yokoono7
21.02.07, 16:27
HMM, mam taki problem, moze ni eproblem.Sama nie wiem. Chodzi o to, ze moj ex
odezwał sie od mnie na g-g po długim czasie nierozmawiania ze soba. Nie
bylismy pokłoceni czy co, ale jakos kontakt sie urwał. Spotykalismy sie
krotko, Poznałam go przez znajomych i widywalismy sie tylko głownie w
weekendy ,w sumie było ich 4, bo mieszkał około 200 km od moje miasta. U mnie
w tym czasie pomieszkiwała siostra, no i troche to byo utrudnione, to
spotykanie w weekend. Wtedy nie byłam w najlepszym stanie,moze nie byłam
gotowa na zwiazek. On sie zaangazował, ja to widziałam i dałam mu kosza. Nie
wiem, moze ze strachu, mzoe zaczeło mi takze zalezec. Facet mi sie podobał i
bardzo mnie pociagał. Do tego był do rany przyłóż. Do niczego do konca nie
doszło. I jakos sie rozpadło. Spotkalismy sie kilka miesiacy później, ale tez
nie moglismy sie zgrac. I kontakt sie urwał. Odległosc moze to tez sprawiła.
Przepraszam, raz zadzwoniła z zaproszeniem n awspołny wyjazd weekendowy, ale
odmowiłam. Później poznałam sowejgo meza, stasznie sie nim zauroczyłam i
bardzo szybko sie zareczylismy. I nie zebym żałowała, ale z mezem układa mi
sie dobrze, choc czesto sie kłocimy. W wielu rzeczach mąż jest apodyktyczny i
narzuca swoje zdanie, do tego jest troche zaborczy. I sie zastanawiam czy
popelniłam bład? Tak trudno powiedziec, ze sie bedzie z kims na całe zycie.
Moze nie dałam szansy tamtemu człowiekowi, ktory dawal mi duzo wolnosci i
niezaleznosci, a ktorego tak szybko odrzuciłam, nie dając mu w ogole szansy.
To sie wam wyzaliłam. Czekam teraz od was na baty..