chcę odejść ale mam dwójkę dzieci

14.04.07, 13:45
Mam serdecznie dość chamstwa,egoizmu i zwalania na mnie winy za
wszystko.Nawet nie chce mi się opisywać całego tego haosu w moim
małzeństwie.Mam problem taki,ze nie wiem co zrobić-nie mam mieszkania,
niestać mnie na kredyt, nie chcę mieszkać na stancji, nie z dziećmi.Nie mam
przy sobie rodziny.Chcę odejśc,ale jak? Co wy zrobiłyście? Jak sobie
radzicie? Powoli tracę chęć do życia.Juz brak mi łez.Pomózcie.
    • figurka_z_porcelany Re: chcę odejść ale mam dwójkę dzieci 14.04.07, 16:12
      No tak, rozumujesz klasycznie. To kobieta ma święty obowiązek obtykać się z
      dziećmi. A zostaw go w cholerę razem z dzieciakami. Niech się z nimi pomęczy,
      to zaraz nabierze do Ciebie szacunku. Tak się jakoś składa, ze wielu facetow
      lubi sobie wycierać buty swoimi niepracującymi, uwiązanym i przy dzieciach
      żonami. I dopóki sie sami nie przekonają jaka to lekka praca, chamami pozostaną.
      Aha, i nie przejmuj się opinią publiczną. Oczywiste, że jest skostniała i że
      zostaniesz odsądzona od czci i wiary, również przez najbliższą rodzinę, a może
      nawet przede wszystkim. Tylko że tak długo, jak długo będziemy siedzeić
      potulnie cicho dźwigając swoj krzyż i utrwalać stereotyp który istnieje również
      w Twojej rodzinie, tak długo bedzie istnieć przyzwolenie na taki stereotyp, w
      którym mąż może i ma prawo, a żona musi i powinna.
      • pendecha Re: chcę odejść ale mam dwójkę dzieci 16.04.07, 05:46
        ty figurka puknij sie w leb, dzieci zostawiac co za pomysl a co one winne zeby
        nimi sie poslugiwac i manipulowac
        • figurka_z_porcelany Re: chcę odejść ale mam dwójkę dzieci 16.04.07, 11:16
          pendecha napisała:

          > ty figurka puknij sie w leb, dzieci zostawiac co za pomysl a co one winne
          zeby
          > nimi sie poslugiwac i manipulowac

          Nie zamierzam sie pukać w łeb. To Ty pomyśl: powielasz stereotyp, że po
          rozstaniu małżonków dzieci tylko z matką. Faceci są cwani, dobrze wiedzą, że
          jesteśmy od nich odpowiedzialniejsze i nasza walka o dzieci jest im tak
          naprawdę na rękę - bo to oni będą mieli luzik. W ten sposób nigdy ich nie
          zmusimy do odpowiedzialności za rodzinę i za dzieci, bo zawsze będa wiedzieli,
          że w przypadku rozwodu to oni będą strona wygraną. Pytam: dlaczego
          odpowiedzialność za dzieci ma obciążać tylko matkę ?? Nie chodzi mi o
          manipulowanie dziećmi, tylko o uświadomienie facetowi, że nie może bezkarnie
          pomiatać żoną żeby się jej pozbyć - razem z dziecmi oczywiście. Że może być i
          tak, że odpowiedzialność na dzieci spadnie na niego. Od razu mu rura zmięknie i
          zmieni sosunek do żony.
          P.S. Mój przed rozwodem się sadził że nie odda dziecka, żeby mi na złość
          zrobić, bo też się poczuwałam - jako matka -polka. Porozmawiałam więc najpierw
          ze sobą, zeszłam z piedestału matki-polki i mu dziecjko zostawiłam. Szybko
          zmienił zdanie....
          Nie nazwałabym tego manipulowaniem dzieckiem, co innego jeśli dziecko jest
          szczute przez jednego rodzica przeciwko drugiemu. To już w moim mniemaniu jest
          manipulowanie. Natomiast daleka jestem od poglądu, że każda sytuacja w której
          matka pokornie nie zabiera dzieci i manatków, jest manipulowaniem dziećmi. To
          raczej uksztłtowany od wieków pogląd, że matka zawsze musi z dziećmi, choćby
          pod most, jest manipulowaniem kobietą. Na korzyść mężczyzny oczywiście.
          A czasem bywa po prostu i tak, że dzieci zostając z ojcem przynajmniej bedą
          miały dach nad głową, jeśli matka nie ma się gdzie z nimi podziać, a z
          toksycznym mężem nie może już być, żeby nie zwariować i nie stracić resztek
          godności.
          :)))
    • chcacy Nastepna pokrzywdzona 14.04.07, 23:09
      ojej biedactwo ty ofiara on brutal. Nikt cie nie rozumie. Wiesz co....? No
      własnie nie wiesz
      • karmazynowa_dama Re: Nastepna pokrzywdzona 15.04.07, 11:57
        "Wiesz co....? No własnie nie wiesz"

        nie ty qrwa wiesz najlepiej...
        • paulinakw Re: Nastepna pokrzywdzona 15.04.07, 20:26
          Jezu,jestem w szoku,myslalam ze naprawdę mozna znalezc tu porad i pocieszenie,a
          tu jakies głupie teksty ktore jeszcze bardziej dołują.

          pozdrowionka dla autorki postu-trzymaj sie dzielnie ! dasz radę!
Pełna wersja