Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego???

13.01.07, 19:15
Być może to ja mam problem sama ze sobą, może ale potrzebuję wygadania się.

Mieszkamy od roku u teściów, mieszkanie do kupna w drodze. Nigdy nie
narzekałam na teściową, ale urodził sie synek i może obudziła sie we mnie
lwica broniąca swego dziecka.

Synek ma już 9 miesięcy. Bawi go do południa moja mama a potem moja teściowa.
Ja wracam z pracy o 15. I czasami mam wrażenie, że teściowa przekracza swe
kompetencje, wrócę z pracy jak i inni gości słyszą mały lubi to, tak się go
nie trzyma, lubi tam iść. No dobra ale nie muszę robić tego co robi z nim
teściowa, ja uczę dziecko nowych rzeczy a nie powielanych.

Jest pielęgniarką-co o niczym nie świadczy. Ja natomiast jestem córką
pielęgniarki. Miałam już ścięcie z teściową, wszystko zaczęło sie kiedy z
małym dzieckiem poszłam do lekarza, teściowa za mną pobiegła i to ona zaczęła
gadać co dziecko lubi, że mama nie je, że główkę nie tak trzyma itd. poczułam
sie jak gówniara. potem ni z tego ni z owego teściowa zaczęła wkraczać w
gotowanie dla małego, że niby moje zupki gorsze. Najchętniej to karmiłabygo
schabowymi. Generalnie to co mały dostanie w prezencie od moich rodziców albo
sióstr jest skrytykowane w sensie za duże, nie lubi bawić sie włochatym.

A dystansu całkowitego nabrałam kiedy teściowa dała miskę do wylizania synka
dla psa, który jest w domu. Zwrósiłam grzecznie uwagę,że pies ma swoja miskę
a dziecko swoją. Teściowa poczuła sie urażona

Generalnie nie boję sie zostawiać małego z teściową ale tak jak powiedziałą-
bardziej chce być matką dla dziecka niż babką. Mąz jest bardzo za swoją
matką, więc nie poruszam już tego tematu.

W każdym razie nie lubię kiedy teściowa opowiada wszem i wobec jaką kupkę
zrobił mały, i inne szczegóły.
Teraz teściowa przechwala się, że to ona znalazła u niego rosnące zęby, że
nauczyła go klaskać, że mały chowa się z radością pod kocem, że najbardziej
lubi się bawić jej zabawkami. Że mały teraz nie jest głodny wiec nie muszę mu
dawać cyca.

Że dziecko chyba już nie poznaje matki-to usłyszałam z ust teściowej. Boli.
Kiedy dałam mu pobróbować skórkę chleba troszeczkę i zabrałam młodemu,
teściowa przy rodzinie krzyczy, więcej mu niech je, nie żałować-i tu moja
satysfakcja bo słusznie zabrałam już skórkę, bo dzieciak wyżygał nadmiar.

Wiem, powiecie mam byc wdzieczna bo mieszkam, ale to nie tak machnąć ręką-
liczy sie dobro dziecka.

Ech życie

Teraz to modlę się o własne mieszkanie, ale w tej mieścinie, gdzie mam dobrą
pracę, trudno o kupno mieszkania
    • caysee Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 13.01.07, 21:11
      Wg mnie to jednak troche jestes przewrazliwiona. Dawanie psu miski do
      wylizywania jest oczywiscie nie na miejscu, ale opowiadanie o tym co maly lubi,
      ze odkryla u niego zeba albo nauczyla klaskac to chyba wynik jej zaangazowania
      emocjonalnego, a nie zlosliwosci. Kobieta zajmuje sie dzieckiem pare godzin
      dziennie, jest jego babcia (moze dodatkowo to pierwszy wnuk?), pewnie nie
      pracuje wiec sie nudzi - wcale sie nie dziwie, ze sie "wczuwa" w role opiekunki.
      • twitti Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 13.01.07, 21:32
        Jak nieraz pisalam mam bardzo dobry kontakt z moja tesciowa, bardzo ja lubie
        itd. ale wlasnie obiawiam sie ze jak kiedys bede miec dziecko to tez bede
        nadwrazliwa na punkcie wychowania i bedzie mnie wszystko draznic!juz teraz
        widze ze mamy inne podejcie do tematu jedzenia, ilosci, skladnikow... teraz mi
        to specjalnie nie przeszkadza, ale co bedzie jak beda dzieci?? i kazda bedzei
        chciala prowadzic swoj styl?? dlatego Cie rozumiem i nic zarazem Ci nie
        doradze..
        • dr_kaczusia Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 13.01.07, 23:30
          kazda bedzei
          > chciala prowadzic swoj styl?

          dokladnie tak, kazda matka chce miec swoj styl wychowania dziecka, rady
          babci/cioci/opiekunki sa niezwykle cenne, ale powinny byc to rady, a nie
          narzucanie wlasnie woli. Z drugiej strony ciezko narzucic cos babci, ktora juz
          swoje lata ma, a w sumie to ona spedza z dzieckiem wiekszosc czasu... i tym
          sposobem kolko sie zamyka.

          Niestety jesli prosimy kogos o opieke nad dzieckiem musimy miec swiadomosc, ze
          bedzie to robic "po swojemu", bo tak umie i tak mu wygodnie... najpredzej mozna
          chyba wymagac "dostosowania sie" od "platnej opiekunki", ale kto wie co sie
          dzieje kiedy wychodzimy ;)

          Z dziecinstwa sama pamietam jak przy mamie jadlam kiedy byl czas na jedzenie lub
          kiedy byla ochota, a jak bylam z babcia to obowiazkowo sadzala nas na stole i
          wmuszala dodatkowe kanapki... "bo dziecko musi jesc"... 6 wnuczat to
          przerabialo, a mam mialo w sumie 4 ;) wiec same widzicie ;)

          jak sie chce miec swoje i tylko swoje metody to trzeba byc samemu z dzieckiem

          wiem, ze to nierealne ;)


          w Twojej sytuacji sa 4 wyjscia:
          - tolerowac
          - pogadac z tesciowa (moze sie roznie skonczyc)
          - zostac sama z dzieckiem
          - wyprowadzic sie i wynajac obca osobe

          ale czy jest sens tak stawac na glowe... przeciez oddajac dziecko do przedszkola
          czy szkoly tez pozwalamy na to, zeby kto inny wychowyal je po swojemu... moze
          wlasnie dziecko widzac (no za male, ale pozniej) zachowanie raz babci raz mamy
          samo okresli co jest dla niego najlepsze (bedzie mialo z czym porownac)
        • kaatrin Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 23:35
          hej twitti mam tak samo... Bardzo lubie moja tesciowa, ale mamy zupelnie inne
          poglady na pewne sprawy, szczegolnie zywieniowe. Tesciowa prowadzi przedszkole,
          wiec dla calej rodziny jest ekspertem w sprawach dzieci. Moja szwagierka ma
          dwojke, dzieciaki madre ale rozpuszczone jak niewiem, glownie przez tesciowa...
          Dostaja wszystko co chca... Boje sie, ze jak bede miala swoje, to bedzie tak
          samo, szczegolnie, ze tesciowa przechodzi na emeryture niedlugo i juz mowi, ze
          jak bedziemy mieli dziecko, to sie chetnie zajmie..
          • twitti Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 08:29
            no wlasnie:) moja jest nauczycielka:) i juz jest na emeryturze:) i na razie
            mieszkamy razem:) ale mam nadzieje ze za pare latek zamieszkamy sami, i wtedy
            nawet jak pomaga przy opiece to jednak inaczej jak potem dziecko z nami samymi
            zostaje:)
            • kaatrin Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 17:06
              Nie mam nic do nauczycielek, sama tez nia bylam przez jakis czas (moj pierwszy
              zawod), jednak sa to specyficzne osoby. Moja babcia jest rowniez nauczycielka i
              zameczala (i wciaz zamecza) moja mame swoja autorytarna postawa. Wszystko wie
              lepiej, a jak nie wie, to sie nie przyzna : )

              Jednak perspektywa zostawienia dziecka z obca opiekunka jest dla mnie o niebo
              gorsza niz z tesciowa, wiec, suma sumarum jestesmy twitti (bedziemy) w
              niezgorszej sytuacji.
    • deela co ty mi tu bajerzysz 14.01.07, 01:19
      zle ci to sie wyprowadz nie masz kasy? ja tez nie a zabralam sie od tesciow w cholere ZANIM urodzilam
      nie odpowiada ci ta opcja? cierp cialo cos chcialo
    • anya.po.prostu Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 02:07
      monaruda napisała:

      > I czasami mam wrażenie, że teściowa przekracza swe
      > kompetencje.

      Cóż, to zdanie chyba najlepiej podsumowuje Twoje podejście do sprawy.
      Jest tylko mały problem. Kompetencje to ma się w pracy i za to dostaje się wypłatę. Jak się domyślam Ty swojej teściowej nie płacisz za opiekę więc nie rozumiem skąd takie wymagania.

      Jeśli Ci nie odpowiada to jak ona zajmuje się dzieckiem to wynajmij sobie opiekunkę i wtedy będziesz mogła się jej czepiać co wolno jej robić a co nie.
      Zdumiewa mnie jak wiele dziewczyn uważa, że obowiązkiem babci jest niańczenie wnuków. I tylko mają pretensje, że potem dziecko matkę z babcią myli.
      A co ma robić jak z babcią spędza większość czasu??

      Nie bronię tu teściowej, która być może powinna być delikatniejsza i mniej się wtrącać.
      Ale z drugiej strony jeśli godzisz się na jej darmową opiekę nad swoim dzieckiem to niestety musisz też wziąść pod uwagę minusy tego rozwiązania.
      I wyważyć czy ważniejsze są plusy czy minusy.

      Coś co jeszcze widać w Twoim poście to nutka jakiejś jakby zazdrości. Że to teściowa opowiada lekarzowi, że to teściowa wypatrzyła pierwsze ząbki, że to ona wie lepiej co lubi Twoje dziecko (albo przynajmniej jej tak się wydaje)
      Niestety, prawda jest taka, że jeśli wróciłaś do pracy to inna kobieta zajęła Twoje miejsce przy Twoim dziecku i spędza z nim długie godziny.

      Być może stąd właśnie bierze się Twoja frustracja. Że to Ty chciałabyś widzieć jak Twój maluch rośnie i spędzać z nim tyle czasu co teściowa. Ale nie możesz i być może dlatego na nią przenosisz swoją złość.

      Oczywiście może być też tak, że teściowa kompletnie potrafi się zająć dzieckiem. Ale jeśli tak jest to tym bardziej powinnaś się zachować jak matka i zdecydować co jest najważniejsze dla Twojego dziecka.
      • chicarica Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 10:27
        Jak ktoś kupił mieszkanie, to niestety najczęściej musi poczekać aż mieszkanie
        się wybuduje (właśnie kupiłam, więc wiem coś o tym - odbiór we wrześniu tego
        roku, ale inni developerzy nie mieli NIC na terminy wcześniejsze niż
        lipiec-październik 2008), a przez ten czas MUSI gdzieś mieszkać. Nie wiem czy
        zdajesz sobie sprawę z tego, że właściciele mieszkań na wynajem nie chcą
        wynajmować na terminy krótsze niż 1-2 lata, a w ogóle to przez ten czas istnieje
        konieczność zaoszczędzenia na to, żeby nowe mieszkanie wykończyć, więc każde 2-3
        stówy się liczą.
        Druga rzecz, często gęsto jest tak, że to same babcie chcą zająć się wnukiem i
        obraziłyby się, gdyby matka dziecka postanowiła je oddać do żłobka. Poza tym o
        dziecku decyduje także ojciec dziecka i jeśli on także jest zwolennikiem
        babcinej opieki, to kobieta ma po prostu KLOPS. I czasem takie kobiety piszą na
        forum po to, żeby uzyskać PORADĘ jak z takiej sytuacji wybrnąć z najmniejszymi
        możliwymi stratami własnymi, a nie żeby dostać ZJ..BKĘ od skwaszonych bab.
        Jednym słowem, kobieta kobiecie wilkiem, jedna dowartościowuje się kosztem
        drugiej, bo się przy niej czuje taka zaraaaaadna, ach. No cóż.
        Dobrze jest, jeśli babcia dziecka rozumie, że jest BABCIĄ. Niestety babciom aż
        nazbyt często mylą się role. Mądra babcia będzie dziecku wpajać kto jest jego
        matką, głupia potraktuje wychowanie dzieciaka jako pole do pokazywania swojej
        wyższości i nadrzędnej roli, wyżywania instynktów macierzyńskich oraz zgnębienia
        synowej. W tym drugim przypadku należy rozważyć, czy oddanie dziecka do żłobka i
        traktowanie babci tylko jako pomocy w sytuacjach awaryjnych (np. choroba
        dziecka) nie będzie lepszym wyjściem.
        • anya.po.prostu Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 17:01
          chicarica napisała:

          > Jak ktoś kupił mieszkanie, to niestety najczęściej musi poczekać aż mieszkanie
          > się wybuduje (właśnie kupiłam, więc wiem coś o tym - odbiór we wrześniu tego
          > roku, ale inni developerzy nie mieli NIC na terminy wcześniejsze niż
          > lipiec-październik 2008), a przez ten czas MUSI gdzieś mieszkać. Nie wiem czy
          > zdajesz sobie sprawę z tego, że właściciele mieszkań na wynajem nie chcą
          > wynajmować na terminy krótsze niż 1-2 lata, a w ogóle to przez ten czas istnieje konieczność zaoszczędzenia na to, żeby nowe mieszkanie wykończyć, więc każde 2-3 stówy się liczą.


          To jakimi zasadami kierują się developerzy czy właściciele mieszkań nie ma tu kompletnie nic do rzeczy.
          Jak ktoś się decyduje na dziecko to powinien najpierw pomyśleć gdzie będzie mieszkać! Jak dla mnie to jest logiczne. Ale widać nie dla wszystkich.




          > Druga rzecz, często gęsto jest tak, że to same babcie chcą zająć się wnukiem i
          > obraziłyby się, gdyby matka dziecka postanowiła je oddać do żłobka.


          Taa... biedne mamusie... nikogo nie mogą urazić
          Wybacz, ale jeśli ktoś nie ma na tyle asertywności i za przeproszeniem "jaj" by samemu decydować o sobie i swojej rodzinie to niestety takie są efekty.
          Wszystkich zadowolić się nie da. Obowiązkiem matki jest myśleć o tym co jest dla dziecka najlepsze, a nie kto się o coś obrazi.


          >I czasem takie kobiety piszą na
          > forum po to, żeby uzyskać PORADĘ jak z takiej sytuacji wybrnąć z najmniejszymi
          > możliwymi stratami własnymi, a nie żeby dostać ZJ..BKĘ od skwaszonych bab.
          > Jednym słowem, kobieta kobiecie wilkiem, jedna dowartościowuje się kosztem
          > drugiej, bo się przy niej czuje taka zaraaaaadna, ach. No cóż.


          Skoro pisze po poradę to musi się liczyć z tym, że porady będą różne. Nie zawsze po jej myśli. Ale cóż, z tego co widzę na tym forum to jedyne co niektóre kobiety potrafią robić to się nad sobą użalać i narzekać. A potem cały chórek się dołącza i wtóruje:
          "no, ja cie rozumiem, ja też tak mam, napisz do mnie to będzie nam raźniej"
          "nie przejmuj się, tak to już musi być"
          "u mnie tak samo, widać faceci już tak mają, musisz się z tym pogodzić"
          i tak dalej i tak dalej. Aż ręce opadają na taką bezradność.
          Skwaszone baby to jak dla mnie te, które nic tylko narzekają, a jak ktoś podsuwa im jakieś rozwiązanie czy choćby inne spojrzenie na styuację to zaraz się obruszają. Bo jak to! One przecież takie biedne i piszą żeby się wyżalić!
          Tylko co z tego wyżalania się wynika?
          Nie potrzebuję dowartościowywać się na forum. Ale z tego co widzę to niektórym przydałaby się odrobina zaradności, żeby zamiast siedzieć i jęczeć na forum wzięły swoje życie w swoje własne ręce.
          Bo najłatwiej to jest tylko narzekać na wszystkich dookoła.


          > Dobrze jest, jeśli babcia dziecka rozumie, że jest BABCIĄ. Niestety babciom aż
          > nazbyt często mylą się role. Mądra babcia będzie dziecku wpajać kto jest jego
          > matką, głupia potraktuje wychowanie dzieciaka jako pole do pokazywania swojej
          > wyższości i nadrzędnej roli, wyżywania instynktów macierzyńskich oraz zgnębienia synowej. W tym drugim przypadku należy rozważyć, czy oddanie dziecka do żłobka i traktowanie babci tylko jako pomocy w sytuacjach awaryjnych (np. choroba dziecka) nie będzie lepszym wyjściem.

          Cóż, babcia jest jaka jest. Autorka postu widzi to doskonale. Uważam, że marne są szanse aby teraz zmienić starszą kobietę. A próby mogą doprowadzić do zaostrzenia sytuacji.
          Więc wracam do tego co pisałam wcześniej. To ona musi rozważyć czy korzyści z babcinej opieki są większe niż straty.
    • agnieszka_z-d Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 10:40
      Po pierwsze - rozumiem Cię baaaardzo dobrze.
      Po drugie - jestem ciekawa ile takich "mądrych" Forumek, co to piszą, że skoro
      zgodziłaś się, żeby Teściowa opiekowała się Twoim dzieckiem to nie dziw się, że
      zajęła Twoje miejsce przy dziecku itp. - same były kiedykolwiek w podobnej
      sytuacji. Ciekawe czy same musiały się zastanowić co zrobić, gdy trzeba wracać
      do pracy, a Dzieckiem ktoś musi się zająć. Ciekawe ile z nich w ogóle ma
      dzieci...
      Ja jestem w ciąży i wiem, że jak Dzidzik skończy pół roku będę musiała z kimś
      go zostawiać. Oczywiście obie Mamy - ale bardziej Teściowa bo nie pracuje i ma
      mnóstwo wolnego czasu, w którym siedzi w domu i zwyczajnie się nudzi -
      zaoferowały się, że mam wtedy dziecko zostawiać u nich. No i jestem im za to
      ogromnie wdzięczna.
      Ale mam milion obaw z tym związanych.
      Uważam, że masz rację twierdząc, iż Teściowa przesadza, że się wtrąca
      nadmiernie i przekracza granice. A już to, co odstawiła u lekarza to dla mnie
      szczyt wszystkiego - zwłaszcza, że z tego co piszesz, zajmuje się dzieckiem
      raptem 3 godziny dziennie.
      Uważam też, że to nie jest tak, że tylko Ty masz dobrze, że Teściowa się
      zajmuje dzieckiem, więc musisz jej być wdzięczna i na wszystko się godzić. Bo
      też domyślam się, że Teściowa jeszcze jak chodziłaś w ciąży to już mówiła, że
      ona koniecznie będzie zostawać z dzieckiem i nie chciała słyszeć o żłobkach,
      opiekunkach itp. Po prostu Teściowa w ten sposób oddaje przysługę nie tylko
      Tobie, ale też sama ma dzięki temu zajęcie, ma co robić, a nie tylko gapić się
      w Tv i pierniczyć o Rydzyku z sąsiadkami.

      Także postaraj się z nią porozmawiać. I jak przychodzisz o tej 15-stej do
      domu... to zawijaj dziecko sprzed oczu Teściowej i siedź z nim sama. Sama karm,
      kąp, zabieraj na spacer, a jej już po swoim powrocie do domu nie dawaj się
      zbliżać do dziecka "bo przecież Mamusia już się dziś tyle nim zajmowała... nie
      chcę już Mamusi obciążać". Czy coś w tym stylu.
      3maj się i powodzenia!!!
      • anya.po.prostu Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 17:13
        agnieszka_z-d napisała:

        > Po pierwsze - rozumiem Cię baaaardzo dobrze.
        > Po drugie - jestem ciekawa ile takich "mądrych" Forumek, co to piszą, że skoro zgodziłaś się, żeby Teściowa opiekowała się Twoim dzieckiem to nie dziw się, że zajęła Twoje miejsce przy dziecku itp. - same były kiedykolwiek w podobnej sytuacji. Ciekawe czy same musiały się zastanowić co zrobić, gdy trzeba wracać do pracy, a Dzieckiem ktoś musi się zająć. Ciekawe ile z nich w ogóle ma dzieci...


        A możesz mi wytłumaczyć jakie to ma znaczenie???
        Może trudno Ci to sobie wyobrazić, ale są kobiety, które mają dzieci i jakoś dają sobie radę i bez babci i bez teściowej.

        Jak już pisałam wyżej, dla mnie logiczne jest, zanim podejmie się decyzję o dziecku zastanowienie się nad pewnymi podstawowymi sprawami typu sytuacja mieszkaniowa, kiedy wrócić do pracy, kto się dzieckiem zajmie. Jak widać takie myślenie jest zbyt dalekowzroczne jak dla niektórych.

        Wobraź sobie, że są babcie, które mają swoje własne życie, pracę i nie widzą celu swojego życia w niańczeniu wnuków. I niestety w takiej sytuacji to rodzice są odpowiedzialni za pewne wybory. Albo powrót do pracy i opiekunka albo ktoś zostaje w domu.

        Ale widać niektóre córki i synowe roszczą sobie prawo do decydowania czy ich matka lub teściowa się nudzi i nie robi nic pożytecznego.

        Jestem pewna, że gdyby któraś z Was musiała z własnej pensji zapłacić za dobrą opiekunkę to bardzo szybko zaczęłyby doceniać darmową niańkę w postaci babci.
        • twitti Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 08:35
          u nas jeszcze specjalnie dziecka nie planujemy, a obie nasze mamy juz na zmiane
          krzycza ze chca sie dzieckiem zajac... i co? ciezko im bedzei ta przyjemnosc
          zabrac? a nie kazda z nas moze dlugo z dzieckiem zostac..w koncu trzeba
          zarabiac... wiem jedno - jak tylko dorosnie troche, to do przedszkola:) chociaz
          juz slyszalam mini dąsy tesciowej jak to uslyszala:)
        • chicarica Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 11:04
          Owszem, są i takie co mają własne życie.
          Niestety, są też (i śmiem twierdzić że jest ich sporo) takie, które nie mają. W
          naszej kulturze wmawia się kobietom, że mają się dla dzieci poświęcać. I jak
          taka matka się poświęci, całe swoje życie dzieciom podporządkuje, to ma potem
          problem kiedy dzieci odchodzą z domu i zakładają własne rodziny. Często-gęsto
          chce nadal grać w życiu dziecka pierwsze skrzypce.
          Masz rację, zdrowe to to nie jest. Ale nie tylko synowe ponoszą za to winę.
          Niejednokrotnie to matka/ teściowa sama naprasza się że zajmie się dzieckiem, a
          jak się odda dziecko do żłobka to następuje obraza majestatu. Oczywiście nie da
          się zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni - i autorka wątku widocznie zaczyna
          już to widzieć. Więc może zamiast się tu indyczyć, pomóż jej wysnuć właściwe
          wnioski.
          Wiesz, ja jestem bardzo samodzielną osobą i nic od nikogo nie chcę. Sama
          pracuję, z mężem mieszkamy w mojej panieńskiej kawalerce - w tej chwili
          kupiliśmy większe i czekamy na jego odbiór, na szczęście nie musimy się w tym
          czasie kisić z rodzicami ani jednej, ani drugiej strony. Nie wiem jednak co
          będzie, kiedy zdecydujemy się na dziecko - myślę, że możemy się spodziewać że
          teściowa będzie chciała się nim zająć, co nie jest po mojej myśli. Nie wiem
          tylko co będzie dla dziecka lepsze - czy pobyt w żłobku, gdzie co prawda są
          pewne standardy zachowań, ale nie ma co liczyć na miłość i troskę, czy babcia,
          której metody wychowawcze na pewno będą kością niezgody, ale za to dziecko
          będzie traktowane z miłością.
          Ja byłabym za żłobkiem, ale boję się że mąż będzie się upierał przy drugiej
          opcji, a muszę przecież pamiętać że to będzie także jego dziecko. I będę mieć
          problem w jaki sposób wypracować kompromis.
          • anya.po.prostu Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 21:50
            Wiesz chicarica, jak dla mnie to jest po prostu kwestia odcięcia pępowiny.
            I to nie jest żadne indyczenie tylko właśnie moje wnioski. Być może zbyt trudne do przełknięcia.

            Moja mama też się odgrażała, że nie pozwoli wnusia oddać do przedszkola. Wielka obraza majestatu była kiedy zdecydowaliśmy się wyjechać za granicę, kiedy związałam się nie z tym facetem, którego ona lubiła...

            Niestety, moja mama musiała w pewnym momencie zrozumieć i zaakceptować fakt, że ja jestem już dorosłą kobietą. I mam prawo podejmować swoje własne decyzje. Mam prawo robić to co jest najlepsze dla mnie i dla mojej rodziny. Bez obawy, że ją obrażę.

            Ktoś podał tu przykład teściow, którzy też się napraszają na opiekę nad wnuczkiem, a którzy palą. I co, czy ta osoba też odda niemowlaka do zakopconego domu tylko po to, żeby nie urazić kogoś?

            Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka.
            Jeśli ktoś decyduje się zamieszkać z teściami czy rodzicami to musi wziąść pod uwagę, że rodzice mogą czuć się uprawnieni do egzekwowania swoich zasad, do komentowania życia młodych. Słuszne to czy nie słuszne, ale tak jest.
            Jeśli ktoś godzi się na opiekę babci to musi wziąść pod uwagę, że babcia wcale nie koniecznie może być tą "dobrą babcią" i chcieć się stosować do metod wychowawczych mamy. Słuszne to czy nie, ale tak może być i trzeba to wziąść pod uwagę.

            Z własnego doświadczenia przekonałam się, że jeśli rodzice zobaczą, że sama podejmujesz decyzje, sama egzekwujesz swoje wybory i sama ponosisz ich konsekwencje to trudniej jest im traktować Cię jak małe dziecko. I trudniej występować w roli wszystkowiedzącego rodzica.

            Łatwo wszystko zwalić na złe teściowe i głupie babcie. Ale tak jak już pisałam wcześniej. To Ty jesteś matką i Ty w pierwszym rzędzie jesteś za swoje dziecko odpowiedzialna.
            • chicarica Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 16.01.07, 10:13
              Jest jeszcze jedna sprawa.
              Jest różnica pomiędzy własną matką a teściową. Dla mnie jest to np. to, że do
              własnej mamy, jeśli zaszłaby taka potrzeba, nie miałabym specjalnych problemów z
              powiedzeniem: "mama, daj spokój, nie marudź, to moje dziecko, moje życie, moja
              sprawa." Niestety, z teściową sprawa nie jest taka prosta. Stosunki z nią mam
              poprawne i sympatyczne, szanuję ją i ona mnie, nikt nikomu się nie wtrąca, ale
              nie są to stosunki tak bezceremonialne jak z moją mamą, bo teściowa po prostu
              moją matką NIE JEST. Ma też zupełnie inne poczucie humoru i inne podejście do
              życia, co sprawia, że nie porozumiewam się z nią tak swobodnie jak z własną
              matką, po której odziedziczyłam wiele cech charakteru. Dlatego też obawiam się,
              że wiele rzeczy które powiedziane mojej mamie są zupełnie OK i nikt na nikogo
              nosem nie kręci, dla teściowej byłyby obrazą majestatu. Dlatego np. nie miałabym
              obaw gdyby to moja własna matka miała się zająć moim dzieckiem, bo wiem że
              robiłaby to tak, żeby wdrażać moje metody wychowawcze, a i ja nie miałabym
              oporów przed powiedzeniem jej gdyby coś mi się nie podobało. Niestety, obawiam
              się że z teściową nie byłoby tak prosto, bo po prostu nasze stosunki nie są aż
              tak swobodne.
    • abi_gail Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 13:13
      Taki problem wystepuje czesto kiedy tesciowa reprezentuje silny typ osobowosci,
      a mloda matka niechcac byc niewdzieczna za pomoc nie potrafi asertywnie
      powiedziec czego oczekuje.
      Niektore babcie przezywaja swoje "babciowanie" jako drugie macierzynstwo i
      rzeczywiscie przekraczaja granice, wchodzac w role mamy.
      To cudownie, ze dzieciatko ma kochana babcie, i ze babcia pomaga swoim
      dzieciom. Naleza jej sie podziekowania, ale czasami trzeba stanac w obronie
      swojego stanowiska.
      Takie uklady podkopuja wiare mlodej matki w siebie i jej role.
      Moja szwagierka, ktora jest bardzo silna osobowoscia radzi sobie z tym
      swietnie. Ona jest mama - co podkresla i ona ustala zasady, dziekuje mamie za
      pomoc ale prosi o respektowanie jej roli - to wszystko dziala na korzysc
      dziecka. Czasami babcie tego nie widza - sa tak przejete swoja rola, ale
      czasami przezywaja cicha satysfakcje, kiedy przy znajomych moga powiedziec, -
      moj wnuk nazywa mnie mama. To nie jest zdrowe.
      Inna moja szwagierka na jakis czas przerwala prace, kiedy zauwazyla niezdrowe
      zapedy babci. Wrocilo do normy. Nikt sie nie obrazil, uspokoilo sie.
      Jeszcze raz podkresle, ze pomoc babci jest nieoceniona i dobrze jest jej to
      powiedziec, ale nie mozna pozwolic jej decydowac o zyciu rodzinnym. Na twoim
      miejscu - widzac reakcje babci na wszystko co pochodzi od twojej rodziny -
      podkreslalabym czesto, ze twoja mama jest tez swietna babcia, i ze maly ma
      wiele osob, ktore go kochaja, co jest najlepsze w calej tej historii!
    • monaruda TO ZNOWU JA 14.01.07, 18:19
      Więc tak

      1. Przed ślubem wynajmowałam kawalerkę, stac mnie było na nią i na opłacenie
      studiów. Przyszły mąż nie chciał się wprowadzić, bo jego mamma sie nie zgadzała
      bo to przed ślubem i co powiedzą ludzie.

      2. Z biegu chętnie bym coś wynajęła. Wole jeść suchy chleb, realizować sie jako
      kobieta, żona i nawet kura domowa i matka. Był taki dzień i zażądałam od meża
      przeprowadzki, poprosił mnie i moja mama abym wytrzymała do czasu kupna
      mieszkania. I marzę żeby wreszcie przeciać pępowinę męża z teściową

      3. Opieka a nadgorliwośc to dwie różne rzeczy. Wiele rzeczy nie robię po myśli
      teściowej, chodzi tu o lekarzy do których wolę pójść a nie na zasadzie że
      najlepiej leczy się u rodziny za co za złe ma mi teściowa

      4. żałuję że po ślubie nie wynajęliśmy niczego ciasnego to był błąd

      5. Forum jest po to żeby i też się poużalać

      6. Ja z tymi ludźmi mieszkam i jak słuszne ktoś powiedział, to pierwszy wnuk,
      chłopak, oczko, teściowa silna osobowość i jednak czasami zapomina że jest
      babką a nie matką. Wyciąga butelki i smoki sprzed trzydziestu lat jeszcze
      mojego męża by nakarmić dzieciaczka (pielęgniarka)

      7. Teściowa nie jest zła jako osoba, nie ale nie lubię kiedy opowiada o
      szczegółach mego dziecka i w czasie kiedy byłam w ciąży kiedy wszyscy wiedzieli
      jakie miałam stany zapalne krocza

      8. I nie sztuka czytac tylko postów ze współczuciem, ja nie użalam się nad sobą.

      Ja wiem popełniłam błąd nie wynajmując mieszkania od razu po ślubie
    • jutka_25 Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 20:28

      Serdecznie Ci współczuję, to że powinnaś być wdzięczna teściowej za pomoc w
      pilnowaniu małego to jedno a drugie to że musisz jerj pokazać gdzie jej
      miejsce... Nie daj się i nie pozwól żeby robiła wszystko po swojemu bo to twoje
      dziecko... Zasady jakieś muszą być!!! Jeśli tego nie zmienisz to nawet jak się
      wyprowadzicie to teściowa bedzie twoim częstym gościem, współczuję, trzymaj się
      i powodzenia, pozdrawiam
      • aniusia_u Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 14.01.07, 23:13
        Ciekawi mnie tylko czego szukają na tym forum idealnie poukładane żony i matki
        które tutaj tak atakują?!Monaruda a co na takie rakcje tesciowej twój
        mąż?Oczywiście nie widzi niczego złego-jak sugerujesz nadal nie odciął pępowiny?
        • luana4 Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 09:00
          No to ja tez zabiore glos w dyskusji. Wychowalam dwoje dzieci bez pomocy
          zarowno mojej mamy jak i tesciowej. Zgadzam sie z autorka watku w wielu
          kwestiach, jednak tak jak ktos tu juz napisal decydujac sie na (bezplatne)
          opiekowanie sie dzieckiem przez tesciowa musiala liczyc sie z tym, ze babcia
          bedzie dziecko wychowywala "po swojemu".
          Kiedys slyszalam takie madre powiedzonko, ze "gdyby babcie byly w stanie
          wychowywac dzieci, to by ich rodzily"...... nic dodac nic ujac.
          • annb Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 09:14
            luana4 -nie, nie musiała
            są mądre babcie które znają swoje miejsce w szeregu
            i ROZUMIEJĄ że one swoje dzieci JUZ miały
            a te małe bąki oddane pod ich opiekę, to dzieci ICH DZIECI i to rodzice mają
            głos decydujący w sprawie ich wychowania
            ale do bycia BABCIĄ przez duże B TEZ TRZEBA DOROSNĄC
            • chicarica Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 11:08
              Święte słowa.
              Prawda jest taka, że mądra babcia to rozumie i nie próbuje przejąć pałeczki na
              siłę. A głupia babcia - no cóż, może po prostu trzeba zrezygnować z jej pomocy,
              a ona niech sobie swoje instynkty macierzyńskie wyżywa w inny sposób - psa jej
              kupić, chomika może?...
              Mam wrażenie, że teściowa autorki wątku po prostu dowartościowuje się widząc, że
              synowa jest zazdrosna o wnuka. Bywa i tak - trzeba to uciąć po prostu.
              • luana4 Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 11:30
                ...pewnie macie racje, na pewno sa madre babcie (i tu chyba bardziej myslimy na
                nasze mamy, nie tesciowe:)), ale ja osobiscie jestem przeciw wychowywaniu
                dzieci przez babcie i dlatego moje dzieci byly w zlobku, przedszkolu, a teraz
                mam pierwszoklasiste, ktorym pod moja nieobecnosc zajmuje sie maz.
                Oczywiscie "posiadanie" babci, ktora oprocz zajmowania sie maluszkiem ugotuje
                obiad dla wszystkich to skarb, ale bardziej cenie sobie moja niezaleznosc.
                • agnieszka_z-d Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 15.01.07, 12:58
                  luana4 napisała:

                  > ...pewnie macie racje, na pewno sa madre babcie (i tu chyba bardziej myslimy
                  na
                  >
                  > nasze mamy, nie tesciowe:))

                  No cóż... Tym zdaniem wyraziłaś 100% prawdy. Ale - wydaje mi się, że to wynika
                  także z faktu, że z własną Matką mamy lepszy kontakt i możemy jej po prostu
                  otwarcie powiedzieć co i jak i o co nam chodzi. A Teściowej to zawsze staramy
                  się mówić jakoś "na okrętkę" - tak, żeby zrozumiała, ale tez tak żeby jej nie
                  było przykro. A czasem nie da się połączyć tych dwóch spraw.
                  No bo faktycznie jak sobie teraz wyobraziłam to mojej Mamie na pewno bez
                  problemu bym powiedziała jak sobie wyobrażam plan dnia, kiedy mleko, kiedy
                  owocek, kiedy spacerek, że embargo na telewizję itp.. Nawet dałabym jej to na
                  kratce. A jakby nie robiła tak jak ją poprosiłam (i widziałabym złe tego
                  efekty, bo przy dobrych efektach uznałabym wyższośc metod Mamy) to bym ją po
                  prstu ochrzaniła i tyle. W końcu znamy sie od mojego urodzenia, więc możemy
                  sobie wszystko powiedzieć, nawet podniesionym głosem i żadna z nas nie będzie
                  długo strzelała focha.
                  A z Teściową... Jakoś sobie tego nie wyobrażam... Co więcej - z Teściową to i
                  tak myślę, że się dogadam, ale Teść?? On strasznie fajczy, niestety również w
                  domu (choć obiecał, że jak będzie Dzidzik to koniec z paleniem w domu i mu
                  wierzę, bo On bardzo kocha dzieci) i jestem pewna, że pierwszą rzeczą po
                  przyjściu do domu przez Niego nie będzie dokładne wymycie rąk, tylko od razu
                  poleci z łapami witać się Dzidzikiem. Swoich rodziców bym za coś takiego
                  zwyczajnie opierdzieliła (no, ale Oni nie palą). Teścia... jakoś tego nie widzę.
                  Oczywiście problem znika jak ktoś ma super stosunki z Teściami. Ja mam stosunki
                  poprawne, lubimy się, odwiedzamy itp., ale tak żebym miała "walnąć prosto z
                  mostu" co mi się nie podaba i jak to ma być to sobie jakoś nie wobrażam...
                  • cytrynka123 Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 18.01.07, 21:57
                    A ja, Agnieszka, bym dala dziecko pod opieke tesciowej. Mam ajest nadmiernie
                    religijna i kategoryczna, a ja swoich dzieci nie chce wychowywac w zadnej
                    religii. Mama jest cudowna kobieta, ale pamietam jak dotkliwie mnie karcila w
                    dziecinstwie. nie sadze, ze swoje wnuki by stlukla, ale dziamgotac by nie
                    przestawala, jak cos nie po jej mysli. dziecko by bylo przekarmione i bez
                    zadnych ram czasowych. Dziecko potrzebuje granic, okreslonych 'rytualow',
                    najzwyklejszej rutyny, ktora daje mu poczucie bezpieczenstwa.
                    Moja tesciowa jest Szwedka. W pogladach tolerancyjna i umiarkowana, jest bardzo
                    konkretna i poukladana. Jej synowie to chodzace kochajace i rozumiejace istoty,
                    nie stroniace od prac domowych i nie zywiace stereotypowych uczuc do kobiet
                    itc... Przygladam sie relacjom tesciowej z synami i widze jak jest konsekwentna
                    i mila jednoczesnie. Sa pory posilkow, punktualnosc, czas na wspolna kawe i
                    rozmowe o wszystkim. Nawet psy, ciezkie w utrzymaniu w ryzach, sa ulozone, a
                    tesciowa nie przekarmia 'byczkow' okazujac milosc. Moja mama, choc oddalaby
                    cala swoja krew dla dzieci, nie daje tej odrobiny ciepla i rozmowy, natomiast
                    stosuje metode rozkazow i szantazu emocjonalnego.

                    na koniec... Ani mamie, ani tesciowej dziecka nie dam.. jak same sobie zarzycza
                    to na pare godzin. Od bawienia dzieci sa opiekunki, zlobki, a przede wszystkim
                    rodzice.
    • fiolek76 Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 16.01.07, 12:06
      Jesteś przewrażliwiona, daj na luz. Jeśli teściowa więcej spędza czasu z
      dzieckiem niż ty, naturalne jest, że wie o nim ciut więcej, ale to ty jesteś
      mamą i zawsze nią będziesz.
      Moja siostra w tamtym roku zostawiła mi na wychowanie roczne dziecko i
      pojechała do Londynu za pracą, wróciła po pół roku i gdy idąc z nią i małą
      ulicą przechonie zagadywali do małej (jakie bajki lubi,co już potrafi itp)to ja
      odpowiadałam i chwaliłam się chrześnicą bo choć siostra jest matką to ja miałam
      wtedy większy kontakt z dzieckiem i więcej o niej wiedziałam ale nigdy nie
      przyszło mi do głowy żeby być matką tego dziecka.Byłam, jestem i
      zostanę "kochaną ciociunią".
      Więc poradze ci nie bądź zazdrosna, babcia kocha dziecko i przelewa na niego
      najlepsze uczucie,niejedna synowa pozazdrości ci takiej teściowej.Jak
      zamieszkacie osobno wtedy sama się o tym przekonasz.
    • suprice1 Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 19.01.07, 16:52
      Wg mnie masz racje.WSZYSTKO co napisalas JEST JAKBY o mnie,kazdy szczegolik...
      z tym ze maz byl po mojej stronie gdy zaczely sie awantury.To nasze dziecko i
      my wychowujemy.Doszlo do tego ze tesciowa od 2 lat malej nie widziala (na
      zdjeciach raz), nie gada z nia przez telefon (tez raz tylko gadała z babcia i
      to byl blad moim zdaniem).Tak sie skonczyla jej ingerencja, gdy zachciala byc
      mama a nie babcia.I bardzo sie ciesze.
    • monaruda PONOWNIE JA 20.01.07, 20:44
      któraś z was pewnie trafnie określiła że pewnie jestem zazdrosna o tesciową że
      ma możliwość spędzania więcej czasu z dzieckiem niż ja pracująca. Pomińmy
      sprawę, że powinnam jej być wdzięczna, bo i wnuka bawi moja mama.

      Teściowa nawet gdy jestem z dzieckiem i z mężem wkraca i przybiega gdy mały
      zapłacze tak jakby rodzice nie wiedzieli co zrobić.

      Więc babcia i babciamama to dwie różne rzeczy
    • vharia Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 20.01.07, 22:40
      A mnie takie teściowe denerwują, matkom, które chcą dziecku oszczędzić złobka lub obcej opiekunki i godzą się na to- serdecznei współczuję i życzę jak najszybciej własnej chaty.
      Dla mnie takiej babci pomyliły się role, bo można być niezastąpioną, ukochaną osobą w życiu dziecka z pozycji b.a.b.c.i, nie wkraczając na obszar mamy, nie podważając jej autorytetu i nie rozpoczynając chorej konkurencji "która z nas ważniejsza".
      • aniusia_u Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 21.01.07, 10:52
        Czasem dziecko ma też jeszcze tatę i trzeba pójść na jakiś kompromis-którym jest
        np. zostawianie dziecka z babciami a nie chęć oszczędzenia-i dlatego nie
        niania.To do mam, które same o sobie stanowią i nie muszą zostawić dziecka z
        babcią.
      • maziala Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 24.01.07, 17:46
        vharia napisała:

        > A mnie takie teściowe denerwują, matkom, które chcą dziecku oszczędzić złobka l
        > ub obcej opiekunki i godzą się na to- serdecznei współczuję i życzę jak najszyb
        > ciej własnej chaty.
        > Dla mnie takiej babci pomyliły się role, bo można być niezastąpioną, ukochaną o
        > sobą w życiu dziecka z pozycji b.a.b.c.i, nie wkraczając na obszar mamy, nie po
        > dważając jej autorytetu i nie rozpoczynając chorej konkurencji "która z nas waż
        > niejsza".

        Zgadzam sie.
        Autorce wątku współczuję i nie życzę żeby zrobiło się tak, jak u mojej
        kolezanki, gdzie babcia mówi do dziecka "synku", a jak dziecko woła "mama", to
        czym prędzej na to zawołanie biegnie babcia.
        wrrr
        • calusek70 Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 25.01.07, 15:16
          Współczuję autorce wątku. Najwyraźniej teściowej pomyliły się role...Cóż często
          tak się zdarza, że babcia nadmiernie się angażuje w wychowanie wnuka i
          rywalizuje z matką kto zacz jest najlepszą opiekunką, chcąc coś sobie i innym
          udowodnić. Ma argumenty - doświadczenie. Jednak młoda matka zazwyczaj i tak
          niepewna i chcąca być najlepszą matką bywa drażliwa na tym tle.
          Z postu wynika, że teściowa ma tupet i przekracza granice taktu.
          Wg mnie najlepiej porozmawiać z nią otwarcie, jakie jest jej miejsce w szeregu
          i osłodzić podziękowaniami za wspaniałą opiekę :) aby nie urazić kobiety.


    • grubaska20 Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 25.01.07, 16:26
      nie wiem jak jest, nie byłam, nie widziałam tego. ptrafię jednak zrozumieć
      twoje emocje. mi też było ciężko było rozstac sie z synkiem choćby na chwilę i
      jak nie byłabym umordowana, irracjonalnie walczyłam, by wszystko przy dziecku
      robić sama. to chyba taka zwyczajna zazdrość jest, jak o ukochanego hehe:P
      absolutnie rozumiem co przez ciebie przemawia, nie pozwól jednak, by to
      zniszczyło twoje relacje z teściową, matką twojego męża, babką twojego synka

      pozdrawiam
    • listek_a Re: Teściowa-mama mojego synka 9miesięcznego??? 30.01.07, 08:20
      Bardzo Ci wspolczuje. Wyglada to tak, jakby tesciowa probowala wygrac jakis
      boj. Moim zdaniem nie przesadzasz.
Pełna wersja