Wystawiona do wiatru...

24.10.06, 08:18
Było tak pięknie, chociaż czasami powstawały spory. Mój N był taki troskliwy,
włąśnie BYł bo nie wiem czy dalej jest;( Mój problem polega na tym, że w
piątek umówiłam się z N. że w sobotę wyjdziemy razem, on po moich usilnych
staraniach się zgodził. Nadeszła sobota, ja ucieszona że wyjdę gdzieś z moim
kochanym, nie mogę doczekać się tej chwili, nagle dzwoni telefon.:"Słuchaj
dzisiaj nie dojszie do naszego spotkania bo jadę z rodzicami do...Nie
dosłayszałam już gdzie bo złość opanowała całe moje ciało! Mężczyzna któty ma
28 lat nadal wozi swoją mamusię tam gdzie ta zechce. Powiedział mi, że dla
niej zrobi wszystko i ona najbardziej na świecie liczy się dla niego!!!
Oczywiście nie odzywałam się do Niego myśląc że w niedziele już przyjedzie,
tak jak OBIECAł. Nie przyjechał ;( Wysłałam mu smsa dlaczego:'Bo byłem
zmęczony"! Nazwałam go mamisynkiem i wcale tego nie żałuję, N. powiedział że
skoro tak stawiam sprawę to nie mamy o czym gadać! Proszę poradźcie mi co
zrobić dalej bo sama już nie daję rady! Odezwać się do niego pierwasza, czy
wogóle zostać z nim i dalej tworzyć razem parę?
    • azosienia Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 08:43
      Może niepotrzebnie tylko panikuję, bo tak powinno być???
      Ale to mi tak nie pasuje!
      • trusia29 Re: Wystawiona do wiatru... 25.10.06, 19:00
        a rzuc go w cholere, póki możesz, inaczej cale zycie będzie słuchal mamusi a
        mamusia bedzie rządziła w waszym domu
    • mag333 Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 08:52
      zawsze słyszałam że należy ignorować faceta, wtedy to jakoś go przyciąga, nie
      powinnam Cio dawać rad bo sama mam problem, ale wiesz ja się pierwsza nie
      odezwę, nie zadzwonie ani nie wyślę smsa , niech spada na szczaw nie bęę sie
      zamartwiała i Tobie radze to samo , siedź spokojnie, czekaj, samo się wszystko
      ułozy, idź na zakupy ( ja tak zrobiłam) idę dzisiaj do fryzjera..... to podobno
      działa totalna olewka

      trzymaj się
    • ardnaa Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 08:57
      Nie stac Ci en akogoś lepszego??? Zostaw go i tyle po co ci taki gość? Bez
      przesady, chyba ze masz problemy ze znalezieniem kogoś porzadnego to wtedy
      trzymaj sie moco, chyba ze chcesz zostać sama
    • azosienia Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 09:28
      Problemu ze znalezieniem innego mężczyzny raczej bym nie miała, bo może nie
      jestem miss, ale do tych brzydkich też się nie zaliczam. Nie chciałabym się z
      nim rozstawać z dwóch powodów - pierwszy to taki że jesteśmy ze sobą prawie 1,5
      roku i spędziliśmy naprawdę cudowne chwile, a drugi to (wydaje mi się
      najważniejszy) taki że ja Go KOCHAM i takłatwo wyrzucić Go z mojego serca nie
      jest. Ale poczekam jeśli się nie odezwie to znaczy że TO JEMU NIE ZALEżAłO I DLA
      NIEGO NIC TO WSZYSTKO NIE ZNACZYłO!
      • caysee Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 09:39
        Zastanow sie, czy przez kolejne powiedzmy 30 lat bedziesz znosic to, ze to
        mamusia jest najwazniejsza i przejrzyj forum - wiele dziewczyn ma problem, bo
        mezczyzna po slubie nadal uznaje mame za kobiete swojego zycia.
        • anula36 Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 10:00
          jest takie angielskie powiedzenie " two is a couple , three is a crowd" czyli
          dwoje to para troka to tlok.
          Zwiazek z tym facetem bedzie oznaczal wiecznym trojkacik z jego mamusia.
      • ardnaa Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 10:03
        azosienia napisała:


        Nie chciałabym się znim rozstawać z dwóch powodów - pierwszy to taki że
        jesteśmy ze sobą prawie 1,5 roku i spędziliśmy naprawdę cudowne chwile, a drugi
        to (wydaje mi się najważniejszy)

        To bardzo dobrze, ze WYDAJE Ci się najważniejszy ( nie ma jak niepewność)
        a 1,5 roku to kawłą czasu:) naprawde zazdrosze ci tak długiego stazu
    • rruda Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 10:02
      Azosienia, czy to nie przypadkiem dalszy ciąg Twoich kłopotów z przyszłą teściową?
      Miejmy nadzieję, że to mi poprzednie wątki połączyły sie z tym. Primo - po moich
      usilnych staraniach się zgodził - wnioskuję, ze nie bardzo miał ochote jechać, a
      wyjazd z rodzicami mógł być mu na rękę. Po drugie, zgadzam się z przedmówcami -
      totalny ignor, nic tak dorze nie działa na facetów. Oni wręcz nie znoszą jak
      kobieta o nich zabiega. To jest sprzeczne z ich naturą myśliwego. Zastanów się
      Azosienia, bo nie warto przez calę zycie być zazdrosną o mamusię. Juz teraz nie
      jest dobrze, a co bedzie pózniej?
      • azosienia Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 10:35
        Tak, już wcześniej "ukazywały" się te problemy, ale myślałam, że juz jest
        dobrze. Byliśmy razem w Częstochowie tzn. On jego rodzice, ja i moja mama. W
        kaplicy powiedział, że mnie kocha. To było takie cudowne... A teraz już o tym
        ZAPOMNIAł??? Bo mamusia liczy się najbardziej?;(
    • joy44 Musi się odpępnić 24.10.06, 10:29
      od Matki.
      Najlepiej zrobi mu Twój powrót do twojej Matki (na jakiś czas).
      Szybko i mocno.
      Prosto w mordę.
      To działa.
      Samo się nie naprawi.
      Musisz się liczyć z wszystkim.
      Mężczyźni zwykle się nie liczą z partnerką do momentu, w którym
      przekonają się, że muszą się z nią liczyć i świat nie kręci się
      tak jak ochcą.
      Trzeba to szybko pokazać.
      Szybko i mocno.
      Będzie Cię szanował.
      Odwagi.
      j
      • azosienia Re: Musi się odpępnić 24.10.06, 10:36
        joy44 napisał:

        > od Matki.
        > Najlepiej zrobi mu Twój powrót do twojej Matki (na jakiś czas).
        > Szybko i mocno.
        > Prosto w mordę.
        > To działa.
        > Samo się nie naprawi.
        > Musisz się liczyć z wszystkim.
        > Mężczyźni zwykle się nie liczą z partnerką do momentu, w którym
        > przekonają się, że muszą się z nią liczyć i świat nie kręci się
        > tak jak ochcą.
        > Trzeba to szybko pokazać.
        > Szybko i mocno.
        > Będzie Cię szanował.
        > Odwagi.


        ALE JAK TO ZROBIć?
        • joy44 Re: Musi się odpępnić 24.10.06, 10:58
          Mocno wstrząsnąć.
          Dać w pysk i trzasnąć drzwiami.
          Odwagi.
          j
    • azosienia Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 10:43
      Czy nie jest przypadkiem tak, że jego matka mówiąc,że jej mąż nie zaspokoił jej
      potrzeb wychowała sobie tak syna, żeby mieć jednocześnie męża i syna w jednym????
      TO JEST STRASZNE!
      • tadaam jest własnie tak jak mówisz 24.10.06, 12:29
        a więc tak jak mówią dziewczyny: terapia wstrząsowa albo baj baj i to migusiem!
    • annajustyna Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 13:06
      Tez tak mialam. Odeszlam i nie zaluje.
      • azosienia Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 14:25
        Piszecie żebym lepiej od niego odeszła, a może jest jakieś rozwiązanie z tej
        całej sytuacji?? Nie chcę odejś bo Go kocham, (przypomniała mi się znowu kaplica
        w Częstochowie - jak powiedział KOCHAM CIę do mnie) to było tak bardzo cudowne a
        niby tylko dwa słowa. Czułam się wtedy żeczywiście jakbym była najważniejsza na
        świecie dla niego, a tu taaaaka "niespodzianka";(
        • diplomatica Re: Wystawiona do wiatru... 24.10.06, 15:01
          kochanie

          jesli tylko te slowa wypowiedziane w czestochowie trzymaja cie przy nim
          to zerwij z nim
          skad wiesz czy u niego sie nie pozmienialo? moze juz zapomnial o tym?

          moj eks zawsze sie dziwil ze mam "taka dobra pamiec"
        • aintha będę brutalna 24.10.06, 23:17
          Jeśli facet mówi Ci, że jego matka jest dla niego najważniejsza, to mówi Ci
          równocześnie, że Ty nie jestes tak ważna. Więc każda prosba matki bedzie ZAWSZE
          nad Twoją. JEsteś w stanie tak żyć?
          Jest taki cytat z Biblii ;] "I dlatego opuszcza mężczyzna ojca swojego i matkę
          swoją i stają się z kobietą..." i tak dalej. To Ty musisz być najważniejsza.
          Jeśli po 1,5 roku nei jesteś (to szmat czasu), to nigdynie będziesz. A słowa, to
          tylko słowa. Miłość to coś więcej niż słowa, a "kocham cię" potrafią np.
          powiedzieć 2latki do dziewczyny spotkanej na ulicy. Wybacz, ale zycie jest
          czasem brutalne
          ------------------------------
          Nasza Fasolka
          Fasolkowo-Filmowo
          • azosienia Re: będę brutalna 25.10.06, 10:48
            Dowiedziałam się że Jego matka poczuła się winna temu że PRZEZ NIą nasz związek
            się w ostatnim czasie rozleciał. Jednakże mój N. wogóle się już prawie trzy dni
            nie odzywa - mam się odezwać pierwsza i przerwać tą sytuację???
            • azosienia Re: będę brutalna 25.10.06, 10:55
              Mała poprawka - jeszcze się nie rozleciał...
              • aintha juz Ci dziewczyny pisały u góry 25.10.06, 11:53
                ale widzę, że ty chcesz usłyszeć "Tak, zadzwoń do niego". Nic z tego :P sama
                podejmij decyzję. Ja bym nie zadzowniła. Trzeba się trochę szanować.
                ------------------------------
                Nasza Fasolka
                Fasolkowo-Filmowo
                • azosienia Re: juz Ci dziewczyny pisały u góry 25.10.06, 14:01
                  Nie wytrzymałam i napisałam do niego........
                  Zbyt bardzo mi zależy!
                  Zbyt bardzo go kocham!
                  Porozmawiam z nim i jeśli nic z tego nie wyjdzie będę musiała pocierpieć trochę,
                  ale w imię milości myślę, że WARTO!
                  Trzymajcie kciuki!
                  Nie bądźcie na mnie złe, kobietki, że złamałam zasady kobiety!
                  • aanista81 Re: juz Ci dziewczyny pisały u góry 25.10.06, 15:01
                    To wiecej sie nie zal, ze zawsze na pierwszym miejcu bedzie jego matka. Sama
                    sobie nagrabilas. Nie rozumiem Twojego postepowania. Myslisz ze ja nie kocham
                    mojego meza? Ale "w imie milosci" jak to g(d)ornolotnie okreslilas, nigdy nie
                    pozwolilabym sobie na cos takiego
        • sonia9912 Re: Wystawiona do wiatru... 29.10.06, 14:43
          > w Częstochowie - jak powiedział KOCHAM CIę do mnie) to było tak bardzo cudowne
          > a
          > niby tylko dwa słowa. Czułam się wtedy żeczywiście jakbym była najważniejsza na
          > świecie dla niego, a tu taaaaka "niespodzianka";(


          Już raz zakładałas wątek w tym temacie.Chyba głownym problemem to było to ze
          matka nazwała cie dziwka, a ty do bolu szczera pisałas ze najpiękniejszym dla
          ciebie dniem bedzie dzień jej śmierci.
    • kiecha3 Re: Wystawiona do wiatru... 25.10.06, 17:49
      wsoja pisanina przypominasz mi moją siostrę... jest z niej taki dzieciuch...
      ech... z głupiej sfary potrafi zrobić awanture.. i ze wszystkim tak strasznie
      przesadza... ogromnie wyolbrzymia...grrrr.

      nie przepraszaj.. to twoje życie.. nikt ci nie powiedział że masz tak a tak
      zrobic.. kazdy mówił co by zrobił na twoim miejscu.. a że ty nie umiesz
      inaczej.. hm.. twoje życie.. jak sobie pościelesz...

      a facet juz ci kiedys powiedział że ma matkę na 1 miejscu..to albo się
      przystosuj do dalekiego 2. lbo daj sobie spokój..
      • nataschka76 Re: Wystawiona do wiatru... 29.10.06, 00:06
        musisz się zastanowić, czy odpowiada Ci w życiu rola tej drugiej zaraz po
        mamusi. jesli on teraz potrafi Cie wystawić do wiatru, to po slubie bedzie
        jeszcze gorzej, będzie Cię na całe dnie zostawiał sama, bo mamusia będzie
        potzrebowac jego pomocy. rozumiem, że go kochasz, ale to jest chory związek,
        facet powinien być przy Tobie, a nie przy mamusi. z tego co piszesz, to ja
        wątpię, by on Cię kochał i sznował, gdyby faktycznie tak bylo, to wyjasniłby
        mamusi, że to TY jesteś jego kobietai to z TOBą chce spedzać czas. z każdym
        dniem będzie coraz gorzej, odejdź od niego, bo uwerz mi, lepiej nie bedzie
        • ida-sierpniowa Re: Wystawiona do wiatru... 30.10.06, 10:08
          Albo trzaśniesz pięścią w stół i facet się obudzi... albo nie, a wtedy to nic
          tylko brać nogi za pas, bo to Ty zawsze będziesz nadskakiwać. Wiem coś o tym,
          bo ja też przeważnie jako pierwsza starałam się prostować różne sytuacje, bo
          chciałam, żeby znów było miło. No i teraz mam. Dowiedziałam się niedawno,
          że "nigdy nie dorównam jego mamusi". Później co prawda próbował ten tekst
          odkręcić, taki dzieciuch z niego, ale co powiedział, to zostało. Ale Ty zrobisz
          jak zechcesz...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja