azosienia
24.10.06, 08:18
Było tak pięknie, chociaż czasami powstawały spory. Mój N był taki troskliwy,
włąśnie BYł bo nie wiem czy dalej jest;( Mój problem polega na tym, że w
piątek umówiłam się z N. że w sobotę wyjdziemy razem, on po moich usilnych
staraniach się zgodził. Nadeszła sobota, ja ucieszona że wyjdę gdzieś z moim
kochanym, nie mogę doczekać się tej chwili, nagle dzwoni telefon.:"Słuchaj
dzisiaj nie dojszie do naszego spotkania bo jadę z rodzicami do...Nie
dosłayszałam już gdzie bo złość opanowała całe moje ciało! Mężczyzna któty ma
28 lat nadal wozi swoją mamusię tam gdzie ta zechce. Powiedział mi, że dla
niej zrobi wszystko i ona najbardziej na świecie liczy się dla niego!!!
Oczywiście nie odzywałam się do Niego myśląc że w niedziele już przyjedzie,
tak jak OBIECAł. Nie przyjechał ;( Wysłałam mu smsa dlaczego:'Bo byłem
zmęczony"! Nazwałam go mamisynkiem i wcale tego nie żałuję, N. powiedział że
skoro tak stawiam sprawę to nie mamy o czym gadać! Proszę poradźcie mi co
zrobić dalej bo sama już nie daję rady! Odezwać się do niego pierwasza, czy
wogóle zostać z nim i dalej tworzyć razem parę?