Nie bądźcie jak moja sąsiadka :)

26.11.06, 12:33
Dopiero wstaliśmy. Nie spaliśmy od 3 - 4 ej w nocy, bo nasza sąsiadka znów
wrzeszczała na męża. Tak, tak. ONI się nie kłócą - to ONA wrzeszczy.
Wrzeszczy godzinamy, bez kultury, bez godności, bez ambicji. Mąż siedzi
cichutko, tylko raz słyszałam, jak podnosi na nią głos, ona zaś - dziewczyny
tego się nie da opisać. Większej sekutnicy nie słyszał świat! Czasem słyszymy
tylko tup, tup, tup po schodach i już po sekundzie rozpoczyna się dzika
awantura, która trwa, trwa i trwa, godzinami, dniami, NOCAMI :/ Krzyczy
potwornie na dziecko, na męża, paskudnie ich wyzywa. Gdy tylko się
wprowadziliśmy, zbiegła do mnie i zaczęła przepraszać za to, że jej córka
zostawiła odkręcony prysznic - pytała, czy nas nie zalało. Żebyście słyszały,
co się działo, gdy owa córka wróciła ze szkoły... Ehhh, na szczęście nie
słychać odgłosów bicia. Nie zamierzam ingerować w zachowania sąsiadki i nie
pytam o radę, jak postępować, gdy nad moją głową godzinami trwa burza.
Tylko...tak sobie myślę: młoda, ładna, pracująca kobieta, z pięknym
mieszkaniem, zdrowym dzieckiem i mężem. Na pozór super rodzinka. Dlaczego tak
bardzo nie potrafi się cieszyć tym co ma?? Dlaczego wciąż tak rozstawia
rodzinę po kątach, tak bardzo ich nie szanuje??? Córka wraca z podwórka i od
progu jest zalana stekiem wyzwisk. Co zdązy zrobić dziecko w ciągu 2 sekund,
by narazić się na takie zachowanie matki??? Może niektóre z Was będą
zaskoczone tym, że nie reaguję. Cóż, mam wrażenie, słuchając tych awantur
codziennie, że moja interwencja nie by tu nie dała. Kobieta jest tak nerwowa
i impertynencka, że dopóki nie usłyszę odgłosów przemocy fizycznej, ingerować
nie zamierzam. Ma męża, obydwoje są dorośli i chyba powinni rozwiązywać
problemy bez pomocy sąsiadów. Zastanawiam się tylko, jak można być tak bardzo
niezadowolonym z życia i tak strasznie nie szanować najbliższych - oraz
siebie.
    • horpyna4 Re: Nie bądźcie jak moja sąsiadka :) 26.11.06, 18:09
      Jak będzie jeszcze raz wrzeszczała w środku nocy, to wezwij policję. Przecież
      nie wiesz, czy kogoś nie mordują, zresztą o tej porze nie należy hałasować.
      Wzywanie jak najbardziej uzasadnione. Może do baby coś dotrze, jak jej policja
      wytłumaczy. Ona prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, jak ją słychać, jest tępa
      i o tym nie pomyślała.
      • anniszka Re: Nie bądźcie jak moja sąsiadka :) 26.11.06, 18:39
        Mój mąż zaczyna przekonywać się do tego pomysłu. Dziś, jak już wspomniałam,
        mieliśmy pobudkę o 3.00 w nocy. Tylko, że ja jestem osobą z bardzo niewielka
        dawką tupetu. Najchętniej żyłabym z absolutnie każdym w zgodzie i nie
        powodowała żadnych zadraśnięć. Czasem jest to wręcz chowanie głowy w piasek -
        przyznaję. Poza tym, w tej rodzinie nie ma imprez, libacji alkoholowych i
        innych patologii, i dlatego uważam, że trzeźwy mąż powinien takie sprawy
        rozwiązywać sam: uciszyć żonę w środku nocy, a rankiem zabrać ją na terapię :/
        • trusia29 Re: Nie bądźcie jak moja sąsiadka :) 26.11.06, 18:59
          nie możecie pozwolic na to, by zakłocano wasz spokój! a co na to inni sąsiedzi?
          może powinniście razem jakoś zadzialac?
          • kamyk-zielony Re: Nie bądźcie jak moja sąsiadka :) 26.11.06, 20:15
            Ona choleryczka, on pantofel. Dobrze, że nie starasz się nawracać ich na
            "właściwą drogę", ponieważ to ich sposób na życie - tak im prawdopodobnie
            dobrze, tylko małej żal... A nocą nie miałabym skrupułów, żeby w razie hałasów
            wezwać policję, choć również do tupeciar nie należę.
        • annb Re: Nie bądźcie jak moja sąsiadka :) 26.11.06, 20:10
          krzyk n adziecko to przemoc
          nie trzeba od razu chlac aby byc patologia
          dzwon n apolicje
          szkoda dziewczynki
          • madzik456 Re: Nie bądźcie jak moja sąsiadka :) 27.11.06, 12:01
            mąż siedzi cicho, dopóki nie wytrzyma, puszczą mu nerwy, puknie kobietę w głowę
            i wtedy będzie tragedia!
            zadzwońcie na policję! może chociaż sobie pomożecie, a może i sąsiadom?
            • ibelin26 Re: Nie bądźcie jak moja sąsiadka :) 27.11.06, 12:16
              O, to może moi sąsiedzi, którzy sie wyprowadzili z mojego bloku i zamieszkali
              obok ciebie. Co
              Ona ryczała na niego, on siedział cicho. A dla sasiadów była jak do rany
              przyłóż, szeptem prawie mówiła
Pełna wersja