Rozwody w rodzinie..itp

24.08.06, 14:13
Czy nadal istnieje coś takiego w świadomości ludzkiej jak "pochodzenie ze
złej rodziny"? Otóż tak i to jest przykre. Gdyby moi teściowie mieli jakiś
wpływ na decyzję mojego męża o tym, że to ja zostanę jego żoną, pewnie bym
nią nie była. Bo w mojej rodzinie, dalekiej i bliskiej, na palcach można
policzyć te małżeństwa, które sie nie rozpadły. Tradycja rozwodów jest długa
w mojej rodzinie:-) Patrząc tylko na najbliższych. Moi rodzice nigdy się nie
pobrali i rozstali się po paru latach. No jak można tak żyć?? Moja siostra
właśnie rozwodzi się ze swoim trzecim mężem. Dla mojej teściowej to jak
wyrok!! To wszystko znaczy dla niej, że my z mężem nie mamy nawet szansy:-/
Oczywiście wszelką ewentualną winę za niepowodzenia poniosę ja. Sytuację
pogarsza to, ze pobraliśmy się ślubem cywilnym i nie zamierzamy pobierać się
w Kościele. Raz powiedziała mi nawet, że taka sytuacja jest nie do przyjęcia,
a my oboje wierzymy w to, że Bóg pobłogosławił nasze małżeństwo. To wszystko
jest dość przykre. Lubię swoją teściową. Rodzice mojego męża są dobrymi
ludzimi, ale tkwią, według mnie, w pewnej pułapce myślowej. Chciałabym, żeby
uwierzyła w nasze szczęście.
    • bacha1979 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 20:20
      Nie wiem czy mieszkasz na wsi, czy w miescie. Ja przed slubem czyli jeszcze 2
      miesiące temu, mieszkałam na wsi. I np. moja mama zapewne, glosiła ten pogląd...
      Akurat u mojego męża rodzina raczej "bezrozwodowa", ale wiem, że gdyby było
      inaczej, to by wierciła dziurę w brzchu, żeby dobrze to przemyślec itp.
      • gintaras2 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 21:43
        Rodzice męża mieszkają na wsi i to prawda, że tutaj ludzie myślą inaczej, bo
        wielokrotnie się o tym przekonałam. Pewne rzeczy są dla nich święte. Potrafię
        to zrozumieć. Tylko, że kwestia naszego ślubu w Kościele powraca, pomimo że mój
        mąż powiedział swoim rodzicom, że go nie chce. Mam jednak wrażenie, że
        teściowie myślą, że to moja wina, że on nie chce ślubu kościelnego i próbują
        mnie do tego przekonać. A mi jest niezręcznie. Dzieli nas spora odległość, więc
        to nie jest takie uciążliwe. Tylko ze ja zazwyczaj przyjeżdzam do nich z
        synkiem bez męża. Więc całe ewentualne pretensje skupiają sie na mnie.
        • bacha1979 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 21:50
          Inaczej myślą, większą wagę przywiązuje sie do tradycji itp.
          Nic Ci jednak nie doradzę. Pozdrawiam i życzę więcej wyrozumiałości ze strony
          teściów...
        • bacha1979 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 21:51
          Acha, pwoiem Ci jeszcze, że w mojej dalszej rodzinie jest podobny przypadek i
          mama chłopaka zaakceptowała sytuację, ale np. babcia- nie...
    • beata2802 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 21:52
      Nic nie rób, nie rozmawiaj o tym i nie rozmyślaj o tym.
      To najlepsza rada, jaką Ci mogę dać.
    • jutka_25 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 22:13
      Ja tam nie wierze w takie zalożenie że jeśli ktoś pochodzi z rodziny rozbitej
      to też się rozejdzie. Moi teście są już 25 lat po rozwodzie, męża brat się
      rozwodzi a my mamy zamiar żyć ze sobą długo i szczęśliwie. Więc nie przejmuj
      się takimi uwagami, na swoje szczęście musicie z mężem wspólnie zapracować a
      napewno nie ma na to wpływu przeszłość waszych rodzin. Powodzenia i pozdrawiam
    • agnrek Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 22:18
      Nie jestesmy naszymi rodzicami - to po pierwsze. Moja mama i jej siostra się
      rozwiodły. Babcia (ich mama) od zawsze rozpaczała, że jej córki to już chyba
      jakieś najódek jest trójka gorsze i pechowe. Tymczasem dzieci tych rozwódek jest
      trójka - wszyscy są szczęsliwi - pojawiły się wnuki.
      • kruszynka301 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 22:30
        sama jestem rozwódką, ale jak na razie jedyną w licznej rodzinie;).
        Jednak znam rodzinę (rozwiedziona mama + 3 rozwiedzione córki) - wszystkie te 4 panie miały i mają roszczeniowy stosunek do mężczyzn, i bardzo szybko kończyło się to rozwodem - tak zostały wychowane, taki mają charakter.
        pewnie czegoś takiego boja się Twoi teściowie.

        Można tylko dać tylko jedną radę - przeczekać, w końcu się do Ciebie przekonają... - do mnie (byłam rozwódką z maleńkim dzieckiem) teściowie i babcia męża przekonali się bardzo szybko, chociaż oczywiście na początku nie obeszło się bez kręcenia nosem;).
    • triss_merigold6 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 22:49
      Z teściową nie dyskutuj, bo to nie ma sensu. Olać komentarze, im ostrzej to
      zrobisz tym skuteczniej.
      • gintaras2 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 23:23
        To prawda, że rozwody w rodzinie nie muszą znaczyć tego, że my też się
        rozstaniemy. Kochamy się i oni to widzą. Rozumiem, że boją się o to co będzie
        za parę lat. Dlatego naciskaja na slub koscielny. Dla nich to bedzie jak
        gwarancja, bo o czym takim jak rozstanie po slubie kościelnym, chyba nikt we
        wsi jeszcze nie słyszał:-) Nie traktuję tego zbyt poważnie, tylko żałuję że mąż
        nie może być tu ze mną, żeby jeszcze raz potwierdzić swoje stanowisko.
        Wierzę w to, że przekonają się do mnie. Pierwszy problem mamy już za sobą, bo
        oni pochodzą z mniejszości litewskiej i małżeństwo syna z Polką, trawili dość
        długo.
        • triss_merigold6 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 23:29
          No, dobra ale w zasadzie po co Ci ich akceptacja? Jak jesteście z różnych
          kosmosów to wystarczy uprzejmość podczas kurtuazyjnych świątecznych spotkań.
          Ja bym w ogóle nie podejmowała dyskusji na temat ślubu kościelnego czy innych
          prywatnych decyzji.
          • gintaras2 Re: Rozwody w rodzinie..itp 24.08.06, 23:37
            Masz rację, toteż ja w takich sytuacjach łagodnie daję im do zrozumienia, że to
            jest nasza decyzja i że jest ona ostateczna. Piszę o tym, bo poczułam się z tym
            trochę niezręcznie. Nie potrzebuję ich akceptacji, ale chciałabym zdrowych
            kontaktów.
Pełna wersja