smutna i rozczarowana.

13.11.06, 18:37
Zakochalam sie w moim przyjacielu z którym spedzalam caly wolny czas.
Odwzajemnil moje uczucia i tak stalismy sie parą, po 1,5roku chodzenia
wzielismy slub, myslalam ze znamy sie jak lyse konie. Jeszcze kiedy
chodzilismy i bylismy narzeczenstwem byl strasznie kochany czuly i to z jego
strony wyszla propozycja na slub i bardzo szybko chcial miec dziecko. Zaraz
po slubie zmienil sie nieoczekiwanie. Ja studiuje i wychowuje dziecko teraz
na dziekance on zarabia, w ogole nie chce mi dawac kasy, caly czas chodzi
sobie z kolega na piwko wraca w nocy i nic nie slucha jak do niego mowie. Nie
wiem co sie z nim stalo, kiedys wszystko by dla mnie zrobil teraz ciagle
chodze zaplakana i chyba mam jakas depresje. Lzy mi czasem same leca. Wszyscy
mi mowili zebym poczekala do skonczenia studiow ale ja wielce zakochana
nikogo nie sluchalam. Kocham go i nienawidze. Nawet jakbym chciala sie z nim
rozstac to nie moge bo moi rodzice nie sa w stanie utrzymac mnie i mojego
dziecka. Mam nadzieje ze nie macie takich problemow. Pozdrawiam
    • trusia29 Re: smutna i rozczarowana. 13.11.06, 19:07
      może zmień studia na zaoczne i spróbuj znależć pracę??? spróbuj jakoś sie od
      niego uniezaleznić
    • szelest_tafty Re: smutna i rozczarowana. 13.11.06, 22:16
      mi zawsze jest przykro jak słyszę takie smutne historie:( musisz sprawić, by
      Twoje życie znowu zaczęło być Twoje. Pójście do pracy może rozwiązać problem,
      ale nie musi. Bo najgosza sprawa to fakt, że mąż nie traktuje Cię jak partnera.
      I przede wszystkim tą sprawą trzeba się zająć. rozmawiaj z nim, walcz, ale nie
      daj się gnębićw ten sposób. pozdrawiam
    • domiwika Re: smutna i rozczarowana. 13.11.06, 22:25
      nie jesteś jedyna ze swoim rozczarowaniem.mam podobną a czsem gorszą sytuację,
      nie będę opisywać bo byłoby tego duużo.pozdrawiam. nie daj się
    • agunnia27 Re: smutna i rozczarowana. 14.11.06, 11:04
      Czesc Kassik. Ja mialam bardzo podobne problemy jak ty. Jak chcesz to napisz do
      mnie na gg 5805918
      • wielorak Re: smutna i rozczarowana. 14.11.06, 13:33
        rodzice wcale nie muszą cię utrzymywać- nikt nie musi!
        mogą ci pomóc- np. zając się dzieckiem kiedy ty będziesz w pracy.
        masz złe podejście do tego. jesteś z nim tylko dla kasy?
        a gdyby bił ciebie i dziecko? to co? też byś nie odeszła bo kto się tobą bidulko
        zajmie?!
        współczuję ci ale oprzytomniej kobieto!
        radź sobie!
    • judith79 Re: smutna i rozczarowana. 14.11.06, 13:57
      Nawet jakbym chciala sie z nim
      > rozstac to nie moge bo moi rodzice nie sa w stanie utrzymac mnie i mojego
      > dziecka.
      jest takie cos jak alimenty, moze obilo ci sie o uszy?:/
      • fufcia Re: smutna i rozczarowana. 14.11.06, 21:07
        judith jak zawsze mila i uprzejma...
        • a.bc Re: smutna i rozczarowana. 14.11.06, 22:52
          Przykro mi ale musisz zadziałaś terapią wstrząsową
          Twój mąz musi zajmowac sie dzieckiem- zrób mu niespodziankę i po tym jak wróci
          do domu powiedz,ze musisz wyjsc- niech posiedzi z dzieckiem sam.
          Poza tym moja droga powinnas ustalić zasady rozdzielania finansów w domu.
          I powiem ci jedno puśc go np raz w tygodniu na piwo ale wczesniej musi to z
          Tobą ustalić. Kochana wez sie w garść i zacznij zdecydowanie i konsekwentnie
          działać, 3mam kciuki
          • fr-edza Re: smutna i rozczarowana. 15.11.06, 20:13
            a.bc to jest dobra rada , mi sie bardzo podoba i ja tak potrafie postępować ,
            czyli twardo ustalic zasady miedzy mna a mezem , ale niestety wiekszośc kobiet
            tego nie potrafi...:(
            • maziala Re: smutna i rozczarowana. 16.11.06, 10:45
              zgadzam sie z judith, że jest cos takiego jak alimenty. Nie Ty pierwsza i nie
              ostatnia jestes w takiej sytuacji ( niestety same się wpędzamy) Jeżeli jest tak
              jak piszesz, że nie da się z nim porozmawiać bo nie słucha, to spakuj się i
              wyprowadz do rodziców, a jemu powiedz tylko tyle że albo będzie płacił
              dobrowolnie albo zakładasz sprawę o alimenty. Zobaczymy co wtedy zrobi, może
              przemyśli swoje zachowanie, a jeśli nie.... to uciekaj jak najdalej, bo lepiej
              nie będzie na pewno.
        • annubis74 Re: smutna i rozczarowana. 16.11.06, 10:58
          judith ma racje
          a poza tym jak słysze takie historie to zawsze mi sie przypomina
          przysłowie "jak sobie pościelisz tak sie wyśpisz"
          dziewczę z wielkiej miłości, bez studiów, bez szans, bez pracy ładuje sie w
          ślub i szybkie dziecko, a dopiero póxniej myśli co ma zrobić
Pełna wersja