Bo jemu się należy.

08.10.06, 13:31
Jak to jest z tymi chłopami. Wszystko im się należy. Obiad im się należy,
czysta i uprasowana koszula, porządek w domu. Żona pracująca i zadbana im się
należy. Piwo im się należy. No świat po prostu im się należy. No to teraz
mojemu chłopu nic się nie należy. Wzięłam urlop, spakowałam walizkę, kupiłam
bilet i popijam sobie teraz smaczną kawkę nad morzem. O i tyle mu się
należało. Teraz mi się spokój, cisza i trochę samotności należy. A jak już
się nad tym morzem należę to wrócę i pewnie znów jemu będzie się należało. No
szlag jasny po prostu mnie trafi.
    • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 13:33
      A swoją drogą dziewczyny to gorąco polecam taki oddech od codzienności i pana,
      któremu się należy.
    • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 13:51
      Może to zabrzmi dziwnie.... ale ja nigdy w zyciu nie chcialabym być z Polakiem.
      W wiekszości polscy mężczyźni sa bardzo rozkochani w patriarchacie i uważają,
      że im się należy. Polki bardzo nadskakuja panom i na zle im to wychodzi. Nie
      mialabym odwagi pchac sie w związek - wielka niewiadomą, gdy pan jest mocną
      nasiakniety "ideologią pana i wladcy" i obiad musi być na stole, pokoje czyste,
      dzieci zadbane.... a na zonie nie ma sladow gotowania, zmywania, sprzątania i
      zapachu bigosu we wlosach (oczywiscie świezo umytych). Przy takim zalożeniu
      doba kobiety musi mieć 48 godzin. Brzmi to bardzo ogolnikowo i wyolbrzymiająco.
      Jednak prawdopodobieństwo spotkania roszczeniowego męża wśród Polaków jest
      wieksza niż wśród Skandynawów. Skandynawki wcale nie są takie kobiece, po
      prostu czyste, nie stercza w garach godzinami, nie lażą za chlopem dogadzajac
      mu co lepszym kąskiem i nie kladą się w ofierze związkowi. Szwedzi, Norwegowie
      i cala reszta, są często dobrymi i czułymi ojcami. POświęcają się pracom
      domowym i opiece nad dziecmi niemal w równym stopniu co kobiety. Nie wymagają
      wykrochamalonych koszul, bo sami mają parę rak i takie ekscesy to niech sami
      sobie zapewnią. Jeżeli kobieta będzie odrobinę bardziej zabiegajaca, niz
      standardowa Szwedka, to mężczyzna wygrywa los na loterii.
      Matka mojego narzeczonego powiedziala, bym nie pozwoliła mu na traktowanie mnie
      jak sluzącej, że on tez ma parę zdrowych rąk i głowę na karku. Która polska
      tesciowa by mi to powiedziala? Jeszcze by na mnie się dąsała, bo nie staram się
      wystarczająco przychylić nieba jej synkowi.

      Ostatecznie... To było trochę wyolbrzymione, ale prawda jest taka, gdzie
      patriarchat jest w sile, tam panowie wymagają złotych gór, a kobiety sie
      plaszczą. Partnerstwo to najlepsze rozwiązanie, ponieważ opiera się na wspolnym
      uczestnictwie w zyciu rodziny, partycypowaniu w rozwiązywaniu problemów jak i
      cieszeniu się z sukcesow. Nie da rady wydzielić obowiązków metodą fifty-fifty,
      jednak kazdy powienien mieć równe prawo do odpoczynku i czerpania radosci z
      życia, a nie zamieniania się w domową fabrykę produkcji wszelakich uciech
      męzowsko-latoroslowych.
      • annielika Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 13:57
        hehe, cytrynka, popieram cie w 100%!:) milo przeczytac, ze nie jestem jedyna z
        takim podejsciem:)
        • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 14:51
          :) A mi się wydaje, że jest nas więcej. Feministka, to kobieta, która dba o
          swoj interes i jednocześnie partnera, jednak nie za cenę wlasnego. W interesie
          zwiazku jest równowaga obowiązków i praw. Niewiele kobiet się przyznaje do
          bycia feminiestkami, ponieważ feminizm ma zly PR. Kojarzy się z wscieklymi
          babochłopami z tlustymi kudlami i o sklonnosciach lewicowo-lesbijskich (ale mi
          zawialo optymizmem). "Gie" mnie obchodzi jak kto kocha czy zyje, ale nie nóz mi
          się otwiera, gdy widzę,że w Polsce polowa spoleczeństwa jest wyjęta spod prawa
          i obciazona nadmiarem obowiazków. Feminizm nie jest wygodny
          zatwardzialym "patriarchom", poniewaz zrzuca ich zadki z wygodnego fotela i
          każe zamaczac łokcie w zmywaku.
          Gdybym miala być z domowym nierobem i olewaką, niewazne jak pieknym i
          inteligentnym, to wybrałabym singlowanie. Nadmiar obowiazkow domowych czyni z
          kobiet niewolnice odkurzacza i chochli i zaniedbuja swój rozwoj i wygląd, przez
          co sa coraz mniej atrakcyjne dla partnera.
          • wrobelek0403 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 22:35
            oczywiscie ze jest nas wiecej :) ja "odpukac" na razie nie narzekam, sprzatamy
            oboje, gotuje glownie nie-maz, ja piore, a zmywa zmywarka. i nawet jak tak siasc
            i sie zastanowic, to nie przypominam sobie sytuacji zeby "jemu sie nalezalo"
            hmmm...

            chociaz, mozna by pod to podciagnac spanie po powrocie z pracy (jak zarwie noc
            oczywiscie pracujac). Wtedy nie ma szans na cokolwiek a obudzenie jest
            niewykonalne :)
            • wrobelek0403 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 22:37
              ha, zapomnialam ze sam prasuje swoje koszule i moje zreszta tez ;)
      • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 14:52
        Szczerze popieram. Szkoda tylko, że niektóre Polki nie dążą do zadowolenia
        siebie tylko mężczyzn. A potem dziwią się, że nic już w życiu dobrego ich nie
        spotka. Na partnerstwo też trzeba zapracować i pokazać panu i władcy, gdzie się
        kończy granica naszej dobroduszności.
        • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 15:02
          Gdyby chlop tyrał w polu od świtu do nocy, to ja mu bym i nogi umyla i talerz
          miesiwa na stol wylozyla. Wysciskalabym i uwielbiala, że tak pracuje dla
          rodziny, prala jego slipy i prasowala koszule.
          Teraz chlop nie idzie w pole na 16 godzin i nie dlubie w kamieniolomach, a
          kobiety nie zmienily swojego postepowania. Zasada wolnego rynku: jeśli chcesz
          zachowac kontakt partnerski z kontrahentem, nie sprzedawaj swoich dobr (tyrania
          w domu i w pracy lącznie 2 etaty) za marną cenę (1 etat pracy męzczyzny za
          biurkiem). Abstrahuję tu od wartosciowania pracy fizycznej czy umysłowej.
          Jednak chlop, który w pocie czola orze jest bardzo zmęczony, by samemu chochlą
          jeszcze machać w zupie, natomiast pan z biura może o własnych silach
          przyprowadzic dziecko ze szkoly i zrobić zakupy.
          • lenchen Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 15:23
            Również zgadzam się z powyższymi przemyśleniami. Uważam, że związek, gdzie
            jedna strona przede wszystkim daje, a druga bierze nie dając nic w zamian nie
            ma prawa być szczęśliwym. Związek można zbudować przez to, że obydwie osoby w
            pełni się angażują, dają coś z siebie. Ja, pomimo, że mam takie zdanie i
            poglądy, nie zawsze potrafiłam wcielić to w życie. Pomimo tego, że pochodzę z
            rodziny, gdzie obydwoje rodzice pracują zawodowo ciągle się dokształcając i
            mama nie jest typową matką Polką skupiającą swą uwagę wyłącznie na domu, mam
            ciągoty poświęcania się w dużym stopniu dla partnera. I tak przez ponad 4 lata
            zwiążku pracowałam i studiowałam jednocześnie, gotowałam, chuchałam i dmuchałam
            na chłopaka nie wymagając praktycznie nic w zamian. Efekt? Tak to docenił, że
            poszedł sobie w siną dal. Kiedy chciał wrócić do mnie, a ja stanowczo
            powiedziałam NIE, to wtedy docenił mnie i to, jak go traktowałam, tylko już
            było za późno, a i ja czułam już tylko i wyłącznie niesmak. Teraz od 2 lat
            jestem z Niemcem w związku na odległość. To dość specyficzny układ. Nie mam aż
            tylu okazji, żeby go rozpieszczać, ale moje podejście również się zmieniło.
            Jasno uświadomiłam mu, czego oczekuję od niego i zwiążku z nim. I już tak się
            nie patyczkuję, nie poświęcam mu całkowicie mojej uwagi. No i grzecznie proszę
            o wykonywanie prac domowych, on nie protestuje. Postanowiłam od początku
            wprowadzić jasne zasady gry. Bo też z doświadczenia wiem już, że tak jest
            lepiej, a do faceta trzeba mówić wprost i bez ogródek, nie owijać w bawełne,
            obojętne czy Polak czy nie.
            • annielika Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 15:30
              No i wlasnie o to chodzi. Trzeba od poczatku przedstawic reguly gry. Poza tym
              uwazam, ze moj facet jest bardzo inteligentnym i myslacym czlowiekiem, wiec
              byloby nie do pomyslenia, zebym traktowala go jak idiote i traktowala, jak
              dziecko, ktore nic wokol siebie nie potrafi zrobic. Poza tym bozia dala nam
              takie same raczki, nozki i umiejetnosci manualne, wiec nie rozumiem, gdy sam nie
              prasuje swoich koszul. Dla mnie to tylko i wylacznie lenistwo. W koncu kobiety
              tez musialy sie tego nauczyc, wiec nie widze powodu dla ktorego chlop nie mialby
              przejsc takiej szkoly.
            • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 15:36
              Prawda, czasem jest cięzko wprowadzić swoje ideały w zycie codzienne.
              Odnośnie obcokrajowców... Najlepsi na partnera są ci, którzy bardzo szybko
              wyprowadzili się z domu rodzicow. Ogólnie, nastolatki, 20tolatki w Skandynawii,
              Niemczech czy Holandii wczesnie opuszczaja gniazda. Matka mojego lubego nie
              przyjmuje do wiadomości sytuacji, w której jej kochany syneczek przyniósłby
              stertę brudnych ubrań, skoro ma swoje mieszkanie i pralkę. I to bardzo zdrowe
              podejscie. Chłopcy uczą się wczesnie jak radzic w zyciu bez pomocy innych.
              Wiedza, że obowiązki domowe to nie szczyt przyjemności, mozna się znuzyc i
              zmęczyc, i nie zrzucają wszystkiego na żonę. To bylby czysty egoizm.

              Pozdrawiam Cię serdecznie. Sama wiem, co to zwiazek na odległość. Od 3 lat
              latamy, plywamy i jeździmy. Za 2 tygodnie przeprowadzam się na stałe do
              Szwecji. Dlużej bym nie zniosla. Związek nie jest w stanie takiej sytuacji na
              dluższą metę. Powoli obserwowalam spadek zainteresowania partnerem i
              obojętność, a to sygnał do niepokoju. Pakuję się i lece odzyskać radość bycia
              razem.
      • ojejkuniu Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 15:48
        a ja jestem z Polakiem
        i ABSOLUTNIE nie zauważam u niego ani rozkochania w patriarchacie ani
        postawy "należy mi się"
        i uważam, że to nie jest kwestia narodowości tylko charakteru i osobowości
        człowieka z którym się jest. i teściowej bo nie wyobrażam sobie, żeby moja
        teściowa traktowała mnie jak służącą swojego syna.
        strasznie nieszczęślwie Wy jesetście, że tak źle trafiałyście...
        ale może trzeba po prostu mądrzej wybierać?!
        • lenchen Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 16:01
          Mądrzej wybierać? No tak, tylko że ja tej mądrości nabieram z wiekiem i waraz z
          doświadczeniem. Widocznie sprawdza się u mnie to, że najpierw muszę się
          sparzyć....
          Do cytrynki:
          Mądra decyzja, popieram!! Osobiście odradzam ciągnięcie takiego związku przez x
          lat. To nie przyniesie niczego dobrego. Kiedyś musi nastąpić decyzja: co dalej?
          Żyjąc sama tu w Polsce nie czuję się szczęśliwa do końca i nawet fakt, że mam
          znajomych, rodzinę, pracę itp. nie daje mi pełni szczęścia. Mam poczucie, że
          mój związek jest niepełny i nie daje mi tego, co bym tak bardzo chciała. A
          chciałabym więcej. Pozdrawiam i życzę udanego startu w nowym świecie.
          • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 16:21
            Spotykalam wielu Polaków. Dla Polaka problem to pieniądze, majątek, samochód i
            często brak lekkości bycia. Nie lubie polskiej rzeczywistosci damsko-męskiej.
            Zachodniacy maja na zycie i nie robią wielkiego hallo z pieniedzy. Jak mają to
            wydaja, jak nie to i tak na opłaty wystarczy. Nie lubię szpanu, zadziorności i
            przestrasznej pewnosci siebie wielu panów w Polsce. Brak im pewnej zyciowej
            pokory. Im się nalezy. Nie uważam się za nieszczęsliwą. Bozia mi dala wiele w
            zyciu, ale jacy panowie są w Polsce, tacy są....
            Sa wyjątki, ale po co o nich pisac? Dziewczyny szczęsliwe z rodakami to te
            szczęsliwe wyjatki. Wiekszość problemów polskich kobiet wynika z braku
            dzielenia obowiazków w malżeństwie, konfliktów z teściami, sposobem spędzania
            czasu wolnego i wydawania pieniędzy. Uważam, że zycie jest bardzo cenne by
            marnowac energię i tracić milośc do człowieka z powodu brudnych garów, "mamusi"
            czy wyższości jego potrzeb materialnych (a moja szminka to zbytek).

            Są męzczyźni cudowni w Polsce, ale ci mają/mieli cudowne matki, które nauczyly
            ich poszanowania kobiety i radzenia sobie z pracami domowymi. Znałam jednego
            cudownego mężczyznę, ale to człowiek starej daty (i dosłownie), już nie zyje.
            Cudowna osobowość, wielka inteligencja i pokora. Gdybym go spotkała w jego
            młodości, oświadczyłabym sie od razu, a potem uszczęsliwiała :)))


            Lenchen: Pewnie w końcu któreś z Was rabnie pięscia w stól i zadecyduje o
            wspólnym mieszkaniu. Ja tak zrobilam, bo moje uczucie gasło. On raczej nadal
            mnie mocno wtedy kochal i moze by wytrwal rok dłużej. Ja juz tracilam
            cierpliwość. Nie mozna przeciągać, bo się rozpadnie. Muszą być ustalone jakies
            daty, terminy spotkań, data ostatecznego zamieszkania. Zycie osobno to
            wegetacja, a w dalszej perspektwie - smierć związku. Trzymaj się i pakuj
            walizki ;))))) albo ściagnij lubego do siebie :)))))))), tak szybko jak się da.
            • lenchen Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 16:35
              Ha! Temat wypłyną w porę. Trzasnęłam pięścią w poniedziałek. I to tak, z taką
              siłą, że można powiedzieć, że nią pierdol.... :-) Przedstawiłam swoje dokładne
              oczekiwania wyłuszczająć moje uczucia i odczucia. Mój luby zareagował na
              początku bez zachwytu i właśnie w Niemczech intensywnie rozmyśla nad tematem.
              Żeby mu dopomóc w podejmowaniu życiowych decyzji - wysłałam do niego
              niesamowicie szczery 9 stronnicowy list. Nic nie będę na nim wymuszać, ale chcę
              konkretnych zobowiązań i tego, żebyśmy w 2007 byli razem. Dla mnie okres
              jeżdżenia, dzwonienia i pisania smsów powinnien dobiec już powoli końca.
              • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 16:46
                No to cudnie!!! Terapia szokowa jest jak najbardziej uzdrawiająca. Kiedyś
                mojemu kwiatkowi powiedzialam, że nie będę zyć z panem bez perspektywy slubu i
                rodziny ani na odległość w nieskończoność. Przemyslal, przetrawil i się zgodzil
                ze mną.
                Kiedyś, gdy myslałam, że jestem w ciąży, on się przerazil. Ja na to, że nie
                zgodzę się na aborcję, i jeżeli mam wybierać to są dwa wyjscia: albo on, ja i
                dziecko razem, albo ja z dzieckiem bez niego..... Nie jestem obrończynia zyć
                poczętych z urzędu ;))), jednak męzczyzna, który nie broni wlasnego dziecka,
                nie zasługuje na miłośc matki dziecka. Ponownie przetrawil i znowu się zgodzil.
                Postawił się w mojej sytuacji na chwilę.
                W ciązy jednak nie bylam, my jestesmy nadal razem, a on nie może się doczekac
                wybierania wozkow i różowych mebelków.
                Szok, nienaduzywany, jest dobry, bo weryfikuje intencje obydwu stron. W
                sytuacji, gdy widzi perspektywę rozstania z kochaną osobą, wstepue diabeł w
                człowieka i ratuje on związek.
                Jeżeli ktoś chce się oszukiwać (jak ja kiedyś), to nie zechce postawić jasnych
                oczekiwan w obawie rozstania, tylko w nieskończoność liczy na inicjatywę.
                partnera.
                • triss_merigold6 Brawa dla tej Pani 08.10.06, 17:08
                  Cudne to co piszesz o Polakach mężczyznach.:)
                  Osobiście Polaków panów nie lubię. Jako nacji specyficznej, będącej
                  skrzyżowaniem kompleksów z przerośniętym ego. Zasadniczo Polak uważa, że
                  wystarczy aby był. Jak nie pije, nie bije i zarabia cokolwiek - już czuje się
                  Bogiem. Najbardziej przaśny i zapity buc z popegeerowskiej wsi uważa, że jest
                  lepszy z definicji od miss Polonii z doktoratem.
                  Poza tym znaczna część Polaków jest zapyziała, zwyczajnie nie dbają o wygląd
                  (nieliczna mniejszość dba), o zdrowie i w wieku 40+ lat wyglądają i czują się
                  jak zmęczeni życiem staruszkowie.
                  • cytrynka123 Re: Brawa dla tej Pani 08.10.06, 17:27
                    Pokorne ukłony ;))))
                    Wystarczy by jasia w spodniach miał i do roboty chodzil, jeżeli mowimy o
                    totalnych pomylkach. Jeżeli pan jest czysty, zadbany i pachnący, to za tym
                    niestety stoi kobieta.... często sama zapracowana, majaca malo czasu dla
                    siebie.
                    Moja siostra jest lekarzem i czasem ma doczynienia z pacjentami, co to myśla,
                    że jak niezamężna, to ich zechce. Nieważne, że smierdzący, za stary,
                    niekwyksztalcony... Mówiąc już o niemal absurdalnych przypadkach. Ostatnio
                    ucieka przed takim gosciem, co to edukację zakończył na technikum, ma 130 kilo,
                    wielki apetyt, tłuste wlosy, polarkową bluzę do spodni garniturowych. Gość ma
                    duże pieniądze, firmę z oddziałami w kilku miastach i wypasiony (jak jego
                    wlaściciel) samochód. Niestety to nie pomoże.... facet nie poddaje się, a
                    siostra nie chce goscia urazic, więc zbywa delikatnie. Trudno osobie
                    wyksztalconej związac sie z gosciem, co poza telefoniczna, żadnej ksiązki nie
                    czytał od wielu lat, nie zna się na sztuce/teatrze/muzyce wyższych lotów niż
                    disco polo... a najwiekszym marzeniem, to jest mieć golonkę z kapustą i pilot w
                    łapie. Przecież ma dick-a w spodniach.... to wystarczy.
                    Kiedyś inny gość - amator na moją siostrę, chciał się z nią na potęgę żenic.
                    Typ byl skrzyzowaniem PIS z LPR. Prawnik, 34 lata, rolnik od pokolen, katolik.
                    Chcial lekarkę na żonę, duzo mlodszą, piekną, zgrabną etc... Siostra mu wpadła
                    w oko, wlaził drzwiami i oknami, lazil za nią do kosciola. Jego wymaganiem tez
                    było, by poszła z nim na wieś i doiła krowy...... Usmiałam się. Do dojenia krów
                    nie trzeba studiow, tylko dojarki elektrycznej. Widocznie skąpił na sprzęt,
                    zona by była tańsza....
          • ojejkuniu Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 16:22
            lenchen napisała:

            > Mądrzej wybierać? No tak, tylko że ja tej mądrości nabieram z wiekiem i waraz
            z
            >
            > doświadczeniem.


            to i tak dobrze. u niektórych nie pojawia sie nigdy...
            • lenchen Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 16:23
              to też fakt :-) pozdrawiam
      • mam_to_w_nosie Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 08:48
        cytrynka123 napisała:

        > Matka mojego narzeczonego powiedziala, bym nie pozwoliła mu na traktowanie
        mnie
        >
        > jak sluzącej, że on tez ma parę zdrowych rąk i głowę na karku. Która polska
        > tesciowa by mi to powiedziala? Jeszcze by na mnie się dąsała, bo nie staram
        się
        >
        > wystarczająco przychylić nieba jej synkowi.

        Moja teściowa tak powiedziała, Polka z krwi i kości ;) i zrobiła synowi
        przyspieszony kurs prasowania, bo tej jedynej czynności w domu nie wykonywał ;)
        Ale generalnie zgadzam sie z wami, nieststy pokutuje u nas to patriarlchalne
        podejście i nieprędko zniknie, ale nie popadajmy w paranoję, są mężczyźni,
        którzy rozumieją, że kobieta jest partnerką a nie służącą. I jest ich coraz
        więcej. Sporo jest też takich nieprzekonanych do końca a nad tymi można
        popracować i też dobrze będzie :))
        • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 10:32
          W wiekszych miastach nastepuje szybsza "socjalizacja" panów, warunki zycia
          zmuszają do tego, by panowie uczestniczyli aktywnie w życiu małżeńskim (lub
          innym :)) Kilka kilometrów od Warszawy, Poznania czy Wroclawia nie widać takich
          spektakularnych zmian. Jeżeli jakiś pan jest bardziej propartnerski, to jego
          kumple, mamusia i sąsiedzi sciagną do "parteru", "no bo co, chłop będzie
          kartofle obierał???" Znam to z zycia rodziny i z sąsiedztwa. Mój ojciec był
          dość postepowy, ale jego mama, a moja babcia, wraz z rodzinką ojca, nieźle
          mieszali mu w głowie. O ile na początku małzenstwa z moja mamą sprzątnąl,
          zrobił zakupy i jakis niewyszukany obiad, to po indoktrynacji otoczenia nawet
          herbaty sobie nie zrobił.
          Najgorszy patriarchat jest na tzw. prowincji. Sama się z takiej wywodzę i
          widziałam zarobione baby, dla których szczytem marzeń było wyniesienie smieci
          przez męża.
          • kaatrin Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 22:42
            Kiedys gotowalismy obiad z mezem u mojej mamy w kuchni, kiedy przyszli moja
            babcia z dziadkiem. Babcia siedzi, patrzy, patrzy na mnie, na meza, w koncu
            mowi zupelnie serio:
            "Czuje sie jak w kinie. Nigdy nie widzialam, zeby mezczyzna cebule kroil"

            Dziadek nie ma o moim mezu najlepszego zdania :-)
      • sylwuniaw święta prawda!!!!!! 13.10.06, 23:57
        Popieram stanowisko poprzedniczki. Choć ja mam męża Polaka,i wcale go nie
        rozpieszczam...
        Bidne my kobitki jesteśmy, tyle sie od nas wymaga....
    • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 19:47
      To nie jest tak, że jak Polak to do dupy i już. Mnie tam zachwyt Europą i modą
      na europę nigdy nie naszedł i nie najdzie. Polaka jak każdego faceta pewnych
      rzeczy należy zwyczajnie nauczyć. A powinno się zacząć od poszanowania czasu
      żony. Dlatego napisałam tego posta. Miałam dość marudzenia w domu, no i
      pojechałam w siną dal. odpocznę, nabiorę dystansu i wrócę. Po co mam być
      sfrustrowaną babą. A pan mąż potęskni i przestanie marudzić. Ot tyle. Chodziło
      mi o to, że każda kobieta musi myśleć o sobie i znaleźć czas na własne
      przyjemności. I naprawdę bez znaczenia jest narodowość pana małżonka.
      • lenchen Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 19:55
        Tylko ciekawe na jak długo przestanie marudzić? Aż do następnego twojego
        wyjazdu ? :-)
        • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 20:10
          To nie jest tak, że mąłżon mój nie robi nic. Mnie wkurza tylko to, że ostatnio
          sporo pracuje i sporo obowiązków musiałam przejąć. A teraz mam już dość i już.
          No więc fajrant. Dobrze, że przynajmniej zasponsorował mi te wakacje:)
          • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 20:14
            no to nie serwuj kopniaka w zadek zacnego mżonka. Toc to facet, a skoro zacny
            to i wybaczyc mozna to i owo.
            • lenchen Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 20:16
              No to przyjemnego podbytu nad morzem! Jak ci twój mąż zasponsorował, to na
              pewno wcale taki zły nie jest :-) A nad Bałtyckim jesteś? Jak tak, to ładnie
              cię tam wywieje :-)
              • kalina81 Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 20:42
                a ja to jednak tego nie rozumiem.
                Osobiście uważam, że kobieta powinna pracować tylko wtedy, gdy chce i tylko dla
                przyjemności. Głównie zaś dbać o dom i swojego mężczyznę, by był właśnie zadbany
                i pachnący, no i oczywiście o siebie (przede wszystkim kobieta powinna być
                zadbana i pachnąca). A mężczyzna powinien naturalnie na ten dom i wszystkie inne
                przyjemności zarobić, to co zarabia kobieta powinno być jej tzw. wacikowym.
                Wiem, że jestem odosobniona w swoich poglądach, ale uwielbiam takie życie i nie
                wyobrażam sobie innego. Uwielbiam gotować, dbać o dom, łazić po sklepach,
                spotykać się na kawce ze znajomymi, ale też być w domu zawsze wtedy, gdy trzeba
                podać mężczyźnie obiad. Bo mój osobisty pan i władca wrócił do domu po całym
                dniu zarabiania na moje łażenie po sklepach i kawki. Nie mam ambicji zawodowych
                w sensie materialnym, uwielbiam swoją pracę w wymiarze 4 godzin dziennie. Potem
                mam czas tylko dla siebie, domu i mego (jak to pieknie ostatnio ktoś podkreślił)
                konkubenta.
                kalina
                • lenchen Re: Bo jemu się należy. 08.10.06, 20:50
                  Droga kalinko, jeżeli oboje jesteście szczęśliwi w waszym związku i odpowiada
                  wam ten podział ról i obowiążków, to super!!! Nikt nie ma prawa krytykować cię
                  za to. Najważniejsze, że ustaliliście wspólnie zasady i się ich trzymacie.
                  Powodzenia!
                • kawka74 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 09:06
                  ja bym zwariowała po tygodniu takiego życia, ale cóż
                  poza tym ludzie się zmieniają, panu i władcy się coś odwidzi i zechce zmienić
                  nałożnicę - nie chciałabym w takim razie zostać z głodową pensją, którą
                  przyzwyczaiłam się wydawać na duperele
                  ale skoro Wam jest dobrze, to pozostaje tylko życzyć szczęścia
                  • cytrynka123 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 10:39
                    Niech tylko mu się odwidzi.....
                    Ideały Kaliny81 są cudne, pod warunkiem, że wykluczamy mozliwość zdrady i
                    rozwodu... W momencie rozstania, kobieta nie ma wyrobionych lat pracy, zarobków
                    wystarczających na zycie, prawa do majątku męża (jezeli się nie zwracało uwagi
                    na formalne drobiazgi). Pan sobie odejdzie do innej kobiety i z nią będzie miał
                    również dzieci. Dzieci z kobietą aktualnie "bzykaną" są blizsze, niz te z
                    poprzedniego małzeństwa.
                    Tez sobie kiedyś tak myslałam, że to pięknie jest gotowac obiadi, czekac na
                    mężulka, rodzic mu dzieci.... tylko po pewnym czasie, ty się poświęcasz, a on
                    widzi w tobie służącą, bo już nie kochankę. na takie coś to moga sobie pozwolić
                    ortodoksyjne Żydówki, gdyż tam instytucja małżenstwa daje bepieczeńswto matce i
                    dzieciom oraz nierozerwalność rodziny. Zdrady sa i wsród ortodoksów, tylki ci
                    nie zucają rodzin dla spodniczki, spolecznośc by zepchneła takich na margines.
                    • kalina81 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 11:55
                      ależ dlaczego zakładacie, że to mój mąż? Nic z tych rzeczy na szczęście, póki co.
                      Ponadto boli mnie bardzo stwierdzenie, które dzeci są bliższe mężczyźnie. Sama
                      jestem dzieckiem z pierwszego małżeństwa i jakoś nigdy nie odczułam braku
                      zainteresowania swego taty. Nie jest to zatem takie oczywiste i jest zapewne
                      często pobożną chęcią kobiety aktualnie bzykanej. Choć pod tym względem moja
                      macocha też jest dziwnym wyjątkiem, bo między nami jest akurat pełnia
                      pasierbiczo-macoszej miłości.
                      W każdy związek wpisana jest możliwość zdrady i rozwodu, niezależnie, czy
                      kobieta pracuje, czy nie. Poza tym nie rozumiem stwierdzenia, że facet mógłby
                      się mną znudzić tylko daltego, że nie zarabiam tyle co on. Czyżby najbardziej
                      pobudzającą na mężczyznę działała rmua jego kobiety? Za takie zainteresowanie to
                      ja dziękuję.

                      Sprzątam i gotuję, bo lubię, nie jestem służącą, tylko tak właśnie widzę układ w
                      związku. Mężczyzna zarabia na rodzinę, a kobieta o tą rodzinę dba pod każdym
                      innym względem. Jeśli mężczyzna zapragnie nagle poprasować, to oczywiście się za
                      to nie obrażę:). Jednakowoż ja nie traktuję pracy w domu jak poświęcenia, robię
                      to, co lubię i akurat mój facet nie traktuje mnie jak służącą, bo ja nie robię
                      tego dla niego, tylko dla nas, tak jak on dla nas zarabia. Przecież analogicznie
                      patrząc, jeśli on nie wykonuje żadnych prac w domu powinnam zacząć go traktować,
                      jak maszynkę do zarabiania kasy, nie jak kochanka i odejść w siną dal. Nie
                      bardzo wiem, co ma piernik do wiatraka. Ja od razu na wstępie związku podaję swą
                      wizję na pożycie i jeśli facet kręci nosem, to niestety musi obejść się smakiem.
                      Jestem też materialistką i wclae nie mam zahamowań, żeby tego głośno nie mówić,
                      mężczyzna musi zapewnić mi życie na poziomie, do jakiego jestem przyzwyczajona.
                      Pracować, aby na siebie zarabiać mogę, gdy jestem sama, ale to mi się jakoś nie
                      zdarzyło do tej pory. A mój facet jest już kilka lat zachwycony faktem, że
                      pozwalam mu na nas pracować, że jestem zawsze zadbana, pachnąca, usmiechnięta,
                      nie zrzędzę, nie bywam zmęczona i nie boli mnie głowa.
                      Wiem, że nie wszystkim taki układ odpowiada, że kobiety mają ambicje zawodowe,
                      spełniają się pracując, lub po rpostu muszą pracować, by pomagac mężczyźnie
                      utrzymywać rodzinę i bardzo to szanuję. Nie umiem natomiast zrozumieć pań, które
                      poznawszy mój pogląd na związek potrafią zawsze wymyślić tysiąc nieszczęść jakie
                      powinny na mnie spaść, po których powinnam obowiązkowo się załamać i zamieszkać
                      pod mostem bez prawa do jakichkolwiek pieniędzy od kogokolwiek, stoczyć się,
                      połamać wypielęgnowane paznokcie trudniąc się tłuczeniem kamieni. Na
                      nieszczęście dla tych pań nie jest to możliwe, na formalne drobiazgi jestem
                      bardzo uczulona, finansowo zabezpieczona, zarobki w każdej chwili mogę mieć
                      wystarczające na życie w luksusie, ja po prostu inaczej spełniam się w życiu i
                      jestem z tym moim nicnierobieniem straszliwie szczęśliwa.
                      • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 12:05
                        O rany, ale Ty fajna jesteś. Ja tam zgłupiałabym siedząc w domu. Ale każdy jest
                        inny i już.
                        • kalina81 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 12:26
                          No ale ja nie siedzę w domu, trochę pracuję, biegam po sklepach, organizuję
                          przyjęcia, imprezy niespodzianki dla zanjomych. Zajmuję się dziećmi zanjomych,
                          gdy jest taka potrzeba. Nie róbmy draki, prace domowe zajmują ok godziny do
                          dwóch dziennie, dla mnie to prawie nic(ale uważam też, że dla kogoś, kto pracuje
                          na pełen etat to dużo). a jak zaczynam czuć się w domu źle, to biorę sobie jakąś
                          pracę naukową, potrenuję mózg, porobię badania, potem mam satysfakcję z
                          publikacji i starcza mi na kolejne pól roku, rok. To chyba można porównać do
                          ucieczki od pracy (zarówno zawodowej, jak i domowej) nad morze:D
                          Można prawdaaaa?
                          No, zbieram się do pracki kochanej.
                          Buziaki
                          kalina
                          ps. wiem, że jestem wkurzająca, ale chciałam po prostu przedstawić inny punkt
                          widzenia, nie złośćcie się:)
                          • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 12:30
                            No pewnie, że można porównać do mojej ucieczki:) I wcale nie jesteś wkurzająca.
                            Każdy może żyć jak mu się podoba i tak jak jest szczęśliwy. Ja mimo wszystko
                            bardzo lubię sprzątać. Nic tak dobrze nie robi niz godzinka na podłodze ze
                            szmatą. Wierzcie mi, wkur... przechodzi momentalnie, a podłoga jak sie
                            błyszczy. Aż oczy bolą:)
                            • horpyna4 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 12:39
                              Podobno wkur...... najlepiej przechodzi przy trzepaniu dywanów.
                              • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 12:44
                                Nie no to to już nie. Rączki nie te. Za delikatna kobitka jestem:)
                          • fidziaczek Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 13:26
                            zatwardziali konserwatyści (Korwin Mike) generalnie widzą sposób na rodzinę
                            właśnie tak jak Kalina, wiąże się to z ciekawym, choć "fundamentalistycznym"
                            sposobem na życie, mianowicie - zamężne kobiety miałyby mieć zakaz pracy
                            zawodowej (niezamężne nie, bo kto by je utrzymał?)
                            zalety tego rozwiązania to:
                            - natychmiastowa likwidacja bezrobocia
                            - wzrost popytu na pracowników (ze względu na ich gwałtownie zmniejszoną ilość)
                            a co za tym idzie wzrost plac
                            - wzrost pewności siebie i poczucia godności wśród wielu samców którym dziś
                            tego brakuje ze względu na brak pracy, lub niskie zarobki
                            - poprawa życia rodzinnego (żona czekająca na meża z obiadem)
                            - lepsze wychowanie dzieci (kobiety mające dla nich dużo czasu)
                            oczywiście wielu kobietom się to nie spodoba, ale one też mają wyjscie, nie
                            pchanie się w rodzinę i małżeństwo lecz w karierę, nikt by tego nie zabraniał

                            zmieniając wątek - zauważcie drogie Panie, że krytyka samca "któremu się
                            należy" odnosi się do faceta a do kobiety to już nie...
                            bo Kalina jawnie prezentuje podejscie że facet ma na nią zarobić, utrzymać
                            zapewnić komfort i żadna z was nie uzna że to niesprawiedliwe podejscie
                            jeśli natomiast samiec będzie wymagał czystego domu i podanego obiadu to już
                            wtedy jedziecie po nim równo
                            a gdzie sprawiedliwość?
                            a gdzie obiektywizm?
                            • kaatrin Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 23:21
                              jedziemy po samcu ktory oczekuje od zony 2 etatow, pracy zawodowej i pracy w
                              domu. Uklad jak u kaliny nie jest zly, jesli satysfakcjonuje obie strony. Jest
                              ukladem fair - ja pracuje zawodowo, ty dbasz o dom.
                              Wiekszosc jednak nie moze sobie pozwolic na taka sytuacje. Wtedy, gdy oboje
                              pracuja, dom nie moze byc jedynym obowiazkiem kobiety.

                              Rozwiazanie pana Korwina nieglupie pod wzgledem ekonomicznym nie bierze pod
                              uwage zainteresowan i ambicji kobiet. Mialam przyjemnosc kilkakrotnie z panem
                              Korwinem i jego podejscie do kobiet jest bardzo przedmiotowe. Kobieta nie jest
                              dla niego partnerem do rozmowy. Jest kims kogo on 'zabawia'.
                              • fidziaczek Re: Bo jemu się należy. 10.10.06, 07:41
                                > Rozwiazanie pana Korwina nieglupie pod wzgledem ekonomicznym nie bierze pod
                                > uwage zainteresowan i ambicji kobiet. Mialam przyjemnosc kilkakrotnie z panem
                                > Korwinem i jego podejscie do kobiet jest bardzo przedmiotowe. Kobieta nie
                                jest
                                > dla niego partnerem do rozmowy. Jest kims kogo on 'zabawia'.

                                to prawda, Pan Korwin jest taki, jednak nie bierz pod uwagę jego podejścia lecz
                                to co proponuje, nie jest prawdą że nie bierze pod uwagę zainteresowań kobiet
                                po prostu uważa że kobieta powinna wybrać, (uważa też że 100% kobiet wybierze
                                rodzinę, widać nie zna ich dobrze)
                                kariera albo - dom, dzieci, szczcęśliwa rodzina (zauważ że kobieta ma wybór,
                                facet nie)
                                model w którym kobieta łąpie dwie sroki za ogon (często z przymusu)a więc robi
                                kariere i zakłąda rodzinę po czym dzieci siedzą w żłobku lub z opiekunką
                                sprawdza się słabo i ze względu na zadowolenie kobiet i ze względu na rozwój
                                dzieci
                          • kawka74 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 15:42
                            ktoś się złości? :)
                            nie jesteś wkurzająca, bo każdy sobie żyje, jak chce, ale Twój model życia jest
                            mi kompletnie obcy - siedzenie w domu mnie drażni, rozdrabnianie się na
                            duperele denerwuje, robota z doskoku nie satysfakcjonuje, a mąż jako źródło
                            utrzymania nie wchodzi w rachubę
                            lubię mieć wszystko tak ustawione, żebym w razie rozpadu małżeństwa mogła sobie
                            spokojnie tonąć w rozpaczy zamiast szukać na gwałt pracy i mieszkania,
                            ewentualnie napawać się pracą i mieszkaniem zamiast użerać się z facetem :)
                          • kaatrin Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 22:48
                            > No, zbieram się do pracki kochanej.

                            sa juz pierwsze symptomy oglupienia.
                            Nic tylko patrzyc kiedy przyjdzie dzidzia, mezus, pieniazki i prasowanko.
                            • kalina81 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 22:53
                              czy ja Ciebie obrażam? zrobiłam Ci coś? Czy to tylko SN się ujawnia?
                              • kaatrin Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 23:06
                                od razu z pazurkami...
                                • kalina81 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 23:26
                                  wypielęgnowanymi - dodajmy koniecznie.
                                  Poza tym faktycznie nie rozumiem, czemu ogłupienie? Bo zdrobnionkam sobie
                                  troszeczeczkę?

                                  A tak co do tematu głównego, to oczywiście uważam, że jeśli obie strony pracują
                                  tyle samo, to tyle samo powinny robić w domu, wtedy absolutnie stwierdzenie "mu
                                  się należy" nie ma racji bytu. Ja natomiast faktycznie odniosłam się nie do
                                  tematu wątku, tylko późniejszej dyskusji.
                                  • kaatrin Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 23:37
                                    ja mam alergie na zdrobionka, po moim bylym... zdrabnial do zerzygania...

                                    Na sluzbie zdrowia jestes dentystka!

    • mikams75 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 14:10
      kiedys sie zastanawialam, co by bylo, gdybym postapila wlasnie jak ty, czyli w
      zlosci wyjechala. Nie zrobilam jednak tego, bo gdyby moj maz sobie ot tak
      wyjechal, bo mu sie znudzilo, bo byl zly, to by mnie juz po powrocie nie zastal.
      Nie sadze, zeby wasze stosunki przez ten wyjazd sie poprawily. Jemu bedzie sie
      znowu wszystko nalezalo a kolejny urlop znowu spedzicie oddzielnie.
      • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 16:44
        EEEEE tam gadasz. Nasze stosunki nigdy się nie popsuły to i naprawiać nie ma
        co:) A ja tak mam, że jak nie możemy wyjechać razem to jadę sama. W końcu mi
        się należy nie:)
        • mikams75 Re: Bo jemu się należy. 11.10.06, 12:54
          hmm.. narzekasz, ze facetowi sie wszystko nalezy a ty tym zmeczona - dla mnie to
          objaw ze cos nie tak w waszych stosunkach.
          Co do oddzielnych wyjazdow - nie mam nic przeciwko temu, sama tez jezdze czasem,
          ale odnioslam wrazenie, ze ty wyjechalas po zlosci. Co innego jest w zgodzie
          uzgodnic, ze sie wyjezdza i wowczas jest ok a co innego spakowac sie i wyjechac,
          bo ma sie faceta dosc.
          • magdusinska Re: Bo jemu się należy. 11.10.06, 13:07
            No i to jest właśnie siła dorabiania sobie ideologii do posta. Tak naprawdę, to
            nic złego nie dzieje się w moim małżeństwie, a tu proszę. Chmury wiszą i gromy
            biją. Czy już tak zawsze będzie, że każdy widzi to co chce?
            • a_weasley Re: Bo jemu się należy. 11.10.06, 13:43
              magdusinska napisała:

              > nic złego nie dzieje się w moim małżeństwie, a tu proszę. Chmury wiszą i gromy
              > biją. Czy już tak zawsze będzie, że każdy widzi to co chce?

              Każdy słyszy to, co mówisz, a nie to, co masz na myśli.
              Przeciętny czytelnik Twojej notki nie jest Duchem Świętym. Przeczytaj uważnie
              notkę, którą zaczęłaś tę dyskusję, z sigiem włącznie, i zastanów się, co można z
              niej zrozumieć.
              Ja takoż zrozumiałem, żeś pirzgnęła wszystkim w trybie nagłym, żeby Twój
              zrozumiał to czy tamto.
    • kifaru24 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 15:06
      Zgadzam sie z cytrynka, ze polscy Panowie sa tacy ....nietypowi.
      Jednak nie winilabym patriarchatu, a bardzo zle wychowanie polskich Mamus. Czy
      to dlatego, ze polscy Panowie zawsze gineli w wojnach i Pan byl wiecej? Nie
      wiem.
      Generalnie razi zarozumialstwo, nadmierna pewnosc siebie, i to o czym
      wspomniala autorka watku -przekonanie, ze "wszystko mi sie nalezy".
      Moj maz jest Afrykanczykiem. Rozpieszczamy sie nawzajem. Nie ma mowy o "mi sie
      nalezy". Pomagamy sobie, nie boimy sie rozmawiac o swoich potrzebach.
      I tak jest najzdrowiej. Nikt nie czuje sie wykorzystywany.
      Pozdrawiam
      • lenchen Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 15:22
        Nie stosowałabym uogólnień. W ciągu ostatnich 9 lat dorosłego życia miałam
        doświadczenia (byłam w związkach) z panami polskimi i "nie-polskimi". Nie
        dzieliłabym ich na: polski-gorszy, zagraniczny-lepszy. Nie wspominając o tym,
        że nie istnieją dla mnie ludzie z definicji gorsi lub lepsi.
        • czerwona.sukienka1 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 16:08
          Rowniez jestem w podobnej sytuacji co kalina i bardzo sobie chwale.Moj mezczyzna
          zarabia,ja zajmuje sie domem,chodze na zakupy,uprzyjemniam nam zycie.
          Jakze przyjemnie pozniej usiasc z mezczyzna czy znajomymi w czystym,zadbanym
          domu przy kominku lub w zadbanym ,pieknym ogrodzie gdzie jest cisza
          ,spokoj,harmonia i piekno.Mam czas zeby tez zajac sie soba,zadbac o siebie i
          takze swojeprzyjemnosci.
          Nie moglabym tak zyc,codziennie od 8 do 16 pracowac w biurze.To nie dla mnie.
          I nie jest to tylko jak ktos mowi,siedzenie w domu.Kiedy tylko mam taka
          potrzebe,to wychodze ze znajomymi lub kolezanka lub gdzies wyjezdzamy czy tez
          znajomi przychodza do nas.
          A kiedy mam ochote popracowac to wyjezdzam w interesach i lacze przyjemne z
          pozytecznym:praca i egzotyczna podroz.I swoje pieniazki tez wtedy mam.
          Bardzo odpowiada mi taki model zycia i nie zamienilabym sie nigdy.Szczegolnie na
          jakas nudna prace w biurze,taka szara codziennosc jak dla mnie.Ale sa ludzie
          ktorzy tak zyja.To ich wybor i maja do tego prawo i szanuje to.

        • kalina81 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 16:21
          no widzisz Kawko, a ja z zupełnie niewiadomych powodów odbieram Twoje wypowiedzi
          jako pogardę. Ja Twojej, czy czyjejkolwiek pracy, zajęcia nie krytykuję,
          natomiast wg Ciebie rozdrabniam się na pierdoły, pracuję z doskoku i mąż jest
          dla mnie źródłem utrzymania. Rozumiem, że moja wizja świata Cię nie interesuje,
          nie rozumiem tylko czemu za wszelką cenę przedstawiasz ją z takim obrzydzeniem?
          Po co te dosadne słowa? I z jakich moich słów wysnułaś tak zaskakujące wnioski?

          I, napiszę to po raz kolejny, żebyś mnie tak bardzo nie żałowała, w razie mój
          związek nie wypali, mogę nie pracować przez rok, albo dziesięć i się z tego
          otrząsać, mogę się rzucić w wir pracy i z jej znalezieniem nie będę miała
          żadnych problemów, mieszkać też będę gdzie miała (mogę mieć tylko problem z
          wyborem lokum), a poziom mojego zycia nie zmniejszy się ani o jedną złotówkę,
          także naprawdę wdzięczna Ci jestem za troskę, lecz akurat w moim przypadku
          zupełnie jest ona zbędna.
          kalina
          • triss_merigold6 Pliz napisz! 09.10.06, 17:00
            Napisz prosze w jakiej to branży można mieć 10-letnią przerwę zawodową i nagle
            wrocić do super zarobków i pozycji. Opcje typu "interes rodzinny tatusia"
            pomińmy.
          • kawka74 Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 18:36
            ależ ja się o Ciebie nie troszczę, daleko mi do tego
            Co do dosadności moich słów - do tego też jeszcze mi daleko, nawet bardzo.
            Ponieważ zaprezentowałaś swój model życia na forum publicznym, uznałam, że mogę
            go skomentować tak, jak mi się podoba - i tak właśnie mi się spodobało, tak to
            widzę i tak oceniam. I moje dobre prawo napisać to, co myślę, na tym samym
            forum.
            Wnioski wysnuwam z tego, co piszesz.

            mogę nie pracować przez rok, albo dziesięć i się z tego
            > otrząsać, mogę się rzucić w wir pracy i z jej znalezieniem nie będę miała
            > żadnych problemów, mieszkać też będę gdzie miała (mogę mieć tylko problem z
            > wyborem lokum), a poziom mojego zycia nie zmniejszy się ani o jedną złotówkę,
            Wygrałaś w lotto czy jesteś bogata z domu?
            Swoją drogą ciekawe, co to za praca....?
    • ardnaa jak sobie dajesz w kasze dmuchać to tak masz. 09.10.06, 16:01
      Ja na szcescie pochodze z normalnego domu i mój facet tez normalny. Widziały
      gały co brały:)
      • magdusinska Re: jak sobie dajesz w kasze dmuchać to tak masz. 09.10.06, 16:42
        Pani już dziękujemy.
        • ardnaa Re: jak sobie dajesz w kasze dmuchać to tak masz. 09.10.06, 19:49
          magdusinska napisała:

          > Pani już dziękujemy.
          a co prawda w oczy kole?? jak ktos jest niezaradym zyciowo to po co się w
          małżenstwo pcha? Zreszta gdybym miała takiego frajera w domu to tez bym go
          wykorzystywała:) Masz frajera to go duś
    • bacha1979 eeee, to mój choć jedynak, ma całkiem 09.10.06, 16:43
      inne- zdrowe podejście. Niektórych rzeczy nie umie robić(np. gotować), ale za to
      pomaga przy czym innym.
      Jeszcze chyba przez prawie 100 dni naszego małżeństwa nie było tak, że ja
      zapieprzam a on sie byczy. Nieproszony śpieszy z pomocą. :)) Ba,chce sie nauczyć
      gotować!!! :)))
      • kalina81 Re: eeee, to mój choć jedynak, ma całkiem 09.10.06, 17:52
        z dziesięcioma to przesadziłam, bo po pięciu latach przerwy zabraliby mi prawo
        wykonywania zawodu (choć zawsze mogę zdać egzamin i je odzyskać). A zdradzić nie
        mogę, bo jeszcze mi kto patent podbierze:)
        ps. zawsze jednak można w wyszukiwarce mnie rozszyfrować zawodowo:D
        • lenchen Re: eeee, to mój choć jedynak, ma całkiem 09.10.06, 18:05
          Hhmmm, pachnie mi to nauczycielem - jeżeli chodzi o odebranie prawa wykonywania
          zawodu. Wiem, że trzeba zdawać egzaminy po takim pozbawieniu prawa egzaminy
          (chyba z metodyki, pedagogiki)i zaliczać jakiś kurs. Sama z wykształceniem
          jestem nauczycielem niemieckiego, ale w tym zawodzie nie pracowałam, więc
          pewnie takie prawa straciłam, czego zresztą nie żałuję :-))
        • monia816 Re: młoda 2-tygodniowa mezatka 16.10.06, 17:26
          A więc, jesli moge cos dodac, to powiem tylko tyle, ze narodowosc nie ma tu nic
          do rzeczy, a jedynie wychowaniei wzorzec rodziny. jestem teraz szcesliwa
          mężatka i mój luby, choc nie umie gotować, to sprząta namietnie. Szczerze
          mówiac kibelka nie czysciłam od miesięcy, bo podział jest jasny i klarowny, jak
          tylko wchodzimy do domu, to ja od razu do kuchni a on za odkurzacz i szmate. I
          on lubi porządek, a ja gotowanie. Dla odmiany byłam z Niemcem przez kilka
          lat.Totalna porażka, 2 lewe rączki, bo w domu u rodziców była sprzataczka.
          Pozdrawiam
    • ardnaa a tak na serio 09.10.06, 19:56
      pewnie chłop myśli,że jak ma tak wstrętnakobitę to chociaż usługiwac mu
      powinna , przecież się nad nią zliotował przygarniając ją.
    • prawie.normalny.facet Re: Bo jemu się należy. 09.10.06, 20:45
      zgadzam sie z lenchen, ze nie nalezy generalizowac i twierdzic, ze kazdy Polak
      to pan i wladca, ktory ma tylko same oczekiwania i wymagania w stosunku do
      partnerki/zony - sam tez jestem Polakiem, a mimo to nasze malzenstwo ma
      charakter partnerski i co za tym idzie podzial obowiazkow jest zrownowazony i
      nie ma tu znaczenia fakt, ze akurat lepiej zarabiam.

      najwazniejsze jest to jak mezczyzna zostal wychowany w domu rodzinnym oraz czy
      jest wystarczajaco odpowiedzialny i dojrzaly emocjonalnie do zycia w
      zwiazku/malzenstwie. a narodowosc to sprawa drugorzedna w tym temacie.
    • pinos Re: Bo jemu się należy. 16.10.06, 15:38
      Znam chłopów z miasta, którym trzeba na kartce napisać, co jest do zrobienia.
      Znam chłopów ze wsi, którzy po całym dniu pracy pamiętają gdzie jest zlew, a
      jezeli tenże zlew jest pusty to nie wstawią naczynia po sobie, tylko je umyją...
      a jeśli dzień nie był zbyt męczący to umyją i po innych.
      Na "należy się" składa się wiele czynników: charakter, wychowanie, stopień
      zakochania... dojrzałośc do związku...
    • domi_mikolka Re: Bo jemu się należy. 16.10.06, 19:15
      ja wyszłam za mąż za Polaka i nie wyobrażam sobie inaczej, ale to nie
      narodowość a wychowanie decyduje o tym jak się traktuje kobiety. mój mąż uważa,
      że jest najszczęśliwszym człowiekiem, bo ma taką mądrą i piękną żonę, nigdy mi
      nie powiedział, że coś mu się należy. widać w Polsce też są nomalni faceci:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja