Jak zacząć wszystko od nowa?

21.11.06, 10:59
Niejedna z nas ma problemy ze swoim mężem/facetem. Wśród dobrych rad
najczęściej pada: zostaw go, wyprowadź się, znajdź nową pracę, zacznij
wszystko od nowa...
Łatwo napisać, gdy wszystko w Twoim związku jest ok, gdy czujesz się silna
psychicznie. Też tak mam. Ale gdy wszystko nagle zwali się na Twoją głowę i
czujesz, że na nikogo nie możesz liczyć, co wtedy?

Moja aktualna sytuacja wydaje się beznadziejna.Pokłociłam się z mamą,
siostrą. W mieszkaniu męża zrobiłam remont i sił mi brak na dokończenie
pewnych szczegółów i zrobienie porządku. Poprostu ręce mi opadły. I to też
skończyło się na kłótni z nim. Najpoważniejszej od początku naszego
małżeństwa. Czuję, że mnie nie szanuje, choć na odczepne przeprosił za to, co
zrobił. I myśli, że sprawa załatwiona? Aha, dodał, że do tej pory się
starał, "ale koniec z tym". wiem, że gdy zechcę się wyprowadzić, nie zatrzyma
mnie, bo nie zależy mu na tyle lub jest zbyt dumny, by coś takiego zrobić.

Ale czy ja się nie starałam? Przez 2 miesiące dwoiłam się i troiłam, by
pomalować mieszkanie, bo wymagało tego. Bo planowaliśmy dziecko. Tylko póki
co nie wyszło, a teraz nie wiem już, czy warto się starać.

Kiedyś do kłótni dochodziło ze względu na moją zazdrość. Kazał mi się leczyć.
tak wyszło, że nie miałam czasu, by iść do psychologa, ale zaczęłam walczyć
ze swoimi emocjami i jakoś było. jednak teraz się okazuje, że każdy powód
jest dobry, by doprowadzić go do furii.

Nie mam nic.Nie wiem, dokąd się wyprowadzić. Musiałabym zmienić pracę, bo z
tego, co teraz zarabiam, nie wyżyję. Nie wiem, od czego zacząć, jak poukładać
sobie życie, któe teraz rozbiło sie na kawałki.

pomóżcie, proszę
    • magdusinska Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 21.11.06, 11:42
      Jakby męża zostawiać tylko dlatego, że pierdzi, krzyczy, stracił pracę to by
      małżeństw nie było, albo każda z nas byłaby 10 żoną. Ja nie jestem zwolennikiem
      takiego obrotu sprawy. Zostawiam jednego, mam drugiego, a ten drugi też bez wad
      nie jest i co też uciekać? Pogadaj z mężem, może pomoże terapia małżeńska.
      Myślę, że o małżeństwo należy walczyć do końca.
    • g0sik Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 21.11.06, 12:09
      Jest sens walczyć, jeśli obie strony tego chcą. Dobre intencje i starania tylko
      jednej ze stron nie mają sensu, bo to prowadzi donikąd.... Czasami radykalne
      wyjścia są najlepsze. Na Twoim miejscu na początek zapomniałabym o planach
      dotyczących powiększenia rodziny. W kiepskim związku dziecko tylko pogłębia
      kryzys....Następny krok to ustalenie, czego chce Twój mąż i czy Wasze dążenia
      idą w jednym kierunku...jeśli nie to nie ma sensu przedłużać agonii w
      nieskończoność.....
      • alis123 Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 21.11.06, 13:36
        Magda - u mnie troszke podobnie ostatnio sie porobilo i przemyslalam sytuacje
        na swoj uzytek, wiec moze ci cos podsune. Kiedy maz krzyczy - zawsze mozesz
        spokojnym, stanowczym tonem powiedziec - 'nie mow tak do mnie' i wyjsc z
        pokoju. A tak w ogole to moze cos go powazniejszego gryzie, o czym nie mowi i
        dlatego sie unosi przy drobiazgach - moze zapytaj sie co go tak naprawde
        denerwuje, bo nie wierzysz, ze normalny czlowiek moze sie zachowywac tak jak on
        i nie wyobrazasz sobie zycia z wiecznie niezadowolonym czlowiekiem... Wiec
        niech on przemysli i ci powie, co by chcial zmienic... A wtedy tez masz okazje
        powiedziec, co ty chcesz zmienic.
    • annubis74 Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 21.11.06, 13:34
      może po prostu za dużo Ci sie zwaliło na głowę- kłótnie z mamą, siostrą, mężem,
      remont, bezsuteczne (jak rozumiem) staranie o dziecko
      nikt ci tu chyba nie poradzi odejscie od męża bo nie ma ku temu powodów
      chyba powinnaś pogadać z mężem - nie tylko aby wyjaśnić Wasze problemy, ale
      dlatego, że on może pomóc ci i w innych rzeczach
    • ashton Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 21.11.06, 13:54
      "Zostaw go" to ostateczność, a nie pierwszy krok...
    • arwen8 Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 21.11.06, 17:00
      madzik456 napisała:

      > zaczęłam walczyć ze swoimi emocjami i jakoś było.

      Właśnie, "jakoś". Napisałaś bardzo ważną rzecz - przyznałaś się do walki z
      własnymi emocjami. Wyparłąś je, a one teraz powróciły z nową siłą, w postaci
      nowych problemów.

      > Nie wiem, od czego zacząć, jak poukładać sobie życie

      Zainteresować się SOBĄ, własnymi emocjami. Przestać odrzucać emocje a wraz z
      nimi i siebie samą. Nie czekać ani dnia dłużej aż mąż w jakiś cudowny sposób
      nagle zacznie Ciebie "szanować". Wziąść sprawy w swoje ręce i zacząć POWOLI
      uczyć się szanować siebie samą. Mówię "powoli", bo nie da się obudzić jutro z
      postanowieniem "od dziś szanuję siebie". To nie jest postanowienie, lecz
      powolny proces, który może trwać nawet kilka-kilkanaście lat. A możesz zacząć
      uczyć się tego tylko poprzez szczere zapoznanie się ze sobą samą, poprzez
      nazywanie swoich emocji a nie unikanie ich, poprzez ogarnięcie i zrozumienie
      przyczyn swojego bólu, a nie wypieranie go w nieświadomość.

      Jest wiele mądrych książek, które mogą pomóc Ci w tym fascynującym procesie
      poznawania siebie samej. Nie musisz odrazu lecieć do psychologa i czekać, że
      rozwiąże za Ciebie problemy, powie dokładnie co masz robić. Możesz wziąść
      inicjatywę w swoje ręce i zacząć chociażby od czytania.

      Myślisz o wyprowadzeniu się od męża, ale tak naprawdę chcesz tylko uciec od
      siebie samej...
      • madzik456 Re: arwen8 22.11.06, 11:18
        Z tą walką z emocjami to było tak, że stawiłam im czoło i jak narazie udało się.

        Fakt, że w moim życiu wszystko się ostatnio pogmatwało (wszystko się zaczęło od
        wypadku, w którym zginął mój Brat). Wiem, że złe relacje z mamą czy siostrą
        wpływają na moj obraz w oczach męża. Nie mam w nim wsparcia, muszę sobie radzić
        sama, a wręcz on też staje w opozycji. zamiast pomóc, odwraca się ode mnie,
        dorzuca swoje 5 groszy.
        A jest taka banalna piosenka:
        "miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty, ani też diabeł rogaty,
        ani miłość kiedy jedno płacze, a drugie po nim skacze".

        A czy małżeństwo, to nie kompromisy, ustępstwa właśnie? Dawanie? rezygnacja z
        siebie?

        Czy chcę uciec od siebie, uciekając od kogoś kto mnie nie szanuje? Wyzywa?
        stosuje przemoc? - zdarzyło się pierwszy raz i nie chcę, by sie kiedykolwiek
        powtórzyło... - jeszcze jestem w szoku, bo kiedyś nawet do głowy mi nie
        przyszło, że do czegoś takiego mogłoby dojść
        • arwen8 Re: arwen8 22.11.06, 14:11
          madzik456 napisała:

          > Z tą walką z emocjami to było tak, że stawiłam im czoło i jak narazie udało
          > się

          Tak, udało się - wyprzec, zagłuszyć, podporządkować te emocje. Ale tylko do
          czasu. Emocjom nie "stawia się czoła". Emocje się akceptuje i nazywa się po
          imieniu. Tylko wtedy opadają, uspakajają się i nie powodują takiego
          spustoszenia w organiźmie i umysle.

          > A czy małżeństwo, to nie kompromisy, ustępstwa właśnie? Dawanie? rezygnacja z
          > siebie?

          To właśnie ta "rezygnacja z siebie" jest główną przyczyną problemów (i nie
          tylko w małżeństwie).
        • surfmag76 Re: arwen8 22.11.06, 15:32
          Sorry, tez wierze, ze wszystko jakos mozna rozwiazac, ale NIE przemoc! Trzeba
          bylo od razu sie wyniesc - nie wiem, do kolezanki, wziac urlop, wyjechac -
          gdzies, byleby daleko od niego. TO byl odpowiedni moment. Na przemoc nie ma
          zadnego usprawiedliwienia. A tak wybaczylas, zostalas, on pewnie przeprosil.
          Ale teraz wie tez co moze, i kiedys przywali jeszcze raz... A wtedy juz na
          pewno nie odejdziesz, bo pierwszy raz przeciez tez przezylas i przeciez znow
          przeprosi i tak w kolko...
          • arwen8 Re: arwen8 22.11.06, 17:15
            Tak! A do przemocy dochodzi właśnie wtedy, gdy "rezygnujemy z siebie". To
            wszystko jest logicznie powiązane.
    • carmelka77 Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 23.11.06, 21:47
      Powinnas isc do psychologa albo wybierzcie sie tam razem.
    • carmelka77 Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 23.11.06, 21:51
      Moze ty sie go za bardzo czepiasz. A moze jestes w dolku i masz kozla ofiarnego
      swojego meza ktorego obwiniasz za kazde problemy.
    • gehamorus Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 23.11.06, 21:59


      > Ale czy ja się nie starałam? Przez 2 miesiące dwoiłam się i troiłam, by
      > pomalować mieszkanie, bo wymagało tego. .

      Przepraszam bardzo.....czy Ty sama to mieszkanie malowałaś???bo jesli tak to
      poprostu brak mi słów.
      Kryzysy w małżeństwie były,są i będą - jedne poważniejsze,inne prowadzące do
      ostatecznego rozstania.Myślę,że najgorszą rzeczą jest kiedy człowiek uświadomi
      sobie że nie może liczyć na drugą połówkę.Uważam,że najpierw powinnaś się
      wybrać do psychologa sama na parę sesji a później z mężem

      • madzik456 Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 24.11.06, 10:50
        tak, sama malowałam. Czy coś w tym złego?
        generalny remont był 3,5 roku temu. Tylko niestety było dużo niedoróbek, poza
        tym wymiana okien, zalanie, ściany w kuchni na biało (totalna porażka) - nie
        wyobrażałam sobie mieszkania w takim czymś. Mężowi to oczywiście nie
        przeszkadzało, więc zawarliśmy umowę, że on nie będzie malował, tylko pomagał
        mi np. przestawiać meble. Różnie z tym bywało, ale cóż...
        Byłam pewna jednego, że wszystko co robię, robię dla siebie (nas) i dlatego
        najlepiej jak potrafię.I jestem z siebie dumna.
        Tylko szkoda, że jemu na tym tak nie zależało.

        Planowaliśmy, by w przyszłości pobudować domek, a dla mnie ten remont to miało
        być wstępne zapoznanie się z tematem: wypróbowanie farb, kolorów itp.
    • caysee Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 23.11.06, 22:21
      Wg mnie trzeba sobie opracowac plan malych kroczkow. Jezeli jednym z
      najwiekszych problemow jest problem z utrzymaniem sie (a przynajmniej
      najbardziej przyziemnym), to moze powinnas zaczac od proby wiekszego
      usamodzielnienia sie finansowego? Douczaj sie, chociazby sama z ksiazka w domu,
      szukaj lepszej posady. Nie da sie przestawic zycia z dnia na dzien, na wszystkie
      wieksze zmiany potrzeba czasu...
      • madzik456 Re: Jak zacząć wszystko od nowa? 24.11.06, 09:19
        > moze powinnas zaczac od proby wiekszego
        > usamodzielnienia sie finansowego?

        właśnie zaczęłam myśleć o takich zmianach. fakt, mam oddzielne konto, ale
        zarabiam tyle,że gdybym miała coś wynająć, to ledwie wiązałabym koniec z
        końcem.ucze się angielskiego, choć to miało być takie długoplanowe
        przedsięwzięcie, obejmujące swym zasięgiem pojawienie się potomka.
        Od jakiegoś czasu przestałam szukać nowej pracy, bo myśleliśmy o dziecku. Teraz
        widzę, że to był błąd i wracam do tego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja