Mam romans w pracy i wiem że źle robie...

    • jesienna01 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 22:39
      U mnie trwa to od ponad 2 lat...Oboje jesteśmy w związkach,każde z
      nas ma dziecko. Zawsze się lubiliśmy,nawet mogę stwierdzić,że się
      przyjaźniliśmy.W moim małżeństwie nigdy nie było jak w bajce,mój mąż
      w sumie jest dobrym,fajnym facetem...ale dla wszystkich oprócz
      mnie.Gdzieś w głębi duszy czułam,że robię błąd wychodząc za niego za
      mąż.Ale tyle czasu się znaliśmy,nasze rodziny się
      zaprzyjaźniły,mieszkaliśmy już razem,mieliśmy własne M itp.Uczucie
      do tego drugiego rodziło się powoli,wypierane przeze mnie długi
      czas.Zanim do czegokolwiek doszło postanowiłam to uciąć.Postanowiłam
      postawić wszystko na moje małżeństwo i mojego męża.Myślałam,że moja
      ciąża będzie przełomem.No i w sumie była...Mój mąż pokazał swoje
      jeszcze gorsze oblicze-znalazł sobie kochankę...Trwało to ponad 8
      miesiecy.Co wtedy przechodziłam,ciężko opisać,zwłaszcza,że mój
      ślubny specjalnie nie krył się z tym,gdzie wychodzi.Narodziny synka
      też niespecjalnie coś zmieniły.Aż w końcu znajomość padła.Zaczął się
      trudny powrót do normalności.Nie było łatwo,ale zaczęliśmy wychodzić
      na prostą.I nagle po pól roku pojawiła się kolejna dziewczyna mojego
      M.Wtedy już pracowałam.On zauważył,że coś jest u mnie nie tak.Znowu
      zaczęliśmy godzinami rozmawiać.Po "wyczynach" mojego męża już nie
      miałam takich skrupułów jak wcześniej.Ani wyrzutów sumienia wobec
      niego.Jedyny moralny kac,to wobec rodziny tamtego,mimo,że on też nie
      jest szczęśliwy w swoim małżeństwie.Pozostajemy w swoich związkach
      głównie ze względu na dzieci.Po tych ponad dwóch latach wiem,że go
      kocham.On mnie też.To nie jest żadne zauroczenie,teraz już to wiem.I
      też nie umiemy tego rozsądnie zakończyć...
    • wj_2000 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.12.09, 22:42
      z.białek napisał:

      > więc nie ma co uskuteczniać samobiczowania.Można rozważyć sytuację
      > na zimno, a przynajmniej spróbować się zastanowić, co robić, bo
      > monogamia jest powszechnie akceptowana, ku cierpieniu wszystkich,
      > ale widocznie ma jakies wyjątkowe zalety.
      > Jeżeli te zalety dostrzegasz, to możesz spróbować wyskoczyć z
      > galopującego pociągu.

      Monogamia ma zalety z biologicznego punktu widzenia, ponieważ w przyrodzie
      (naturze, biologii) wszystko jest, a w przeszłości człowieka do niedawna było
      podporządkowane rozmnażaniu i wychowaniu potomstwa.
      Ewolucja wykształciła mechanizmy wręcz biochemiczne związane z prokreacją i z
      rodzeniem się kolejnych dzieci. I nie jest tak, że popęd seksualny jest jedynym
      z nich. (Gdyby tak było, to i ludzie i zwierzęta tylko by kopulowały zostawiając
      złożone jaja, czy urodzone oseski na pastwę losu).
      Człowiek nauczył się skutecznej antykoncepcji i powszechne stały się pary
      bezdzietne.
      Bezdzietny związek monogamiczny jest właściwie bez sensu!!!!!!!!!
      Działa tylko pożądanie, a brak stabilizującego działania (nie tylko przez rozum,
      przyzwoitość, czy moralność!!) potomstwa prowadzi do takich rozterek jak u
      autorki. Nie ma na to żadnej rozsądnej rady.
      A gdy są dwaj konkurenci z których jeden nie chce dzieci, to gonić go!
      • iamhier Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 11:45
        monogamia moze dotyczyc tylko najladniejszych kobiet

        reszta (a takich wiekszosc w Polsce) to dziwki lub kombinatorki-by sobie
        zapewnic rozrod lub utrzymanie lub lepsza prace.

        Konwenanse spoleczne to jedno,a biologia to drugie
        Ja sie za piekna nie uwazam.

        osobiscie uwazam,ze pracowac powinny albo bardzo atrakcyjne biologicznie
        kobiety,albo.....WOLNE....
        I pisze to jako kobieta.....
    • three-gun-max Re: Seks za stanowisko? 04.12.09, 23:44
      Jesteś typową biurwą no-lifem. Poza pracą świata nie widzisz, więc nic dziwnego, że oddajesz się szefowi w zamian za profity.
    • e.i.t.h.e.l Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 00:41
      Ale z Was smutne pędzle!

      Usprawiedliwiajcie się dalej :)
      • minka5 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 01:59
        Ludzie, czy Was wszystkich pogięło? Co Wy porównujecie?
        Biurowego amanta z mężem? Amant na dochodne, wypachniały dżentelmen..
        Mąż? Może i czasami chory, w oparach potu...
        Amantowi gaci się nie pierze, ani on kochance nie kupuje tamponów...
        Co tu porównywać? Co tu wybierać?
        Stabilną (z wyjątkiem alkoholików i zupełnych popaprańców) bazę z
        jakimś prawiącym miłe słówka? Hehhe, ciekawa jestem, czy ten picuś-
        glancuś będzie taki w tym dzielny we wspólnym domu?
        Też będą gacie i pot lejący się po plecach w gorączce... I może
        wyjdą dziwaczne (irytujące) przyzwyczajenia i.... Niech każdy sobie
        tu dopisze.

        A do pań lubiących flirtować... Taniocha! Para zgrabnych nóg,
        dekolcik i niezbyt zaawansowany wiek... To jest recepta na kobiecość
        czy jej potwierdzenie?
        Na dłuższą metę tylko dla facetów myślących inną częścią ciała niż
        czaszką.
        To ja dziękuję! Tak samo jak kobieca, tak i męska atrakcyjność
        gromadzi się w genitaliach na dość krótki czas...
        • o-kurde.pl Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 08:49
          A kiedyś się mówiło: Nie bierz nigdy dupy z grupy.
    • tewi chmmm... 05.12.09, 09:30
      Żony są w domach, a kurwy za płotem i trzeba być człowiekiem.
    • 4v praca w biurze to nie praca.... 05.12.09, 11:35
      pracą jest praca fizyczna.
      pracą jest uczenie innych
      pracą jest leczenie innych
      pracą jest handel
      pracą jest poświęcanie się odkryciom i wynalazkom.


      praca w biurze to gówno, a nie praca. 90% czasu poświęcane:
      a) wchodzeniu w dupę szefowi
      b) plotkom
      c) intrygom
      d) romansom.

      praca biurowa niszczy ludzi, wypala i manieruje. jest na szczęście tylko etapem
      przejściowym, znakiem naszych beznadziejnych czasów. kiedyś jej nie było, kiedyś
      nie będzie, a póki co trzeba się męczyć.

      biedna, zniszczona "X" jest tylko kolejnym przykładem na to, jak praca biurowa
      robi z ludzi kreatury.
      • iamhier Re: praca w biurze to nie praca.... 05.12.09, 11:49
        do handlu,finansow ,biznesu to tylko urodziwe,a nie udajace urodziwe,bo
        widzisz....nawet mimo twardych kompetencji efekty beda mizerne,a okrakiem trzeba
        bedzie stawac lub rznac matke polke by osiagnac swoje cele.....

        albo niszczyc zycie swojej konkurenji? Czy po prostu ładniejszym kobietom od
        siebie,ktore dzieki swoim wdziekom maja dojscia do lepiej sytuowanych mezczyzn?

        No,coz live is brutal!
      • three-gun-max Re: praca w biurze to nie praca.... 05.12.09, 22:10
        lol, odhibernowali przodownika pracy :-D przodownik pracy=spocony robol albo rolnik na polu :-D
    • nroht Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 11:43
      Nóż się w kieszeni otwiera jak się czyta to słodkie pierdzenie, to
      usprawiedliwianie się tych wszystkich głupich pind. Szmata będzie szmatą
      niezależnie od powodów, usprawiedliwień, słabości itd.
      Rzygać się chce.
      • rumbun Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 14:43
        Hehe uwielbiam jak ludzie dorabiają piękne słowa, idee, a nawet rozbudowane
        konstrukcje przyczynowo-skutkowe do prostej fizjologii.
        • bardzozawiedziona Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 05.12.09, 18:45
          Wiesz, my ludzie, mamy potrzebe pojmowania znaczenia faktow,
          relacji... jak znaczenia nie ma to sie je dorabia. Z tej prostej
          przyczyny ze fikcja osnuwajaca rzeczywistosc jest tak jakby
          warunkiem przetrwania zwiazkow. Dzielac z kims ta fikcje, plan,
          marzenie, wspolne tlumaczenie zdarzen z codziennosci zblizasz sie do
          uczucia przynaleznosci, uczucia ze dzielisz z kims zw zycie.
          Fizjologia zostaje dopiero jak slowa ulegly dewalwacji. Oprocz tego
          nad mysleniem goruje wtedy perwersyjne szukanie przyjemnosci, drugi
          czlowiek juz sie nie liczy - jest nam bez znaczenia co on przypisuje
          naszemu istnieniu, naszej osobie i jakie wiaze z tym nadzieje.

          tym bez filozofii polecam samozaspokojenie, i prosze zeby sie
          trzymali od nas, co ta filozofie jeszcze maja, jak najdalej
          • rumbun Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 08.12.09, 16:54
            Do pewnego stopnia się zgadzam. Ale nie jest tak, że trzeba się samemu oszukiwać
            by osiągnąć dobre relacje z drugim człowiekiem. Fizjologia, popędy, instynkt
            istnieją, łatwiej im nie ulegać (a czasem warto) gdy się rozumie jak działają te
            mechanizmy, niż gdy się wierzy w bajki o romantycznej miłości. Nie ma osób dla
            których istnieje czysta fizjologia, są natomiast takie, które dla postępków
            napędzanych popędem tworzą "filozofie". Osobom, które nie panują nad swoją
            fizjologią, a potem chciałyby wymyślać "filozofie" mające je wybielić przed
            samymi sobą i ogółem, sugeruję samozaspokojenie, nie będzie potem lania
            krokodylich łez na forum, dylematów i dysonansów...
            • bardzozawiedziona Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 09.12.09, 20:35
              ... mhm
              pozostaje nam, zainteresowanym innymi ludzmi i obcowaniem z nimi,
              dostrzezenie rozroznic miedzy ziarnem a otrebami.... proces mlocenia
              ulatwia w tym przypadku percepcje (przepraszam szanowne forum ale
              wciaz jestem zla na tego czlowieka, a przede wszystkim wlasnie
              klamstwa o ktorych mowa)
    • mam-swoje-intencje Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 03.01.10, 23:58
      Moja "przygoda" pomimo że zaczęła się jak widzę 2 lata później niż : niech_będzie_x to ciągnie się za mną do dziś.
      Muszę jeszcze coś stwierdzić- nigdy nie rozumiałam osób które zdradzają,ani nawet tych które romansują mając partnera.Dopóki to nie przytrafiło się mnie.
      Otóż gdy 2 lata temu(mając półroczny staż małżeński)zatrudniłam się w pewnej firmie,dosłownie od razu moją uwagę przykuł pewien osobnik(pozostający w związku od kilku lat)
      .Prowadziliśmy dłuuugie i interesujące rozmowy(najczęściej przez GG:/) na wszelkie tematy.Dobrze się rozumieliśmy a do tego dochodziła silna chemia.Po jakimś czasie doszło do "rękoczynów";) tzn,dotyk, objęcia oraz pocałunki.Parę razy spotkaliśmy się po pracy ale dosłownie na 15 min. Nigdy do sexu nie doszło(choć okazje były), bo juz i tak mieliśmy bardzo w głowach namieszane,poza tym trochę onieśmielaliśmy siebie nawzajem.Pod byle pretekstem dzwoniliśmy do siebie, ale mieliśmy świadomość że to jest złe.Pracowaliśmy na tych samch stanowiskach, więc spędzaliśmy więcej czasu ze sobą niż z małżonkami.Smiało mogę stwierdzić że zrodziło się z tego prawdziwe uczucie.
      Po jakimś czasie on dostał awans.Zbiegło się to z moją ciążą(z mężem oczywiście).To było chyba dla niego takie opamiętanie.I choć nie rozmawialiśmy na ten temat, że pora to zakończyć.Zaczął się oddalać.Według mnie robił to wbrew sobie.Bo były jeszcze później przebłyski jego słabości do mnie..
      Obecnie wciąż pracujemy w tej samej firmie.czasem się gdzieś miniemy,zamienimy słowo.Czasem patrzy na mnie tak jak kiedyś patrzył,ale zachowujemy się jak by nic się nie stało.
      Ale właśnie tego mi brakuje najbardziej, żeby mi najlepiej powiedział :" spadaj, już się dawno skończyło"i jak sobie wszystko poukładam ładnie, to znów się pojawia i mnie zwala z nóg swoją osobą.Wciąż mnie przyciąga.Chciałabym wiedzieć jak on się czuł z tym,i jak teraz do mnie podchodzi..
      Wiedziałam w co się pakuje, i że nigdy by nie odszedł od żony i ja od mojego męża także.Podchodzę do tego realnie.Nie ma miłości jak z bajki,każdy ma wady.Raz jest lepiej raz gorzej.Widocznie nam czegoś brakowało w naszych związkach, może tych motyli w brzuchu i dreszczyku emocji na widok przychodzącej wiadomości od niego. I chociaż wiem że tak jest lepiej i bezpieczniej,to brakuje mi go.
      • kandy1982 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 18.04.10, 15:33
        oj jak ja to dobrze znam. niby seksu nie ma ale chemia większa niż gdyby był.
    • km-mk-net Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 19.04.10, 09:23
      niech_bedzie_x,nie tlumacz sie bo i tak ci nie uwierze, pewnie
      jestes latwa dla kazdego, kto chce niech dotknie, tylko ideologie do
      tego urabiasz.
      • kandy1982 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 19.04.10, 16:29
        km-mk-net od razu widać, że czegoś takiego nie przeżyłaś. Nie możesz tak oceniać
        innych i pisać, że ona jest łatwa i daje każdemu. Uwikłać się w taką sytuację
        można bardzo łatwo, niestety trudno też się z niej wyplątać. To jest jak
        narkotyk. Nawet jeśli wiesz, że nic z tego nie będzie i sama nie chcesz by to
        się rozwinęło poza romans, to trudno uwolnić się od tego na stałe. Ja
        najbardziej boję się tego, że mogłabym zacząć się angażować uczuciowo.
        • mars225 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 19.04.10, 19:27
          skoro jest to jak narkotyk to się lecz z tego uzależnienia!
          a jak nie możesz leczyć się sama to informuj partnera że jesteś uzależniona,
          dlaczego on ma żyć w niewiedzy skoro jest to tak ważny aspekt życia! jak nie
          potrafisz się wyplątać z romansu to tak jak pisałem wyżej poinformuj swego
          partnera niech wie z kim jest i na co się pisze pozostając w takim związku, bo
          uczuciowo prędzej czy później się zaangażujesz bo bez woli przerwania tego nic
          nie zakończysz! a że takiej woli nie masz pokazujesz to tym że nadal w tym tkwisz.
          • kandy1982 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 20.04.10, 09:44
            Zgadzam się z powyższym, muszę to zakończyć, zanim zajdzie za daleko
            (mówię tu o seksie, którego nie ma i nie zamierzam sobie aż tak
            bardzo komplikować życia), tylko nie wiem czy chcę. Muszę nad tym
            się głęboko zastanowić.
            Napewno jednak nie powiem o tym swojemu partnerowi, o nie.
        • masafiu Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 20.04.10, 10:11
          'Uwikłać się w taką sytuację
          można bardzo łatwo, niestety trudno też się z niej wyplątać'

          nooo jesli nie potrafi sie powiedziec NIE a naiwnosc to glowna cecha
          charakteru,to owszem latwo......
        • km-mk-net Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 20.04.10, 13:43
          kandy1982 napisała:

          > km-mk-net od razu widać, że czegoś takiego nie przeżyłaś.-i nie
          mam zamiaru.Kandy1982 czy Tobie sie wydaje ze kazda kobieta jest do
          tego zdolna,nawet nie majac faceta.Nie jestem nimfomanka zeby latac
          za kazdym chlopem.Mam swojego.Wiem,ze niektore kochanki i tak nie
          maja szacunku swoich "drugich" facetow.Moze da Ci to do
          myslenia.Twoje zaangazowanie emocjonalne moze po nim splynac.Jestes
          byc moze tylko od jednego...i na jego zawolanie.Znam osobe,ktora tak
          miala.
    • masafiu Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 20.04.10, 10:03
      Kobiety zdradzajace - strasznie glupie z Was c*py! A mowia,ze to
      faceci do myslenia uzywaja czegos innego niz glowy.....

      Przeczytalam ok 100postow i jest mi niedobrze.
      Niedobrze mi od BRAKU WASZEJ ASERTYWNOSCI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Takie bezkostne laleczki,ktore mozna wizac do reki, pomacac, powladac
      tu i tam, jak sie wezmie to sa, jak sie juz nie chce to sie je
      odklada na bok...

      Chcialabym ale...
      -ale sie boje - siebie? jednego faceta? szczescia?
      -ale nie moge - dlaczego? bo jestes wychowana na laleczke,ktora daje
      a nic nie bierze??? na laleczke bez zdania? na laleczke, ktora robie
      to co silny,wielki mezczyzna jej powie? mamusia sie nigdy nie
      sprzeciwila tacie?

      Ja nigdy nie bylam swieta, ale jak wybralam faceta na meza a on
      wybral mnie :) to daje z siebie wszystko w tym zwiazku, on tez i
      zwiazek rosnie w sile :). Moge powiedziec,ze jestem szczesliwa! Bo
      wiem czego chce! Chce swojego meza, swoje dziecko i nasza rodzine!
      Chce szczescia dla naszej trojki!!

      Jestescie samolubne, egoistyczne i kompletnie nieasertywne. Szkoda mi
      waszych mezow!

      Mysle,ze w waszym przypadku malo co da sie zrobic. Po prostu przez
      cale zycie bedziecie dawac doopy, jak nie temu to innemu. Maz sie w
      koncu dowie, bo tego typu rzeczy zawsze wychodza na jaw. Jesli
      wybaczy to i tak juz nigdy nie bedzie tak samo. A pod koniec
      zostaniecie same(nawet jesli wciaz w malzenstwie) z potargana
      psychika, depresja oraz pytaniem 'KIM JA JESTEM,GDZIE IDE I CZEGO
      CHCE?' ....niestety bez odpowiedzi pozostana te pytania.
    • frohike666 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 20.12.10, 22:32
      A ja mam romans w pracy i nie wiem czy robię źle czy dobrze. Jest cudowna, sprawia, że cieszą mnie drobnostki i zupełnie przyziemne sprawy... Siadłem, zastanowiłem się i dochodzę do wniosku, że kocham je obie...
      • genauso Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 28.12.10, 17:18
        ...taki zwiazek jest bez przyszlosci i bardzo toskyczny dla osob uczuciowych i wrazliwych, ktore wdeply w to gowno bo sie pogubily.... ja otrzymuje cholernie sprzeczne komunikaty (czyny nie ida za slowami) i mimo, ze jest to pozbawione sensu / zabiera mi oddech zycia i wpedza mnie w hustawki emocjonalne - nie umiem sie wydostac ....pracuje nad zmiana pracy i nad soba, zeby nie ulegac i nie dawac sie manipulowac... ciezka i dluga praca idzie mi coraz lepiej ale konca nie widac! to jest GRA i zabawa w kroliczka - uwazajcie!!!
        a do tych co tak latwo oceniaja = nie wiecie co Was jeszcze spotka ... uwierzylam w cos czego nigdy nie bylo, widocznie temu komus tylko na tym zalezalo... a udawal Przyjaciela :-(
    • adindorf Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 20.01.11, 15:35
      Zdecydowałaś się na biurowy romans z szefem? Wykorzystałaś okazję - uwiodłaś go i porzuciłaś? A może biurowe igraszki skończyły się wielką miłością?

      Do materiału dziennikarskiego poszukuję kobiet, które pracując w biurze nawiązały ze swoim szefem intymną relację.

      Jeśli jesteś jedną z nich lub masz koleżankę z takimi doświadczeniami napisz proszę maila na adres a.dindorf@tvn.pl

      Proszę o podanie nr telefonu- oddzwonię. Rozmowa do niczego nie zobowiązuje ale usprawni nam kontakt.

      Warunki udziału w programie chętnie omówię w rozmowie telefonicznej.

      Pozdrawiam

      A. Dindorf
    • zakochananiekochanka Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.09.11, 13:16
      Witaj,
      ja dla odmiany nie będę krytykować, tylko opowiem własną historię. Zaczęło sie jakieś 2 lata temu. Wcześniej go nie zauważałam. Potem zaczęliśmy patrzeć na siebie, żartować w sprośny sposób. Nigdy nie "leciałam" na taki styl. Po kilku miesiącach na imprezie firmowej, spotkaliśmy się w kooedukacyjnej toalecie. I tak się zaczęło. Był pierwszy raz, potem kolejny itd. Widujemy się codziennie, codziennie też budujemy napięcie seksualne. Rok temu nasze spotkania stały się częstsze. Potem usłyszałam, że jemu już nie zależy na seksie bo się zakochał - tak po prostu. W momencie gdy mi to powiedział, stwierdził też, że musimy to przerwać. Więc po bólach wielkich odsunęliśmy się od siebie. Zaledwie na chwile.

      Właśnie przed chwilą przeżyłam cudowny orgazm.

      • frajeroza Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.09.11, 20:30
        no to super
        skoro ci nie przeszkadza, ze on ma dziewczyne i ją okłamuje to spoko
        twoje sumienie
        • lucja_jaa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 14.10.11, 18:16
          widze ze temat powoli umiera...ciekawe jak skonczyly sie losy Pani x zalozycielki...
          • lucja_jaa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 14.10.11, 18:21
            poza tym...ktos tu powiedzial obrzucajac blotem wszystkie zdradzajace ze to zostaje na cale zycie i tak niestety jest chyba ze poniesie sie baardzo uciazliwe konsekwencje. Ja niestety nie poniosłam zadnych a szczerze mowiac chcialabym. Tak chcialabym, bo wlasna slabosc i brak zdecydowania jakkolwiek najgorzej mozecie nazawac kogos kto prowadzi podwojne zycie, nie pozwala mi przerwac ani sie przyznac. I tak nawet zdrada z milosci nie kurestwa wciaz jest zdradą. Kazdemu kto wyzywa opluwa takie kobiety powiem jedno, macie swietą racje ale nie ma potrzeby nam dokładac wbrew pozorom my wystarczajaco cierpimy (chyba ze ktos calkiem nic nie czuje)
      • jjjulia33 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.11.11, 18:15
        i ja pewnie jakis czas temu mialam takie podejscie jak Ty ....ale dzis kiedy zostalam wymieniona na nowy model wierz mi cierpie ....ale teraz mysle jak by cierpiala jego zona kidy by kilka miesuecy temu dowieddziala sie o nas ....nie che juz tych mysli o nim ...wylecze sie i pozbieram .....nie krytykuje Cie...bo sama przez 1,5 rooku bylam zakochana kochanka ....ale zawsze pozniej boliu i badz pewna Ciebie tez bedzie predzej czy pozniej bolalo ...taki jest swiat ...nic za darmo ...pamietaj tylko zycie odplaca !!!ja wyrazam skruche i wsyd ...i wiem jedno nigdy rzadnego lewego faceta ..juz nigdy !!!!!!!!!!!!!pzdr
    • gres81 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 15.10.11, 11:58
      niech_bedzie_x napisała:
      > Mam romans w pracy. Zaczęło się od flirtu dwa lata temu, po pól roku
      > pocalowalismy się, od tego czasu flirt poteguje sie...
      i
      Oboje jestśmy w związkach,
      > ja w tym roku wyszłam za mąż...

      normalnie piękne. kwintesencja kobiecości.
      • lucja_jaa Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 19.10.11, 21:15
        oczywiscie bo kobiecosc to tiule, pudrowy róż i poplakiwanie w poduszke ;o
      • jjjulia33 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 07.11.11, 18:18
        i uciekaj od tego ....to naprawde nic dobrego nie przyniesie ..a pozniej bedzie bolalo ....mocno ...to kiedys sie skonczy ..po nim splynie a my kobiety zawsze cierpimy ....badz pewna swej kobiecosci ..seksualnosci ....kus facetow ....blyskiem w oku...ale rzadnemu sie nie daj ...nie sa tego warci ....uciekaj poki jeszcze mozesz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • marzena_wu Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 09.06.15, 10:08
          żal mi twojego męża
    • 3olga1 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 04.07.15, 22:44
      sprupuj inego poznac a mam takiego co moszna nim sie bawic
    • bolek679 Re: Mam romans w pracy i wiem że źle robie... 19.11.15, 16:47
      Faktycznie nie komfortowa sytuacja. na Twoim miejscu skończył bym to jak najszybciej i nie pakował sie w koleje kłopoty. Szkoda , że na początku romansu nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami i to jest w tym wszystkim najgorsze. Generalnie jesteśmy sami sobie winni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja