monaruda
13.01.07, 19:15
Być może to ja mam problem sama ze sobą, może ale potrzebuję wygadania się.
Mieszkamy od roku u teściów, mieszkanie do kupna w drodze. Nigdy nie
narzekałam na teściową, ale urodził sie synek i może obudziła sie we mnie
lwica broniąca swego dziecka.
Synek ma już 9 miesięcy. Bawi go do południa moja mama a potem moja teściowa.
Ja wracam z pracy o 15. I czasami mam wrażenie, że teściowa przekracza swe
kompetencje, wrócę z pracy jak i inni gości słyszą mały lubi to, tak się go
nie trzyma, lubi tam iść. No dobra ale nie muszę robić tego co robi z nim
teściowa, ja uczę dziecko nowych rzeczy a nie powielanych.
Jest pielęgniarką-co o niczym nie świadczy. Ja natomiast jestem córką
pielęgniarki. Miałam już ścięcie z teściową, wszystko zaczęło sie kiedy z
małym dzieckiem poszłam do lekarza, teściowa za mną pobiegła i to ona zaczęła
gadać co dziecko lubi, że mama nie je, że główkę nie tak trzyma itd. poczułam
sie jak gówniara. potem ni z tego ni z owego teściowa zaczęła wkraczać w
gotowanie dla małego, że niby moje zupki gorsze. Najchętniej to karmiłabygo
schabowymi. Generalnie to co mały dostanie w prezencie od moich rodziców albo
sióstr jest skrytykowane w sensie za duże, nie lubi bawić sie włochatym.
A dystansu całkowitego nabrałam kiedy teściowa dała miskę do wylizania synka
dla psa, który jest w domu. Zwrósiłam grzecznie uwagę,że pies ma swoja miskę
a dziecko swoją. Teściowa poczuła sie urażona
Generalnie nie boję sie zostawiać małego z teściową ale tak jak powiedziałą-
bardziej chce być matką dla dziecka niż babką. Mąz jest bardzo za swoją
matką, więc nie poruszam już tego tematu.
W każdym razie nie lubię kiedy teściowa opowiada wszem i wobec jaką kupkę
zrobił mały, i inne szczegóły.
Teraz teściowa przechwala się, że to ona znalazła u niego rosnące zęby, że
nauczyła go klaskać, że mały chowa się z radością pod kocem, że najbardziej
lubi się bawić jej zabawkami. Że mały teraz nie jest głodny wiec nie muszę mu
dawać cyca.
Że dziecko chyba już nie poznaje matki-to usłyszałam z ust teściowej. Boli.
Kiedy dałam mu pobróbować skórkę chleba troszeczkę i zabrałam młodemu,
teściowa przy rodzinie krzyczy, więcej mu niech je, nie żałować-i tu moja
satysfakcja bo słusznie zabrałam już skórkę, bo dzieciak wyżygał nadmiar.
Wiem, powiecie mam byc wdzieczna bo mieszkam, ale to nie tak machnąć ręką-
liczy sie dobro dziecka.
Ech życie
Teraz to modlę się o własne mieszkanie, ale w tej mieścinie, gdzie mam dobrą
pracę, trudno o kupno mieszkania