Mam zięcia dziecioroba

11.01.07, 22:07
Może miejsce jest nieodpowiednie żeby z takim tematem wchodzić ale bardzo
martwię się o córkę, ma 23 lata i już 3 cie dziecko, przed kilkoma dniami
urodziła, rok w rok; poznała chłopaka 9 lat starszego ode niej, był to jej
pierwszy chłopak, i mimo moich ostrzeżeń „wpadła”; dowiedziałem się co to za
gagatek, chłopak pije i nie przejmuje się rodzina; z dwóch swoich miejsc
pracy został zwolniony dyscyplinarnie za picie wódki w miejscu pracy, w
trzecim pojawiał się tylko po to żeby przynosić lewe zwolnienia; od ponad 4
lat pracuje jedynie dorywczo przy pracach budowlanych- wykończeniowych, a i
tak sporo z tego co zarobi przepije; już po pierwszym dziecku, dałem im
ulotki ze szpitala o rożnych metodach planowania rodziny, przeczytali je,
obiecali ze to ostatnie dziecko, po drugim było to samo, a teraz po trzecim
znów obiecują ze nie będzie więcej dzieci; córka nie pracuje, on pracuje
czasami, ciężko im finansowo, ledwie starcza na opłaty, a dzieci przybywa, a
ten zięć to ciągle czuć od niego papierosami, piwem, wódką; dokładam im jak
mogę ale mi z żona i dwiema młodszymi córkami tez już jest ciężko;
Czy ktoś ma podobny problem i wie jak wybrnąć, jestem pewien ze w ciągu roku
dorobią się kolejne dziecko;
jak ich zmusić do planowania rodziny? zeby przestali;
Jak na razie żadne prośby i groźby nie skutkują;
    • carmela_soprano Re: Mam zięcia dziecioroba 11.01.07, 22:36
      teraz się martwisz? a gdzie byłeś jak trzeba było ją wychowywać?
      • kosmitka06 Re: Mam zięcia dziecioroba 11.01.07, 22:43
        Może po prostu kupuj im prezerwatywy... Albo poradz córce niech idzie do
        lekarza i poprosi o jakies "sensowne" zabezpieczenie. Spirala, pigułki
        antykoncepcyjne. Przeciez jest tyle sposobow.
        Zreszta ja na Twoim miejscu postawiłabym sprawe jasno (jezeli chodzi o ziecia)
        bo przeciez przy 3 dzieciach nie ma miejsca na alkohol, itp.
        Ale chyba Twoja córka tez nie jest zbytnio kumata- dac sie tak łapac na dzieci
        jakiemus alkoholikowi, ktory na dodatek jest bezrobotny. Gdzie ona ma rozum?
        Rozumiem WPADKA ale nie tak jak piszesz- rok po rok.
        • marekkal1 Re: Mam zięcia dziecioroba 11.01.07, 23:06
          jak ja ja wychowałem? tłumaczyłem, ze najpierw ma być praca, potem może być
          mąż, a dziecko trzeba zaplanować, zgadzała się ze mną, do 19 lat nie była na
          żadnej dyskotece, miała prace w sklepie to sama oddawała większość pieniędzy do
          domu a sobie zostawiała po 100 pln, mówiła ze więcej nie potrzebuje, nie
          włóczyła się nocami, nie robiła głupot; wyglądało wszystko dobrze, czy to jest
          złe wychowanie?
          matka z nią rozmawiała, sama kupiła jej jakieś tabletki, i nic, wygląda ze oni
          ich nie stosują; sam się pytam jak dadzą sobie rade za kilka lat, kiedy dzieci
          trzeba będzie posłać do szkoły, to nie wiedza, ciągle tylko obiecują ze to już
          ostatnie dziecko, ale to się tylko na obietnicach kończy, maja ulotki, rozmowy
          na ten temat były, i nic, nie dociera; zięć tłumaczy się ze przy jego pracach
          to oni tam musza wypić każdą fuchę i to z tego on pije; ja po prostu ich nie
          rozumiem, jak tak można; do nich nic nie dociera; już bym zaciągnął ich do
          lekarza na sile żeby przerwał te rozmnażanie bo to inaczej tego nazwać nie
          można; jak im przemówić do rozumu?
          • hanka_m Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 07:36
            Weź córkę za rączkę, zaprowadż do ginekologa, niech jej założy spiralę. To
            chyba najpewniejszy sposób bo pigułek i tak by pewnie nie brała. I postaw
            sprawę jasno, że nie będziesz jej więcej pomagać skoro tłumaczenia nie pomagaja
            czasami trzeba trochę potrząsnąć. Tak mi się wydaje,ze Twoja córka jest
            zapatrzona w faceta i zupełnie nie myśli w tym wszystkim o sobie. Trójka dzieci
            to już spore obciążenie dla niej a co będzie jak się pojawią następne? Znam
            jednego takiego beztroskiego, męża mojej koleżanki, który mówi, a trafi się to
            będzie następne jakoś to będzie.
            • kreola7 Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 10:14
              Myślę, że masz strasznie trudną i skomplikowaną sytuację.

              Twój zięć doskonale sobie zdaje sprawę z zobowiązań jakie ma i z konsekwencji
              swoich nieodpowiedzialnych poczynań, a pomimo tego pije. Więc jest
              alkoholikiem. Alkoholizm to choroba, w której samemu trzeba rozpocząć leczenie.
              A póki co wcale się na to nie zanosi, a wręcz przeciwnie skoro broni
              zakrapianych fuch... W takiej sytuacji dzieci będzie więcej a pieniędzy mniej
              (pomijając wydatki związane z nałogami zięcia).Ale w mniemaniu Twojego zięcia i
              to nie problem, bo on sobie zarobi na to co mu potrzebne - a dzieci i żona
              dostaną kasę od Ciebie. Szafa gra.
              Więc pierwsze co, proponuję konkretną rozmowę z zięciem na temat końca
              finansowania jego rodziny. Alkoholik musi upaść na dno i porządnie się w nim
              wypapłać, żeby zaczął wogóle myśleć, bo jeszcze do leczenia to długa droga, o
              ile do niej dojdzie.
              To dopiero pierwszy krok, który cos zapoczątkuje, a na dłuższą metę niewiele
              się zmieni...

              2. Nie wiem czy jest dalszy sens utrzymywania tego związku. Twoja córka na
              pewno nie jest głupa i strasznie jej teraz ciężko. Na pewno po urodzeniu trojga
              dzieci i po tylu rozczarowaniach dotyczących męża nie sądzę, żeby tak strasznie
              go kochała, fascynacja już pewno minęła i przyszedł czas na rozsądek. Myślę, że
              mógłbyś podpowiedzieć jej, żeby na początku napomknęła o rozwodzie. Zakładając,
              że pomógłbyś córce, miałaby wtedy pewny argument, że poradzi sobie z
              wychowaniem dzieci bez udziału jej małżonka. A jeżeli to nie pomoże to nawet
              radziłabym o popważnym zastanowieniu się nad rozwodem. Bo co? Niech pomyśli czy
              takie życie chce wieźć, nie wspominając już o ptologii(rodzina alkoholika,
              bieda, awantury, poniżanie, upokarzanie, dzieci z urazem psychicznym, niskim
              poczuciem własnej wartości itd.)która czeka ją i jej dzieci.
              Znam matkę trojga małych dzieci, która rozwiodła się z mężem i przy pomocy
              rodziców świetnie sobie radzi. Dzieci mają chociaż spokój i poczucie
              bezpieczeństwa.

              3. Natomiast co do tematu wątku, myślę, że wszystko co mogłeś i możesz to
              robisz, niestety nie masz wpływu na sprawy łóżkowe Twojej córki i jej męża.
              Masz w końcu do czynienia z dorosłymi ludźmi.

              Uważam, że ogólnie problem jest bardzo głęboki i dotyczy przede wszystkim tego
              co opisałam wyżej, natomiast kewstia kolejnych dzieci to juz problem wtórny.

              4. Doradź swojej córce, żeby poczytała o chorobie alkoholowej i jej skutkach w
              rodzinie.

              Pozdrawiam i życzę dużo siły

              • hanka_m Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 11:30
                Nie bardzo rozumiem dlaczego córka sama nie chce się zdecydować na jakąś
                antykoncepcję, przecież z trojką dzieci i bez wsparcia męża musi być jej
                ciężko, szczerze mówiąc nie pojmuję tego.
                • kosmitka06 Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 11:36
                  Piszesz:
                  > zięć tłumaczy się ze przy jego pracach
                  to oni tam musza wypić każdą fuchę i to z tego on pije
                  Pije bo chce, gdyby nie chciał to by nie pił- i niech nie powiada bajek!!!
                  Troche dziwna ta corka, gdyby mala jakies "stale" zabezpiecznienie to (bez
                  urazy ale...) mogłaby sie walic bez konca- dzien w dzen.
                  Szkoda mi tylko tych dzieci! Jaka bedzie ich przyszłosc?!
                  Porozmawiaj z nimi. Na pewno rozmowa i lekarz to są 2 sprawy które nie mogą
                  czekac.
          • plutoniczna Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 14:58
            a nie jest troche tak, ze córke wychowywałęs niejako "pod kloszem" z dala od
            brutalnego świat?
            bo zachowuje sie jak pies urwany z łancucha......
    • r2006 Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 11:53
      hm, wiem ze to jest ciązko ,ale basta powiedz stop pomocy, bo nie naucza sie
      być sami i nie poczują biedy

      moim zdaniem córka już jest na tyle dorosla i wieloródką ,ze smialo moze iśc do
      ginekologa i poprosić o 5letnią spirale koszt na początku duzy i tu mozesz jej
      pomuc (z zalozeniem miedzianki okolo 300zł), chodz jesli sie uprze to zalozenie
      jest darmowe NFZ a spirala to 100zł

      • twitti Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 11:56
        tak na prawde to moim zdaniem nic nie mozecie zrobic. Macie dorosla corke ktore
        sama podejmuje decyzje. Zaden lekarz nie zalozy jej spirali dletego ze rodzice
        tak chca. Probowaliscie juz na tysiac sposob i nic. Jedyne co mozecie ,to
        przestac im pomagac... ciezko bedzie, ale nie widze innego wyjscia..
    • kiki-riki22 Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 12:05
      hmmm.. skad ja znam taka sytuacje. moja babcia tez miala takiego ziecia. co
      prawda skonczyli na 3 dziecku, bo kobieta jednak zorientowala sie, ze bez
      spirali daleko nie zajda. jednak zrobila to w tajemnicy przed mezem. zostawila
      go dopiero po 20 latach malzenstwa.
      takie dziecioroby maja jedna dewize zeby zona im nie odeszla:
      "na lato ciaza, na zime trampki"

      jedynym sposobem jest tak jak juz zaproponowano wczesniej zaprowadzenie jej do
      gina. moim zdaniem to raczej jakas kobieta z rodziny powinna sie tym zajac np.
      mama, siostra, babcia, ciotka. oczywiscie wczesniej trzeba ja zapewnic ze tak
      bedzie lepiej dla niej i jej dzieci.

      nie trzeba jej mowic o zadnych rozwodach, bo z tego co widze to ona ciagle jest
      za nim i tylko ja to wkurzy. zamknie sie na was. i bedzie jeszcze wiekszy problem.
      • hanka_m Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 12:54
        No właśnie, ja myśle, że żadnego rozwodu to nie będzie tak od razu. Dziewczyna
        jest młoda i widać trochę ogłupiała sytuacją, musisz zadziałać bo jak się
        obudzi to może mieć już z sześcioro dzieci i zostać sama i co wtedy zrobi?
        Krytyka męża raczej nic nie da ona sama musi zrozumieć, że coś jest nie tak. a
        tymczasem ja bym się starała jednak ją jakoś skłonić do założenia spiralki,może
        jkiś mały fortel, żeby ją zaciągnąć do lekarza sama nie wiem.
    • annb przestań im dokładac 12.01.07, 12:55
      dorosli są, powinni ponosić konsekwencje swoich czynów prokreacyjnych
      ale
      ostatnio zmarła kobieta z wycieńczenia-po 12 tym dziecku.
      mąz teraz dostaje wsparcie finansowe ze wszystkich stron
      moze twoj ziec chce isc w jego slady?
      • plutoniczna R 12.01.07, 14:18
        annb napisała:
        e: przestań im dokładac

        chyba nie masz własnych dzieci...przecież jakby nie było to Jego córka i jego
        wnuki!

        facet ponosi niejako konsekwesncje błedów wychowawczych, niemniej dzieci są i
        to jest fakt.
        - sposób konfrontacji nie na wiele sie zda, bo córka zakochana (a to stan
        chorobowy zaciemniajacy rzeczywistość)

        co zrobić?
        - na pewno zabezpieczyc córke przed kolejnymi ciażami - zasponosorowac spiralkę.
        - wspierać finansowo wnuki i córkę, ale w sposób celowy, broń boże kasa do ręki.
        - jak nieco odchowa najmłodsze, moze zasponsorowąc złobek, przedszkole, pomóc
        córce w znalezieniu i utrzymaniu pracy. jak dziewczyna wyjdzie z pieluch do
        ludzi, bedzie mogła spojrzeć z dystansu i krytycznym okiem na swoje małżeństwo.

        proces długotrwały, ale moźe skuteczny?


        • annb Re: R 12.01.07, 14:27
          plutoniczna no wiem ze to pana zalozyciela watku (w skrocie PZW) dzieci
          ale zauwaz
          PZW ma jeszcze inne dzieci na wychowaniu i to im w pierwszej kolejnosci winien
          utrzymanie/wikt i opierunek.
          no boli ze corka lekkomyslna, ale wspieranie jej niczego nie nauczy.
          chcialo się rodziny-trzeba byc odpowiedzialnym
          pomagac-pod warunkami czyli-ziec znajdzie stałą pracę, albo corka złozy papiery
          rozwodowe.
          nie mozna w nieskonczonosc utrzymywac trudnia i obiboka
          • plutoniczna i dlatego tez należy pomagac, ale w sposób celowy 12.01.07, 14:52
            dać córkę wędkę.

            Nie sądze aby rozwód wchodził w grę, przynajmniej nie teraz. nnamawianie ja do
            rozwodu odbierze jako agresję na jej niezależność, dlatego należy interweniowac
            w sposób doraźny zachowując kontrolę nad tą pomocą.

            potrzebuje kasy na ubranka? kupić ubranka dla dzieci.
            porzebuje kasy na jedzenie? kupić kaszki - dzieciom.
            i tak dalej.....
            autor wątku nie ma wpływu na co zieć wyda pieniądze, na dzieci czy na wódkę,
            ale moze mieć wpływ na standard życia swoich wnuków (co jest jego troską)
            Dzieci nie sa niczemu winne i nie mogą ponosić odpowiedzialnośc za
            niefrasobliwośc swoich rodziców.


      • annubis74 Re: przestań im dokładac 12.01.07, 14:40
        zgadzam sie, przestan ich sponsorowac - może to i drastyczna metoda, ale moim
        zdaniem jedyna skuteczna
        moi rodzice wpoili we mnie zasadę jak sobie pościelesz tak sie wyśpisz, twoja
        córka żyje chyba wg zasady jakoś to bedzie.
        siła nie zmusisz ani córki ani zięcia do stosowania antykoncepcji - jak
        przestaniesz sie dokładać i uświadomisz im dlaczego - może sie trochę zastanowią
        swoją drogą współczuje ci takiej sytuacji, rozumiem, że chciałbyś dla córki jak
        najlepiej, ale niczego nie możesz zrobić wbrew jej woli
    • burza4 Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 16:16
      prośby i groźby nie skutkują -bo nie są egzekwowane. I nigdy skuteczne nie
      będą, bo czcze gadanie puszcza się mimo uszu.

      A przecież ty żadnych konsekwencji nie wyciągacie - tyle waszego co pogadacie
      sobie. Więc nie dziw się, że skutki są takie a nie inne.

      Masz jeszcze dwie córki - NIE WOLNO ci ich kosztem brać na siebie konsekwencji
      czyjejś bezmyślności. Że zięć jest bezmózgowcem, to jego problem - ale wasza
      córka też inteligencją nie błyszczy. Sorry, ale dla mnie sprawia wrażenie,
      jakby była upośledzona umysłowo - ona nawet nie szuka pomocy, wyjścia z tego
      impasu, ona jest całkowicie bierna! albo w to jej graj - oni się bawią w
      rodzinę, a konsekwencje spadają na was, bardzo to proste - po co ma myśleć? wy
      myślicie za nią - i za niego.

      czy ta urocza parka mieszka z wami?

      niestety serce boli, ale innego wyjścia nie ma - trzeba ich odciąć od pomocy,
      inaczej nic się nie zmieni. Jestescie ludźmi myślącymi - i niestety musicie
      postawić swoje warunki - jeśli córka oczekuje pomocy, to musi się na nie
      zgodzić. Po pierwsze - spiralka, bo żadna inna antykoncepcja nie wchodzi w
      rachubę przy takiej bezmyślności, i to nie ulotka, a niech matka umówi ją do
      gina - i zapłaci - i jedynie to da wam względny spokój.
      po drugie - NIE POMAGACIE póki facet obija się i popija. Jak ma na gorzałę, to
      ma i na dzieci.
    • kawka74 Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 17:19
      > jak ich zmusić do planowania rodziny? zeby przestali;
      > Jak na razie żadne prośby i groźby nie skutkują;

      zatamować źródełko z forsą, ewentualnie przełożyć ją na konkrety (śpiochy,
      kaszki, itd.), jeśli nie możecie się powstrzymać
      po co mają się przejmować, jak dobry dziadziuś da na wnuczęta
      chwalebne to zresztą, ta Wasza troska, ale tylko kręcicie sobie bicz na tyłek -
      sobie i Waszym młodszym córkom
    • caysee Re: Mam zięcia dziecioroba 12.01.07, 17:58
      Zaczne od tego, ze nie masz ziecia dziecioroba, tylko corke i ziecia
      dzieciorobow. Odpowiedzialni sa oboje. A przechodzac do sedna sprawy, to wg mnie
      oni po prostu nie dorosli do odpowiedzialnosci. Maja dzieci, kasa splywa od
      rodzicow, to co maja sie martwic? Wg mnie powinienes im zatamowac doplyw gotowki
      ze swojej strony, to moze w koncu zaczna myslec. Piszesz, ze wcale ci sie nie
      przelewa, wiec chyba nieszczegolnie ciezko bedzie ci uzasadnic odciecie pomocy
      finansowej. To w koncu dorosli ludzie, ktorzy wiedza doskonale o antykoncepcji,
      do tego piszesz ze zrobiliscie wiele w kierunku ich "uswiadomienia", wiec nie
      powinienes teraz brac odpowiedzialnosci za ich lekkomyslnosc.
    • prawie.normalny.facet problem etyczny 12.01.07, 21:32
      Rozumiem, ze jestes przerazony perspektywa materialna corki i jej dzieci i ze
      chcialbys uchronic ich przed bieda ale nie masz prawa decydowac czy i ile
      dzieci corka jeszcze bedzie miala. Byc moze z Twojego (jak rowniez z tzw.
      zdroworozsadkowego) punktu widzenia najlepiej byloby gdyby juz tych dzieci
      wiecej nie mieli ale pamietaj, ze to sa dorosli, zdrowi na umysle ludzie i nikt
      nie ma prawa decydowac o ich trwalej czy czasowej sterylizacji (mam tu na mysli
      mniej lub bardziej drastyczne metody antykoncepcyjne). Ty miales swoje tzw. 5
      minut i masz swoje trzy corki, a teraz to oni decyduja o wielkosci swojej
      rodziny. Mozesz co najwyzej starac sie ich przekonywac, uswiadamiac i
      ewentualnie ograniczyc pomoc ale na pewno nie mozesz zmuszac ich do
      antykoncepcji czy jeszcze bardziej drastycznych metod (spirala, podwiazanie
      jajnikow czy nasieniowodow, sterilizacja chemiczna, itp.) bo to jest zwyczajnie
      nieetyczne i nieludzkie.
      • kiecha3 Re: problem etyczny 12.01.07, 22:08
        ale sprowadzanie na świat kolejnego darmozjada jest etyczne.....??!?!??!?!
        kolejna pseudobojowniczka o życie... lepiej sie zastanów co ten kolejnu (wg
        Ciebie uratowany) człowiek będzie jadł.. gdzie spał.. i w jakich warunkach...
        • caysee Re: problem etyczny 12.01.07, 22:19
          Kiecha, przeciez on nie chce nikogo ratowac, tylko pisze o wolnosci wyboru i
          podejmowania decyzji za siebie. Poza tym nie rozumiem, czemu nazywasz te dzieci
          darmozjadami, przeciez one niczemu winne nie sa...
        • prawie.normalny.facet Re: problem etyczny 12.01.07, 23:22
          kiecha3 napisała:
          > ale sprowadzanie na świat kolejnego darmozjada jest etyczne.....??!?!??!?!
          > kolejna pseudobojowniczka o życie... lepiej sie zastanów co ten kolejnu (wg
          > Ciebie uratowany) człowiek będzie jadł.. gdzie spał.. i w jakich warunkach...

          Proponuje przeczytac moj post jeszcze raz (tym razem ze zrozumieniem)- nie
          podwazam prawa tych ludzi, czy kogokolwiek innego do stsowania anytkocepcji.
          Powiem wiecej jesli chca podwiazac sobie jajniki czy nasieniowody to tez nie
          widze problemu. Uwazam jedynie, ze nikt nie ma prawa za nich o tym decydowac
          czy ich do tego zmuszac.
          • julie_bella2001 Re: problem etyczny 12.01.07, 23:52
            Jezeli to ojciec utrzymuje corke i wnuki to jak najbardziej ma prawo do
            decyzji. Oni jak widac nie sa zdolni do racjonalnego myslenia. Przypominaja mi
            dzieci ktore bawia sie w dom.Przerazajaca jest niezaradnosc tej dziewczyny...
            • prawie.normalny.facet Re: problem etyczny 13.01.07, 00:34
              julie_bella2001 napisała:
              > Jezeli to ojciec utrzymuje corke i wnuki to jak najbardziej ma prawo do
              > decyzji.

              Ojciec nie ma takiego prawa!!!!! Ma prawo przestac ich utrzymywac.
              • julie_bella2001 Re: problem etyczny 13.01.07, 22:32
                To tylko i wylacznie Twoje zdanie!!! Ja mam inne :-) I co nie pozwolisz mi tak
                mylec?!!! Mysle ze czasem trzeba zdecydowac za dzieci jesli same nie sa w
                stanie decydowac o sobie!!
                • kawka74 Re: problem etyczny 13.01.07, 22:49
                  ależ one są w stanie decydować o sobie, tyle, że nie w tym kierunku, którego
                  (zgodnie zresztą ze zdrowym rozsądkiem) życzyłby sobie założyciel wątku
                  zatem niech decydują o sobie, tyle, że konsekwencje swoich decyzji powinni
                  ponosić sami, jak każdy dorosły człowiek
                  • julie_bella2001 Re: problem etyczny 14.01.07, 02:16
                    no wlasnie.masz racje.slowo klucz <<konsekwencje>>. Co z tego ze decyzje
                    podejmuja sami skoro konsekwencje ich decyzji ponosi ojciec?(kasa na utrzymanie
                    wnukow).Zreszta uwazam ze odciecie ich od pieniedzy bedzie najlepszym
                    rozwiazaniem chociaz przypuszczam ze ojcu bedzie ciezko.To w koncu jego
                    corka.Ale mam nadzieje ze jak kranik z pieniazkami sie zakreci to dziewczyna
                    zacznie racjonalniej myslec.Pozdrawiam
      • kawka74 Re: problem etyczny 12.01.07, 22:20
        nie sądzę, żeby szczęśliwy dziadek gromadki wnucząt zdecydował się na
        ubezwłasnowolnienie córki i danie jej pod nóż albo co - to tylko słowny akt
        desperacji ;)
        problem leży w innym miejscu
        niby czemu żona i dwie córki mają być stratne dlatego, że najstarsza rozmnaża
        się w imponującym tempie?
        teraz powinno się myśleć o nich, nie tylko o tym, ile wnucząt jeszcze przybędzie
        i na ile trzeba będzie odchudzić portfel, żeby wnuczęta owe miały co jeść i co
        na grzbiet wciągnąć
        córka wybrała, założyła rodzinę, to teraz trzeba o tę rodzinę zadbać i to jest
        jej i zięcia zadaniem
        jeśli decydują się na dalszą produkcję, to na własny koszt
        ot, wszystko
        • plutoniczna Re: problem etyczny 12.01.07, 22:43
          kawka74 napisała:

          > nie sądzę, żeby szczęśliwy dziadek gromadki wnucząt zdecydował się na
          > ubezwłasnowolnienie córki i danie jej pod nóż albo co - to tylko słowny akt
          > desperacji ;)
          > problem leży w innym miejscu
          > niby czemu żona i dwie córki mają być stratne dlatego, że najstarsza rozmnaża
          > się w imponującym tempie?
          > teraz powinno się myśleć o nich, nie tylko o tym, ile wnucząt jeszcze
          przybędzi
          > e
          > i na ile trzeba będzie odchudzić portfel, żeby wnuczęta owe miały co jeść i co
          > na grzbiet wciągnąć
          > córka wybrała, założyła rodzinę, to teraz trzeba o tę rodzinę zadbać i to jest
          > jej i zięcia zadaniem
          > jeśli decydują się na dalszą produkcję, to na własny koszt
          > ot, wszystko

          wszystko sie zgadza, tyle że nie zmienia to faktu iż nadal to jest jego córka i
          jego wnuki.
          • kawka74 Re: problem etyczny 13.01.07, 00:38
            wszystko się zgadza, tylko nie zmienia to faktu, że, jak się zdaje, troje dzieci
            zrobił najstarszej córce jej mąż, a nie jej ojciec
            utrzymanie córki oraz wnucząt wypadałoby w końcu scedować na zięcia, chyba że
            dobry ojciec i dziadek będzie go wyręczał w obowiązkach do końca życia
            zięć nie jest kaleką i nie ma powodu, dla którego nie miałby zarobić na żonę i
            trójkę drobiazgu
            nie ma również powodu, dla którego finansować przychówek miałby dziadek
            świat stanął na głowie
    • kosmitka06 Re: Mam zięcia dziecioroba 13.01.07, 00:03
      marekkal1 - ja jak bym dorwała tą Twoją córkę (bez urazy) to chyba bym jej
      kudły powyrywała. Sama niech sobie robi co chce i gdzie chce, ale niech nie
      wyrządza krzywdy dzieciom na miłosc boską! Co powie im za parę lat jak trzeba
      bedzie kupic ksiazki do szkoły czy nawet cos na obiad?! Że nie ma!?
      Niech sie zastanowi trochę i ruszy głową a nie ciągle d..! Jest jeszcze
      młoda... czy nie chciałaby kiedykolwiek isc do pracy, ludzi, wyjsc do kina...
      Zaczac o siebie dbac! A tak pozostanie przy dzieciach i mięzu alkoholiku. Czy
      ta dziewczyna nie ma marzen, ambicji?!
      Przepraszam za moją dosłownosc ale az mnie nerwy wzieły.
      Nie wiem jak Ci pomoc! Ale wydaje mi sie, że jezeli ona sama nie pomysli, nie
      zastanowi sie nad tym wszystkim i nic w tym kierunku nie zrobi tylko bedzie
      brneła dalej to Ty nic nie pomozesz.
      Mozesz jedynie probowac.
      Pozdrawiam
      • yadrall Re: Mam zięcia dziecioroba 13.01.07, 09:47
        No, wlasnie co na to wszystko Twoja corka??? Moze jej sie podoba bycie mama dla
        gromadki maluchow?
        Mam w rodzinie podobny wypadek,ale tu stanelo na dwojce dzieci. Przede
        wszystkim odcielismy pomoc finansowa-tylko dzieci dostawaly jedzenie (kupione w
        ilosciach ogrzniczonych,by im rodzice nie wyjedli) nic wiecej! Zadnych
        pampersow, ciuchow itp. Oczywiscie bylo przeprowadzonych wiele rozmow i udalo
        sie te kobiete namowic na zalozenie spiralki,ktora zesmy sfinansowali
        (przyniosla rachunek od ginekologa!).
        Obecnie jakos sobie radza i wiecej dzieci jak narazie nie maja.
        Wiec przede wszystkim pogadaj z corka.
        Ps. moja mama zawsze mowila,ze gdybym ja cos takiego zrobila tzn.zle wybrala
        meza i miala z nim dzieci to dzieci by zatrzymala,a mnie pognala w swiat. Nigdy
        nie miala tego wyprobowac,ale moze to jakas metoda? Moze cos takiego podziala
        otrzezwiajaco na Twoja corke? Bo bez jej wspolpracy nic nie zdzialasz.
        • suprice1 Re: Mam zięcia dziecioroba 19.01.07, 16:36
          yadrall, Ty jestes pierdol*** bez obrazy ale sadzisz ze mozna matce dzieci
          zabrac i wygnac ja w cholere? A nie pomyslalas ze TO ICH MATKA I ONE JA KOCHAJA
          i ze ona jaka nie bylaby to jest to ICH MATKA I KOCHA JE NAD ZYCIE? Nie mozna
          takich rzeczy robic.traci na tym rodzina, dzieci.
    • oxygen100 Re: Mam zięcia dziecioroba 18.01.07, 18:11
      współczuje. A nie moznaby go tak odurzyc i sila wysterylizowac?? Jak kocura??
      Pewnie robi sie takie zabiegi pokatnie
      • plutoniczna Re: Mam zięcia dziecioroba 19.01.07, 17:00
        oxygen100 napisała:

        > współczuje. A nie moznaby go tak odurzyc i sila wysterylizowac?? Jak
        kocura??


        wysterylizowany kot smierdzi tyje...błeeeeeee.
        zrobi sie gruby i leniwy...jeszcze bardziej?
    • sk_06 Re: Mam zięcia dziecioroba 19.01.07, 07:58
      Dlaczego masz pretensje do zięcia, a nie do swojej żony ,ktora wychowała córkę i nic jej nie nauczyła. To matka pierwsza powinna przekazać córce jak sięzabezpieczaćprzed ciążą.Widać zxtych twoich infiormacji że twojażona nic nie wie na ten temat pewnie sama nie stosowała ale jej się udawało,i nic nie przekazała córce, i teraz pretensje do zięcia.Pomyslnad tym?
    • suprice1 Re: Mam zięcia dziecioroba 19.01.07, 16:32
      sytuacja nie jest wesola, a brakiem pomyslunku wykazuje sie corka i ziec.ulotki
      nic nie dadza, bo oni poprostu lubia to robic bez zabezpieczenia, w mysl zasady
      5 minut przyjemnosci, 18 lat obowiazku.Ja bym;
      - nie dawala kasy do reki, tylko pomagala ewentualnie cos dla dziecka kupie,
      porozmawialabym z zieciem-przestaje pic i pomagamy albo pije dalej i radz sobie
      sam-utrzymuj swoja rodzine, to twoje dzieci nie moje, ja ich nie robilem wiec i
      lozyc na nie nie musze.Jak dalej bedzie pil, to w koncu corka mu przemowi do
      rozsadku jak glodne maluchy beda ryczec-moze sie opamieta jak mu bieda zajrzy w
      oczy.
      - wszystko jest sprawa corki-latwo samej jej wychowywac trojki nie bedzie.a jak
      zobaczy ze jest im ciezej bez twojej pomocy jako ojca to moze swojego mezulka
      zmobilizuje, ale musi miec duzo cierpliwosci i silnej woli, bo on wiadomo ze
      bedzie wolal i tak pracowac dorywczo niz calymi dniami harowac na swoja trojke
      - jezeli nie chcesz zostac Dziadkiem po raz 4 to zaciagnij core do ginekologa-
      spirala jest najlepsza w tym przypadku.i zrob to szybciutko. Powodzenia!
      • maziala Re: Mam zięcia dziecioroba 21.01.07, 14:02
        wiem że to trudno, ale uważam że powinieneś przestać pomagać im finansowo. I nie
        zgadzam się z tymi które pisza, że przeciez nie musisz dawać córce kasy, tylko
        możesz kupować ubranka, jedzenie itd. dzisiaj kupujesz dla 3 dzieci a jutro,
        pojutrze dla ilu ??
        Na litośc boską Ty sam masz jeszcze dwie córy na utrzymaniu, a ta 23letnia to
        osoba dorosła i skoro zdecydowała się na założenie rodziny to czas najwyższy aby
        wzięła odpowiedzialność za swoje czyny i decyzje.
        Gdzieś, kiedyś popełniłeś błąd wychowawczy to fakt, więc zajmij się teraz
        pozostałymy dwiema córkami póki jeszcze możesz, żeby nie okazało się że one też
        zrobią Ci taką niespodziankę.
        Tak jak któraś z kobitek napisała: nie ciężko Ci będzie wytłumaczyć czemu córce
        nie pomagasz, bo po prostu sam nie masz.
        życzę siły, dokonania własciwego wyboru i wytrwania w decyzji.
Pełna wersja