Problem!

11.04.07, 12:19
Dziewczyny jak to jest u was... Za dwa miesiące wychodzę za mąż. Kocham
swojego narzeczonego, jesteśmy razem już 6 lat i chcąc nie chcąc odnalazła
nas już dawno szara rzeczywistość. Pierwsze 3, nawet 4 lata byłam w niego
wpatrzona jak w obrazek, czyli zakochana:-)A teraz mimo że kocham, czasem
zauroczę się kimś innym. No może przesadziłam z tym czasem, po prostu jakiś
czas temu ktoś tam mi sie spodobał, motylki i te sprawy... Dziewczyny czy ja
jestem nienormalna, czy po prostu tak już jest, że zwraca się uwagę na innych?
    • ashton Re: Problem! 11.04.07, 12:27
      Hm, większy problem byłby jakbyś nie zwracała na innych uwagi ;-) Jak dla mnie
      to zupełnie naturalne, jeśli nie idzie gdzieś dalej, znaczy się nie
      chcesz "ktosia tam" poznać bliżej w celach niekoleżeńskich...
      • ania_1609 Re: Problem! 11.04.07, 12:43
        Zgadzam się z Ashton. Zauroczenie zauroczeniem, ale na nasze czyny i zachowania
        w tym kierunku mamy wpływ. Jeśli nie dążysz do czegoś więcej, to uważam takie
        uczucia za normalne.
        • nati.82 Re: Problem! 11.04.07, 12:50
          Ale jesli mam motylki w brzuchu, jeśli coraz częsciej łapię sie na tym, że
          mysle o nim, że piszemy do siebie...
          • magda7710 Re: Problem! 11.04.07, 12:55
            To jest ulotne chwilowe zauroczenie po prostu poczułaś przypływ świeżości może
            w swoim związku zaplikuj go zamiast szukać na zewnątrz. Takie zachowanie
            uważam, że strzelasz sobie samobója.
            • nati.82 Re: Problem! 11.04.07, 13:04
              No ale to nie jest ode mnie zależne, po prostu w pewnym momencie zdałam sobie
              sprawę z tego, że coś tam..., że ktoś tam... macie rację, że to powiew
              świeżości, tylko boję się wewnętrznie, że to nie na tydzień, dwa, tylko
              dłużej...
              • magda7710 Re: Problem! 11.04.07, 13:11
                Wiesz Nati nie wiem do czego ty zmierzasz ale skoro zdecydowałaś się na ślub
                wybrałaś mężczyznę swojego życia po co na co szukasz wrażeń na zewnątrz.
                Odpowiedz sobie sama czego ty chcesz kobieto bo jeżeli nie jesteś pewna to po
                co to robisz i dla kogo.

                Bądź konsekwenta w swoich czynach.
                • nati.82 Re: Problem! 11.04.07, 13:16
                  Tak myslałam, że nie zrozumiecie mnie. Przecież to się dzieje samo, chyba widać
                  że to jest dla mnie problem, a nie przyjemność. Kocham przyszłego męża i
                  naprawdę chcę tego ślubu... ale ten flirt i ten chłopak są aktualnie jak moje
                  powietrze, chciałam, żeby napisały kobietki, którym też się to przydarzyło.
                  • ashton Re: Problem! 11.04.07, 13:26
                    Daj sobie na wstrzymanie. Nie odzywaj się do Ktosia powiedzmy tydzień. A może
                    dwa. Jeśli nie będziesz mogła znieść braku kontaktu, to mamy problem Houston.
                    Następna sprawa: czy chcesz żeby to było coś więcej niż flirt? Znaczy się
                    pragniesz jego bliskości fizycznej, powiedzmy? To mamy problem Houston.
                    Przyznam się bez bicia, że sama nie mogę się obejść bez delikatnego flirtu,
                    męskich spojrzeń czy komplementów - może dlatego że dopiero od niedawna tychże
                    komplementów doświadczam. Uważam, że pewnych granic nie przekraczam - nigdy nie
                    pozwoliłam sobie przejść od słów do czynów i nie spoufalałam się.
                    • nati.82 Re: Problem! 11.04.07, 13:33
                      Dzieki Ashton za próbę zrozumienia... On jest młodszy, jest utytułowanym
                      sportowcem, co mi imponuje, ma zniewalający uśmiech, rozumiemy się bez słów...
                      Ja też do tej pory nie przekroczyłam pewnych granic, choć i tak przekroczyłam
                      takie granice, o których jeszcze dwa lata temu bym powiedziała: NIGDY! Czytam
                      sobie rózne watki na tym forum i widzę, że nie jestem sama. Samo zycie...
                      • szonik1 Re: Problem! 11.04.07, 14:54
                        Ja mialam podobnie,ale po zaręczynach zerwalam zbyt bliski kontakt z pewnym
                        panem,który po 2 latach zwiazku z moim obecnym narzeczonym jakos sie pojawil w
                        moim życiku razem z motylkami,niesamowitą chemią itp..Nie powiem,ze nie mysle o
                        nim czasem,ale wystarczy mi,ze bylam nie fair wobec chlopaka,przynajmniej nie
                        chce być wobec narzeczonego.Ucięłam to po prostu i choć czasem smutno,to jednak
                        o wiele lżej na duszy.Tym bardziej,że to było zauroczenie,nic poważnego,nic,co
                        przetrwałoby po roku motylków.
                      • gracuuja Re: Problem! 12.04.07, 09:50
                        wcale nie jesteś sama... :)
                        takie rzeczy się zdażają... i bardzo różnie się kończą... w zależności od tego
                        jak się sprawy potoczą...
                        ale... można się "odmotylkowac"... czasem trwa to długo.... trzeba tego
                        chcieć... ale sie da...
                        bardzo ważne wydaje mi się odpowiedź na pytanie... - czy warto to coś ciągnąć
                        (a im dłużej tym trudniej i ukryć i zmieniac...) i narażać na utratę to co już
                        mamy..?? czy te motylki warte są utraty narzyczonego..??
                        jak sobie odpowiesz szczere na to pytanie... to chyba będzie Ci łatwiej
                        kierować tą nową znajomością...
                        Chemia niestety istnieje... i nie da się jej w racjonalny sposób wytłumaczyć...
                        Można ją tylko MĄDRZE wykorzystać... ;)))

                        Nie kombinuj, wrzuć na luz... A imponujący młody kolega... może prysnąć jak
                        bańka mydlana... :)
                        • nati.82 Re: Problem! 12.04.07, 10:18
                          Dzięki:-) Nigdy nie myslałam o tym wszystkim w kategoriach: a moze zostawie
                          narzeczonego dla innego. Po prostu ostatnio pomyslałam sobie, że kiedy w życie
                          pary wkrada się codzienność, kiedy człowiek zdejmuje różowe okulary... to nagle
                          odkrywa, że są inni faceci, że ktoś tam ma zabójczy uśmiech, że fajnie się z
                          kimś rozmawia.... i własnie nie wiem czy każdy tak ma, czy może sa kobiety
                          zakochane, zauroczone przez całe zycie tylko w jednym mężczyznie.
                          • jackblack24 Re: Problem! 12.04.07, 11:02
                            to może czas coś zmienić w związku, coś dać od siebie aby zmienić tą codzienność
                            :) Pomyśl też czy w nową znajomość po pewnym czasie też nie wkradnie się
                            codzienność. Bo wielu jest uroczych i czarujących na początku a później
                            wykorzystają i zostawią :/ Jeśli się zaręczyłaś to podjęłaś tą decyzje świadomie
                            więc bądź konsekwentna bo zranisz bardzo swego narzeczonego.
    • watermelon_woman Re: Problem! 12.04.07, 23:50
      A ja cie rozumiem, Nati!
      Jestem niedawno po slubie, szalenczo kocham mojego meza (z wzajemnoscia), ale
      minal ten czas "motylkow" miedzy nami. Jest bardzo fajna codziennosc,
      zrozumienie na kazdym polu, ale momenty takiej swiezosci pojawiaja sie tylko od
      czasu do czasu. Dobrze, ze w ogole, mowie sobie, i mysle, ze to wlasnie powazny
      zwiazek...

      Natomiast jest jeszcze "ten drugi". Tak jak u ciebie.
      Moj problem tez polega na tym, ze to sie dzieje samo. To znaczy - nie dzieje sie
      nic wielkiego, po prostu o nim mysle, a raczej lapie sie na tych myslach.
      Czasem rozmawiamy, bo tak sie sklada, ze jestesmy sasiadami i czuje to
      szczegolne porozumienie i cieplo miedzy nami :/

      Nigdy w zyciu nie zrobie najmniejszej krzywdy mojemu M, ani naszemu zwiazkowi,
      ale te mysli...
      Sasiad chyba to czuje i widze, ze rozumie (bo to nieglupi facet ;), ale on chce
      byc chyba jeszcze bardziej w porzadku niz ja, bo po kilku rozmowach, podczas
      ktorych porzadnie zaiskrzylo, to on sam urwal kontakt. Za moja zgoda, oczywiscie.

      No i jest jak jest. Co jakis czas o nim mysle i nawet przestalam to za bardzo
      kontrolowac. Traktuje to jako chwilowa ucieczke od codziennosci i nic wiecej.
      Moj maz na tym nie cierpi, wiec dlaczego mam sie powstrzymywac, jesli nikomu to
      nie szkodzi? Jestem pewna, ze moj maz to Facet Mojego Zycia i przelotne
      zauroczenie tego nie zmieni.

      Nati.82, nie wpedzaj sie w poczucie winy, jesli nie masz powodu. Podejdz do tego
      z rozsadkiem. Jesli nie zamierzasz zrealizowac swoich fantazji, jesli to nie
      szkodzi twojemu zwiazkowi, to pozwol sobie to przezyc, ale bez przywiazywania
      sie do tych mysli, traktuj to zgodnie z prawda jako przelotne zauroczenie.
      Ale z drugiej strony - zastanow sie, czy twoj narzeczony to na pewno ten jedyny.
      Wydaje mi sie, ze czasami takie motylki w brzuchu moga byc sygnalem, ze szukasz
      czegos wiecej... A szkoda byloby odkryc braki w zwiazku dopiero po slubie.

      Trzymaj sie!
      • nati.82 do watermelon_woman 13.04.07, 09:56
        Bardzo Ci dziękuję za odpowiedz! Widze, że przezywamy podobną sytuacje. Ja tez
        nie chcę zrobić krzywdy przyszłegmu mężowi i ze to ten jedyny to akurat wiem na
        pewno. Boję się tylko, że wyrządzę krzywde tamtemu drugiemu, który ,czuje to,
        zakochuje się we mnie. On nie ma pojęcia, że wychodzę za mąż. Myśle, że ma
        nadzieję na coś, mimo że dzieli na kilka lat. Otwarcie nic jednak nie mówi.
        Dobrze mi z tymi motylami, ale nie chcę okazać sie wiedzmą, która rozkochuje i
        ma potem wszystko gdzieś.
        • gracuuja Re: do watermelon_woman 14.04.07, 20:54
          to pozostaje po prostu.. słodko się uśmiechając... powiedzieć mu os woich
          planach... ;))
          to prawda... to nie do końca fair... ale im szybciej karty zostaną odłonięte..
          tym lepiej... i dla ciebie i dla niego.. ;))

          a co do Twojego wcześniejszego pytania o ewentualne te na zabój zakochne i
          świata nie widzące.. :) owszem... takie też są... ale.. moim zdaniem... nigdy
          nie mow nigdy... wiec... są takie do czasu.... :)))
          który oczywiście może nigdy nie nadejść... ale... ;))

          pozdr!
          • pendecha Re: do watermelon_woman 16.04.07, 06:10
            ale z was... " to sie dzieje samo" co za tekst , biedne niewiniatka, wspolczuje
            waszym mezom, ciekawe jak wy byscie sie czuly wiedzac ze wasi mezowie kreca na
            boku i wzychaja do innych, ale by bolalo co?? i jeszcze z sasiadem, pewnie ma
            satysfakcje patrzac na twojego meza ze na niego lecisz, a jak M by sie czul
            gdyby wiedzial.. biedny ...niezle s.. im sie trafily...wspolczuje
            • nati.82 Re: do watermelon_woman 16.04.07, 09:17
              zapisz się do kółka różańcowego! nie zauważyłam, żeby ktoś tu mówił, że kręci z
              kims na boku... czytasz bez zrozumienia?
              • pendecha Re: do watermelon_woman 17.04.07, 02:08
                tak czytam ze zrozumieniem!!! a to ze do siebie piszecie to niby co znaczylo?
                pewnie sluzbowo? nie rozsmieszaj mnie , i nastepna ktora pisala ze sasiad sam
                to zakonczyl- czyli wiedzial co jej krazy po glowie. nie trzeba od razu isc do
                lozka zeby byc zdrajca, jezeli podoba ci sie facet i ty jemu tez, flirtujecie,
                wysylacie sobie smsy to jak to mozna nazwac??? jezeli to nie krecenie na boku
                to pokaz przyszlemu mezowi swoje smsy, zobaczymy co powie. na dodatek nie
                powiedzialas temu swemu " od motylkow" ze wychodzisz za maz. ja ci radze nie
                wychodz , nie krzywdz swego narzyczonego. I nie tylko w kolku rozancowym sa
                kobiety z zasadami.
                • nati.82 Re: do watermelon_woman 17.04.07, 08:06
                  To nie chodzi o zasady. Ty jesteś z tych kobiet, które mówią: nigdy!! A mnie
                  zycie nauczyło, że nie warto mówić nigdy, bo są różne sytuacje. Akurat flirt
                  mieszczący się w pewnych granicach uważam za coś naturalnego. Nikt nikogo nie
                  krzywdzi. Mój problem dotyczył czegoś innego i szkoda, że odpowiadasz i się
                  oburzasz nie starając się zrozumiec.
    • pendecha Re: Problem! 18.04.07, 03:28
      ok. tylko nie miej tez pretensji do swego narzeczonego o niewinne flirty
      • nati.82 Re: Problem! 18.04.07, 11:02
        czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.... masz coś z zycia oprócz swoich
        sztucznych zasad?
        • maya28 nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe 18.04.07, 14:35
          No ja też uważam, że sytuacja się zaczyna wymykać spod kontroli, i co
          najważniejsze, nie jest fair w stosunku do Twojego partnera, przyszłego męża.
          Piszesz: "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.... masz coś z zycia oprócz
          swoich sztucznych zasad?" Czemu uważasz, że jak ktoś ma inne zdanie to od razu
          ma sztuczne zasady? Po prostu ktos ma takie zasady, Ty inne.Wyslesz mnie do
          kółka różańcowego? Ja uważam, że zasada czego oczy nie widzą, tego srcu nie
          żal, jest wygodna dla Ciebie, ale w odwrotnej sytuacji, chyba innego typu posty
          bys tu pisała. Dziś jest to zauroczenie i motylki, SMSy, a co bedzie jutro?
          Moja zasada " nie czyn drugiemu co Tobie nie miłe" A Twoj partner się w końcu
          dowie, bo jakoś ten świat jest tak skonstruowany, ze takie rzeczy wychodza na
          jaw. Jak nie z tym ktosiem, to z kolejnym. Bo druga prawda jest taka, ze
          niektorzy maja do tego sklonnosci. Dzis jest ten, za jakis czas kolejny. ALbo
          się nie wyszalałaś, i może lepiej żebyś to teraz zrobiła, a z wyborem męża
          poczekała. Bo takie akcje to można robić jak się żyje w wolnym związku,
          zauroczyłaś sie kimś nowym? Zmieniasz partnera. Ale z kimś z kim planujesz
          ślub?
          Inna kwestia, że ja chyba na to forum nie pasuję z moimi poglądami i
          szczęśliwym małżeństwem.
          • diabollo69 Re: nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe 19.04.07, 17:40
            własnie dokładnie sie zgadzam z Maya28.To kwestia charakteru, a Twój nie nadaje
            się do stałych związków, z takim podejściem do facetów masz pretendencje do
            pozostania starą panną.Z jednym ślub żeby pomagał w utrzymaniu i jakby co to
            jemu sie wypłaczesz ale dawki emocji od innych?? Jesli Ty to nazywasz miłością
            to teraz, żeby nie przyrównac mojego związku do Twojego nie wiem jakimi słowami
            mam swoją wyrazic miłośc do mojego męża.Obawiam sie że jak przeczyta ten wątek i
            powiem że go kocham to może go to obrazić....
            Dziewczyno przecież to jawne oszustwo!
            POczytaj może wcześniejsze wątki o nieszczęśliwych kobietach, których mężowie
            uważają się za "królów świata" i ranią takim zachowaniem partnerki.Ty w niczym
            im nie ustępujesz....Tym, których tak bardzo potępiamy za zdradzanie....
      • diabollo69 Re: Problem! 20.04.07, 12:07
        nie będzie miała jak będzie robił maślane oczy do sąsiadki w mini i z dużym
        dekoldem.to tylko małe niewinne motylki które niedługo zdechną a niedługo
        wylęgną sie nowe bo pozna nową koleżanke w pracy i tak caaałe szczęśliwe życie.
        No ale jej oczy tego widzieć nie będą więc nie będzie jej żal i to nie jest
        sztuczna zasada.
        jeszcze za niego nie wyszła i już takie ciągotki....
        Sto lat młodej parze!! :D
    • julia0001 Re: Problem! 19.04.07, 16:47
      Ja mam podobnie...a jednak inaczej, zawsze mialam wokol siebie wielu mezczyzn,
      wybralam jednego, kocham go nad zycie, jestesmy narzeczenstwem...i wiem ze to
      milosc mojego zycia, jednak moj ukochany duzo pracuje, i tak wychodzi ze na
      imprezki wychodze sama...nie uwazam sie za piekna kobiete, jak kazda mam sobie
      wiele do zarzucenia, jednak wiem ze dzialam na mezczyzn, wywoluje
      emocje...czasami zdarzaja mi sie niewinne flirty, nigdy nie pocalowalam innego,
      nie przytulalam, sa tylko lub az spojrzenia...usmiechy i rozmowy, zawsze
      chwilowe, ulotne...nie kontynuuje znajomosci, jednak moja najblizsza
      przyjaciolka wyzwala mnie nie doslownie ale od kurew i dziwek, stwierdzajac ze
      nie kocham swojego partnera, ze szukam innego a tamtych uwodze i porzucam i to
      ze nic dla mnie nie znacza...jej slowa wywolaly lzy i dlugo zastanawialam sie
      czy jestem zla kobieta, lecz teraz widze ze nie zawsze wszystko jest czarne
      albo biale, zle lub dobre...i wszystko zalezy od kontekstow.
      • diabollo69 Re: Problem! 19.04.07, 17:32
        to postaw się w sytuacji Twojego narzeczonego....Ty dużo pracujesz dla Waszej
        przyszłości a on będąc w pubie z kumplami na piwie posyła powłóczyste spojrzenia
        samotnym kobietom przy barze ......I jeszcze "eee nieee to nic takiego...ja
        tylko sprawiam wrażenie osoby samotnej i chętnej na romans...."
        Pomyśl jakbys TY sie czuła gdyby Twój narzeczony tak się zachowywał??
        Raczej nie powinni Cię inni fascynować to miłośc do narzeczonego powinna to
        wykluczyć.Ale jeśli pomimo tego co czujesz do narzeczonego pozwalasz sobie na
        chwile zapomnienia i interesujesz innymi facetami?....To po co wychodzic za mąż?
        Przynajmniej nie bedziesz go ranić....
        A jak kiedys pójdziecie gdzies razem i nie powstrzymasz się przy nim albo
        zapomnisz i popatrzysz tak na innego w taki sposób?...
        Przemyśl ten związek....
        • julia0001 Re: Problem! 19.04.07, 18:20
          Nie bede sie tlumaczyc...bo byc moze zla kobieta jestem naprawde...to nie tak
          jednak ze ja posylam powloczyste spojrzenia, usmiecham sie, flirtuje...ja nigdy
          czegos takiego nie zaczynam, z mojej strony nie ma inicjatywy...czasem jakis
          kolega czy barman cos tam powie, usmiechnie sie...ja czasami reaguje agresja,
          dre sie na takiego faceta, a czasmi daje sie na chwile wciagnac...ale i tak ci
          mezczyzni pozostaja dla mnie przezroczysci, zazwyczaj zartuje sobie z nimi i
          zawsze mowie ze jestem zareczona, nigdy sie nie umawiam na randki...i to tez
          nie jest tak ze zawsze tak sie zachowuje, tylko naprawde czasami, lub
          wyjatkowo...w koncu jestesmy tylko ludzmi a flirt jest tylko gra, zabawa...znam
          swoje granice i nigdy nie pozwalam aby to bylo cos powaznego...
          • nati.82 Re: Problem! 20.04.07, 08:34
            Co to jest za gadanie: postaw sie w sytuacji swojego narzeczonego? Każdy jest
            we własnej sytuacji, bo gdyby był w innej, to nie byłoby takiego problemu.
            Osłabiło mnie stwierdzenie diabollo, ze jak niby inni męzczyzni mogą Cie
            fascynowac? No wydaje mi się, że raczej dziwne by było, jakby nie fascynowali.
            Mąż, którego się kocha, z którym sie chce przejść przez całe zycie to jest
            najwazniejsza osoba. Ale po kilku, kilkunastu latach przychodzi rutyna. Ja nie
            mówie o zdradzie. Ale pewne rzeczy sa naturalne, a diabollo jeszcze kiedyś się
            pewnie zdziwi, bo jak słysze takie radykalne wypowiedzi, to usmiech sam mi się
            na twarzy pojawia:-)
            • diabollo69 Re: Problem! 20.04.07, 11:53
              jakoś po 11 latach małżeństwa daleka jestem od "dziwienia się" :))
              Ależ oczywiście że będąc czyjąś żoną lub mężem normalne jest oglądanie się za
              innymi przedstawicielami płci przeciwnej i na partnerach to nie robi wrażenia :)
              Ciągle widuję pary na mieście trzymające sie za ręce i obracające głowy w dwie
              różne strony, to klasyczny przykład udanego związku ;) Kochamy jedno i podoba
              nam sie drugie.
              Nati czy 82 w nicku to Twój rocznik??....
    • diabollo69 Re: Problem! 20.04.07, 12:03
      wiesz co zapytaj narzeczonego czy jemu sie podobają te twoje motylki i to że raz
      na jakiś czas zauraczasz się w innym.Jeśli on się na to zgodzi to co my tu mamy
      do gadania??
      Na pewno powie "kochanie oczywiście że mi nie przeszkadza że podobają Ci się
      inni faceci i piszesz czasem z nimi sms których treści ja nie znam"
      To normalne ludzie tak robią, żenią się i potem fascynują innymi.
      To po co nas pytasz czy jesteś nienormalna? Nie, to my jesteśmy nienormalni, bo
      uważamy ( większości odpowiedzi były jednomyślne) TO JEST NIENORMALNE.
      • nati.82 Re: Problem! 20.04.07, 12:21
        Hehehe... widzę, że to nie ja jestem sfrustrowana, tylko ktoś inny tutaj... nie
        zauwazyłam tez, żeby wszystkie mnie tak bardzo potepiały, tylko Ty jedna jesteś
        tak radykalna. Albo mi sie wydaje, albo jesteś mało atrakcyjna i zamknieta w
        sobie.
      • julia0001 Re: Problem! 20.04.07, 17:32
        A czy wszystko musi byc czarne albo biale...sa niejednoznaczne sytuacje, i nie
        oszukujmy sie ze nie ma w zwiazku absolutnej szczerosci, nawet ze soba same
        czesto nie jestesmy do koncza szczere...
    • kasia_laska Re: Problem! 24.04.07, 12:14
      po prostu znudzil ci sie jeden kutas...moze zapros tego nowego i zrobcie
      trojkata, moze narzeczonemu sie spodoba i nawet zapakuje nowy obiekt twoich
      westchnien :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja