magdusinska
30.01.07, 17:04
Postanowiłam napisać nie po to, aby prosić o rady,ale wygadać się. Piszę, aby
Was troszkę pocieszyć. Otóż wyprowadziłam się od męża, znalazłam fajną pracę,
mam całkiem znośne mieszkanie. Mimo, że nie zdradził, nie bił, nie pił to są
takie sytuacje, że dłużej już nie można. Ja czułam, że się duszę, że dłużej
już nie dam rady. Spakowałam się i zwyczajnie w świecie poszłam przed siebie.
Nadal jesteśmy małżeństwem formalnie, nie wystąpiłam o rozwód, mąż też nie.
Na razie łapiemy oddech. Czasem spotykamy się na tzw. gruncie neutralnym.
Wreszcie czuję, że żyję i dobrze mi z tym. Najgorsze są te wątpliwości, bo
nie wiem czy kocham skoro nie tęsknię.
Czytam Was od jakiegoś czasu i wiem, że wiele z Was jest załamanych, bo on
odszedł, okłamał. Nie martwcie się kobietki, dacie radę żyć dalej. Powodzenia.