buziaczkowa82
28.11.06, 11:45
Mnie nienawidzi...dowiedzialam sie wczoraj przez przypadek po 4 latach
zajomosci z moim narzeczonym...Wczesniej wydawalo mi sie wszystko ok, fakt ze
facet jest zamkniety w sobie i malo sie ogolnie odzywa, ale jakos nie bylo to
dla mnie oznaka asympatii. Wiem, ze nie jestem dobra partia dla jego syna,
ktory ma dobra prace. Ja obecnie jestem bezrobotna (redukcja etatow),
pochodze z rodziny patologicznej. Jego ojciec mysli, ze my sie bawimy w dom i
ze nie mamy swoich problemow.Ostatnio jak bylam u nich nawet mnie obiadem nie
poczestowal:( i wlasnie to dalo mi powod do moich watpliwosci. Czasami sie
zastanawiam, czy wlasnie ON nie jest powodem tego, ze mojemu chlopakowi jakos
juz przestalo sie spieszyc do slubu.Jestem bezradna i zaczynam nienawidziec
tego czlowieka...czy da sie tak zyc??