Już nie mogę.

02.09.06, 20:38
Witam,
Nie wiem czy jestem młodziutką mężatką, czy może ciut starszą. Małżeństwem
jesteśmy od 3 lat. Porzuciłam dla niego rodzinne strony, zamieszkaliśmy razem
w Warszawie(on pochodzi z Olsztyna ja z "dalekich" Mazur). Urodził nam się
syn. Wszystko było w miarę OK. Mąż to cudowny, pracowity ciepły człowiek,
dobry i czuły ojciec. Od 5 lat kocham go niezmiennie, a on mnie, wiem to. We
środę stracił pracę. Zarabiał sporo i mimo, iż ja też pracuję to na jego
barkach głównie spoczywał obowiązek zapewnienia bytu rodzinie. Zostaliśmy z
kilkoma kredytami w wynajętym mieszkaniu z trzymiesięczną odprawą. Padł ofiarą
wyścigu szczurów i swojego profesjonalizmu ("wygryźli" go jego słabsi w
zawodzie i mniej doświadczeni "przyjaciele" bojący się po zmianie zarządu o
swoje stołki). Zadzwoniłam do mamy w piątek. Już nie płakałam. Schowałam się w
pracy w toalecie, żeby nikt nie słyszał rozmowy. Przeraziła się, ale prosiła
abym zaufała mężowi, bo jest odpowiedzialny, pracowity i bardzo zaradny i nie
da nam zginąć. Zaufałam. W Warszawie doświadczyłam masę różnych rzeczy i
dobrych i złych. Nie mogę już tu być. Od paru miesięcy zabija mnie tęsknota za
rodzinnymi stronami. Za ludźmi...jakże innymi od tych tutaj. Myślę o
spakowaniu kilku rzeczy swoich i dziecka i ucieczce. To myślnie donikąd nie
prowadzi. Marzę nie o pieniądzach, mężczyznach, ciuchach, karierze i innych
pierdołach, wszystko to już miałam. Teraz pragnę wychowywać dziecko w małym
domku z widokiem na jezioro i las. Pragnę aby mąż uciekł stąd ze mną, ale nie
ucieknie, programistów na Mazurach nie potrzeba... Uśmiecham się do niego,
promienieję, gdy mówi mi o kolejnych prywatnych zleceniach, które pozwolą nam
przetrwać zanim nie znajdzie nowej posady, a w środku krzyczę, łkam i jestem
maleńką przerażoną dziewczynką. Nie pokażę mu swojego lęku, on też mi go nie
pokazuje... nie straszymy się nawzajem z miłości... udając, że jest dobrze a
będzie lepiej. Ta utrata pracy to może jakiś znak... Może w końcu czas
powrócić do miejsc i ludzi, których tak strasznie mi brak. Nie oczekuję porad.
Wyżaliłam się, żeby przetrzymać do środy kiedy przyjedzie moja mama i wypłaczę
się jej w ramionach. Jestem rozdarta i chyba nieszczęśliwa. A mogłam wyjść za
jakiegoś miejscowego mechanika, zamiast szukać wielkiej miłości gdzieś w
świecie...
Pozdrawiam
    • oxygen100 Re: Już nie mogę. 02.09.06, 21:02
      odbierz poczte :)
    • chiara76 Re: Już nie mogę. 02.09.06, 23:22
      jesteś pewna, że w rodzinnych stronach byłoby Ci teraz lepiej?
      Mimo wszystko w Warszawie większe szanse na pracę, niż na tych naszych pięknych
      Mazurach.....
      Przemyśl to jeszcze.
      • marcin.sowka Re: Już nie mogę. 02.09.06, 23:50
        tak Ci sie wydaje, nie warto jest uciekać, wtedy stajesz sie zwierzyną...
        Odwaga i dorosłościa jest podnieść coło do gory i unieść ten ciężar i nie
        zamykać drzwi z drógiej strony...

        pozdrawiam

        porzucony 31,08,06 przez kobietę która właśnie nie chciał być silna i sie
        poddała...
    • brak.polskich.liter Re: Już nie mogę. 03.09.06, 15:35
      Czyli dopadl Cie syndrom "grass is greener". Zdarza sie, niepodsycany przewaznie
      mija. Naprawde myslisz, ze byloby tak fajnie w Twoich "rodzinnych" stronach -
      bez pracy, bez kasy, bez rozrywek, form spedzania czasu itp itp do ktorych
      przywyklas? Z miejscowym mechanikiem u boku? Qrde, nostalgia ludzka rzecz, moze
      jednak dobrze by bylo, gdybys pogadala o tym z mezem. Ewidentnie czegos Ci
      brakuje w zyciu - i nie jest to chyba domek nad jeziorem.
      • basiabjork Re: Już nie mogę. 03.09.06, 15:40
        Bez przesady, kwestia priorytetow. Jesli chcesz wrocic to wroc - tylko badz
        swiadoma minusow i plusow. Moze maz moze uczyc w szkole informatyki, albo
        zalozyc wlasna firme? Moze ty mozesz sie zajac agroturystyka? Jestem ze wsi i
        ciagle ciagnie mnie na wies i wiem, ze tam wroce. Tylko to daje mi sile to
        pracy teraz - ze bede miec kase na wyremontowanie domu, ze zrobie lokaty, ze
        zaloze firme i bede zyc na wsi. I nie mowcie, ze nie mozna, bo ja jakos jestem
        otooczona ludzmi, ktorzy tak zyja i mozna. Moi rodzice, chociazby. I ich
        znajomi. Nalezy tylko dogiac sie do sytuacji, oczywiste jest ze odpada wtedy
        praca w korporacji :-)
      • basiabjork Re: Już nie mogę. 03.09.06, 15:40
        Bez przesady, kwestia priorytetow. Jesli chcesz wrocic to wroc - tylko badz
        swiadoma minusow i plusow. Moze maz moze uczyc w szkole informatyki, albo
        zalozyc wlasna firme? Moze ty mozesz sie zajac agroturystyka? Jestem ze wsi i
        ciagle ciagnie mnie na wies i wiem, ze tam wroce. Tylko to daje mi sile to
        pracy teraz - ze bede miec kase na wyremontowanie domu, ze zrobie lokaty, ze
        zaloze firme i bede zyc na wsi. I nie mowcie, ze nie mozna, bo ja jakos jestem
        otooczona ludzmi, ktorzy tak zyja i mozna. Moi rodzice, chociazby. I ich
        znajomi. Nalezy tylko dogiac sie do sytuacji, oczywiste jest ze odpada wtedy
        praca w korporacji :-)
        • puch_marny1 Re: Już nie mogę. 03.09.06, 15:49
          No właśnie, mąż stworzył jakieś pół roku temu spółkę z kolega i idzie im coraz
          lepiej, na pełen rozmach potrzeba jednak czasu, ale wierzę, że uda się mu tak
          rozruszać firmę, że spokojnie wrócimy na Mazury, a on tu będzie przyjeżdżał
          tylko na 2-3 dni w tygodniu doglądać biznesu, tak jak już to robi kilku moich
          znajomych.
          Pozdrawiam
      • puch_marny1 Re: Już nie mogę. 03.09.06, 15:46
        W tej chwili bardzo brakuje mi rodziny i poczucia bezpieczeństwa, z powodu
        utraty pracy przez męża. Jestem silna, pogadałam sobie wczoraj i tyle. Nie będę
        teraz go zadręczała moimi tęsknotami... jak to mówią "nie czas ratować róż gdy
        płoną lasy".
        Pozdrawiam
        • oxygen100 Re: Już nie mogę. 03.09.06, 16:12
          masz jeszcze jednego maila:)
          • puch_marny1 Re: Już nie mogę. 03.09.06, 16:14
            Thx oxy:)
            pozdrawiam
    • malarzpokojowy Re: Już nie mogę. 04.09.06, 10:44
      Jeżeli Cię to pocieszy to napiszę, że wszytskim moim znajomym, którzy zostali
      zwolnieni z pracy, taka zamiana ostatecznie przyniosła tylko sukces i
      satysfakcję. Zaczęli prowadzić własne biznesy i maja sie świetnie.

      Trzymam kciuki, że i u Was ten scenariusz się sprawdz.

      Głowa do góry

      PS. Bardzo fajnie, że sie wspieracie i staracie nie okazywać strachu. To bardzo
      dojrzałe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja