madzik456
21.11.06, 10:59
Niejedna z nas ma problemy ze swoim mężem/facetem. Wśród dobrych rad
najczęściej pada: zostaw go, wyprowadź się, znajdź nową pracę, zacznij
wszystko od nowa...
Łatwo napisać, gdy wszystko w Twoim związku jest ok, gdy czujesz się silna
psychicznie. Też tak mam. Ale gdy wszystko nagle zwali się na Twoją głowę i
czujesz, że na nikogo nie możesz liczyć, co wtedy?
Moja aktualna sytuacja wydaje się beznadziejna.Pokłociłam się z mamą,
siostrą. W mieszkaniu męża zrobiłam remont i sił mi brak na dokończenie
pewnych szczegółów i zrobienie porządku. Poprostu ręce mi opadły. I to też
skończyło się na kłótni z nim. Najpoważniejszej od początku naszego
małżeństwa. Czuję, że mnie nie szanuje, choć na odczepne przeprosił za to, co
zrobił. I myśli, że sprawa załatwiona? Aha, dodał, że do tej pory się
starał, "ale koniec z tym". wiem, że gdy zechcę się wyprowadzić, nie zatrzyma
mnie, bo nie zależy mu na tyle lub jest zbyt dumny, by coś takiego zrobić.
Ale czy ja się nie starałam? Przez 2 miesiące dwoiłam się i troiłam, by
pomalować mieszkanie, bo wymagało tego. Bo planowaliśmy dziecko. Tylko póki
co nie wyszło, a teraz nie wiem już, czy warto się starać.
Kiedyś do kłótni dochodziło ze względu na moją zazdrość. Kazał mi się leczyć.
tak wyszło, że nie miałam czasu, by iść do psychologa, ale zaczęłam walczyć
ze swoimi emocjami i jakoś było. jednak teraz się okazuje, że każdy powód
jest dobry, by doprowadzić go do furii.
Nie mam nic.Nie wiem, dokąd się wyprowadzić. Musiałabym zmienić pracę, bo z
tego, co teraz zarabiam, nie wyżyję. Nie wiem, od czego zacząć, jak poukładać
sobie życie, któe teraz rozbiło sie na kawałki.
pomóżcie, proszę