bonnie85
10.11.06, 01:36
Może komuś wyda się to śmieszne i nieprawdopodobne, ale zostałam przymuszona
do ślubu. Przez swoich i jego rodziców. Ale po kolei. Jeszcze do niedawna
byłam pełną życia dziewczyną/kobietą. Mieszkałam sobie z rodzicami i bratem.
Studiowałam zaocznie i cieszyłam się z pierwszej pracy. Chodziłam na imprezy
i bawiłam się. Nie miałam faceta, bo szkoda mi było czasu na całe to
poznawanie się itp. Kiedyś na imprezie urodzinowej koleżanki mocno
przesadziłam z trunkami. Pomieszałam.Cały wieczór spędziłam w towarzystwie
pewnego chłopaka. Dodam, że nigdy go specjalnie nie lubiłam. Beztroska zabawa
skończyła się w łóżku. Nie muszę mówić jak się rano czułam. Uciekłam.
Chciałam zapomnieć. Było mi wstyd. Jakiś czas potem zasłabłam w pracy.
Okazało się, że jestem w ciąży!!!!Przeżyłam szok. Czułam wtedy, że życie dało
mi nauczkę. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zwierzyłam się koleżance u
której była wtedy ta impreza. Jemu nie miałam zamiaru nic mówić. Ale ona się
wygadała. Zaczął mnie nachodzić. Twierdził, że i tak chciał się ustatkować i
dobrze, że zaszłam w ciążę. Ja nie chciałam nic od niego. Nic do niego nie
czułam. Zaczęło się piekło. Zaczął rozpowiadać w naszym małym miasteczku, że
jestem w ciąży i chcemy się pobrać!Wieści szybko dotarły do moich rodziców.
Ile ja sie nasłuchałam.Mama stwierdziła, że teraz to już muszę być jego żoną.
Moje protesty nie były brane pod uwagę. W pewnym momencie byłam w takiej
depresji, że było mi już wszystko jedno i uległam im. Wzięlismy ślub, ale
tylko cywilny, bo ja nie chciałam. Zamieszkalismy u niego w mieszkaniu.
Powiedziałam, że nie chce z nim być i nie będę dla niego normalną żoną. Co
wieczór zamykałam się w łazience, żeby nie iśc z nim do łóżka, Ten stan
bezsilności trwał 2 miesiące. Uciekłam do kuzynki. Do innego miasta. Moja
dzizdzia przyjdzie na świat najprawdopodobniej przed Sylwestrem. On mnie
szukał. Parę razy był u mnie. Na początku chciał, żebym wróciła. Potem
przeprosił mnie za wszystko. Mówił, ze chciał dobrze dla nas i dla
dziecka.Zapytał sie czy może mnie odwiedzać. Zgodziłam się. Powiedział, że
mnie skrzywdził i jak chcę to da mi rozwód. Jednak ostatnio zaczęłam nie
chcieć się od niego uwolnić...Zauważyłam, że odwiedzuny mojego męża sprawiają
mi przyjemnośc. Łapię się na tym , że czekam na niego. Ostatnio parę razy
przez przypadek dotknął mnie, a nawet całowaliśmy się i było miło...Nawet
czułam lekki dreszczyk. Ostatnio zamiast rozmawiać o przyszłości naszej
córeczki po naszym rozwodzie patrzylismy sobie w oczy i uśmiechalismy się. I
to cała moja historia. Ja juz kompletnie nie wiem co mam robić.Cały ten nasz
ślub mozna nawet uniewaznić, bo był z przymusu.Ale ja teraz chyba juz nie
chcę...Kuzynka mówi mi, ze mu na mnie zależy. Dziewczyny co ja mam robić? Na
dodatek zakochałam się w swoim własnym mężu i ojcu mojego dzidziusia...