast ja tak jak Ty nie mam ochoty wyjeżdżać(Praca, rodzina). Na siłę go
      nie zatrzymam, tym bardziej, że jedzie zarobić na nasz dom.(Mieszkamy z
      rodzicami). Pocieszam się tym, że jak naprawdę obie strony będą chciały być ze
      sobą to zawsze znajdzie się wyjście z sytuacji. Chyba,że komu mniej zależy, to
      wtedy..
    • oxygen100 Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 11:16
      no tak... klasik... Myslicie tylko o sobie. jak WY to wytzrymacie. Niestety
      taki wyjazd to czesto spory stres dla osoby wyjezdzajacej. Bo rozlaka, bo nowe
      srodowisko, bo obcy jezyk i obyczaje. Jak to wytrzymac?? normalnie. Do
      wszystkiego mozna sie przyzwyczaic a czas szybko plynie. A juz pomysly na
      wspolny wyjazd sa zatrwazajace. A po kiego tam sie pchac?? Jakby facet mial za
      malo stresow na glowie. I dobrze ze chce wyjechac. Sprawdzi sie w nowej
      sytuacji, moze cos odlozy. Skoro nie podejmuje tematu co z Wami znaczy ze mysli
      pozytywnie i dla niego to oczywiste ze nic sie nie zmieni w tej kwestii. Siedz
      tu i pilnuj wlasnego nosa a facetowi pozwol realizowac swoje ambicje
      • azosienia Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 13:05
        Ale On nie będzie tam sam bo ma rodzinę u której będzie mieszkał, To
        wszystko "zatuszuje"jego tęsknote, a ja będę tu siedzieć i myśleć, co robi, co
        się z nim dzieje, czy nie ma tam żadnej krzywdy... KTO POMYŚLI O MNIE, o
        kobiecie która go kocha??!!
        • cantatea Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 14:19
          To żart, prawda? To niemożliwe, żeby istniały tak bluszczowate kobiety, nie
          mające nic innego do roboty, tylko zamyślające się nad poczynaniami mężczyzny.
          Powiedzcie, że to żart...
          • bakoma1 Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 17:55
            a ja mysle ze to doskonaly test dla was, sama bylam oddzielnie z facetem rok,
            widywalismy sie co trzy miesiace, r nawet cztery sie nie widzeilismy i
            przetrwalo, mamy synka, jestesmy szczesliwi. gdybym wtedynie wytrzymala, albo on
            znalazlby kogos , nie byloby naszego dziecka i naszego wspolnego zycia, a tak,
            przetrwlismy i to nas jeszcze bardziej do siebie zblizylo. Moja przyjaciolka
            przezyla doklandie taka sama sytuacje jak autorka watku, rok pracy w stanach i
            niestety, kolezka znalazl sobie natychmiast jakas Sandy czy Mandy i po sprawie.
            teraz ona jest szczesliwa zona i mama i dziekuje niebiosom , ze nie wyszla za
            tamtego palanta.
            • marlena.k1 Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 14.08.06, 18:04
              bylam w takiej samej sytuacji,moj wtedy jeszcze narzeczony chcial pojechac do
              stanow na conajmniej rok,ja nie moglam z nim pojechac,bo mialam ostatni rok
              studiow przed soba.Nie zabronilam mu jechac,bo nie jestem egoistka i nie
              chcialam,zeby kiedys mowil mi,ze sie przeze mnie w jakis tam sposob nie
              zrealizowal.Powiedzielismy sobie,ze w sumie taki rok to bedzie dla nas tez dobry
              sprawdzian na wytrzymalosc naszego zwiazku,poczatkowo byl plan ,ze po roku czyli
              jak skoncze studia to do niego dolacze,ale w miare jego pobytu doszlismy do
              pewnego kompromisu i wrocil po roku.Oczywiscie przez rok strasznie tesknilam i
              czasem ciezko mi bylo znalezc miejsce,ale dzieki temu tez dowiedzialam sie,ze
              jednak mnie kocha i jednak ze mna chce byc skoro do mnie wrocil,a teraz jestem
              szczesliwa mezatka:)
              Postaraj sie byc bardziej wyrozumiala i nie mysl tylko o sobie.
          • czekolada_orzechowa cantatea 15.08.06, 01:38
            to już nie bluszcz, to kobieta-huba...ginie bez faceta:D
            • azosienia Re: cantatea 16.08.06, 11:29
              żaden bluszcz, ani huba! Może tak piszesz bo jesteś sama i nie wiesz co czują
              kobiety które potrzebują jakiejś rady związanej z mężczyznami?
              Ja chcę żeby ten związek przetrwał do końca naszych dni, a nie zakończył się po
              trzech latach!
              Jeśli nie jesteś sama =, masz kogoś to postaw się na moim miejscu i puść
              swojego mężczyznę na rok i wogóle się z nim nie spotykaj, zobaczymy co wtedy
              powiesz?!
              • fuzzystone Re: cantatea 16.08.06, 12:13
                Tez uwazam ze zaden bluszcz i huba - nietkorzy ludzie sa bardziej uczuciowi niz
                inni i tyle. Ja przeszlam juz taka rozloke z kims i wiem jedno: ja bardzo zle
                znosze cos takiego. Na chwile obecna, gdybym byla w zwiazku i padla taka
                propozycja, na podstawie wlasnych doswiadczen wolalabym zakonczyc zwiazek. Nie
                wiem jak postapilabym majac meza - ale jest mozliwe ze sprawa stanelabym na
                ostrzu moza - albo jedziemy razem albo wcale. Nie interesuje mnie czy taka
                postawa licuje z modnym wizerunkiem silnej, niebluszczowatej kobiety. Bycie z
                kims oznacza dla mnie zycie razem a nie osobno (i nie mowie tu o calkowitej
                rezygnacji z wlasnej osobowosci).
    • mike2005 Re: Jak byście zareagowali na wyjazd drugiej "Poł 25.08.06, 21:34
      azosienia napisała:
      > Ostatno dowiedziałam się, że mój narzeczony, z którym jestem przeszło trzy
      > lata chce wyjechać na rok do USA - kraju wiecznego PONOĆ dobrobytu! Jego
      > krewni (jeśli mój narzeczony da im znać, że chce tam jechać) mają załatwić mu
      > pracę. Lepiej płatną niż w Polsce (w co wcale nie wątpię), ale będzie musiał
      > mnie tu zostawić, samą! Mówi narazie o pieniądzach i o niczym więcej. Nie
      > mówi czego oczekuję od Niego - JAK SOBIE WYOBRAŻA NAS w tej sytuacji, czy nie
      > obawia się, że nasz związek może się rozpaść, po tak pięknych chwilach razem
      > spędzonych!? Mój narzeczony pracuje, z tym, że nie wynosi z owej pracy
      > kokosów,a rozdwaja sie żeby wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej. Ja
      > niedawno zaczęłam też pracę. Nie mieszkamy jeszcze razem, ale może ten wyjazd
      > byłby jakimś dobrym startem na wspólną przyszłość? Nie wiem co zrobić,
      > pomóżcie.

      Może zacznijcie z narzeczonym trzaskać kasę przez duże K w Polsce i żadne z was
      nie będzie musiało wyjeżdżać (no chyba że w celach turystycznych).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja