mam faceta burmucha

31.10.06, 11:24
Po pierwsze strasznie się mnie czepia. A to ,że coś nie tak powiedziałam, a
to że coś źle zrobiłam,i nie robi tego w sposób delikatny tylko taki,że mi
sie robi przykro.A jak się próbuję bronić ( bo oczywiście mnie wkurzają te
uwagi wypowiadane tonem profesora) to się naburmusza i koniec. Próbowałam to
olewać , ale on naprawdę nieraz przegina.
Tak mi jest ciężko czsami bo nawet nie wiem o co mu chodzi i czy to jego
naburmuszenie jest z danego przypadku czy już coś znowu zrobiłam źle.
Po prostu jestem na skraju i już nie mam siły.
A najgorsze jest to, że jak się obrazi to traktuje mnie jak powietrze a ja
się czuję odepchnięta i jest mi strasznie żle.
    • agacciam Re: mam faceta burmucha 31.10.06, 11:53
      Powiem krótko, jeśli to jest tylko twój chłopak a nie mąż uciekaj szybciutko.
      Ja też miałam takiego co się cały czas musiałąm przed nim tłumaczyć.
      Wytrzymałam aż dwa lata, bo myślałam, że kocham go na zabój. Teraz jestem
      szczęśliwą mężatką. Jednak tamten tak zawrócił moją psychiką że czasami aż mnie
      skręca jak mnie traktował.
      Pomyśl czy ten związek jest wart twojego czasu, bo jeśli nie to uciekaj i
      szukaj tego jedynego.
    • osesek76 Re: mam faceta burmucha 31.10.06, 13:16
      nie, no...
      przezylam cos takiego i probowalam sie ratowac, starajac sie grac identycznie,
      ale na dluga mete nie dzialalo, bo klocilo sie to z moim wewnetrznym "ja".
      Zostawilam go i pewnie innej "umila" czas (czytaj: katuje psychicznie).
      Postanow cos sobie, nim bedzie za pozno: nie daj sie tak traktowac!
      pozdrawiam!
    • ashton Powiem krótko: 31.10.06, 13:46
      Od obrażalskiego faceta uciekaj gdzie pieprz rośnie!!!
    • kleo1 Re: mam faceta burmucha 31.10.06, 13:49
      moja przyjaciółka właśnie jest w trakcie składani apozwu do sądu o rozwód,
      facet się obrażał, czepiał, on mógł robić wszystko a ona nie... podziwiam jej
      odwagę o ona się wyprowadziła i mówi, że jest super
    • maya1981 Re: mam faceta burmucha 31.10.06, 14:02
      Przyjaciel mojego męza ma taką dziewczynę.....W jej mniemaniu facet do niczego
      sie nie nadaje tylko do tego tego żeby po nim jeżdzic non stop. Jej wolno
      wszystko a on ma się tłumaczyc z każdego wyjścia...ba nawet z każdej wydanej
      złotówki (mimo iż nie są małżeństwem) Ostatnio sie obraziła bo miał czelnośc
      kupic komputer...a jej by się nowy discman przydał. A jak sie dowiaduje że ma
      nas odwiedzic to laska dostaje furii (oczywiście nie chce nas z nim odwiedzac
      bo w jej pojęciu świata jesteśmy nienormalni)

      Paranoja jakaś.....także kobiety też mają takie odchyły.

      Moja rada: jak to Twój chłopak odpuśc sobie bo jestem w stanie wyobrazic sobie
      jakie to trudne dla Ciebie. Jeśli mąż....no cóż, raczej sie nie zmieni.
    • panna_na_wydaniu Re: mam faceta burmucha 02.11.06, 19:40
      Tylko jedno ciśnie mi się na usta : uciekaj gdzie pieprz rośnie. Facet się nie
      zmieni. To chyba jakiś zakompleksiony typ,vktóry jeździ po Tobie i buduje na tym
      swoje poczucie wartości. Sama znam taką parę (małżeństwo),gdzie żona na porządku
      dziennym słyszy jaka jest do d.... i po co on się z nią żenił (są małżeństwem 2
      lata!!!) itd itd.Od takich dupków trzeba uciekać! Ratuj się dziewczyno!!!
    • caysee Re: mam faceta burmucha 02.11.06, 20:23
      Prawde mowiac, to cienko widze taki zwiazek. Facet zachowuje sie jak niedojrzaly
      gowniarz, ktory brak rozsadnych argumentow pokrywa karami rodem z piaskownicy.
      Pogadaj z nim o tym i zadaj zmian. Jak bedzie sie opieral, lepiej poszukaj sobie
      kogos, kto bedzie cie traktowal tak jak na to zaslugujesz.
      • shameeka Re: mam faceta burmucha 03.11.06, 22:01

        ja jestem podobym zwiazku. moj sie ciagle obraza.
        ciezko mi czasami.
        ale kocham go..
        nie jest latwo powiedziec dowiedzenia.. i zaczac wszytsko od nowa..
        bo jednak czlowiek duzo inwestuje wswoj zwiazek.

        a moze jest jakis sposob..
        bo wkoncu i tacy sobie znajduja zony,,
        i bywaja szczesliwi...
        • niejatoja Re: mam faceta burmucha 06.11.06, 17:06
          po prostu ciężko tak się rozstać po prawie 3 latach.
          Bo czasami naprawdę jest super po prostu miodzio. On ma takie napady wywołane
          niewiadomo czym. Zwłaszcza jeśli jesteśmy ze znajomymi albo tuż po spotkaniu
          mam okazję dowiedzieć się co zrobiłam źle,albo coś nie tak powiedzialam, albo
          ze nic nie powiedziałam.
          Niby on mówi, że za bardzo sie tym przejmuje i może ma rację ale ja nie umiem
          się nie przejmować.
          Tak jakoś coraz częsciej dochodzę do wniosku(nawet jak jest dobrze) że jakoś
          coś nie tak. jakąś taką wewnętrzną barierę chyba w sobie buduję. A to nie jest
          dobre..
          Sama nie wiem co zrobić..
        • enith Re: mam faceta burmucha 07.11.06, 08:44
          > bo wkoncu i tacy sobie znajduja zony,,
          > i bywaja szczesliwi...

          Oni tak, a co z ich żonami znoszącymi humory jaśnie pana obrażalskiego?
          Spieprzałabym ile wlezie od kogoś takiego...
    • ida-sierpniowa Re: mam faceta burmucha 07.11.06, 08:41
      Wiesz co, mój też potrafił stroić fochy i czekać, aż to ja pierwsza przyjdę i
      wyciągnę rękę. Nie dlatego, żebym była winna, tylko dlatego, że zwykle
      chciałam, żeby znów było ok. Ale znudziło mi się i po prostu z czasem
      przestałam reagować. Nie, żeby to była jakaś przemyślana strategia z mojej
      strony, po prostu chodzi o pewne inne sprawy, które nie grają w tym związku, a
      które między innymi sprawiły, że może przestało mi aż tak zależeć? W każdym
      razie stroi te fochy znacznie rzadziej, a i zdarza mu się nawet pierwszemu
      przyjść i pogadać normalnie. Tylko nie wiem, czy nie za późno...
      • niejatoja Re: mam faceta burmucha 07.11.06, 10:28
        wiem,że coś się jakoś musi zmienić, albo ja przestanę na to zwracać uwagę
        olewając uwagi mojego fochmana albo on musi zrozumieć,że mnie tym w jakiś
        sposób rani ( co prawda już to mówiłam mu kilkanaście razy)
        Jak mu coś takiego mówię, że znowy zachowuje się tak,że czuje się urażona i
        smutna to się tłumaczy,że on zdajesobie z tego sprawę, ale jak ja tak postępuję
        (znaczy że coś zrobiłam wg. niego nie tak) to on nie może się powstrzymac i
        robi tak jak robi...tzn. zachowuje się jak pan profesor kurna mać z
        uniwersytetu.
        Jednego tylko się obawiam,że coraz bardziej się zamykam w sobie i nawet jak
        jest dobrze to się nie cieszę, bo zaraz coś mi wypali...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja