jak on mnie wk.......a

28.03.07, 13:19
Ale jestem zła. Kolejna sprzeczka z męzem.Mam już dość. Już sama nie wiem czy
przesadzam czy moze mam rację.Musze się Wam wyżalić bo ze złości to az mnie w
żołądku ściska.
Otóż mój mąz ma prace na zmiany równiez w weekendy więc nie ma za wiele czasu
by spotykac sie ze znajomymi ze swojej strony tym bardziej że oni mieszkają
30 km od nas .Niestety mi też nie moze poświęcić więcej swojego czasu- ale to
rozumiem i już przywykłam prawie do tego,
Problem jest taki że ja miałam w zeszłym tyg urodziny , przyszli moi rodzice
wypiliśmy po "lampce szampana", ogólnie było miło następnego dnia
pojechaliśmy do jego rodziny no i mój mąz zabalował tam z ojcem i szwagrem.
Ja oczywiście za kółkiem (zresztą jak zwykle.) Tu nie miałam nic przeciw
nawet choć on się nawet mnie nie zapytał czy nie mam nic przeciwko by
poprowadzić.Tak robi ciągle. Za każdym razem jak jedziemy do jego rodziny czy
znajomych ja prowadzę sam bo mój mąz musi z kimś tam coś
sobie "chlapnąć".Średnio raz w miesiącu jeździeliśmy- teraz jak będzie
cieplej pewnie będzie częsciej.
W ten weekend mój maz ma urodzinki, oczywiście zaprosił swoich znajomych i
oznajmił mi dziś że zaplanował nam cudowną niedzielę (pojedziemy nad wode ,
bedzie grill) pomyslałam cudownie,ale wkrótce zapytałam kto będzie
prowadził??? jak to kto ty przecież . Ku....a ręce mi opadły. Powiedziałam mu
że mam tylko 2 dni w tyg wolne i nie zamierzam co weekend wozić nachlanego
męza , bo żedna to dla mnie przyjemność. Że nie bierze moich potrzeb i
wymagań pod uwagę. Liczy się tylko on, by on się dobrze bawił. Nie pamiętam
kiedy pojechaliśmy do jego znajomych i ja np wypiłam choć lampkę wina, zawsze
jeżdżę, woże jego i jego znajomych.
Nie chodzi o to że mam pociąg do alkoholu, on też nie ale nie jest dla mnie
przyjemne spędzanie czasu wożąc pijanych pasażerów.
Zapytałam czy on nie potrafi się z nimi spotkać bez picia??? bez piwa?? ja
rozumiem raz na jakiś czas, ale za każdym razem jak się widza zawsze on pije.
I albo wtedy jedzie sam i nie ma go przez jakies 2 dni albo ja go przywoże.
Zdarza się że 3 noce pod kolej np pracuje (ja go nie widze bo sie mijamy) a 4
nocy zadzwonie że zostaje u znajomych, rodziców. Są tyg kiedy potrafiliśmy
sie przez tydzięń nie widzieć i to nie koniecznie przez pracę.
Mam dość próbowałam rozmawiać, mówiliśmy o swoich potrzebach, oczekiwaniach
ale on tylko mówi pięknie a jak przychodzi co do czego to ciągle to samo.
Jest jeszcze tak że po spotkaniu z jego znajomymi ciągle sie kłócimy, on
wtedy traktuje mnie tak w towarzystwie jak jego koledzy swoje żony. Czyli
ignoruje - ja sobie na to nie pozwolę więc kolejna draka.
Najgorsze jest to że on po takich sprzeczkach potrafi tylko walnąc focha.
Ręce mi już opadają ;(
    • moniskap Re: jak on mnie wk.......a 28.03.07, 18:50
      U mnie nie ma takiego problemu bo tylko maz ma prawko.Znajomi za to ustalaja
      sobie ze raz on pije raz ona i nie ma problemu,choc pewnie twoj maz na to nie
      pujdzie.
      Oprocz rozmowy i ustaleniu jakis regol nic chyba nie mozesz zrobic!powodzenia
    • agaciau Re: jak on mnie wk.......a 28.03.07, 22:25
      A ja bym zrobiła w ten sposób: nic wcześniej nie mówiąc, pojechałabym z mężem na imprezę i szybciutko wypiła piwo czy innego szampana (koniecznie w obecności męża), zanim on zdąży zareagować. Jest to dosyć radykalny sposób, ale raczej nie masz innego wyjścia. Wtedy on będzie nie miał wyjścia i będzie musiał prowadzić. Powodzenia.
      Przy okazji chciałabym się przywitać, gdyż to mój pierwszy post na tym forum:)
      • onion11 Re: jak on mnie wk.......a 28.03.07, 22:37
        Popieram, bez uzgodnienia, zaraz po wejsciu wypilabym drinka i juz, problem
        zalatwiony (idealnie zaraz po wypiciu zrobilabym mine niewiniatka - ojej,
        zapomnialam, ze prowadze). Jesli on sie zdecyduje na drinki rowniez - jedynym
        wyjsciem jest albo zostanie na noc, albo taksowka i odebranie samochodu dnia
        nastepnego... Ale, rady radami,znasz swojego meza najlepiej i pewnie wiesz, czy
        pojdzie na cos takiego czy nie. Jesli nie, no to chyba tylko "stara, dobra
        rozmowa i ustalenie regol przed wyjsciem". Powodzenia, mialam podobny problem
        jakis czas temu i skonczylo sie na umawianiu - kiedy kto i ile
        procentow/promili pobiera...
        • natalia9984 Re: jak on mnie wk.......a 28.03.07, 23:23
          wiem cos o tym akurat u mnie składa sie tak że to ja mam prawko wiec jesli mam
          ochote i ja wypic alkohol auto zostawiam sa taxi w koncu Polacy nie gesi swój
          jezyk znaja i sobie poradza.Wiem ze napewno denerwujace jest jak towarzystwo
          wesołe na luzie a człowiek trzezwy patrzy inaczej ale w koncu taki los
          kierowcy. Na twoim miejscu auto bym zostawiała i moze w ten sposób nauczyłabys
          meza ze zmieni zdanie i Ciebie zastapi za kierownica a drugie wyjscie awaryjne
          to nie loteria kto pije a kto nie tylko odrazu powiedziałabym ze kolei na mnie
          i pije a mąz napój.Takie podejscie jest adekwatne do kazdej sytuacji.Pa Nie daj
          sie my kobitki mamy równouprawnienia,
      • chcacy Re: jak on mnie wk.......a 31.03.07, 01:01
        agaciau napisała:

        > A ja bym zrobiła w ten sposób: nic wcześniej nie mówiąc, pojechałabym z mężem n
        > a imprezę i szybciutko wypiła piwo czy innego szampana (koniecznie w obecności
        > męża), zanim on zdąży zareagować. Jest to dosyć radykalny sposób, ale raczej ni
        > e masz innego wyjścia. Wtedy on będzie nie miał wyjścia i będzie musiał prowadz
        > ić. Powodzenia.
        > Przy okazji chciałabym się przywitać, gdyż to mój pierwszy post na tym forum:)


        Drastyczne, ale ma racje. Poza tym wyluzuj. A co z twoimi znajomymi? Do nich nie
        jeździcie? Wtedy niech on prowadzi.
        • syriana Re: jak on mnie wk.......a 01.04.07, 20:50
          ja problem MB rozumiem bardziej, jako niepohamowaną skłonność Jej męża do picia
          przy każdej okazji, a nie to, że sama MB nie może się napić na imprezie

          problem alkoholu moim zdaniem zaczyna się wtedy, gdy ktoś blisko pijącego (czyli
          Ty) zaczyna zauważać, że pijący już nie potrafi się bez niego obejść

          Twój mąż najwyraźniej nie umie bawić się / spotykać ze znajomymi bez picia - jak
          się to może dalej potoczyć i skończyć, chyba nie muszę opisywać

          proponuję jak mąż będzie w nastroju do rozmowy, pogadać na ten temat
          ustalić zasady spożywania - zaproponuj, żeby na jakiś czas przestał w ogóle pić,
          albo bardzo się ograniczył

          no i ustalcie demokratyczny grafik prowadzenia auta - raz Ty, raz on może,
          alboco ...
          • crunch4 Re: jak on mnie wk.......a 02.04.07, 11:33
            ja tez do konca ie zrozumialam o co ci chodzi, chyba i oto ze musisz prowadzic
            ale tez o to ze maz lubi jednak wypic, bo skoro nie wraca nawet przez tydzien
            do domu bo musi wypic u znajomych. Musisz mu jakos wybic z glowy to ze zawsze u
            znajomych czy rodziny musi wypic.
    • arbuzunia obrona męża 03.04.07, 19:25
      > W ten weekend mój maz ma urodzinki, oczywiście zaprosił swoich znajomych i
      > oznajmił mi dziś że zaplanował nam cudowną niedzielę (pojedziemy nad wode ,
      > bedzie grill) pomyslałam cudownie,ale wkrótce zapytałam kto będzie
      > prowadził??? jak to kto ty przecież . Ku....a ręce mi opadły

      We własne urodziny człowiek ma prawo napić się ze znajomymi! Ty się napijesz za
      jego zdrowie a on popatrzy??

      poza tym robicie z jej męża alkoholika, a wydaje mi się że niemalże każdy, gdy
      ma okazję lubi wypić chociażby drinka na imprezie. Problemem nie jest jego
      alkoholizm, lecz to że jest samolubny. Ja bym przy najlblizszej imprezie
      oznajmiła że dzis pije JA i uczynila to bez względu na jego protesty.
      • syriana Re: obrona męża 04.04.07, 08:26
        skąd wiesz ile pije?
        gdyby chodziło tylko o drinka, to pewnie nie było by sprawy
    • trusia29 Re: jak on mnie wk.......a 03.04.07, 19:50
      tak go nauczyłaś, to tak masz, niestety...
      nie pozostaje Ci nic innego, jak go szybko do tego oduczyc
    • mike2005 A od czego są taksówki??? 03.04.07, 23:36
      Facet chce sobie pochalać, ale nie stać go na taryfę, i dlatego odbiera tę
      przyjemność kobiecie?
      Nie myślałaś, żeby go puścić kantem?
      • mb800 wyjaśnienie... 04.04.07, 10:24

        Mój mąż nie jest alkoholikiem. Nie pije często, do swoich znajomych, czy
        rodzinki jeździ (dajmy na to raz w m-cu) , pracuje na zmiany i częściej nie
        może. A w domu nie popija , no chyba że mamy jakiś gości, i jest jakaś okazja
        to ja wtedy też czasami cos wypije.
        Co do taksówki, to hmm trochę droga ta impreza jego by nas wyniosła (oni
        mieszkają ok 50 km w jedną strone od nas).
        Fakt że wkurza mnie bo on myśli tylko o sobie. Dla niego sprawa jest jasna że
        jak jedzeimy do jego rodzinki czy znajomych to ja prowadzę , on wtedy moze
        piwko wypić I NAWET SIĘ MNIE NIE PYTA CZY JA W OGÓLE MAM OCHOTĘ PROWADZIĆ!!
        Ja też lubię jego koleżanki i kolegów i szkoda że ja nie mam okazji wypić winko
        z koleżankami ;(
        Każdy grill,imprezka, czy innego rodzaju spotkanko kończy się tym ze to ja
        prowadzę samochód ;( - i tym mnie wkurza....
        Bo oczywiście jak ja mówię że NIE , dziś nie będe wracać to słyszę że ok ,
        zostaniemy na noc - a ta ewentualność odpada.
        U kolegów nie ma warunków, a u teściów- NIGDY W ŻYCIU!!!
        Dlaczego u teściów nie?? bo tam śmierdzi, jak tylko wchodze na 15 min to się
        duszę, śmierdzi bardziej niż w knajpie, czym?? papierochami. Tam się pali
        wszędzie i średnio 1 papieros na 10 min. BLEEE. Ja sama po 15 min wychodze jak
        z knajpy. Moja tesciowa jest niechlujną kobietą , która nie dba o porządek i
        czystość. Jak był u nas to zaczęła komentować że mieszkamy jak w pudełeczku , u
        niej syf , brud, tam nawet nei można się wykąpać bo wannę najpierw trzeba by
        było godzinami szorować.Tam chyba nigdy nie były okna myte, firanki prane, czy
        cokolwiek, Na święta tylko odkurzacz wyciąga. Ble
        • arbuzunia Re: wyjaśnienie... 04.04.07, 21:53
          więc popatrz na to w ten sposób- musisz prowadzić samochód bo to TY chcesz
          wrocić do domu, twój mąż móglby tam nocować... on ma zrezygnować z alkoholu bo
          tobie przeszkadza zapach/warunki u znajomych?? skoro dla ciebie to problem, to
          ty powinnaś prowadzić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja