zoncia12
15.10.06, 11:25
jw
przed ślubem był ok, gadałyśmy bardzo często byłam u mojego P.
gdy zaczęliśmy planować ślub (już tak całkiem na serio - z wyborem orkiestry,
kamerzysty itd.) coś zaczęło się psuć.
nadal przychodziłam, choć już żadziej, bo nie było jakiegoś
takiego "przyciągania" jak na początku :/
gdy spotkaliśmy się wszyscy (my, moi rodzice i teściowa), by ugadać
ostateczne sprawy związane ze ślubem i weselem ona nagle zaczęła jakieś
dziwne aluzje rzucać w kierunku moim i moich rodziców :/
bardz, ale to bardzo mi sie nie spodobało, doszło do niezłej kłótni, po
której między mną a P. zaczęło się coś psuć (dzięki staraniom mojej kochanej
teściowej)
unikała nas jak diabeł wody święconej, no ale w końcu nadszedł ten upragniony
przez nas wszystkich dzień, prócz niej
była przeciwna całemu weselu, tylu gościom (55 osób - to aż tak dużo???) i w
ogóle nic jej nie pasowało.
potrafiła wydzwaniać do mojej mamy z takimi pierdołami, że masakra - np. P.
wyłożył za mnie zaliczkę na kamerzystę i gdy tylko miałam pieniądze to mu je
oddałam, wtedy ona zadzwoniła do mojej mamy z wielką awantura, że co aj sobie
wyobrażam ???
w ogóle planowała za nas wszystko, nie doło,żyła grosza ani nic - nawet
odrobiny wsparcia
a co zrobiłą po weselu, chodziła z głową uniesioną powyżej wszystkich i
rozpowiadała na około jakie to ona piękne wesele swojemu P. zorganizowała
(?????)
i wtedy się zaczęły dopiero akcje :/
jak przychodzę do niej z P. (bo tak trochę nie wypada) jest ciągle a może P.
chcesz kawki, a może P. to, może P. tamto :(
czasami, aż mi jest przykro, czuję się jak powietrze...
gdy bylismy tam ostatnio to uśmiechała się przez łzy, że przyszłam razem z P.
(no niestety nie mogłą nagadać P. jaka to ja jestem zła i okropna:/), przez 2
h co tam byliśmy spytałą się mnie czego się napiję i koniec, potem zadzwoniła
jej córka i mówi, że jest P. u niej a po chwili tak z nią... rozmawiał z nią
na temat przeprowadzki, oczywiście już wtrąciła jak to ma zrobić, ale ona mu
niczego nie narzuca (????)
dzień później zadzwoniła do P. i powiedziała mu, że ona go już powoli zacznie
pakować, żeby miał mniej do pakowania. w ogóle zgubiła klucze i zabrała jego
no a teraz nie ma czasu, żeby dorobić.
a najlepszy tekst to puściła u mojej bratowaej na urodzinach - JUŻ SIĘ
WSZYSTKICH DZIECI POZBYŁAM Z DOMU, TO TERAZ MOGĄ SIĘ ZE MNĄ UMAWIAĆ PRZEZ
TELEFON, JEŚLI OCZYWIŚCIE BĘDĘ MIAŁA CZAS!!!!!!!!
jak tak można powiedzieć do własnej córki, poprostu koszmar
przepraszam,że takie długie, ale byłoby jszcze dłuższe gdybym zaczęła
wszystko opisywać.
a jak to jest u Was??? jestem odosobnionym przypadkiem takiej czarownicy????