Perypetie rodzinne...mezalians heheh

15.11.06, 10:15
W zasadzie nie moja sprawa ale jakoś nie daje mi to spokoju.
Mój kuzyn(23lata) związał się z pewną pannicą(20lat). Nie było by nic w tym nadzwyczajnego gdyby nie to ze panna posiada w dorobku już jedno 3letnie dziecko, zero wykształcenia i ogłady a niedawno urodziła 2 dziecko(ojcem tego jest mój kuzyn).
Dla naszej był to szok, zwłaszcza ze kuzyn studiuje i pracuje, jest gościem na poziomie , wynajmuje mieszkanie a mimo to związał się z osobą o zerowych ambicjach do tego aspołecznym zachowaniu.
Może co niektóre panie naskoczą na mnie ze co to mnie obchodzi ze może on ja kocha i tak dalej ale chciałabym wytłumaczyć o co dokładnie mi chodzi.
Nasza rodzina jest bardzo ze sobą zżyta, wszyscy są raczej osobami otwartymi i pogodnymi.
Wczoraj byłam z wizytą u mojej cioci i był tam tez mój kuzyn z panną X i maleństwem…i wszyscy sobie żartowaliśmy , opowiadaliśmy pierdoły mówiliśmy o swoich planach itp.
Panna cały czas się prawie nie odzywała odpowiadała monosylabami, sprawiała wrażenie nieobecnej, tempo wpatrując się w wzór na dywanie. Na dowidzenia odpaliła do mnie że krzywo na nią patrzę i żebym jej dziecka na ręce nie brała.
Moja ciocia nie wytrzymała i powiedziała tej pannie że jest niekomunikatywna, że doszukuje się dziury w całym i żeby się trochę zmieniła ponieważ w naszej rodzinie z takim nastawieniem będzie jej ciężko. Nie był to pierwszy taki przypadek…panna nie akceptuje nikogo oprócz mojego kuzyna. Ciągle jest z czegoś niezadowolona, nigdy się nie uśmiecha , wygląda jak chmura gradowa. Po ich wyjściu rozmawiałam z ciocią na jej temat ponieważ obydwie mamy wrażenie że dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego że jest nieakceptowana, ze odstaje i na pewno czuje się gorsza a przez to jest zgorzkniała i niesympatyczna i reaguje agresją .Moja ciocia się popłakała bo nie tak sobie wyobrażała swoja synową…..i co miałam jej powiedzieć módl się by ja zostawił, albo że wszystko się ułoży. Sama zachodzę w głowę co on w niej widział….są jak dzień i noc.
    • trypel Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 10:28
      marvina1 napisała:

      > Moja ciocia nie wytrzymała i powiedziała tej pannie że jest niekomunikatywna, ż
      > e doszukuje się dziury w całym i żeby się trochę zmieniła ponieważ w naszej rod
      > zinie z takim nastawieniem będzie jej ciężko.

      Po takim tekście na miejscu dziewczyny wyszedłbym i zerwał totalnie kontakt z
      rodziną faceta. Po cholerę jej ta Wasza rodzina - ona jest z gosciem a nie z
      Wami. Współczuję jej takiej "nowej" rodziny

      • maxi3 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 10:35
        A ja Was rozumiem że jesteście zdziwieni takim wyborem kuzyna ale cóż faceci
        czasami mają klapki na oczach i widzą w niektórych panienkach tylko
        jedno.....może w tym przypadku to sex którym go oczarowała?
        • aliennis Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 10:42
          Współczuję jej szczerze.
          Skresliliście ją od początku to jaka ma być? To,że ma dwoje dzieci ,nie ma
          wykształcenia to chyba nie znaczy ,że jest trędowata.Poznałaś ją
          dokładnie ,rozmawialaś z nią na tyle ,żeby określić jak a jest naprawdę? Na
          pewno nie ,bo pew3no dla niej to za wysokie progi...? Mezalians?-Załosne.
          Mam nadzieję ,że są i będą szczęśliwi a Wam nic do tego ! Wasza rodzina to nie
          jest jej rodzina i nie musi z wami utrzymaywać kontaktów .
      • fr-edza Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 18:11
        Marvina...jak ja cie rozumie , mam te samą sytuacje , a nawet gorsza , bo chodzi
        o mojego brata , panna po podstawówce , była prostytutka (pracowała jako
        dziewczyna na tel.) , głupia jak but i beszczelna , w dodatku czasem zachowuje
        sie jak psychopatka , a on oszalał na jej punkcie , po miesiacu fundneli sobie
        dziecko i to nie wpadka , tylko świadomie...Gdzie faceci maja oczy!!!
        Ona uprzyksza nam tu zycie , tylko mój brat jest za nią.
    • marvina1 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 10:52
      Z tego mezaliansu sobie zażarowałam.....ale wydaje mi sie że ludzie powinni sie dobierać na zasadzie podobieńst.Może nie tyle podobienst ale na jakimś poziomie intelektualnym .Co można powiedzieć o pannicy której dorobkiem jej 20-letniego życia jest 2 dzieci....zero szkoły...zero ambicji ….do tego zgorzkniała mina na dzieńdobry.

      • judith79 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:01
        a co mozna powiedziec o babie, ktora wpieprza sie komus w zycie w imie jakichs
        tam koligacji rodzinnych? zajmij sie soba, bo taka jestes ponoc wykstalcona, z
        ambicjami i kulturalna a tu sloma z butow, ze hej.
        • karolinka123 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:06
          dziewczyna ma 20 lat dopiero wiec odchowa dzieci i zdazy pojsc na studia, wtedy
          bedzie miala prawo rozmawiac z toba, bo teraz nie jest na poziomie twoim rzecz
          jasna.:)
        • fufcia Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:58
          widze, ze nie lubisz ludzi kulturalnych i na poziomie, judith; pewnie, swoj do
          swego ciagnie ;-)
      • aliennis Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:05
        Na nadrobienie zaległości w wykształceniu ma całe życie . I moze z tego powodu
        jest zgorzkniała,ponieważ wczesne macierzyństwo nie pozwoliło jej zrobić
        matury/ skończyć np studiów . Skoro Twój kuzyn jest wspaniały,inteligentny i
        wykształcony to zapewne zachęci/skłoni ją do kontynuacji nauki a Ty mogłabyś
        pomóc jej "wejść "w rodzinę i jak najlepiej zadaptować sie w nowym srodowisku.
        Nie można skreślać ludzi ,tylko dlatego ,że odstają od naszych wyobrażeń .
        trochę pokory i zrozumienia . To nie boli.
      • magdusinska Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:18
        Co można powiedzieć o pannicy której dorobkiem jej 20-letniego życia jest 2
        dzieci....zero szkoły...zero ambicji ….do tego zgorzkniała mina na dzieńdobry.

        Ano to można powiedzieć, że jedno z tych dzieci zafundował jej właśnie twój
        kuzyn. A skoro dzieci się patykiem nie robi to ma on wobec niej pewne i to duże
        zobowiązania. A twoja ciotka jako babcia owego dziecka zamiast napadać na
        dziewczynę powinna zakasać rękawy i jakoś to wszystko ogarnąć. Lepiej byłoby
        przytulić taką synową i zająć się dziećmi, aby mogła dalej się uczyć niż jęczeć
        jaka nie dobra. Nie dziwi mnie jej mina. Współczuję dziewczynie takiej rodziny.
        A to, że ona już miała jedno dziecko to mogliście wcześniej zauważyć i wtedy
        pannę przepędzić jak taka niedobra.
    • marvina1 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:45
      Słuchajcie ja wcale nie mam zamiaru w cokolwiek się wtrącać nie mój cyrk nie moje małpy.
      Ale wiem że osobiście nie umówiłabym się na randkę z żadnym "blokersem czy też dresem" bo to nie mój poziom. Na pytanie o przyszłość panna X wzrusza ramionami, o cel w życiu kiwa głową. Jedno dziecko chowa jej matka drugie podrzuca notorycznie mojej cioci! Czy to jest OK? Kuzyn teraz chyba sam zaczął dostrzegać że więcej ich dzieli niż łączy...nawet porozmawiać się nie da z ta panną. Jeszcze żeby ona chciała zmienić cos w swoim życiu…..to był by to sukces ale tak nie jest
      • aliennis Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:51
        niejeden "dres" czy "blokers" jest studentem albo już po studiach panno "Wyżej
        d...ma niż...."
        Lepiej już nic nie pisz ,bo się pogrążasz.
        I pamiętaj ,że los bywa nieprzewidywalny ,wieć może za parę lat będziesż mieć
        meża-dresa...P...co za mezalians...
      • syriana Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:52
        ona też nie umówiła się z blokersem czy dresem, tylko z Twoim kuzynem na
        poziomie

        nic Ci do tego jaki dziewczyna ma stosunek do życia, z kim dzieci sobie robi i
        z czego żyje

        a skoro tak leży Ci na sercu dobro i harmonia Waszej wspaniałej, zżytej z sobą
        rodziny, to może postarasz się wprowadzić ją bardziej do famili, przestaniesz
        na nią krzywo patrzeć, oskarżać o zdeprawowanie niewinnego kuzyna i
        nazywać "pannicą"
      • judith79 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 11:57
        kuzynek taki "ą ę" i nie ma o czym rozmawiac, to nie rozmawial, zmachal
        dzieciaka i teraz jego obowiazkiem jest ten "owoc braku tematow do dyskusji"
        wychowac. brrr koszmarna rodzina, biedna dziewczynka.
        • fufcia Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 12:03
          brrr, koszmarna judith, biedne forum ;-)
          • judith79 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 12:08
            widze, ze sie zakochalas , chcesz podesle ci zdiecie, bedziesz mogla zawsze
            miec mnie przy sobie:P
            • fufcia Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 12:24
              eeee, ja i tak sie ostatnio nie wysypiam, a Ty chcesz mi odebrać i tę resztkę
              snu, która mi pozostala? ;-)))
      • deodyma Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 15:28
        to nie Twoja sprawa ani nie Twoje zycie. zyj wiec i pozwol zyc innym.
      • beau13 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 26.11.06, 16:22
        nie umówiłabys się z dresem... heh coż powiem Ci ze moj kolega kończy dwa
        kierunki
        prestiżowych studiów, jest najlepszy na wydziale zarówno na jednej uczelni jak i
        na drugiej pochodzi z szanowanej rodziny i chodzi w ...dresie... twierdząc ze
        tak mu wygodnie...;)
    • panisiusia Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 12:42
      Po pierwsze: Twoje posty też jakoś nie świadczą o Twojej błyskotliwej
      inteligencji albo przynajmniej o gruntownym wykształceniu.
      Po drugie: Ja na spotkaniach rodzinnych u mojego faceta też czasem nie mam
      ochoty na rozmowy o pierdołach. Ostatnio moja szwagierka ekscytowała się tym, że
      na studiach się dowiedziała(turystyka i hotelarstwo), że PODOBNO nie wolno w
      kawiarni oblizywać łyżeczki, którą mieszało się kawę, albo tym, że PODOBNO nie
      wypada mówić sto lat, gdy ktoś kichnie. Cała rodzina brała burzliwy udział w
      dyskusji, a ja siedziałam i patrzyłam (pewnie) tępo, czy jak woli autorka wątku
      tempo, na zdjęcia na ścianach - tylko po to, by nie wypalić czegoś niemiłego na
      temat poziomu ogłady towarzyskiej zgromadzonych. Potem rozmowa toczyła się
      różnymi torami, ale nikt nie zorientował się, że wśród osób, które widzą się na
      codzień są dwie, które odwiedzają ich raz na pół roku.
      Nie jestem typem duszy towarzystwa, nie miałam zamiaru nikogo przekrzykiwać.
      Nikt nie zapytał, co u mnie/u nas słychać, kim jesteśmy, co robimy, jakie mamy
      plany. Gdy wychodziliśmy, usłyszałam tylko, że jestem prześliczną dziewczyną i
      do zobaczenia. - O tyle dobrze, że ci ludzie mają do mnie raczej pozytywne
      nastawienie.

      Reasumując: to nie o wykształcenie chodzi. Podkreślanie różnic "intelektualnych"
      jest tylko sankcją pozwalającą czuć się lepszymi od dziewczyny. Z jakiegoś
      powodu kuzyn ją wybrał i warto byłoby zainteresować się jaki to powód.
      Moja rodzina też jest ze sobą bardzo zżyta, też się ze sobą swobodnie czujemy.
      Różnica między nami a Twoją rodziną polega na tym, że u nas każdy przyprowadzony
      "narzeczony", "kolega", "dziewczyna" czuje się jak u siebie, nie siedzi
      zapomniany w kącie, na samym wejściu dostaje kredyt zaufania i nie musi
      udowadniać, że jest godny naszego towarzystwa.

      Postępujcie tak dalej, a rozwalicie kuzynowi związek, albo w najlepszym wypadku
      sprawicie, że kuzyn i jego partnerka przestaną utrzymywać z Wami kontakt.
      • maziala Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 13:28
        Amen
        podpisuję się obiema rękami i nogami nawet pod wypowiedzią przedmówczyni.
      • marvina1 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 18:00
        > Nie jestem typem duszy towarzystwa, nie miałam zamiaru nikogo przekrzykiwać.
        > Nikt nie zapytał, co u mnie/u nas słychać, kim jesteśmy, co robimy, jakie mamy
        > plany. Gdy wychodziliśmy, usłyszałam tylko, że jestem prześliczną dziewczyną i
        > do zobaczenia. - O tyle dobrze, że ci ludzie mają do mnie raczej pozytywne
        > nastawienie.
        Jak można mieć pozytywne nastawienie do burzy gradowej?????
        Po za tym jeśli ktos ma tak aspołeczne predyspozycje to nic nie pomoże.
        • panisiusia Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 16.11.06, 10:13
          Może to po prostu nieśmiałość albo niepewność w gronie nowopoznanych osób?
          Może po prostu reaguje jak zastraszone zwierzątko: najlepszą obroną jest atak...

          Co do mnie: dosyć długo sama zabiegałam o to, by podczas rozmów rodzinnych
          opowiedzieć coś o sobie. Niestety wśród inżynierów i ekonomistów, którzy
          zarabiają tyle na miesiąc, co ja przez cały rok, temat mojego doktoratu jest
          nieco egzotyczny. Tzn. kuzyni potrafią o filozofii powiedzieć tylko tyle, że
          olewali te zajęcia, bo przecież filozofia to nudy i nie jest do niczego
          potrzebna. Po prostu brakuje z ich strony takiej życzliwej ciekawości tego, co
          robię...

          P.S. Mój kuzyn, świetny chłopak, znalazł sobie dziewczynę 10 lat od siebie
          starszą(miał 20 kilka), po rozwodzie, z trójką dzieci. Bardzo szybko się pobrali.
          Być może w pierwszym momencie mogło się wydać, że to nie jest idealna kobieta
          dla kuzyna. Na pierwsze spotkanie rodzinne dziewczyna przyszła w dosyć bojowym
          nastroju, tzn. spodziewała się pewnie, że usłyszy coś przykrego, że stare ciotki
          będą krytykować. Gdy zobaczyła, że nikt nie ma zamiaru rozmawiać o jej byłym
          mężu, nabrała trochę pewności siebie w nowej sytuacji, pokazała swoją prawdziwą
          twarz - bardzo miłej dziewczyny:).
          P.S.2 No chyba, że Twojej rodzinie naprawdę trafił się wyjątek...
    • deodyma Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 15:26
      Wasza rodzinka skreslila dziewczyna na samym poczatku wiec jak miala sie
      zachowac? nawet wcale sie jej nie dziwie. braki w wyksztalceniu mozna nadrobic.
    • annubis74 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 16:33
      a pomyślałaś że "pannica" reaguje niechętnie z powodu waszego do niej
      nastawienia bo rzeczywiście "krzywo" na nią patrzycie czyhając na potkniecia i
      wady. Poza tym co to znaczy zero wykształcenia (chyba średnią zawodową
      skończyła), chyba że w twojej rodzinie zero wykształcenia to poziom ponizej
      profesury???
      inna sprawa że zarzucając komuś brak wykształcenia nalezałoby sie nim wykazać
      samem (tępo i tempo to dwa zupełnie różne wyrazy)
      • marvina1 Ojejjjjjj 15.11.06, 17:56

        Nikt na nią krzywo nie patrzy ani też nie czyha na jej potknięcia. Zresztą jak ktoś przez cały czas nawet nie raczy słowem się odezwać to gdzie tu potknięcia można się doszukać?
        Po za tym wykształcenie nie świadczy o poziomie komunikowania się ….. nawet jeśli odpuściła sobie naukę to chyba rozmawiać potrafi?????
        W tej chwili maleństwo jest u mojej cioci , starsze dziecko u jej matki jeśli czuje ze odstaje dlaczego nie poszła do szkoły na wolna rekę?!?!?!?
        • malgorzata_i_mistrz Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 18:08
          Rozmawiać pewnie potrafi, ale obowiązku nie ma. Tak samo jak nie ma obowiązku
          być miłą i sympatyczną dla świekry i jej rodziny, a za próbę wywarcia wpływu na
          jej podejście laska powinna zabić Was śmiechem.

          ___________________________

          Gown removed carelessly. Head, less so.
          • marvina1 Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 18:14
            .............dla świekry i jej rodziny, a za próbę wywarcia wpływu na jej podejście laska powinna zabić Was śmiechem.Przepraszam ale Cie nie rozumiem??????????????????????????
          • malgorzata_i_mistrz Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 18:24
            Już tłumaczę:
            1) nie każdy musi być komunikatywny i mieć chęć na rodzinne pogaduszki przy
            kawusi i ciasteczku
            2) nie każdy też musi mieć słodycz charakteru
            3) i - przede wszystkim - nie każdy musi mieć chęć wpasować się w nową rodzinę.
            To nie grzech, naprawdę, a i żyje się o wiele łatwiej :)
            Jakoś po prostu nie wierzę w to, że ach! tak bardzo obawiacie się o to, jak się
            lasce będzie żyło z innymi ludźmi, raczej myślę, że znalazłyście sobie nowy
            obiekt do plotek. Plotkujcie sobie zresztą na zdrowie, ale nie dorabiajcie
            ideologii, tak jest zdrowiej.

            ___________________________

            Gown removed carelessly. Head, less so.
            • fr-edza Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 18:30
              Małgorzata_i_mistrz...nie znasz przeciez tej dziewczyny , jak autorka wątku , ja
              mam takie coś jak ona tylko gorzej , bo jak juz pisałam wyzej chodzi o mojego
              brata i ona mieszka z nami:(
              Wiem ,że sa dziewczyny , które maja nieźle nasr...ne w głowach i wierze ze taka
              osoba moze dobić.
              • malgorzata_i_mistrz Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 18:36
                A co to ma do rzeczy? Wypowiadam się na temat zjawiska - z góry potępiona
                została niekomunikatywność w kontakcie z teściową, z uzasadnieniem "bo tak" albo
                "bo jej się źle będzie żyło". Cóż, ja też jestem niekomunikatywna i też miewam
                nasrane we łbie, może dlatego dostrzegam też, jak to ewentualnie może wyglądać z
                drugiej strony. Wolno mi.

                ___________________________

                Gown removed carelessly. Head, less so.
                • fr-edza Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 18:42
                  Małgorzato...ja tez jestem niekomunikatywna , jakoś mam ograniczone grono
                  znajomych i tez nie jestem dusza towarzystwa , bo w duzym gronie zawsze ogarnia
                  mnie nieśmiałośc , wiec tego nie potepiam , nie kazdy musi błyszczeć i być duszą
                  towarzystwa , ale z tego co pisze autorka wynika ze to jakaś pomylona klientka ,
                  nie pozwala dotykac dzieci i jest nie miła i beszczelna bez powodu , a to juz
                  nie jest normalne...
                  • malgorzata_i_mistrz Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 19:08
                    Kwestia doświadczeń. Ty masz złe, więc dopatrujesz się złego, ja nie - i widzę
                    tylko laskę w konfrontacji z teściową i kuzyneczką mena, które czegoś od niej
                    ewidentnie chcą, a ona nie wie czego. Nie przeczę - pewnie jest niezbyt mądra i
                    może charakterek też ma nie najfajniejszy, ale obraz wtrącania się pod
                    przykrywką empatii, jaki serwuje nam autorka wątku, budzi, łagodnie mówiąc, mój
                    głęboki sprzeciw.
                    A, i jeszcze: z bezczelnością to różnie bywa, dla mnie na przykład
                    najbezczelniejszy w całej opowieści był tekst teściowej o koniecznej zmianie
                    nastawienia.
                    Kawka ma rację: pokazać takiej faka, zakasać spódnicę i zwiewać :)

                    ___________________________

                    Gown removed carelessly. Head, less so.
        • annubis74 Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 18:40
          wiesz te wszystkie uwagi i komentarze pod jej adresem nie świadczą o waszym
          nastawieniu najlepiej. poza tym dlaczego piszesz że ona czuje, że odstaje od
          waszego poziomu - to chyba tylko wasze wrażenie i wasz problem, a nie
          dziewczyny. wy już rozdaliście role - ona głupia zła mało wartościowa, bez
          ambicji, i wy wspaniała rodzinka - otwarta na poziomie, dobrze wychowana itd.
          (o czym innym swiadcza twoje słowa i twojej ciotki, które cytowałaś w pierwszym
          poście). i biedny zaslepiony kuzyn, co dał sie złapać takiemu zeru
          • marvina1 Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 18:53
            Nie zamierzam się nad nim rozczulać bo sam sobie ten bat ukręcił …on z ta panna żyje nie ja i na nim spoczywa odpowiedzialność a nie na reszcie rodziny.
            Jeszcze raz podkreślam ze jesteśmy normalna rodziną otwartą na poziomie, dobrze wychowaną no niestety tak jest ale jesteśmy też mili wyrozumiali i na pewno nie przypominamy nadętych bufonów.
            • annubis74 Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 19:13
              skoro jesteście:
              > normalna rodziną otwartą na poziomie, dobrze
              > wychowaną no niestety tak jest ale jesteśmy też mili wyrozumiali i na pewno ni
              > e przypominamy nadętych bufonów

              to jako ludzie na poziomie i otwarci na swiat macie pewnie liczne pasje i
              zaintersowania którym możecie sie poświęcić, zamiast zajmowac sie kwestią
              wybranki kuzyna. Obrabianie tyłka komukolwiek nie przystoi osobom dobrze
              wychowanym
            • michal_powolny1 Re: Ojejjjjjj 15.11.06, 22:18
              Szanowna Pani
              Z pani postów wyciągam niestety inny wniosek. Jesteście wstrętną rodziną ktora
              obgada każdego kto nie udaje słodziutkiej kawusi. Skazujecie na niebyt od razu
              tak na dzień dobry. Szkoda mi twojego kuzyna. Mamusia obrzydliwa, kuzynka
              wstrętna podła gnida. Nie wiem ile on wytrzyma z wami ale mogę się założyć że
              niedługo go już nie zobaczycie. I dobrze będzie wam tak.
    • burza4 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 17:28
      naskoczyłyście na dziewczynę bez powodu. Jasne jest, że w takie akcje w
      rodzinie są kontrowersyjne - i trudno, żeby ktokolwiek się cieszył z takiego
      obrotu sprawy.

      Oczywiste jest że dziewczyna czuje, że odstaje - ale z drugiej strony nic nie
      wskazuje na to, żeby miała na tym tle kompleks. Ona raczej wygląda na taką,
      która ma pretensję, że inni mają lepiej - nie widząc dlaczego tak jest (że się
      uczyli, starali). Zakompleksione osoby nie naskakują że ktoś "krzywo patrzy",
      panna ma zdaje się dość rozwinięte poczucie własnej wartości i podejrzewam, że
      w głębi duszy to milczenie jest wyrazem z ostentacyjnego lekceważenia.

      I nie wygląda, żeby ona miała chęć coś z tym zrobić - bo i po co, skoro czuje
      się LEPSZA, niż ta rodzinka co to nic o życiu nie wie...
      Nie chodzi tu o szkołę ale o podejście do życia. Można nie mieć matury - a mieć
      o czym rozmawiać, i z każdym znaleźć temat! co ma jedno z drugim wspólnego?

      byłam ostatnio na imprezie, gdzie przyszła para, która poza gospodarzem nie
      znała nikogo. On zaraz włączył się w jakieś męskie pogaduchy - ona
      przesiedziała nadęta cały wieczór w fotelu, mimo że podjęłyśmy kilka prób
      wciągnięcia jej do rozmowy. Ze słupem, który na kazde pytanie odpowiada
      monosylabą nie da się gadać.

      to nawet nie chodzi o to, że rodzina jej nie akceptuje (ciekawe która by ją
      przyjęła z otwartymi ramionami?)- ona nie zrobiła nic aby przełamać lody. Matka
      faceta ją zaprasza - przynajmniej robi zwykłe, grzecznościowe gesty - w zamian
      dostając olewcze zachowanie.

      Jej WSZĘDZIE będzie ciężko, bo nie umie się znaleźć między ludźmi - a niedługo
      zostanie samotną matką dwójki dzieci, bo najwidoczniej nadawała się do łóżka,
      ale do roli partnerki jeszcze nie dorosła.
      • marvina1 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 17:49
        Właśnie o to mi chodziło w całym prze ze mnie poruszanym temacie .Wydaje mi się że z naszej strony zrobiliśmy wszystko by poczuła się dobrze w naszej rodzinie ale ona sama do tego nie dąży. Można nie mieć wykształcenia ale być osoba komunikatywną serdeczną i miłą. To jak sobie życie panna ułożyła to już jej sprawa i w chwili obecnej mojego kuzyna i mi nic do tego ale nie o tym pisałam. Jej WSZĘDZIE będzie ciężko, bo nie umie się znaleźć między ludźmi i w tym sęk.Nie uważamy się za ludzi z wyższej półki , jesteśmy normalną rodziną która i tak dużo zaakceptowała ale słupem, który na kazde pytanie odpowiada monosylabą nie da się gadać.

        • annubis74 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 18:46
          ale czemu ciebie to tak martwi - przecież to nie twoja sprawa
          poza tym teraz piszesz empatyczne bzdurki, a w pierwszym poscie napisałaś "zero
          ambicji, zero wykształcenia" (cokolwiek by to miało znaczyć)
          poza tym może nie jesteś jeszcze w sytuacji osoby nowo wchodzącej do innej
          rodziny - ja w takiej byłam i mimo, że zwykle nie mam problemów z komunikacją z
          innymi, to łatwo nie było i przez pierwsze dwa czy trzy spotkania rozmawialiśmy
          monosylabami.
      • karcia85 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 17:58
        Nareszcie ktoś mądrze napisał:)).
        Współczuję Twojemu kuzynowi takiej partnerki.
        Panna siedzi naburmuszona i jeszcze trzeba ja "zagadywać".
        Myslę, że niepotrzebne jest ŻADNE wykształcenie, żeby wiedzieć, jak się
        zachować. Wielkie mi co, dziecka nie da wziąć na ręce bo ktoś "krzywo się
        patrzy"...
        Popieram autorkę wątku w 100% co do zdania na temat nowego członka rodziny.
    • kawka74 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 18:45
      To ja Ci powiem, jak to wygląda z drugiej strony barykady.
      Rodzina (liczna) mojego męża raczej nic złego mi nie zrobiła, ale:
      1.nie lubię za bardzo tam chodzić, bo nie mam o czym rozmawiać - domyślam się,
      że oni się świetnie bawią, ale ani ich rodzinne żarciki, ani to, co znów
      zrobiła kuzynka Wandzia, której na oczy nie widziałam, ani wreszcie lista
      zakupów mojej szwagierki kompletnie mnie nie obchodzi;
      2.gawędzę i plotkuję z ludźmi, których sobie wybieram, a nie z grupą obcych
      ludzi, między których zostałam wrzucona niekoniecznie zgodnie z moją wolą;
      3.nie odzywam się prawie wcale, bo nic nie sądzę na temat kuzynki Wandzi i nie
      śmieszą mnie ich dowcipy. Może są za bardzo finezyjne, jak na mój prosty umysł.
      4.Na czyjekolwiek stwierdzenie o konieczności zmiany postępowania, bo mi się
      będzie źle żyło w tej rodzinie, pokazałabym środkowy palec i więcej by ani
      tegoż palca, ani reszty mojego ciała nie zobaczyli.
      Zaznaczam, że rodzina mojego męża to ludzie otwarci, pogodni i zżyci. ;p
      I tak o mnie gadają, że się ciągle izoluję.
      • annubis74 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 18:47
        kawka, podpisuje sie pod tym co powiedziałaś
    • g0sik Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 20:01
      Jasne, już widzę jak cieszycie się w przyszłości że Wasi synowie wpadają z
      pannami podobnego pokroju. Ja na miejscu tej matki byłabym załamana bo jeśli
      jej 23 letni syn zwiąże się z tą panną na stałe to będzie całe życie tyrał na
      utrzymanie jej i cudzego dzieciaka . Jeśli nawet panna postanowi pójść na
      studia to ktoś będzie musiał na nie zarobić. I już widzę jak koło 30-tki, bez
      doświadczenia zawodowego jest łakomym kąskiem na rynku pracy.....Samo wyższe
      wykształcenie to teraz to żaden atut. Nie ma co pannie nadskakiwać, skoro nie
      chce odnaleźć się w rodzinie….należałoby tylko chłopaka uświadomić skąd się
      biorą dzieci żeby kolejnego dzieciaka pannie nie zmajstrował….
      • annb Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 20:53
        g0sik -jak bede miec syna to dostanie ekstra kieszonkowe na gumki
        i przeszkolenie jak sie je zaklada
        bo moze ta rodzina nie dosc otwarta byla i pewne rzeczy jednak byly tabu ;)
        • annubis74 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 16.11.06, 11:03
          dobrze mówi annb:)
          oczywiście wszystkie a priori zakładamy, że kuzyn jest biedną ofiarą harpii,
          która jego, niczego nie podejrzewajacego, zaciągnęła do wyra i prawie sama
          zrobiła sobie dzidzi, żeby go wpedzić w małżeństwo
          czy nikt tu naprawde nie zakłada, że facetowi moze być z dziewczyną dobrze i
          może ją kochac mimo, ze wybranka nie podoba sie szanownej rodzince
    • caysee Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 15.11.06, 20:04
      A ja jestem zdania, ze jak sie przychodzi do kogos "w gosci", tym bardziej jako
      osoba, ktora niejako wchodzi do rodziny, to nalezy samemu pokazac sie z dobrej
      strony, byc sympatycznym oraz nagiac swoje zachowanie do grupy do ktorej sie
      wchodzi a nie oczekiwac, ze oni nagna sie do niej.
      • marvina1 Świete słowa! 15.11.06, 20:54
        • carmela_soprano Re: Świete słowa! 15.11.06, 22:31
          pewnie i święte, prosto z Wielkiej Księgi Dulszczyzny...
      • panisiusia Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 16.11.06, 10:25
        To jest jasne, że koronę zostawia się w domu;). Ale też ci, do których się
        przyszło powinni pamiętać o prawie gościnności. Gospodarze też powinni odczuwać
        "ciążące" na nich obowiązki - to gość jest najważniejszy. Tu jako gospodarzy
        rozumiem całą zgromadzoną tam rodzinę w ogóle. Tym bardziej, że to była sytuacja
        z serii 20:1(2).
      • annubis74 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 16.11.06, 10:43
        nie tylko gość ale i gospodarz muszą sie starac zeby spotkanie było miłe
        rodzina powinna wykazac sie maksimum dobrych checi żeby dziewczyna poczuła sie
        dobrze wsród nowej rodziny.
        teksty - jesteś niekomunikatywna i bedzie ci cieżko w zyciu nie należą do
        najcieplejszego powitania.
    • chiara76 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 16.11.06, 10:49
      och, jaka biedna ta twoja ciocia. Nie nauczyła synka, że jak się chce umoczyć,
      to może być z tego fasolka. Pewnie słowo sex przez usta nie przechodziło, bo
      jakżebyto jej synuś z kimś się może bzykać?
      To teraz macie taką pannę w rodzinie. Nie radziłabym jej całkiem zgnoić, bo a
      nuż myknie od was z dzieckiem? I dopiero za parę lat kuzynek będzie Wam
      wdzięczny, że nie ma kontaktów z własnym dzieckiem.
      A dziewczynie się nawet nie dziwię. Nie popieram jej zachowania,ale coś czuję,
      że to jedyne godne, na jakie może się zdobyć. Acha i jeszcze jedno , ona nie ma
      obowiązku Was lubić. Tak samo, jak wy jej. I to się zresztą czuje. W obie
      strony.
      • lola9925 Dziewczyny jesteście obłudne:) 04.12.06, 21:26
        Śmieszy mnie jakie wszystkie jesteście tolerancyjne, otwarte i wspaniałomyślne.
        Szkoda tylko, ze nie przekłada się to na prawdziwe życie.
        1. Dużo jest teraz dziewczyn w wieku 16- 17 lat , które zostają matkami
        i spokojnie chodzą do szkoły z brzuszkiem lub przechodzą na tryb zaoczny
        (szkoły średnie zaoczne najczęściej kosztują niewiele) a z postu wynika ,że w
        wychowania pomaga jej mama. Nie widzę powodu by ciąża zwalniała kogoś z
        myślenia o swoim przyszłym życiu/zawodzie itd.
        2. Jeżeli chodzi o drugie dziecko w normalnym związku oboje są
        odpowiedzialni za antykoncepcje (ONA RÓWNIEŻ). Wydaje mi się- jeżeli komuś
        trafiła się raz wpadka ciążowa ma obsesje na punkcie antykoncepcji. Osobiście
        jednak uważam, że to taki typ kobiety, który uwiesi się na odpowiedzialnym
        facecie a kiedy przyjdzie czas by coś ze sobą zrobić pojawi się kolejna ciąża.
        3. Nie cierpię mojej teściowej , ale na te dwie godziny co jakiś czas
        ubiorę maskę (chlapnę sobie lampkę winaJ) i jestem bardzo miła.
        Nie jestem obłudna , ale bardzo kocham mojego męża i wiem, ze dla niego to
        ważne.

        Mam 11 letniego syna i nie byłabym zadowolona z takiej synowe.
        Myślę, że wszystkie Panie które tak atakują autorkę posta miałby inne zdanie
        jeżeli chodziło by o ich bliskiego faceta (syna, brata czy tam kuzyna) Bez
        obłudy bardzo proszę


        • kawka74 Z choinki się urwałaś??? nt 04.12.06, 21:45

    • bonasforza strzezcie mnie przed taka rodzinka.. 04.12.06, 22:02
      marwino, skoro tu zagladasz, wydaje sie, ze jestes młoda babka.
      A wyglaszasz teksty w stylu starej ciotki - malkontentki.
      Skoro facet ma dziecko to chyba dobrze, ze zyje z matka tego dziecka?
      Rozumiem, ze wolisz moralnosc pani dulskiej? dziecko zrobil, ale to jej sprawa?
      Wstyd mi,kiedy kobiety przyjmuja takie postawy - same sie traktuja seksistowsko.
      **
      I druga sprawa - skoro uwazasz, ze to khm, khm, mezalians, w 21 wieku zreszta,
      to wylazi z Ciebie uprzedzenie - i ja sie młodej nie dziwie, ze to czuje. I ze
      nie ma ochoty sie z toba ani z wrednawą rodzinka zadawac.
      Moze zamiast wlazic do zycia ludziom w łąsnymi brudnymi buciorami, lepiej
      pomysl, co zrobic, zeby jeszcze bardziej nie zgorzkniec.
    • isztarek Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 05.12.06, 12:06
      ale to nie jest Twój problem, prawda? Boże chron mnie przed taka rodziną
    • grubaska20 Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 07.12.06, 00:27
      wiesz co.. chyba powinniście się wstydzić. myślę, że istita rozumna, za jaką
      uważa się człowieka, świetnie potrafi wyczuć nastawienie otoczenia. co cię
      dziwi? że powiedziałą ci, że patrzysz na nią krzywo?? przecież to prawda. no
      chyba, że w twoim odczuciu nie miała prawa tego powiedzieć, bo przecież
      dziewczyna jest z nizin intelektualnych hehe. ja przynajmniej szanowałabym ją
      za szcczerość, nie udaje niczego, nie potrafi uśmiechać się jak głupi do sera,
      kiedy wszyscy mają na jej temat określone zdanie. szczerze współczuję jej także
      takiej babci, dla dziecka. to chyba byłoby na tyle z mojej strony
    • orajt Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 08.12.06, 15:42
      Ja mimo wszystko wierzę, że panna moze być nieprzyjemna i ,że rodzina martwi
      się, że chłopak sobie z nią życie zmarnuje
      ale nurtuje mnie pytanie:
      dlaczego ludzie chcą żeby inni żyli i chcieli żyć tak jak oni?
      dlaczego muszą skończyć studia żeby byli wartościowimi ludźmi?
      niby dlaczego muszą miec konkretne plany na przyszłość?
      i dlaczego muszą sie komukolwiek z nich spowiadać?

      nie wiem, może sie myle ale mam wrażenie, że wszyscy tylko oglądają sie kto co
      ma i co będzie mieć i z góry oceniają

      teraz wszyscy powinni kończyć studia albo przynajmniej studiować (najlepiej na
      kilku kierunkach), kupować mieszkanie, robić podyplomówkę i karierę, kupować
      rzeczy które wcale nie są im potrzebne, żeby sie wpasować w ogólny nurt całej
      reszty oszołomów, którzy chcą coś "osiągnąć".
      nie ważne co, czy to lubią czy nie, tylko żeby nie musieli czuć się gorsi od
      innych. albo żeby mieli co powiedzieć swojej rodzinie albo rodzinie partnera i
      nie musieli się nasłuchać...

      panna ewidentnie nie pasuje do waszej wspaniałej rodzinki (nie mówię tego
      zośliwie) i może dlatego tak spodobała sie kuzynowi bo dla niej jest
      wystarczajaco dobry i nie musi tego ciągle udowadniać...

      ale to tylko takie moje przemyślenia i nikt nie musi sie ze mną zgadzać
      pozdr
    • brak.polskich.liter Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 10.12.06, 13:31
      Wiesz co? Panna jest superkulturalna, skoro po tekscie mamuni kuzyna, ze "jest
      niekomunikatywna, że doszukuje się dziury w całym i żeby się trochę zmieniła
      ponieważ w naszej rodzinie z takim nastawieniem będzie jej ciężko" nie bluznela
      a la menel z Pragi. Gdyby obca kobieta do ktorej przyszlam z wizyta zasunela mi
      tekst o koniecznosci zmiany, zostalaby potraktowana baaardzo nieuprzejmie.
      • anniszka Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 10.12.06, 21:42
        Powinnam rozumieć Cie jak nikt inny, bo miałam niezmiernie podobną sytuację.
        Jednocześnie nie rozumiem wcale. Mój brat zwiazał się swego czasu z dziewczyną
        z totalnego marginesu, która jednak wykazała się postawą dość dojrzałą, i
        sugerującą, że wiele chce zmienić. Starała się bardzo. Nam bardzo był "nie po
        nosie" ten związek - egoistycznie, jak każda matka, siostra, ojciec, chcieliśmy
        dla naszego wychuchanego pieszczoszka jak najlepiej, lecz przysiegam ci, że
        NIGDY PRZENIGDY nie daliśmy tego odczuc owej dziewczynie. Robiliśmy wszystko by
        ją pokochać i ułatwić jej wyjście z bagienka. Nałóg okazał się silniejszy i
        dziewczyna - nota bene - powędrowała na dno znowu, jednak to już całkiem inna
        historia. Pozwalaiśmy jej nocować u nas gdy tylko miała problemy, przesiadywała
        u nas całymi dniami, nie potrafiąc dogadać się ze swoją matką, była na moim
        weselu, pomagała mi we wszelkich przygotowaniach, dziś - choć jesteśmy
        szczęsliwi w głebi duszy, że ten związek się skonczył - bardzo nam jej żal. Nie
        znasz dziewczyny swego kuzyna, a pamietać musisz, że żadne złe zachowanie i
        zadna zła droga nie biorą się znikąd. Ktoś tę dziewczynę bardzo bardzo
        skrzywdził i dlatego jest taka a nie inna. A kpać leżącego nie wolno. To
        najgorsza postawa z możliwych. Ta dziewczyna i tak wiele juz wycierpiała i bez
        was. Jezeli naprawdę macie choc źdźbło ludzkich uczuć - starajcie się jej
        pomoc. Wasz ból i wstyd i tak będzie mniejszy niz jej.
        • anniszka Re: Perypetie rodzinne...mezalians heheh 10.12.06, 21:45
          I jeszcze jedno - owo "módl się by on ją zostawił". Zaręczam Ci, że Pan Bóg nie
          pomaga w takich sprawach. Jeżeli twoj kuzyn zostawi matkę swego dziecka, to
          okaze się komunikatywna i wykształconą gadziną.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja