O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża :-(((

02.03.07, 13:41
No nie,wczoraj myślałam że nie wiem co zrobie.Mąż akurat wyszedł a tu
telefon i patrze na wyświetlacz ze to ona(mialam nadzieję że teść)gadalam z
nia ostatni raz 2 miesiace temu.Myślała ze jej synek wrocil juz z pracy
dlatego dzwoni zawsze pod wieczor.....no i mowi( po kilku kieliszkach bylo
slychac) ze przyjada w niedziele na kilka godzin ,uczcic urodziny wnusi 1
roczek i czy moze kupic torcik i swieczke za moim pozwoleniem .nie byli na
urodzinach malej bo bylam sama (maz za granica)i czego mieli jechac.ale jak
to tak zeby nie byc na urodzinach, trzeba drugie zrobic :-/
Mało tego!!!!! zaczela mi tu wydziwiac ze tesc kupil prosiaka i nam miesko
wioza zebysmy mieli co jesc :-/ szynki nam zrobili i kielbaski...pewnie mysli
sobie ze bedzie miala okazje sasiadom na wsi pochwalis sie jak to ona nas
utrzymuje ale niech sobie nie mysli , zaplacimy jej za to chociaz nie
prosilismy o nic.
moja tesciowa jest falszywa kobieta,trzeba mies dobrze w glowie zeby
przyjezdzac i normalnie sie odzywac po tym co nam zrobila.
chciala doprowadzic nasze malzenstwo do rozwodu, wyslac dzieci do domu dziecka
(dlatego ze poszlam do pracy),wygadywala ciagle na moja rodzine,ostatnio
powiedziala na jakims pogrzebie ze jestem bardzo leniwa i nic nie robie(mam 3
dzieci,sprzatanie,pranie,gotowanie,meza nie ma w domu caly dzien,a przez 2
lata bylam sama bo on za granica,i jeszcze prace dorywcza sobie znalazlam)
mowi ze zarabia na nasze utrzymanie(daja tylko dzieciom ,a dzieci wszystko
wydaja na swoje potrzeby ,chociaz za kazdym razem mowie tej babie zeby nie
dawala nic)i ogolnie wszystko co jej przyjdzie do glowy.

a w niedzielke sobie przyje.dzie i jakby nigdy nic spojrzy mi prosto w oczy
bez zadnych skrupułów.
    • tenia100 Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 02.03.07, 15:40
      wiesz co, szkoda że nie wszyscy mają w takich sytuacjach taki perfidnie
      paskudny charakter jak ja, bo dzięki temu nie mam się czym denerwować i
      teściowa (przyszła,w tym roku ślub) już dobrze zna moje zdanie na niektóre
      kwestie dotyczące życia po ślubie np. oboje z teściem uwielbiają jeździć w
      gościnę i przyjmować gości regularnie co niedzielę ale w tygodniu też jeżdźą
      np. do swojej drugiej synowej. No i co ja na to? Mówię do mojego narzeczonego w
      ich towarzystwie: my w niedzięlę to nie będziemy się gościć tylko wypoczywać w
      łóżeczku albo spacerek itd. W ten sposób załatwiam każdą sprawę i mam spokój a
      ona bardziej mnie szanuje i nie wchodzi mi "na głowę" ze swoimi pomysłami.
      • cas-cada Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 02.03.07, 19:45
        Chciałabym miec tylko takie problemy.Obys kiedys nie wspominała ze ten problem
        to nic w stosunku do innych jakie jescze przed tobą.


        Mówię do mojego narzeczonego w
        >
        > ich towarzystwie: my w niedzięlę to nie będziemy się gościć tylko wypoczywać
        w
        > łóżeczku albo spacerek

        Powiem szczerze ze jesli nawet masz racje to takie teksty nie są w dobrym tonie
        osoby o pokolenie młodszej.
        • tenia100 Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 05.03.07, 13:33
          cas-cada nie wiem o co ci chodzi, pisząc że takie teksty...przecież to nie są
          dziwne lub niegrzeczne sformułowania tylko jasne wypowiedzi a poza tym to nie
          rozmawiam ze swoimi przyszlymi teściami jak z urzędnikami tylko jak z przyszłą
          rodziną to dlaczego mam być wobec nich sztuczna i mówić w sposób wymijający
          sądząc że się domyślą o co mi chodzi? Czy to że jestem od nich młodsza to jest
          wobec nich niegrzecznym prostolinijne powiedzenie o swoich planach? Gdybym
          mówiła bojąc się każdego słowa to pewnie byliby u mnie codziennie po 2 godziny
          bo mieszkają od nas 100m.
          • cas-cada Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 05.03.07, 14:28
            pisząc że takie teksty...przecież to nie są
            > dziwne lub niegrzeczne


            Nie powiedziałam ze niegrzeczne.Mysle ze gdyby w taki dosłowny sposob twoj maz
            odpowiedział twojej mamie miałaby ci napewno cos do powiedzenia.Rodzice to nie
            sasiedzi.

            Gdybym
            > mówiła bojąc się każdego słowa to pewnie byliby u mnie codziennie po 2 godziny
            > bo mieszkają od nas 100m.

            Ja tam lubie jak mnie rodzina odwiedza i sama tez ja odwiedzam.Z tym
            odwiedzaniem codziennym z odległosci 100km to przeginasz.
      • mikams75 Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 06.03.07, 14:14
        na szczescie sa ludzie, ktorzy nie lubia gosci w niedziele - taka jest moja mama
        i ja jestem taka sama. Niedziela jest dniem odpoczynku po calotygodniowym
        zgielku, dniem na wyciszenie, spacer, ksiazke, wyspanie sie a nie goszczenie,
        pichcenie i sprzatanie po gosciach.
        Ale to rozumieja glownie ludzie pracujacy, tesciowie na emeryturze za bardzo nie
        odrozniaja dnia w tygodniu od niedzieli z ta roznica ze w niedziele mozna
        latwiej dorwac innych.
        Ja mam ten "luksus" ze mieszkam daleko od rodziny i nie ma zwalania sie w
        niedziele, ale ja na pewno bym bardzo zle znosila niedzielne wizyty.
    • miguella32 Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 05.03.07, 14:45
      jak najbardziej wierze w codzienne wizyty sama mam blisko rodziców na drugiej
      stronie ulicy i uwierz przychodzi matka,nieraz jej powiedziałam co myślałam ale
      to nie pomogło i nie pomaga
      • cas-cada Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 05.03.07, 15:14
        > jak najbardziej wierze

        Ja też! ale napewno nie odwiedzaliby cie gdyby mieszkali w odl.100km.Chyba
        przesadziła.
        • cas-cada Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 05.03.07, 15:15
          Oj zwracam honor,zle odczytałam --100m.Bardzo mozliwe zeby tak było.
          • tenia100 Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 06.03.07, 12:01
            no właśnie 100 metrów! a już zaczynałam się denerwować że źle mnie odczytałaś i
            uważasz ze przeginam...to chyba zależy też od charakterów teściów, bo ja lubię
            odwiedziny rodziny ale bez przesady, żeby u mnie siedziała po 3 godz dziennie i
            wtedy np. nie mogę wyprać lub posprzątać no bo też by mi niewypadało a
            najgorsze jest to że zawsze oczekują ciasta do kawy, kiedy ja nienawidzę piec
            ciast i ich nie piekę...kupuję gotowe...to jej odzywki typu: kupiłaś gotowe?
            Dobre, ale nie ma to jak własnoręcznie upieczone.. mnie dobiły i od tej pory
            nie ma ciasta. Jak raz teść powiedział międzysłowami że do kawy zjadłby kawałek
            ciasta (w ich mniemaniu kawa bez ciasta to niewyobrażalna rzecz) powiedziałam:
            Nie lubię piec ciast i nie będę tego robić jeśli nie najdzie mnie na to ochota
            a kupowane ze sklepu nie jest tak smaczne bo nie ma to jak swoje (delikatnym
            tonem i z uśmiechem na ustach) rezultat: przynosi swoje!!! No i kolejny problem
            z głowy a coraz mniej się denerwuję.
            • maja1116 Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 12.03.07, 15:49
              no niedziela minęła,właściwie to już druga. Nie powiem, było spokojnie, nie
              zagościli zbyt długo(ok 1,5 godz) zrobiłam obiad ,przywieźli tort dla małej i to
              wszystko.Ale............ przywieźli jednak tego biednego prosiaka, a teściowa od
              razu z tekstem" macie, wiecej od nas nie dostaniecie" nie chciałam nic
              mowić.Kilka razy to powtorzyla.Mówiłam mężowi zeby zapłacil jej za to i żeby
              więcej nie pyskowała, wcale jej o to nie prosiłam.
              Mąż dawał teściowi ale ten nie chciał brac :-/
              Poza tym nic innego nie gadała....
              A dziś ,tydzień pożniej ,dowiaduję się od mojej babci która mało co zawału nie
              dostała,że moja teściowa znowu pyskuje po koloniach.Opowiada jak to ona poł
              swini kupiła i zawiozla synowej i dzieciom żeby miały co jesc!!!!!!!!no w
              morde!!!! to nie wszystko, ale nie chce mi sie rozpisywać.
              Zadzwonilam do męża ,powiedziałam mu żeby oddał jej za ta choler... swinie ,bo
              jak nie to te jej mieso wywale do smietnika. żeby jej powiedział przy okazji
              niech sie ode mnie odp... i da mi święty spokój,bo mam tego dość.Jak to się nie
              zmieni to nie ręczę za siebie.
              Czekałam jakiś czas na tel od teściowej. popłakałam się wczesniej ze zlosci.Mąż
              dzwonil kilka razy ale nie odbierałam ,nie mogłam się pozbierać od tych
              oszczerstw które rzucała na mnie przez te wszystkie lata.
              W koncu odebrałam tel. od męża.Powiedział że dzwonił do niej, a ona powiedziała
              że nic takiego nie mowila! Ze to sasiedzi ( z którymi od kilku tyg nie kumpluje
              się) wszystko wszedzie gadaja a pozniej zwalają winę na nią.
              mysli że jej uwierzę.
              Byłam taka zdenerwowana że miałam ochotę zadzwonić do niej i powiedzieć jej co o
              niej myślę.
              Wszystko mi przychodziło do głowy,mam dosyć jej kłamstw i wszystkiego co robi z
              naszą rodziną.
              Mówiłam mężowi że jak przyjedzie to przy nim zadzwonie do jej sasiadow i sama
              zapytam co ona mowila,bo przez 3-cie osoby naprawdę trudno mi uwierzyć że jest
              taka podła.Powiedział że sam zadzwoni.Ale nie wiem czy dobrze zrobię,jak
              zadzwonię do tych sasiadow, w koncu to od nich dowiedziala sie moja babcia.
              ale watpię też w to że moja teściowa mówi prawdę twierdząc że to nie ona
              wygaduje to wszystko.
              • horpyna4 Re: O mamo,gośći w niedzielę,teściowa przyjeżdża 12.03.07, 17:34
                A spuść na nią wodę i przestań się tak podniecać. Babsztyl nie jest tego wart.
                Niech se gada, pamiętaj, że ZAWSZE znajdą się ludzie, którzy Cię obszczekają i
                postaraj się na to uodpornić. Ja w takich przypadkach mówię sobie, że jeżeli
                ktoś jest taki durny, że znając mnie wierzy w bzdury na mój temat, to jego
                problem, a nie mój. Nie zniżam się do prostowania pomówień i olewam to równo
                ciepłym moczem. Dzięki temu zachowuję pogodę ducha wbrew wszelkim
                przeciwnościom.
Pełna wersja