mrowka_r
09.01.07, 14:35
Witam! Od jakiegoś czasu zaglądam na to forum, ale jeszcze nic konkretnego od
siebie nie napisałam. Dziś jednak mam wielka potrzebę przed kimś się wygadać,
a jak przeczytałam w jednym z wątków "mąż to nie terapeuta".
Mam 24 lata, od 2 miesięcy jestem mężatką. Mieszkam razem z mężem i jego
młodszą siostrą (studentka, 21 lat)i naszym kocurem w wynajmowanym mieszkaniu.
Mąż studiuje na 5 roku i pracuje.Zarabia całkiem niezła kasę, spokojnie
wystarczy na nas dwoje + kot.
W tej chwili kończę studia licencjackie tzn. mam już wszystkie przedmioty
zaliczone, przede mną tylko obrona pracy która powinnam nastąpić już w czerwcu
2006r., ale wyszło jak wyszło i ciągle tego jeszcze nie zrobiłam.
Pracuje jako opiekunka. Mój mały szef ma prawie 2 latka i jest całkiem fajnym
dzieckiem, ale niestety dobija mnie jego rodzinka tzn. dziadkowie,
ciocie,wujek, kuzynka i kuzyn (to dość pogmatwany układ bo to takie wielki
dom, niby są dwa osobne, ale nie do końca im ten podział wychodzi).
Czasem nie wytrzymuje już psychicznie tego, że nigdy nic nie jest tam
zaplanowane tzn. nie wiadomo co/kiedy dziecko ma jeść, czy w ogóle jest coś w
lodówce itp. Nikt nie odkłada rzeczy na miejsce, a ostatnio czuje się
wykorzystywana bo wszyscy podrzucają mi rzeczy do prasowania (miałam prasować
rzeczy małego i jego 4-letniej siostry, a nie całej rodzinki).
Tak więc w wielkim skrócie chociaż lubię mojego podopiecznego to nie lubię
atmosfery którą muszę znosić przez 9h dziennie a czasem nawet dłużej (bo nigdy
nie wiadomo czy na 5 min przed moim wyjściem nie poproszą abym została godzinę
dłużej).
Na moje nieszczęście ostatnio zaczęłam dużo chorować. Mam zdiagnozowany zespół
jelita drażliwego co mocno utrudnia mi codzienne funkcjonowanie :(
Poza tym za 3 miesiące mamy ślub kościelny, a ja przed tym terminem chciałabym
się obronić więc muszę usiąść i napisać moj licencjat.
Dziś urwałam się wcześniej z pracy bo znowu źle się czułam, z małym została
babcia która i tak jest cały czas w domu i .... prawdę powiedziawszy to mam
ochotę już więcej tam nie iść :(
Powiedziałam dziś o tym mężowi i stwierdziłam, że chyba wyjadę na miesiąc do
rodziców bo po pierwsze trochę odpocznę, po drugie nie będę "darmozjadem" bo
nie chcę aby to on musiał mi na wszystko dawać kasę :(
Podsumowując co byście mi radziły drogie forumowiczki? Muszę się na coś
zdecydować bo w tej chwili naprawdę nie wiem co ze sobą zrobić :(