stokropek
11.04.07, 00:56
zdazylo sie w moim malzenstwie cos bardzo ,no nawet nie wiem jak to
nazwac-nienormalnego.
Ostatnio z mezem niezbyt nam sie ukladalo w seksie,jak to w malzenstwie raz
na wozie a raz pod,najgorsze jest to,ze przestalismy rozmawiac o naszych
potrzebach i chyba to bylo wynikiem tego co sie stalo,do sedna...
pare nocy temu budze sie a moj maz jest na mnie i tak to sie potoczylo,ja go
prosilam ,zeby przestal,bo nie chcialam sie kochac a on bral mnie na
sile,plakalam ,prosilam,a on nie przestawal i tak przed dobrych pare minut,w
koncu przestal,ja ucieklam do lazienki ze lzami w oczach,a on za mna,zaczal
mnie przepraszac,ze nie wie co sie z nim stalo,ze nie chial tego zrobic
itd.Na drugi dzien przyniosl mi bukiet kwiatow i prezent w przeprosinach,ja
sie usmiechnelam i niby wybaczylam,ale cos we mnie dziwnego zostalo,nie moge
pozwolic sie mu teraz do siebie zblizyc...
Nie wiem ,moze cos doradzicie,a moze powinnam albo powinnismy z tym problemem
udac sie do specjalisty.