amelka58
04.09.06, 21:41
tak na poczatek to - jestem mezatką od 2 lat,mamy z mężem 10-miesieczną
córeczkę.obydwoje skończyliśmy studia-mąż administrację,ja pedagogikę.ale jak
narazie nie pracujemy w swoim zawodzie-niestety mieszkamy w małej miejscowości
i b.ciężko nam podjąć pracę zgodną z naszym wykształceniem.bardzo chciałabym
zmienić wiele rzeczy w naszym życiu.marzę o przeprowadzce do większego miasta
lub za granice.tak bardzo chciałabym uciec stąd(oczywiście z rodziną),jestem
zmęczona tą codziennością,wszystko to samo dzień w dzień.wiem że na początku
jest trudno w innym mieście lub państwie ale z czasem można przywyknąć.jednak
ile razy rozmawiam z mężem to on jest negatywnie nastawiony-nawet nie w głowie
mu wyjazdy.tu gdzie my mieszkamy nawet nie ma możliwości rozwoju,nie ma szans
na dobrze płatną pracę, w ogóle nie ma przyszłości.
jak narazie mieszkamy z tesciami,nie mamy swojego mieszkania.tzn.ja mam
przepisane mieszkanie na siebie mojej babci-ale narazie mieszkaja tam
dziadkowie wiec o przeprowdzce nie ma mowy.czasem mysle o stancji ale dla nas
to wyrzucone pieniadze.jakbysmy mieli umowe na stałe to moglibyśmy wziąć
kredyt a tak stoimy w miejscu...z teściami dogaduje się, można z nimi żyć ale
wiadomo że każde małżeństo chciałoby mieszkać samodzielnie.może i kiedyś to
się spełni.
chciałam napisać ten post bo po prostu tak smutno mi się zrobiło, coraz
cześciej myślę o wielu zmianach.nie mam złej sytuacji,wiem że są osoby -które
mają gorzej.ale wiadomo ze każdy coś by chciał zmienić w swoim życiu.czy Wy
również macie jakieś skryte marzenia?