sylwuniaw
12.02.07, 16:51
Wkurza mnie mój mąż, coraz częściej. Dziś na przykład, byłam u fryzjera.
Fryzurka fajna, zapłaciłam 75 zł. On oczywiście fryzury nie skomentował tylko
cenę. W końcu farbowanie na długie włosy to cena całkiem normalna. Nie, ale
pewnie wyglądac super, a i żeby z konta nic nie ubywało.
Potem, mówi A my te Walentynki to obchodzimy? Ja patrzę na niego... A czy mam
ci w ogóle kupowac Walentynkę? Przecież to Święto dla gówniarzy. Przykro mi
się zrobiło... Pomyślałam o kartce, którą kupiłam dla niego kilka dni temu.
Wyrzuciłam ją przy nim. Poniosło mnie. I teraz się do siebie nie odzywamy. Ja
sie pierwsza nie odezwę. Czuję się urażona...
PS. Jesteśmy 3 lata po ślubie.