natz22
30.08.06, 12:51
Moja historia moze byc troszke dluga, ale potrzebuje rady...
Mam 22 lata.Bylam z moim bylym chlopakiem 6 lat, dzieki niemu mam wiele
pozytywnych i negatywnych doswiadczen. Wymuszona na mnie zborcje, bicie,
ciagle awantury.. W trakcie jego wyjazdow treningowych bylam sama, nie mialam
sie do kogo odezwac, poniewaz nie moglam miec kolezanek, o kolegach juz nie
wspomne.. Od kad dowiedzialam sie, ze dostalam prace w Anglii wszystko sie
zmienilo.. Byl cudowny, zaczal mnie w koncu szanowac.. Po kilku miesiacach
poznalam pewnego chlopaka, zaczelismy sie spotykac codziennie(pol Anglik, pol
z Jamajki), Kiedy zdalam sobie sprawe, ze nie warto byc z moim bylym byl
prawie Nowy Rok, a on mial do mnie przyjechac w odwiedziny. Przyjechal z
pierscionkiem zareczynowym, plakalismy cala noc, powiedzial mi, ze po
studiach przyjedzie do mnie do Anglii(bo ja nie chcialam wracac) i wtedy
powiedzialam mu o tym, ze spotkalam kogos..
Po jego wyjezdzie zamieszkalismy razem, ja mialam prace, on mial prace, wiec
powodzilo nam sie bardzo dobrze. Musielismy sie jednak wyprowadzic ze wzglegu
na naszych wspolokatorow(Polakow) z ktorymi prawie bysmy sie pozabijali..
Mielismy na gora 2 miesiace wprowadzic sie do jego mamy i ojczyma(bylo to na
poczatku marca) Dzieki Bogu jest koniec sierpnia, a my nadal tam mieszkamy:(
Fatkt, ze jest lzej, bo nie musimy za nic placic, ale... Zawsze jest jakies
ale i to ale to wlasnie moj chlopak..
Jestem w 4 miesiacu ciazy z komplikacjami(nie wiem czy bede moga donosic),
pracuje po 8h dziennie.. I jestem strasznie zmeczona(psychicznie). Moj
chlopak przestal pracowac jak tylko tam sie wprowadzilismy, mowiac, ze zawsze
tak jest jak tam mieszka, bo wszystko jest takie latwe i w ogole.. Do tego
wychodzi prawie codziennie do kolegow, a jak jest w domu, to calymi dniami
gra w PS2 i pali weed(zreszta wszyscy to robia w Anglii, ale nie w tym
rzecz). Za kazdym razem kiedy probuje z nim porozmawiac o jakiejs pracy to
mowi, ze nie dzisiaj bo on MUSI MIEC NATCHNIENIE..!! Mnie juz rece opadaja bo
nie wiem czy mam mowic do niego po chinsku czy po rusku, zeby zrozumial.
Ustalilismy, ze jak dzidzia sie urodzi to ja bede po urlopie macierzynskim
pracowac, a on zostanie z dzieckiem(nie przeszkadza mi to w ogole). Tylko, ze
chodzi mi o to, zeby on poszedl do pracy do czasu kiedy dzidzia sie nie urodzi
(koniec stycznia 2007).
Czuje, ze mnie kocha i szanuje, ze cieszy sie z dzieciaczka i w ogole czuje
sie przy nim tak, jakbym go znala cale zycie(kobiety pewnie wiedza o co mi
chodzi), po prostu znalazlam swoj ideal, jezeli chodzi o charakter i
wyglad.. Czasem tylko mnie takie mysli, ze w ogole on mnie traktuje tak,
jakby mnie wykorzystywal- nie pomaga mi np w sprzataniu(bo to naprawde jest
ostania rzecz po calym dniu pracy na ktora mam ochote-sprzatanie...), i
jeszcze kilka drobiazgow, ktore tak naprawde skaladja sie w calosc..
Czekamy na dom od konsulatu, o ktory wystapilam jako samotna matka, bo
szybciej go dostane i czuje sie tak, jak juz napisalam, jakby mnie
wykorzystywal-dom w przyszlosci, calkiej bliskiej, moja bardzo dpbrze platna
praca w biurze..
Jestem czasem szczesliwa, jak patrze na niego, to czasem mi sie chce plakac
ze szczescia, ze mam to bubu:), kocham go jak mozna najbardziej kogos kochac,
ale po prostu kazdego czasem nachodza watpliwosci.. Jak juz pisalam czuje
sie kochana, ale czasem czuje sie samotna, np kiedy sie klocimy zawsze jest
ten jego tekst z jego strony; " Maybe you're doing it in Poland, but we're
not in England, if it's bad for you know what you can do.." Wiecie co ma na
mysli, ze moge wrocic do Polski.. Mam mame w Anglii, wiec zawsze mam lzej,
ale ona nie wie o niczym..
Jezeli chodzi o moich rodzicow to sa w trakcie rozwodu, co mnie jeszcze
bardziej dobija..
Czuje sie tak jakbym byla sama i nie miala sie do kogo odezwac.. Blagam,
dodajcie mi otuchy i pocieszcie.. Tylko nie piszcie, zebym go zostawila, bo w
sumie to najlatwiej by bylo, ale ja nie chce..