po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( HELP!

22.12.06, 10:07
Nie wiem co się u nas w małżeństwie ostatnio dzieje... Przed ślubem i przez
pierwsze pół roku po ślubie wszystko było pięknie, byłam po prostu super
szczęśliwa, a teraz po prostu już czasami nie mam siły! Mąż z czułego,
kochanego i opiekuńczego zmienił się w nerwowego, niecierpliwego i niemiłego
faceta. Bardzo często zwraca mi uwagę, że coś robię lub zrobiłam źle, jest
dla mnie opryskliwy, nie mogę go nawet spytać o powtórzenie jak czegoś nie
dosłyszałam, bo zaraz się wkurza. Zauważyłam, że zmienił się odkąd awansował
w pracy. Więcej obowiązków, większa odpowiedzialność, więc zrobił się
nerwowy, ale żeby aż tak! Do tego dochodzi fakt, że zawsze był uparty, ale
teraz to już nie do wytrzymania! Często wpiera mi, że ja powiedziałam to czy
tamto, kiedy wcale tego nie mówiłam, albo że on mi już przecież opowiadał o
jakimś spotkaniu czy wyjeździe, a ja go po prostu nie słucham dlatego nie
pamiętam. Nie wspominając już o tym, że jak np. u mnie w pracy dzieje się
źle, to nie mogę już liczyć na żadne wsparcie z jego strony, czasem tak mi
dodatkowo dowali, że się odechciewa. Od kilku miesięcy staram się po prostu
nie rozmawiać z nim o pracy, ale nie zawsze wytrzymam, bo czasem człowiek
potrzebuje się wygadać, zwłaszcza kobieta.
Powiem Wam, że naprawdę nie mam już siły... Stałam się smutną, zgorzkniałą,
zrezygnowaną mężatką. Często ryczę w poduszkę, nie mam ochoty nigdzie
wychodzić, no i powoli tracę ochotę na seks, bo jak on jest dla mnie taki, to
po prostu nie mam ochoty, żeby się do mnie zbliżał. To straszne w młodym
małżeństwie, ale ja po prostu cieszę się jak on dłużej siedzi w pracy czy
wyjeżdża na dłużej, bo wtedy mogę sobie odpocząć, a ostatnio zauważyłam, że
przestałam nawet tęsknić :(( To chyba nie rokuje dobrze na przyszłość...
Najgorsze, że już kilka razy z nim rozmawiałam, a ostatnio powiedziałam mu
nawet, że od paru miesięcy po prostu jestem nieszczęśliwa. A on kompletnie
nie rozumie o co mi chodzi, myśli, że skoro pomaga mi w domowych obowiązkach
i czasem przyniesie kwiatki, to jest OK. A ja nie czuję z jego strony miłości
ani szacunku, powiedziałam mu ostatnio, że wolałabym, żeby mi np. nie
pomagał, a za to inaczej się do mnie odnosił. A kiedy czasem już nie
wytrzymuję i jak jest dla mnie wyjątkowo niemiły, odpłacam mu tym samym, to
on odwraca kota ogonem i zaczyna się awantura, czemu jestem dla niego taka
niemiła i krzyczę!
Boję się, że przy następnej rozmowie czy kłótni nie wytrzymam i wypalę, że
żałuję, że za niego wyszłam i gdyby nie to, że jesteśmy małżeństwem, to już
dawno spakowałabym walizki i bym się wyniosła! A po czymś takim, to już chyba
nie będzie szans na szczęśliwe małżeństwo... A może powinnam mu to
powiedzieć, żeby jednak do niego dotarło i żeby zaczął się starać i chociaż
próbował się zmienić? Jak myślicie?
Wiem, że zawierając związek małżeński, decydujemy się być z tą osobę na dobre
i na złe, i jest prawdopodobne, że charakter i temperament tej osoby nie
pozostanie constans, ale żeby tak diametralnie zmienić się w kilka miesięcy
po ślubie? Przecież znaliśmy się tyle lat, tyle wspólnych wyjazdów, tyle
czasu spędziliśmy razem i było tak cudownie. Przeszliśmy nawet poważny kryzys
i nasz związek przetrwał.
A TERAZ CZUJĘ SIĘ PO PROSTU OSZUKANA, PRZECIEŻ WYSZŁAM ZA MĄŻ ZA KOGOŚ
ZUPEŁNIE INNEGO!!!
Czy w Waszych małżeństwach też tak jest? Czy to ja przesadzam? Napiszcie mi
coś...proszę...tak mi źle!!!!! :(((
    • klara801 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 10:17
      jakbym czytała o swoim małżeństwie
      • mrowka_r Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 10:50
        Mam wrażenie, że po części sama udzieliłaś sobie odpowiedzi. Napisałaś, że
        zmienił się jak awansował więc może to wcale nie jest kwestia tego, że zmienił
        się po ślubie tylko właśnie o pracę chodzi. Każdy inaczej radzi sobie ze
        stresem, może twój mąż nie potrafi sobie poradzić z nowymi obowiązkami i cała
        frustracje wyładowuje w domu na Tobie?

        Mam wrażenie, że rzucanie hasłami w stylu "gdyby nie to, że jesteśmy małżeństwem
        to bym odeszła" nie zmieni nic na plus. Może po prostu potrzeba Wam troche
        dystansu do całej tej sytuacji?
        Może właśnie w Święta uda się Wam na spokojnie wszystko przedyskutować i
        wspólnie dojść do jakiś wniosków?
        Życzę powodzenia :)
      • abetta Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 21:50
        ja też
        sama nie wiem czy faceci są mili tylko wobec innych kobiet czy tylko mój mąż
        tak ma, wszyscy mi zazdroszczą bo to taki dobry człowiek, miły,siła spokoju a
        ja nie mogę po prostu tego słuchać, bo go znam z innej strony
    • martitka.martitka Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 10:54
      U mnie to samo... Jestesmy malzenstwem od roku, a ja czasem nie mam juz
      sily...
      • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 12:51
        Do pewnego momentu myślałam, że to może ja jestem przewrażliwiona, tak jak
        wmawia mi mój mąż, ale ostatnio moi rodzice,a nawet raz teściowa zaczęli pytać
        czy wszystko u nas w porządku. Też zauważyli, że mąż się zmienił, widzą jaki
        jest nerwowy i uparty, no i zaczęli się martwić. Obiecaliśmy sobie z mężem, że
        będziemy sami wszystko między sobą wyjaśniać i nie będziemy wciągać w nasze
        problemy rodziców, ale już nie wytrzymałam i wyżaliłam się mamie. Nie wiem czy
        dobrze zrobiłam, bo on może się jeszcze bardziej wkurzyć, ale już po prostu nie
        mogłam tego dłużej dusić w sobie i udawać, że wszystko jest ok :( No i w sumie
        dobrze zrobiłam, bo upewniłam się, że jego zmiana, to nie tylko moja
        wyimaginowana fantazja. Może moi rodzice powinni z nim delikatnie porozmawiać?
        Nigdy do tej pory się nie wtrącali, mąż zawsze się śmieje, że ma teściową, z
        którą nawet jakby chciał, to by mu się nie udało pokłócić. Ale jak rodzice
        widzą, że dziecku dzieje się krzywda, to w końcu zareagują. Może to by mu dało
        do myślenia...tylko nie chciałabym, żeby miał do rodziców żal, a oni żeby
        przestali go uważać za kochanego zięcia... :(((
        • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 13:08
          zyrafffa1 napisała:

          > Może moi rodzice powinni z nim delikatnie porozmawiać?

          Przepraszam, ale czy Ty masz 2 latka, czy może jednak więcej? Chcesz przerzucić
          odpowiedzialność za swój związek na rodziców, bo nie potrafisz wziąść
          odpowiedzialności na siebie i chcesz by ktoś inny załatwił za Ciebie Twoje
          sprawy. Zapomniałaś, że to TY (a nie Twoi rodzice) ponosisz 50%
          odpowiedzialności za swój związek, a Twój mąż - pozostałe 50%?
          • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa my?lę o rozwodzie! :( 22.12.06, 13:18
            Chodzi o to, że ja już z nim kilka razy na ten temat rozmawiałam i zero
            efektu! :( A on twierdzi, że w ogóle nie wie o co mi chodzi, że jestem
            przewrażliwiona i się czepiam. No to pomyslałam, że jak usłyszy, to od jeszcze
            kogo?, to może w końcu do niego dotrze!
            • basiabjork Re: po 1,5 roku małżeństwa my?lę o rozwodzie! :( 22.12.06, 13:26
              Problem jest powszechny. Wyscig szczurow zabija milosc i nie jest to odkrycie.
              Nie mozna byc twardzielem w pracy, gdzie trwa walka i ostra rywalizacja i
              mieciutkim kochajacym facetem w domu. Bardzo malo ludzi to potrafi. Musisz albo
              pokochac go takim jakim jest teraz, albo zasugerowac mu zmiane pracy na mniej
              stresujaca. Dla dobra was obojga.
            • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa my?lę o rozwodzie! :( 22.12.06, 13:38
              zyrafffa1 napisała:

              > No to pomyslałam, że jak usłyszy, to od jeszcze
              > kogo?, to może w końcu do niego dotrze!

              I chcesz go szantażować rozmową z rodzicami/teściami? Być może takie wzorce
              zachowania (czyli, szantaż emocjonalny) wyniosłaś ze swojego domu rodzinnego.
              Ale wcale nie musisz powielać tego rodzaju błędów. Szantaż nie sprawdza się na
              dłuższą metę a tylko niszczy związki.

              Być może w tej chwili nie potrafisz dotrzeć do swojego męża. Być może zamiast
              spróbować zrozumieć CO on czuje i DLACZEGO, wywierasz na niego ogromną
              dodatkową presję, oskarżając go o to, że się zmienił (i opowiadając o tym
              wszystkim dookoła). Tak jak pisałam wcześniej, 50% odpowiedzialności za ten
              związek zależy od Ciebie. Zajmij się tymi 50%, czyli tym, co TY SAMA możesz
              zrobić. Proszenie rodziców (czy kogokolwiek) by "przemówili" Twojemu mężowi do
              rozsądku, to przekładanie swoich 50% odpowiedzialności na barki osób, które nie
              maja NIC wspólnego z tworzeniem waszego związku.

              Być może zawsze byłaś córeczką swoich rodziców i w chwilach kryzysu to właśnie
              oni podejmowali za Ciebie najważniejsze decyzje i szukali rozwiązań. Być może
              właśnie nadszedł czas by przełamać takie zachowanie (uzależnienie) i przyjąć
              odpowiedzialność za swój związek i swoje życie. Warto!
              • wielorak Re: po 1,5 roku małżeństwa my?lę o rozwodzie! :( 22.12.06, 13:40
                jak nie wiadomow o co chodzi to z reguły w związku chodzi o sex

                CHŁOPIEC CZY DZIEWCZYNKA?
                plec-dziecka.zlotemysli.pl/zrobto.php
              • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa my?lę o rozwodzie! :( 22.12.06, 13:55
                Arwen8 chyba źle mnie zrozumiałeś...Do tej pory strałam się nikomu nie mówić o
                naszych problemach, bo nie chciałam, żeby ktoś się wtrącał. Ale w końcu nie
                wytrzymałam i wyżaliłam się mamie, bo tak mnie naciskała, że od jakiegoś czasu
                widzi że coś się u nas w małżeństwie dzieje. Nie potrafiłam jej okłamać... I to
                mama spytała czy z mężem nie porozmawiać, ale ją poprosiłam, żeby nic mu broń
                Boże nie wspominała, bo to nasze wewnętrzne małżeńskie sprawy. Potem po prostu
                zaczęłam się zastanawiać czy jakaś delikatna sugestia rodziców w rozmowie z
                męzem, to jednak nie byłby dobry pomysł, dlatego Was pytam. Nasi rodzice nigdy
                się nie wtrącali w nasze małżeństwo, więc nie mam w tej kwestii doświadczeń.
                A ja już sama nie wiem co mam robić... Wydawałoby się, że wszystko jest ok -
                oboje pracujemy, mamy mieszkanie, nie zarabiamy może kokosów, ale jest w
                porządku, a małżeństwie dzielimy się domowymi obowiązkami, mamy podobne
                zainteresowania. Ja zawsze staram się, żeby mąż miał ciepły obiad (zaznaczam,
                że on pomaga jak tylko może), wynajduje dla nas rozrywki, staram się być
                zadbana i urozmaicać nasze życie seksualne. Po cięzkim dniu mąż może liczyć na
                chwilę rozmowy i pocieszenia i odprężający masaż. Już nie wiem co mogłabym
                zrobić więcej. On też niby się stara - przyniesie czasem kwiatki, proponuje
                wypad do knajpki czy kina, więc to nie jest tak, że ja wszystko, a on nic.
                Starałam się rozmawiać z nim o problemie spokojnie, używając konkretnych
                argumentów, tylko ostatnio się poryczałam i wyrwało mi się, że nie jestem z nim
                szczęśliwa. Jak nie rozmowa, to nie wiem co...może terapia małżeńska? A może
                powinnam zacząć się do niego odnosić tak jak on do mnie, może wtedy do niego
                dotrze i przejrzy na oczy?
            • geant_renault Re: po 1,5 roku małżeństwa my?lę o rozwodzie! :( 22.12.06, 13:42
              Żyrafo,
              niestety z Twoich postów jasno wynika, że albo Twój mąż trochę poprzestawiał
              sobie życiowe wartości i teraz liczą się wyłącznie obowiązki w pracy albo ma
              jakieś głębsze kłopoty, o których nie potrafi z Tobą porozmawiać. A może sam już
              nie wie, czego w życiu chce? Moim zdaniem powinnaś z nim porozmawiać raz a
              dobrze, co wcale nie oznacza awantury. Zapytaj go czy mu jeszcze na Tobie
              zależy, bo jeśli nie (nie czujesz tego) to niech idzie w diabły.... no, chyba,
              że takie życie Ci odpoiwiada i chcesz dalej się męczyć.
    • stokrota113 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 13:44
      Nasz pierwszy poważny kryzys zaczął się mniej więcej po 1.5 roku mieszkania
      razem. Nie potrafiliśmy się porozumieć i to powodowało kłótnie. Ja chodziłam
      wściekła i później wszystko co robił mnie drażniło. Gdy mówiłam, że mam go dość
      to słyszałam znajdź sobie lepszego, po co ze mną jesteś skoro Ci nie pasuje.
      Powiedziałam że daję mu miesiąc- albo oboje będziemy się starać by to zmienić
      albo odejdę. Uświadomił sobie, że nie żartuję. Ciężko było ale daliśmy radę i
      przeszliśmy przez to.
      • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:02
        No ale właśnie z seksem nie było nigdy problemów, bo nie jestem pruderyjna -
        nowe pozycje, sexi bielizna, nawet filmik erotyczny. Nie jest też tak jak
        napisała Arwen8, że wywieram na nim presję, bo do tej pory w ciągu kilku
        miesięcy były ze 3 rozmowy na ten temat...
        • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:10
          zyrafffa1 napisała:

          > do tej pory w ciągu kilku miesięcy były ze 3 rozmowy na ten temat...

          Uważasz, że to wystarczy w sytuacji, kiedy Twój mąż potrzebuje zrozumienia i
          wsparcia? Jak wyglądały te rozmowy? Czy było to tylko przedstawianie Twoich
          skarg i zażaleń w związku ze zmianami w jego zachowaniu, czy może coś więcej?
          Czy probowałaś zrozumieć, co on czuje, czy tylko mówiłaś o swoich zranionych
          uczuciach? Czy wspólnie szukaliście rozwiązań?
    • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:02
      zyrafffa1 napisała:

      > Nie wspominając już o tym, że jak np. u mnie w pracy dzieje się
      > źle, to nie mogę już liczyć na żadne wsparcie z jego strony, czasem tak mi
      > dodatkowo dowali, że się odechciewa. Od kilku miesięcy staram się po prostu
      > nie rozmawiać z nim o pracy, ale nie zawsze wytrzymam, bo czasem człowiek
      > potrzebuje się wygadać, zwłaszcza kobieta.

      Moment, Twój mąż ma obowiązek wspierać Ciebie i wysłuchiwać o Twoich problemach
      w pracy, ale nigdzie w Twoim poście nie było nawet najmniejszej wzmianki o tym,
      że TY wysłuchujesz i wspierasz jego. Jak TY dbasz o ten związek, o męża, o
      siebie? Wygląda na to, że życie zawodowe Twojego męża uległo radykalnym
      zmianom, doszło więcej obowiązków i stresu. Ty, natomiast, nie zmieniłaś ani
      swoich oczekiwań, ani swojego stosunku do nowej sytuacji. Piszesz, że
      wielokrotnie rozmawiałaś z mężem, że mówiłaś mu jak bardzo nieszczęśliwa
      jesteś. Ale czy chociaż raz zapytałaś go co ON czuje? Czy wypytałaś go o tym,
      co go stresuje w pracy, a co sprawia przyjemność? Czy okazałaś zainteresowanie
      zmianami w jego życiu, czy tylko rozgoryczenie? Czy potrafiłaś wczuć się w jego
      pozycję? Czy zrobiłaś cokolwiek, co pomogłoby Twojemu meżowi rozładować
      napięcie związane z pracą? Z Twojego postu wynika, że w ogóle nie chcesz
      słyszeć nic na temat jego pracy i stresu, drażni Cię to. A jak ON czuje się?

      Czy pomyślałaś o tym, że być może oprócz robienia kariery, Twój mąż może chcieć
      sprawdzić się jako "żywiciel rodziny"? Być może chce pokazać Ci, że potrafi
      zabezpieczyć waszej rodzinie komfortową przyszłość? Rozmawiałaś z nim o JEGO
      uczuciach?

      Twój mąż Ciebie zawiódł. Ale nie zapominaj też o tym, że i TY zawiodłąś jego.
      Bowiem 50% odpowiedzialności za obecny brak zrozumienia między Wami, spoczywa
      na TOBIE.
      • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:11
        Cytuję siebie:
        "Ja zawsze staram się, żeby mąż miał ciepły obiad (zaznaczam,
        że on pomaga jak tylko może), wynajduje dla nas rozrywki, staram się być
        zadbana i urozmaicać nasze życie seksualne. Po cięzkim dniu mąż może liczyć na
        chwilę rozmowy i pocieszenia i odprężający masaż." - i tu właśnie chodziło mi o
        to, że ja go zawsze wysłucham, jak się skarży na pracę i spróbuję pocieszyć, a
        nigdy nie palnęłam mu, tak jak on mi ze złością: "Jak Ci tak źle, to zmień se
        pracę!"
        A zę jestem nieszczęśliwa, to wyrwało mi się niechcący ostatnio, bo wcześniej
        starałam się rozmawiać spokojniej i bez takich przykrych tekstów.
        Nie mówię, że nie ma w tym mojej winy. Największa chyba dlatego, że od kilku
        miesięcy toleruję takie jego zachowanie. A jak się komuś na coś pozwoli, to
        potem trudno oczekiwać , żeby się zmieniło :(
        • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:18
          arwen8 napisała:

          > Uważasz, że to wystarczy w sytuacji, kiedy Twój mąż potrzebuje zrozumienia i
          > wsparcia? Jak wyglądały te rozmowy? Czy było to tylko przedstawianie Twoich
          > skarg i zażaleń w związku ze zmianami w jego zachowaniu, czy może coś więcej?
          > Czy probowałaś zrozumieć, co on czuje, czy tylko mówiłaś o swoich zranionych
          > uczuciach? Czy wspólnie szukaliście rozwiązań?


          Ale jak szukać rozwiązań, skoro jedna ze stron nie widzi problemu?
          • kachaa17 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:22
            zyrafo zgadzam sie z tobą. A widzę, że arwen8 z uporem powtarza swoja mantrę o
            50% odpowiedzialności za związek. mi też cos takiego napisała. Tak się mówi ale
            w rzeczywistości tak nie jest. Bo jeśli ktos ma ze sobą problem to nie wiem jak
            druga osoba może sie starać a nie poprawi sytuacji miedzy dwojgiem ludzi tym
            bardziej jeśli ta pierwsza osoba nie widzi problemu.
            • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:56
              kachaa17 napisała:

              > widzę, że arwen8 z uporem powtarza swoja mantrę o 50% odpowiedzialności za
              > związek. mi też cos takiego napisała. Tak się mówi ale w rzeczywistości tak
              > nie jest.

              Wydaję mi się, że nie do końca rozumiesz o co chodzi z tym 50/50. Czy naprawdę
              uważasz, że jedno z małżonków powinno robić, na przykład, 60% czy 80%, gdy
              drugie czuje się odpowiedzialne tylko za 40% czy 20%? Owszem,
              w "rzeczywistości" często jedno z małżonków ciągnie na sobie NA WŁASNE ŻYCZENIE
              nawet 90-100% całej odpowiedzialności. Albo przekłada znaczącą część
              odpowiedzialności na drugą osobę i obwinia ją za wszystkie niepowodzenia (tak
              jak zrobiła autorka wątku w swoim pierwszym poście). Co jednak nie zmienia
              faktu, że prawda jednak leży po środku.

              Obydwie osoby są PO RÓWNU odpowiedzialne za swój związek, czy tego chcą, czy
              nie. Jeśli nie potrafią między sobą tego omówić (i uszanować), to jak chcą
              zbudować trwały związek?
          • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:37
            zyrafffa1 napisała:

            > Ale jak szukać rozwiązań, skoro jedna ze stron nie widzi problemu?

            To w końcu skarży się Twój mąz na pracę i stres z nią związany czy nie? Czy
            przeżywa stres i twierdzi, że to NIE jest żaden problem? Czy swoje
            rozdrażnienie, wywołane stresem, też nie uznaje za problem? Być może jego umysł
            nie rejestruje głosu jego własnego ciała, które wyraźnie mówi, że to JEST
            problem. Być może BOI SIĘ przyznać przed samym soba, że coś jest nie tak.
            • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:43
              No właśnie chodzi o to, że on się wcale na pracę nie skarży. On nie zauważa, że
              stał się nerwowy, niecierpliwy i że często jest dla mnie niemiły, krzyczy lub w
              ogóle mówi podniesionym głosem. TO JEST DLA MNIE PROBLEM, KTÓREGO ON WŁAŚNIE
              NIE WIDZI! Ja po prostu wydedukowałam, że zmienił się odkąd awansował. Bo ja z
              kolei nie widzę inne przyczyny, bo nic innego w naszym życiu nie uległo zmianie!
        • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:21
          zyrafffa1 napisała:

          > ja go zawsze wysłucham, jak się skarży na pracę i spróbuję pocieszyć, a
          > nigdy nie palnęłam mu, tak jak on mi ze złością: "Jak Ci tak źle, to zmień se
          > pracę!"

          A nie zastanawiałaś się nad głębszym sensem tych słów? Skąd wiesz, czy Twój mąż
          nie zawarł w tych właśnie słowach SWOJE własne pragnienie? Skąd wiesz, czy tak
          naprawdę on nie chciałby zmienić SWOJEJ pracy, ale potwornie się boi czy da
          radę i może nawet Twojej reakcji na to? Jak dobrze znasz swojego męża, jego
          pragnienia, lęki, wątpliwości i marzenia?
          • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:32
            Wiem, że pracy nie chce zmienić, bo już o tym rozmawialiśmy. Raz jak było u
            niego krucho w firmie, to wtedy niby się zastanawiał. Ja go namawiałam, żeby
            poszukał czegoś innego, gdzie być może będzie spokojniej, nawet podsyłałam mu
            mailem co ciekawsze oferty, ale jakoś tak nigdy mu nic nie pasowało, a jak już
            go chcieli gdzieś przyjąć na podobnych warunkach, to się nie zdecydował. A
            wysokie mniemanie o sobie, to mój mężulo ma, więc w razie czego na pewno nie
            będzie bał się rozmów kwalifikacyjnych i zmiany pracy. Sama go chyba zacznę
            ponownie namawiać na zmianę, tylko powiedzcie mi, gdzie teraz w pracy nie ma
            nerwów i stresu? A w obecnej pracy chyba wcale nie ma aż tak źle, skoro
            przeważnie pracuje 8 godz. dziennie i zawsze pensja na konkcie na koniec
            miesiąca...
            • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:41
              zyrafffa1 napisała:

              > A w obecnej pracy chyba wcale nie ma aż tak źle, skoro
              > przeważnie pracuje 8 godz. dziennie i zawsze pensja na konkcie na koniec
              > miesiąca...

              To może jednak problem Waszego małżeństwa nie ma NIC wspólnego z pracą Twojego
              męża?
              • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:45
                Tak jak napisałam wyżej: on się wcale na pracę nie skarży. On nie zauważa, że
                stał się nerwowy, niecierpliwy i że często jest dla mnie niemiły, krzyczy lub w
                ogóle mówi podniesionym głosem. TO JEST DLA MNIE PROBLEM, KTÓREGO ON WŁAŚNIE
                NIE WIDZI! Ja po prostu wydedukowałam, że zmienił się odkąd awansował. Bo ja z
                kolei nie widzę inne przyczyny, bo nic innego w naszym życiu nie uległo zmianie!
                • monica233 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 14:53
                  eheh arwen za duzo pytania zadajesh...:)za duzo bys chcial(ła)wiedzieć :]
                  • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 15:01
                    monica233 napisała:

                    > eheh arwen za duzo pytania zadajesh...:)za duzo bys chcial(ła)wiedzieć :]

                    Monica, ale JA nie potrzebuję żadnych odpowiedzi na te pytania. To autorka
                    wątku powinna zadać SOBIE podobne pytania i poszukać odpowiedzi wraz ze swoim
                    mężem, a nie na forum.

                    Cały problem w tym, że za mało pytań zadajemy (przede wszystkim sobie)...
                    • zyrafffa1 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 15:16
                      Nie traktuję forum jako substytutu dla rozmowy z męzem. Na pewno ponownie
                      spróbuję z nim porozmawiać. Po prostu czasem spostrzeżenia innych całkiem
                      obcych osób moga dać do myślenia. Może to jest tak jak napisała Arwen8, że mój
                      mąż boi się przyznać przed samym sobą, że coś jest nie tak, być nie dopuszcza
                      do siebie myśli, że praca tak na niego działa, bo wtedy może by się załamał...
                      Nie wiem, ale na pewno wszystkie Wasze posty, tylko upewniły mnie w
                      przekonaniu, że powinnam z nim porozmawiać i wyciągnąć od niego co jest grane,
                      bo jednak coś jest grane!
                      • arwen8 Re: po 1,5 roku małżeństwa myślę o rozwodzie! :( 22.12.06, 15:58
                        zyrafffa1 napisała:

                        > Nie wiem, ale na pewno wszystkie Wasze posty, tylko upewniły mnie w
                        > przekonaniu, że powinnam z nim porozmawiać i wyciągnąć od niego co jest
                        > grane, bo jednak coś jest grane!

                        Jeśli moge dodać jeszcze jedną tylko rzecz - kiedy będziesz rozmawiać, spróbuj
                        dla odmiany powstrzymać się od oskarżeń i mówienia o swoich uczuciach. Zamiast
                        tego, spróbuj dowiedzieć się jak najwięcej o JEGO uczuciach, lękach,
                        pragnieniach, etc. Spróbuj dać mu odczuć, że Tobie naprawdę zależy na
                        zrozumieniu jego uczuć. Zarówno pozytywnych jak i negatywnych.

                        ZAWSZE warto spróbować!
                        Życzę powodzenia!

                        P.S. Być może Twój mąż tłumi jakieś negatywne uczucia związane z pracą,do
                        których nie może przyznać się nawet sobie. Jakie ma stosunki z kierownictwem
                        lub podwładnymi? Często frustracja, której nie wolno okazywać w pracy, w domu
                        zamienia się w agresję w stosunku do żony lub dzieci. Źle ukierunkowana
                        nienawiść jest zawsze niszcząca. Być może warto też zastanowić się nad waszymi
                        relacjami z waszymi rodzicami/teściami. Przyczyn Waszego napięcia w małżeństwie
                        może być wiele. Najważniejsze jest to, by RAZEM próbować zrozumieć co się
                        dzieje i RAZEM szukać rozwiązań, próbować różnych sposobów porozumienia się.
                        Podkreślam RAZEM, bo takie wspólne dbanie o związek jest gwarancją szczęścia i
                        spełnienia. Jak już pisałam, chodzi właśnie o zasadę 50/50 :)
                      • piekna_nieznajoma A moze??? 22.12.06, 19:01
                        A moze Twojemu mezowi ktos inny sie spodobal troche za bardzo...???
                        To czasami daje takie objawy niestety...
Pełna wersja