proszę... pomóżcie...

22.03.07, 10:53
Zerkam od dość dłuższego czasu na to forum, najpierw forum ślub i wesele a
teraz tutaj... Nie mam z kim porozmawiać, nie wiem czy coś ze mną jest nie
tak, czy zwariowałam i nie wiem co mam robić. Męzatką jestem od roku, nasza
znajomość z mężem zaczęla się niezbyt fortunnie, mój narzeczony zdradził
mnie.... dowiedziałam się, mocno bolało, bardzo trudno było się podnieść. On
przysięgał, blagał na kolanach - że to była pomyłka, że kocha mnie nad życie,
że jestem jedyną kobietą.
A ja .. bardzo kochałam, mimo podszeptów od znajmoych - którzy mówili - on
nie zasługuje na Ciebie - to nie dla ciebie facet.. Postanowiłam zaufac
sercu, staralam się wybaczyć.. staram .. bo przeciez tego nie da się wymazać
z pamięci, można tylko o tym nie mówić. Ważne jest to, że .. zdrada ..
narodziła się przez gg.. znaczy przez gg poznał tę dziewczynę, najpierw
niewinne rozmowy, późneij spotkanie i tak dalej.
Teraz napewno mi się dostanie, ale od czasu do czasu sprawdzam archiwum
rozmmów na gg mojego męża, on o tym wie - nawet hasło mi podał. Oczywiście
zawsze istnieje możliwośc skasowania rozmowy.. no i stało się, od kilku m-cy
postanowiłam tego nie robić, do wczoraj... zajrzałam i co... znów rozmowy z
napaloną dziewuchą, to tak boli... To nie jest pierwszy raz od ślubu, tyle
razy prosiłam, żeby tego nie robił.. a on dalej siedzii stuka - co ja mam
zrobić? Zostawić zanim nie ma dzieci i ułozyć sobie zycie na nowo? Czy ja
przesadzam?? Bo jak wczoraj z nim rozmawiałam.. prosiłam, płakałam.. on
twierdzi, że to nic nie znaczy, że wie i że nauczył się wiele... ale to tak
bardzo boli, nie wiem.. może coś ze mną nie tak? Nie mogę spać, jeść.. nie
umiem z nim rozmawiać, nie wiem co robić.. błagam pomózcie.. Tak bardzo
potrzebuję wsparcia...
    • vanjam Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 11:23
      Chyba jednak zbyt pochopnie zdecydowałaś się na ten ślub. Nie piszesz, jak długo
      byliście razem przed ślubem. Ale skoro przed ślubem on już Cię zdradzał, to
      wydaje mi się, że po ślubie może robić to samo, tym bardziej że teraz już jesteś
      jego żoną, więc zdaje sobie sprawę, że nie będzie Ci łatwo odejść tak z dnia na
      dzień. Ty chyba musisz zadecydować sama, co dalej, tu nikt za Ciebie decyzji nie
      podejmie, bo to Twoje życie. Ale na pewno łatwiej jest odejść, gdy nie ma dzieci.
      Sprawdzanie jego rozmów sprawia tylko, że jesteś jeszcze bardziej nieufna, tym
      bardziej, że on tak łatwo z dodatkowych wrażeń nie zrezygnował. tylko płacz to
      pokazywanie, że jesteś miękka, może warto podjąć bardziej radykalne kroki i
      sprawdzić, jak na to zareaguje?
      • malineczka321 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 11:37
        Byliśmy 4 lata razem, sama nie wiem dlaczego to zrobiłam.. oczywiście poza
        miłością. Może strach przed samotnością? Niby niczego mi nie brakuje -
        postrzegana jestem jako bardzo pogodna i fajna dziewczyna. Wczoraj przysiągł..
        że to jergo oststni raz, a ja przysięgłam... że następnym razem znajdzie się za
        drzwiami mieszkania. Teraz chyba miłośc, wielkie zauroczenie odeszło....
        pozostała bolesna rzeczywistość. Przecież on wie, jak bardzo łatwo mnie
        skrzywdzić...
        Czy wasi męzowie rozmawiają przez komunikatory? - uważacie, że to normalne.. to
        tylko ja chcę zamknąć w złotej klatce?
        Mam numer do tej dziewczyny... jest sens rozmawiać z nia, czy tylko się
        zbłaźnię??
        • vanjam Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 11:46
          malineczka321 napisała:

          o jergo oststni raz, a ja przysięgłam... że następnym razem znajdzie się za
          >
          > drzwiami mieszkania.

          Obyś tylko tak zrobiła, bo jeśli nie dotrzymasz tej "obietnicy" to na pewno on
          będzie wiedział, że nigdy nie postawisz na swoim

          > Mam numer do tej dziewczyny... jest sens rozmawiać z nia, czy tylko się
          > zbłaźnię??

          Zdecydowanie się zbłaźnisz. Po co Ci jeszcze takie upokorzenie, a dla niego
          kolejny dowód, że jesteś słaba?
        • cytrynka123 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 11:49
          Witam.
          sama lubie flirtowac na necie, ale jest to flirt kontrolowany i raczej stadny.
          taka luzna rozmowa o pupie Maryni. Z zalozenia nie ma opcji przeciagania gadek
          forumowych do rzeczywistosci. komunikatory, to co innego. itstnieje tu pewna
          anonimowosc i uklad jeden na jedna. Nie ma swiadkow, najwyzej historia rozmow.
          Nie zdradzilam swojego chlopa i on mnie tez nie, mimo to mielismy kilka
          zawichrowan w zwiazku. Od facetow staram sie trzymac z daleka, jednak traktujac
          ich milo i po kolezensku, niestety sciagam ich. Ciosa mi chlop o to kolki na
          glowie. Kontakt z inna kobieta/mezczyzna jest rownie potrzebny, tak dla
          przejrzenia siebie samego, jednak granice owego przegladania musza byc. Nigdy
          sama nie wejde do meskiego mieszkania ani nie chce goscic mezczyzny pod
          nieobecnosc mojego chlopa. nie umawiam sie z nikim z netu, jezeli mialabym
          ochote, to raczej zlot kregu fanatykow jakiegos hobby itp.
          Nie wiem, na ile Twoj pan sobie pozwala. Gdyby moj chlop mnie zdradzil, pewnie
          bym mu wybaczyla. Sama nie mam ochoty na to, ale zycie jest dlugie i pelne
          zasadzek. Zdrada to nie koniec swiata, jednak notoryczne i jawne kontakty z
          innymi kobietami, to szczyt bezczelnosci. Zadbaj o siebie i zmien sie nieco.
          Przestan mu sluzyc, dogadzac, kup sobie czerwona kiecke lub seksowna szminke,
          zrob wlosy, zapisz sie na jakis kurs czy wychodz sama na spacer. Chlop
          zazdrosny nie bedzie sie zajmowal niuniami, a bedzie Ciebie sie kurczowo
          trzymal. jestem bardzo emocjonalnie niezalezna, lubie dobre ciuchy, ksiazki,
          kosmetyki, mam wiele zainteresowan okolo i pozazawodowych i nie lubie
          stagnacji. Moj kwiatuszek ma duzo roboty trzymajac nade mna kontrole ;))

          Pozdrawiam.
          • malineczka321 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 12:02
            No własnie... Cytrynka123 masz rację... jestem podobna do Ciebie - poza
            emocjonalną niezaleznością. mam mnóstwo przyjaciół (w odróżnieniu do niego),
            zainteresowań, ciągle robię coś poza pracą - oststnio zapisałam się na studia
            podyplomowe, uwielbiam ciuchy, dobre książki ... tylko ptzez to - on ma więcej
            wolnego czasu, rozmawiał z nią wtedy ... kiedy ja byłan na uczelni, to działa
            jakoś odwrotnie - zamiast mnie pilnować - siedzi i klepie z jakimiś babami...
            ja naprawdę próbowałam i próbuję, tylko nie ma efektu.. brak mi sił. Chociaż..
            wiem, że jesli zrobi to po raz kolejny - musze wystawić manatki za drzwi ..
            choćby błagał ... tego jestem pewna...
            Czasami zastanawiam się... może to, że jestem tak zalatana, że chcę coś
            osiągnąć.. przeraża jego? Bo mam wrażenie, że jemu na niczym nie zalezy.. ma
            pracę, mimo że często namawiałam na jakiś kurs, albo podyplomówkę.. to on nie
            chce...moze w tym tkwi problem?
            Kiedyś powiedział, że jestem "zbyt idealna" - znaczy... nudna?
            Te dziewczyny - przynajmniej ta, z którą mnie zdradził.. to jakieś mało
            wystrzałowe, pewnie dlatego to tak bardzo boli...
            • cytrynka123 Re: proszę... pomóżcie... 24.03.07, 12:23
              Polegaj na wlasnej intuicji i zrob rachunek zyskow i strat. Wszelkie wady i
              braki na minus, a dobre chwile i zalety na plus. Zakresl jakis obszar
              tolerancji i powolutku podejmuj decyzje. Ewentualny rozwod w dzisiejszych
              czasach nie jest az taka tragedia i skandalem. Zwlaszcza, ze nie macie dzieci i
              nie zasiedzieliscie sie mocno w zwiazku. Sama wczoraj mialam trudna rozmowe ze
              swoim kwiatkiem. Nie pasujemy do siebie intelektualnie. Nie mamy o czym
              rozmawiac. Nie warosiuje na jegoniekorzysc, po prostu on lubi ryby i statki, a
              ja jeszcze polityke, publicystyke, religioznastwo, kultury, literature piekna i
              mase innych rzeczy. Nie moge z nim o niczym dyskutowac, bo albo nie ma ochoty,
              albo sie obraza, ze sie z nim nie zgadzam. W dyskusji przeciez nie chodzi o
              udowadnanie racji, a o znalezienie jak najwiekszej liczby mozliwosci i sama
              przyjemnosc wymieniania opinii.
              Moze niech Ci przestanie troche zalezec. zcasami, gdy mam juz dosc, czuje
              jakbym tracila wszelkie uczucia i sie zawieszam emocjonalnie. On widzi, ze jest
              zle i ze w kazdej chwili moge wyjsc z jedna walizka. Fakt, w amoku takie rzeczy
              sie robi i pozniej zaluje, ale jak sie duzo przykrych rzeczy nazbiera do kosza,
              to pozniej on peka..
              Odnosnie rozwoju intelektualnego.. Studia podyplomowe nie sa najwazniejsze na
              swiecie, ale rowniez istnieje pytanie, dlaczego by ich nie skonczyc. Jezeli ma
              czas i pieniadze, czemu nie? To by go odciagnelo od bab i dalo satysfakcje.
              Zdobywanie wiedzy daje satysfakcje, coraz bardziej wciaga. Sama wiem, ze musze
              sie rozwijac i nadmiar energii wpuszczac w cos pozytecznego. W przeciwnym
              wypadku zwiazek moze ucierpiec z powodu mojej frustracji.
              Nie chce Cie namawiac do ewentualnego romansu, jednak dobrze by bylo bys
              poznala jednego czy dwoch mezczyzn imponujacych Tobie wiedza, intelektem,
              zainteresowaniami. Rozmowa na wspolne tematy i na zblizonym poziomie bardzo
              pomaga. Fakt, ze z tego moze cos byc wiecej, jednak jezeli maz jest zazdrosny,
              zauwazy i w pore zareaguje, to znak, ze warto dac mu szanse. Niech on wie, ze
              moze duzo stracic. Zreszta nie widze szans dla zwiazku, w ktorym ktos zdradza,
              inaczej, gdybyscie oboje sobie przyzwolili na ewentualne przygody, jednak to
              inna para kaloszy i od tego szczescia we dwoje sie nie zaczyna.
        • jpl5 Re: proszę Nie piszcie głupot 01.04.07, 12:24
          To takie sama panie jak Wy. Nie JAKIEŚ KOSMITKI
          Moralność się kłania i co chcecie to tam sobie w tą nazwe włóżcie.
          Ileż razy czytam MA INNĄ lub podobne bzdety !!!!!!!!
          Popatrz na siebie może tu będzie powód?
          Popatrz na siebie i nie "rwij " innego /bo pewniejuż ma jakąś panią/
          Byłem też świadkiem rozmów "zostaw mi go" Żenada, zależna od KLASY pań
          Tak więc problem stary jak świat.
          Jednoznacznej rady nie ma, a i powodów do "skoku" każda ze stron znajdzie ile
          tylko wymyślić potrafi.
          Pozdrawiam
          P.S.
          nikt na szczęście "tego" z mydła nie ma i nie braknie ))))
    • oxygen100 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 11:50
      Faceta nie da sie zmienic. Mozna co najwyzej zmienic stroj i uczesanie i to nie
      bez walki. Musisz uknuc misterny plan, zeby maz nie chcial rozmawiac na gg
      tylko zajal sie Toba. Moze powinnas czesciej tryskac sperma nie lzami?? W
      obiecanki nie wierz, predzej przestanie walic konia po kryjomu, niz zrezygnuje
      z adoroacji jakiejs cipuni
    • mlody_zonkos Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 11:52
      zostaw go
      nie ma nic gorszego niz zycie z debilem, pod jednym dachem
      • maja1116 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 12:11
        W wyjątkowych sytuacjach niestety rozwod jest jedynym sposobem, jestem temu
        przeciwna,ale nie bedziesz miala z nim życia dobrego.
        • malineczka321 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 12:14
          Myslicie, że jedyny sposób to rozwód...?
          Pozostało mi czekać na nową rozmowę.. Czy rozmowy z koleżankami z pracy tez
          traktować .. podobnie - bo on nie rozumie, że facetowi zonatemu.... po prostu
          wielu rzeczy nie wypada robić, że to że pisze do kolezanki "że nie może
          doczekać aż uszczypnie ją za kolano" to sprawia mi przykrość...
          • annb Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 12:18
            ustalmy
            kolezanka z pracy
            on jej pisze cytuję - "że nie może
            > doczekać aż uszczypnie ją za kolano"

            spoci sie jak dostanie pozew do sadu
            pomijajac sprawe w sadzie, molestowanie w miejscu pracy to wilczy bilet, i
            natychmiastowe rozwiazanie umowy o prace.

            przychylam sie do zdania zonkosia
            zostaw debila
            nie dosc ze flirtuje to jeszcze go bedziesz musiala utrzymywac

            szkoda zycia
          • mlody_zonkos Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 12:26
            > Myslicie, że jedyny sposób to rozwód...?

            tak myslimy
            rozne rzeczy mozna wybaczyc, ze pije, ze zdradza, ze klamie

            ale jak jest glupi, to naprawde bedzie ci sie z nim zle zylo

            a glupi niestety jest - bo jesli ci gosc daje haslo do gg i nie czysci rozmow,
            ktore go kompromituja - to po prostu debil jest

            > Pozostało mi czekać na nową rozmowę

            ale co mu powiesz - zeby sie lepiej pilnowal na przyszlosc?
            moze mu jeszcze bedziesz przypominac co jakis czas, zeby wyczyscil archiwum na
            gg i w komorce?

            • malineczka321 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 12:36
              Dzięki, zrobiło mi się trochę lżej... przynajmniej napisałam to - co czuję.
              Wsttydzę się tego, myślę że sporo osób z mojego otoczenia - nie uwierzyłoby w
              to co mówię, poza moimi przyjaiółkami, które odradzały... a jednak ... Pewnie
              usłyszałabym "a nie mówiłam"... poczucie poniesienia klęski jest straszne.
              Trzymajcie kciuki za moją konsekwencję...
              • ledzeppelin3 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 15:45
                Puki rozmawiajom to jeszcze jest w porzo, gożej jak on jej zachce dac dowud
                miłości.
            • chiara76 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 15:56
              mlody_zonkos napisał:

              >
              > a glupi niestety jest - bo jesli ci gosc daje haslo do gg i nie czysci
              rozmow,
              > ktore go kompromituja - to po prostu debil jest
              >

              a może on nie taki głupi? może ma ochotę coś zakończyć ale nie umie własnymi
              łapami i czeka na reakcję? (dość często niestety tak panowie manewrują).
    • maya28 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 16:44
      Ludzie, którzy lubią zdradzać, nie zmienią się. To Ty się musisz zastanowić, czy
      akceptujesz takie życie, bo to jest Twoje życie , jedno jedyne. Już Cię
      zdradził, wybaczyłaś, a on dalej to robi. Uważasz, że jak będą dzieci, to to
      wpłynie na jego zmianę? Chyba przestanie się tylko obawiać groźby rozwodu, bo
      może być Ci ciężko samej z dziećmi. Poza tym trudniej ułożyć sobie życie od nowa
      z dziećmi z poprzedniego związku. I decydując się z nim na dziecko, skazujesz je
      wręcz , że będzie wychowywało się bez ojca. Doszłaś do stanu, ze sprawdzasz
      jego korespondencję! Czy można się bardziej poniżać? Masz myśli ( rozumiem , ze
      z poczucia bezsilności) dzwonienia do dziewczyny, z którą się pewnie spotyka.
      Dla mnie to jest obraz osoby tak zakochanej, ze będącej gotową poniżać się,
      zatracić wręcz, byle uratować związek. To jest chore!
      Musisz zastanowić się, jak ważna jesteś dla siebie. Może postaw się w sytuacji,
      że jesteś własną córką, to ją traktuje tak mąż, co byś doradziła swojej
      córce??Musisz pokochać samą siebie, dbać o siebie i nie pozwalać nikomu tak Cię
      traktować!
      Odnoszę wrażenie, że jesteś jeszcze bardzo młoda, a Twój mąż to Twój pierwszy
      partner życiowy. Taką pierwsza miłość zawsze się idealizuje i nie wyobraża, aby
      można było kogokolwiek jeszcze pokochać. Albo się ją uratuje , albo do końca
      życia będę żyć bez miłości. Ale z tego co piszesz, dla osoby z boku, nie widzę,
      aby mąż Cię kochał. Zasługujesz na więcej.
    • arwen8 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 16:51
      Jesteś emocjonalnie uzależniona od męża. Na maxa.
      • zaba519 Re: proszę... pomóżcie... 24.03.07, 20:22
        arwen8 jak zwykle wszystko wie najlepiej...jest idealna...
    • vharia Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 21:46
      malineczka321 napisała:

      > co ja mam
      > zrobić? Zostawić zanim nie ma dzieci i ułozyć sobie zycie na nowo?
      TAK
      Czy ja
      > przesadzam?? Bo jak wczoraj z nim rozmawiałam.. prosiłam, płakałam.. on
      > twierdzi, że to nic nie znaczy, że wie i że nauczył się wiele...
      HAHAHA
      ale to tak
      > bardzo boli, nie wiem.. może coś ze mną nie tak?
      TAK
      Nie mogę spać, jeść.. nie
      > umiem z nim rozmawiać, nie wiem co robić.. błagam pomózcie.. Tak bardzo
      > potrzebuję wsparcia...

      Najlepsze wsparcie znajdziesz na GG. Załóz konto, pilnuj hasła i poprzebieraj w panach serfujących po bezdrożach sieci globalnej. Niektórzy sa super!
      • morgan11 Re: proszę... pomóżcie... 22.03.07, 23:34
        po prostu odinstaluj gg i juz po klopocie :)
    • turzyca Re: proszę... pomóżcie... 23.03.07, 00:50
      Znam takie malzenstwo: zanim zostali malzenstwem bylo roznie. Potem sie hajtneli
      i zadne zadnego juz nie zdradzilo. On w nia wpatrzony, pracowal przez pewien
      czas za dwoch byle tylko ona nie musiala ukochanej pracy zmieniac, jak byla
      ciezko chora to ja doslownie na rekach nosil (bo sama nie byla w stanie pojsc do
      lazienki nawet), malzenstwo niesamowite, bardzo szczesliwe. Ale on w sieci
      flirtuje ostro i bez ograniczen. Tyle ze to sa znajomosci wylacznie wirtualne,
      nigdy nie rozmawia w ten sposob z kims kogo zna z realu, nigdy nie przenosi
      znajomosci z sieci do realu.
      Taki ma po prostu gwizdek bezpieczenstwa. Ale nie kazda zona to musi akceptowac.
    • dziabisia Re: proszę... pomóżcie... 24.03.07, 17:05
      każdy związek to indywidualna sprawa... my znaliśmy się chyba rok na zasadzie
      docinek, dyskusji i sprzeczek.... gdyby ktoś wtedy powiedział mi że ON będzie
      moim M to kazałabym mu (temu co tak powiedział) się postukać w głowe. ON mówił
      swoim kolegom że fajna ze mnie dziewczyna ale mój mąż to będzie miał ze mną
      przekichane :) bo niezła cholera jestem :) Jedno wspólne wyjście zmieniło całe
      nasze życie... (i nie chodzi tu o ciążę) Od pierwszej "randki" minął miesiąc i
      zamieszkaliśmy ze sobą, po ośmiu miesiącach od zamieszkania wzieliśmy ślub, a za
      trzy miesiące będziemy obchodzić czwartą rocznicę ślubu... bywają dni trudne ale
      jesteśmy szczęsliwi i zakochani tak jak na pierwszej randce:) może zauroczenie
      minęło ale jest miłość która z każdym dniem rośnie w siłe... Szczęścia życzę!
      • bakoma1 Re: proszę... pomóżcie... 26.03.07, 08:57
        dziewczyno, nie zwazaj na nic, nie pozwol zeby cię krzywdzil. jesli nie jestes
        w stanie tegto tolerowac (bo sa takie ktroe będą to tolerowac bo tak kochają ),
        odejdz bo on nigdy sie nie zmieni a ty zawsze juz bedziesz go podejrzewac.
        zameczycie sie. bez dzieci łatwiej jest odejsc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja