jestem facetem

04.12.06, 19:06
witam wszystkie panie, bo to głównie wasze forum. jestem mężczyzną. mam 28
lat,jestem rozwiedziony. nie byłem ani idealny ani święty- takich ludzi nie
ma.problemem w małżeństwie była moja żona, która dobrze się wżeniła i tylko
ciągle czegoś chciała a nic w zamian nie dawała, tylko jeżdziła ze mną jak z
chłopcem. walczyłem o to małżeństwo przez 1,5 roku - dłużej nie
potrafiłem,depresja,psycholog, załamanie nerwowe itd.wyprowadziła się i
doszło do separacji, po pół roku złożyłem pozew a po 1,5 roku rozwód. byliśmy
małżeństem 4 lata. mamy cudownego synka. i tutaj doszedłem do sedna sprawy. z
regóły jest tak, że jak facet ma dziecko to ma je w nosie- ale nie ja. miałem
już 2 sprawy o widzenia z dzieckiem i wywalczyłem 2 razy w tygodniu po 3
godziny. dla mnie osobiście to jest śmieszne. nie mam odebranych praw, tylko
ograniczone. nikt nie liczy się wogóle z moim zdaniem,płace 450 zł alimentów,
zawsze systematycznie. mały zawsze dostaje ode mnie prezenty. nie moge go
nawet nigdzie zabrac, bo mieszkam w małej mieścinie, a żeby gdzieś pojechać
jest za mało czasu, 1 godz. drogi.chodzimy tylko na place zabaw, do dziadków,
lub do mnie,czasem spacer po mieście.ona ułożyła sobie nowe życie -na kocią,
ma dziecko z nowym partnerem, próbowali syna nastawiać przeciwko mnie.często
małego widzę tylko 2 razy w miesiącu. przestaje wierzyć w sądy, bo jeżeli
sędzina mówi-dziecko powinno większość czasu spędzać z matką, bo nie jest
przyzwyczajone do osoby ojca, to gdzie tu logika, niech go widzi go raz w
miesiącu może go nie zapomni. proszę o żeński punkt widzenia, jakieś dobre
rady. mój syn jest cudowny,i nie chcę poznawać go z opowiadań obcych ludzi,
pomocy-proszę
    • beata2802 Re: jestem facetem 04.12.06, 19:21
      To jest wasz wspólny syn i potrzebuje Was obojga.
      Jeśli prawo ogranicza Ci możliwość widywania się z nim, to wykorzystuj te
      godziny, w których możesz się z nim widywać. Możesz też wynegocjować z b. żoną
      więcej godzin.

      Ale ale... dlaczego właściwie masz ograniczone prawa rodzicielskie?
    • panna_na_wydaniu Re: jestem facetem 04.12.06, 19:26
      To bardzo przykre co piszesz. Faktycznie w Polsce matki mają wieksze prawo do
      dzieci niż ojcowie. Szkoda że sędziowie, wykształceni ludzie dalej kierują się
      sterotypami... 3maj sie!!!
      • magdusinska Re: jestem facetem 04.12.06, 19:35
        panna_na_wydaniu napisała:

        > To bardzo przykre co piszesz. Faktycznie w Polsce matki mają wieksze prawo do
        > dzieci niż ojcowie. Szkoda że sędziowie, wykształceni ludzie dalej kierują się
        > sterotypami... 3maj sie!!!

        Ano może dlatego, że w większości przypadków matki nie zostawiają dzieci i nie
        wyprowadzają się z domu. A tatusiowie i owszem, a potem jeszcze alimenty im tak
        bardzo uwierają. Naprawdę uważasz, że 450 zł to tak wiele na utrzymanie
        dziecka??? Czy naprawdę ten Pan zasługuje na fanfary, bo płaci grosze
        regularnie? Moim zdaniem nie.
        • rotkaeppchen1 Re: jestem facetem 04.12.06, 20:01
          To chyba oczywiste, przynajmiej moim zdaniem, ze jezeli nastepuje rozpad
          malzenstwa i rozwod za zgoda obu partnerow, mieszkanie powinien opuscic
          mezczyzna. Bo chyba nie kobieta z dziecmi? Oczywiscie co innego, jezeli wina
          jest po stronie kobiety, np zdrada, lub zdrada i nowy zwiazek, wtedy nie uwazam,
          zeby mezczyzna mial "doplacac" do szczescia swojej zony i jej nowego partnera.
          Natomiast w sytuacji rozwodu spowodowanego tzw niezgodnoscia charakterow, w
          sytuacji gdy sa dzieci wydaje mi sie oczywiste, ze to mezczyzna sie wyprowadza.
          Ale przeciez to nie oznacza, ze porzuca, zostawia dzieci?! Niestety tak jest, ze
          matka ogranicza kontakty ojca z dzieckiem, szczegolnie w sytuacji, gdy ma nowego
          partnera... Chce budowac nowa rodzine, ale zapomina, ze ojciec to jest
          najblizsza rodzina jej dziecka. Trzeba sily charakteru i kultury osobistej oraz
          swiadomosci psychologiczno-spolecznej, zeby umiec pogodzic nowe zycie i swoje
          dobro z dobrem dzieci, oraz, mimo wszystko, z dobrem bylego meza.
          Niestety, w teorii wydaje sie to w miare proste, gorzej w praktyce.
          • beata2802 Re: jestem facetem 14.12.06, 23:55
            Dziwi mnie opisywana przez Ciebie oczywistość pozostania dzieci przy matce.
            Moga one pozostać przy matce albo przy ojcu - tam gdzie, będzie im lepiej. Nie
            tylko o finanse chodzi, bo ważna jest również kondycja psychiczna rodzica,
            kontakt, zainteresowanie dziecmi itp.
        • monikaa111 Re: jestem facetem 17.12.06, 23:48
          grosze? dla ciebie 450 zł na utrzymanie dziecka to grosze..... a w takim razie
          ile to dla ciebie będzie 765 zł na 4 osobowa rodzinę, gdzie tylko mąż pracuje i
          jest dwoje dzieci 4 latka i 1,5 roczku?
    • caysee Re: jestem facetem 04.12.06, 20:21
      Tak nie do konca rozumiem polski wymiar sprawiedliwosci. Dlaczego ci wyznaczyli
      jakies godziny widzen, myslalam ze w rozwodzie bez orzekania o winie, bez
      jakichs patologii rodzinnych mezczyzna moze widywac dziecko ile chce.

      Poza tym, piszesz ze wywalczyles 2 razy w tygodniu, a potem ze widzisz go 2 razy
      w miesiacu. Czemu nie egzekwujesz swoich praw?

      Piszesz, ze nie masz gdzie go zabrac. Wg mnie masz jakies dziwne podejscie, ty
      chyba uwazasz, ze jak juz go bierzesz do siebie, to powinienes mu bog wie jakie
      rozrywki fundowac? Wg mnie to o czym piszesz, czyli spedzanie z nim czasu u
      ciebie w domu, u dziadkow, na miescie i na placu zabaw to ideal! Pewnie, ze
      czasami bys go mogl zabrac gdzie indziej, ale tylko czasami, nie regularnie. Jak
      bedzie troche wiekszy, proponuje ci wykupic jakies regularne wspolne zajecia,
      np. basen w kazdy wtorek. Cos co mu sie bedzie z toba dobrze kojarzylo, ale nie
      bedzie go jakos przesadnie rozpieszczac. Mysle, ze w taki sposob mozesz zbudowac
      jakas normalna wiez, a nie stosunki na zasadzie: moj tata jest fajny, bo mi daje
      duzo prezentow i funduje mi ekstra rozrywki.

      To tyle, pozdrawiam:)
      • annielika Re: jestem facetem 04.12.06, 21:26
        zgadzam sie z caysee. ja rowniez myslalam, ze rodzice, ktorzy kochaja i pragna
        szczescia swojego dziecka, mimo rozwodu potrafia dochodzic do porozumienia w
        sprawie widzen, podzialu obowiazkow. no ale jestem chyba spaczona troche przez
        szwecje i dlatego taki poglad. rozumiem, ze w polsce dziecko nadal jest rozdarte
        pomiedzy rodzicow i uzywane do ich wzajemnych utarczek i zlosliwosci. a rozwod
        oznacza ograniczone kontakty dziecka z ojcem, bo albo sam ojciec sie nie
        poczuwa, a jak juz sie poczuwa, to sad decyduje na jego niekorzysc. straszne i
        wspolczuje autorowi watku. najbardziej cierpi i traci na tym dziecko. i nie
        uwazam, zeby to bylo fair ze strony zony i sadu. oczywiscie nie znamy drugiej
        strony tego konfliktu, ale ojciec wydaje sie rzeczywiscie martwic brakiem
        kontaktu z dzieckiem.
      • martino28 Re: jestem facetem 04.12.06, 21:38
        dziękuje za odzew, już prostuje, nie chcę niewiadomo czego, przy spędzaniu z
        małym czasu marzę np. o tym by zabrać synka do zoo raz kiedyś albo do cyrku,
        lub latem na dzień nad wodę.widzenia wywalczyłem przez sąd bo nie chciała mi
        synka wogóle dawać. co do alimentów to nie żalę się- proszę nie zrozumcie mnie
        źle, ile trzeba tyle dam, i tak już dorabiam żeby tylko było dla dziecka.
        zaznaczyłem tylko fakt, że małżeństwo się nie powiodło, rozstaliśmy się, ale
        nie mam zamiaru się odciąć i olać jej i dziecka (bardzo często tak włąśnie
        jest)- staram się, ona nie rozumie tego że mogła trafić na nieudacznika, który
        powidziałby -radź sobie sama.ja chcę tylko kochać mojego synka. a nie widuje bo
        ona twierdzi, że ciągle choruje i jest na antybiotykach. to wygląda tak, jak
        mam widzenie to czekam na klatce aż ubierze dziecko, zrobi lukę w drzwiach i
        wypuści go do mnie, i odwrotnie gdy wracamy.jak jest chory to przysyła sms-y że
        nie mam przychodzić, do domu mnie nie wpuści nawet na 15 minut bo sobie nie
        życzy tego.pozostaje mi tylko kupić kolejną kartę na telefon i zadzwonić do
        synusia.nie rozumiem tylko tego że mały w ty miesiącu chorował już po raz 4.
        jestem przekonany, że po prostu nie chciała mi go dać, to najprościej
        powiedzieć,że choruje.wyrok sądu swoje a ona swoje. a prawa po rozwodzie zawsze
        ma ograniczone facet, bo głównym opiekunem jest matka(chyba,że dotyczą
        paragrafy typu - niepoczytalna matka itp., prosze nie mylić z ODEBRANE(tak jest
        w przypadku patologii).ja mam prawo do widzeń w wyznaczonym terminie,opieki nad
        synem i do podejmowania decyzji związanych ze zdrowiem, edukacją i przyszłością
        syna (niestety tylko na piśmie i w teorii, w praktyce jest tak jak uzna uparta
        mamuśka). ona wie,że trafia mnie w czuły punkt, to jest forma zemsty za to że w
        końcu powiedziałem dość.synuś jest ze mną bardzo zżyty, kiedy ma wracać do domu
        to jest płacz a mama jest nieugięta.co do mieszkania to ona postawiła się duma,
        a problemu z lokalem nie miała żadnego, nawet 3 do dyspozycji.ta wyprowadzka-
        to miało być zagranie typu, -jeszcze bedziesz błagał bym wróciła.ona
        doprowadziłamnie do takiego stanu,że nie chciałem dopuścić by kiedykolwiek
        dziecko widziało jak awantura przeradza się w bójkę, ja jeszcze nigdy kobiety
        nie udeżyłem i nie mam zamiaru
        • caysee Re: jestem facetem 06.12.06, 17:29
          Co mnie jeszcze dziwi w twoich postach, to to ze stawiasz siebie w pozycji super
          wyjatkowego i dobrego faceta, ktory w odroznieniu do innych nie zostawil
          dziecka. Wg mnie to nic takiego dziwnego.
        • beata2802 Re: jestem facetem 15.12.06, 00:00
          > to miało być zagranie typu, -jeszcze bedziesz błagał bym wróciła.ona
          > doprowadziłamnie do takiego stanu,że nie chciałem dopuścić by kiedykolwiek
          > dziecko widziało jak awantura przeradza się w bójkę, ja jeszcze nigdy kobiety
          > nie udeżyłem i nie mam zamiaru

          Nie piszesz nam wszystkiego.
          Lepiej od razu napisz co było.
    • agnes_plus Re: jestem facetem 05.12.06, 12:48
      Zajrzyj na users.nethit.pl/forum/forum/tata/
      • anusiaczek87 Re: jestem facetem 06.12.06, 16:22
        i tu.. www.fundacjaojcow.org.pl
        i tu.. www.mediacja.org
        • luana4 Re: jestem facetem 07.12.06, 09:46
          Nie obchodzi mnie kto jest czemu winien, jak tez decyzje sadu itp., itd.
          Wiem jedno, gdybym ja znalazla sie w takiej sytuacji (mam na mysli Twoja zone,
          nie Ciebie) zrobilabym wszystko, by z exem, ojcem dziecka zostac w jak
          najlepszych ukadach i to wlasnie ze wzgledu na dziecko, moglby je widywac kiedy
          chce i jak dlugo chce. Nigdy, przenigdy nie ograniczalabym dziecku kontaktu z
          ojcem (pod warunkiem, ze nie jest jakims psychopata). Nie rozumiem Twojej bylej
          zony;(
    • aiwlys25 Re: jestem facetem 07.12.06, 11:13
      Bardzo miło czyta się to co piszesz, moja koleżanka sama uciekła z
      dziewczynkami od męża, jej mąż chciał odwiedzać dzieci, ona nawet sama zawoziła
      mu je i przywoziła, ale był nie odpowiedzialny, pił nawet jak dzieci były u
      niego, obecnie walczy, bo widzi, że dziewczynki nie chcą do niego, ta młodsza w
      ogóle nie chce przebywać z ojcem, a alimenty, ktoś tu sugerował 450 mało,
      śmieszne, dobrze, że taka kobieta nie była twoją żoną, bo ta kwota jest już
      spora, moja koleżanka ma przyznane po 100 zł na dziecko, którego i tak nie
      płaci, a żeby coś od siebie kupił to się jeszcze nie zdażyło... Więc miło
      czytać że są faceci którzy pomimo rozejścia kochają swoje dzieci i pamietają o
      nich, przykre tylko że zawsze trafią na nie odpowiednią kobietę i odwrotnie tak
      jak w przypadku mojej koleżanki, ona ma prawie 27 lat, dwie córeczki w wieku 4
      i 6 lat, i jest sama, w trakcie rozprawy rozwodowej. Dawała mu tyle szans, że w
      głowie się nie mieści, teraz walczy o to aby się uwolnić i ograniczyć mu
      widzenia, ta młodsza po powrocie od ojca zaczynała się na nowo moczyć... więc
      wnioski nasuwają się same. Trzymaj sie ciepło... walcz o syna...
      • martino28 Re: jestem facetem 14.12.06, 20:51
        witam ponownie, niestety mam mały dostęp do neta a jeszcze mniej czasu na to by
        w nim przesiadywać.odp do caysee: to nie tak,nie chcę być żadnym "super" po
        prostu sposób w jaki o tym wszystkim piszę wziął się stąd, że mam wiele
        koleżanek-rówieśniczek, które są po rozstaniach i znam realia- każda z nich
        wiele by zrobiła by ich byli chcieli postępować tak jak ja. ludzie są po prostu
        nieodpowiedzialni i niestety -faceci olewają to wszystko co się wiąże się z ich
        cudownymi dziecmi. ja nigdy do tego nie dopuszczę.dziękuje innym za te
        wszystkie adresy stron. pozdrawiam wszystkich
    • oxygen100 Re: jestem facetem 14.12.06, 21:02
      to slodkie ze jestes prawie_iedalem, ale zenski punkt widzenia jest taki ze
      zawsze wina lezy po obu stronach. Poszukaj jej w sobie a nie tylko obarczaj nia
      byla zone. Czego oczekujesz?? ze ktos da Ci namiar na platnego morderce??
      sprecyzuj o co Ci chodzi:)
      • martino28 Re: jestem facetem 14.12.06, 22:11
        na początku moich postów wspomniałem - proszę o podpowiedzi, jak mam postępować
        w stosunku do ex żony by spróbowała się ze mną porozumieć w sprawach
        dziecka.poza tym pisałem, że ideały nie istnieją a ja tym bardziej się za
        takiego nie uważam. podkreślam tylko, że jestem ojcem (BEZ NAŁOGÓW,ZBOCZEŃ
        WYROKÓW ITP. - NORMANYM),i nie mogę się dogadać co do kontaktów z synem pomimo
        moich starań, bo dziecko jest jej kartą przetargową. JAK DO LICHA W
        CYWILIZOWANY I POKOJOWY SPOSÓB MAM TO ZMINIĆ?????????
        • oxygen100 Re: jestem facetem 14.12.06, 22:30
          w kwestii dziecka, to nic madrego Ci nie poradze bo raz ze meza mam niezmiennie
          tego samego do 9 lat, a dzieci nie mamy.
          • martino28 Re: jestem facetem 14.12.06, 23:12
            no nic dzięki i powodzenia w dalszym życiu, pozdrawiam
            • yvona73pol Re: jestem facetem 14.12.06, 23:35
              w trakcie tych rzadkich wizyt syna rozmawiaj z nim, o tym, ze chcialbys
              czesciej sie widywac, mimo, ze na razie jestr jak jest (nie wchodz w szczegoly
              i nie obwiniaj, dziecko samo widzi i glupie nie jest), mow mu jak ci na nim
              zalezy i ze jakby co zawsze moze n ciebie liczyc - niby banaly, ale maly bedzie
              pamietal co mowiles
              • beata2802 Re: jestem facetem 15.12.06, 00:03
                ...dodam od siebie:

                Nigdy nie mów dziecku nic złego na matkę.
    • beata2802 Re: jestem facetem 15.12.06, 00:05
      A słyszałeś o ustawieniach hellingerowskich?

      www.hellinger.pl
      • martino28 Re: jestem facetem 17.12.06, 21:14
        witam zainteresowanych i pozdrawiam moim tematem. to co przeczytałem to dobra
        rada, stosuję ją od początku, dzięki temu mam wspaniały kontakt z moim synkiem
        i nigdy pomimo przeszłości nie usłyszał on złego słowa o mamie.wręcz mówię
        małemu jak bardzo mamusia go kocha i tatuś. trochę jest mu trudno zrozumieć
        kiedy mówię do niego,że nie mogę z nim wejść do domu gdy go odprowadzam, staram
        się mu wtedy wytłumaczyć, że np. muszę iść do pracy, lub coś w tym rodzaju.
        WIEM - to jest złe, że kłamie ale on ma 3,5 roku narazie nie będę mu robił wody
        z mózgu, on pomału się przyzwyczaja do tego, że tata i mama mają swoje
        mieszkania i nie chodzą do siebie. gdy będzie troszkę starszy i więcej będzie
        rozumiał to z nim porozmawiam. jedno w tym wszystkim jest dobre- nie ma scen,
        dziecko nie jest świadkiem rozmów, nie widzi kłótni- po prostu albo idzie ze
        mną, wtedy się grzecznie przywitamy,... pokiwaj mamusi,... daj buziaczka,po
        czym idziemy do mnie itd. - żadnych złych sygnałów do siebie nie wysyłamy, on
        po prostu nie może być świadkiem nieporozumień.
Pełna wersja