mr.elam Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 13.03.08, 20:01 To naturalne. tak bywa w życiu. Ty decydujesz co będzie dalej ... i on. Powodzenia i przyjemności. Odpowiedz Link
nakusia2000 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 08.05.15, 13:42 Bardzo jestem ciekawa co u iebie po tylu latach? Jakie decyzje podjełas? Odpowiedz Link
marcin-z-lasu Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 17.03.08, 19:39 Dziewczyny zdradzające, albo zmienicie prace albo facetów, taka alternatywa. Chemi nie da się łatwo oszukać, to coś ciągle powraca. Nie zastanawiając się czy to moralne czy nie, rzucam się w taki romans, używam do woli, dziki, ognisty związek, później zrywam, odchodzę, uciekam jak najdalej, wracam do małżeństwa mając swoją tajemnicę której nie wyjawię nigdy nikomu. Rozkochałem, porzuciłem, ale przeżyliśmy coś nieziemskiego :-P . Odpowiedz Link
zamszowa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 13.04.08, 19:14 pamiętaj ze to co się stało jest zupelnie ludzkie. to forum pełne jest naiwnych dziewczątek piszących ze ich mężowie NA PEWNO nie interesują sie innymi kobietami, otóz nie. jestesmy zwierzętami i reagujemy w pewnych sytuacjach jak one. ja też zaplątałam sie romans, trwało to prawie rok (zaczęło sie od przyjazni ale skonczylo w łózku, pozno ale jednak do tego doszło). mijaja już dwa lata od kiedy zakonczyłam te znajomosc. nie ukłądało mi sie wtedy z mężem ale to nie ejst powod zeby go zdradzac. i iwesz co...zakochałam sie w nim na nowo. mój mąż wie, ze cos bylo między mną a tym facetem ale nie chciał znac szczegółów.przegadalismy to i postawnoilismy dac sobie szansę.ale ten moment kiedy mu powiedizałam...byłam pewna ze go stracę. i wtedy uswiadomiłam sobie jak bardzo go kocham, jak bardzo chcę byc z nim. ja zdradziłam ewidentnie z pwoodu braku zainteresowania moimi sprawami ze strony mojego męża. po rozmowie okaząło się ze ona nawet tego nie wiedział, zamiast z nim pogadac, zwrocilam sie w stronę innego faceta. załosne to i tyle. po tej całej sprawei miosc między mną a moim mężem wybuchła w sposob nieoczekiwany. z tego wszystiego zaszłam po raz drugi w ciąże (nieplanowaną). jestesmy ze soba bardzo szczęsliwi. a wiedz, ze te dwa lata temu sama szukałam na forum potwierdzenia słusznosic mojego romansu i chciałam odejsc. ciesze sie ze nie odeszłam. Odpowiedz Link
zamszowa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 13.04.08, 19:15 ps. i tez polecam forum niełatwe miłosci, tutaj pomocy nie znajdizesz. rzuciły się na ciebie bardzo dsowiadczone dwudziestolatki. oj dziewczyny dziewczyny...zobaczymy za pare lat......więcej pokory wobec zycia.... Odpowiedz Link
niech_bedzie_x Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 14.04.08, 23:44 Dziekuję za dobre słowo. I za rady. Ja wciąż w tym tkwie, mój mąż oddala sie ode mnie coraz bardziej a ja od niego. On ma i zawsze mial swoje sprawy, ja byłam z boku, byłam żona która pokazuje się jak trofeum - ładna, wykształcona, patrzcie i zazdroście mi. Nic wiecej. Widze to coraz bardziej. A z romansu zwiazku też nie bedzie.Tone. Powoli ale tone. Odpowiedz Link
wielorak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 15.04.08, 22:58 najdziwniejsze w tym wszystkim jest wiecie co? że zawsze ta osoba, która zdradza mówi, że nie chce, że kocha męża itd ale nie potrafi zrezygnować z tego drugiego. wybaczcie ale ja tego nie pojmuję. jak to możliwe i co to za uczucie? kiedy wiesz, co możesz stracić a i tak się nie opamiętujesz Odpowiedz Link
stworkowa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.04.08, 07:28 po "przejściu" choćby lekkiego i teoretycznie niegroźnego zauroczenia innym mężczyzną zrozumiesz ... to uczucie fascynacji które trudno od siebie odepchnąć Nawet mimo miłości do męża Ag kto mówił, że życie jest proste prawda? :) Odpowiedz Link
minka5 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 01:56 Ludzie, czy Was wszystkich pogięło? Co Wy porównujecie? Biurowego amanta z mężem? Amant na dochodne, wypachniały dżentelmen.. Mąż? Może i czasami chory, w oparach potu... Amantowi gaci się nie pierze, ani on kochance nie kupuje tamponów... Co tu porównywać? Co tu wybierać? Stabilną (z wyjątkiem alkoholików i zupełnych popaprańców) bazę z jakimś prawiącym miłe słówka? Hehhe, ciekawa jestem, czy ten picuś- glancuś będzie taki w tym dzielny we wspólnym domu? Też będą gacie i pot lejący się po plecach w gorączce... I może wyjdą dziwaczne (irytujące) przyzwyczajenia i.... Niech każdy sobie tu dopisze. A do pań lubiących flirtować... Taniocha! Para zgrabnych nóg, dekolcik i niezbyt zaawansowany wiek... To jest recepta na kobiecość czy jej potwierdzenie? Na dłuższą metę tylko dla facetów myślących inną częścią ciała niż czaszką. To ja dziękuję! Tak samo jak kobieca, tak i męska atrakcyjność gromadzi się w genitaliach na dość krótki czas... Odpowiedz Link
nieznajomy1984 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 15.07.08, 13:02 Przeczytałem wszystko i tylko płakać mi się chce... Jakie wy Kobiety no może nie wszystkie jesteście moralnie upośledzone. Nie różnicie się od zwykłego mordercy z bronią w dłoni, tylko że wy zabijacie nas powoli od środka. Niszczycie to co jest w nas najlepsze, wszystkie uczucia, całe dobro, tą najpiękniejszą miłość, którą pragniemy was darzyć do końca waszych dni. Chcemy wam ofiarować spokój materialny, w uczuciach, Ciepło bliskości, bezpieczeństwo wierności... Czemu ma służyć ten ból który nam sprawiacie, który nas tak niszczycielsko rujnuje. Za co przyszło nam tak cierpieć, co uczyniliśmy aż tak złego że musimy błąkać się bez Ciepła waszego tak błagalnie przez nas upragnionego...;( Odpowiedz Link
madziaq Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 15.07.08, 13:58 Nieźle brzmi :P Tylko że prawda jest taka, że to meżczyźni częściej zdradzają partnerki >Za co przyszło nam tak cierpieć, co uczyniliśmy aż tak złego że musimy błąkać się bez > Ciepła waszego tak błagalnie przez nas upragnionego...;( Wow i nawet się rymuje :) Odpowiedz Link
nieznajomy1984 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.07.08, 06:31 Nie wiem, może i mężczyźni częściej dopuszczają się zdrady niż kobiety. Może są jakieś statystyki prowadzone ale na pewno są nierzetelne bo nie da się zmierzyć tak do końca jaki odsetek Kobiet czy mężczyzn zdradza swoich partnerów/ki. Ale Twoje stwierdzenie: > Tylko że prawda jest taka, że to meżczyźni częściej zdradzają > partnerki Nie powinno mieć miejsca gdyż dajesz do zrozumienia iż skoro mężczyźni zdradzają to i Kobiety mogą a to jest bardzo złe myślenie. To tak jakbyś napisała "Oko za Oko" a tak nie może być. Ja jestem zły na to że Kobieta pisząca na forum o swoim mężu w samych superlatywach zdradza go a to jest dla niego prawie równe ze śmiercią... Jeśli już w Kobiecie pojawiają się myśli, pokusy dotyczące zdrady i jest ona świadoma tego że źle robi w stosunku do ukochanego to powinna go od razu zostawić. Gdy ja jestem z Kobietą i jestem w niej zakochany to żadna inna nie ważne czy inteligentniejsza, czy też ładniejsza nie ma dla mnie żadnego znaczenia. A jeśli pojawi się już we mnie ta myśl że chciałbym jej dotknąć, pocałować, kochać się to już jest to dla mnie zdrada... A wtedy nie potrafiłbym spojrzeć swojej ukochanej w oczy. Więc usprawiedliwianie tego, upiększanie, odbijanie w drugą stronę jest tylko zaprzeczeniem prawdy. Odpowiedz Link
madziaq Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.07.08, 09:40 Ja nie mówię, że jak mężczyźni zdradzają, to kobiety tez mogą, miałam na mysli tylko, że całe Twoje dramatyczne wywody o tym jak to kobiety są moralnie upośledzone, bo zadają taki ból biednym ślepo ich kochającym mężczyznom można wygłosić też w drugą stronę. > Gdy ja jestem z Kobietą i jestem w niej zakochany to żadna inna > nie ważne czy inteligentniejsza, czy też ładniejsza nie ma dla mnie żadnego znaczenia. A jeśli pojawi się już we mnie ta myśl że chciałbym jej dotknąć, pocałować, kochać się to już jest to dla mnie zdrada... No to jesteś jednym przypadkiem na milion chyba ;) Z moich doświadczeń wynika, że facetom podoba się bardzo wiele kobiet i odczuwają do nich jakiś tam pociąg, co nie znaczy, że od razu pójdą do łóżka z każdą z nich. Ba, ja będąc kobietą też spotykam facetów, którzy mnie pociągają, co nie znaczy, że zdradzam z nimi męża, choć może według Twoich kryteriów już tak ;) Piszesz, że jeśli tylko pojawi sie pokusa, to należy od razu zostawić partnera. Dziwne myślenie, jeśli uważasz, że od momentu kiedy się ożenisz, nie spodoba ci się żadna kobieta, to jesteś baaardzo naiwny. I co, w takiej sytuacji natychmiast rozwiedziesz się z żoną, czy może spróbujesz się zastanowić i ewentualne pokusy zwalczyć? W swoim mysleniu jesteś bardziej kobiecy od niejednej kobiety (a nawet młodziutkiej dziewczyny ;)) Nie piszę tego złośliwie, po prostu dziwi mnie takie nastawienie, pewnie minie Ci trochę z wiekiem ;) I nie mam na myśli, że zaczniesz puszczać swoją dziewczynę czy żonę kantem, po prostu optyka się trochę zmienia ;) Pozdrawiam :) Odpowiedz Link
nieznajomy1984 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.07.08, 11:35 Nie rozumiesz mnie... Większość ludzi kieruje się stwierdzeniem że są różne typy miłości do tej drugiej osoby a to nie prawda. Jest tylko jedna "Miłość" ta ciepła, pasjonująca, z każdym słowem się wylewająca, niepowtarzalna, nieporównywalna do niczego innego, ta najsilniejsza, najpiękniejsza, do życia pobudzająca, nigdy zdradzająca, zawsze wierna. Jest ona podporą, opoką, radością, szczerością, łagodnym tchnieniem, życia uniesieniem ponad wszystko co przyziemne... Jest to "Miłość" za którą poeci oddawali, oddają życie w swoich wierszach. Gdy mówi się drugiej osobie z którą pragnie się spędzić resztę życia słowo "Kocham" to równocześnie oddaje się jej swoje serce, duszę, umysł, całe ciało... To jest "Umiłowanie" drugiej osoby lecz jeśli umysł powędruje do innej a później za nim ciało to już nie jest miłość i nią nie będzie... Możesz krytykować to co pisze w różne sposoby ale na tym opiera się moje życie. Czytając inne fora dochodzę do wniosku że większość osób traktuje to jak grę, jak część którą można wymienić i jest to dla mnie bardzo smutne. Podam CI przykład prawdziwej miłości "Pewna osoba oddała swoje życia myśląc że robi dobrze dla swojej rodziny, zostawiając list w którym było napisane: Jeśli umieram to z uśmiechem na ustach bo Kocham was ponad własne życie, jestem szczęśliwa że będzie wam się lepiej żyło bo tylko tego pragnęłam i tylko dlatego to robię, bardzo się boję ale miłość do was jest silniejsza. Nie miejcie mi tego za złe. Kocham was, zawsze Kochałam i zawsze będę." ta osoba nie wiedziała że wyrządziła największą krzywdę jaką tylko mogła swojej rodzinie...;( Dlatego żadne słowa, stwierdzenia nie zmienią we mnie tego jak powinna wyglądać "Miłość"... Odpowiedz Link
madziaq Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.07.08, 12:15 Matko, ty się na poetę albo księdza nadajesz ;) Życzę Ci, żebyś dalej miał taki stosunek do zycia, jeśli jesteś z tym szczęśliwy, choć sądząc po przytoczonym przez ciebie liście, to chyba z jakichś traumatycznych przeżyć się takie twoje poglądy wywodzą... Ja Ciebie nie krytykuję, ponieważ wychodzę z założenia, że dopóki ktoś nie szkodzi innym, to może żyć tak jak chce. Ja nie pochwalam zdrady, ani nie usprawiedliwiam. Miłości nie traktuję jak gry, ALE w momencie założenia obrączki zmysły mi się nie wyłączyły - dalej dostrzegam interesujących mężczyzn. Z żadnym z nich nic mnie nie łączyło nigdy poza, ewentualnie, koleżeństwem czy przyjaźnią. I w żadnym wypadku nie uważam tego za zdradę, mniemam, że mój mąż też nie ;) Ktoś kiedyś zabawnie powiedział, że to że jestem na diecie to nie znaczy, że nie mogę menu poczytać ;) Trochę luzu doradzam, bo chyba strasznie wszystko bierzesz do siebie :-) Pozdr Odpowiedz Link
rumbun Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 14:33 Lecz się z romantyzmu, chłopie... Życie to nie poemat ani liryk miłosny. Biologia ma swoje prawa i znaczy dużo więcej niż większość ludzi potrafi się sama przed sobą przyznać. Nie znaczy to, że miłości nie ma... Po prostu nie ma takiej idealnej, romantycznej, bezwarunkowej. Mogą ci kobiety opowiadać jaka to cudowna sprawa, że taki jesteś, ale ile z nich będzie cię postrzegać jako atrakcyjnego i ile z nich z tobą wytrzyma? Odpowiedz Link
obloczek-1 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 11.12.08, 19:47 ale bym Ciebie chciala za partnera...mysle podobnie Odpowiedz Link
bardzozawiedziona Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 21:43 wiec tak... trudno od jednej osoby dostac wszystko, zarowno maz jak i kochanek maja swoje pozytywy, jak dla mnie obydwoje znacza bardzo duzo... ale ten kochanek... okazalo sie ze ze nie byl tylko moim kochankiem... ze krecil rownoczesnie gdzies indziej, miedzy innymi w pracy. Dla mnie bylo to przekroczenie pewnej granicy, ryzyko (on tez jest zonaty i wazne bylo tez i dla neigo zeby zona sie nie dowiedziala) , takze mialam moje objekcje i poczucie winy straszylo mnie nocami w snach. Mialam wrazenie ze obydwoje chcielismy czegos czego malzenstwa nam nie dawaly. No ale on chcial wiecej, okazalo sie ze przekroczyl o kilka granic wiecej, oprocz nr 3 w pracy mial tez wiecej znajomych... jak tu kurcze ufac facetom, jak tu kurcze ufac samej sobie. Dalej uwazam ze oczywistym jest ze jedna jedyna osoba czasem nie wystarcza mimo ze wiez uczuciowa istnieje i jest cenna. Ale czy mozna polegac na czlowieku ktory klamie? Skoro juz zmuszeni jestescie przekraczac granice uwazajcie na to z kim to robicie. Odpowiedz Link
rumbun Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 14:24 Na ile ja wiem faceci i kobiety zdradzają się mniej więcej po równo, ale kobiety rzadziej przyznają się do tego faktu, może dlatego, że zdrada u facetów jest mniej negatywnie oceniana. Częściej zdradzający faceci to wygodny stereotyp, ale niby z kim oni mieliby zdradzać jeśli nie z wami? Zastanów się trochę. Odpowiedz Link
andrea4 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 14:20 Odezwij się niech_będzie_x. Bardzo poruszyła mnie twoja historia. Jak radzisz sobie teraz, czy zmieniło się coś na lepsze? pozdrawiam Odpowiedz Link
bonika26 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 21.04.08, 17:01 jestem w podobnej sytuacji i dobrze Cię rozumiem! mam męża i bardzo mi na nim zależy ale jednocześnie nie umiem skończyć z tym drugim. Zaczęło się zaraz po moim ślubie i trwa już półtora roku. nigdy wcześniej nikogo nie zdradzałam do momentu kiedy poznałam jego. pracujemy razem, poza pracą nie spotykamy się.codziennie wychodząc do pracy obiecuje sobie że do niczego już nie dojdzie między nami, i na tych obietnicach się kończy! Ta sytuacja staje się dla mnie nie do zniesienia. myślę już nawet o rezygnacji z pracy, nie wiem...trzymaj się, damy radę! Odpowiedz Link
feel.emon Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 24.04.08, 07:18 Też kiedyś miałem. I to BYŁA "tajemnica biurowa", tak jak to ktoś juz tu napisał... Ona miała męża, ja narzeczoną. Kiedyś usiadłem, sam ze sobą. głęboko zastanowiłem się nad sobą. Kiedy zobaczyłem jak to wszystko jest beznadziejne i bez przyszłości, odbyłem szczerą i długą rozmowę z Nią, po czym złożyłem wymówienie z pracy i wyprowadziłem sie z tamtego miasta i wykasowałem wszystkie kontakty, zarówno telefoniczne jak i mailowe. Wiem, że to radykalne rozwiązanie. Ale inaczej się nie da... Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 24.04.08, 11:39 ....mało dziś jest ludzi, którzy "popełnią błąd!"... zrozumieją to i jeszcze staraja sie zniwelować skutki do minimum. .... Wiekszość jest egoistyczna! i bezwzględna !!! Odpowiedz Link
bardzozawiedziona Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 18:51 n.i.p.69 napisał: > ....mało dziś jest ludzi, którzy "popełnią błąd!"... zrozumieją to i jeszcze > staraja sie zniwelować skutki do minimum. > .... Wiekszość jest egoistyczna! i bezwzględna !!! na szczescie zdarza sie od czasu do czasu czlowiek perelka, ale to faktycznie rzadkosc egoistow nie chce juz znac skad tyle narcyzmu i tyle konkretow w tym cholernym narodzie? macie jakies hipotezy? Jak to sie dalej bedize rozwijac w tym kierunku to nasze dzieci nie beda mialy szans na normalne zycie Odpowiedz Link
animalpak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.05.08, 17:12 oj, Panie moje Panie. Ja tez mam romans w pracy, chociaz nie to jest cos wiecej niz romans. Ja w trakcie sprawy rozwodowej zakochalem sie w mojej pracownicy. Ona rok temu wyszla za mąż. I co teraz? Ja odkrylem, że jest miloscia mojego życia, że nigdy nikogo tak nie kochalem jak ją. Zrobilbym wszyskto aby byc z nia. Spotykamy sie tak często jak mozemy, czasami codziennie, czasami wspolne weekendy, im cześciej sie z nią spotykam tym bardziej zatracam sie w milości i cierpię w chwilach kiedy jestem sam. Podobala mi sie od początku, ale w tedy chamowalem siebie bo bylem w zwiazku, kiedy zapadla ostateczna decyzja o zakonczeniu małżenstwa, wszystkie hamulce puścily. Teraz, żałuje... żaluję ze tak późno to sie stało. Ja prędzej cz później sie rozwiodę, ale boje sie że ona nigdy nie zdecyduje sie na taki krok, nidgy nie bedzie ze mną. Nie jestem w stanie zakonczyc tego związku, bo jak można sie pozbawic osoby, na ktorą czekało sie całe zycie, no jak? Odpowiedz Link
lilith76 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.05.08, 11:20 Uważaj, bo potem okaże się, że ją molestowałeś seksualnie wykorzystując zależność służbową ;) Odpowiedz Link
animalpak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.05.08, 11:25 chyba dlatego tez wlasnie tak dlugo z tym zwlekalem. Zobaczymy co czas przyniesie, caly czas wierze ze nam sie uda (heh, dowiedzialem sie kiedy przyszla do nas pracowac, ze nasi rodzice kiedys byli parą - im sie nie udalo, nam musi) Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.05.08, 09:40 Dziecinada!!!....powinienes raczej zastanowić sie nad relacjami ze swoim ojcem! (czy przypadkiem nie próbujesz mu czegoś udowodnić?)....generalnie przyczyną niezdolnosci do tworzenia partnerskich zwiazków sa relacje i zalezności z rodzicami...(?).. (...jeśli jestes pewien, że nie będziesz ze swoją obecna partnerką, to co jeszcze robisz w tym związku? ...ZNĘCASZ SIE NAD ŻONĄ?.. MŚCISZ SIĘ!....CZY MOŻE MASZ INNE KORZYśCI?...na przykład materialne, albo zwyczjnie jest ktos kto ci wypierze gacie?......GDZIE TWOJE JAJA???? ...lub choćby zwyczajna ludzka UCZCIWOŚĆ!!! Odpowiedz Link
animalpak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.05.08, 12:05 nie wiem o czym mowisz? Z żoną nei mieszkam juz razem, wyprowadzilem sie aby uniknąć konfliktowych sytuacji, aby dziecko nie musialo sluchac ciągłych awantur. Ona zajmuje moje mieszkanie i powoli sie zaczyna wyprowadzac. Pozew rozwodowy leży w sądzie i czekam na wyznaczenie rozprawy. Nikt nikogo nie katuje, co najwyżej ja sam siebie, bo tak naprawde nie wiem co myśli moja "kochanka". Sytuacja jest pokomplikowana, jak to w życiu, pocieszeniem dla mnie jest to, jej "świeżo upieczony" mąz nie mieszka jeszcze z nią, co prawda widują sie codziennie, i spedzają razem weekendy. Zaistniala sytuacja, bezsilnosc wobec decyzji innych, oczekiwanie na rozprawę to wszystko mnie tak przytlacza, ze czasami lapie siebie na myslach o skroceniu cierpien. Niepewnosc co do przyszlosci jest jeszcze gorsza. Sprawami materialnymi na razie nie musze sie przejmowac, chodz to zawsze jest ważne i od tego wiele zależy. Problem z tym ze z każdym dniem angazuje sie jeszcze bardziej w nową milosc, jednoczesnie obawiajac sie, że ona nie bedzie wstanie wycofac sie z obecnego związku, że w koncu przerwie to wszystko, ze juz nigdy nei znajde drugiej takiej kobiety, ktorą tak mocno bede mugl pokochac. Nie jestem facetem, ktory mial w zyciu wiele kobiet, i ktory by je wykozystywal, ja chyba po prostu dokonywalem zlych wyborow. Pokochalem kiedys taka jedna, ktora niestety skrzywdzila mnie bardzo, w konsekwencji zwiazalem sie z inna (fizycznie podobną) i przesr... sobie i jej 15 lat, teraz spotkalem "tą jedyną" no i oczywiscie musza byc komplikacje, czy ja podswiadomie dokonuje takich wyborow? Moze. A moze na mnie juz czas.... chyba nie nadaje sie do społeczenstwa, albo po prostu nie daje sobie z nim rady... Odpowiedz Link
animalpak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.05.08, 12:33 przepraszam za ortografie ;/ Odpowiedz Link
n.i.p.69 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 12.05.08, 09:23 Napisałeś "... Z żoną nei mieszkam juz razem, wyprowadzilem sie aby uniknąć konfliktowych sytuacji, aby dziecko nie musialo sluchac ciągłych awantur.." .....w każdym zawiazku wcześniej czy poźniej dochodzi do kryzysu, który jest tak naprawdę niezbednym elementem, przez kryzys sie rozwijamy i zblizamy z partnerem i tylko kwestia wyboru jest sposób rozwiklania trudnej sytuacji. Najcześciej niestety! idziemy po najmniejszej linii oporu i stwierdzając, że to była "pomyłka" popelniamy, faktycznie niewybaczalny błąd i szukamy tej "prawdziwej milości" która i tak stanie się zwyczajna z konfliktami to jest tylko kwestia czasu! powinienes ZA WSZELKA CENE RATOWAć SWóJ ZWIAZEK!!! nigdy nie jest tak, że winna jest tylko jedna strona, ale najczęściej jest tak, że tylko jedna strona wbija "gwóźdź do trumny" zamykając lub bardzo poważnie utrudniajac mozliwość powrotu do normalizacji i poczucia szczescie. "...czy ja podswiadomie dokonuje takich wyborow? ...." I tu masz całkowitą racje, człowiekiem rządzi podswiadomość, poznanie siebie i mechanizmów toba kierujacych może ulatwic Ci zycie. (....i zapewniam Cie, ze nie jesteś aspołeczny, wiekszosć z nas ma takie dylematy.) pozdrawiam!!! Odpowiedz Link
a_weasley Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.05.08, 20:38 niech_bedzie_x napisała: > Zaczęło się od flirtu dwa lata temu, > po pól roku pocalowalismy się, > od tego czasu flirt poteguje sie... <ciach> > ja w tym roku wyszłam za mąż... Znaczy co, wyszłaś za innego siedząc po uszy w tej historii? > Nie spalam z nim, choc nasze pieszczoty sa > coraz bardziej zaawansowane. To na co czekasz? > Chce być z męzem, a nie umiem zrezygnować z tamtego. Coś zmień. Albo męża, albo pracę. > wstyd mi, bardzo mi wstyd... > Nie prawcie mi morałów Nie będę. Niech je za mnie wygłosi C.S.Lewis, który kazał staremu diabłu pisać do młodego: "Bardzo ważną sprawą jest powstrzymanie pacjenta od jakiegokolwiek czynu. Dopóki nie zmieni skruchy w czyn, nie ma znaczenia, ile czasu poświęca jej w myśli. Niech się w niej to bydlątko tarza. Jeśli ma ku temu jakieś skłonności, niech napisze książkę na ten temat – często bywa to wybornym sposobem wyjałowienia ziarna, które Nieprzyjaciel rzuca w ludzkie dusze. Niech robi, co mu się podoba, tylko niech nie działa. Żadne natężenie pobożności w jego wyobraźni i uczuciach nie przyniesie nam szkody, jeśli potrafimy utrzymać ją z dala od jego woli. Jak to powiedział jeden z ludzi, czynne przyzwyczajenia wzmacniają się przez powtarzanie, natomiast bierne słabną. Im częściej pacjent twój odczuwa pewne sprawy, lecz przy tym nic nie robi, tym mniej staje się w ogóle zdolny do czynu, a na dalszą metę – tym mniej zdolny do odczuwania." Odpowiedz Link
mukazyyy Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.05.08, 10:19 ciekawe,cikeaww Odpowiedz Link
diablica1987 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 10.12.08, 17:09 Jestem od 4 lat w związku. W pracy poznałam faceta.I zaczęło się. Niby miała być tylko przyjaźń. Często po pracy dzwoniliśmy do siebie, pisaliśmy smsy. Ale coś między nami zaiskrzyło. I stało się. Zakochał się we mnie. Między nami jest 12 lat różnicy(ale to mi akurat nie przeszkadza, bo mam obecnie faceta 10 lat starszego). Jedyne co tu nie pasuje to to,że jest żonaty i ma 2 dzieci. Wiem,że nie kocha już żony. Powiedział mi to zaraz jak się poznaliśmy. Ja również coś do niego czuję. Nie spaliśmy ze sobą i nie o to nam chodzi. Bo okazję już mieliśmy na szybki seks. Ale to jest facet, z którym czuję się bezpiecznie, który mnie pociąga... Mój obecny partner nie daje mi tego co daje mi mój "przyjaciel". Wsparcie, bezpieczeństwo. Wiem,że zawsze o każdej porze mogę na niego liczyć. To bardzo trudna sytuacja. On nie umie odejść z domu bo są dzieci. Ja tkwię w swoim związku.Jednak ciągnie nas do siebie. Ja wiem,że umiałabym dla niego rzucić wszystko i odejść od swojego faceta. Ale nie chciałabym budować swojego szczęścia na nieszczęściu jego dzieci. Nie wiem co robić? Jak rozwiązać tą sytuację? żadne rozwiązanie nie jest dobre. A nie chcemy zakończyć naszej znajomości... Odpowiedz Link
m_wait Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 10.12.08, 19:27 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128 Poczytaj tu ile jest tobie podobnych i co dzieje się dalej... Za czym tęsknisz, co aż tak cię ciekawi i dlaczego jesteś tak słaba, by nie pracować nad związkiem ze swoim partnerem? Tamten facet nie kocha żony i to jest tylko jego problem-nie pomożesz mu zagłuszając jego samotność i romansem podsycając jego poczucie własnej wartości. Życie jest takie wspaniałe-po co je komplikujesz-przecież piękno i siła tkwi w czystej i prawdziwej miłości-a tamten facet nie jest do niej zdolny. Wiem,że możecie moje słowa odebrać jako naiwne i zbyt patetyczne-ale ja zbyt wiele razy widziałam jak ludzie marnują związki na zagubionych kochanków. To są zawsze wielkie i niepotrzebne tragedie i emocje. Odpowiedz Link
diablica1987 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.12.08, 13:47 m_wait napisała: > Życie jest takie wspaniałe-po co je komplikujesz-przecież piękno i > siła tkwi w czystej i prawdziwej miłości-a tamten facet nie jest do > niej zdolny. Właśnie w tym tkwi problem. Czystą i prawdziwą miłość mam od tego faceta, a nie od mojego partnera. I wiem,że ten facet jest zdolny do prawdziwej miłości, do dobrego związku. Nie będę opisywać jaki on jest bo skrytykujecie mnie,że go idealizuję. Ale uwierzcie,że poznałam w życiu już różnych facetów i ten jest ideałem, takich facetów nie ma na pęczki...A najbardziej widzę to po tym,jak bardzo jest oddany swoim dzieciom. Mało który facet tkwi w "chorym" związku tylko dla dzieci...I to w nim cenię. Odpowiedz Link
sapalka1 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 15:47 Tak mówi, że tylko dla dzieci? Bzdura po prostu, nieszczęśliwy związek rodziców - to nie jest szczęście dla dzieci, mimo że ci rodzice są razem. Jest z żoną: bo mu wygodnie/kocha ją nadal/nigdy nie zamierzał i nie zamierza odejść/boi się zmian. POmyśl jak możesz mówić o miłości, która rani dwie rodziny - że jest czysta? Mówisz o wsparciu,że kochanek wspiera Cię tak, jak nie wspiera mąż. Wiesz kiedyś pewnie swą żonę Twój kochanek też wspierał i kochał miłością czystą. Dałaś mężowi możliwość wsparcia Cię? Rozmawiałaś o swych problemach, a nie jedynie informowałaś? Słuchałaś jego rad/prosiłaś o nie? Pomyśl czy jeśli przeniesiesz swoje zachowania wobec kochanka, na relacje z mężem - nie poprawią się one i czy nie okaże się, że mąż jest również cudownym przyjacielem. NIe rozwalaj związków. Jeśli chcesz się związać z kimś innym zakończ/zakończcie obecne związki - inaczej to jest po prostu oszustwo Odpowiedz Link
naprawdetrzezwy Wszystkich okłamujesz? 11.12.08, 16:26 "Zaczęło się od flirtu dwa lata temu, po pól roku pocalowalismy się, od tego czasu flirt poteguje sie...(...) ja w tym roku wyszłam za mąż..." Czy tylko męża? Odpowiedz Link
obloczek-1 Re: Wszystkich okłamujesz? 11.12.08, 20:45 Ja w zasadzie nie jestem na etapie radosnego zwiazku, z tym jednym mankamentem, ze moj maz flirtuje w pracy, ale niby tylko flirtuje. Jak mu powiedzialam, ze mi to nie pasuje, to odpowiedzial, ze jak bede pracowala za jakis czas to sama sie przekonam jak to jest, ze to tylko gry i zabawy i niestety nic sie nie poradzi na to, ze ktos inny sie moze podobac. Staram sie z tym jego zachowaniem pogodzic...Moze faktycznie tak sama bede robila... Jednak boje sie, ze kiedy miedzy nami nie bedzie dobrze, to on cos zrobi okropnego... Odpowiedz Link
m_wait Re: Wszystkich okłamujesz? 12.12.08, 08:07 Nie moja droga flirtowanie w pracy nie jest normalne i tego typu gierki także. Nie zgadzaj się na to i nie wysyłaj mu komunikatu, że jego postępowanie jest okay-bo nie jest!!! Odpowiedz Link
madi.only Re: Wszystkich okłamujesz? 30.09.09, 10:07 Oj będziesz kiedyś płakać,moja droga.. Odpowiedz Link
rumbun mądrość proroka 04.12.09, 18:43 Wychodzi na to, że rację na temat kobiet miał prorok Mahomet :) Okazja czyni "złodziejkę", więc najlepiej sprawić, żeby nie było okazji. A jakby taka potulna żonka się trochę znudziła, to do trzech innych można pójść, a dodatkowo jakieś nałożnice sobie jeszcze sprawić. I od razu jest porządek :) Odpowiedz Link
jedynydolores Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 10.03.09, 21:31 mój mąż ma romans w pracy, to dobrze, że wiesz, że źle robisz Odpowiedz Link
pewexy Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.09.09, 21:07 wylalas to z siebie i moze ulzylo,ale to twoje zycie... Ale sa dwa wyjscia: rozsadek ,twoj rozsadek(licz zawsze i tylko na siebie),lub malo oczekiwana ciaza,albo przylapiesz cudownego kochanka z inna kolezanka w pracy i dowiesz sie ze jestes jedna z kilku zaliczonych.... Pozdrawiam,zycze szczescia:) Odpowiedz Link
fangora Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 30.09.09, 13:35 Widać, że ten "problem" jest powszechny :) I ja wpadłam w te sidła. Z całą premedytacją weszłam w zwiazek w kolegą z pracy. Chemia niesamowita, oboje poczulismy sie jakbysmy znowu mieli po 18 lat (a mamy po 28). Oboje w związkach, bez dzieci. Nasz romans, bardzo intensywny, o którym właściwie wiedzieli wszyscy w pracy trwał...9 i pół tygodnia :) Zaczęlismy snuc plany, okreslac się, oboje chcielismy zrywać związki, totalny amok. Opisywałam mój problem z tego okresu na kilku forach...I co? Sprawa rozwiazała się bardzo łatwo, wyjechał na kilkudniowy urlop ze swoja kobietą, jednocześnie nadal pozostawał w kontakcie smsowym i mailowym ze mną. Chwila nieuwagi i jego kobieta przeczytała mojego smsa skierowanego do niego. Nie omieszkała napisać mi co o mnie sądzi...I co? Nic nie mogło otrzeźwic mnie bardziej! Choć czułam się upokorzona, wściekła, zawiedziona, potrafiłam wziąć się w garść i stuknąć sie w głowę: co ja robię ?!?!? Po jego powrocie wszytsko stało się jasne. Oboje przestraszyliśmy się tego co się stało. On wrócił z silną decyzją: kończymy nasz związek i wiecie co, nie mam do niego żalu o to. Kiedys to sie musiało skończyć. Ja może byłabym za słaba żeby przeciąć ten romans. Została chemia między nami, były trudne rozmowy o tym co sie wydarzyło, ale potrafimy trzymac ręce przy sobie, potrafimy rozmawiać i z dnia na dzień jest co raz normalniej...Choć kosztowało mnie to wiele (łącznie z chwilowa wyprowadzką z domu)... Odpowiedz Link
baabcia Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.10.09, 23:01 słabiutka bo wpadła w romans... no nie koniecznie ! trzeba mieć zdrowie na takie zycie! kazdy wie że spotakć królewnę lub królewicza to nie sztuka i jesli decydujemy sie na związek stały to własnie mówimy - bedę uważał bo wkrecić się jest bardzo łatwo - a lepszych od naszego partnera spotakmy 1000 !!! decydujemy sie być razem to unikamy innych związków z ciekawszymi ! najśilniejsze cwane jednostki kombinuja na dwa fronty! i nie ma co sciemniać że to ze słabości i grać roli sierotki, wiadmo ze nie ma to jak ulotne spojrzenia i tekst " ja nie mogę mam stałego partnera" to jest super podniecajace! ona nie może ale jednak ja jestem tak wspaniały że nie może się oprzeć - no pewnie że to działa - lepiej jak ferrari drugie to tajemnica i trudności - jak randki nastolatków w tajemnicy przed rodzicami ; szkoda że czesć facetów może tylko w takich emocjach - wystarczy rozwiązać problem i stały związek powoduje u nich totalną klape klape z sexem. no oczywiście nie wszyscy tak mają - ale trzeba mieć jais defekt zeby szukać emocji super wiedząc że krzywdzi się tym normalnego partnera, którego wybralismy przed chwila - chyba ze to rada starszych czy jakaś swatka ha ha nam wybrała; Sa ludzie kórzy musza się sprawdząć tajniaczyć itd zeby emocje trzymały związek, sa ludzie kórzy sie leja a potem godza i ten sex ich trzyma - no super tylko nie nalezy wtedy mieć normalnego partnera na wszelki wypadek do lądowania kiedy emocje w lewych zwiazkach sięgna szczytu - w końcu wiadomo kazdy kombinujący na boku ma w pewnym momencie dwa boki - i przysięga że nie ale to go rajcuje taka wada :-) Trzeba mieć zdrowie żeby mieć dwóch chłopów - z jednym ciężko - no oczwyiście jest wspaniale przez pierwszych 10 - 20 lat ale żyć nam przyjdzie do setki ... Odpowiedz Link
esposo Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 09.10.09, 15:57 No to odgrzewamy ten prehistoryczny wątek (pewnie dziewczyna już dawno po rozwodzie i ponownie zamężna) Chemia chemią ale trzeba nad sobą panować inaczej będzie marnie jak widać na powyższym obrazku. Byłem testowany w podobnych sytuacjach 2 razy, tutaj też miejsce akcji to praca (czy ludzie nie mają innych miejsc na zadurzanie się?). Bliskość i zapach moich niedoszłych kochanek powodowały u mnie zawroty głowy a najmniejszy kontakt fizyczny, choćby muśnięcie reką powodowało dreszcze, koszmar! Do tego dochodziły jakieś erotyczne, surrealistyczne sny z ich udziałem. Udało mi się jednak przezwyciężyć pokusy, mimo oczywistych znaków od drugiej strony nie pociągnąłem tego na następny poziom i tym wygrałem. Było mi o tyle łatwiej, że z zasady neguję te romantyczne pierdoły, którymi ludzie próbują tłumaczyć swoją słabość. Podszedłem to tego ambicjonalnie - to jest czysty popęd, który muszę pokonać. Nie było łatwo ale udało się. Ogień zauroczenia w obu przypadkach wypalił się po 1-2 miesiącach. Po tym czasie do "niedoszłych" czułem jedynie sympatię która z czasem przemieniła się w obojętność. Jedną z nich ciągle spotykam - tak się złożyło, że z jej chłopakiem robimy interesy (znalazła go długo po moich zauroczeniach, żeby nie było że szykowałem się na dziewczynę kolegi). Uczucia z początku znajomości nijak nie wracają. Odpowiedz Link
purim Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 28.10.09, 11:23 Przypadkiem trafilam na to forum... przeczytalam tylko pobieznie Twoje wypowiedzi. Widze ze sprawa nie jest juz swieza :) Mam nadzieje ze przez te 3 lata Twoje zycie sie ulozylo. Napisz co u Ciebie :) Odpowiedz Link
iksinska84 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 29.10.09, 22:40 odezwij się co u ciebie:-) U mnie to jest tak,5 lat temu podjęłam swoją pierwszą pracę i tam poznałam M koleś starszy ode mnie o 13 lat, mega przystojny i zabawny,od razu załapaliśmy zajebisty kontakt,nasze biurka sąsiadowały ze sobą:-)Miałam wtedy narzeczonego i wyszłam za mąż po jakimś pół roku pracy Tam. Kontakt z kolegą z pracy miałam świetny oboje uwielbialiśmy swoje towarzystwo a on ciągle mnie podrywał i kusił, poznałam go dość dobrze,powiedział mi że zdradza żonę czasami bo ożenił się z nią bo wpadli a nie z miłości, ale nie przeszkadzało mi to. Im dłużej się kumplowaliśmy tym bardziej dawał mi sygnały że ma na mnie ochotę ( ja też wtedy miałam ale nie dopuszczałam do siebie myśli wtedy byłam taka zakochana w mężu). Po półtorarocznej pracy Tam dostałam ofertę nie do odrzucenia z innej firmy. Dałam wypowiedzenie. Kiedyś założyłam się z M o pocałunek i przegrałam w ostatnim dniu Tam, M tak bardzo mnie podpuszczał że jestem mu coś winna i ... skusiłam się bo przecież co mi szkodzi już go więcej nie zobaczę to niech stracę:-),pocałowałam go..,i zaczęło się. Byliśmy w stałym kontakcie tel.,spotykaliśmy się od czasu do czasu,ale na sex nie namówiłam się mimo że miałam ogromną ochotę. Pewnego razu mąż pokapował że wcale nie byłam u koleżanki i zrobił mi awanturę gdzie byłam,przyznałam się że poszłam odwiedzić kolegów do starej pracy,zadzwonił do M i strasznie go wyzwał zazdrośnik jeden i po tym wydażeniu kontakt nam się urwał. Myślałam że jest na mnie obrażony. Nie odzywałam się do niego bo byłam wdzięczna losowi że mąż się nie pokapował:-) Odpowiedz Link
iksinska84 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 29.10.09, 22:54 W czerwcu dostałam sms-a od M ( po 3 latach),z gratulacjami że obroniłam mgr (dowiedział się od kogoś przypadkiem),odpisałam,oddzwonił jak usłyszałam jego głos to wszystko wruciło.Przez miesiąc dzwonił i błagał o spotkanie mówił że tak długo i często myślał o mnie,skusiłam się na małą kawę,nic przez te lata się nie zmienił:-)ja urodziłam dziecko,musiałam nieźle się hamować aby nie pójść z nim do łóżka. W moim małżeństwie totalna klapa,mąż alkoholik, ciągłe awantury na maksa.Następnego spotkania to już nie mogłam się doczekać,spotykamy się do dziś, nic sobie nie obiecujemy, jest moim ulubionym kolegą z którym spotykam się na dziki sex czasami. Jestem szczęśliwa że mam taką odskocznię od ponurej przytłaczającej rzeczywistości. Chociaż za każdym razem jak wsiadam do jego samochodu to muwię sobie "ostatni raz", a potem znowu tęsknię..., ja przy M czuję się dowartościowana, w domu mąż codziennie mnie poniża. Musiałam się wypisać,jest mi teraz lżej, nie obchodzi mnie to że zaraz obrąbiecie mnie od góry do dołu.:-/ Odpowiedz Link
rumbun ciekawe 04.12.09, 18:54 A może po prostu szukasz usprawiedliwienia by rozładować dysonans, który powstał po tym jak przyprawiłaś mężowi rogi? To nie dlatego dałaś M bo miałaś na niego ochotę, ale dałaś bo twój mąż to pijak. Od razu brzmi lepiej. Nie? To po chu... marnujesz sobie życie z tym pijakiem? Dobrze zarabia? Odpowiedz Link
majunia01 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 30.10.09, 18:59 no bo to cie jara :))) hahaha - co prawda nie ma sie co śmiać , bo ciężki masz orzech do zgryzienia - wiem wiem - z własnego doświadczenia , taaaa skończyło się marnie bo i tamta dziewucha sie o mnie dowiedziala no i moj partner też :((( - nie ma tego złego.... sama to rozwaliłam jestem niezła sucz... ale tak to bywa tez pieknie bylo do łózka nie doszlo - jesteśmy znajomymi dziś a z partnerem no cóż - mam kochającego męża ale burza była i drugi raz by mi nie wybaczył dziś tesknie za tym dreszczem i do dziś mi nogi sie uginaja jak widze tamtego - ale moja rodzina jest najważniejsza - a u ciebie czas pokaże jak bedzie - pozdrawiam:))) Odpowiedz Link
iamhier Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 13:59 Zawsze wiedzialam,ze najgorszymi dziwkami sa mezatki.Chcialyby trzymac 2 wydry za ogony na jeden raz.Che che che....pogonic.... Dla singli tez cos musi zostac.. Odpowiedz Link
stykrotka Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 15:32 a to chcesz za przeproszeniem też łapać za ogon żonatego lub faceta w związku? masz więcej praw jako singielka? ;) Bo z tego co widze to prawie wszystkie historie dotyczą romansow, gdzie obie strony są w związkach. Ja powiem tylko tak: zarówno mężczyźni jak i kobiety zdradzają tak samo! To, że tutaj głównie kobiety piszą związane jest z tym, że mężczyźni nie należą raczej do osobników, które łażą po forach i potrzebują podzielić się swoimi romansami. To my kobiety tak mamy i lubimy napisac, pożalić się, posłuchać rad. I zgadzam się z tym co ktoś wcześniej napisał, że wypowiadają się pewnie w większości osoby młode - w związkach lub nie, ale jesli w zwiazkach to krotkich czyli tętniących i w ogole. Ciekawa jestem ile z tych osob udzielających sie na forum i krytykujących jest w zwiazku kilkunastoletnim. Nie każdy człowiek ma silny charakter i może się oprzeć. Nie pochwalam tego, ale tak jest. Zastanwiam się tylko po co jesteśmy stworzeni tak, że nie wystarczy nam jeden partner ;) olaboga Odpowiedz Link
iamhier Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 19:12 Tak,mam więcej praw jako singielka.Jesli jakas raszpla zamezna zacznie mi przeszkadzac w lowieniu mezczyzn to uwiode ich meza..... Do garow żoneczki! Trzeba bylo wyprobowac towar. Odpowiedz Link
obstgarten Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 14:07 żona wplątała się w coś takiego... i nie życzę tego nikomu, w tym również Twojemy mężowi żal się przyznać ale mimo upływu czasu nadal mi jest z tym źle... Zrezygnuj z pracy, nie wiem co jeszcze, zrób wszystko aby zerwać kontakt.... jeśli tylko kochasz męża. A jak nie to rozwiedź się z nim zanim go zdradzisz - tak będzie lepiej dla WAS - choć myślę, że nie masz odwagi na taki krok. Jeśli potrzebujesz z kimś pogadać o tym to myślę, że mogę spróbować polemiki... Odpowiedz Link
rumbun Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 18:56 Jakby rzuciła męża, to kto by ją podwiózł do pracy? ;P Odpowiedz Link
noctivaga Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 15:16 Moja żona też miała. I też nie miała siły aby to skończyć. Po 16 latach małżeństwa rozchodzimy się. Stracą na tym nasze dzieci. Jeśli jesteś świeżo po ślubie, bez dzieci-zastanów się z którym chcesz być. I z któregoś zrezygnuj. Definitywnie. Jeśli będzie to mąż, tylko on straci. Ty będziesz już przecież "umeblowana" na przyszłość. Nie oceniam cię. Pod warunkiem, że twoja dodatkowa "druga połowa" podobnie postąpi. Nie piętnuję. Zastanów się i wybierz. Definitywnie. Odpowiedz Link
fantasticlupus Re: A co na to twój mąż i co na to spowiednik? 04.12.09, 17:27 spowiednik dopiero by sobie pomeczyl gruche po takiej spowiedzi maz to ma w domu zajebisty seks i to juz w progu ;-))) Odpowiedz Link
iamhier Re: A co na to twój mąż i co na to spowiednik? 04.12.09, 19:14 Zajebisty seks? Heheh.......chyba,ze kochanka go rozgrzeje,to jakis ochlap spadnie dla zoneczki! Odpowiedz Link
da-do Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 17:40 Rozumiem Ciebie,ale postaraj się zerwać ten romans,bo źle to sie skonczy dla Was.Musisz znaleźć w sobie siłę dla dobra Twego małżeństwa i jakości życia.Ciągłe ukrywanie sie,okłamywanie jest ciężkie i źle tak jest.Szkoda życia,graj w otwarte karty.Będzie ciężko ale potem już nie "pakuj" się w związek z żonatym.Wiem coś o tym.On obiecywał a ja wierzyłam -ja sie rozwiodłam a on został ze swoją żoną.Nie powielać mojego błędu.Jest mi teraz ciężko i smutno ale sama zgotowałam sobie ten los.Jaaaka byłam głupia.Zmarnowałam sobie życie i komuś jeszcze.Ostrzegam wszyskie-nie warto. Odpowiedz Link
iamhier Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 19:24 Kolejna szmatka ,ktora sie bardzo cieniutka w tym co robi i szuka sobie goscia co ja troche w pracy podciagnie....Potem bedzie argumenetowac to dziecmi na utrzymaniu etc. Tymczasem kazdy ponosi odpowiedzialnosc za swoje kroki zyciowe i nie wiem dlaczego bardziej uczciwe etycznie osoby maja dostac kopa w d......bo jakas rozchlapana porodami szmatka ma ochote na cudzego faceta... Zazwyczaj brzydsza,glupsza,ale ...szczwana i wyrachowana bestyja!! Ktora boi sie kobietek takich jak ja.... Odpowiedz Link
romarrio lepiej uwazaj... 04.12.09, 18:52 lepiej uwazaj, takie romanse maja na ogol powazne konsekwencje, to moze sie bardzo zle odbic na twojej pracy... Odpowiedz Link
iamhier Re: lepiej uwazaj... 04.12.09, 19:20 albo maja ,albo nie maja konsekwencji,wszystko zalezy od pracodawcy.... profesjonalista zajety przede wszystkim praca przymknie na to oko jesli obie strony sa DOBRE w tym co robia...A wiejski knot,nawet pracujacy w miescie bedzie roznosil plotki ,albo pomawial dobrego pracownika (bo jest mlodszy,atrakcyjniejszy i ma lepsze wziecie).Zwykla zagrywaka konkurencji! No,coz ale sa ludzie i taborety! Co do dziwek (czyli mezatek) podrywajacych cudzych facetow,a tak naprawde szukajacych lepszej pracy na dupe i ich biedne dzieci (hehehhe)to nie maja zadnych praw.Numer stary jak swiat-wyrzucenie singielek,bo z punktu widzenia logiki i rynku pracy to one sa i beda lepszymi pracownikami...Reszta to juz tylko zarabia na chleb..albo szuka sponsora lepszego niz maz w robocie. Odpowiedz Link
bardzozawiedziona Re: lepiej uwazaj... 04.12.09, 22:04 romarrio napisała: > lepiej uwazaj, takie romanse maja na ogol powazne konsekwencje, > to moze sie bardzo zle odbic na twojej pracy... > kiedys mowilo sie don´t shit where you eat Odpowiedz Link
buspas Jak rozbić małżeństwo? 04.12.09, 19:52 A ja mam koleżankę z pracy, która lawiruje między mną a swoim mężem. Z mężem nie mieszka (200 km odległości), nie układa się im, ale coś tam jeszcze do niego czuje, też boi się rozwodu. A jednocześnie coś ją ciągnie do mnie i mnie też do niej ciągnie, iskrzy między nami, ale potem panna znów się oddala i próbuje mnie trzymać na dystans, po czym widzimy się i wszystko znów wraca. Jak rozbić to jej małżeństwo w cholerę? Macie jakieś rady? Odpowiedz Link
iamhier Re: Jak rozbić małżeństwo? 04.12.09, 20:07 znalezc sobie inna to ta idiotka sama do ciebie przyleci bo to idiotka,chyba nie zaprzeczysz? A ty?? no,coz niespelniona namietnosc.....dobrej konkurencji jej brak.... Zmien rewir polowow. Odpowiedz Link
bardzozawiedziona Re: Jak rozbić małżeństwo? 04.12.09, 22:01 to w sumie trudne, malzenstwo, dla ludzi ktory w ogole martwia sie o to zeby je zawrzec, jest na ogol czyms nierozerwalnym. dlaczzego chcesz jej to rozbijac? czy myslisz ze na prawde wytrzymalbys 24/7? Odpowiedz Link
iamhier Re: Jak rozbić małżeństwo? 05.12.09, 11:36 czym zawiedziona,komu ty chcesz dokopac i za co? uwazaj,bo los bywa bardzo zlosliwy..... Odpowiedz Link
bardzozawiedziona Re: Jak rozbić małżeństwo? 05.12.09, 18:58 iamhier napisała: > czym zawiedziona,komu ty chcesz dokopac i za co? > uwazaj,bo los bywa bardzo zlosliwy..... no wlasnie nie mam ochoty dokopywac, tylko z punktu widzenia mezatki, nie chce sie rozwodzic i juz, chcialabym poprostu miec jeszcze Jego. wiem ze nie tylko ja tak mysle i takie impulsywne rozwodzenie sie prowadzi wszystkich zamieszanych w strone marginalizacji. malzenstwo to malzenstwo. jak sie je zawiera z mysla o rozwoodzie to lepiej sobie podarowac. Nawet jak sie jest slicznym, inteligentnym i zdolnym. gadanie na temat podniesienia prestizu dlatego ze sie komus kogos odbilo to tez bezsens, nie jestesmy gorylami tylko ludzie potrzebni sa nam do obcowania z nimi. gdyby powyzsze bylo prawda kazdy staralby sie zaliczyc kazdego :) wtedy wszyscy mieliby prestiz. Dla mnie duza ilosc relacji, rozwodow, malzenstw to raczej brak prestizu. Odpowiedz Link
czarna-22 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 20:31 Dla mnie jesteś zwykłą SZMATĄ. Współczuję Twojemu mężowi!!! I w tym roku wyszłaś za mąż?! Po jaką cholerę skoro nawet na uczciwość Cię nie stać?!?! To jest od Ciebie silniejsze?! No tak to już jest jak ktoś ma głowę między nogami... KOLEJNY PRZYKŁAD GŁUPIEJ PUSZCZALSKIEJ BABY!!! Pomyślałaś o tym co będzie jak Twój mąż się o tym dowie?! Wiesz,że źle robisz a dalej w to brniesz?! I na co czekasz? Na rozgrzeszenie? NIE W MOICH OCZACH. Odpowiedz Link
iksinska84 do rumbun 04.12.09, 21:01 Mój mąż to pijak boję się go strasznie, a zarabia mniej ode mnie. Jeszcze nie jestem gotowa żeby odejść, ale odejdę na pewno kiedyś. A z "moim" M spotykamy się bardzo często łączy nas tylko dziki i namiętny sex,wiem też że nie chciała bym w przyszłości z nim być bo go nie kocham,chociaż jest dla mnie bardzo ważny. Odpowiedz Link
sandymann CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 04.12.09, 21:23 Czy ktokolwiek zauwazyl DATE PIERWSZEGO POSTU? To odgrzewany watek z poczatkiem w 2006 roku! Nieco niestrawny zreszta. Odpowiedz Link
agatazieba Re: CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 04.12.09, 22:30 też zauważyłam. w dodatku autroka w pierwdzym poście pisze, że to od pół roku a rok później pisze, że to już trwa pięć lat. miesza się w zeznaniach. Odpowiedz Link
sokolasty Re: CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 04.12.09, 23:27 Ja zauważyłem, ale za późno, już po wysłaniu pierwszego posta. W którymś momencie autorka wątku wyznaje, że była u terapeuty, pomyślałem, że stary wątek jakiś i spojrzałem na datę 16.12 (16.12? WTF?), a potem rok. Swoja drogą już wiem, czemu nie ma formatowania tekstu :) Odpowiedz Link
rumbun zauważyłem 05.12.09, 11:03 ale co z tego, skoro ciągle pojawiają się tu nowe posty? Odpowiedz Link
iamhier Re: CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 05.12.09, 11:41 do sokolasty-takie panienki co sobie pogrywaja w ten sposob cienko beda przedly u mnie lub przeze mnie... to tylko kwestia czasu.Ja jestem wolna kobieta i g....komu do tego z kim zamierzam romansowac,z kim nie zamierzam A ze ich maz zakochuje sie we mnie czy w innych kobietach?? No,coz agresja i zazdrosc ma swoje granice... Czasami taka agresorka moze zabic sie swoja wlasna bronia.... Byli mnie nie obchodza ,bo zuzyty towar mnie nie ekscytuje..... Odpowiedz Link
rumbun Re: do rumbun 05.12.09, 11:06 Co znaczy, że jeszcze nie jesteś gotowa? Możesz sprecyzować? Odpowiedz Link
bardzozawiedziona Re: To proste wez tego co ma wiekszego fiuta 04.12.09, 21:57 ach, to w ogole nie o to chodzi... chociaz kochanek tak myslal, co z tego ze ma fiuta, i co z tego ze nadal go okropnie kocham, jest poprostu poza granicami rozsadku, nie da sie z nim zyc. Moim zdaniem nie warto robic takich uproszczen ktore kolega nam tu sugeruje... Odpowiedz Link