nie_bieska_10
23.10.06, 18:28
czesc,
pisze tylko po to zeby sie wygadac bo nie mam do kogo ust otworzyc, a smutno
mi bo sie dzis pokłócilismy...
mój m. jest chory (przeziebiony narazie, ale wiecie jak to jest jak facet
jest chory). Mielismy wyjsc jutro wieczorem /okazja jednorazowa, planowalismy
to od 2 miesiecy/. Wiec powiedzialam mu ze skoro on jest tylko przeziebiony
to nie wyobrazam sobie isc sama (zwlaszcza ze wydawalo mi sie ze okazja jest
taka ze jemu tez zalezy i zrobi wysztsko, zeby nawet z goraczka pojsc). No i
uslyszalam ze nie dbam o niego, ze jestem egoistka, ze mysle tylko o wyjsciu
a nie o jego zdrowiu no i o. To mnie lekko zdenerwowalo, bo kurcze to tylko
przeziebienie, a po 2 razem to wyjscie planowalismy. Potem powiedzialam mu ze
nie zdaze przyjechac do niego po pracy ze chce wrocic do siebie do domu
prebrac sie itp. na co on powiedzial ze nie musze byc az taka elegancka, a on
po mnie nie przyjedzie bo jest chory i potem zobaczyzmy sie dopiero na
miejscu i to tak nie wypada, a w razie czego on bedzie stal na zimnie i sie
doziebi, albo wejdize do srodka i bedzie sam itp. potem jeszcze dodał ze o
niego nie dbam, ze msyle tylko o sobie i ze jestem zalosna:( no to sie
wkurzylam bardzo i powiedzialam mu kilka bardzo niemilych rzeczy. No i teraz
sie nie odzywamy. Kurcze glupio mi ze mnie ponioslo, ale naprawde nie
spodizewalam sie uslyszec tylu niemilych rzeczy... :(
takie tam beznadziejne kłótnie.
czy Wasi faceci tez tak maja jak są chorzy?