Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp......

11.01.07, 14:16
Może nie w tym miejscu powinnam o tym pisać ale jestem młodą mężatką i to
jest Forum, na którym najcześciej się udzielam chociaż jakiś czas mnie nie
było. Jestem wściekła na moją pracę i szefową!!!!!już nie mam słów na tą
głupią babę-gdybym tylko mogła to rzuciłabym tą robotę którą mam już dawno-od
października szukam czegoś innego i narazie nic. Dzisiaj mam kolejne dwie
rozmowy popołudniu-może wreszcie się uda? A wściekła jestem bo już trzeci
miesiąc szefowa spóźnia się z wypłatą kłamiąc i kombinując jak tylko się da.
Pracuję w firmie od czerwca 2006 i to chyba była najgłupsza decyzja jaką
podjęłam-gdybym wtedy wiedziała, że sprawy się potoczą tak jak się potoczyły
to nigdy w życiu bym tu nie przyszła!!nie oczekuję pocieszenia od nikogo-
chciałam się tylko wyżalić ale ogólnie to co doświadczam przez ostatni rok
jeśli chodzi o pracę w naszym pięknym i wspaniałym kraju to tragedia istna.
Pod koniec 2005 roku straciłam pracę, którą miałam ponad 4 lata ponieważ
firma upadła. Później byłam na zwolnieniu lekarskim, bezrobociu. Przez cztery
miesiące pracowałam w firmie na czarno ponieważ pracodawca nie chciał mi dać
umowy-wypłatę dostawałam-ale zero ubezpieczenia, umowy-odeszłam bo znalazłam
obecną pracę. Okres próbny w tej firmie trwał 3 miesiące-miałam umowę-ale na
niej kwotę najniższej pensji krajowej-do ręki płacono mi więcej. Po okresie
próbnym miałam dostać umowę o pracę-już na te pieniądze, które dostawałam do
ręki i nic. Do dnia dzisiejszego nie dostałam umowy-szefowa słownie mi mówi,
że mi ją wystawi i nic no i strasznie się spóźnia z płaceniem. A najgorsze
jest to że kręci i kombinuje-wiecie w poniedziałek mówi, że kasę da we
wtorek, we wtorek, że w środę itd. itp. Jestem strasznie zestresowana
sytuacją-wciąż jestem nerwowa w domu-ah szkoda gadać. Ale nie poddaję się-
twardo szukam nowej pracy-ogłoszeń nie brakuje-od października odpowiedziałam
na prawie 200 ogłoszeń-a i tak cud, że znajduję czas jeździć na rozmowy-w
tygodniu muszę tutaj siedzieć i jeszcze mam korepetycje popołudniami. Ale
szczerze to nikomu nie życzę takiej sytuacji jaką mam-odejść nie odejdę
dopóki nie znajdę czegoś nowego-nie wyżyjemy z pensji męża i moich
korepetycji i tak tkwię w tym bagnie czekając aż szefowa łaskawie zapłaci mi
za wykonaną pracę w zeszłym miesiącu i aż być może wreszcie znajdę coś
nowego. No to sie wygadałam ale i tak nie jest mi wcale lepiej:(
    • annb Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 14:20
      asiek, mozesz odejsc w kazdej chwili bo twoja wyplata to palcem po wodzie pisana
      zwlaszcza jak nie masz umowy
      • asiek06 Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 14:24
        Wiem, że mogę odejść w każdej chwili-czekam za kasą za grudzień i zamierzam tak
        właśnie zrobić bo mam dosyć-po odpoczynku w święta i między świętami i
        sylwestrem kiedy to oboje byliśmy w domu z mężem-mieliśmy wolne-co zdarza się
        praktycznie nigdy-pogadaliśmy-i zdałam sobie sprawę jak strasznie negatywny
        wpływ ma na mnie praca w tym miejscu-przecież ja praktycznie cały czas
        przynoszę te problemy do domu. Jak tylko dostanę pieniądze za grudzień to
        odchodzę. Wezmę więcej korepetycji i będę twardo dalej szukać.
      • asiek06 Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 14:29
        Inne osoby też tu pracują-i wiem, że też nie mają umowy-i wiem, że oni dostali
        połowę swojej wypłaty za grudzień-nie odejdę dopóki mi nie da tych pieniędzy-a
        jeśli to się przeciągnie to do sądu pracy pójdę-byłam juz w Inspekcji Pracy i
        wiem, że pomimo braku umowy na piśmie mogę dochodzić swoich praw.
        • annb Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 15:14
          widzisz asiek
          przychodzisz i pracujesz
          w nadziei na kasę
          pracodawca rzucil komus ochlap i teraz ma dzielną załogę za darmo
          zbieraj kwity, cokolwiek co swiadczy o tym ze wykonywalas pracę dla niego
          i idz do sądu pracy
          • asiek06 Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 15:23
            Wiesz co ale nie jednego nie rozumiem-niektóre z tych osób są tu od niedawna-a
            sytuacja firmy jest nieciekawa już od września-nie rozumiem jak można
            zatrudniać nowe osoby-mydlić ludziom oczy i tak kręcić i kombinować skoro się
            wie, że firma raczej zmierza w złym a nie w dobrym kierunku. Dodam jeszcze, że
            jak odchodziłam z poprzedniej pracy-gdzie też nie miałam umowy-to szef tamtej
            firmy prosił żebym jeszcze tydzień u niego została-żeby pozamykwać sprawy,
            którymi się zajmowałam wtedy-na to moja obecna szefowa powiedziała-"tak Cię tam
            tarktują a Ty jeszcze chcesz tam tydzień siedzieć"-a sama co teraz robi??
            • annb Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 15:35
              asiek06 widzisz-mozna
              tak sie robi biznes, nieetycznie, bez umowy
              ale takie są realia
              niestety
    • asiek06 Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 14:21
      Wiem, że prędzej czy później sytuacja się zmieni i mam nadzieję, że na lepsze
      ale szczerze to nie dziwię się naprawdę, że ludzie wyjeżdżają z Polski-też bym
      chciała ale czekam aż mąż studia skończy-a został jeszcze rok...Nie ukrywam też
      że w szukaniu pracy przeszkadza fakt, że jestem młodą mężatką-byłam na wielu
      rozmowach podczas których wrok potencjalnego pracodawcy był wbity w moją
      obrączkę na palcu a później seria pytań w stylu: a jakie ma Pani plany na
      najbliższe lata? czy sa dzieci? czy będą? i inne takie, aż się niedobrze
      człowiekowi robi-a ja po prostu chcę znaleźć normalną pracę żebyśmy mogli
      wziąźć wreszcie kredyt i kupić własne mieszkanie a nie płacić kupę kasy komuś
      za coś co nie jest nasze!!!
      • kiecha3 Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 15:30
        i jak bys to ostatnie zdanie powiedziała na rozmowie kwalifikacyjnej.. to może
        byś coś dostała.. najleprzym pracownikiem jest pracownik z kredytem..;)

        a na przyszłość.. zdejmuj obrączkę...
        • asiek06 Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 12.01.07, 10:23
          Jeśli chodzi o zdjemowanie obrączki to jaki to ma sens? I tak padają pytania o
          stan cywilny, ponieważ nie mam tej informacji ujętej na CV i co mam wtedy
          mówić? że jestem panna? przecież nie mogę kłamać od samego początku bo co sobie
          o mnie potencjalny pracodawca pomyśli?
      • annb Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 11.01.07, 15:40
        asiek06 -nikt nie ma prawa Cię pytac o to jak wyglada twoja sytuacja
        rodzinna/ile masz dzieci
        stan cywilny
        teoria
        mnie na rozmowie wiele lat temu tez pytano kiedy planuje dzieci
        no coz
        widze ze nic sie nie zmienilo
    • aserath Re: Dotyczy pracy i szefowej, wypłaty itd.itp.... 12.01.07, 11:01
      asiek, jak ja ciebie rozumiem, mialam podobną sytuację tylko ze krócej, bo
      oprócz tego wszystkiego co piszesz, szef byl totalnym debilem, mordercą po
      prostu nie ylo minuty zeby sie na kogos w firmie nie wydzieral, szefowa
      logistyki jak wyszla na lunch tak nie wrocila, napisala tylko sms zebysmy jej
      komputer wylaczyli, potem sie dowiedzialam ze caly dzial logistyki do psychiatry
      chodzi bo on sie na nich najbardziej wyzywa... jak tam pracowalam to po 10 h, po
      nocach bylam w domu i nie bylo wieczoru zebym nie ryczala, teza powiedzialam ze
      pierdole, nawet jak mam byc bezrobotna, jeszcze tydzien w tej firmie i
      musialabym sama sie leczyc psychicznie. umowy nie mialam ale liczy sie cos
      takiego jak umowa ustna - chociaz tu sytuacja jest porąbana bo to wbrew prawu, a
      jednak zgodnie z prawem, pytalam w tych wszsytkich inspektoratachi zawsze
      konczylo sie tak ze baby nie mogly zrozumiec ze nie mam podpisanej umowy... no
      szkoda gadac, poczekalam na pensję i napisalam do tego mordercu, ze odchodze i
      prosze o podpisanie zaleglej umowy. A sie dowiedzialam ze i tak dlugo
      wytrzymalam, bo przede mna to 10 osób przetrzepał w 3 miesiące, kazda wytrzymala
      po kilka dni. ech duzo by opowiadac o tym jakie pieklo tam było...

      takze trzymaj się :)

      ps. - my też marzymy o kredycie na wlasne m :)
    • trusia29 to straszne co piszecie 13.01.07, 21:07
      Ja widac mam dużo szczęścia, bo nigdy w takiej sytuacji nie byłam... Zawsze
      mialam prace a zmienialam ja bez większych problemów. Jedna byla dość
      stresujaca, ale nie w taki sposób jak opisujecie. Przeciwnie, mam zupelnie inne
      doświadczenia - jako kierownik oddziału firmy nie mogę znależć dobrych
      pracowników :(. Moja firma placi pensję taka jak na umowie o prace a godziny
      pracy nie przekraczaja 40 w tygodniu. Ostatnio udalo mi sie znależć dwie fajne
      i solidne osoby, ale z sekretarka mam juz problem. Pracuje 2 miesiące, robi
      straszne błędy, jest nieuważna, nie wypelnia swoich obowiązków (poprzednia
      dziewczyna radziła sobie b. dobrze, jest na urlopie wychowawczym).
      Zarekomendowałam ją szefom firmy, bo bylo mi jej żal - od kilku miesięcy
      bezrobotna, czterdziestokilkuletnia samotna matka. Myślałam, ze bedzie sie
      starać, a tu nic i do tego strasznie roszczeniowa postawa... Tak więc moje
      drogie nie tylko pracodawcy sa źli, pracownicy tez tacy się trafiaja i to wcale
      nierzadko.
Pełna wersja