rodzina meza i ich kultura

11.09.06, 13:48
Dopiero niedawno 'odkrylam ' Wasze forum i uwazam ze jest ono naprawde super:)
Mam nadzieje ze jakos doradzice mi w moim problemie:)
Czasami rodzina mojego meza przyjezdza do nas bez zapowiedzi, czasami nawet
wchodza do domu bez pukania. Rozmawialam o tym z mezem jednak on jest innego
zdania niz ja. On uwaza ze jego rodzina moze do nas przyjezdzac bez
zapowiedzi i nawet nie musza pukac do domu. Mnie to tak wko.... ze szkoda
gadac:( Uwazam ze nie ma sesu powiedziec im wprost o co mi chodzi w
szczegulnosci ze dla mojego meza to jest ok. Wiem ze to byloby najlepsze,
jednak juz troche znam jego rodzine i wiem ze powiedzenie ' sorki ale
moglibyscie nastepnym razem jak przyjedziecie zadzwonic ' przyniesie wiecej
zloego (dla mnie) niz dobrego.
Wiec musze cos wymyslic zeby jego rodzinke odluczyc takich niespodzianek.
Tylko nie wiem co. Macie jakies pomysly?
Opisze pare sytuacji.
Kiedys wieczorem przyszly siostry mojego M. Jak uslyszalam ze ktos przyszedl
do wyszlam z lazienki ze szczoteczka w reku. One spytaly sie czy juz spimy.
Powiedzialam ze M spi ale ze ja zaraz do nich zejde. Zbytnio sie nie
spieszylam. Chyba zrozumialy ze przyszly nie w pore i powiedzialay ze
nastepnym razem zadzwonia wczesniej. Pomyslalam super!!!
Jednak pare dni pozniej....
Moj maz sobie wyjechal na kilka godzin, w domu byla tez wlascicielka domu
(wynajmujemy pokoik). Nie umawialam sie ze szwagierka ze ona przyjdzie do
mnie. Zrobilam w domu co musialam i poszlam sie wykapac. Gdy suszylam wloski
w sypialni ktos zapukal. A tam szwagierka!!! Nie mialam pojecia ze ona do
mnie przyjdzie. Jakos chcialam dac jej do zrozumienia ze przyszla nie w pore.
Wiec dokonczylam suszyc wloski, pomalowalam sie itp. Tylko ze ja bardzo nie
lubie tego robic przy kims i nie lubie jak ktos przychodzi a ja jestem nie
pomalowana itp. Nie mam pojecia czy zrozumiala ze lepiej byloby zadzwonic czy
spytac sie czy moze przyjsc.
W niedziele juz wychodzilismy z domu a tu przyjezdza tesciu. Jednak nie
chcielismy zmieniac planow i sobie pojechalismy. Tesc pokazal ze nie byl
zbytno zadowolony z tego.
Takich przypadkow moglabym pisac wiecej. Myslalam ze jak dam im do
zrozumienia ze czasami nam przeszkadzaja to zrozumieja cos i nie beda tak
wpadac bez zapowiedzi. Jednak mylilam sie:(
Macie jakies pomysly co zrobic?
Z gory dziekuja za pomoc.
Pozdrawiam
    • agacciam Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 13:57
      u mnie jest podobna sytuacja. My mieszkamy w sowim domku, ale rodzice moi są
      tuż obok. Mi również nie przeszkadzało, że oni wchodzą ot tak sobie, ale mojemu
      mężowi owszem. Powiedział, że następnym razem wyjdzie nago z łazienki,
      zobaczymy co zrobią. Ja poszłam do rodziców i powiedziałam im, żeby pukali albo
      dzwonili i od tego czasu nie ma problemu. Jak chcą przyjść to najpierw dzwonią,
      a jak już są pod domem to pukają.
      Może powinnaś powiedziec swojemu mężowi że tobie to przeszkadza, a jak nie
      poskutkuje, zrób tak jak proponował mój mąż :)) tylko do tego trzeba odwagi,
      hehe, nie wiem czy bym się zdobyła, może w akcie desperacji :)) Powodzenia
      • aniolki21 Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 14:04
        Dzieki:)
        Juz rozmawiala z mezem o tym i on nie widzi w tym nic zlego.
        Juz myslalam o zastosowaniu terapii szokowej jednak jest to bardzo ciezko w
        naszej sysuacji poniewaz nie mieszkamy sami. Wynajmujemy pokoik a w tym domu
        mieszka jeszcze pare osob wiec nie bede chodzic nago po domu:)
        Wiem ze najlepiej byloby jakby maz porozmawial z rodzina ale on tego nie zrobi
        bo dla niego dzwonienie wczesniej jest robienie z sobie 'panstwa' a ja
        przesadzam i sama stwazam sobie problemy.
        Nie chce tez rozmawiac z jego rodzina bo uznaja ze jetem chamska i pogorsze
        sobie z nimi stosunki a tego nie chce.
        • annubis74 Re: rodzina meza i ich kultura 12.09.06, 10:41
          pogadać z rodziną męża - grzecznie i kulturalnie
          są rodziny które wizytę poprzedzają kilkoma telefonami i takie, kóre odwiedzają
          sie bez zapowiedzi
          powiedz rodzinie męża, ze chcesz uniknąć sytuacji, kiedy oni przyjeżdzają a wy
          akurat nie macie dla nich czasu, dlatego lepiej byłoby sie umówić wczesniej
          przez telefon
          myślę że to rozwiąże sprawę
    • aiczka Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 14:03
      Jeśli chodzi o pukanie - można zamykać drzwi na klucz/zasuwkę.
      • aniolki21 Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 14:07
        Staram sie to robic tylko ze nie mieszkamy sami w tym domu wiec jest z tym
        troche ciezko.
        W sumie to przewaznie oni juz pukaja do dzwi, czasami im zdaza sie nie zapukac.
        Bardziej denerwuja mnie nie zapowiedziane wiztyty.
        • aiczka Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 14:36
          A do pokoju, który wynajmujesz, nie masz zamka? Przyznam, że zawsze w
          mieszkaniach w których mieszkali "obcy" ludzie w różnych pokojach widywałam
          zamki do poszczególnych pokojów.
          • aniolki21 Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 14:53
            W tym pokoju mamy zamek,
            Czasmi zamykam te dzwi na klucz, przewaznie jak sie kochamy:))
            Tylko nie bede caly czas zamykac dzwi na klucz bo jest to poprostu dla mnie
            uciazliwe.
            Te osoby z ktorymi mieszkamy pukaja zanim wejda do naszeg pokoju.
            Rodzina meza przewznie puka, bardziej denerwuja mnie ich niezapowiedziane
            wizyty.
            Dla mnie nie ma znaczenia ze i tak nie robie nic konkretnego. Czasami chce w
            spokoju obejzec film albo lezec z maseczka na twarzy albo poprostu byc sama.
            • mlody_zonkos Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 16:13
              > Czasmi zamykam te dzwi na klucz, przewaznie jak sie kochamy:))

              no wiec nie zamykaj
              raz was nakryja to nastepnym razem zapukaja ;)
    • jutka_25 Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 14:11
      A ja mimo wszystko powiedziałabym wprost że jak się zamierza kogoś odwiedzić to
      najpierw należało by się zapowiedzieć. Przecież wy też macie swoje plany i nie
      możecie ich zmieniać tylko dlatego że macie niespodziewanych gości. Mnie też
      wkurzało jak rodzeństwo mojego męża wchodziło do nas do domu jak do siebie tzn
      bez pukania więc założyliśmy taki zamek że od zewnątrz otworzy się tylko
      kluczem więc trzeba dzwonić. Powodzenia i cierpliwości...
    • miska77 Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 14:17
      ja sie nie moglam pozbyc po porodzie mojej tesciowej, co dziennie od rana do
      wieczora... czasami balam sie otworzyc lodowke, bo ja tam zobacze...
      oczywiscie zapowiadala sie telefonicznie... "Ewuniu, co jutro robisz ", ja
      odpowiedalam "jeszcze nie wiem" a ona "to ja przyjade, pa"
      Wpadlam w straszna depreche i mialam leki na jej punkcje, zreszta mam do dzisiaj
      a minelo juz ponad 2,5 roku. Boje sie jeszcze tego, ze za jakies 3 tyg rodze
      drugie dziecko i boje sie, ze znowu nam spokoju nie da.
      Tym razem bede silniejsza i powiem, ze nie bede otwierac drzwi, cale szczescie,
      ze nie maja kluczy od naszego mieszkania :-)

      Zycze powodzenia i rozmawiaj, rozmawiaj z mezem... powiedz mu, ze jemu to nie
      przeszkadza bo to jego rodzina ale ty sie w tej sytuacji bardzo zle czujesz, kaz
      mu sie postawic w sytuacji, gdyby to twoja rodzina tak was nachodzila i czy
      wtedy tez by sie czul taki zadowolony...

      Ewa
    • brak.polskich.liter Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 15:23
      Dla mnie to chory uklad.
      To, ze Twojemu mezowi nie przeszkadzaja niezapowiedziane wizyty czlonkow jego
      rodziny, nie znaczy, ze Tobie tez ma to odpowiadac.
      Na Twoim miejscu powiedzialabym mezowi, ze NIE ZYCZE sobie niezapowiedzianych
      wizyt. Krotko i rzeczowo. Maz i reszta swiata moga byc innego zdania, Ty masz
      prawo we wlasnym domu pewnych rzeczy nie tolerowac. I juz.
      W ogole jestem zwolenniczka klarownych sytuacji i mowienia pewnych rzeczy
      wprost. Nieproszonych gosci poprosilabym grzecznie acz stanowczo, zeby
      nastepnym razem umawiali sie wczesniej. "Dawanie do zrozumienia", "a moze oni
      sie domysla" bywa, jak widzisz, malo skuteczne.
      Dlaczego uwazasz, ze komunikacja wprost "przyniesie wiecej zloego niz dobrego"?
      • aniolki21 Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 15:46
        'Dlaczego uwazasz, ze komunikacja wprost "przyniesie wiecej zloego niz
        dobrego"?'
        Jego rodzina jest troche inna niz moja. Oni wychowali sie na wsi.
        Tam czyms zupelnie normalnym bylo ze wchodzisz do kogos do domu bez pukania a
        wczesniejsze umawianie sie przez telefon na wizyte jest bez sesu, bo niby po
        co? Wiem ze to jest chore.
        Mysle ze jego rodzice pomysla sobie ze sie wywyzszam albo nie traktuje ich jak
        rodzine albo nie chce sie z nimi widywac sie w ogole.
        Dla nich takie sobie wpadanie bez zapowiedzi jest oznaka ze jest sie w bliskich
        relacjach i sie siebie akceptuje.
        Jak im powiem zeby umawiali sie na wizyte to uznaja ze jestem chamska i ze nie
        chce miec z nimi kontaktu bo przeszkadzaja mi ich niezapowiedziane wizyty.
        To nie jest prawda, jednak oni tacy sa.
        Nawet do moich rodzcow przyjezdzaja bez zapowiedzi.
        • burza4 Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 18:45
          albo chcesz skutecznie ten problem rozwiązać, albo nie. Wszyscy ci mówią jak, a
          ty chyba na cud liczysz:)

          uwierz mi (bo przechodziłam to samo) - NIE DA SIĘ tego załatwić inaczej jak
          mówiąc wprost. Co więcej - im szybciej powiesz, tym lepiej - jeśli zdobędziesz
          się na to dopiero po paru latach (a przez ten czas dorobisz się alergii na
          rodzinę męza) - tym bardziej będzie to źle odebrane - pomyślą, że masz o coś
          pretensję, skoro teraz o tym mówisz, a do tej pory ci nie przeszkadzało - w
          żadnym wypadku nie powiążą tego ze swoim zachowaniem, bo dla nich jest
          normalne.

          Co ci grozi? najwyżej się obruszą, że masz fanaberie - i co z tego? twoje
          prawo, kazda rodzina ma własne zwyczaje. Dziwię się, że do tej pory nie
          zwróciłaś uwagi nawet szwagierkom - przeciez są młode, im też się boisz
          cokolwiek powiedzieć? takie zachowanie jak opisałaś da im jedynie pretekst,
          żeby o tobie źle myśleć na zasadzie "zachować się nie potrafi, goście przyszli,
          a ona włosy suszy". Sama napisałaś, że dla nich uprzedzanie o wizycie to
          kuriozum. Więc skąd mają wiedzieć, że na świecie są inne zwyczaje?

          skoro wynajmujecie pokoik, możesz się podeprzeć tym, że np. inni lokatorzy
          zwrócili wam uwagę na częste wizyty o różnych porach, że im to przeszkadza.
        • horpyna4 Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 19:06
          A może spróbuj dyplomatycznie? Znajdź jakiś pretekst do odwiedzenia teściów i
          zadzwoń do nich, że chciałabyś wpaść i upewniasz się, CZY NIE BĘDZIESZ
          PRZESZKADZAĆ.
        • brak.polskich.liter Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 19:07
          Dlaczego az tak bardzo Ci zalezy na opinii rodziny meza? Co z tego, ze pomysla,
          ze jestes chamska i ze sie wywyzszasz? Jesli nie robisz nic obrazliwego ani
          przykrego, to oni maja problem, nie Ty.
          To, ze pochodza ze wsi/z Patagonii/z Marsa i tam, skad pochodza, panuja inne
          zwyczaje, do niczego nie uprawnia. Ani do specjalnego traktowania, ani do
          narzucania innym swoich zachowan.
          Nie daj sobie robic wody z mozgu. W umawianiu sie na wizyte nie ma absolutnie
          nic niewlasciwego. Chamstwem natomiast jest nieliczenie sie z cudzym czasem i
          planami.
    • dzenifer Re: rodzina meza i ich kultura 11.09.06, 15:54
      Skad ja to znam... wybucha kiedys w rodzinie meza ogromna awantura pot ym, jak
      tesciowej powiedzialam, ze maja przyjechac do nas na 14ta na obiad. Nie
      wyobrazasz sobie co sie dzialo! Obrazila sie (na moje szczescie), jednak nie na
      dlugo :(, bo maz zalagodzil sytuacje. zobaczymy na jak dlugo poskutkowalo.
      czasem moze warto przeczekac taka burze, gdyz niektore osobby tylko
      taka "terapia szokowa" moze czegos nauczyc.
      ps dla mnie umowienie sie na konkretna godzine, to zadne widzimisie, tylko moi
      tesciowei sa tacy "dzicy". pozdrawiam i zycze powodzenia, badz silna!
    • wogrodrycha Re: rodzina meza i ich kultura 12.09.06, 14:15
      A co Wy mieszkania nie zamykacie, że się Wam tabun ludzi po domu szwęda????
      Nawet jak teście i ta cała reszta mają klucze do Waszego domu to po pierwsze
      sami jesteście winni ze im te klucze daliście (trzeba było dać 1 komplet do
      wykorzystania tylko w wyjątkowych sytuacjach jak np. podlewanie kwiatów podczas
      waszej nieobecniości). Poza tym zawsze można zamknać mieszkanie i zostawić
      klucz w zamku. Zwykle gdy klucz jest włożony w zamek to z drugiej strony nie
      można otworzyć drzwi. Poza tym w takiej sytuacji gdy nie życzycie sobie gości
      po prostu mozna drzwi nie otworzyć (zwłaszcza gdy jest późno). Zawsze mozna
      potem powiedzieć ze sie spało, no chyba ze zaczna dzwonić i walić do drzwi. Gdy
      nei chcecie nocnych wizyt zawsze możesz dać im wszystkiim do zrozumienia, że
      wcześnie chodzicie spać.
Pełna wersja