Dodaj do ulubionych

Szczyt chamstwa czy nie?

23.10.06, 01:19
Słuchajcie kochane byłam z mężem w piątek na weselu. Młodemu bardzo zależało
i stawaliśmy na głowie, aby było mu miło i pojechaliśmy. Decyzja zapadła w
ostatniej chwili i taxi, na dworzec pkp i dawaj 200km w podróży. Wesele
skończyło się o 5 rano, goście zostali wyproszeni z sali, a nas z mężem
odwieziono na dworzec pkp. Czekaliśmy tam 2 godziny na pociąg do domu jak
idioci w barze dworcowym pijąc lurowatą kawę. Kurcze nie chcę podgrzewać
atmosfery w domu, bo mój małżon cały chodzi zdenerwowany. I wcale mu się nie
dziwię. Wstał o 5 rano, poszedł do pracy, biegiem wracał do domu, aby zdążyć
na pociąg, a tu takie kwiatki.Nikt nam nie zaproponował noclegu. Mało tego
nikt nawet nie zapakował nam małego prowiantu na drogę, a co jak co, ale
jedzenie i picie na weselu chyba zostało. Poza tym byliśmy jedynymi
przyjezdnymi gośćmi i chyba opłacenie nam noclegu nie byłoby katastrofą
ekonomiczną. I tak sobie myślę, że nigdy więcej nie będę poświęcać siebie i
swojej rodziny dla ludzi, którzy nie mają za grosz wychowania. Jak tak
podliczyliśmy to imprecha nas kosztowała 700 zł. A było lepiej sobie prezent
kupić. A może ja przesadzam dziewczyny? Może za dużo wymagam? Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • caysee Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 08:04
      Pamietam twoj poprzedni wpis i uwazam, ze po prostu rodzina wykazala sie brakiem
      wyobrazni i dobrego wychowania. W sumie wiedzieliscie, ze nocleg na was nie
      czeka, ale mogli was chociaz "przechowac" i odwiezc na pociag na pol godziny
      przed odjazdem.

      Ogolnie to uwazam, ze chcieliscie po prostu sie pokazac z dobrej strony
      przyjezdzajac na ten slub, a waszej rodzinie zalezalo przede wszystkim na
      podniesieniu liczby gosci.

      Ale spoko, bylo minelo i nie ma co sie szczypac za dlugo :)
    • twitti Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 08:22
      trzeba bylo sie dopytac... przeciez to nie jest obowiazkiem mlodych! moga to
      zrobic z grzecznosci, ale nie musza!my mimo ze mowilismy gosciom ze im
      zalatwiamy noclegi, to i tak kazdy sie dopytywal, tak zeby zdazyc w razie co
      cos sobie zarezerwowac!
        • annb Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 09:52
          z tym ciastem to tragedia ;)
          ja po weselu, a bylam w tym roku na trzech
          to na jedzenie patrzec nie moglam,
          ale trasy robilam krotsze samochodem
          z tym ze nas się pytano przy wreczaniu zaproszen , czy nam zalatwic nocleg
        • jola427 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 09:54
          Przecież młodzi nie mają obowiązku ani załatwiać noclegu, ani dawać jedzenia na
          drogę. Z tego co wiem, to na weselach każdy sam odpowiada za siebie. U nas było
          dużo rodziny z daleka i wynajęliśmy im pokoje, ale właśnie oni sami pytali, czy
          będzie gdzie przenocować. A jedzenia i ciasta to trafiły do najbliższej
          rodziny. Właściwie dobrze było rozplanowane i wcale dużo tego nie zostało.
          Szkoda wielka, żeby w takim dniu młoda para pamiętała o wszystkich gościach i
          się nimi przejmowała, aż tak bardzo. Bez przesady. Skoro wiedziałaś, że nie
          będzie noclegu, to czemu masz do nich pretensję. Nie wiem, czy to dla Ciebie
          bardzo bliska rodzina, ale jeżeli trochę dalsza, to naprawdę nie ma się co
          czepiać.
          Pzdr. Jola
    • nishka Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 10:00
      a wedłu mnie skoro byliście jedynymi przyjazdnymi gośćmi, załatwienie przez parę
      Wam noclegu u jakiejś ciotki czy rodziców) byłoby zachowaniem się "z klasą",
      czego niestety zabrakło. Świadczy to o braku gościny.
    • krynia2410 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 10:06
      Ja na swoim weselu gwarantowała nocleg dla gości przyjezdnych z daleka. Nie
      zgodzę się z opinią joli427 gdyż to właśnie młodzi odpowiadają za SWOICH gości,
      a jeżeli nie sami młodzi to moga przekazać ten obowiązek świadkom. Nie tyczy
      się to tylko noclegów dla gości, ale różnych spraw organizacyjnych jakie
      wystąpią przed jak i w trakcie ślubu i wesela. Przynajmniej jest tak u mnie.
    • judith79 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 10:15
      trzeba bylo wyslac dwa kieliszki i kartke i zaoszczedzila bys jedno 0, a skoro
      juz pojechaliscie wiedzac, ze jest opcja bez noclegu to albo trzeba bylo sie
      dogadac z jakas ciotka, ze przekimacie u niej pare godzin albo zalatwic sobie
      hotel skoro tak strasznie fakt jego braku wam doskwieral. nie rozumiem czemu
      sie skarzysz skoro juz wczesniej wedzialas, ze tak bedzie. btw decydowanie sie
      w ostatniej chwili tez nie jest szczytem kultury bo liczbe gosci ustala sie
      jednak z firma organizujaca wesele na tydzien wczesniej (ciesz sie wiec, ze
      mialas gdzie na weselu siedziec).
      • jola427 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 10:47
        Przeczytałam Twój wcześniejszy post. Nie jest to bliska rodzina, znaczną część
        rodziny od dawna nie widziałaś. Dziewczyny pisały, żebyś nie jechała. Sama
        pisałaś, że pojedziesz pociągiem, zaczekasz na koniec i wrócisz pociągiem.
        Jeżeli to dla Ciebie stanowiło problem, to po co tam jechałaś. A skoro mąż
        jednak pojechał, to dlaczego nie pojechaliście samochodem? On też nie ma
        prawka? Nie mówię, że się ładnie zachowali, ale uważam, że przesadzasz, a
        pretensję możesz mieć do siebie, że się zdecydowałaś jechać, pomimo iż
        wiedziałaś jak będzie. Mogłaś ewentualnie podzwonić po ciotkach, czy u nich nie
        mogłabyś przenocować. A jeśli chodzi o wydatki, no to przepraszam, ale ja nie
        wydałabym 700zł. po to żeby iść na jakieś wesele.
        Pzdr. Jola
        • ardnaa Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 10:53
          trzeba było wziąć samochód i było by po problemie, bez przesady chyba jestescie
          dorośli i potraficie sie o sobie zatroszczyć. to był ich ślub i mieli
          wazniejsze sparwy na głowie. Ale no cóz rodziny sie nie wybiera
        • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 11:44
          jola427 napisała:

          > Przeczytałam Twój wcześniejszy post. Nie jest to bliska rodzina, znaczną
          część
          > rodziny od dawna nie widziałaś.

          Tak, ale wesele było nie rodziny, ale Państwa Młodych, a z nimi akurat mamy
          bliski kontakt. Jadąc tam najmniej zależało mi na dalekich ciotkach.

          Dziewczyny pisały, żebyś nie jechała. Sama
          > pisałaś, że pojedziesz pociągiem, zaczekasz na koniec i wrócisz pociągiem.
          > Jeżeli to dla Ciebie stanowiło problem, to po co tam jechałaś. A skoro mąż
          > jednak pojechał, to dlaczego nie pojechaliście samochodem? On też nie ma
          > prawka?

          No sama na pewno bym nie pojechała. Ale z mężem pojechaliśmy, bo nie chcieliśmy
          na totalnych chamów wyjść. A jechaliśmy pociągiem, bo tak było nam
          bezpieczniej. Niestety zmęczony człowiek nie powinien być kierowcą. A to, że
          jechałam pociągiem nie ma nic do rzeczy. Uważam, że grzeczność wymaga
          podróżnego na drogę nakarmić, napoić i mały prowiant zapakować. To chyba nic
          wielkiego.

          A jeśli chodzi o wydatki, no to przepraszam, ale ja nie
          > wydałabym 700zł. po to żeby iść na jakieś wesele.

          No widzisz, a ja wydałam, bo nie było to dla mnie jakieś tam wesele. I koszty
          się już nie liczyły. Chcieliśmy po prostu tam być, bo uważaliśmy, że tak
          trzeba. I to się nazywa empatia. Dlatego przykro mi, że potraktowano nas jak
          takich tam sobie gości. I wiesz co uważam, że o każdego gościa należy zadbać,
          bo każdy jest tak samo ważny skoro został zaproszony przez młodych. Ale skoro
          gości się dzieli na kategorie bliższe i dalsze to po co zaprasza się tych
          dalszych.
          • annb szkoda ze 23.10.06, 11:51
            wczesniej nie poprosilas o wskazanie hotelu/motelu ktory polecają
            teraz beda kwasy
            i wyjdzie ze nie warto robic wesela bo i tak zawsze znajdzie sie ktos
            kto obgada
            no przykre to i koniec
          • jola427 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 13:51
            Byliście zaproszeni na wesele, a nie na nocleg. A nie najedliście się na
            weselu? Chyba głodnych Was jednak nie wypuścili. A jeżeli zdecydowaliście się
            jechać pociągiem, to chyba jakoś to sobie wyobrażaliście. I co, myślałaś, że
            mimo iż nie gwarantują noclegu, to Wam go jakoś zapewnią? Przecież to naiwne.
            Poprostu nie przemyśleliście sprawy do końca. Można było jechać samochodem.
            Można byłoby rozłożyć fotele i zdrzemnąć się i bezpiecznie wrócić do domu. Mój
            mąż jest zawodowym kierowcą. Wiele razy spał w samochodzie.
            • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 14:01
              > Byliście zaproszeni na wesele, a nie na nocleg.
              I tu się zgadzam, bo wiedzieliśmy o tym, że noclegu nie będzie. Najedzeni też
              byliśmy. Chodzi tylko o taki zwykły ludzki gest zainteresowania. Skoro robi się
              wesele na wsi 30 km od miasta to należałoby chociaż zapewnić gościom transport
              na dworzec. A nie sami chodziliśmy jak idioci i z łaski nas podrzucono. No i
              niestety, ale nie wyprasza się ludzi z przyjęcia i nie byliśmy jedyni. Skoro
              wszystko jeszcze się kręci, połowa gości się bawi to nie mówi się koniec
              imprezy. Poza tym wypadałoby poczekać godzinkę z nami i pogadać. A tak to
              potraktowali "przyjechali, najedli się, zapłacili i kopa w dupę".
      • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 11:33
        judith79 napisała:
        decydowanie sie
        w ostatniej chwili tez nie jest szczytem kultury bo liczbe gosci ustala sie
        jednak z firma organizujaca wesele na tydzien wczesniej (ciesz sie wiec, ze
        mialas gdzie na weselu siedziec).

        Masz rację, ale my młodych uprzedziliśmy, że może być taka sytuacja w ostatniej
        chwili i zapewniono nas, że nie ma żadnego problemu.
    • karin.dsi na pewno brak wyobraźni.... 23.10.06, 10:53
      Jak ja organizowałam wesele to wiedziałam ,że ok 20 gości jest "z daleka" i
      załatwiliśmy im noclegi w hotelu w którym było wesele. Rano mieli jeszcze
      śniadanie i obiad pozegnalny (takie mini- poprawiny).
      Za noclegi płacili sami, za obiad i tort i kawe na koniec- my płaciliśmy.
      Wiadomo było że goście przyjeżdżają ( odłegłość 100-150 km)
      i tak zorganizowaliśmy sprawę.

      ;potraktowali was okropnie...
      • caysee Re: na pewno brak wyobraźni.... 23.10.06, 15:11
        Ja mialam slub koscielny miesiac temu, ok.40 gosci bylo z daleka. Polowa byla
        porozmieszczana po rodzinie i sasiadach, a drugiej polowie wykupilismy noclegi.
        Wykupilam noclegi nawet kolezankom, ktore mieszkaja 40km od naszej miejscowosci,
        zeby lepiej sie na tym weselu czuly i nie musialy placic niewiadomo ile za taksowke.

        Ale dobra - zgadzam sie, ze zalatwienie noclegu jest kwestia dobrej woli, a nie
        obowiazkiem. Niektorzy maja wiecej tej woli, inni mniej i tyle.

        Natomiast nie moge pojac, jak mozna czlonka rodziny wywiezc o 5 rano na dworzec
        po calonocnej zabawie na swojej imprezie w swoim miescie i kazac mu czekac dwie
        godziny na pociag?!? No sorry, mozna mowic o tym, ze kazdy powinien dbac o
        siebie, ale jak dalej pojdzie, to ludzie w ogole sobie nie beda pomagac.

        Do mnie niektorzy goscie przyjezdzali o 5:40 rano w dniu slubu i mimo iz
        szczegolnie z tego powodu szczesliwi nie bylismy, to zajelismy sie nimi,
        odebralismy z dworca, wzielismy do domu, dalismy sniadanie, skierowalismy do
        pokojow goscinnych zeby sobie troche przekimali przed slubem. A po poprawinach
        goscilismy ich do 23 bo mieli w nocy pociag, a duzo chetniej bysmy sobie o 21
        poszli spac zeby odespac poprzednia noc. Czasami jednak trzeba sie troche
        nagiac, bo ludzie przyjezdzajacy z daleka maja jeszcze gorzej.

        Po prostu rozni ludzie maja rozne standardy goscinnosci. Dla jednych zostawienie
        rodziny o 5 rano na dworcu jest normalne, dla innych nie. Dla mnie nie jest i tyle.
        • bacha1979 Re: na pewno brak wyobraźni.... 23.10.06, 18:28
          Zgadzam się z caysee.
          Niekoneicznie państwo młodzi mają zcas i siłe zajmować sie goścmi, ale np.
          rodzice mogli zaprosić chociaż na kawę do domu, że poczekali jak ludzie. Ja po
          swoich pierwszych gości w sobotę pojechałam gdzieś koło 6 i nie marudziłam.
          Pojechałam OSOBISCIE, włos mi z łowy nie spadł.
          Rozumiem, że nie każdego stać na nocleg dla wszytkich gości, ale chyba kawa i
          jakieś kanapki na droge to nie jest wielki dramat.
    • triss_merigold6 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 11:01
      Przykro mi ale nie rozumiem obyczaju załatwiania noclegu dla rodziny. Są
      hotele, motele i dorośli ludzie mogą się dowiedzieć gdzie można spędzić czas
      nad ranem. Trzeba było zapytać o ewentualny nocleg i albo wynająć sobie pokój
      albo zrezygnować z imprezy.
    • annb tak sobie mysle 23.10.06, 11:24
      takie wesele to potworny stres dla mlodych i ich rodzicow
      bo jakby sie nie starali i tak zawsze znajdzie sie ktos
      kto obgada
      ze rosolek nie taki
      ze krzesla nie dosc wygodne
    • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 11:27
      Wiecie co każda z Was ma rację. I już nie chodzi mi nawet o ten nocleg, mimo że
      młodzi mają 4-pokojowe mieszkanie i stało ono puste. Chodzi mi o fakt, że skoro
      zaprasza się gości to należy również zadbać o nich w minimalnym stopniu. Nas
      nawet nikt nie odebrał z dworca. Sami jakoś dojechaliśmy do kościoła. No i
      jeszcze Pani Młoda, która na koniec mówi do mojego męża koniec imprezy,
      dziękujemy za przybycie. Kurcze nawet herbaty nie dała mu dopić. I tu mnie
      boli, że mogli zostać godzinkę dłużej, posiedzieć z nami, porozmawiać. Nikt
      przecież sali weselnej nie zamykał. Oczywiście nie powiem im tego, bo nie chcę
      robić niezdrowej atmosfery. Było minęło.
      • annb Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 11:29
        magdusinska zartujesz, prawda?
        zartujesz z tą herbatą
        niezla zawodniczka z ciebie
        mnie sie jeszcze nie zdazylo wyjsc wraz z ekipą sprzatajaca, no chyba ze z
        mojego wlasnego wesela
        bo gosc upragniony to taki ktorego wyganiac nie trzeba ;)sam wie kiedy powinien
        go opuscic.
        a co do pogadania
        wiesz co
        a moze mloda chciala isc do domu i odespac stresy ??
        zdarza ci si emyslec czasem o samopoczuciu innych??
        • annubis74 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 15:18
          niestety są i tacy goście, którzy nie wiedzą kiedy wyjść.
          my kiedyś organizowaliśmy imprezę (nie wesele), ale salę mogliśmy zarezerwować
          (z powodów od nas niezależnych) tylko do 2.00. zaczęliśmy wczesnym popołudniem,
          żeby goście zdążyli sie wybawić, a zapraszając uprzedzaliśmy, że lokal jest
          zarezerwowany tylko do 2.00 (po to by goście zorganizowali sobie środek
          transportu). większość osób sama o tym pamietała, ale niektórych trzeba było
          niemal wymiatać z sali + jeszcze oczekiwali, ze będziemy ich odwozić tak więc
          odbyliśmy kilka rundek po mieście w celu porozwożenia niektórych (akurat tych
          na których koszt powrotu taksóką nie jest problemem)
      • oxygen100 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 11:31
        młodzi mają 4-pokojowe mieszkanie i stało ono puste

        tak tak:))) klasik:)) nie przyszlo Ci do glowy ze wlasnie wtedy mlodzi chcielby
        sie poruchac jak ludzie skoro juz Bog poblogoslawil ich zwiazek i tym bardziej
        nietaktem jest domaganie sie gosciny w takiej chwili:))
      • triss_merigold6 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 11:32
        Pogięło Cię? Nie wyobrażam sobie przenocowania kogoś w moim mieszkaniu (a małe
        nie jest) w dniu ślubu i wesela. Goście - dorośli ludzie - chyba potrafią taxi
        na dworcu zamowić?
        O piątek rano laska pewnie padała na twarz a Ty oczekujesz, że miałaby
        prowadzić konwersację?
        Młodzi, zdrowi ludzie w charakterze gości powinni zadbać sami o siebie i nie
        przysparzać zbędnych problemów.
        Wydziwiasz po prostu wydziwiasz.
      • judith79 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 11:52
        > zaprasza się gości to należy również zadbać o nich w minimalnym stopniu. Nas
        > nawet nikt nie odebrał z dworca
        magdusienka a jak idziesz do znajomych na kolacje to liczysz na to, ze po
        ciebie przyjada albo zamowia ci taksowke?
        Kurcze nawet herbaty nie dała mu dopić. I tu mnie
        > boli, że mogli zostać godzinkę dłużej, posiedzieć z nami, porozmawiać.
        taaak, albo ze dwie godzinki, sniadanie postawic, na dworzec odiezc, bilecik
        kupic w pierwszej klasie...ehhh kobieto, nie rozumiem cie ni cholery
        • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:02
          judith79 napisała:

          magdusienka a jak idziesz do znajomych na kolacje to liczysz na to, ze po
          > ciebie przyjada albo zamowia ci taksowke?

          Wiesz co jak oni do mnie przyjechali to jakoś wyjechaliśmy po nich na dworzec.
          Bo jakoś ja potrafię zrozumieć, że osoba przyjezdna może nie znać miasta. I
          robię tak zawsze nawet gdy zapraszam na kolacje.

          > taaak, albo ze dwie godzinki, sniadanie postawic, na dworzec odiezc, bilecik
          > kupic w pierwszej klasie...ehhh kobieto, nie rozumiem cie ni cholery

          Wiesz co ja coś widzę, że ty się z grzecznością po drodze minęłaś. Mnie nie
          chodzi o sponsoring dziewczyno. Inaczej bym nie jechała. Ale wielkim nietaktem
          jest wypraszać gości z wesela, gdy kelnerzy jeszcze ciepłe danie serwują. I to
          nie jest tylko moje odczucie. Kurcze 30 osób zostaje wyproszonych przez młoda
          mimo, że obsługa lokalu tego nie wymaga. A młoda godzinke dłużej wytrzymac
          mogła. Ja tez miałam wesele i do 8 rano goście siedzieli, a my z nimi. I jakoś
          nic mi się nie stało. Nadal żyję. Ale skoro wiele osób ma takie podejście jak
          ty to ja rzeczywiście przestanę na wesela jeździć i w odwiedziny też.
          • annb to bylo na zabitej 23.10.06, 12:06
            dechami wsi?
            taksowek nie bylo?
            ok, nie pomysleli ze jasniepaństwo będą się dąsac
            ale ty robis z z tego taką tragedię ze moze lepiej bedzie jak sobie
            odpuscisz przyszle wesela ;)
            do tej pory sądziłam ze zartujesz
            teraz widze ze nie
            i to jest straszne ;)
          • judith79 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:11
            > Bo jakoś ja potrafię zrozumieć, że osoba przyjezdna może nie znać miasta. I
            > robię tak zawsze nawet gdy zapraszam na kolacje
            jak ja nie znam miasta to biore taksowke i pan tasowkarz zawozi mnie pod
            wskazany adres.
            dla mnie szczytem braku kultury jest wymaganie od ludzi w dniu ich slubu coby
            jescze jechali po mnie na dworzec, podobnie zreszta jak nadmierne przeciaganie
            swojej "wizyty" oraz informowanie o w ostatniej chwili, ze sie wogule pojawie.
            przetrzymywanie ludzi na sile, bo ty masz takie widzimisie i ty to przezylas to
            rzeczywiscie jest takt. ze swoim podejsciem i wymaganiami rzeczywiscie moze
            odpusc sobie wesela, po co to robic skoro potem masz ludziom obrobic dupe. btw
            nie daleko ci jak widac do ciotek na ktore tak sie zloscilas.
          • triss_merigold6 Strasznie jest nie znać miasta.PPP 23.10.06, 12:23
            Kojarzy mi się to z chłopem co pierwszy raz rodzinną osadę opuścił i miasto
            widzi jako potwora: szum, hałas, tłum, pędzą, biegną, popychają, dorożki konne,
            automobile, no pieklo panie dziejku, piekło i zgorszenie.
            Magdusińska - jest taki praktyczny wynalazak: TAKSÓWKI. wsiadasz, podajesz
            adres, płacisz. Polecam.
    • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:20
      Dobra może przesadzam i dlatego chciałam się Was poradzić. Tak więc nie dziwia
      mnie różne opinie na ten temat. I wcale nie zamierzam robić z tego afery.
      Zadzwoniłam wczoraj do młodych, podziękowałam za zaproszenie i wspaniałe wesele
      (co jak co, ale wesele było wyśmienite) i zaprosiłam ich do nas w odwiedziny.
      Nie chcę psuć kontaktów między nami. A już na pewno obgadywać ich na lewo i
      prawo. A jest mi przykro, bo my z mężem zostaliśmy troszkę inaczej wychowani. I
      też mieliśmy wesele. No i owi Państwo Młodzi mieli zarezerwowany pokój
      hotelowy, rano z hotelu odebrała ich moja mama i zabrała na obiad poprawinowy,
      zapakowała malutki prowiant na drogę i pojechali. I niestety, ale uważam, że o
      dalszą rodzinę należy bardziej dbać. Moi bliscy sami się poukładali po babciach
      i ciociach. Natomiast my czuliśmy się w obowiązku zapewnić wszystkim gościom
      dogodne warunki. Były dwa pokoje dla gości, którzy chcą odpocząć, przebrać się.
      Były rodziny z dziećmi i miały pokoje na górze. Koszty nie były to aż takie
      wielkie. No i niestety, ale żaden z gości nie jechał taksówką na dworzec. Może
      głupia jest ta nasza rodzina i jej konwenanse, ale ja wychodzę z założenia, że
      skoro się kogoś zaprasza to należy również poświęcić mu minimum
      zainteresowania.
        • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:31
          triss_merigold6 napisała:

          > To, że w Tojej rodzinie obowiązują takie a nie inne obyczaje to jeszcze nie
          > oznacza, że wszyscy muszą mieć identycznie.

          No i o to mi chodzi. Pewnie, że nie muszą byc identyczne. Natomiast osobom
          wychowanym troche inaczej może być trochę nie tak prawda? Tym bardziej, że
          pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją. Dlatego poprosiłam Was o opinie, a
          nie dlatego, że paniusia wielka jestem i młodych zlinczuje i w gazetach opiszę
          jak to się tak zachować mogli.
      • maya1981 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:41
        U mnie była nieco odwrotna sytuacja. My robiąc wesle zapraszaliśmy w większości
        gości spoza mojej miejscowości i zapewniliśmy im mały hotel na nocleg po
        weselu. Na końcu okazało się że nocowały 4 osoby (z 30 dla których były
        wykupione pokoje). Troche byliśmy stratni...ale cóż.
        • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:47
          maya1981 napisała:

          > U mnie była nieco odwrotna sytuacja. My robiąc wesle zapraszaliśmy w
          większości
          >
          > gości spoza mojej miejscowości i zapewniliśmy im mały hotel na nocleg po
          > weselu. Na końcu okazało się że nocowały 4 osoby (z 30 dla których były
          > wykupione pokoje). Troche byliśmy stratni...ale cóż.

          To juz było chamstwo gości. Tak po prostu się nie robi. Wy zachowaliście się
          jak należy, natomiast goście szkoda gadać. Moim zdaniem obie strony powinny
          wykazać się dobrą wolą i wychowaniem.

          • maya1981 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:52
            wiesz, zareagowałam podobnie jak Ty...czyli nic nie powiedziałam, ani ja, ani
            moi rodzice którzy za to zapłacili, bo nie chciałam robic nerwowej atmosfery.
            mam tylko żal bo pytaliśmy długo przed weselem o nocleg i każdy deklarował że
            zostanie,a potem nagle zmienili zdanie. przykro....nic wiecej
      • sonia9912 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 14:50
        magdusinska napisała:

        Nie chcę psuć kontaktów między nami. A już na pewno obgadywać ich na lewo i
        > prawo


        To musztarda po obiedzie,przeciez juz to zrobiłaś moze tylko nie na prawo i lewo
        ale juz napewno na lewo.
        • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 14:54
          sonia9912 napisała:

          No właśnie nie zrobiłam. Napisałam tylko na forum w formie anonimowej i
          poprosiłam o opinię. Nie uważam tego za obgadywanie konkretnych osób do
          konkretnych osób. Przecież nie napisałam, że ten i ten tam i tam. Tylko czysto
          anonimowo, a to nie jest obgadywanie, a jedynie stwierdzenie jakiegoś tam
          zdarzenia.
    • oxygen100 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:37
      czy mi sie wydaje czy kluczowym problemem bylo to ze trza bylo za siebie
      ZAPLACIC?:)) hotel taksowka i jedzenie kosztuja:))
      a wesele no coz... kiedys musi sie skonczyc. Skoro pijani goscie nie znaja
      umiaru to moze trzeba im w tym pomoc?
      • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 12:45
        oxygen100 napisała:

        > czy mi sie wydaje czy kluczowym problemem bylo to ze trza bylo za siebie
        > ZAPLACIC?:)) hotel taksowka i jedzenie kosztuja:))
        > a wesele no coz... kiedys musi sie skonczyc. Skoro pijani goscie nie znaja
        > umiaru to moze trzeba im w tym pomoc?

        Wiesz jak się jedzie gdziekolwiek to oczywistym jest, że trzeba ponieść koszty
        i nikt ich nie zwróci. Więc tylko Ci się wydaje. Sponsoringu to ja nie szukam.
        Stać mnie jeszcze na takie imprezy, a jak bym nie miała to bym nie jechała.
        Więc nie doszukuj się dziury w całym, oby tylko komus dowalić. Wszystko kiedyś
        się kończy, pytanie tylko jak. I nie mam zamiaru czuć się winna tylko dlatego,
        że pociąg miałam o 8 rano, a o 5 jeszcze wesele trwało, orkiestra grała,
        obsługa gości posiłkami częstowała i wesele trwało w najlepsze. Może powinnam o
        2 w nocy już się zebrać, bo może o 2:15 młoda mnie wyprosi?
    • judith79 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 13:05
      wlasnie mnie olsnilo, ze na naszym weselu tez byli tacy z pretensjami,
      strasznie wzburzeni, ze nie ma hotelu a u mojej tesciowej to oni nocowac nie
      beda (choc to jej bliska rodzina), cali w dasach pojechali kolo 2 do siebie (ca
      300 km), mieli tez pretensje o pare innych rzeczy i bardzo glosno obwieszczali
      je calemu swiatu co jest dosc smieszne bo zawsze rzno "pierdalancje" z bogwi
      jako kulturo.
      • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 13:14
        judith79 napisała:

        > wlasnie mnie olsnilo, ze na naszym weselu tez byli tacy z pretensjami,
        > strasznie wzburzeni, ze nie ma hotelu a u mojej tesciowej to oni nocowac nie
        > beda (choc to jej bliska rodzina), cali w dasach pojechali kolo 2 do siebie
        (ca
        >
        > 300 km), mieli tez pretensje o pare innych rzeczy i bardzo glosno
        obwieszczali
        > je calemu swiatu co jest dosc smieszne bo zawsze rzno "pierdalancje" z bogwi
        > jako kulturo.

        A to już wina tych gości. I rzeczywiście masz prawo być wzburzona, bo oni tak
        naprawdę szukali dziury w całym. Ja tam byłam kiedyś na weselu, gdzie
        nocowaliśmy na strychu i na materacach na podłodze i nikt się nie obraził.
        Ważne, że gospodarze zatroszczyli się o gości jak mogli. Nie każdego stać na
        hotel, a domy tez nie są z gumy. Ale jednak Wy wykazaliście się inicjatywą i
        nie pozostawiliście ich róbta co chceta, wesela koniec i krzyżk na drogę.
        • judith79 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 13:38
          to akurat nie byla kwestia finansow tylko zasad, jestem przeciwna pomyslowi
          oplacania komus hotelu i tyle, problemem noclegu zajela sie z jednej strony
          tesciowa z drugiej strony poczuli sie moi rodzice i przygarneli:) przyjezdnych
          bylo na tyle niewielu, ze bez problemu dalo sie ich przenocowac gdyby tak nie
          bylo chetnie zrobilabym rezerwacje, nic wiecej. tylko raz bylam na
          weselu "wyjazdowym" i wtedy nocleg dogadywalismy sobie sami z kims z rodziny, a
          mlodzi ani ich rodzice nie mieli nic do tego (btw byli to wlasnie ci z
          pretensjami:P)
          • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 13:42
            judith79 napisała:

            problemem noclegu zajela sie z jednej strony
            > tesciowa z drugiej strony poczuli sie moi rodzice i przygarneli:)
            przyjezdnych

            Widzisz i o to mi chodzi. Nie o hotel, ale o jakiś taki miły gest ze strony
            młodych.
            • judith79 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 13:56
              to nie byl gest z naszej strony tylko ze strony naszych rodzin, obgadany
              zreszta wczesniej z zainteresowanymi. skoro tak nie daje ci to spokoju co stalo
              na przeszkodzie coby zadzwonic do kogos z rodziny i spytac czy na pare godzin
              nie przygarnie?
              • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 14:11
                judith79 napisała:

                > to nie byl gest z naszej strony tylko ze strony naszych rodzin, obgadany
                > zreszta wczesniej z zainteresowanymi. skoro tak nie daje ci to spokoju co
                stalo
                >
                > na przeszkodzie coby zadzwonic do kogos z rodziny i spytac czy na pare godzin
                > nie przygarnie?

                Wiesz co tu akurat młodzi sami opłacili i zorganizowali wesele. Więc co do ich
                rodzin to nie mam żadnych pretensji. I uważam, że w tym wypadku to nie rodzina
                młodych musiała miec problem w postaci gości. No i nie uważam za stosowne
                prosić rodzinę o przygarnięcie, skoro są oni takimi samymi gośćmi jak my.
                Absorbowanie rodziny o zajęcie się nami byłoby szczytem naszej głupoty i
                chamstwa.
                • judith79 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 14:27
                  wiesz calkiem niedawno bylam z mama na pogrzebie, cholernie daleko, fatalna
                  komunikacje, bez noclegu by sie nie dalo a rodzina zmarlego zupelnie byla nie
                  do gadki. moja mama jest normalny czlowiek i poprostu zadzwonila do swojej
                  normalnej, "miejscowej" kuzynki i spytala czy ta nas przygarnie a jej normalna
                  kuzynka zrobila to baaaardzo chetnie (swoja droga niezwykle mili i wyluzowani
                  ludzie ona i jej malz). ja czegos nie rozumiem z jednej strony uwazasz, ze
                  skoro to rodzina to naleza ci sie mile gesty i tego typu piardy, z drugiej
                  uwazasz, ze poproszenie rodziny o pare godzinek przygarniecia to glupota i
                  chamstwo. przykre musza byc wasze kontakty rodzinne, bardzo przykre. chyba cie
                  nigdy nie zrozumiem ale czego wymagac u mnie w rodzinie glupota i chamstwo sa
                  jak widac dziedziczne (i jeszcze se glopa wzielam glupiego chama).
                  • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 14:39
                    Wiesz, bo głupio jest prosić o przechowanie rodzinę, którą się widziało 5 lat
                    temu. Poza tym nie chodziło mi tylko o nocleg, którego tak sie doczepiłyście.
                    Wiedziałam, że wracamy. Ale nawet nam nie podziękowano za przybycie. Zresztą
                    czy było to chamstwo czy nie zobaczymy wieczorem. Państwo Młodzi będą dzis
                    gościnnie u mojej mamy. No i wtedy zobaczymy jakie maja wrażenia po swoim
                    weselu.
    • tiuia Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 14:26
      Wygląda to po prostu na niedogadanie. Takie kwestie jak nocleg omawia się przed
      weselem. Więc wystarczyło porozumieć się w tej kwestii z Młodymi. W przypadku
      braku noclegu mieliście parę opcji: albo odpuścić sobie wesele (wytłumaczyć to
      dobitnie Młodym - założę się że by to zrozumieli i pewnie załatwili nocleg),
      albo pogodzić się z nocnym powrotem do siebie...

      Teraz juz jest po fakcie. Szkoda że taka impreza (pewnie fajna, bo trwała niemal
      do rana) będzie się wam teraz kojarzyć głównie z tym brakiem noclegu...

      Ps: Miałam raz takie wesele bez noclegu. Wracaliśmy ok. 2 w nocy samochodem (ok.
      300km). Mój partner nie mógł pić alkoholu z tego powodu. Ale ponieważ
      wiedzieliśmy, że tak to będzie wyglądać, to nie było z tym jakiegoś problemu.
      • hanna100 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 14:59
        Jak można zapraszać kogoś na wesele i nie zapewnić mu noclegu oraz nie
        obdarować ciastem i butelką wódki weselnej? Wogóle tego nie pojmuję. Szczyt
        chamstwa i już. A pisanie, że młodzi nie mają obowiązku... to po co robią
        wesele i zapraszają gości skoro nie mogą im zapewnić należytego potraktowania.
        Brak kultury. Współczuję takiego potraktowania, zostanie ryska w kontaktach na
        długie lata.
        • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 15:07
          hanna100 napisała:
          O butelce wódki to już nawet nie marzyłam. Konkursów oczepinowych było z
          sześć, ale żadna z osób, która go wygrała nie dostała nawet lizaka. I nie
          chodzi mi tu o nocleg, ale o odpowiednie pożegnanie gości, odebranie ich z
          dworca itd. Myślę, że jakbym dostała chociaż kanapke i litr soku na drogę to
          miło bym wspominała to ich wesele. Bo tu nie chodzi o wielkie rzeczy, koszty,
          hotele i żarcie na miesiąc dla każdego gościa, ale o trochę zainteresowania. A
          tego niestety zabrakło. I nigdy nie pojmę, że goście maja dojechać i taksówkami
          się poruszać, bo młodym się nie chciało jednego kierowcy z samochodem opłacić.
          • ulka32 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 15:22
            I nigdy nie pojmę, że goście maja dojechać i taksówkami


            W tym miejscu przesadzasz.Dostałas zaproszenie z adresem i skoro wczesniej nie
            kontaktowałas sie gdzie po podrózy mozesz sie przygotowac na impreze lub sama o
            to zadbac to juz wozenie gosci to lekka przesada.Nie bardzo rozumiem jsak Ty z
            pociagu poszłas prosto na wesele,przeciez chyba nie jechałas w jakims impezowym
            stroju 200km
          • hanna100 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 24.10.06, 11:02
            Hej judith79,
            nie wiem, co Cię tak rozbawiło. Nadal podtrzymuję swoje zdanie i uważam, że
            nocleg gościom weselnym się należy. I nie chodzi mi tu o spanie w drogich
            hotelach. Kiedy moje koleżanki robiły wesela, to goście nocowali również u mnie
            i było bardzo fajnie. Dla chcącego nic trudnego. Jeśli ktoś jedzie na wesele
            300km czy tam ile i na koniec musi czekać sam na dworcu, to bardzo źle świadczy
            o zapraszających. Moi rodzice kiedyś byli na takim weselu, że musieli iść na
            piechotę 3 km w śniegu w nocy na pociąg i bardzo nieprzyjemnie wspominają tą
            wyprawę. A co do butelki alkoholu dla gości weselnych - to u nas jest normalne.
            I na każdym z wesel, na jakim byłam tak też było. Co w tym dziwnego??
            • michal_powolny1 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 24.10.06, 18:55
              Szanowna Pani

              Rozumiem że twoi rodzice byli w przedszkolu jak pojechali na to wesele?
              A gdzie byli dziadkowie? Co za nieodpwiedzilaność puścić małe dzieci w nocy
              przez śnieg. Rozumim także że ów ślub to był gdzieś na Syberii że taksówek
              niet?
              Prosiłbym także aby Pani mi wyjaśniła co to jest tym dawaniem wódki gościom?
              To jakiś amulet? Prezent? Gadżet? A co zrobić jak wesele było bez wódy?
              • hanna100 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 07:22
                Drogi Panie,

                i po co ta ironia? - to po pierwsze. A po drugie, to gratuluję znajomości
                kraju, skoro myślisz,że wszędzie są taksówki Panie Miastowy.
                I jeszcze raz, co do dawania butelki alkoholu gościom - tak się u
                nas "zakorzeniło" i nie mam pojęcia skąd się taki zwyczaj wziął. Ale jest
                praktykowany i to już dość długo. A jeśli wesele było bez wodki, to może
                kawałek tortu? Nie wiem, bo na takowym nie byłam.
                • michal_powolny1 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 09:43
                  Szanowna Pani

                  Dlaczego pani pisze że piszę z ironią? Ja naprawdę pytałem czy pani rodzice
                  byli dziećmi gdy jechali na to wesele? A co do taksówek czy naprawdę ich tam
                  nie było?
                  A co butelki wódki. Nadal mi Pani nie odpowiedziała na podstawowe pytanie co
                  oznacza wręczanie flachy gościom weselnym? To jakiś amulet? Czy co? W
                  środowisku w którym się obracam-prawników, politologów jeszcze na żadnym
                  weselu goście nie dostawali butelczyny.
                  • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 10:16
                    michal_powolny1 napisał:


                    W
                    > środowisku w którym się obracam-prawników, politologów jeszcze na żadnym
                    > weselu goście nie dostawali butelczyny.

                    Doprawdy? Coż to za środowisko, a może ze mną było coś nie tak. Drogi Panie ja
                    jako prawnik nawet poprawiny zrobiłam, gościom nocleg zapewniłam, ciasto
                    rozdałam. No no nieładnie Proszę Pana, ale od takiego środowiska powinno się
                    więcej wymagać. No chyba, że ma Pan na myśli studentow prawa czy politologii.
                    • michal_powolny1 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 10:54
                      Już zaspokajam Pani ciekawość. To były wesela prawników (aplikantów
                      prokuratorskich i adwokackich), pracowników agencji pr.,dziennikarzy,
                      urzędników państowowych i nigdzie naprawdę nigdzie nikt nie dawał mi flachy na
                      do widzenia.
                      Prosiłbym także w wyjaśnienie zwrotu: "od takiego środowiska powinno się więcej
                      wymagać"-czy to oznacza że głupie zwyczaje powinno się kultywować? A może
                      pójdźmy dalej i przyjmijmy co do zasady że wesele aby było weselem nie może
                      kosztować mniej niż 1200 od osoby, gości nie może być mniej niż 200, mają się
                      nażreć i nachlać, to co zostanie nalezy podzielić pomiędzy gości, kazdy ma
                      dostać kontener wódy i nocleg w hotelu klasy "Sobieski".
                      Tak drogie Panie wesele bez błogosławieństwa, głupich zabaw nie jest weselem.
                      • hanna100 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 11:47
                        Witam,

                        więc piszę po raz kolejny, że moi rodzice nie byli wtedy dziećmi, ba byli nawet
                        poślubie :) Co do taksówek, to nie było ich i nadal nie ma w wielu miasteczkach.
                        Butelka wódki jest to upominek, mały prezent.
                        Moje środowisko też nie jest oderwane od łopaty, a na każdym weselu na odchodne
                        był i kawałek ciastai bultelka alkoholu.
                        Właśnie mi się przypomniało, że raz, jeszcze będąc na studiach byłam jako osoba
                        towarzyszaca na weselu prawników i żeczywiśnie nie było ani kawałeczka ciasta,
                        ani wódeczki...I wogóle to było okropnie nudne wesele, więc może byliśmy na tym
                        samym weselu?
                          • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 13:14
                            "od takiego środowiska powinno się więcej
                            wymagać"-czy to oznacza że głupie zwyczaje powinno się kultywować?

                            No coż to akurat jest kwestia względna, zależna od wychowania, gobrego tonu i
                            kultury każdego człowieka. To co dla Pana jest głupie dla innych jest
                            powszednie. I niestety, ale ten świat jest tak skonstruowany, że żyją na nim
                            ludzie i chcąc nie chcąc muszą ze sobą obcować. A fakt bycia dorosłym nie
                            oznacza, że mamy sami przejść przez życie. Czy Panu nikt nigdy nie pomogł? Co
                            do butelki wodki to owszem ma Pan rację, iż nie każdego stać na tego typu
                            prezenty. Natomiast pragnę zaznaczyć, iż nie wszystkie sytuacje są takie same i
                            należy przyjmować jeden sposob zachowania. Otoż w moim przypadku porządane
                            byłoby nieco bardziej kulturalne zachowanie pary młodej.
                    • izella Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 15:16
                      . Drogi Panie ja
                      jako prawnik nawet poprawiny zrobiłam, gościom nocleg zapewniłam, ciasto
                      rozdałam.


                      Niemożliwe,pani prawnik i całymi dniami przy kompie.Czyżby to prawnik na
                      bezrobociu.Powiem ci tak szanujaca sie osoba,prawnik nie siedzi przed kompem i
                      nie pisze tych durnych postów bo jest zajeta stosem papierow i czesto nawet nie
                      ma czasu dla domu i rodziny.Pomijajac juz to ze czytajac co napisałas w swoim
                      założonym watku daje dużo do myslenia kim naprawde jestes.Nie ośmieszaj
                      sie.Gdybys była kims to tak nie zlekceważono by cie na tym weselu.
                      • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 19:01
                        izella napisała:
                        Gdybys była kims to tak nie zlekceważono by cie na tym weselu.

                        Doprawdy? A ty uważasz, że ludzi traktuje się dobrze albo źle w zależności od
                        zawodu. Ja ludzi oceniam według tego co sobą reprezentują. I wolałabym
                        przyjaźnić się ze sprzątaczką, która jest serdeczna i uczciwa niż z królową
                        twojego pokroju. I tym się różnimy. Ja mam coś w glowie, a ty tylko wiejską
                        interesowność i kult księdza i nauczyciela, których trzeba w rękę całować, bo
                        szkoły pokończyli.
                        • izella Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 21:49
                          magdusinska napisała:


                          Daruj sobie dziewcze swoje uszczypliwości,to ty jestes interesowna bo liczyłas
                          ze z wesela wyjedziesz z wałową,flachą i wyspisz sie w hotelu za kase
                          młodych.Znależli sie mądrzy i postawili do kąta bo myslałas ze jak dasz kopertkę
                          to musisz jakos sobie to odebrać.Twój wątek jest żałosny jak ty sama pseudo
                          prawniczko hi hi.Nawiązujac do twojej głowy to masz niewiele oprocz pisania
                          steku bzdur na forach od rana do wieczora.Ja w przeciwieństwie do ciebie mam
                          zajecia ambitne i juz napewno nie mam czasu na zajmowanie sie pierdołami a ty
                          jak ta wiejska przekupa za wszystkich i o wszystkich.Nie rob z siebie ofiary bo
                          jestes stara cwaniara
                    • annubis74 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 20:52
                      a ja ciągle uważam że wręczanie gościom wałówy + flachy jest żenujące.
                      pomijam już że mieliśmy wesele bezwódkowe, bo chcieliśmy oszczedzić sobie
                      widoku zalanych wujków i pociotów (było tylko wino, każdy wypił ile chciał) ale
                      bez przesady co to imprezea z prowiantem na wynos
            • annubis74 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 20:48
              hanna100, zgadzam sie z Tobą że załatwienie noclegu dla gości z daleka jest
              ogólnie przyjete, ale jest również prawdą, że to raczej zwyczaj niż obowiązek
              Ale jeśli chodzi o alkoholowy prowiant na drogę to moim zdaniem to gruba
              przesada, podobnie jak błyskotliwa uwaga magdusińskiej na temat konkursów
              oczepinowych.
              W tym roku byłam na kilku weselach (łącznie ze swoim) i przyznam, ze
              roszczeniowość niektorych gości nie jest już w stanie mnie zaskoczyć - a to
              barszczyk nie smakował, a to za daleko, a to za blisko, a to a śmo. Szkoda że
              czesto te nadmierne oczekiwania są mocno jednostronne, a Para Młoda ma
              obrobiony tyłek i zero satysfakcji - a niektórzy goście potrafią w prezencie
              dać pustą kopertę (TAK TAK)
            • judith79 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 22:48
              hanna nie kazdy holduje remizowym obyczajom, sorry ale ja nie widze nic
              taktownego we wciskaniu komus resztek, a butelka wody byla moze ekscytujaca w
              czasach kiedy ta byla na kartki ale dzis? sorry ale trza byc mega bucem coby
              sie dopominac o flaszke.
        • michal_powolny1 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 16:23
          Brak kultury powiadasz? A obgadywanie jest szczytem kultury?
          Jakś się tak dziwnie składa że większość ślubów czy w to rodzinie czy wśród
          przyjaciół ma miejsce conajmniej 140 klimetrów od Łodzi i nikt mi jeszcze nie
          fundował noclegu, kosztów przejazdu nie dawał wódki ani ciasta. Nie ważne było
          czy byłem świadkiem czy prostym gościem. Widzę że moja rodzina i koledzy to
          jakieś chamy według młodziutkich mężatek. Tyle lat żyłem w nieświdomości, tle
          lat.
          • magdusinska Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 16:48
            michal_powolny1 napisał:

            nikt mi jeszcze nie
            > fundował noclegu, kosztów przejazdu nie dawał wódki ani ciasta.

            Radzę przeczytać ze zrozumieniem cały wątek. Bo noclegu, biletu na pociąg,
            wódki i ciasta to ja nie żądałam. Jeszcze mogłeś napisać, że zwrotu prezentu mi
            się zachciało.
      • czerwona.sukienka1 Re: Szczyt chamstwa czy nie?Pewnie,ze nie. 23.10.06, 15:02
        Pierwsze slysze,zeby jescze para mloda musialaby sie martwic i zapewniac gosciom
        nocleg czy jeszcze po skonczonym weselu zapraszac do domu.
        Przeciez kazdy gosc martwi sie o siebie,to problem goscia a nie mlodych,czym
        przyjada na wesele a czym wroca.Przeciez goscie to nie nieporadne dzieci ktory
        trzeba wszystko zalatwic i pod nos podstawic.
        O ile mi wiadomo kazdy przybywajacy na wesele gosc sam sobie organizuje dojazd
        na wesele, ewentualnie nocleg i co sobie zapragnie.Mlodzi organizuja
        wesele,zabawe,cala uczte.A zeby musieli sie martwic jak i czym kazdy gosc wroci
        z wesela,bo ma fochy i jakies wymagania,ze sam sobie noclegu w motelu nie
        oplaci,to po co w ogole przyjechal na wesele skoro go nie stac.
        N ostatnim weselu jakim bylam tez ludzie dojezdzali pociagami nawet na wesele i
        tez wesele konczylo sie nad ranem,ale o wszystkim jakos kazdy zawczasu
        pomyslal,ze trzeba bedzie jakos wrocic do domu.A jak ?To juz kazdego goscia
        sprawa i nie powinnien zaprzatac swym brakiem klasy glowy nowozencom czy tez
        zwalac sie na glowe komus w dniu najwaznejszym w ich zyciu.
      • ulka32 Re: To nie tak 23.10.06, 15:18
        Słuchajcie dziewczyny to jest poprostu zwykłe nie dogadanie sie obu stron.Jak
        sie kogos zaprasza z daleka to wysyłajac zaproszenie powinno sie poinformowac
        czy zapraszajacy beda moc zapewnic nocleg badz zarezerwowac miejsce w
        hotelu.Skoro tego nie zrobili bo zakładamy nie pomysleli o tym to zaproszeni
        powinni sie skontaktowac z młodymi i wprost zapytac jak wyglada sprawa noclegu
        czy beda im w stanie zapewnic lub cos zrezerwowac zeby goscie po wyjsciu z
        wesela nie musieli biegac po hotelach i szukac wolnych pokoi.Jesli młodzi
        odpowiedzą ze nie ma takiej mozliwosci bo oni nie beda sie tym zajmowac to z
        racji duzej odległosci jaka pokonała magdusinska nalezałoby sie wypiąc na takie
        wesele.Poza tym własciciel sali weselnej uzgadnia z młodymi do ktorej godziny
        sie bawia i nikt nikogo nie wyprasza,orkiestra przestaje grac,wszyscy sie
        zbieraja co najwyzej jesli sa poprawiny to kazdego wychodzacego goscia
        zapraszaja na nie podajac godzinę,bo bedzie podany obiad.Jesli nie ma poprawin
        to najczesciej rodzice młodych maja popakowane kawałki ciast i jak ktos sobie
        życzy może zabrać.Zaznaczam ze ten zwyczaj nie wszędzie obowiązuje,mowie o
        domach weselnych,nie remizach i nie restauracjach.Wybaczcie Panie ale wyjsc z
        wesela o 5.00 rano i siedziec zmęczonym na dworcu czekajac na pociag i jeszcze
        200km przed nami drogi to autorka watku ma prawo sie wkurzyc choc w tym jest
        jej duzo winy.Nie zainteresowała sie co bedzie jak wesele sie skonczy.Pozdrawiam
        • annb i wracamy do punktu wyjscia 23.10.06, 15:33
          pani magdusinska jest dorosla

          i zapytac sie mogla a nawet powinna
          o nocleg/o hotel/o mozliwosc transportu
          to normalne ze rodzina sie miedzy sobą dogaduje
          ktos ma wolne miejsca, ktos moze podskoczyc na dworzec'
          bo to rodzina
          ale o to nalezy pytac lub prosic.

          bede o tej i o tej pomozcie mi z dotarciem do kosciola i na wesele.
          czy to takie trudne??

          a nie pozniej doope rodzinie obrabiac..przepraszam,zdawac relacje

          w tym roku bylam na 3 weselach
          na ostatnim nie chcialo mi sie robic za kierowce wiec grzecznie zapytalam brata
          mego , mieszkajacego w innym miescie czy nas ze sobą nie zabierze bo chcialam
          sie wreszcie wodki na zamkniecie sezonu napic :)

          ale ja sie pytalam

          pytac
          pytac i jeszcze raz pytac
          a nie zgrywac księżnę

          nie wszyscy mają w szufladzie certyfikat na jasnowidza
          ale jasne komunikaty wiekszosc rozumie
            • magdusinska Re: i wracamy do punktu wyjscia 23.10.06, 16:44
              Jak Was poczytałam to stwierdzam, że ja za dużo daję, a za mało wymagam. Skoro
              młodzi nie mają żadnych obowiązków względem gości to ja jako gość powinnam
              również mieć młodych w głębokim poważaniu. Po co stawać na głowie i jechać na
              wesele. Po co brać taksówki z dworca i jechać 50km na salę weselną. Po co wieźć
              wszystko na wieszaku i przebierać się w kuchni weselnej między zlewozmywakiem a
              kuchenką, które to miejsce mi młoda wskazała. Po co skoro młodzi nie zadali
              sobie nawet tyle trudu, żeby pozwolić mi się spokojnie ubrać w pokoju, który
              mieli wynajęty dla siebie na całe dwa dni. Po co wracać mi rano do domu 200 km
              skoro młodzi zamknęli puste 4-pokojowe mieszkanie co by się nie pobrudziło, bo
              zanocowali w hotelu. Po co siedzieć na dworcu 2 godziny, skoro młodzi mają
              apartament i spokojnie mogli nas godzinkę w nim przechować. Skoro tak myślicie,
              że goście mają tylko obowiązek na wesele dotrzeć i dać prezent to ja od teraz
              mam wszystkich młodych w głębokim poważaniu. I od razu przy zaproszeniu zapytam
              co z noclegiem, dojazdem, ubraniem się itd. i będę gościem z wymogami. A jak ja
              będę gospodarzem imprezy to zadbam tylko o swoje 4 litery, a na moich gości
              wypnę te moje 4 litery. Tylko, że wtedy zostanę sama jak palec, bo nikt
              normalny nic dla mnie nie zrobi. Bo goście też ludzie i też wkładają trud, aby
              młodym było miło. I jadą, aby cieszyć się razem z młodymi. A skoro młodzi tego
              nie rozumieją to po co gości zapraszają. Wynająć salę weselną i ubrać białą
              suknię to żadna sztuka. Sztuką jest być gospodarzem i docenić to, że innym
              jednak się chciało, a nie musieli. I niestety w tym przypadku młodym chodziło
              głównie o luksus dla siebie. A bez gości luksusu by nie było. No bo kto by
              kieckę młodej zobaczył, życzenia złożył i na weselu z nią tańcował. Równie
              dobrze mogła statystów wynająć.
              • jola427 Re: i wracamy do punktu wyjscia 23.10.06, 17:34
                Mieliście samochód i mogliście jechać i wrócić o której chcieliście. I to jest
                wszystko w tym temacie, żadne tłumaczenia nie zmienią tego, że poprostu jesteś
                wygodna i chciałabyś, żeby Ciebie traktowano jak księżniczkę. Jesteś dorosła
                więc sama za siebie odpowiadasz.
                • an20 Re: i wracamy do punktu wyjscia 23.10.06, 18:26
                  Skoro czujesz sie niedoceniona, ze poswiecilas sie razem z mezem i
                  przyjechaliscie na ten slub i wesele; a zachowanie pary mlodej wobec Was nie
                  podoba sie Tobie i mezowi, to wystarczy o tym powiedziec ów mlodych. JAk
                  bedziecie do nich dzwonic to wyluszczyc im ich zachowanie, nietakt i
                  niedociagniecia. Oni beda swiadomi jak traktuja swoich gosci, a wy poczujecie
                  ulge ze im powiedzieliscie o swoim niezadowoleniu. Atmosfera sie oczysci, albo
                  zagesci :) w kazdym razie beda wiedzieli, co sadzicie o ich dbaniu o gosci.
              • annb no to jeszcze raz 23.10.06, 19:34
                pani magdusinsko, jest pani dorosłą osobą a to zobowiazuje
                skoro pani wiedziala ze nie ma noclegu, to trzeba bylo go zorganizowac we
                własnym zakresie
                wiekszosc baz noclegowych bardzo łatwo znalezc w necie, google jeszcze nie są
                płatne.

                skoro droga wymagala takich wyrzeczen i byla przez lasy, pola i błota -trzeba
                było jechac samochodem.

                samochod plus wlasnotelefonicznie zorganizowany hotel to idealne rozwiazanie.
                nie kazdy odebral staranne wychowanie
                rodzina pani meza uchybila swoim zachowaniem, ale pani jest dorosla,
                wystarczylo zapytac PRZED SLUBEM o hotel, o transport
                a nie czekac az sie domysla

                to nie powod aby strugac obrazonej cierpietnicy
                pani jest masochistką?
                ze wiedzac iz nie ma noclegu i transportu pchac sie w taki uklad, nic samej nie
                organizujac??

                klimaty jak z daleko od szosy, gdzie bylo sie skazanym na rozklekotaego jelcza
                przez ludnośc zwanengo ogorkiem, raz na dobe

                teraz pojda kwasy po rodzinie, i po co?


                dla mnie EOT
                • michal_powolny1 Re: i wracamy do punktu wyjscia 25.10.06, 10:14
                  Tak? Co to za za zasady iż jak ufundowałem nocleg kuzynce Y to ona ma obowiązek
                  się zrewanżować? Czy teraz będziemy liczyć kto ile zjadł i wypił? Skoro dałem
                  gościom obiad za 200 to oni mnie zparaszjaąc nie mogą ufundować obiadu za mniej
                  niż 200 złotych? Co się z wami dzieje? Czy naprawdę kasa ostatecznie przyćmiła
                  wam mózgownice?
              • annubis74 Re: i wracamy do punktu wyjscia 26.10.06, 09:48
                dobre pytanie: po co?
                przecież mogłaś nie przyjąc zaproszenia i nie jechać
                a taki mój wniosek off topic - z tego wątku jasno wynika jakim przeżytkiem są
                (przynajmniej niektóre) wesela, imprezy rozdete do granic niemożliwości ze
                spedem dawno niewidzianych krewnych, którzy po fakcie i tak są niezadowoleni i
                obrabiają zapraszajacym tyłek
    • iskierka2929 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 23.10.06, 18:50
      magdusinska masz 100% rację , brawo hanna100 jesteśmy z tej samej gliny , wszak
      to młodzi zapraszają swoich gości i gość ma się czuć jak gość , bez względu na
      prezent . Dla mnie nie do pomyślenia jest aby przyjezdnym nie zapewnić spania .
      Też prosiłem i od razu bez pytania informowałem "nocleg masz zapewniony " .
      Wszak na drugi dzień są poprawiny czy ktoś o tym zapomniał ?
      i proszę mi nie wmawiać , że to wymarły zwyczaj , wyście chyba dawno na dobrym
      weselu nie byli .
      Każdego gościa żegnałem osobiście , i każdego obdarowałem gościńcem .
      Gość w dom Bóg w dom .
    • magdusinska Jednak szczyt chamstwa! 23.10.06, 23:24
      To się w głowie nie mieści. Młodzi byli z wizytą u mojej mamy dzisiaj i co się
      okazuje. Pani Młoda w pretensjach cała. Goście niekulturalni, bo sto lat
      zaczęli śpiewać, a ona sobie tego nie życzyła. Goście wstydu nie mają, bo
      powinni wiedzieć, że wesele kosztuje i musi się zwrócić z nawiązką, prezenty
      też nietrafione. Goście do stołu młodych nawet nie podeszli, aby porozmawiać.
      Kobiety goście młodego do tańca nie prosiły. No i koniec końców ja ostatnia
      wieśniara jestem, bo wstydu im narobiłam. Z kiecką latałam, aby się przebrać. I
      biedna młoda problem miała, bo panią kucharkę pytała czy na zapleczu kuchennym
      mogę się ubrać. No i koniec końców dymu narobili sami. Mama moja
      zainterweniowała odpowiednio, czyli reasumując powiedziała jasno i dobitnie, że
      goście to nie krowa dojna, która powinna tylko prezent dać i spierdalać. I
      skoro młoda ma teraz tyle żali to mogła przy zaproszeniach regulamin dla gości
      napisać i sankcje karne nałożyć. Ja mam jeden wniosek. Jak do dalekiej rodziny,
      bądź znajomych pojadę to sumę pieniędzy na prezent przeznaczę, potem odliczę
      koszty noclegu skoro nie zagwarantują i na koniec to co zostanie włożę do
      koperty i du.. na nich wypnę. Wtedy to ja gość z klasą i dobrze wychowany będę,
      bo sobie nie poskąpię.
    • mag333 Re: Szczyt chamstwa czy nie? 25.10.06, 11:25
      ja tez kiedyś byłąm na takim weselu 250 km jechaliśmy tyle że samochodem. Mąż
      pił na weselu a ja nie, dzięki Bogu, bo musiałam kierować tez nie spałam cały
      dzień , noc i jeszcze podróż, droga mi się dwoiła przed oczami....koszmar. Tak.
      To napewno szczyt chamstwa
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka