msylwunia25
03.11.06, 12:43
Hejka!!!Mam mały problem z moim kochanym mężem,otóż ostatnio zakomunikował mi
ze ma jakąś ważną imprezę w firmie na dodatek w miescie oddalonym 100 km,i
dwudniową.Normalnie to nie robiłabym draki tylko zorganizowałabym sobie jakiś
wieczorek ze znajomymi i byłoby po sprawie,tylko ze jestem akurat prawie w 8
miesiącu ciązy i liczyłam ze zrezygnuje z takiego wypadu i pobędzie troche z
nami.Tym bardziej ze bardzo zle znoszę swój "odmienny stan" i zależy mi na tym
zeby po prostu przy mnie był.....Poza tym wiem co się dzieje na takich
wyjazdach gdzie jest morze alkoholu i nocleg w hotelu.....Nie chodzi o to ze
mu nie ufam,tylko wolałabym nie prowokować losu....A mój mężuś twierdzi ze
taka imprezka mu sie nalezy za ciężką pracę i nie zrezygnuje z
niej....strasznie przykro mi sie zrobiło w tym momencie...pokłóciliśmy sie
okropnie,rozmawiamy ze sobą bardzo oficjalnie i wogólne atmosfera jest nie do
wytrzymania....Nie wiem juz sama,może faktycznie powinnam sobie odpuscić i dać
sobie spokój z tymi pretensjami....Tylko ze on naprawde bardzo duzo
pracuje,ciągle go nie ma w domu(co sie odbija na naszym zwiazku) i liczyłam że
spędzimy ten wekeend razem....A tak czeka mnie perspektywa samotnego wieczoru
przed tv w momencie kiedy mój M bedzie sie świetnie bawił....Jakoś trudno mi
spojrzeć obiektywnie na tą sprawe....Dziewczyny co byśćie zrobiły na moim
miejscu???? Powinnam odpuścić???Tylko ze jakos nie potrawię sie usmiechnąć i
powiedzieć:jedz skarbie i baw sie dobrze...On uważa ze sie czepiam bez sensu i
trzymam go na smyczy....Nie mam juz siły mu tłumaczyć co czuję, on i tak wie
swoje...Jest mi strasznie smutno i zle....Dziewczyny czekam na wasze
obiektywne spojrzenia na całą sytuacje.... i pozdrawiam cieplutko!!!!!!!!!