jak to rozumiec?

02.09.06, 22:35
starania o dziecko - dosc trudne, bo lecze nieplodnosc
w tym cyklu byla szansa ze sie uda, a on powiedzial, ze nie wie czy chce dziecko, czy chce mnie, czy mnie kocha...
jest mi bardzo przykro, nie wiem co robic. teraz siedze tu i mysle, a on jest juz 5 godzine z kolezanka ze studiow w pubie

myslalam ze skoro sie przyjaznia chcial z nia obgadac nasza sytuacje, ale powiedzial ze nie, ze po prostu od dawna planowali sie w koncu spotkac jak kolega z kolezanka, a nie u nas w domu
czy ja nie jestem zbyt naiwna?
    • trish_zarzecki Re: jak to rozumiec? 02.09.06, 22:45
      Bardzo ci współczuję. Ile lat jesteście po ślubie? Ile czasu staracie się o to
      dziecko? Wydaje mi sie, przed wami bardzo (po)ważna rozmowa... Chyba niezbyt
      miła dla ciebie, ale czy nie chciałabyś wiedzieć na czym stoisz? facet
      najwyrazniej nie dorósł do roli męża i ojca, więc dobrze że raczył cię o tym
      poinformować, choć nie moge pojac, dlaczego dopiero teraz, kiedy już od
      jakiegoś czasu staracie się o dziecko, leczysz się w tym kierunku - na diabła
      robił ci nadzieję... dla mnie to człowiek bez serca, poprostu baran jakiś. To
      okropne, nawet nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji. No ale mówie -
      dobrze, że już chociaż wiesz... Może warto zastanowić sie nad przyszłościa tego
      związku.
      • abrana Re: jak to rozumiec? 02.09.06, 22:51
        bardzo dziekuje za odzew. nie mamy slubu, mieszkamy razem 4 lata, jestesmy narzeczenstwem od roku, staramy sie o dziecko prawie rok, ja przeszlam mnostwo badan, rozne leki, on nawet sie do tej pory nie postaral o badanie nasienia (taka jest procedura, ze zanim wezme jeszcze silniejszy lek powinien zrobic). szczerze powiedzial ze chyba boi sie bliskosci, ze chyba nie dojrzal, ja na to, ze moze odlozymy te starania na troche, na co on ze mozna, ale ze wtedy moze sie okazac za jakis czas ze to jednak brak uczucia z jego strony a nie niedojrzalosc byla powodem juz teraz, a ja w tym czasie moglabym ulozyc sobie zycie z kims innym, kto bylby dojrzaly wystarczajaco aby zalozyc ze mna rodzine.
        niby rozmawiamy szczerze, a jednak czuje ze jest wiele niedomowien. ja wiem ze te starania same w sobie sa stresujace, bo nie wiarza sie z radosnym oczekiwaniem a z wielkim stresem i lekiem. wiem ze badanie nasienia to dla faceta moze byc straszne przezycie. wiem ze fakt braku stalej pracy moze go przerazac w polaczeniu z wizja rodziny. ale... nie wiem jak bedzie ;(
        tak na serio jestem zla ze w takiej sytuacji poszedl sobie na piwko z kolezanka.
        • chiara76 Re: jak to rozumiec? 02.09.06, 23:20
          on powinien się zbadać, zanim Ty zaczęłaś coś bardziej skomplikowanego.
          Wygląda na to, że mu nie zależy.
          Nie wiem, na ile jesteś z nim związana, ale jego zachowanie jest bardzo dziwne
          i mocno bym się na Twoim miejscu nad tym związkiem zastanowiła.
          Pomyśl, to on może mieć problemy a Ty niepotrzebnie będziesz faszerować się
          lekami.
        • annb Re: jak to rozumiec? 02.09.06, 23:20
          abrana -on po prostu nie chce tego dziecka
          teraz nie chce
          moze mu sie odwidzi
          • chiara76 Re: jak to rozumiec? 02.09.06, 23:23
            annb napisała:

            > abrana -on po prostu nie chce tego dziecka
            > teraz nie chce
            > moze mu sie odwidzi
            >

            a może nie, jak mojej znajomej, która poroniła dwa razy a facet, mimo sugestii
            lekarza uparł się, że nie, nie zbada się, bo to przecież ujma na jego męskim
            honorze...
            • annb a ja bym raczej 02.09.06, 23:25
              skupila sie na braku stałej pracy
              głupio tak zrobic dzieciaka i przyjsc pieknego dnia do domu
              i powiedziec
              kochanie wbijamy zeby w sciane
              bo nie podpisano ze mna kolejnej umowy
              • abrana Re: a ja bym raczej 02.09.06, 23:32
                jest gorzej niz myslalam, zadzwonilam, jest troche pod wplywem alkoholu z ta panna, mowie ze to nie jest dobry czas dla zwiazku zeby on tam teraz byl, na co on ze wie, ja na to ze jutro mozemy bardzo tego zalowac, zeby lepiej wrocil do domu, na co on - ze nie bedzie zalowal. mowi to bedac po alkoholu, ale mi juz chyba wystarczy.


                nigdy nikogo tak nie kochalam...
                • annb błąd 02.09.06, 23:43
                  abrana -nie zaczynaj rozmow o zyciu z facetem pod wpływem alkoholu
                  po co ma wracac do domu?aby wysluchac mega awantury?
                  ja bym nie wracala
                  • trish_zarzecki Re: błąd 03.09.06, 00:45
                    Ja tez uważam, że to nie jeste rozmowa na telefon i to kiedy wiadomo, że facet
                    jest "pod wpływem", tylko nerwy sobie zszarpałaś. Ale z drugiej strony wcale ci
                    się nie dziwię i nawet rozumiem, że rozpaczliwie szukasz kontaktu z nim i
                    łudzisz się, że może nie jest tak źle, że może nie jest jednak tam, gdzie jest,
                    w towarzystwie, którego nie chciałabyś dla niego. Niestety, mam wrażenie, że
                    twój facet nie dorósł jeszcze do poważnego związku, do założenia rodziny itd. i
                    nie jest to kwestia pracy. W tej sytuacji b. dobrze, że nie macie ślubu. Wiem
                    jak trudno rozmawiać z niektórymi męzczyznami, a właściwie znakomitą
                    większością, ale naprawdę, pogadaj z nim jak będzie trzeźwy, zmuś go, żeby się
                    określił, bo to w tej chwili woła o pomste do nieba. Może to też szczęście,
                    i "znak Boży", że nie dorobiliście się jeszcze dzidziusia, bo nie wiadomo,
                    jakby było. Ten facet sam to DZIECKO. Nie wiadomo, kiedy dorośnie, raczej bym
                    na to nie czekała, bo może to nastąpić b. późno albo wcale...
                    • abrana Re: błąd 03.09.06, 08:06
                      taaaa, wiem ze bez sensu:( i tak nic nie powiedzial, poza "jak chcesz to odejdz, twoja decyzja, nie obchodzi mnie to i nie bede jej zmienial". to jakis koszmar. tydzien temu bylo wszystko pieknie, cos sie stalo, a ja nie wiem co. nie chce mi powiedziec, nie chce sie okreslic. ja jestem moze naiwna, ale jestem gotowa to wybaczyc i naprawiac to co jest miedzy nami, ale tylko jesli on bedzie chcial, przeciez sama to ja sobie moge kran w lazience naprawic a nie zwiazek...

                      najgorsze, ze moje leki zaczely dzialac, za tydzien moze sie okazac, ze jestem w ciazy...
                      • panisiusia Re: błąd 03.09.06, 10:28
                        "stara", mająca problemy, widziana w setkach codziennych sytuacji narzeczona ma
                        duże szanse przegrać z koleżanką w pubie. Zwłaszcza jeśli z koleżanką kojarzą
                        się beztroskie lata młodości.
                        Pomijam kwestię faceta, ale jeśli ta koleżanka nie oddelegowała gościa do domu,
                        tylko pozwalała mu się wypłakiwać w rękaw...to ja bym się w taki trójkąt nie pchała.
                        BTW zastanów się, bo może nie kochasz jego, tylko poczucie stabilizacji, myśl o
                        dziecku, możliwość niemieszkania z rodzicami...
                        • abrana Re: błąd 03.09.06, 13:54
                          dzis rano zupelnie inna gadka... okazuje sie ze rozmawiali...o nas! on dzis mowi zupelnie inaczej, ze chce byc ze mna, ze po prostu nie jest pewien ze to juz czas na dziecko. nie wiem co myslec. moze wczoraj rzeczywiscie zachowalam sie jak gowniara zazdrosna, a bez powodu? kto gada ze zrozpaczonym facetem po alkoholu, ten ma odzywki nie z tej ziemi...
                          czas na powazna rekonstrukcje. wczoraj bylam zalamana, dzis mam duuuuzo sily.

                          nie mieszkam z rodzicami od 6 lat, jestem niezalezna finansowo, poczucie stabilizacji to on daje jak widac srednie....;)
                          • horpyna4 Re: błąd 03.09.06, 14:16
                            Może się mylę, ale facet po alkoholu pewnie był szczery, a jak wytrzeźwiał, to
                            się przestraszył, że rozleci się taki wygodny dla niego związek. Zastanów się.
                            • ksenia23 Re: błąd 03.09.06, 14:54
                              Albo kolezanka dala mu kosza i stwierdzil, ze lepszy rydz niz nic.
                          • panisiusia Re: błąd 03.09.06, 17:25
                            > nie mieszkam z rodzicami od 6 lat, jestem niezalezna finansowo, poczucie stabil
                            > izacji to on daje jak widac srednie....;)

                            Czyli przywiązałaś się do myśli o dziecku?

                            >kto gada ze zrozpaczonym facetem po alkoho
                            > lu, ten ma odzywki nie z tej ziemi...
                            Jak Cię uderzy po alkoholu, to też będziesz sobie winna? Przemoc psychiczna
                            jest równie niebezpieczna jak fizyczna.
                            Mój facet po alkoholu to najwyżej zacznie śpiewać, a nie sprzedawać mi jakieś
                            odzywki.
                            Z takich czarnych scenariuszy, to mam dla Ciebie jeszcze taki, że facet coraz
                            częściej zacznie po alkohol sięgać, żeby móc Ci powiedzieć, co naprawdę myśli.
                            A jeśli rzeczywiście zachowywałaś się jak zazdrośnica, to on chyba powinien z
                            Tobą pogadać i rozwiązać Twój problem, a nie prowokować do gniewu i jeszcze
                            dobijać (ty mi nie pozwalasz na koleżanki, to ja ci nie dam dziecka).
                      • clas_sic Re: błąd 15.09.06, 23:45
                        to, że możesz być w ciąży to nie jest "NAJGORSZE". Większe nieszczęścia ludzi
                        spotykają. Moja rada - daj sobie trochę czasu. Nie wam, tylko sobie. Pogadaj
                        sama ze sobą, ustal sobie swoje priorytety. Ile masz lat?, czy na pewnie decyzje
                        nie jest za wcześnie zlbo za późno? co planujesz w najbliższym czasie, co
                        chciałabyś osiągnąć w życiu... W których z tych momentów nie możesz się bez
                        NIEGO obejść. Czy wyobrażasz sobie życie BEZ niego?. Potrzebujesz chwili
                        spokoju. Faceci presję znoszą dużo gorzej niż kobiety. A już na pewno nie to, że
                        z nim jest coś nie tak. Odejście od kogoś boli, ale może to być czasem jedyne
                        wyjście z sytuacji
    • g0sik Re: jak to rozumiec? 03.09.06, 14:10
      Zastanawiam się dlaczego niektóre kobiety wbrew logice i na siłę ciągną swoje
      związki? Nie zdziwię się jak za jakiś czas napiszesz, że jesteś w ciąży a on
      Cię zdradza albo, że macie wspaniałe dziecko którym on wogóle się nie
      interesuje. I posypią się gromy na faceta...A tak na prawdę już przed ślubem
      widać, że on nie za bardzo wie jak się z waszego związku wyplątać....Tworzysz
      iluzję której nie ma......
      • jablkaewy Re: jak to rozumiec? 03.09.06, 19:52
        Zgadzam sie z przedmowczynia. Sama widzisz,ze on Ci wprost mowi,ze nie chce z
        Toba byc ani tym bardziej miec dziecka, a Ty idziesz w zaparte. Widze,ze bardzo
        chcesz miec dziecko,ale na Boga, nie rob tego za wszelka cene, zwlaszcza ze w
        przypadku Twojego faceta marne sa na to widoki. I nie tlumacz go bajkami o
        pijanstwie, bo po alkoholu, jak ktos juz wczesniej stwierdzil, jest sie wlasnie
        bardziej szczerym. Nie wierz takze w nagle ozdrowienie po trzezwemu.
        Przepraszam za dosadnosc, ale on wprost na Ciebie pluje, a Ty czepiasz sie
        kazdej wymowki,by go usprawiedliwic i sprawic sobie dziecko. Troche szacunku
        dla samej siebie.
        • abrana Re: jak to rozumiec? 04.09.06, 09:58
          dzewczyny moze kiedys przyznam wam racje, ale teraz uwazam ze w tej sytuacji byl swinia i cham, ale to byla jedna sytuacja, dlaczego skreslac czlowieka?
          na ten czas pogodzilismy sie, wszystko sobie wyjasnilismy, kryzys minal.
          mimo wszystko dzieki.
          • chiara76 Re: jak to rozumiec? 04.09.06, 10:04
            abrana napisała:

            > dzewczyny moze kiedys przyznam wam racje, ale teraz uwazam ze w tej sytuacji
            by
            > l swinia i cham, ale to byla jedna sytuacja, dlaczego skreslac czlowieka?

            jedna, ale BARDZO ważna i bardzo wiele mówiąca o kondycji tego związku.
            • jablkaewy Re: jak to rozumiec? 04.09.06, 11:54
              Otoz to. Nawet w najwiekszym wzburzeniu i podczas najwiekszego kryzysu nie
              mozna przekraczac pewnych granic.Twoj facet to zrobil, a Ty uparcie chwytasz
              sie strzepkow nadzieji i szukasz dla niego usprawiedliwienia. Dobrze wiesz,ze
              zachowal sie gorzej niz swinia. Jezeli mimo to brak Ci odwagi zerwac ten
              zwiazek,a przynajmniej wyciagnoac konsewencje z jego zachowania,to wybacz,ale
              nie mam dla Ciebie wspolczucia.Wiesz, wybaczac ludziom zawsze i wszystko tez
              nie wolno.
              • merediith Re: jak to rozumiec? 04.09.06, 12:00
                hmmm.
                A może on mówi że nie chce dziecka poniewaz boi się że może być bezpłodny?
                Wielu mężczyzn traktuje bezpłodność jako brak męskości.
                Dlatego też do tej pory nie zorbił badania.

                Znam 3 wręcz identyczne przypadki zachowań mężczyzn.I przewaznie wszytsko
                odbywa się według identycznego schematu.
                Atak na kobietę mówienie jej ze nie jest się pewnym itp.

                Pogadaj znim.Może to 4 taki przypadek.
                • g0sik Re: jak to rozumiec? 04.09.06, 12:18
                  Podpuszczaj ją dalej...To przecież dobry materiał na ojca jest...każdy jest.
                  Czy Wy baby oszalałyście? Gdyby mnie facet tak potraktował to kopnęłabym go w
                  tyłek bez zastanowienia. A wy na zasadzie: jak bije to znaczy, że kocha. Gdzie
                  tu logika?
                  • trish_zarzecki Re: jak to rozumiec? 08.09.06, 22:47
                    Chyba nie ma co ciągnąć tego wątku - panna jest jak chorągiewka, jak ma doła to
                    jeszcze myśli w miarę realnie. Ale mnie intryguje jeszcze jeden malutki, może
                    nieistotny fakt z jej pierwszego postu: JEJ facet omawia ICH problemy ze SWOJĄ
                    kumpelą ze studiów przez 5 godzin... Może pyta, czy ma zdecydować się na
                    dziecko z własną dziewczyną? Pyta, czy JĄ kocha? Czy to jest w ogóle normalny
                    koleś? A autorka chyba też nie dojrzała jeszcze do założenia rodziny. Bo w
                    takiej sytuacji bałabym się o przyszłośc ewentualnego dziecka, które BTW już
                    pewnie w drodze, no bo facet drugiego dnia powiedział parę słów, które chciała
                    usłyszeć. Ja chyba bardziej pamietliwa jestem. Nie wierzę ze ta sielanka
                    będzie trwać, sorry.
    • miniaturka9 Re: jak to rozumiec? 09.09.06, 08:52
      Normalnie szlag mnie trafia jak czytam takie posty. Dziewczyna w każdym poście
      zmienia zdanie, nie widzi, że ma faceta -debila i jeszcze chce skrzywdzić w
      przyszłości dziecko.Za jakiś czas będzie nieszczęśliwe dziecko i nieszczęsliwa,
      samotna mamusia...

      Ps. Wygłaszać tak skrajne oceny tej sytuacji na forum(mam na myśli oczywiście
      autorke watku) to totalna kompromitacja i przykład tego, jak niwiele może mieć
      do siebie szacunku kobieta
      • abrana Re: jak to rozumiec? 15.09.06, 07:41
        dzieki wam. nawet jesli bylyscie wobec mnie ostre, wszystko swieta racja. juz po wszystkim. na moje szczescie.
    • veevaa Re: jak to rozumiec? 15.09.06, 11:27
      moze tak cie pochlonely mysli o dziecku, pragnienie dziecka, ze cos waznego
      przeoczylas, ze zostawilas go samego sobie, a jemu sie to znudzilo... bo moze on
      chce miec zone-przyjaciolke, a nie byc bykiem rozplodowym, ktoremu wyznacza sie
      pory dostepu do intymnych czesci ciala zony?
      brzmi to ostro, ale zastanow sie.
      • abrana Re: jak to rozumiec? 16.09.06, 10:05
        gdzie tam, nie bede pisala calej historii na forum, ale nie o nieplodnosc chodzi. pewnie nie bylo to bez wplywu, ale prawda ktorej sie dowiedzialam nie ma z moim problemem nic wspolnego. moja wina byla tylko jedna: trzeba siebie troche szanowac i dbac o siebie rowniez, a nie o faceta jak o synka i wszystko wybaczac jak dobra mama.
        dalej jestem troche taka jak to ktos wyzej napisal, ze gadam z sensem, a za chwile piernicze glupoty o milosci. bo kocham. po prostu. mam nadzieje szybko sie odbudowac.
        • anissa1 Re: jak to rozumiec? 20.09.06, 22:04
          abrana,

          jak to rozumiec?
          Co sie stalo?
          Co postanowiliscie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja