Dodaj do ulubionych

wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości

27.09.06, 22:20
Wszystko to mnie przytłacza i stresuję, za 2 miesiące chcemy zamieszkać
razem, za ok 10 miesięcy planujemy ślub (rezerwować na miesiące wakacyjne jak
wiadomo trzeba odpowiednio wcześniej - więc zarezerwowaliśmy). Bardzo
chciałam tego ślubu, cieszyłam się na tą myśl, do czasu... aż zaczęłam
myśleć, a właściwie trochę wymyślać sobie problemy z którymi teraz nie umiem
sobie dac rady. Pierwszy problem to ta wyprowadzka, zaczęłam się zastanawiać
jak to będzie spać w obcym miejscu, budzić się w nieswoim pokoju, żyć bez
rodziców (z którymi mam bardzo silną więź) którzy zawsze służyli pomocą,
zasypiać czasem samotnie - gdy M wyjedzie w delegację, myślę sobie że może
lepiej zostać z rodzicami, żyć dalej w spokoju, może oni bardziej mnie
potrzebują. Po prostu nie wiem czy dam radę, czy chcę, na samą myśl o tym
jest mi niedobrze, boję się, panikuję,a drugiej strony wiem że kiedyś będę
musiała zrobić ten krok w dorosłość - przyznam że do tej pory nie byłam zbyt
samodzielna. No i potem ślub - myślę czy wszystko się uda, czy nie zasłabnę,
albo nie dostanę rozstroju żołądka z nerwów (co mi się zdarza w stresie), no
i standardowe wątpliwości - czy to ten, czy będzie nam razem dobrze, że
pewnie sie rozwiedziemy, że co z tego że będziemy razem kiedy nadal będę
traktować go jak obcego człowieka (a jesteśmy razem 3 lata, znamy się 7), że
będę musiała jeździć z nim (jako żona) na rodzinne imprezki, których
nienawidzę, a z których do tej pory jako nie-żona mogłam się wykręcać, boję
się że nie dam rady być żoną, że nie dam rady przeciąć tzw. pępowiny łączącej
mnie z rodzicami, i że nigdy z mężem nie połączy mnie taka silna więź jak z
mamą i tatą. Ja wiem że większość moich problemów jest wyimaginowana, sama je
sobie stwarzam (jestem urodzoną pesymistką, zawsze myślę że się nie uda), ale
nie umiem sobie z nimi poradzić, są chwile cudowne kiedy planujemy coś razem,
jedziemy oglądać, a bywają momenty kiedy oblewa mnie zimny pot, żołądek
podchodzi mi do gardła i zaczynam panikować, myślę żeby się wycofać,
zakończyć ten związek, boję się zaryzykować, czasem mam wrażenie że powinnam
na zawsze zostać z rodzicami, bo po prostu nie nadaję się do stworzenia
związku z drugim człowiekem. To jest tak że chcę, ale się boję - a boję się
dosłownie wszystkiego. Jak myślicie czy coś ze mnie jeszcze będzie ?

Ps. przepraszam że chaotycznie napisałam, chciałam po prostu przekazać
wszystko co leży mi na sercu, a gdybym zaczęła się zastanawiać nad składnią
to w końcu nic bym nie napisała :)
Obserwuj wątek
    • magdusinska Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 27.09.06, 22:59
      Nie zapomnij zabrać misia i ulubionej kołderki. No i powiedz narzeczonemu, aby
      światła w nocy nie gasił. A i przed snem książeczki ci czytał. Tylko wcześniej
      musisz się nauczyć siusiać na nocnik, bo nocnego moczenia to facet może nie
      znieść. A na ślub to polecam zabrać sole trzeźwiące i stoperan. Jak tak
      łykniesz ze trzy tableteczki profilaktycznie to może się ze strachu nie
      posrasz.

      Jak myślicie czy coś ze mnie jeszcze będzie ?

      Pewnie, że będzie gówno będzie ot co.
    • allika Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 28.09.06, 08:52
      Lirko22,
      tak szczerze, to myślę, że Ty po prostu jeszcze nie dojrzałaś do zamążpojścia i
      usamodzielnienia się. Bardzo często początki małżeństwa są trudne. Dwoje ludzi
      z różnych rodzin, z różnymi nawykami i zasadami muszą odnaleźć wspólny rytm
      życia. Małżeństwo to niestety szereg kompromisów, o które czasami na prawdę
      trudno. Dlatego bez miłości się nie da tego przejść. Jeśli do tego wszystkiego
      dojdzie jeszcze Twoja paniczna tęsknota za rodzicami i obiekcje, czy dobrze
      zrobiłas wychodząc za tego człowieka........no nie wiem.
      Czy Ty kochasz swojego narzeczonego? Bo jeśli w imię pozostania z rodzicami
      przychodzą Ci do głowy takie myśli, żeby zerwać z nim znajomość, to trochę tego
      nie rozumię. Bo przecież jeśli się kogoś kocha, to chce sie z nim spędzać każdą
      chwilę, budzić się i zasypiać przy nim, dzielić radościami i smutkami.
      Przynajmniej ja tak rozumię miłość. U Ciebie widzę, że tego brakuje.
      Poczekaj jeszcze trochę. Nie pozwól, żeby ktoś podejmował decyzję za Ciebie. I
      nie rób niczego wbrew sobie. Na siłę się nie da. A on jak kocha to poczeka.
      Pozdrawiam
      Allika
    • malgorzata_i_mistrz Prawidłowa kolejność 28.09.06, 09:08
      jest taka:
      1) dojrzewanie na własny rachunek
      2) samodzielność
      3) przyjęcie odpowiedzialności za drugą osobę.
      Ty nawet nie jesteś na pierwszym etapie, kurczowo trzymasz się mamusinej
      spódnicy i tatusinych portek, i w wolnych chwilach bawisz się w związek. Jeśli
      nie zmienisz swojego nastawienia (rodzice są najważniejszy, mąż to OBCY!), to
      będziesz toksyczną żoną. Albo coś z tym zrób, albo daj chłopu spokój, po cholerę
      ma sobie życie marnować?

      ___________________________

      They called me mad, I called them mad, and damn them, they outvoted me.
    • twitti Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 28.09.06, 12:35
      Ja tez sie balam wyprowadzki, ze bede tesknic za rodzicami!Balam sie ze oni
      tez beda tesknic! powiedzialam im na rok wczesniej date wyprowadzki, tak aby
      kazde z nas sie z ta mysla pogodzilo:) na poczatku troszke tesknilam, ale potem
      bylo coraz lepiej:) z reszta sa telefony, mozna sie odwiedzac:) po wyprowadzce
      nasze kontakty staly sie jeszcze lepsze:)

      A dom w ktorym teraz mieszkam stal sie moim domem, wiec nie czuje sie tu
      samotnie:) a bycie w domu czasem samemu tez jest fajne:)

      Co do slubu to tez sie nie boj, nie jest to takie straszne:) wiem bo moj byl w
      tym roku 9 wrzesnia:)
    • kaatrin Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 28.09.06, 19:38
      jezu... ja za moim to na inny kontynent pojechalam... uczelnie zostawialam, na
      tutejsza sie staralam... prace zostawilam... znajomych.. mieszkanie..
      Ani chwile sie nie zastanawialam. I dalej bym za nim w ogien wlazla.

      a ciebie oblewa zimny pot? na sama mysl?

      i że nigdy z mężem nie połączy mnie taka silna więź jak z
      > mamą i tatą

      szczerze, wydaje mi sie, ze sie jeszcze jestes dziecko. Az chce sie krzyknac -
      Marsz do swojego pokoju!!!
      • felicita33 Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 28.09.06, 23:00
        Ja też miałam trochę wątpliwości co do ślubu...,ale z każdym zbliżającym mnie
        do niego dniem byłam bardziej pewna,że moja decyzja jest właściwa.
        Pochodzę też z rodziny,która mnie rozpieszczała,a mama to nawet była
        nadopiekuńcza w związku z tym cieszyłam się,że wreszcie będę wolna.Dziwi mnie
        trochę Twoja postawa,ale jej nie neguję-masz prawo do takich odczuć.
        Zastanów się nad Twoim związkiem.Ja tak bardzo kocham męża(dwumiesięcznego),że
        chciałam z nim zamieszkać,móc spędzać z nim jak najwięcej czasu...Czy rodzina
        jest dla Ciebie ważniejsza niż on?!
        • lirka22 Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 28.09.06, 23:20
          ...Czy rodzina
          > jest dla Ciebie ważniejsza niż on?!

          Napewno jest to zupełnie inne uczucie, tylko to uczucie (do rodziców)zaczyna
          przerażać mnie samą. Wszystko o czym piszecie - że jestem dzieciak, że
          zachowuję się niemądrze itp - macie rację, jak już pisałam sama mam tego dość,
          chciałabym żyć normalnie jak moje znajome i nie przejmować się takimi bzdurami
          o jakich ciągle myślę, tylko trudno mi to wcielić w życie. Bywa że już
          postanawiam że od tej pory nie będę się zachowywać dziecinnie, ale po jakimś
          czasie znów panika i nie umiem nad tym zapanować. A co do porad typu: poczekaj
          aż dorośniesz, to nie wiem czy jest sens, bo co będzie jak nigdy z tego nie
          wyrosnę, może tu właśnie trzeba działać a nie czekać ?? :/
          • kociak.b Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 29.09.06, 15:10
            Hej, jeżeli Cię to pocieszy to tez bardzo bałam się tego, czy dam radę, czy
            poradzę sobie z wszystkimi obowiązkami itd. Bałam się też rozłąki z rodzicami.
            Na szczęście mój M. zawsze był przy mnie, z nas dwóch to on jest wiecznym
            optymistą. Teraz jesteśmy 1,5 miesiąca po ślubie i wiesz co? nie mogę się
            doczekać kiedy znajdziemy własny kąt, żeby to było tylko nasze. Bo rodzice,
            nawet najcudowniejsi to jednak rodzice, a mąż to mąż - najblizsza osoba pod
            słońcem)))więc głowa do góry, we dwoje zawsze dacie rade.
          • felicita33 Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 29.09.06, 23:06
            Bywa że już
            > postanawiam że od tej pory nie będę się zachowywać dziecinnie, ale po jakimś
            > czasie znów panika i nie umiem nad tym zapanować. A co do porad typu:
            poczekaj
            > aż dorośniesz, to nie wiem czy jest sens, bo co będzie jak nigdy z tego nie
            > wyrosnę, może tu właśnie trzeba działać a nie czekać ?? :/


            A w czym się przejawiają Twoje dziecinne zachowania?


            Ja też myślałam,żeby poczekać ze ślubem na większą dojrzałość,bo też jestem
            trochę niedojrzała(przez nadopiekuńczość).Doszłam do wniosku,że mogę jeszce
            kilka lat nie dojrzeć,a mam już 25 lat.A Ty ile?

            Jednak, jak wcześniej pisałam nie żałuję mojej decyzji.A żeby było zabawnie
            podczas skłdania przysięgi małżeńskiej mój mąż(niechcący) użył zdrobnienia
            mojego imienia. W związku z tym powiedziałam,że do końca życia mogę być
            niedojrzałą dzidzią, bo on ślubował według imienia małej dziewczynce, a nie
            kobiecie!!!
            • lirka22 Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 30.09.06, 23:19
              Rodzice właściwie tylko przyjęli do wiadomości, ani mnie nie zatrzymują na siłę
              w domu, ani nie wypędzają. Chyba trochę się cieszą że może się wreszcie
              usamodzielnię. W przyszłym roku kończę 23 lata, natomiast mój narzeczony jest
              pod 30-stkę i mimo że nie naciskał nigdy na ślub, to wydaje mi się (zresztą
              wspominał kiedyś o tym), że chce tego.
              Być może jest tak że rodzicom przypisuję swoje odczucia, że skoro mi jest
              przykro na myśl o wyporwadzce, to zakładam że im zapewne też będzie. Próbowałam
              kiedyś spotkań u psychologa, ale to nie rozwiązało problemu, ponieważ ja sobie
              zdaję sprawę z tego jaka jestem, i jakie mam ułomności, tylko nie bardzo umiem
              sobie sama z tym poradzić - a psycholog jedynie zadawł pytania, i na tym
              kończyła się terapia.
        • kalina81 Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 28.09.06, 23:22
          o mamusiu jedyna!
          Wiesz tak szczerze i z serca radziłabym Ci najpierw zakosztować samodzielnego
          zycia zanim spod skrzydeł mamusi i tatusia trafisz pod skrzydła mężusia. Poważnie.
          Żeby stworzyć z kimś dojrzały związek oparty na partnerstwie trzeba najpierw
          poznać siebie i zdobyć jakąś niezależność, stać się osobą odrębną od rodziców,
          czy faceta. inaczej będziesz toksyczną, uzaleznioną żoną bluszczem. Takie jest
          moje zdanie.
          --
          grzeszę
          najlepsiejszy blog na świecie
          • magda_555 Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 29.09.06, 12:42
            Powiem Ci szczerze, ze moim zdaniem ty nie kochasz swojego faceta. Nazywać go
            obcym? Mój mąż był dla mnie najbliższą osobą jeszcze wiele lat przed ślubem.
            Myślę, ze ty patrzysz na znajome, które zakładają rodziny i nie chcesz być
            "gorsza" (celowo napisałam w cudzysłowiu, bo brak związku nie oznacza, ze jesteś
            gorsza). Dojrzała, czy nie dojrzała - tego nie wiem, ale jeśli osobę, z którą
            chcesz wiązać się na całe życie nazywasz obcą, to nie jest to dla mnie normalne.
            A jeśli chodzi o tęsknotę za domem - zawsze chyba jest jakaś obawa przed
            zmianami, u mnie było tak, ze trochę szkoda było mi zostawiać rodzinny dom, mój
            pokój, ale z drugiej strony wiedziałam, ze chcę się wyprowadzic, usamodzielnic.
            Moja rada: poczekaj z tym ślubem na kogoś, kogo naprawdę będziesz kochać.
      • madziaq Re: wyprowadzka, ślub i ..starch oraz wątpliwości 30.09.06, 23:42
        Hej,

        Ja wyprowadziłam się z domu niecałe 2 miesiące temu, za niecałe 7 miesięcy
        wychodzę za mąż. Z moją wyprowadzką było trochę tak, że zmusił mnie do niej
        ojciec, z którym nie mogłam już żyć pod jednym dachem. Mimo tego trochę się
        bałam, jak sobie ze wszystkim poradzę, a i tego jak zniosę rozłąkę z rodziną.
        Moi rodzice generalnie nie byli zachwyceni perspektywą wyprowadzki. Trochę z
        powodów finansowych (mieszkanie jest wynajęte, ale żeby nie było wątpliwości
        rodzice moi ani M. nie dokładają do tego ani grosza). Trochę dlatego, że "przed
        ślubem nie wypada"... Alereakcja moich rodziców to i tak nic w porównaniu z
        przyszłymi teściami :) W każdym razie wyprowadzka wszystkim wyszła na dobre. Nie
        mieszkam bardzo daleko, więc widujemy się około raz w tygodniu zarówno z
        rodzicami moimi jak i M. Kontakty w takiej dawce są wręcz wzorowe :)

        Co do ślubu, to powiedzmy, że zależnie od aktualnego stanu ducha podchodzę do
        tego z mniejszym bądź większym entuzjazmem, ale nie mam momentów, w których
        chciałabym wszystko odwołać.

        Wydaje mi się, że wyprowadzka z domu to dla każdego jednak duże przeżycie. Jakby
        nie było, dotychczasowe życie się kończy. Ale nie jest tak źle, więc głowa do
        góry :)

        Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka