szczesliwy_facet
26.08.06, 20:48
Drogie Forumowiczki
mimo, że jestem przedstawicielem płci podobno silniejszej, chciałbym Was
bardzo prosić o radę bo czasem bez kobiecej rady ani rusz - Wy może lepiej
zrozumiecie moją towarzyszkę życia... ;)
Jesteśmy razem od pięciu lat, od niedawna zaręczeni. Nasz związek jest i
zawsze był bardzo udany. Jakiś czas temu pojawił się jednak "problem", chociaż
moja narzeczona twierdzi, że to problem tylko po mojej strony - w sumie to
chyba jedna z niewielu rzeczy, przez które pojawiają się między nami
nieporozumienia. Problemem jest jej przyjaciel, z którym ona studiuje, w
zasadzie nasz wspólny znajomy, chociaż nie przypominam sobie, żebyśmy spotkali
się kiedyś we trójkę inaczej niż przypadkiem. Wśród wielu jej znajomych
facetów, ten bardzo się wyróżnia - spotykają się, chodzą razem do knajp,
czasem moja narzeczona zaprasza go do nas (oczywiście pod moją nieobecność,
chociaż jestem uprzedzony). Nie wiem, co mam o tym myśleć, zwłaszcza, że
zdarza mi się zobaczyć ich razem na ulicy przytulających się czy dających
sobie "buzi na dowidzenia" kiedy przychodzę po moją ukochaną na jej uczelnię.
No i te ciągłe smsy, nawet jak jesteśmy razem w łóżku, to stara się jak
najszybciej odebrać i odpisać. Lubią się - takie jest "wytłumaczenie". Ale w
lubieniu innych znajomych nie przeszkadza jej nie spotykanie się jakiś czas i
brak czułości o których pisałem.
Pomóżcie dziewczyny bo nie wiem co robić. Ona nie widzi problemu i czuje się
wobec mnie w porządku. A może to ja jestem przewrażliwiony? Dobija mnie, bo
widzę, że jemu, zresztą atrakcyjnemu i wolnemu facetowi, moja narzeczona
trochę się podoba, co zresztą czasem podkreśla komplementując na przykład jej
śliczne długie blond włosy… A ją najwyraźniej podbudowuje fakt, że facet się
nią interesuje.
No i co ja mam robić? Boję, że się, że moja towarzyszka życia w pewnym
momencie się zapomni a ich znajomość posunie się za daleko. Już teraz czymś
jej się narażę, albo się pokłócimy to biegnie się mu wyżalić. Mam się czego
bać? Bo dużo o tym myślę i zastanawiam się, jak jej to wszystko powiedzieć,
żeby zrozumiała. Zrewanżować się nie potrafię bo nie chciałbym z inną kobietą
wchodzić w taki układ... wyjątkowo wierny ze mnie typ ;)
pozdrawiam wszystkie mężatki i prawie-mężatki!
G.