żyć swoim życiem i nie zrzucać spraw na innych

11.12.06, 12:10
Wiele jest wątków o teściowych. Zawsze przyjmowałam je z przymrużeniem oka.
Uważałam, że to taki stereotyp: teściowa = osoba synowej nieprzychylna. Ja
jestem z moją teściową w stosunkach poprawnych, ani dobrych, ani złych.

Jednak od pewnego czasu dostrzegam pewną prawidłowość. Teściowa mieszka w
małej miejscowości, gdzie nie ma fajnych sklepów, miejsc do spacerowania, i
innych atrakcji. Od jakiegoś roku sukcesywnie zrzuca na mojego męża pewne
sprawy, choć on ma mało czasu, dużo pracuje, a teściowa wręcz odwrotnie.
Przykład z wczoraj. Byliśmy na spotkaniu ze znajomymi i teściowa puszczała
całą imprezę mężowi sygnały, żeby do niej zadzwonił, bo ona do niego nie
dzwoni, tylko żąda telefonów do niej (wrodzone skąpstwo teściowej), ale nie
oddzwonił, bo nie było jak. Ledwo przyszliśmy do domu, to już na gadu gadu
teksty od teściowej, że się nie odzywa do niej, a ona ma sprawę (jak ktoś ma
sprawę, to sam dzwoni moim zdaniem, ale to tylko moje zdanie). Kazała mojemu
mężowi kupić od niej prezent pod choinkę dla swojego chłopaka (chłopaka
teściowej), bo ona nie ma czasu. Szlag mnie trafił. Nie chce jej się ruszyć
głową co kupić, nie chce jej się ruszyć i tylko innych ustawia co mają robić.
To nie pierwszy raz. Mój mąż cały czas jeździ i coś jej załatwia, bo jej się
nie chce. Moja teściowa też nigdy nie zapyta co u nas. Odzywa się wtedy jak ma
interes. Siostra mojego męża robi to samo (wiec to cecha rodzinna) i mąż
załatwia też sprawy siostry. Wiele razy mówiłam mu, że tak nie można, że niech
one w końcu wezmą odpowiedzialność za swoje życie, ale niewiele to dało. Mój
mąż też wiele razy matce i siostrze mówił, żeby mu dały spokój, bo on ma swoje
życie i swoje sprawy, ale wtedy teściowa uskutecznia szantaż emocjonalny w
stylu "mam jednego syna, kto mi pomoże jak nie ty". Mój mąż jest wyrozumiały i
mówi, że wcale nie przeszkadza mu pomaganie i załatwianie spraw za teściową,
ale widzę, jak potem nie ma czasu na swoje rzeczy, albo zapomina o tym, co
miał dla mnie zrobić lub dla nas. Wiele razy musieliśmy przez teściową
zmieniać plany, bo ona SZYBKO coś od mojego meża chciała. W dodatku teraz
również chłopak teściowej znalazł sobie w osobie mojego męża osobę do pomocy
we wszystkim. Nie mam siły prosić żeby im w końcu powiedział.
Tak się zaczęłam zastanawiać, czy może sama powinnam teściowej powiedzieć,
żeby sie po prostu odczepiła, albo zaczęła sama załatwiać swoje sprawy. Nie
wiem. Nie chcę kłótni ani z mężem, ani z teściową (choć ta ostatnia pewnie nie
zrozumie o co chodzi, bo zawsze ktoś za nią wszystko robił).
    • maziala Re: żyć swoim życiem i nie zrzucać spraw na innyc 11.12.06, 17:40
      jesoo skąd ja to znam.
      "Wyprowadzasz się na drugi koniec miasta, kto mi poda szklankę wody jak będę chora"
      a póki co, teściowa mieszka razem z teściem i dobrze się mają obydwoje. Mają też
      córkę, ale nigdy nie widziałam, żeby to ją o coś prosili. Zawsze, na każde
      zawołanie, w każdej chwili ( łącznie ze zwalnianiem się z pracy, braniem wolnego
      - cyt. "jutro masz wziąć wolne, żebyś miał czas na...") jest syn. I oczywiście
      nie dowie się wcześniej, że matka czegoś potrzebuje tylko zawsze jest to
      natychmiast. Nikgo nie obchodzi czy on jest w pracy, czy może akurat ma jakies
      inne plany, a może po prostu mu się nie chce, bo jest zmęczony.
      Dużo by gadać, ciężko znaleźć sposób...
    • magdusinska Re: żyć swoim życiem i nie zrzucać spraw na innyc 11.12.06, 19:48
      Myślę, że powinnaś porozmawiać z teściową. Nie może być tak, że syn żeni się a
      matka ciągle ingeruje swoją osobą. A już na pewno nie pozwoliłabym na to, aby z
      powodu spraw teściowej zmieniać własne plany. Poza tym teściowa takim
      zachowaniem ma w głębokim poważaniu Twoją osobę. Ty jesteś teraz pierwszą
      kobietą jej syna i to teściowa powinna dostosować się do was a nie wy do niej.
      Jak ma sprawę to powinna grzecznie poprosić i poczekać, aż syn znajdzie czas. Ja
      ze swoją na ten temat już pogadałam i skończyło się momentalnie.
    • trusia29 Re: żyć swoim życiem i nie zrzucać spraw na innyc 11.12.06, 21:59
      taaaaaak, cos wiem o tym... telefon od siostry meza: "chcę jechac na zakupy,
      zawiez mnie bo mój maż jest w delegacji", mój maż na to, że teraz nie może,
      kolega jest u niego, wiec może jutro a ta rzuca sluchawka i wrzeszczy ze bez
      łaski... teściowa zyczy sobie jechac na dzialkę o 8 rano w sobote, mówie, ze
      moze o 10, bo sobota to jedyny dzien zeby sie wyspac a ona że bez laski,
      pojedzie pociagiem...mój ma oczywiście jak byl sam zawsze zmiania plany na
      zyczenie mamusi i siostry, potem sie nieco zmienilo, bo ja owszem, chetnie
      pomogę jesli jest taka potrzeba, ale nie bede zmianiala wlasnych planów czy
      rzucala wszystkiego dla głupiego kaprysu teasciowe czy szwagierki... Ty tez sie
      nie daj! Badz grzeczna, ale stanowcza ...
    • judith79 Re: żyć swoim życiem i nie zrzucać spraw na innyc 12.12.06, 09:59
      przede wsystkim nalezy rozroznic pomoc od bycia czyims sluzacym. sa sytuacje
      kiedy naprawde trzeba zrezygnowac z wlasnych planow bo np ktos jest chory,
      zdarzyla sie jakas niespodziewna rzecz nie do obejscia samemu... we wszystkich
      innych sytuacja na pierwszym miejscu powinny byc wlasne sprawy i wtedy trza
      poprostu konsekwentnie odmawiac az sie mamusia i siostrunia naucza. btw
      dlaczego mamusia eksploatuje syna a nie swojego chlopaka?
    • hopciap Re: żyć swoim życiem i nie zrzucać spraw na innyc 12.12.06, 10:55
      Otóż to, teściowa nie zrzuca spraw na swojego chłopaka, bo wie, że miałaby wiele
      do stracenia. Ignoruję to wszystko na razie, ale we mnie coś narasta. Wczoraj
      wieczorem znów zaczęły się teksty, czy prezent dla narzeczonego kupiony. Trochę
      mnie pociesza, że nie tylko ja tak mam, ale z drugiej strony to żadne pocieszenie.
      W dodatku teściowa kompletnie nie ma gustu i swojego zdania. I wcale by mi to
      nie przeszkadzało - niech sobie żyje w tandecie jak lubi - ale ona wszystko
      "małpuje" po mnie. Kupuje sobie takie same firanki, talerze, torebki, bluzki. To
      irytujące.Ja sobie wynajduje oryginalne rzeczy, a ona zobaczy to u nas i od razu
      każe mojemu mężowi lecieć i kupować dla niej takie same.Czasem mi ręce opadają,
      ale ma się przeprowadzić do tego chłopaka (który notabene jeszcze jest żonaty,
      ale podobno sprawa rozwodowa w toku) i będzie 700 km od nas. Zaciskam więc zęby
      na razie i chyba jej się nawet pomogę pakować :-)
      • judith79 Re: żyć swoim życiem i nie zrzucać spraw na innyc 12.12.06, 11:00
        > "małpuje" po mnie. Kupuje sobie takie same firanki, talerze, torebki, bluzki
        na to rada jest prosta, chce takie same mowisz "bylo ostatnie", "znajomy
        przywiozl mi z skadkolwiekbyledaleko", "kupilam na allegro/ebay"... to
        najlepszy sposob na nasladowcow:P
    • caysee Re: żyć swoim życiem i nie zrzucać spraw na innyc 12.12.06, 17:51
      Kilka dziewczyn przed toba skarzylo sie tutaj na identyczna sytuacje - matke i
      zone wykorzystujaca ich meza :) Doslownie prawie taka sama historia.
Pełna wersja