Dodaj do ulubionych

jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge

20.08.06, 14:08
------------------------------------------------------------------------------
--
niedlugo bedzie rocznica naszego slubu, poczatkowo wcale nie moglismy sie
dogadac, bylo okropnie, z czasem coraz lepiej, nastepnie dobrze, az do
wczoraj.....
wracalismy z wesela, w drodze zapytalam zwyczajnie dlaczego jak jestesmy
gdzies w towarzystwie to nie mowi do mnie po imieniu albo kochanie.On wpadl
wtedy w jakas furie, zaczal sie wydzierac, noga na gaz do 160 i mowi ze on
juz tego nie wytrzyma dluzej, takich zarzutow,ze zginieny teraz oboje....
Serce mi zamarlo, kazalam mu wytsiasc ze ja dalej bede prowadzila, wysiadl
ale powiedzial ze jak ja jade to on nie jedzie i usiadl w rowie i siedzial.
Po czym nastepnie uslyszalam ze on juz nie moze, ze ja go wcale nie szanuje
bo np mowie mu zeby szanowal samochod, wolniej jezdzil(dokladnie tak mowil) i
ze to on zarobil na ten samochod i jesli sie popsuje to on go naprawi i ja
nie moge mu tak mowic zeby szanowal. ....
i wiele wiele innych rzeczy uslyszalam po ktorych serce mi pekalo..m.in. ze
ja o niego nie dbam,ze on ze ze mna jest to nic z tego nie ma. Nie bede
wszytskiego opisywala bo nawet sily nie mam, ale uwierzcie serce mi sie lamie
slyszac takie brednie..:((((uwierzcie, ja lepsza nie potrafie byc dla niego:
(((poprostu nie wiem:((((
Wsiadl w koncu do tego samochodu, mnuie serce dalej sie lamalo, powiedzialam
mu ze tak to mnie nigdy nikt nie zranil,takie slowa uslyszec..Na to on
otworzyl drzwi i wyskoczyl z samochdu w trakcie jazdy.......
cale szczescie ze nie jechalam szybko, tylko ok 50
cofnelam siedzial w rowie, twierdzil ze nie moze sie ruszyc:(
wsiadl jakos, caly brudny i udawal ze nie zyje
uwierzcie mi, to jest nie do uwierzenia, nie wiemcz to jest szantaz, co on
robi????zwyczajnie tego nie moge zrozumiec.Dzisiaj rano poszedl do pracy,
autobusem nie samochodem jak zazwyczaj, nie wzial zadnego jedzenia, a w pracy
nie ma mozliwosci czegokolwiek kup[ienia i tyl..ani sowa do mnie nie
napiszem, nie odezwie sie
a moja mama namawia mnie zebym zawiozla mu jesc, ze nie moze nic nie jesc
caly dzien...(zna cala sytuacje co sie wczoraj stalo)
a mnie wszystko boli, lacznie z najmniejszym palcem:((poprostu nie che mi sie
zyc:((juz nie potrafie, jaka ja mam przyszlosc..co ja mam dalej robic?:
(((((((((
Obserwuj wątek
    • yvonne75 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 20.08.06, 14:15
      uciekac kobieto,uciekac....zakladam ze byl trzezwy jak ci to mowil?(wnioskuje z
      tego co napisalas ,ze prowadzil)
      nie marnuj sobie zycia czekajac az sie zmieni...to jakas psychoza,nie wiem czy
      facet cie szantazuje,ale to z pewnoscia jest chore!nie czekaj az pojawia sie
      dzeici,bo potem-bedzie juz tylko gorzej.
    • teligo Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 20.08.06, 14:39
      Jak dla mnie to sytuacja jakaś trochę niewyjasniona. Od tak, po jednym Twoim
      pytaniu tak się zachował? Jesli tak, to racja - uciekaj.

      Ale wiesz, po przeczytaniu Twojego listu, zaczęłam się zastanawiać, w jaki
      sposób mój mąż mówi do mnie w towarzystwie. I za cholerę nie mogę sobie
      przypomnieć! Nie wiem, nie zwracam na to uwagi, wydaje mi się, że rzeczywicie
      nie mówi ani po imieniu, ani kochanie. Przykład: kanjapa - "idę po piwo, na co
      masz ochotę?", a nie "kochanie, na co masz ochotę", obiad u rodziców - "podasz
      mi sól?" itp. I ja do niego zwracam się w ten sposób. Nie wymawiam za każdym
      razem jego imienia, a już tym bardziej nie uzywam zwrotów typu kochanie, misiu
      itp. W domu "tiutiamy" do siebie często :)

      I jeśli, tak jak już wspomniałam, zachował się tak, a Ty zapytałaś ot tak po
      prostu, z nudów, po raz pierwszy, nie czepiasz sie itp., to facet jest popaprany
      i powinnien się udać na leczenie.

      Ale jeśli jesteś podobna do mojej siostry, to mu sie nie dziwię ;)
      Mieszkałam z moja siostrą (już w dorosłym życiu) przez jakiś czas. Boże...
      myślałam, że zwarjuję. TYSIĄCE pytań: a dlaczego tak na mnie spojrzałaś (nie mam
      pojecia JAK?), a dlaczego się nie odzywasz (bo akurat byłam zmęczona i chciałam
      posiedzieć w ciszy), a dlaczego jak przychodzi do ciebie kolezanka, to mnie nie
      wolasz, a dlaczego nie chcesz ze mna obejrzec filmu (nie ogladalam 1 na 10),
      dlaczego nie chcesz isc ze mna na basen (nie znosze basenów), dlaczego wsrod
      znajomych nie zwracach sie do mnie Haniu, tylko Hanka, a dlaczego to, sramto,
      owamto! Wszystkie pytania z podtekstem, ze chce ja zranic, ze jej nie lubie itp.
      Cały czas musiłam się pilnować, zeby to jak sie zachowam i co powiem nie zostalo
      przez nia odebrane jak atak, chcec zrobienia przykrosci. Powinnam wg niej cały
      czas dawać jej odczuć jaka jest dla mnie wazna i jak mocno ja kocham.
      Wytrzymalam to przez 1,5 roku tylko dlatego, ze w perspektywie mialam
      przeprowadzke do swojego mieszkania. Chociaz wytrzymalam to za duzo powiedziane
      - awantury byly calkiem spore ;). Nigdy nie zachowalam sie tak, jak Twój mąż,
      ale też z moją siostrą nie chciałam spędzać całego życia i wiedziałam, że
      prędzej czy później będę miała spokój.

      Nie zakładam, że Ty się tak zachowujesz, chcę tylko zwróć uwagę, że być może
      Twoje nawet niewielkie "czepianie" się może kogoś wyprowadzić z równowagi,
      zwłaszcza w sytuacji, kiedy jest zmęczony (powrót z wesela uważam za taką
      sytuację). Co jednak nie usprawiedliwia narażania życia swojego i swojej żony.

      Sama nie wiem, co sądzić o Twojej sytuacji (oprócz tego, że mąż zachował się
      naprawdę nieodpowiedzialnie, a wszyscy popełniamy błędy).
      Chyba za mało wiemy, o Waszej relacji, żeby się jednoznacznie wypowiedzieć.

      Pozdrawiam!
    • kawka74 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 20.08.06, 15:33
      Co by nie było, to chyba nie jest normalny facet. Awanturę sobie może robić,
      ale wyczynianie takich szopek w jadącym samochodzie, narażanie swojego i
      cudzego życia jest zwyczajnie niebezpieczne.
      W każdym razie żarcia bym mu nie zawiozła, nic mu nie będzie, z głodu, jak
      mawiała moja babcia, jeszcze się nikt nie zesrał.
    • himalaje7 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 20.08.06, 18:54
      zawiozlam mu jednak jedzenie, wsiadl do samochodu z pytaniem:to juz koniec,
      tak??jaa mu tylko odpowiedzialam ze chyba sam odpowiedzial sobie na to pytanie
      wczoraj, po czym wysiadl..i za chwile przysyla mi smsa, zebym mu pomogla bo on
      nic z wczoraj nie pamieta i ze go coraz bardziej boli glowa....
      to jest zwyczajny szantaz!on mnie chce psychicznie wykaczyc!!Napisalam mu zeby
      wezwal karetke jak mu cos dolega bo ja mu nic nie pomoge, ale niestey jego
      beznadziejen smsy do mnie sie nie skonczyly:(((((((
      Boze co ja mam zrobic??ja sobie z tym nie poradze:(((((((((
      teraz mi przysyla czy go kocham
      boze co to za typ.........uwierzcie ja juz tego znies nie moge, on jest chyba
      jakis psychiczny
      • pirelli666 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 20.08.06, 19:20
        hmm
        MoZe on ma po prostu taki charakter i to jest jego wolanie o zainteresowanie, o
        doprowadzenie do wspolnej dlugiej rozmowy.
        nie klotni, tylko ROZMOWY.
        W kazdym zwiazku zdarzaja sie kryzysy i milosc powinna je zwyziezyc.
        Usiadzcie i koniecznie to przegadajcie. Bez zarzutów, bez krzykow.
        Przeciez tak niedawno on Ci zakladal z miloscia obraczke....
        Zycze cierpliwosci...
        • kawka74 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 20.08.06, 19:43
          IMO to nie jest typ nadający się do przegadania i rozmów. Bo niby o czym? O
          tym, że zachowuje się jak pomylony i sam nie wie, o co mu chodzi?
          Wołanie o zainteresowanie dociskając pedał gazu do 160 km/h i ryzykując życie
          żony to byłoby za dużo, jak na moje nerwy.
          Fachowa terapia, jeśli już.
    • oxygen100 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 20.08.06, 20:13
      moze mu za bardzo matkujesz i nie traktujesz jak samca ktory Cie posuwa ale jak
      dupka. Faceci tego nie lubia. Trzeba im mowic ze sa cacy i maja duze fiuty jak
      nikt:))Cos go faktycznie musialo rozjuszyc bo zeby skakc z samochodu??? ale w
      sumie to dobrze ze nie usadl golym tylkiem w pokrzywach bo dopiero bys miala
      cyrk. Moze na tym weselu ktos mu cos wrednego powiedzial i sie chlopak wkurzyl??
      A moze za bardzo jatrzysz malo istotne szczegoly czego faceci tez nie znosza.
      Niestety kazdy facet to baran im wczesniej przyjmiesz to do wiadomosci i
      wprowadzisz je w zycie tym lepiej dla Ciebie. Dla was
        • kawka74 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 20.08.06, 21:14
          Sorry, facet omal jej nie zabił, potem omal nie zabił siebie, i co? Wybaczyć mu
          próbę zabójstwa w afekcie? Alkohol??? Znaczy - prowadził auto po pijaku??
          Dusi go, tak, chyba kac po tym weselu.
          Wnioskując z danych, które podała autorka postu startowego, to zdrowo pomerdany
          typ. Można się wściec, można się dusić w związku, można się złościć, ale takie
          numery, jakie wyciął w samochodzie, kwalifikują go do zasadzenia mu kopa - albo
          na otrzeźwienie, albo na do widzenia.
    • prawie.normalny.facet Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 21.08.06, 06:15
      hej himalaje,
      uwazam,ze po takim numerze jaki Twoj maz wywinal powinnas sie powaznie
      zastanowic nad tym malzenstwem. Bo albo on ma nierowno pod sufitem i w chwilach
      wzburzenia nie kontroluje swoich zachowan i kiedys moze posunac sie do czegos
      jeszcze gorszego niz wyskakiwanie z jadacego samochodu albo, co moze jeszcze
      gorsze, zrobil to swiadomie po to tylko, zeby znecac sie nad Toba psychicznie
      (byc moze zakladal, ze skok z wolno jadacego samochodu bedzie dla niego w miare
      bezpieczny, za to Ty przezyjesz szok). Tak czy inaczej zycie z taka osoba moze
      byc dla Ciebie zwyczjnie niebezpieczne. A jesli mimo wszystko zalezy Ci na tym
      malzenstwie to przynajmniej postaw warunek, zeby udal sie na leczenie.
      • himalaje7 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 21.08.06, 13:22
        tego rodzaju pierwszy, ale tak jak pisalam wczesniej...nie moglismy sie dogadac
        na poczatku..trudno byloby mi to wszytsko opisac tu i teraz.pozniej wszystko
        jakos sie ukladalo. Ale jak juz jest awantura to o jakas glupia rzecz, on mi
        wymawia takie rzeczy, ze glowa mala..ktore nie maja miejsca
        • maya1981 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 21.08.06, 13:36
          Pytam bo miałam coś podobnego z moim mężem, ale nie aż w takim stopniu. Też mamy drobne sprzeczki bo mąż uwielbia sie obrażać na cały świat o byle głupotę ale podobną akcję zafundował mi 2 razy (w ciągu 3 lat), ostatnio jakiś miesiąc temu i świadkiem była jego mama. Mówiła mi że jak był mały takimi histeriami wymuszał zwracanie na siebie uwagi albo gdy chciał postawić na swoim ( u nas awantura dotyczyła kupna roweru za 4 tys na który zwyczajnie nie było nas stać a on sobie ubzdurał że "coś wymyśli" i będzie go miał)
          Ja mam bardzo spokojny charakter wiec mam na niego dobry wpływ. Teściowa sama powiedziała że dzięki mnie jest zupełnie innym facetem ale nie można i tak tego tak zostawić.
          W zeszyłm tygodniu zaczął bywać u znajomego lekarza psychiatry, na razie tylko rozmowa z lekarzem ma wystarczyć ale jeśli stwierdzi że leki są niezbędne to dostanie na początek jakieś lekkie leki na uspokojenie (lżejsza wersja Prozacu, nie znam dokładnie nazwy). Nie wiem czy to dobre wyjście ale mąż barzo się stara.
          Lepiej zrobić coś teraz i to szybko, tyle że mąz musi chcieć pomocy. Sama nic nie zdziałasz.
    • mynia_pynia Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 21.08.06, 16:36
      Ja bym chyba zawału dostała gdyby facet mi wyskoczył z samochodu.
      Może on chory psychicznie, bo tak się nie robi.
      Może ma jakiś kryzys, załamanie, depresje, że tak postępuje???
      Jak wszystko wykluczysz, to proponuje zdzielić go dwa razy po pysku, a jak to
      nie przemówi do niego bądź ci odda to łachy za drzwi i kopa w dupsko na nową
      drogę.
        • onion11 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 21.08.06, 17:19
          Bylam dawno temu w podobnym zwiazku (nie bylismy malzenstwem i bylismy bardzo,
          bardzo mlodzi), ale zachowanie mojego bylego chlopaka bylo bardzo podobne.
          Uwierz mi - on sie nie zmienil! Pomimo prosb, rozmow, placzu, godzenia sie -
          nic sie nie zmienialo! Nie umiem nawet (patrzac z perspektywy czasu)
          wytlumaczyc, czym podyktowane bylo jego zachowanie (choroba psychiczna,
          niezrownowazenie, chec zwrocenia na siebie uwagi itp). Pamietam jednak wciaz ta
          bezsilnosc i zalamanie po tego typu scysjach, niemoznosc dojscia do siebie,
          ciagle szantaze emocjonalne z jego strony (ze sie zabije itp) - to byl koszmar.
          Najlepsza rzecza jaka on zrobil podczas naszego patologicznego zwiazku bylo to,
          ze mnie zdradzil i dzieki temu udalo mi sie podjac jednoznaczna i nieodwolalna
          decyzje o tym, zeby go zostawic. I wtenczas dopiero odetchnelam, uwolnilam sie
          od tego toksycznego czlowieka i jego szantazy. Bylo to mniej wiecej 9 lat temu.
          Nigdy nie zalowalam tej decyzji, wrecz zaluje, ze nie podjelam jej wczesniej
          gdyz zaoszczedzilabym sobie sporo stresu.
        • kawka74 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 21.08.06, 18:08
          No to rada jest jedna - zabieraj bety albo oddaj mu jego bety i do widzenia.
          Z drugiej strony plaskacz w chwili, kiedy facet się rozpędza celem zabicia
          siebie i żony, to nie jest najlepszy pomysł.
          Wy w ogóle tak z rękami startujecie do siebie czy to był pierwszy raz?
          • zmagda1 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 21.08.06, 18:35
            Jestem w podobnym związku, jest fatalnie, mamy dziecko które chyba nas trzyma.
            Nie mam już siły z nim być, mielismy się rozstać - stanęło na niczym na próbie
            poprawy, która jest taka ni jaka. Rzucamy sobie ochłapy szczęscia, a za chwilę
            burzymy to grzmotem. Nie jest dobrze, sama nie wiem co robić wiem jednak że
            gdyby nie dziecko pewnie bym odeszła od niego albo on by to zrobił pierwszy.
            Mamy za sobą długi staż i z tej perspektywy widzę że wcale nie jest lepiej.
        • popea1 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 26.08.06, 18:02
          dalam mu w policzek wtedy w samochodzie, zeby zwolnil jak
          >
          > grozil zabiciem i oddal mi tez policzek, a potem w brzuch:(((((((

          Czyli on ci daje w twarz, grozi Ze Cię zabiję, a ty mu grzecznie w zębach
          śniadanko do pracy przynosisz. Nadstaw jeszcze raz policzek i spytaj czy kanapki
          nie za słone....
        • himalaje7 Re: fireexit1 24.08.06, 18:08
          hmm...jest tak jak to sie juz powtarzalalo, tzn wielokrotniue byly afery a
          pozniej sie godzilismy...wtedy przyszedl z pracy i mnie przeprosil i powiedzial
          ze zaluje..ale tak zawsze jest...
          odzywamy sie, powiedzialam mu zeby poszedl do lekarza. Widzialam po kryjomu jak
          szukal psychologa, ale jak go znam to nie pojdzie.

          Oczywiscie powiedzial ze ja go zdenerowowalam i nie wytrzymal, ze jak sie
          klocimy to jest mu bardzo zle..i nie wie co robic..i tyle jak na razie
          • maya1981 Re: fireexit1 25.08.06, 08:09
            Wiesz, skoro widzisz że zaczął sie interesować wizytą u psychologa, a boisz się że nie pójdzie to zaproponuj mu wspólną wizytę. Nie musisz razem z nim wchodzić (jak bedzie protestował) ale poczekać na niego w poradni. Jemu będzie spokojniej na duchu a ty bedziesz mieć pewność ze napewno poszedł.
            Życzę żeby wszystko sie dobrze ułożyło.
          • brak.polskich.liter Hej, Himalaje 26.08.06, 12:53
            Jesli on juz wczesniej mial odpaly, to jest niefajnie. Akcja z samochodem
            wskazuje, ze facet ma narobione pod deklem - w kategoriach psychiatrycznych. Ja
            bym sugerowala to samo, co pare innych osob przede mna - zwiewac z tego ukladu,
            ale, hh, wiem, ze serce nie sluga, wiec... Postaw ultimatum - albo idziecie
            RAZEM do psychologa, albo koniec.
            Aha, ex facet mojej znajomej miewal podobne odpaly (np. stal na parapecie okna
            na czwartym pietrze i grozil, ze skoczy, jesli ona... costam costam). Olala
            goscia dopiero, kiedy w kuchni, po jakiejs awanturze, polecial noz - pudlo, na
            szczescie.
            Ot, jeszcze jeden po..b do kolekcji, i tyle.
          • mamakangurek Wykorzystaj ten fakt! 29.08.06, 13:34
            Że szukał psychologa.
            U mnie było 6 lat histerii, listów, paktów, rozmów, kompromisów i zawsze ale to
            zawsze wybuchało o to samo, juz bez szczegółow. I okrutne słowa - przemoc
            psychiczna, poniżanie, walił jak z armaty te słowa, aja bek. itd itd
            Po rozpaczliwym akcie szukania pomocy - wykorzystałam fakt bycia na wakacjach z
            rodziną - który był porażką totalną ( duma męska totalnie urażona - ale jak sie
            na mnie darł prezy wszystkich to mnie nie uraził...nie?) poszłam sama do
            psychologa, zabrałam ze sobą nawet mojego synka rcznego - troche demolke
            terapeutce zrobił!!! :-) chciałam się zająć sobą i tylko sobą, usłyszeć jakies
            podpowiedzi. wybeczeć się
            i co???
            wracam a on się pyta, jak było, co mówiła?
            Ja mowię: zaprasza teraz Ciebie, ( w głębi ducha chciałam żeby poszedł) ale jak
            nie to roztaczałam wizję radzenia sobie samej - nie chciałam odchodzić, bo
            kocham :-)
            a on: Chcesz?
            ja: To ty musisz chciec>
            on: Chce , daj mi adres

            Wiem, ze poszedl z ciekawosci, ale wiem, ze chcial sie dowiedziec co mu powie,
            chciał na mnie pobarekac, jak ja na niego ponarzekalam,

            i wiem, ze mu cos madrego powiedziala

            teraz idziemy razem
            jestem pelna nadzieji

            ps
            jeszcze przed jego wizyta patrzymlismy na siebie czujniej, on nie wywalil z
            armaty zadnego okrutnego slowa w moim kierunku, rozmawialismy konkretnie o
            kasie ( zawsze byl z tym problem)

            naprawde polecam

            jak masz ochote posluchac to napisz na maila gazetowego

            aha i o dziwo: dla mnie sprawa byla do spakowania manatek, a terapeutka
            powiedziala mu, ze sami mamy zdecydowac czy potrzebujemy trzeciej wizyty bo dla
            niej sprawa jest powierzchowan i mozna ja zamknac, widzi swiatlo i to bardzo
            jasne w tunelu ( ja tez) ale postanowilam jeszcze pojsc we dwojke


            Powodzenia.

    • 4tore Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 27.08.06, 10:08
      takie odp. b. mi odpowiadaja...dear himalaje, zdarzylo mi sie wysadzic exa z
      auta za gadanie w stylu jezdzisz jak szwaby...trzeba go bylo zostawic w rowie.
      zeby ochlonal, powrot do domu per pedes tez daje do myslenia.
      Facet kwalifikuje sie do specjalisty ewidentnie, wiec zostaw to specjalistom, a
      jemu krzyzyk na droge...
      • kawka74 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 07.09.06, 17:01
        No to może byś coś z tym zrobiła, co?
        Współczuję serdecznie, ale co Ci to da? Albo coś zrobisz (podtrzymuję
        propozycję zasadzenia małżonkowi kopa w dupę), albo będziesz jęczeć na forum,
        że nie dajesz rady - aż któregoś pięknego dnia poirytowany pan i władca
        dociśnie gaz do dechy i oboje przeniesiecie się do lepszego świata, gdzie
        podobno nie ma już takich problemów.
        Więc...?
      • czekolada_orzechowa Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 07.09.06, 19:49
        no dobra, no i co?? grasz z nami w "tak, ale"- czyli wy poszukajcie rozwiązan a
        ja napiszę, ze one są do dupy? Po co to robisz? Zgadzam się z Kawką74, jak nie
        ruszysz tyłka z tego chorego układu, to pewnego pięknego dnia będzie o tobie w
        wiadomościach. Albo w "nocy zbrodni" na Discovery. Jeśli takie rozwiązanie ci
        się podoba, to po cholerę marnujesz swój i nasz czas na forum?
        • himalaje7 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 07.09.06, 20:03
          bo to nie jest takie proste, kocham go poprostu!jak jest dobrze, to nie moge na
          niego narzekac, pracuje jak nikt-bardzo duzo, nie spi po nocach zeby zarobic
          jakies pieniadze, zeby nam sie dobrze wiodlo, nie dojada, nie dospi, to wszytko
          dlatego zeby przyniesc pieniadze do domu:(((uwierzcie to nie jest takie proste
          wszystko:((przepraszam ze zawracam Wam glowe. Poprostu nie mam do kogo sie
          wygadac
          • triss_merigold6 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 07.09.06, 20:09
            Weź walnij baranka w ścianę może otrzeźwiejesz.
            Jak jest dobrze to zasadniczo na nikogo nie mozna narzekać. "Jak nie wypije to
            jest dobrze" mówią kobiety i żyją 30 lat z alkoholikiem. Młoda jesteś nie masz
            NIC do stracenia a całe życie do zmarnowania.
            I co z tego, że pracuje? Większość ludzi pracuje a nie jest psychopatyczna, nie
            grozi, że popełni samobójstwo i nie strzela chorych fochów.
            Zastanów się: chcesz odejść czy chcesz z nim żyć? On się nie zmieni więc wybór
            masz bardzo prosty.
              • triss_merigold6 Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 07.09.06, 21:42
                Ja wiem, że nie otrzeźwieje.D
                Następny rzut postów będzie z cyklu:
                - jestem w ciąży a on ma psychopatyczne jazdy
                - urodziłam dzidzię a on nie pomaga i ma psychopatyczne jazdy
                - chcę go zostawić ale co z dzidzią, dzidzia potrzebuje tatusia
                - jestem znowu w ciązy a on ma psychopatyczne jazdy
                Popraw mnie jeśli się mylę.;)
                      • annb a może zmadrzeje 07.09.06, 22:15
                        jak pan psychopata zrobi psychopatyczne jazdy
                        np wrzicanie recznego przy ponad 100 na budziku, kiedy z tylu dzieci w
                        fotelikach?
                        moze instynkt macierzysnki ją wyzwoli ;)

                        do autorki watku-nie przeginamy
                        po prostu znamy zycie
                  • triss_merigold6 cd.: 07.09.06, 22:06
                    Po 2 dziecku okaże się, że pan-psychopatyczne-jazdy poznał inną panią i
                    odchodzi. W międzyczasie jakieś 7 razy wróci, spakuje się, rozpakuje, spakuje
                    etc. Zabierze cenne rzeczy z mieszkania a czego nie zabierze to zniszczy.Płacić
                    nie będzie.
                    Porzucona dowie się, że :
                    - nigdy go nie rozumiała
                    - nigdy go nie wspierała
                    - zaharowywał się dla niej
                    - wrobiła go w dzieci
                    - inna pani go kocha prawdziwie, rozumie, wspiera

                    Mogę lasce rozpisać szczegółowo następne 20 lat tylko, że szkoda prądu.
      • ramadayes Re: jestem tak zalaman ze ruszyc sie nie moge 07.09.06, 21:26
        może ty jesteś masohistką? lubisz jak ci facet dowala? bo tak można
        wywnioskować z twoich wypowiedzi. facet cię szantażuje, manipuluje tobą, grozi,
        że coś tam sobie zrobi, jeśli ty...ehhh.. a ty co? ty go kochasz!!! i nie
        możesz od niego odejść. skoro nie chcesz czy nie potrafisz rozstać się z nim to
        czekaj dalej aż cię wykończy psychicznie. tutaj nikt za ciebie twoich problemów
        nie rozwiąże, a biadolenie bez konkretnego działania nie wniesie nic nowego do
        twojej sytuacji. książka dla ciebie do poczytania i przetrawienia: "kobiety,
        które kochają za bardzo i ciągle mają nadzieję, że on się zmieni" czy jakoś
        tak, Robin Norwood. pozdr

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka