Moj przyszly tesc...:(

28.11.06, 11:45
Mnie nienawidzi...dowiedzialam sie wczoraj przez przypadek po 4 latach
zajomosci z moim narzeczonym...Wczesniej wydawalo mi sie wszystko ok, fakt ze
facet jest zamkniety w sobie i malo sie ogolnie odzywa, ale jakos nie bylo to
dla mnie oznaka asympatii. Wiem, ze nie jestem dobra partia dla jego syna,
ktory ma dobra prace. Ja obecnie jestem bezrobotna (redukcja etatow),
pochodze z rodziny patologicznej. Jego ojciec mysli, ze my sie bawimy w dom i
ze nie mamy swoich problemow.Ostatnio jak bylam u nich nawet mnie obiadem nie
poczestowal:( i wlasnie to dalo mi powod do moich watpliwosci. Czasami sie
zastanawiam, czy wlasnie ON nie jest powodem tego, ze mojemu chlopakowi jakos
juz przestalo sie spieszyc do slubu.Jestem bezradna i zaczynam nienawidziec
tego czlowieka...czy da sie tak zyc??
    • marlena.k1 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:12
      nie przejmuj sie moj tesc tez mnie nie nawidzidzi,ale jakos mnie to nie
      wzrusza,bo zycie ukladam sobie z moim mezem a nie z nim.
    • g0sik Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:15
      Ale Cię olśniło:P Brak obiadu jako dowód nienawiści? Z drugiej strony... gdyby
      moja córka chciała wyjść za bezrobotnego chłopaka z patologicznej rodziny też
      nie byłabym szczęśliwa...Może facet się po prostu obawia, że przy kiepskich
      wzorcach z domu nie będziesz potrafiła stworzyć zdrowych relacji z jego
      synem...?
      • judith79 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:43
        podpisuje sie obiema rekami pod tym co napisala gosik. btw nie wiedzialam, ze
        istnieje obowiazek karmienia nie swoich gosci (nawet o takim w obec swoich nie
        slyszalam)
        • annb Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:44
          i w drugą stronę
          tak sobie mysle
          jesli moi tesciowie czestuja mnie obiadem a ja odmawiam to znaczy ze ich
          nienawidze?


          • karolinka123 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:49
            oj przestancie:) pewnie zawsze ja czestowali obiadem a teraz kazdy przy niej
            zaczal jest i jej sie zwyczajnie przykro zrobilo ze nawet nie zapytal.
            • karolinka123 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:49
              zaczal JESC mialo byc:)
              • annb Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:50
                karolinka123 -moze miał kotlety policzone a do sklepu daleko
                no bywa
                • karolinka123 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:51
                  no mozliwe:) nie wiem ,nie bylo mnie tam:)
      • deodyma Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 12:57
        a co to ma do rzeczy, ze dziewczyna pochodzio z pataoplicznej rodziny? czy tylko
        dlatego nie zasluzyla sobie na to, zeby jakikolwiek mezczyzna sie z nia wiazal?
        a ze bezrobotna? nie trzeba pochodzic z patologicznehj rodziny, zeby nie miec
        pracy. to wcale nie znaczy, ze trzeba spisywac ten zwiazek na straty. bez
        przesady.
        • karolinka123 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 13:07
          tez tak mysle. Poza tym to chyba(?) nie jej wina ze pochodzi z patologicznej
          rodziny.
        • judith79 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 13:08
          wyobraz sobie, ze twoja corka/syn przyprowadza do domu swojego partnera, potem
          zaczyna o nim opowiadac i okazuje sie, ze partner jest dziecieckiem pary
          meneli, po wyrokach, tatko zlodziej i alkocholik, matka nurzyca przekopujaca
          smietniki i pompujaca dykte...na pewno ucieszyla by cie taka wizja. ja wpadla
          bym w panike i zapewne probowala wyperswadowac swojemu dziecku zwiazek z kims
          takim z dwuch powodow, ktore nazywaja sie "geny" i "wychowanie".
          • karolinka123 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 13:10
            Wiesz, znam jedna osobe, ktorej rodzice sa menelami itd. Ale! ta osoba nie jest
            taka- widzi bledy swoich rodzicow, nie chce taka byc. ma dziecko, kocha je,
            utrzymuje a sama alkoholu nie tyka. nie to co jej rodzice. Wiec nie wszystkie
            dzieci patologicznych rodzicow ida w ich slady.
          • twitti Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 13:11
            moj brat ma dziewczyne z patologicznej rodziny, ona sama jest chorowita ale
            bardzo ladna i mila!i nasza rodzina ja bardzo polubila!bo to przeciez nie jej
            wina ze taka ma rodzine!sama jest nieszczesliwa z tego powodu bo na prawde
            chcialaby miec normalna rodzine!

            Ludzie mysla ze jak ktos jest z rodziny patologicznej to serca nie ma!a wlasnie
            tacy ludzie marza o prawdziwej rodzinie ktora ich pokocha!
            • judith79 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 13:18
              > Ludzie mysla ze jak ktos jest z rodziny patologicznej to serca nie ma!a
              wlasnie
              >
              > tacy ludzie marza o prawdziwej rodzinie ktora ich pokocha!
              no ja znalam pare takich osob z dziecinstwa "z podworka" i w 100% sa klonami
              swoich rodzicow- menele, siedza albo wykonuja najstarszy zawod swiata. .
              • karolinka123 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 13:29
                sorry ale nie tylko twoi znajomi pochodza z patologicznych rodzin i ida w slad
                rodzicow. i dobrze, bo NIE WSZYSCY maja nasrane we lbach i biora przyklad ze
                zlego postepowania, maja swoj rozum.
                • judith79 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 13:40
                  doskonala wiekszosc idzie jednak w slady swoich rodzicow, "swoj rozum" jak to
                  nazywasz tez trza gdzies znalezc a patrzac na rodzicow i ich srodowisko jest to
                  jednak trudne (zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze i edukacja tych ludzi
                  zazwyczaj konczy sie baaaardzo szybko). nie twierdze, ze kade dziecko menela
                  zostaje menelem, twierdze, ze p r a w i e kazde.
                  • buziaczkowa82 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 14:06
                    Jesli chodzi o obiady - zawsze bylam czestowana tak samo jest u mnie w domu,
                    moja mama zawsze mojemu gotuje obiadki a kiedy wyjechalam zagranice robila mu
                    to co uwielbial bo po prostu go bardzo lubi.Jego mama i siostra sa za mna i
                    kiedys mi powiedzialy, ze zawsze beda po mojej stronie.Z tym obiadem bylo tak,
                    ze tesciowej nie bylo a on dobrze wiedzial, ze bede i nawet moj chlopak
                    stwierdzil, ze bylo to niegrzeczne zachowanie.
                    Owszem pochodze z patologicznej rodziny, moj ojciec byl alkoholikiem i
                    wierzcie mi, byla to dla mnie prawdziwa lekcja zycia. Mieszkam z moim
                    chlopakiem juz ponad 3 lata z jego dziadkami alkoholikami.Staram sie by ten dom
                    byl czysty, zawsze gotuje obiady bo wiem, ze po pracy marzy o cieplym
                    posilku.Jednak jego ojciec tego nie widzi, ze z milosci byle byc blisko mojego
                    chlopaka mecze sie mieszkajac z jego dziadkami. Inna dziewczyna juz dawno by
                    uciekla...wiem, ze przez to jego mama i siostra szanuja mnie i traktuja jak
                    czlonka rodziny.Tylko nie rozumiem tescia postepowania?Mysli, ze lece na jego
                    syna kase?Bzdura...Ostatnio podjelam decyzje, ze czas sie wyprowadzic bo juz
                    powoli nie wytrzymuje tego co sie dzieje u jego dziadkow. Moj chlopak zgodzil
                    sie ze mna, ale teraz jest klotnia o mieszkanie po dziadkach...i wiem, ze ojcu
                    zalezy zebysmy tam zostali...ale na milosc boska ile moge jeszcze wytrzymac z
                    ludzmi, ktorzy codziennie pija, po ktorych musze sprzatac gowna, szczochy?Byc
                    moze o to moj tesc ma pretensje...tylko on nie wie jak to jest mieszkac z
                    meliniarzami...mysli chyba ze mamy tu raj na ziemi.Mieszkanie - owszem piekne,
                    ale czy warte nerwow? Dziadkowie moga jeszcze zyc 10-20 lat...jak mam w takich
                    warunkach zalozyc rodzine?Jak normalnie funkcjonowac z mysla, czy dzis znowu z
                    pijanstwa trzeba bedzie ich podnosic z podlogi??Ile jeszcze nieprzespanych nocy
                    bo akurat maja ochote o 1 w nocy napic sie wodki?Czy tak duzo wymagam? Chce po
                    prostu normalnego domu z kochajacym mezem u boku i mysl, ze NARESZCIE wracam do
                    domu a nie ze MUSZE wrocic...
                    • deodyma Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 14:14
                      a ci dziadkowie Twojego narzeczonego to rodzice jego matki czy ojca?
                    • carmela_soprano Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 18:08
                      dziewczyno, jeśli w tej sytuacji największym Twoim problemem jest to, że teść
                      Cię nienawidzi, to może zbyt dużo się oparów nawdychałaś...

                      (jeśli przy tym Twoja rodzina jest patologiczna, to... szczerze współczuję)
                  • trusia29 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 18:19
                    ale dziewczyne swojego syna od razu byś przekresliła gdyby pochodziła nie z
                    Towjej "sfery"??? glupoty piszesz. I ciesz się, że ty masz normalnych rodziców,
                    bo gdyby wszyscy tak mysleli, nie mialabyś szansy stac sie inna
                    • trusia29 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 18:19
                      to bylo do judith 79
          • deodyma Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 13:51
            to akurat nie ma nic do rzeczy. dziecko nie musi powielac bledow rodzicow. znam
            kilka osob, ktore pochodza z patologicznych rodzin. i jakos nie widze, zeby zyli
            tak jak niegdys ich rodzice. nie trzeba pochodzic z patologicznej rodziny by z
            jakichs nieuzasadnionych powodow zasluzyc sobie na niechec swoich przyszlych czy
            tez obecnych tesciow. mnie tesciowa rowniez nie nie moze scierpiec tylko
            dlatego bo nie jestem bogata. nie mam willi i samochodu.
          • ally Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 14:54
            judith79, już dawno temu obalono mit, że rodziny patologiczne to tylko te,
            gdzie problem widac na 1. rzut oka (typu menele pijący tanie wino w bramie).
            superwykształceni i bogaci ludzie też żyją w rodzinach patologicznych. alholicy
            zdarzają się wszędzie.
    • magdusinska Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 14:21
      No i powieliłaś swoje dotychczasowe życie. Od ojca alkoholika uciekłaś do
      dziadków alkoholików.
      • buziaczkowa82 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 14:47
        Wiem i spadlam z deszczu pod rynne chodz od niedawna im odbilo:( a dziadkowie
        to rodzice tescia...a ma z nimi kontakt 2 razy w miesiacu.Niby probowal z nimi
        rozmawiac o ich zachowaniu, ale to gowno dalo...Wczoraj byla dziadka urodziny,
        niesty sie zle czulam i nie moglam z nimi siedziec...bylam w pokoju obok.Byli
        dziadkowie i tesciu...i cos babcia zaczela temat wesela, ze mnie kocha i
        chcialaby juz zebym byla jej "oficjalna" wnuczka;)....a ojciec stwierdzil, ze
        jego syn jest dorosly i wie w co sie pakuje i chyba nie jest swiadom tego co go
        czeka:/...widac mial caly czas nadzieje, ze uciekne...a tu nic...
        • deodyma Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 15:06
          w takim razie ten Twoj caly przyszly tesc ma chyba nierowno pod sufitem. na to
          wyglada, ze sam pochodzi z patologicznej rodziny. w takim razie powinien
          dziekowac losowi za to, ze matka Twojego narzeczonego w ogole sie nim
          zainteresowala. ze ma teraz rodzine. tym bardziej nie powinien stawac Tobie na
          drodze do szczescia a wlasciwie Wam obojgu.
    • buziaczkowa82 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 14:50
      Chce tylko wiedziec, czy dac sobie z nim spokoj i robic to co uwazam za
      sluszne...nie chce tez wplywac z drugiej strony na stosunki mojego chlopaka z
      jego ojcem..
      • panisiusia Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 16:52
        TERAPIA RODZINNA!
    • trusia29 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 18:04
      tak nagle cie olsniło, bo nie dał Ci obiadu? może nie jest tak źle jak
      mslisz... ja mam fajnego teścia, ale teściowa mnie nie cierpi... tak bywa,
      niestety
    • trusia29 nie histeryzujcie 28.11.06, 18:16
      Czytam niektóre z waszych postów i włos mi sie na głowie jeży... Nic gorszego
      niz próba "wyperswadowania" związku swojemu dziecku nie można zrobić. Najpierw
      należy każdemu dać szansę, a nie od razu skreslać.Poza tym pochodzenie niczego
      nie gwarantuje. Zgadzam się, ze wiele wynosi sie z domu, ale wiele też zalezy
      od nas samych. W wieku 17 lat zakochalam się w chlopaku, którego ojciec i brat
      byli kryminalistami, on był kilka lat starszy, tuz po wojsku , ale był po
      marnej zawodówce a ja bylam w liceum, potem poszłam na studia. Cieszę się, że
      moja mama nigdy nie wybijała mi go z głowy - byl dobrym czlowiekiem, a serce
      liczy sie najbardziej. Pod wplywem moim i mojej mamy poszedl do liceum dla
      doroslych, potem ukończyl szkole policealna. Bylismy ze soba ponad trzy lata,
      potem nasze drogi rozeszly sie (własciwie to ja zaczelam poznawać uroki zycia
      studenckiego). Teraz jest zonaty i ma dwie córki, pracuje. Jest dobrym
      czlowiekiem. Byłam tak mocno z nim związana a do tego mam silny charakter że
      gdyby moja mama się sprzeciwiła temu związkowi, ja i tak bym z nim byla, a mama
      mogłaby mnie utracić. Moglabym nie skończyc szkoły , studiów, on tez mógłby nie
      osiągnać tego co osiągnął. I ogólnie nic by z tego dobrego nie wyniklo. Nalezy
      szanować wybory naszych bliskich, także dzieci. Jeśli wybiorą źle, nalezy być
      przy nich, czuwać, ale sie nie wtrącać. Pomóc wtedy, gdy pomoc jest potrzebna.
      To moje zdanie.
    • oxygen100 Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 20:27
      Ostatnio jak bylam u nich nawet mnie obiadem nie
      poczestowal:(

      mozliwe ze tesc liczy na to ze jak nie zjesz to troche schudniesz i znikniesz:P
    • annb na najprostsze wytłumaczenie najtrudniej wpasc 28.11.06, 21:06
      buziaczkowa82 -twoj tesciu nie poczęstował cię obiadem
      to taka kara bo się buntujesz->chcesz się wyprowadzic->chcesz zyc jak normalny
      człowiek nie obarczony dziadami alkoholikami

      twoja przyszła tesciowa i jej corka cię "szanują" bo znalazly jelenia ktory
      zbiera pijanych z podlogi, myje i sprzata wymiociny

      jelenie zawsze w cenie

      jesli zostaniesz w tym mieszkaniu(jaki ma status ze sie tak zapytam) i urodzisz
      dziecko to zafundujesz mu to, przez co sama przeszłas.
      no ale to twoje zycie i twoje wybory

      mozesz je sobie koncertowo spieprzyc, godząc się na to czego chcą od ciebie
      inni, i zapominając o sobie
      mozesz je dla siebie wygrac



    • prawie.normalny.facet Re: Moj przyszly tesc...:( 28.11.06, 21:43
      judith79 ma sporo racji, ze geny i srodowisko w duzym stopniu ksztaltuja
      czlowieka i niestety wiekszosc dzieci z patologicznych rodzin powtarza bledy
      swoich rodzicow. Ale z drugiej strony kazdy ma prawo do swojej szansy na lepsze
      zycie. I dlatego nie mozna juz na samym poczatku przekreslac osob wywodzacyh
      sie z patologicznych rodzin i mimo tych, popartych licznymi statystykami,
      kiepskich rokowan, nalezy zakladac, ze akurat danej, konkretnej osobie sie uda.
      • annb Re: Moj przyszly tesc...:( 29.11.06, 08:00
        prawie.normalny.facet ale przeczytaj co autorka watku napisala
        jak jej sie ma udac skoro lezie w podobny uklad?czyli krzyz z alkoholikami?
        no ludzie
        na wlasna prosbe
        zero instynktu samozachowawczego
        • prawie.normalny.facet Re: Moj przyszly tesc...:( 29.11.06, 18:04
          annb, owszem zgadzam sie, ze sytuacja w jakiej znajduje sie autorka watku nie
          jest idealna i teraz znowu mimo, ze juz nie w swoim rodzinnym domu, to zyje pod
          jednym dachem z alkoholikami. Niestety jednak czesto realia w Polsce sa takie,
          ze dla wielu mlodych ludzi, zwlaszcza tych wywodzacych sie z biednych rodzin,
          bez zaplecza w postaci bogatych rodzicow, czy dobrze platnej pracy (ktora
          zazwyczaj wymaga posiadania dobrego wyksztalcenia, a to znowu wiaze sie czesto
          z wyksztalceniem czy zamoznoscia rodzicow - i tu bledne kolo sie zamyka) jedyna
          szansa na wlasny kat jest czesto mieszkanie i opiekowanie sie dziadkami (faktem
          jest, ze trzeba miec niezlego pecha, zeby trafic na dziadkow degeneratow).

          Swoja droga, to buziaczkowa82 i jej chlopak powinni zadbac o to, o ile
          rzeczywiscie podejma sie stalej opieki nad dziadkami, zeby uregulowac wszelkie
          formalnosci, zeby po jakims czasie nie okazalo sie, ze dziadkowie przepisali
          mieszkanie na kogos innego albo je np. przehulali.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja