Jest mi smutno...

12.02.07, 16:51
Wkurza mnie mój mąż, coraz częściej. Dziś na przykład, byłam u fryzjera.
Fryzurka fajna, zapłaciłam 75 zł. On oczywiście fryzury nie skomentował tylko
cenę. W końcu farbowanie na długie włosy to cena całkiem normalna. Nie, ale
pewnie wyglądac super, a i żeby z konta nic nie ubywało.
Potem, mówi A my te Walentynki to obchodzimy? Ja patrzę na niego... A czy mam
ci w ogóle kupowac Walentynkę? Przecież to Święto dla gówniarzy. Przykro mi
się zrobiło... Pomyślałam o kartce, którą kupiłam dla niego kilka dni temu.
Wyrzuciłam ją przy nim. Poniosło mnie. I teraz się do siebie nie odzywamy. Ja
sie pierwsza nie odezwę. Czuję się urażona...

PS. Jesteśmy 3 lata po ślubie.
    • golinda Re: Jest mi smutno... 12.02.07, 16:52
      3 lata po ślubie i takie cyrki?
      Nie masz się czuć smutna i urażona, tylko porządnie go opierd...!!!
    • miguella32 Re: Jest mi smutno... 12.02.07, 17:06
      u mnie to samo nie martw sie :-((((
      • martalek Re: Jest mi smutno... 13.02.07, 22:54
        ja mm jeszcze gorzej a nawet nie jstem mezatka, ot co!!!
        • martalek Re: Jest mi smutno... 13.02.07, 23:02
          Hehe a moj to wiecznie chodzi i mowi nie mam kasy, albo wiesz chcialem ci kupic
          to, to czy tamto ale nie mam za co... te jego wymowki, nie potrafi sie
          postarac:/ W przeciwienstwie ja nie pracuje, mam jakby to powiedziec "biedna
          rodzine" a staram sie jak slon pod gorke zeby cos wykombinowac a on nic, nawet
          laurki nie zrobi... a teraz nic mu nie dam ani na walentynki ani na zadne
          swieto, kij mu w morde!;)
        • mazur39 Ty możesz sama płacić za fryzjera nie-mężatko!;-) 14.02.07, 09:11
    • kosmitka06 Re: Jest mi smutno... 13.02.07, 22:57
      To ja mam chyba fajniej a i tak czasami narzekam :-P
      Mąż jak widzi że mam podły humor to sam wysyła mnie do fryzjera, na solarium
      czy jakies zakupy.
      Nie rozumiem tego- przeciez musisz jakos wygladac prawda???
      Moze porozmawiaj z nim na spokojenie.
      Pozdrawiam :)
      • siula5 Re: Jest mi smutno... 14.02.07, 08:24
        U nas jest na odwrót, ja nie lubię bezmyślnie wydawać pieniędzy, i nie lubię
        dostawać kwiatów bo w te miejsce by można było kupić bluzkę, no taka jestem, a
        mój M. tego nie rozumie, byle okazja i leci kupować jakieś prezenty dla mnie,
        ja to doceniam, ale lubie gdy sama coś sobie kupię, wiem, że będzie mi się
        podobało, a jak on kupi to zazwyczaj ta rzecz leży :((
    • ewelita Re: Jest mi smutno... 14.02.07, 10:23
      Wyglądac masz dobrze, ale nie wydawać. Ciekawe jak :-)

      My też jakoś szczególnie nie obchodzimy walentynek. Żartujemy, ze mamy je na
      codzień :-) ale ja kupuje mojemu Miśkowi śmieszną kartkę, coś słodkiego i takie
      duperele. Drobniutkie gesty, bez ceremoni. Ale rozumiem, że ci przykro, bo
      chodzi tylko o gest, chęć zrobienia drobniutkiej niespodzianki.

      A co do wydatków, to ja mam "abonament" , bo mój M kupił sobie ostatnio GPS za
      1800 zł, to ja stwierdziłam, że w takim razie ja moge podobną kwote wydać na
      moje przyjemności - no i fryzjer, kosmetyki, pachnidła, ciuszki - nazbiera mi
      się, he, he
      • martalek Re: Jest mi smutno... 16.02.07, 12:33
        Mialam nic nie dac, a zaprosilam do kina, maloslowna jestem:( Ehhh
Inne wątki na temat:
Pełna wersja