Mam romans w pracy i wiem że źle robie...

    • mr.elam Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 13.03.08, 20:01
      To naturalne.
      tak bywa w życiu. Ty decydujesz co będzie dalej ... i on.
      Powodzenia i przyjemności.
      • nakusia2000 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 08.05.15, 13:42
        Bardzo jestem ciekawa co u iebie po tylu latach? Jakie decyzje podjełas?
    • marcin-z-lasu Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 17.03.08, 19:39
      Dziewczyny zdradzające, albo zmienicie prace albo facetów, taka alternatywa. Chemi nie da się łatwo oszukać, to coś ciągle powraca.
      Nie zastanawiając się czy to moralne czy nie, rzucam się w taki romans, używam do woli, dziki, ognisty związek, później zrywam, odchodzę, uciekam jak najdalej, wracam do małżeństwa mając swoją tajemnicę której nie wyjawię nigdy nikomu. Rozkochałem, porzuciłem, ale przeżyliśmy coś nieziemskiego :-P .
      • zamszowa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 13.04.08, 19:14
        pamiętaj ze to co się stało jest zupelnie ludzkie. to forum pełne jest naiwnych
        dziewczątek piszących ze ich mężowie NA PEWNO nie interesują sie innymi
        kobietami, otóz nie. jestesmy zwierzętami i reagujemy w pewnych sytuacjach jak
        one. ja też zaplątałam sie romans, trwało to prawie rok (zaczęło sie od
        przyjazni ale skonczylo w łózku, pozno ale jednak do tego doszło). mijaja już
        dwa lata od kiedy zakonczyłam te znajomosc. nie ukłądało mi sie wtedy z mężem
        ale to nie ejst powod zeby go zdradzac. i iwesz co...zakochałam sie w nim na
        nowo. mój mąż wie, ze cos bylo między mną a tym facetem ale nie chciał znac
        szczegółów.przegadalismy to i postawnoilismy dac sobie szansę.ale ten moment
        kiedy mu powiedizałam...byłam pewna ze go stracę. i wtedy uswiadomiłam sobie jak
        bardzo go kocham, jak bardzo chcę byc z nim. ja zdradziłam ewidentnie z pwoodu
        braku zainteresowania moimi sprawami ze strony mojego męża. po rozmowie okaząło
        się ze ona nawet tego nie wiedział, zamiast z nim pogadac, zwrocilam sie w
        stronę innego faceta. załosne to i tyle. po tej całej sprawei miosc między mną a
        moim mężem wybuchła w sposob nieoczekiwany. z tego wszystiego zaszłam po raz
        drugi w ciąże (nieplanowaną). jestesmy ze soba bardzo szczęsliwi. a wiedz, ze te
        dwa lata temu sama szukałam na forum potwierdzenia słusznosic mojego romansu i
        chciałam odejsc. ciesze sie ze nie odeszłam.
        • zamszowa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 13.04.08, 19:15
          ps. i tez polecam forum niełatwe miłosci, tutaj pomocy nie znajdizesz. rzuciły
          się na ciebie bardzo dsowiadczone dwudziestolatki. oj dziewczyny
          dziewczyny...zobaczymy za pare lat......więcej pokory wobec zycia....
          • niech_bedzie_x Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 14.04.08, 23:44
            Dziekuję za dobre słowo. I za rady. Ja wciąż w tym tkwie, mój mąż
            oddala sie ode mnie coraz bardziej a ja od niego. On ma i zawsze
            mial swoje sprawy, ja byłam z boku, byłam żona która pokazuje się
            jak trofeum - ładna, wykształcona, patrzcie i zazdroście mi. Nic
            wiecej. Widze to coraz bardziej. A z romansu zwiazku też nie
            bedzie.Tone. Powoli ale tone.
            • wielorak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 15.04.08, 22:58
              najdziwniejsze w tym wszystkim jest wiecie co? że zawsze ta osoba, która zdradza
              mówi, że nie chce, że kocha męża itd ale nie potrafi zrezygnować z tego drugiego.
              wybaczcie ale ja tego nie pojmuję. jak to możliwe i co to za uczucie? kiedy
              wiesz, co możesz stracić a i tak się nie opamiętujesz
              • stworkowa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.04.08, 07:28
                po "przejściu" choćby lekkiego i teoretycznie niegroźnego
                zauroczenia innym mężczyzną zrozumiesz
                ... to uczucie fascynacji które trudno od siebie odepchnąć Nawet
                mimo miłości do męża
                Ag kto mówił, że życie jest proste prawda? :)
                • minka5 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 01:56
                  Ludzie, czy Was wszystkich pogięło? Co Wy porównujecie?
                  Biurowego amanta z mężem? Amant na dochodne, wypachniały dżentelmen..
                  Mąż? Może i czasami chory, w oparach potu...
                  Amantowi gaci się nie pierze, ani on kochance nie kupuje tamponów...
                  Co tu porównywać? Co tu wybierać?
                  Stabilną (z wyjątkiem alkoholików i zupełnych popaprańców) bazę z
                  jakimś prawiącym miłe słówka? Hehhe, ciekawa jestem, czy ten picuś-
                  glancuś będzie taki w tym dzielny we wspólnym domu?
                  Też będą gacie i pot lejący się po plecach w gorączce... I może
                  wyjdą dziwaczne (irytujące) przyzwyczajenia i.... Niech każdy sobie
                  tu dopisze.

                  A do pań lubiących flirtować... Taniocha! Para zgrabnych nóg,
                  dekolcik i niezbyt zaawansowany wiek... To jest recepta na kobiecość
                  czy jej potwierdzenie?
                  Na dłuższą metę tylko dla facetów myślących inną częścią ciała niż
                  czaszką.
                  To ja dziękuję! Tak samo jak kobieca, tak i męska atrakcyjność
                  gromadzi się w genitaliach na dość krótki czas...
            • nieznajomy1984 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 15.07.08, 13:02
              Przeczytałem wszystko i tylko płakać mi się chce... Jakie wy Kobiety no może nie
              wszystkie jesteście moralnie upośledzone. Nie różnicie się od zwykłego mordercy
              z bronią w dłoni, tylko że wy zabijacie nas powoli od środka. Niszczycie to co
              jest w nas najlepsze, wszystkie uczucia, całe dobro, tą najpiękniejszą miłość,
              którą pragniemy was darzyć do końca waszych dni. Chcemy wam ofiarować spokój
              materialny, w uczuciach, Ciepło bliskości, bezpieczeństwo wierności... Czemu ma
              służyć ten ból który nam sprawiacie, który nas tak niszczycielsko rujnuje. Za co
              przyszło nam tak cierpieć, co uczyniliśmy aż tak złego że musimy błąkać się bez
              Ciepła waszego tak błagalnie przez nas upragnionego...;(
              • madziaq Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 15.07.08, 13:58
                Nieźle brzmi :P Tylko że prawda jest taka, że to meżczyźni częściej zdradzają
                partnerki

                >Za co przyszło nam tak cierpieć, co uczyniliśmy aż tak złego że musimy błąkać
                się bez
                > Ciepła waszego tak błagalnie przez nas upragnionego...;(

                Wow i nawet się rymuje :)
                • nieznajomy1984 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.07.08, 06:31
                  Nie wiem, może i mężczyźni częściej dopuszczają się zdrady niż kobiety. Może są
                  jakieś statystyki prowadzone ale na pewno są nierzetelne bo nie da się zmierzyć
                  tak do końca jaki odsetek Kobiet czy mężczyzn zdradza swoich partnerów/ki. Ale
                  Twoje stwierdzenie:
                  > Tylko że prawda jest taka, że to meżczyźni częściej zdradzają
                  > partnerki
                  Nie powinno mieć miejsca gdyż dajesz do zrozumienia iż skoro mężczyźni zdradzają
                  to i Kobiety mogą a to jest bardzo złe myślenie. To tak jakbyś napisała "Oko za
                  Oko" a tak nie może być. Ja jestem zły na to że Kobieta pisząca na forum o swoim
                  mężu w samych superlatywach zdradza go a to jest dla niego prawie równe ze
                  śmiercią... Jeśli już w Kobiecie pojawiają się myśli, pokusy dotyczące zdrady i
                  jest ona świadoma tego że źle robi w stosunku do ukochanego to powinna go od
                  razu zostawić. Gdy ja jestem z Kobietą i jestem w niej zakochany to żadna inna
                  nie ważne czy inteligentniejsza, czy też ładniejsza nie ma dla mnie żadnego
                  znaczenia. A jeśli pojawi się już we mnie ta myśl że chciałbym jej dotknąć,
                  pocałować, kochać się to już jest to dla mnie zdrada... A wtedy nie potrafiłbym
                  spojrzeć swojej ukochanej w oczy. Więc usprawiedliwianie tego, upiększanie,
                  odbijanie w drugą stronę jest tylko zaprzeczeniem prawdy.
                  • madziaq Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.07.08, 09:40
                    Ja nie mówię, że jak mężczyźni zdradzają, to kobiety tez mogą, miałam na mysli
                    tylko, że całe Twoje dramatyczne wywody o tym jak to kobiety są moralnie
                    upośledzone, bo zadają taki ból biednym ślepo ich kochającym mężczyznom można
                    wygłosić też w drugą stronę.

                    > Gdy ja jestem z Kobietą i jestem w niej zakochany to żadna inna
                    > nie ważne czy inteligentniejsza, czy też ładniejsza nie ma dla mnie żadnego
                    znaczenia. A jeśli pojawi się już we mnie ta myśl że chciałbym jej dotknąć,
                    pocałować, kochać się to już jest to dla mnie zdrada...

                    No to jesteś jednym przypadkiem na milion chyba ;) Z moich doświadczeń wynika,
                    że facetom podoba się bardzo wiele kobiet i odczuwają do nich jakiś tam pociąg,
                    co nie znaczy, że od razu pójdą do łóżka z każdą z nich. Ba, ja będąc kobietą
                    też spotykam facetów, którzy mnie pociągają, co nie znaczy, że zdradzam z nimi
                    męża, choć może według Twoich kryteriów już tak ;)

                    Piszesz, że jeśli tylko pojawi sie pokusa, to należy od razu zostawić partnera.
                    Dziwne myślenie, jeśli uważasz, że od momentu kiedy się ożenisz, nie spodoba ci
                    się żadna kobieta, to jesteś baaardzo naiwny. I co, w takiej sytuacji
                    natychmiast rozwiedziesz się z żoną, czy może spróbujesz się zastanowić i
                    ewentualne pokusy zwalczyć?

                    W swoim mysleniu jesteś bardziej kobiecy od niejednej kobiety (a nawet
                    młodziutkiej dziewczyny ;)) Nie piszę tego złośliwie, po prostu dziwi mnie takie
                    nastawienie, pewnie minie Ci trochę z wiekiem ;) I nie mam na myśli, że
                    zaczniesz puszczać swoją dziewczynę czy żonę kantem, po prostu optyka się trochę
                    zmienia ;)

                    Pozdrawiam :)
                    • nieznajomy1984 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.07.08, 11:35
                      Nie rozumiesz mnie... Większość ludzi kieruje się stwierdzeniem że są różne typy
                      miłości do tej drugiej osoby a to nie prawda. Jest tylko jedna "Miłość" ta
                      ciepła, pasjonująca, z każdym słowem się wylewająca, niepowtarzalna,
                      nieporównywalna do niczego innego, ta najsilniejsza, najpiękniejsza, do życia
                      pobudzająca, nigdy zdradzająca, zawsze wierna. Jest ona podporą, opoką,
                      radością, szczerością, łagodnym tchnieniem, życia uniesieniem ponad wszystko co
                      przyziemne... Jest to "Miłość" za którą poeci oddawali, oddają życie w swoich
                      wierszach. Gdy mówi się drugiej osobie z którą pragnie się spędzić resztę życia
                      słowo "Kocham" to równocześnie oddaje się jej swoje serce, duszę, umysł, całe
                      ciało... To jest "Umiłowanie" drugiej osoby lecz jeśli umysł powędruje do innej
                      a później za nim ciało to już nie jest miłość i nią nie będzie... Możesz
                      krytykować to co pisze w różne sposoby ale na tym opiera się moje życie.
                      Czytając inne fora dochodzę do wniosku że większość osób traktuje to jak grę,
                      jak część którą można wymienić i jest to dla mnie bardzo smutne. Podam CI
                      przykład prawdziwej miłości "Pewna osoba oddała swoje życia myśląc że robi
                      dobrze dla swojej rodziny, zostawiając list w którym było napisane: Jeśli
                      umieram to z uśmiechem na ustach bo Kocham was ponad własne życie, jestem
                      szczęśliwa że będzie wam się lepiej żyło bo tylko tego pragnęłam i tylko dlatego
                      to robię, bardzo się boję ale miłość do was jest silniejsza. Nie miejcie mi tego
                      za złe. Kocham was, zawsze Kochałam i zawsze będę." ta osoba nie wiedziała że
                      wyrządziła największą krzywdę jaką tylko mogła swojej rodzinie...;( Dlatego
                      żadne słowa, stwierdzenia nie zmienią we mnie tego jak powinna wyglądać "Miłość"...
                      • madziaq Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.07.08, 12:15
                        Matko, ty się na poetę albo księdza nadajesz ;)

                        Życzę Ci, żebyś dalej miał taki stosunek do zycia, jeśli jesteś z tym
                        szczęśliwy, choć sądząc po przytoczonym przez ciebie liście, to chyba z jakichś
                        traumatycznych przeżyć się takie twoje poglądy wywodzą...

                        Ja Ciebie nie krytykuję, ponieważ wychodzę z założenia, że dopóki ktoś nie
                        szkodzi innym, to może żyć tak jak chce. Ja nie pochwalam zdrady, ani nie
                        usprawiedliwiam. Miłości nie traktuję jak gry, ALE w momencie założenia obrączki
                        zmysły mi się nie wyłączyły - dalej dostrzegam interesujących mężczyzn. Z żadnym
                        z nich nic mnie nie łączyło nigdy poza, ewentualnie, koleżeństwem czy
                        przyjaźnią. I w żadnym wypadku nie uważam tego za zdradę, mniemam, że mój mąż
                        też nie ;) Ktoś kiedyś zabawnie powiedział, że to że jestem na diecie to nie
                        znaczy, że nie mogę menu poczytać ;) Trochę luzu doradzam, bo chyba strasznie
                        wszystko bierzesz do siebie :-) Pozdr
                      • rumbun Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 14:33
                        Lecz się z romantyzmu, chłopie... Życie to nie poemat ani liryk miłosny.
                        Biologia ma swoje prawa i znaczy dużo więcej niż większość ludzi potrafi się
                        sama przed sobą przyznać. Nie znaczy to, że miłości nie ma... Po prostu nie ma
                        takiej idealnej, romantycznej, bezwarunkowej. Mogą ci kobiety opowiadać jaka to
                        cudowna sprawa, że taki jesteś, ale ile z nich będzie cię postrzegać jako
                        atrakcyjnego i ile z nich z tobą wytrzyma?
                  • obloczek-1 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 11.12.08, 19:47
                    ale bym Ciebie chciala za partnera...mysle podobnie
                    • bardzozawiedziona Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 21:43
                      wiec tak... trudno od jednej osoby dostac wszystko, zarowno maz jak i kochanek
                      maja swoje pozytywy, jak dla mnie obydwoje znacza bardzo duzo... ale ten
                      kochanek... okazalo sie ze ze nie byl tylko moim kochankiem... ze krecil
                      rownoczesnie gdzies indziej, miedzy innymi w pracy.
                      Dla mnie bylo to przekroczenie pewnej granicy, ryzyko (on tez jest zonaty i
                      wazne bylo tez i dla neigo zeby zona sie nie dowiedziala) , takze mialam moje
                      objekcje i poczucie winy straszylo mnie nocami w snach. Mialam wrazenie ze
                      obydwoje chcielismy czegos czego malzenstwa nam nie dawaly. No ale on chcial
                      wiecej, okazalo sie ze przekroczyl o kilka granic wiecej, oprocz nr 3 w pracy
                      mial tez wiecej znajomych... jak tu kurcze ufac facetom, jak tu kurcze ufac
                      samej sobie.
                      Dalej uwazam ze oczywistym jest ze jedna jedyna osoba czasem nie wystarcza mimo
                      ze wiez uczuciowa istnieje i jest cenna. Ale czy mozna polegac na czlowieku
                      ktory klamie? Skoro juz zmuszeni jestescie przekraczac granice uwazajcie na to
                      z kim to robicie.
                • rumbun Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 14:24
                  Na ile ja wiem faceci i kobiety zdradzają się mniej więcej po równo, ale kobiety
                  rzadziej przyznają się do tego faktu, może dlatego, że zdrada u facetów jest
                  mniej negatywnie oceniana. Częściej zdradzający faceci to wygodny stereotyp, ale
                  niby z kim oni mieliby zdradzać jeśli nie z wami? Zastanów się trochę.

            • andrea4 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 14:20
              Odezwij się niech_będzie_x. Bardzo poruszyła mnie twoja historia. Jak radzisz
              sobie teraz, czy zmieniło się coś na lepsze? pozdrawiam
    • bonika26 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 21.04.08, 17:01
      jestem w podobnej sytuacji i dobrze Cię rozumiem! mam męża i bardzo mi na nim
      zależy ale jednocześnie nie umiem skończyć z tym drugim. Zaczęło się zaraz po
      moim ślubie i trwa już półtora roku. nigdy wcześniej nikogo nie zdradzałam do
      momentu kiedy poznałam jego. pracujemy razem, poza pracą nie spotykamy
      się.codziennie wychodząc do pracy obiecuje sobie że do niczego już nie dojdzie
      między nami, i na tych obietnicach się kończy! Ta sytuacja staje się dla mnie
      nie do zniesienia. myślę już nawet o rezygnacji z pracy, nie wiem...trzymaj się,
      damy radę!
    • feel.emon Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 24.04.08, 07:18
      Też kiedyś miałem. I to BYŁA "tajemnica biurowa", tak jak to ktoś
      juz tu napisał... Ona miała męża, ja narzeczoną. Kiedyś usiadłem,
      sam ze sobą. głęboko zastanowiłem się nad sobą. Kiedy zobaczyłem jak
      to wszystko jest beznadziejne i bez przyszłości, odbyłem szczerą i
      długą rozmowę z Nią, po czym złożyłem wymówienie z pracy i
      wyprowadziłem sie z tamtego miasta i wykasowałem wszystkie kontakty,
      zarówno telefoniczne jak i mailowe. Wiem, że to radykalne
      rozwiązanie. Ale inaczej się nie da...
      • n.i.p.69 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 24.04.08, 11:39
        ....mało dziś jest ludzi, którzy "popełnią błąd!"... zrozumieją to i jeszcze
        staraja sie zniwelować skutki do minimum.
        .... Wiekszość jest egoistyczna! i bezwzględna !!!
        • bardzozawiedziona Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 18:51
          n.i.p.69 napisał:

          > ....mało dziś jest ludzi, którzy "popełnią błąd!"... zrozumieją to
          i jeszcze
          > staraja sie zniwelować skutki do minimum.
          > .... Wiekszość jest egoistyczna! i bezwzględna !!!

          na szczescie zdarza sie od czasu do czasu czlowiek perelka, ale to
          faktycznie rzadkosc
          egoistow nie chce juz znac
          skad tyle narcyzmu i tyle konkretow w tym cholernym narodzie?
          macie jakies hipotezy?

          Jak to sie dalej bedize rozwijac w tym kierunku to nasze dzieci nie
          beda mialy szans na normalne zycie
    • animalpak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.05.08, 17:12
      oj, Panie moje Panie.
      Ja tez mam romans w pracy, chociaz nie to jest cos wiecej niz
      romans. Ja w trakcie sprawy rozwodowej zakochalem sie w mojej
      pracownicy. Ona rok temu wyszla za mąż. I co teraz? Ja odkrylem, że
      jest miloscia mojego życia, że nigdy nikogo tak nie kochalem jak ją.
      Zrobilbym wszyskto aby byc z nia. Spotykamy sie tak często jak
      mozemy, czasami codziennie, czasami wspolne weekendy, im cześciej
      sie z nią spotykam tym bardziej zatracam sie w milości i cierpię w
      chwilach kiedy jestem sam. Podobala mi sie od początku, ale w tedy
      chamowalem siebie bo bylem w zwiazku, kiedy zapadla ostateczna
      decyzja o zakonczeniu małżenstwa, wszystkie hamulce puścily. Teraz,
      żałuje... żaluję ze tak późno to sie stało. Ja prędzej cz później
      sie rozwiodę, ale boje sie że ona nigdy nie zdecyduje sie na taki
      krok, nidgy nie bedzie ze mną. Nie jestem w stanie zakonczyc tego
      związku, bo jak można sie pozbawic osoby, na ktorą czekało sie całe
      zycie, no jak?
      • lilith76 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.05.08, 11:20
        Uważaj, bo potem okaże się, że ją molestowałeś seksualnie wykorzystując zależność służbową ;)
        • animalpak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.05.08, 11:25
          chyba dlatego tez wlasnie tak dlugo z tym zwlekalem. Zobaczymy co
          czas przyniesie, caly czas wierze ze nam sie uda (heh, dowiedzialem
          sie kiedy przyszla do nas pracowac, ze nasi rodzice kiedys byli
          parą - im sie nie udalo, nam musi)
          • n.i.p.69 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.05.08, 09:40
            Dziecinada!!!....powinienes raczej zastanowić sie nad relacjami ze swoim ojcem!
            (czy przypadkiem nie próbujesz mu czegoś udowodnić?)....generalnie przyczyną
            niezdolnosci do tworzenia partnerskich zwiazków sa relacje i zalezności z
            rodzicami...(?)..

            (...jeśli jestes pewien, że nie będziesz ze swoją obecna partnerką, to co
            jeszcze robisz w tym związku? ...ZNĘCASZ SIE NAD ŻONĄ?.. MŚCISZ SIĘ!....CZY MOŻE
            MASZ INNE KORZYśCI?...na przykład materialne, albo zwyczjnie jest ktos kto ci
            wypierze gacie?......GDZIE TWOJE JAJA???? ...lub choćby zwyczajna ludzka
            UCZCIWOŚĆ!!!
            • animalpak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.05.08, 12:05
              nie wiem o czym mowisz?
              Z żoną nei mieszkam juz razem, wyprowadzilem sie aby uniknąć
              konfliktowych sytuacji, aby dziecko nie musialo sluchac ciągłych
              awantur. Ona zajmuje moje mieszkanie i powoli sie zaczyna
              wyprowadzac. Pozew rozwodowy leży w sądzie i czekam na wyznaczenie
              rozprawy. Nikt nikogo nie katuje, co najwyżej ja sam siebie, bo tak
              naprawde nie wiem co myśli moja "kochanka". Sytuacja jest
              pokomplikowana, jak to w życiu, pocieszeniem dla mnie jest to,
              jej "świeżo upieczony" mąz nie mieszka jeszcze z nią, co prawda
              widują sie codziennie, i spedzają razem weekendy. Zaistniala
              sytuacja, bezsilnosc wobec decyzji innych, oczekiwanie na rozprawę
              to wszystko mnie tak przytlacza, ze czasami lapie siebie na myslach
              o skroceniu cierpien. Niepewnosc co do przyszlosci jest jeszcze
              gorsza. Sprawami materialnymi na razie nie musze sie przejmowac,
              chodz to zawsze jest ważne i od tego wiele zależy.
              Problem z tym ze z każdym dniem angazuje sie jeszcze bardziej w nową
              milosc, jednoczesnie obawiajac sie, że ona nie bedzie wstanie
              wycofac sie z obecnego związku, że w koncu przerwie to wszystko, ze
              juz nigdy nei znajde drugiej takiej kobiety, ktorą tak mocno bede
              mugl pokochac. Nie jestem facetem, ktory mial w zyciu wiele kobiet,
              i ktory by je wykozystywal, ja chyba po prostu dokonywalem zlych
              wyborow. Pokochalem kiedys taka jedna, ktora niestety skrzywdzila
              mnie bardzo, w konsekwencji zwiazalem sie z inna (fizycznie podobną)
              i przesr... sobie i jej 15 lat, teraz spotkalem "tą jedyną" no i
              oczywiscie musza byc komplikacje, czy ja podswiadomie dokonuje
              takich wyborow? Moze. A moze na mnie juz czas.... chyba nie nadaje
              sie do społeczenstwa, albo po prostu nie daje sobie z nim rady...
              • animalpak Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.05.08, 12:33
                przepraszam za ortografie ;/
              • n.i.p.69 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 12.05.08, 09:23
                Napisałeś "... Z żoną nei mieszkam juz razem, wyprowadzilem sie aby uniknąć
                konfliktowych sytuacji, aby dziecko nie musialo sluchac ciągłych awantur.."

                .....w każdym zawiazku wcześniej czy poźniej dochodzi do kryzysu, który jest tak
                naprawdę niezbednym elementem, przez kryzys sie rozwijamy i zblizamy z partnerem
                i tylko kwestia wyboru jest sposób rozwiklania trudnej sytuacji. Najcześciej
                niestety! idziemy po najmniejszej linii oporu i stwierdzając, że to była
                "pomyłka" popelniamy, faktycznie niewybaczalny błąd i szukamy tej "prawdziwej
                milości" która i tak stanie się zwyczajna z konfliktami to jest tylko kwestia
                czasu! powinienes ZA WSZELKA CENE RATOWAć SWóJ ZWIAZEK!!! nigdy nie jest tak, że
                winna jest tylko jedna strona, ale najczęściej jest tak, że tylko jedna strona
                wbija "gwóźdź do trumny" zamykając lub bardzo poważnie utrudniajac mozliwość
                powrotu do normalizacji i poczucia szczescie.
                "...czy ja podswiadomie dokonuje takich wyborow? ...."
                I tu masz całkowitą racje, człowiekiem rządzi podswiadomość, poznanie siebie i
                mechanizmów toba kierujacych może ulatwic Ci zycie. (....i zapewniam Cie, ze nie
                jesteś aspołeczny, wiekszosć z nas ma takie dylematy.) pozdrawiam!!!
    • a_weasley Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.05.08, 20:38
      niech_bedzie_x napisała:

      > Zaczęło się od flirtu dwa lata temu,
      > po pól roku pocalowalismy się,
      > od tego czasu flirt poteguje sie...
      <ciach>
      > ja w tym roku wyszłam za mąż...

      Znaczy co, wyszłaś za innego siedząc po uszy w tej historii?

      > Nie spalam z nim, choc nasze pieszczoty sa
      > coraz bardziej zaawansowane.

      To na co czekasz?

      > Chce być z męzem, a nie umiem zrezygnować z tamtego.

      Coś zmień. Albo męża, albo pracę.

      > wstyd mi, bardzo mi wstyd...

      > Nie prawcie mi morałów

      Nie będę. Niech je za mnie wygłosi C.S.Lewis, który kazał staremu diabłu pisać
      do młodego:

      "Bardzo ważną sprawą jest powstrzymanie pacjenta od jakiegokolwiek czynu. Dopóki
      nie zmieni skruchy w czyn, nie ma znaczenia, ile czasu poświęca jej w myśli.
      Niech się w niej to bydlątko tarza. Jeśli ma ku temu jakieś skłonności, niech
      napisze książkę na ten temat – często bywa to wybornym sposobem wyjałowienia
      ziarna, które Nieprzyjaciel rzuca w ludzkie dusze. Niech robi, co mu się podoba,
      tylko niech nie działa. Żadne natężenie pobożności w jego wyobraźni i uczuciach
      nie przyniesie nam szkody, jeśli potrafimy utrzymać ją z dala od jego woli.
      Jak to powiedział jeden z ludzi, czynne przyzwyczajenia wzmacniają się przez
      powtarzanie, natomiast bierne słabną. Im częściej pacjent twój odczuwa pewne
      sprawy, lecz przy tym nic nie robi, tym mniej staje się w ogóle zdolny do czynu,
      a na dalszą metę – tym mniej zdolny do odczuwania."
      • mukazyyy Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.05.08, 10:19
        ciekawe,cikeaww
    • diablica1987 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 10.12.08, 17:09
      Jestem od 4 lat w związku. W pracy poznałam faceta.I zaczęło się. Niby miała być
      tylko przyjaźń. Często po pracy dzwoniliśmy do siebie, pisaliśmy smsy. Ale coś
      między nami zaiskrzyło. I stało się. Zakochał się we mnie. Między nami jest 12
      lat różnicy(ale to mi akurat nie przeszkadza, bo mam obecnie faceta 10 lat
      starszego). Jedyne co tu nie pasuje to to,że jest żonaty i ma 2 dzieci. Wiem,że
      nie kocha już żony. Powiedział mi to zaraz jak się poznaliśmy. Ja również coś do
      niego czuję. Nie spaliśmy ze sobą i nie o to nam chodzi. Bo okazję już mieliśmy
      na szybki seks. Ale to jest facet, z którym czuję się bezpiecznie, który mnie
      pociąga... Mój obecny partner nie daje mi tego co daje mi mój "przyjaciel".
      Wsparcie, bezpieczeństwo. Wiem,że zawsze o każdej porze mogę na niego liczyć.
      To bardzo trudna sytuacja. On nie umie odejść z domu bo są dzieci. Ja tkwię w
      swoim związku.Jednak ciągnie nas do siebie. Ja wiem,że umiałabym dla niego
      rzucić wszystko i odejść od swojego faceta. Ale nie chciałabym budować swojego
      szczęścia na nieszczęściu jego dzieci. Nie wiem co robić? Jak rozwiązać tą
      sytuację? żadne rozwiązanie nie jest dobre. A nie chcemy zakończyć naszej
      znajomości...
      • m_wait Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 10.12.08, 19:27
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
        Poczytaj tu ile jest tobie podobnych i co dzieje się dalej...

        Za czym tęsknisz, co aż tak cię ciekawi i dlaczego jesteś tak słaba,
        by nie pracować nad związkiem ze swoim partnerem?
        Tamten facet nie kocha żony i to jest tylko jego problem-nie
        pomożesz mu zagłuszając jego samotność i romansem podsycając jego
        poczucie własnej wartości.
        Życie jest takie wspaniałe-po co je komplikujesz-przecież piękno i
        siła tkwi w czystej i prawdziwej miłości-a tamten facet nie jest do
        niej zdolny.
        Wiem,że możecie moje słowa odebrać jako naiwne i zbyt patetyczne-ale
        ja zbyt wiele razy widziałam jak ludzie marnują związki na
        zagubionych kochanków. To są zawsze wielkie i niepotrzebne tragedie
        i emocje.
        • diablica1987 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 16.12.08, 13:47
          m_wait napisała:


          > Życie jest takie wspaniałe-po co je komplikujesz-przecież piękno i
          > siła tkwi w czystej i prawdziwej miłości-a tamten facet nie jest do
          > niej zdolny.

          Właśnie w tym tkwi problem. Czystą i prawdziwą miłość mam od tego faceta, a nie od mojego partnera. I wiem,że ten facet jest zdolny do prawdziwej miłości, do dobrego związku. Nie będę opisywać jaki on jest bo skrytykujecie mnie,że go idealizuję. Ale uwierzcie,że poznałam w życiu już różnych facetów i ten jest ideałem, takich facetów nie ma na pęczki...A najbardziej widzę to po tym,jak bardzo jest oddany swoim dzieciom. Mało który facet tkwi w "chorym" związku tylko dla dzieci...I to w nim cenię.
          • sapalka1 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 15:47
            Tak mówi, że tylko dla dzieci? Bzdura po prostu, nieszczęśliwy związek rodziców
            - to nie jest szczęście dla dzieci, mimo że ci rodzice są razem. Jest z żoną: bo
            mu wygodnie/kocha ją nadal/nigdy nie zamierzał i nie zamierza odejść/boi się zmian.
            POmyśl jak możesz mówić o miłości, która rani dwie rodziny - że jest czysta?
            Mówisz o wsparciu,że kochanek wspiera Cię tak, jak nie wspiera mąż. Wiesz kiedyś
            pewnie swą żonę Twój kochanek też wspierał i kochał miłością czystą.
            Dałaś mężowi możliwość wsparcia Cię? Rozmawiałaś o swych problemach, a nie
            jedynie informowałaś? Słuchałaś jego rad/prosiłaś o nie?
            Pomyśl czy jeśli przeniesiesz swoje zachowania wobec kochanka, na relacje z
            mężem - nie poprawią się one i czy nie okaże się, że mąż jest również cudownym
            przyjacielem.
            NIe rozwalaj związków. Jeśli chcesz się związać z kimś innym zakończ/zakończcie
            obecne związki - inaczej to jest po prostu oszustwo
    • naprawdetrzezwy Wszystkich okłamujesz? 11.12.08, 16:26
      "Zaczęło się od flirtu dwa lata temu, po pól roku
      pocalowalismy się, od tego czasu flirt poteguje sie...(...) ja w tym roku
      wyszłam za mąż..."


      Czy tylko męża?


      • obloczek-1 Re: Wszystkich okłamujesz? 11.12.08, 20:45
        Ja w zasadzie nie jestem na etapie radosnego zwiazku, z
        tym jednym mankamentem, ze moj maz flirtuje w pracy,
        ale niby tylko flirtuje.

        Jak mu powiedzialam, ze mi to nie pasuje, to
        odpowiedzial, ze jak bede pracowala za jakis czas to
        sama sie przekonam jak to jest, ze to tylko gry i
        zabawy i niestety nic sie nie poradzi na to, ze ktos
        inny sie moze podobac.

        Staram sie z tym jego zachowaniem pogodzic...Moze
        faktycznie tak sama bede robila...

        Jednak boje sie, ze kiedy miedzy nami nie bedzie
        dobrze, to on cos zrobi okropnego...
        • m_wait Re: Wszystkich okłamujesz? 12.12.08, 08:07
          Nie moja droga flirtowanie w pracy nie jest normalne i tego typu
          gierki także. Nie zgadzaj się na to i nie wysyłaj mu komunikatu, że
          jego postępowanie jest okay-bo nie jest!!!

          • madi.only Re: Wszystkich okłamujesz? 30.09.09, 10:07
            Oj będziesz kiedyś płakać,moja droga..
      • rumbun mądrość proroka 04.12.09, 18:43
        Wychodzi na to, że rację na temat kobiet miał prorok Mahomet :) Okazja czyni
        "złodziejkę", więc najlepiej sprawić, żeby nie było okazji. A jakby taka potulna
        żonka się trochę znudziła, to do trzech innych można pójść, a dodatkowo jakieś
        nałożnice sobie jeszcze sprawić. I od razu jest porządek :)
    • jedynydolores Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 10.03.09, 21:31
      mój mąż ma romans w pracy, to dobrze, że wiesz, że źle robisz
    • pewexy Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.09.09, 21:07
      wylalas to z siebie i moze ulzylo,ale to twoje zycie...
      Ale sa dwa wyjscia: rozsadek ,twoj rozsadek(licz zawsze i tylko na
      siebie),lub malo oczekiwana ciaza,albo przylapiesz cudownego
      kochanka z inna kolezanka w pracy i dowiesz sie ze jestes jedna z
      kilku zaliczonych....

      Pozdrawiam,zycze szczescia:)
      • fangora Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 30.09.09, 13:35
        Widać, że ten "problem" jest powszechny :)
        I ja wpadłam w te sidła. Z całą premedytacją weszłam w zwiazek w kolegą z pracy.
        Chemia niesamowita, oboje poczulismy sie jakbysmy znowu mieli po 18 lat (a mamy
        po 28). Oboje w związkach, bez dzieci. Nasz romans, bardzo intensywny, o którym
        właściwie wiedzieli wszyscy w pracy trwał...9 i pół tygodnia :) Zaczęlismy snuc
        plany, okreslac się, oboje chcielismy zrywać związki, totalny amok. Opisywałam
        mój problem z tego okresu na kilku forach...I co? Sprawa rozwiazała się bardzo
        łatwo, wyjechał na kilkudniowy urlop ze swoja kobietą, jednocześnie nadal
        pozostawał w kontakcie smsowym i mailowym ze mną. Chwila nieuwagi i jego kobieta
        przeczytała mojego smsa skierowanego do niego. Nie omieszkała napisać mi co o
        mnie sądzi...I co? Nic nie mogło otrzeźwic mnie bardziej! Choć czułam się
        upokorzona, wściekła, zawiedziona, potrafiłam wziąć się w garść i stuknąć sie w
        głowę: co ja robię ?!?!?
        Po jego powrocie wszytsko stało się jasne. Oboje przestraszyliśmy się tego co
        się stało. On wrócił z silną decyzją: kończymy nasz związek i wiecie co, nie mam
        do niego żalu o to. Kiedys to sie musiało skończyć. Ja może byłabym za słaba
        żeby przeciąć ten romans. Została chemia między nami, były trudne rozmowy o tym
        co sie wydarzyło, ale potrafimy trzymac ręce przy sobie, potrafimy rozmawiać i z
        dnia na dzień jest co raz normalniej...Choć kosztowało mnie to wiele (łącznie z
        chwilowa wyprowadzką z domu)...
    • baabcia Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.10.09, 23:01
      słabiutka bo wpadła w romans...
      no nie koniecznie ! trzeba mieć zdrowie na takie zycie!
      kazdy wie że spotakć królewnę lub królewicza to nie sztuka i jesli decydujemy
      sie na związek stały to własnie mówimy - bedę uważał bo wkrecić się jest bardzo
      łatwo - a lepszych od naszego partnera spotakmy 1000 !!! decydujemy sie być
      razem to unikamy innych związków z ciekawszymi !
      najśilniejsze cwane jednostki kombinuja na dwa fronty! i nie ma co sciemniać że
      to ze słabości i grać roli sierotki, wiadmo ze nie ma to jak ulotne spojrzenia i
      tekst " ja nie mogę mam stałego partnera" to jest super podniecajace!
      ona nie może ale jednak ja jestem tak wspaniały że nie może się oprzeć - no
      pewnie że to działa - lepiej jak ferrari
      drugie to tajemnica i trudności - jak randki nastolatków w tajemnicy przed
      rodzicami ;
      szkoda że czesć facetów może tylko w takich emocjach - wystarczy rozwiązać
      problem i stały związek powoduje u nich totalną klape klape z sexem. no
      oczywiście nie wszyscy tak mają - ale trzeba mieć jais defekt zeby szukać emocji
      super wiedząc że krzywdzi się tym normalnego partnera, którego wybralismy przed
      chwila - chyba ze to rada starszych czy jakaś swatka ha ha nam wybrała;
      Sa ludzie kórzy musza się sprawdząć tajniaczyć itd zeby emocje trzymały związek,
      sa ludzie kórzy sie leja a potem godza i ten sex ich trzyma - no super tylko nie
      nalezy wtedy mieć normalnego partnera na wszelki wypadek do lądowania kiedy
      emocje w lewych zwiazkach sięgna szczytu - w końcu wiadomo kazdy kombinujący na
      boku ma w pewnym momencie dwa boki - i przysięga że nie ale to go rajcuje taka
      wada :-)
      Trzeba mieć zdrowie żeby mieć dwóch chłopów - z jednym ciężko - no oczwyiście
      jest wspaniale przez pierwszych 10 - 20 lat ale żyć nam przyjdzie do setki ...
    • esposo Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 09.10.09, 15:57
      No to odgrzewamy ten prehistoryczny wątek (pewnie dziewczyna już
      dawno po rozwodzie i ponownie zamężna)

      Chemia chemią ale trzeba nad sobą panować inaczej będzie marnie jak
      widać na powyższym obrazku. Byłem testowany w podobnych sytuacjach 2
      razy, tutaj też miejsce akcji to praca (czy ludzie nie mają innych
      miejsc na zadurzanie się?). Bliskość i zapach moich niedoszłych
      kochanek powodowały u mnie zawroty głowy a najmniejszy kontakt
      fizyczny, choćby muśnięcie reką powodowało dreszcze, koszmar! Do
      tego dochodziły jakieś erotyczne, surrealistyczne sny z ich
      udziałem. Udało mi się jednak przezwyciężyć pokusy, mimo oczywistych
      znaków od drugiej strony nie pociągnąłem tego na następny poziom i
      tym wygrałem. Było mi o tyle łatwiej, że z zasady neguję te
      romantyczne pierdoły, którymi ludzie próbują tłumaczyć swoją
      słabość. Podszedłem to tego ambicjonalnie - to jest czysty popęd,
      który muszę pokonać. Nie było łatwo ale udało się.

      Ogień zauroczenia w obu przypadkach wypalił się po 1-2 miesiącach.
      Po tym czasie do "niedoszłych" czułem jedynie sympatię która z
      czasem przemieniła się w obojętność. Jedną z nich ciągle spotykam -
      tak się złożyło, że z jej chłopakiem robimy interesy (znalazła go
      długo po moich zauroczeniach, żeby nie było że szykowałem się na
      dziewczynę kolegi). Uczucia z początku znajomości nijak nie wracają.
    • purim Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 28.10.09, 11:23
      Przypadkiem trafilam na to forum... przeczytalam tylko pobieznie Twoje
      wypowiedzi. Widze ze sprawa nie jest juz swieza :) Mam nadzieje ze przez te 3
      lata Twoje zycie sie ulozylo.
      Napisz co u Ciebie :)
      • iksinska84 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 29.10.09, 22:40
        odezwij się co u ciebie:-)
        U mnie to jest tak,5 lat temu podjęłam swoją pierwszą pracę i tam poznałam M
        koleś starszy ode mnie o 13 lat, mega przystojny i zabawny,od razu załapaliśmy
        zajebisty kontakt,nasze biurka sąsiadowały ze sobą:-)Miałam wtedy narzeczonego i
        wyszłam za mąż po jakimś pół roku pracy Tam. Kontakt z kolegą z pracy miałam
        świetny oboje uwielbialiśmy swoje towarzystwo a on ciągle mnie podrywał i kusił,
        poznałam go dość dobrze,powiedział mi że zdradza żonę czasami bo ożenił się z
        nią bo wpadli a nie z miłości, ale nie przeszkadzało mi to. Im dłużej się
        kumplowaliśmy tym bardziej dawał mi sygnały że ma na mnie ochotę ( ja też wtedy
        miałam ale nie dopuszczałam do siebie myśli wtedy byłam taka zakochana w mężu).
        Po półtorarocznej pracy Tam dostałam ofertę nie do odrzucenia z innej firmy.
        Dałam wypowiedzenie. Kiedyś założyłam się z M o pocałunek i przegrałam w
        ostatnim dniu Tam, M tak bardzo mnie podpuszczał że jestem mu coś winna i ...
        skusiłam się bo przecież co mi szkodzi już go więcej nie zobaczę to niech
        stracę:-),pocałowałam go..,i zaczęło się. Byliśmy w stałym kontakcie
        tel.,spotykaliśmy się od czasu do czasu,ale na sex nie namówiłam się mimo że
        miałam ogromną ochotę. Pewnego razu mąż pokapował że wcale nie byłam u koleżanki
        i zrobił mi awanturę gdzie byłam,przyznałam się że poszłam odwiedzić kolegów do
        starej pracy,zadzwonił do M i strasznie go wyzwał zazdrośnik jeden i po tym
        wydażeniu kontakt nam się urwał. Myślałam że jest na mnie obrażony. Nie
        odzywałam się do niego bo byłam wdzięczna losowi że mąż się nie pokapował:-)
        • iksinska84 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 29.10.09, 22:54
          W czerwcu dostałam sms-a od M ( po 3 latach),z gratulacjami że obroniłam mgr (dowiedział się od kogoś przypadkiem),odpisałam,oddzwonił jak usłyszałam jego głos to wszystko wruciło.Przez miesiąc dzwonił i błagał o spotkanie mówił że tak długo i często myślał o mnie,skusiłam się na małą kawę,nic przez te lata się nie zmienił:-)ja urodziłam dziecko,musiałam nieźle się hamować aby nie pójść z nim do łóżka. W moim małżeństwie totalna klapa,mąż alkoholik, ciągłe awantury na maksa.Następnego spotkania to już nie mogłam się doczekać,spotykamy się do dziś, nic sobie nie obiecujemy, jest moim ulubionym kolegą z którym spotykam się na dziki sex czasami. Jestem szczęśliwa że mam taką odskocznię od ponurej przytłaczającej rzeczywistości. Chociaż za każdym razem jak wsiadam do jego samochodu to muwię sobie "ostatni raz", a potem znowu tęsknię..., ja przy M czuję się dowartościowana, w domu mąż codziennie mnie poniża.
          Musiałam się wypisać,jest mi teraz lżej, nie obchodzi mnie to że zaraz obrąbiecie mnie od góry do dołu.:-/
          • rumbun ciekawe 04.12.09, 18:54
            A może po prostu szukasz usprawiedliwienia by rozładować dysonans, który powstał
            po tym jak przyprawiłaś mężowi rogi? To nie dlatego dałaś M bo miałaś na niego
            ochotę, ale dałaś bo twój mąż to pijak. Od razu brzmi lepiej.

            Nie? To po chu... marnujesz sobie życie z tym pijakiem? Dobrze zarabia?
    • majunia01 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 30.10.09, 18:59
      no bo to cie jara :))) hahaha - co prawda nie ma sie co śmiać , bo
      ciężki masz orzech do zgryzienia - wiem wiem - z własnego
      doświadczenia , taaaa skończyło się marnie bo i tamta dziewucha sie
      o mnie dowiedziala no i moj partner też :((( - nie ma tego złego....
      sama to rozwaliłam jestem niezła sucz... ale tak to bywa tez pieknie
      bylo do łózka nie doszlo - jesteśmy znajomymi dziś a z partnerem no
      cóż - mam kochającego męża ale burza była i drugi raz by mi nie
      wybaczył dziś tesknie za tym dreszczem i do dziś mi nogi sie uginaja
      jak widze tamtego - ale moja rodzina jest najważniejsza - a u ciebie
      czas pokaże jak bedzie - pozdrawiam:)))
    • iamhier Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 13:59
      Zawsze wiedzialam,ze najgorszymi dziwkami sa mezatki.Chcialyby trzymac 2 wydry
      za ogony na jeden raz.Che che che....pogonic....

      Dla singli tez cos musi zostac..
      • stykrotka Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 15:32
        a to chcesz za przeproszeniem też łapać za ogon żonatego lub faceta w związku? masz więcej praw jako singielka? ;)

        Bo z tego co widze to prawie wszystkie historie dotyczą romansow, gdzie obie strony są w związkach.

        Ja powiem tylko tak: zarówno mężczyźni jak i kobiety zdradzają tak samo!
        To, że tutaj głównie kobiety piszą związane jest z tym, że mężczyźni nie należą raczej do osobników, które łażą po forach i potrzebują podzielić się swoimi romansami.
        To my kobiety tak mamy i lubimy napisac, pożalić się, posłuchać rad.

        I zgadzam się z tym co ktoś wcześniej napisał, że wypowiadają się pewnie w większości osoby młode - w związkach lub nie, ale jesli w zwiazkach to krotkich czyli tętniących i w ogole.

        Ciekawa jestem ile z tych osob udzielających sie na forum i krytykujących jest w zwiazku kilkunastoletnim.

        Nie każdy człowiek ma silny charakter i może się oprzeć. Nie pochwalam tego, ale tak jest.

        Zastanwiam się tylko po co jesteśmy stworzeni tak, że nie wystarczy nam jeden partner ;)

        olaboga
        • iamhier Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 19:12
          Tak,mam więcej praw jako singielka.Jesli jakas raszpla zamezna zacznie mi
          przeszkadzac w lowieniu mezczyzn to uwiode ich meza.....
          Do garow żoneczki!

          Trzeba bylo wyprobowac towar.
    • obstgarten Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 14:07
      żona wplątała się w coś takiego... i nie życzę tego nikomu, w tym
      również Twojemy mężowi
      żal się przyznać ale mimo upływu czasu nadal mi jest z tym źle...
      Zrezygnuj z pracy, nie wiem co jeszcze, zrób wszystko aby zerwać
      kontakt.... jeśli tylko kochasz męża.
      A jak nie to rozwiedź się z nim zanim go zdradzisz - tak będzie
      lepiej dla WAS - choć myślę, że nie masz odwagi na taki krok.
      Jeśli potrzebujesz z kimś pogadać o tym to myślę, że mogę spróbować
      polemiki...
      • rumbun Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 18:56
        Jakby rzuciła męża, to kto by ją podwiózł do pracy? ;P
    • noctivaga Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 15:16
      Moja żona też miała. I też nie miała siły aby to skończyć. Po 16 latach
      małżeństwa rozchodzimy się. Stracą na tym nasze dzieci. Jeśli jesteś świeżo po
      ślubie, bez dzieci-zastanów się z którym chcesz być. I z któregoś zrezygnuj.
      Definitywnie. Jeśli będzie to mąż, tylko on straci. Ty będziesz już przecież
      "umeblowana" na przyszłość. Nie oceniam cię. Pod warunkiem, że twoja dodatkowa
      "druga połowa" podobnie postąpi. Nie piętnuję. Zastanów się i wybierz. Definitywnie.
    • rarely po co wogole wyszlas za maz 04.12.09, 15:16
    • tsuranni zwykła szmata 04.12.09, 16:02
      co się spodziewałas usłyszeć?
    • w.i.l A co na to twój mąż i co na to spowiednik? 04.12.09, 17:09
      • fantasticlupus Re: A co na to twój mąż i co na to spowiednik? 04.12.09, 17:27
        spowiednik dopiero by sobie pomeczyl gruche po takiej spowiedzi

        maz to ma w domu zajebisty seks i to juz w progu ;-)))
        • iamhier Re: A co na to twój mąż i co na to spowiednik? 04.12.09, 19:14
          Zajebisty seks? Heheh.......chyba,ze kochanka go rozgrzeje,to jakis ochlap
          spadnie dla zoneczki!
    • da-do Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 17:40
      Rozumiem Ciebie,ale postaraj się zerwać ten romans,bo źle to sie skonczy dla
      Was.Musisz znaleźć w sobie siłę dla dobra Twego małżeństwa i jakości
      życia.Ciągłe ukrywanie sie,okłamywanie jest ciężkie i źle tak jest.Szkoda
      życia,graj w otwarte karty.Będzie ciężko ale potem już nie "pakuj" się w związek
      z żonatym.Wiem coś o tym.On obiecywał a ja wierzyłam -ja sie rozwiodłam a on
      został ze swoją żoną.Nie powielać mojego błędu.Jest mi teraz ciężko i smutno ale
      sama zgotowałam sobie ten los.Jaaaka byłam głupia.Zmarnowałam sobie życie i
      komuś jeszcze.Ostrzegam wszyskie-nie warto.
      • iamhier Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 19:24
        Kolejna szmatka ,ktora sie bardzo cieniutka w tym co robi i szuka sobie goscia
        co ja troche w pracy podciagnie....Potem bedzie argumenetowac to dziecmi na
        utrzymaniu etc.

        Tymczasem kazdy ponosi odpowiedzialnosc za swoje kroki zyciowe i nie wiem
        dlaczego bardziej uczciwe etycznie osoby maja dostac kopa w d......bo jakas
        rozchlapana porodami szmatka ma ochote na cudzego faceta...

        Zazwyczaj brzydsza,glupsza,ale ...szczwana i wyrachowana bestyja!!
        Ktora boi sie kobietek takich jak ja....
    • romarrio lepiej uwazaj... 04.12.09, 18:52
      lepiej uwazaj, takie romanse maja na ogol powazne konsekwencje,
      to moze sie bardzo zle odbic na twojej pracy...

      • iamhier Re: lepiej uwazaj... 04.12.09, 19:20
        albo maja ,albo nie maja konsekwencji,wszystko zalezy od pracodawcy....
        profesjonalista zajety przede wszystkim praca przymknie na to oko jesli obie
        strony sa DOBRE w tym co robia...A wiejski knot,nawet pracujacy w miescie bedzie
        roznosil plotki ,albo pomawial dobrego pracownika (bo jest
        mlodszy,atrakcyjniejszy i ma lepsze wziecie).Zwykla zagrywaka konkurencji!

        No,coz ale sa ludzie i taborety!

        Co do dziwek (czyli mezatek) podrywajacych cudzych facetow,a tak naprawde
        szukajacych lepszej pracy na dupe i ich biedne dzieci (hehehhe)to nie maja
        zadnych praw.Numer stary jak swiat-wyrzucenie singielek,bo z punktu widzenia
        logiki i rynku pracy to one sa i beda lepszymi pracownikami...Reszta to juz
        tylko zarabia na chleb..albo szuka sponsora lepszego niz maz w robocie.
      • bardzozawiedziona Re: lepiej uwazaj... 04.12.09, 22:04
        romarrio napisała:

        > lepiej uwazaj, takie romanse maja na ogol powazne konsekwencje,
        > to moze sie bardzo zle odbic na twojej pracy...
        >
        kiedys mowilo sie
        don´t shit where you eat
    • buspas Jak rozbić małżeństwo? 04.12.09, 19:52
      A ja mam koleżankę z pracy, która lawiruje między mną a swoim mężem.
      Z mężem nie mieszka (200 km odległości), nie układa się im, ale coś
      tam jeszcze do niego czuje, też boi się rozwodu. A jednocześnie coś
      ją ciągnie do mnie i mnie też do niej ciągnie, iskrzy między nami,
      ale potem panna znów się oddala i próbuje mnie trzymać na dystans,
      po czym widzimy się i wszystko znów wraca.

      Jak rozbić to jej małżeństwo w cholerę? Macie jakieś rady?
      • iamhier Re: Jak rozbić małżeństwo? 04.12.09, 20:07
        znalezc sobie inna to ta idiotka sama do ciebie przyleci
        bo to idiotka,chyba nie zaprzeczysz?

        A ty?? no,coz niespelniona namietnosc.....dobrej konkurencji jej brak....

        Zmien rewir polowow.
        • bardzozawiedziona Re: Jak rozbić małżeństwo? 04.12.09, 22:01
          to w sumie trudne, malzenstwo, dla ludzi ktory w ogole martwia sie o
          to zeby je zawrzec, jest na ogol czyms nierozerwalnym. dlaczzego
          chcesz jej to rozbijac?
          czy myslisz ze na prawde wytrzymalbys 24/7?
          • iamhier Re: Jak rozbić małżeństwo? 05.12.09, 11:36
            czym zawiedziona,komu ty chcesz dokopac i za co?
            uwazaj,bo los bywa bardzo zlosliwy.....
            • bardzozawiedziona Re: Jak rozbić małżeństwo? 05.12.09, 18:58
              iamhier napisała:

              > czym zawiedziona,komu ty chcesz dokopac i za co?
              > uwazaj,bo los bywa bardzo zlosliwy.....

              no wlasnie nie mam ochoty dokopywac, tylko z punktu widzenia
              mezatki, nie chce sie rozwodzic i juz, chcialabym poprostu miec
              jeszcze Jego. wiem ze nie tylko ja tak mysle i takie impulsywne
              rozwodzenie sie prowadzi wszystkich zamieszanych w strone
              marginalizacji. malzenstwo to malzenstwo. jak sie je zawiera z mysla
              o rozwoodzie to lepiej sobie podarowac. Nawet jak sie jest slicznym,
              inteligentnym i zdolnym.

              gadanie na temat podniesienia prestizu dlatego ze sie komus kogos
              odbilo to tez bezsens, nie jestesmy gorylami tylko ludzie potrzebni
              sa nam do obcowania z nimi. gdyby powyzsze bylo prawda kazdy
              staralby sie zaliczyc kazdego :) wtedy wszyscy mieliby prestiz. Dla
              mnie duza ilosc relacji, rozwodow, malzenstw to raczej brak prestizu.
    • czarna-22 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 20:31
      Dla mnie jesteś zwykłą SZMATĄ. Współczuję Twojemu mężowi!!! I w tym roku wyszłaś
      za mąż?! Po jaką cholerę skoro nawet na uczciwość Cię nie stać?!?! To jest od
      Ciebie silniejsze?! No tak to już jest jak ktoś ma głowę między nogami...
      KOLEJNY PRZYKŁAD GŁUPIEJ PUSZCZALSKIEJ BABY!!! Pomyślałaś o tym co będzie jak
      Twój mąż się o tym dowie?! Wiesz,że źle robisz a dalej w to brniesz?! I na co
      czekasz? Na rozgrzeszenie? NIE W MOICH OCZACH.
      • iksinska84 do rumbun 04.12.09, 21:01
        Mój mąż to pijak boję się go strasznie, a zarabia mniej ode mnie. Jeszcze nie
        jestem gotowa żeby odejść, ale odejdę na pewno kiedyś. A z "moim" M spotykamy
        się bardzo często łączy nas tylko dziki i namiętny sex,wiem też że nie chciała
        bym w przyszłości z nim być bo go nie kocham,chociaż jest dla mnie bardzo ważny.
        • sandymann CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 04.12.09, 21:23
          Czy ktokolwiek zauwazyl DATE PIERWSZEGO POSTU? To odgrzewany watek z
          poczatkiem w 2006 roku! Nieco niestrawny zreszta.
          • agus2412 Re: CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 04.12.09, 21:53
            Ja zauważyłam :))
          • agatazieba Re: CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 04.12.09, 22:30
            też zauważyłam. w dodatku autroka w pierwdzym poście pisze, że to od pół roku a rok później pisze, że to już trwa pięć lat. miesza się w zeznaniach.
            • sokolasty Re: CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 04.12.09, 23:27
              Ja zauważyłem, ale za późno, już po wysłaniu pierwszego posta. W którymś
              momencie autorka wątku wyznaje, że była u terapeuty, pomyślałem, że stary wątek
              jakiś i spojrzałem na datę 16.12 (16.12? WTF?), a potem rok.

              Swoja drogą już wiem, czemu nie ma formatowania tekstu :)
              • rumbun zauważyłem 05.12.09, 11:03
                ale co z tego, skoro ciągle pojawiają się tu nowe posty?
              • iamhier Re: CZY KTOKOLWIEK ZAUWAZYL? 05.12.09, 11:41
                do sokolasty-takie panienki co sobie pogrywaja w ten sposob cienko beda przedly
                u mnie lub przeze mnie...

                to tylko kwestia czasu.Ja jestem wolna kobieta i g....komu do tego z kim
                zamierzam romansowac,z kim nie zamierzam

                A ze ich maz zakochuje sie we mnie czy w innych kobietach??
                No,coz agresja i zazdrosc ma swoje granice...
                Czasami taka agresorka moze zabic sie swoja wlasna bronia....

                Byli mnie nie obchodza ,bo zuzyty towar mnie nie ekscytuje.....
        • rumbun Re: do rumbun 05.12.09, 11:06
          Co znaczy, że jeszcze nie jesteś gotowa? Możesz sprecyzować?
    • donpingwin To proste wez tego co ma wiekszego fiuta 04.12.09, 21:42
      • bardzozawiedziona Re: To proste wez tego co ma wiekszego fiuta 04.12.09, 21:57
        ach, to w ogole nie o to chodzi... chociaz kochanek tak myslal, co z
        tego ze ma fiuta, i co z tego ze nadal go okropnie kocham, jest
        poprostu poza granicami rozsadku, nie da sie z nim zyc. Moim zdaniem
        nie warto robic takich uproszczen ktore kolega nam tu sugeruje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja