ani_k
21.09.06, 13:25
czesc dziewczyny, potrzebuje Waszej obiektywnej opinii na temat mojego
zwiazku. Jestem z facetem siódmy rok. Nie jesteśmy małżeństwem.Mieszkamy
razem dopiero od pol roku. Problem jest taki, że on mnie przestal pociągac, w
ogole nie wiem co do niego czuje, czy go kocham? Nie mamy żadnych wspolnych
zainteresowań, nie mamy w ogole o czym porozmawiac, jedynie o tym co slychac
w pracy- i to tez jakos tak dziwnie. Jego nie interesuje praktycznie nic poza
komputerami.Nasz wspólnie spędzany czas to tv lub komputer.Wyłącznie. Oprócz
tego od jakiegoś czasu (dłuższego)nie mam ochoty z nim sypiać, jakoś nie
mogę, muszę się zmuszać-to jest straszne. Po zamieszkaniu razem, caly czas
sie o coś ścinamy. O głupoty,ale jest tego pełno. Nie możemy sie dogadac na
wiele tematów, a każda moja próba rozmowy kończy się tym, że on jest zły lub
np w ogóle mi nie odpowiada i rozmowa przeistacza się w mój monolog. Jeśli
proszę zeby wypowiedział swoje zdanie na jakis temat on mowi ze nie ma
takiego,albo ze nie wie co powidziec. Jesli proszę żeby powiedział co
przszkadza mu we mnie, czego oczekuje od związku, on mowi ze nie wie, albo ze
nic mu we mnie nie przeszkadza, a za chwile sa karczemne awantury o to ze zle
pranie wstawilam, albo ze cos zle położylam. Tzn to nie sa awatury, tylko on
odpowiednim tonem daje mi to do zrozummienia a pote jest zły i obrazony.
Druga strona naszego związku to to, że on jest oprócz tego dobrym człwiekiem.
Nie lata po knajpach, nie zdradza, mowi ze kocha, przytula, okazuje mi
czułość. Ale niestety czuję sie w tym zwiazku bardzo samotna, nie moge z nim
porozmawiac o swoich klopotach,marzeniach...Nie mamy zadnych planów, co do
małżeństwa, co do dziecka...on zawsze to kwituje ze nie mamy pieniedzy na to
i jest koniec tematu. Być może...ale nie robimy nic zeby je uzyskać. Kiedy
proszę żebysmy zaczeli coś odkładać na wspolne koto on nie chce. W ogole
uwaza wspolne koto za niepotrzebne. Siedem lat to dlugo...chyba za dlugo jak
na stanie w prawie tym samym punkcie od ktorego zaczynalismy...Moje pytanie
brzmi: czy stanąć na głowie i ratować ten związek, czy odpuścić i się
pożegnać? Dodam, że ja już próbowałam to ratować,coś zmieniać, ale nic nie
wychodzi. Czy może zostać w takim układzie jak jest, ciesząc się ze mam
dobrego, czułego faceta, z ktorym jednak nie mam o czym rozmawiac, ani co
robić. Muszę podjąć w końcu decyzję bo tak dłuzej nie mogę. Co Wy byście
zrobiły na moim miejscu?? anka